W imię miłości na koniec świata???

25.03.09, 17:59
Drodzy, zdecydowalibyście się dla drugiego wartościowego człowieka
na przeprowadzkę na inny kontynent, zostawiając za sobą rodzinę,
przyjaciół,pracę ???
    • sundry Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:02
      Poważnie bym się zastanawiała,jako że mam problem ze zmianami,ciężko
      je znoszę.
      • szprotka-only Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:06
        Nawet jesli jest to jedno z piękniejszych miejsc na świecie?
        • sundry Re: W imię miłości na koniec świata??? 27.03.09, 09:52
          Nawet. Mój wydział jest bardzo ładnym miejscem,a ja się do niego nie
          mogę przyzwyczaić,mimo,że niedlugo obrona.
    • brak.polskich.liter Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:09
      Gdybym miala tam perspektywe ciekawej i przyzwoicie platnej pracy, to bez problemu.
      • july-july Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 08:34
        brak.polskich.liter napisała:

        > Gdybym miala tam perspektywe ciekawej i przyzwoicie platnej pracy,
        to bez problemu.

        Ja podobnie, chociaż nie tak bez problemu, bo rodzinę, znajomych i
        życie mam tutaj, więc trochę cieżko by mi było.
    • ra_fik Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:16
      Kiedyś pewnie bym tak zrobił... Na dzień dzisiejszy jestem o tyle
      mądry, iż wiem że nie była tego warta. Nie była warta, ponieważ jak
      się okazało, przestałem pasować do robionej przez nia kariery i mnie
      zostawiła. A ponoć bardzo kochała hahahaahaha
      • 21.gazeta.pl Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:34
        ja na pewno nie- to trochę jak palenie za sobą mostów i jak nic z
        tego nie wyjdzie, będziesz w obcym kraju, na drugim kontynencie, bez
        przyjacioł i znajomych-szczerze mówiąc nie wiem, jak bardzo
        musiałabym byc pewna tego faceta,żeby rzucic dla niego wszystko.
        • posh_emka Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 23:03
          Wierz mi przychodzi taki moment,że człowiek jest pewny. Chyba nie masz zamiaru
          być "nie-pewna" przez całe życie. W taki sposób to czy u siebie czy zagranicą
          mierne to życie będzie....
      • sandiego7 Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:37
        Jesli kochasz i masz pewnosc ze jestes kochana to czemu nie.Kilkoro moich
        znajomych wlasnie z tego powodu wyprowadzilo sie z PL i tylko jedna wrocila
        spowrotem(z NZ).Ale mysle ze zawsze warto zaryzykowac.
        pozdr
    • ind-ja Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:33
      Wlasnie przed chwila o tym myslalam.to moglby byc powazny problem.dlatego
      tymbardziej ciesze sie,ze ukochany pochodzi z tego samego miasta.Decyzja o
      powrocie zostala juz podjeta jednoglosnie.Siedze za granicami Polski juz 3 rok.I
      z roku na rok coraz bardziej tesknie za przyjaciolmi,rodzina a nawet knajpami i
      niektorymi miejscami.Nic mnie tu nie cieszy,choc praca i warunki ogolno-bytowe
      sa naprawde niezle.Ale co z tego,skoro czuje,ze trace polowe zycia.Czas leci a
      ja odkad wyjechalam nie mam zadnych wspomnien(pomijajac te z narzeczonym w roli
      glownej).Zastanow sie dobrze kto jest dla ciebie najwazniejszy i czy bedziesz
      miala ewentualnie mozliwosc natychmiastowego powrotu.Przygotuj soebie dodatkowe
      opcje,ktore w chwili kryzysu moga uratowac twoj tylek.
    • cafem Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:35
      Ja bym sie od razu decydowala, nawet bez tego drugiego czlowieka;)
      Generalnie zmieniam miejsca i kraje jak rekawiczki i dla mnie to czysta przyjemnosc.
      Niektorzy jednak maja spory problem z adaptacja. I bardzo tesknia.
      Powinnas dobrze sie zastanowic, czy wytrwasz, bo nie zawsze bedzie kolorowo.
      Z drugiej jednak strony - raz sie zyje! A wrocic zawsze mozesz, bogatsza w doswiadczenia:)
    • summerlove Nie. nt 25.03.09, 18:44

    • shellerka Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 18:49
      Tak. Jest mi wszystko jedno gdzie, ważne z kim.
    • angazetka Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 19:01
      Raczej nie, a na pewno nie, jesli w tym nowym miejscu nie miałabym
      szans na własne życie.
    • enith Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 19:06
      Tak i zrobiłam to :) Nie żałowałam ani sekundy, bo uważam, ze to fantastyczne doświadczenie mieszkać na innym kontynencie, w innej kulturze, poznawać ludzi z całego świata. Teraz zastanawiam się, który kontynent wybrać na kolejną przeprowadzkę ;)
      • sandiego7 Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 19:29
        A gdzie mieszkasz?
        • enith Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 02:15
          Niedaleko Seattle.
    • rubia28 Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 19:37
      ja juz tak zrobilam:)
    • muza24 Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 20:19

      Piszesz o wartościowym człowieku i fajnym miejscu.

      1. kochasz go? bo samo bycie wartościowym to do takiej decyzji za
      mało

      2. a gdyby było mało fajne miejsce to byś nie pytała o to na forum?
      • madai Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 20:22
        kto nie ryzykuje ten nie ma.
    • cala_w_kwiatkach Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 20:20
      nie zdecydowalam sie
    • pianazludzen Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 20:34
      nowa zelandia?
      • mruff Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 09:37
        Kiedyś zastanawiałam się nie tyle nad innym kontynenetem, co
        przeprowadzką 500 km od rodziny/znajomych itd.

        Zrobiłam to z lęku przed wyrzucaniem sobie kiedyś "głupia, nie
        pojechałaś i siedzisz teraz tu w tym syfie"

        I tak odkryłam karty, że Wawa to nic specjalnego, przynajmniej dla
        mnie :)

        Lubię odkrywać karty i nieznane:)
        A ludzie są wszędzie, rodzina nie wyrzeknie się Ciebie :)

        Ja bym pojechała-nawet gdybym miała po roku wrócić :)
    • tylna.szyba Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 21:04
      Ja zdecydowalabym sie na wyprowadzke na inny kontynent w pierwszej
      linii dla siebie a w drugiej dla wartosciowego czlowieka, w ktorym
      bylabym aktualnie zakochana.
    • gabwert Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 21:28
      Tak.Ja postawiłam wszystko na jedna kartę i żałuję że długo
      zwlekałam."Tam Twój dom,gdzie Twój zadek".
    • kichigai_ushi tak nt 25.03.09, 22:25
      • pandolinka24 Re: tak nt 25.03.09, 22:45
        Witam
        Ja mieszkam 5 lat na innym kontynecie,mam tu meza,dzieci,dom,bylam w
        Polsce na wakacjach i nie moglabym juz tu wrocic na stale.Tam gdzie
        mieszkam jest moj dom,cale moje zycie,nie zaluje podjetej decyzji i
        na pewno gdybym miala wybierac jeszcze raz nie zmienialbym jej.
    • zosia_sa_mosia Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 22:45
      Przeniosłabym się. Dla samej siebie, aby później nie żałować. Zawsze można wrócić.
    • posh_emka Tak zrobiłam 25.03.09, 23:00
      Wyjechałam za granicę-na inny kontynent jak miałam 20+, miałam wrócić do domu po
      dwóch latach bo takie było moje postanowienie. Poznałam fajnego faceta (choć
      fajnego to mało powiedziane), po roku dobrej znajomości zaczęliśmy się ze sobą
      spotykać. Dzisiaj już stuka nam kilka lat razem i wiesz co-pewna jestem,że
      podjęłam dobrą decyzję-mimo,że rodzinę i przyjaciół widzę od czasu do
      czasu-mostów jednak nie spaliłam. Wiem,że rodzicom smutno jest,że nie ma mnie
      tam, ale dla nich liczy się przede wszystkim fakt,że jest ktoś kto w ogień za
      mną by nie skoczył tylko poszedł by w ten ogień zamiast mnie, a ja jestem
      szczęśliwa.
      Fakt, tęsknię za nimi i to bardzo i najbardziej martwiła mnie kwestia tego kto
      się nimi zaopiekuje jak już sami nie będą dawali rady się troszczyć o samych
      siebie i wiesz co mi mój facet powiedział?- że w każdej chwili są mile widziani
      pod naszym dachem.

      Jeśli jesteś pewna swojego wyboru co do tej osoby to chyba nie masz nad czym
      zbytnio myśleć-pamiętaj taka jest kolej rzeczy-ma się dzieci, a po jakimś czasie
      traci się je-wychodzą z domu,żeby założyć swój-smutne ale prawdziwe-rodzice
      kiedyś odejdą i co wtedy zostaniesz sama-bo chyba nie sądzisz,że na zawsze
      zostaniesz z przyjaciółmi-oni też nie oglądając się na nikogo założą swoje
      rodziny i zajmą się swoimi sprawami.
      Nie chciałabym żeby moje dzieci zrezygnowały z własnego życia ze względu na
      mnie-szczyt egoizmu.
    • kochanica-francuza Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 23:07
      Nie. W granicach Europy, to jeszcze.
    • prochazka Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 23:40
      Zdecydowalam sie sama dla siebie. Zyje na Nowej Zelandii i nie zaluje ani
      jednej sekundy. Rodzine i przyjaciol mam w Europie i odlegosc jest troche
      meczaca, ale daje sie to przezyc. Pamietaj jedno - musisz to zrobic dla siebie,
      nie dla kogos innego. Wiele tez zalezy od kultury kraju, do ktorego sie
      przenosisz, ustroju, religii etc. Nowa Zelandia jest moze dalej niz Iran czy
      Zimabawe, ale pod wieloma wzgledami przypomina Europe wiec czlowiek nie czuje
      sie az tak bardzo wyobcowany. Napisz cos wiecej - gdzie? kiedy? etc.
      Podzielam opinie, ze warto, i ze zwsze mozna wrocic, ale rozni sa ludzie.
      Podkresle jeszcze raz - nigdy dla kogos.
      • zawszezabulinka Re: W imię miłości na koniec świata??? 25.03.09, 23:42
        nie wiem. jesli mialabym w planie pozostanie w polsce i zycie tutaj to napewno
        bilabym sie z mysla ze zamieszkam gdzie indziej.

        nawet mam problem z wyjazdem do pracy za granice. moj partner - o chcialbym, a
        ja sie boje- a zycie bez partnera na 3 miesiace, sie nie liczy
        • marguyu Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 02:33
          Nie kazdy jest stworzony do zycia poza krajem i wszedzie czuje sie
          dobrze. Znam ludzi, ktorzy po 25 latach zagranica nie sa u siebie.
          Sama naleze do tych drugich, ktorzy latwo sie adaptuja, a i tak
          trudno mi bylo zaadaptowac sie na Tahiti i w... Polsce. Za to nie
          mialam zadnego problemu we Francji, Urugwaju czy Czechach.
          Sama musisz wiedziec czy dasz sobie rade czy nie.
          Bo jesli masz powiekszyc grono tych, ktorzy wciaz powtarzaja: - "A w
          Polsce to bylo inaczej." to wyjazd nie ma zadnego sensu.
    • durneip Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 09:19
      tak, Australia, rok temu, nie żałuję.
    • delayla Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 12:23
      Mi to się marzy emigracja z tego chorego kraju..
      Tyle, że ukochany "niestety" tutaj, ale może jakoś go namówię;)...
    • figgin1 Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 18:54
      Nie, nie zdecydowałabym się. Mało tego, uważam takie zachowanie za głupotę.
      • marguyu Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 19:47
        figgin1 napisała:

        "Nie, nie zdecydowałabym się. Mało tego, uważam takie zachowanie za
        głupotę."


        Gratuluje tolerancji i otwartosci umyslu.
      • posh_emka Re: W imię miłości na koniec świata??? 27.03.09, 09:56
        A dlaczego-konkrety.
    • maretina Re: W imię miłości na koniec świata??? 26.03.09, 19:53
      tak. sa samoloty, swiat sie skurczyl. mozna kogokolwiek odwiedzac w jakimkolwiek
      zakatku swiata.
      ja w pewnym sensie zrobilam to o czym piszesz, tyle, ze w skali polski. nie zaluje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja