Dlaczego nie umiem być konsekwentna?

26.03.09, 09:34
Przyjechałam dziś do pracy z zapuchniętymi od płaczu oczyma...
Wczoraj pojechałam odwiedzić mojego chłopaka - 100km w jedną stronę.
Żle się czuł, nie był w pracy od dwóch dni. Pomimo, iż powiedział
poprzedniego dnia że nie muszę przyjeżdżać, ja chcąc zrobić mu
niespodziankę, pojechałam do niego po pracy, żeby spędzić trochę
czasu razem,choć coś mi podpowiadało żeby nie jechać. Na początku
się ucieszył, ale potem zapytał mnie dlaczego właściewie
przyjechałam i poinformował, że chce mieć trochę czasu dla siebie,
trochę prywatności - dodam, że widujemy się w weekendy. Zalałam się
łzami, bo to było dla mnie poświęcenie, a dla niego narzucanie się.
Chciałam pojechać do domu, ale po rozmowie zostałam, przepłakałam
pół nocy. Zdecydowałam, że to nie ma sensu - on jest po związku,
powiedział mi, że nie może sie zaangażować, tak jak powinien,ale
decyzja czy zaryzykuję(poświecę swój czas w oczekiwaniu, że to się
zmieni) i zostanę z nim należy do mnie. W nocy zdecydowałam, ze to
koniec, rano wstaliśmy oboje, spakowałam swoje rzeczy ale po
krótkiej rozmowie ich nie zabrałam... dlaczego tak się zachowuję, co
mam z nim zrobić?
proszę poradźcie
    • irin77 Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 09:47
      Wydaje mi się,że w tym związku Ty kochasz za bardzo i on to
      wyczuwa.Trzeba było go zostawić a nie zostawać i jeszcze przy nim
      ryczeć.Faceci mają dosyć takich bab.Polecam ksiązkę "Mężczyźni
      kochają zołzy"Trzymaj się
    • stinefraexeter Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 10:03
      Dlaczego nie jesteś konsekwentna?

      Bo wciąż nie możesz pogodzić się z myślą, że zostałaś odrzucona i czepiasz się
      każdej nadzieji na to, że on nagle zacznie o ciebie walczyć.

      To nie o uczucie do niego chodzi, tylko o twoje upokorzone ego.
      • drie Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 10:13
        stinefraexeter napisała:

        > Bo wciąż nie możesz pogodzić się z myślą, że zostałaś odrzucona i
        czepiasz się
        > każdej nadzieji na to, że on nagle zacznie o ciebie walczyć.

        A gosc nawet zawalczyc sobie nie moze, bo siedzi mu baba w jego
        wlasnym domu i krokodyle lzy wylewa. Ma problem jak sie jej pozbyc,
        a nie jak ja zdobyc.

        Tytul watku powinien brzmiec: dlaczego nie chce byc konsekwentna.
        • stinefraexeter Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 10:19
          drie napisała:
          > A gosc nawet zawalczyc sobie nie moze, bo siedzi mu baba w jego
          > wlasnym domu i krokodyle lzy wylewa. Ma problem jak sie jej pozbyc,
          > a nie jak ja zdobyc.
          >
          > Tytul watku powinien brzmiec: dlaczego nie chce byc konsekwentna.

          Słuszna uwaga, ale odpowiedź pozostaje IMHO taka sama:

          nie chcę być konsekwentna, bo wiem (w końcu się napatrzyłam przez te 9
          miesięcy), że on najprawdopodobniej nie zawalczy i wtedy moje ego zostanie
          boleśnie zranione. Więc walcz o mnie, choć jesteś dupek, bo to niemożliwe, żeby
          ktoś mnie nie chciał.
          • drie Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 10:33
            stinefraexeter napisała:
            > Słuszna uwaga, ale odpowiedź pozostaje IMHO taka sama:
            >
            > nie chcę być konsekwentna, bo wiem (w końcu się napatrzyłam przez
            te 9
            > miesięcy), że on najprawdopodobniej nie zawalczy i wtedy moje ego
            zostanie
            > boleśnie zranione. Więc walcz o mnie, choć jesteś dupek, bo to
            niemożliwe, żeby
            > ktoś mnie nie chciał.

            Nie zawsze ta sytuacja ma "tak skomplikowane" podloze ;) Czasem to
            czysta desperacja.

            Ego juz zostalo (przynajmniej powinno) zranione, tekstem: jak chcesz
            to czekaj na mnie, ale jak nie chcesz - to tez dobrze. Jasniejszego
            komunikatu oprocz wprost: spadaj dziewczyno, chyba dac nie mozna.

            • stinefraexeter Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 10:41
              No nie wiem, jak ktoś nie chce czegoś usłyszeć, to nawet takie bezpośrednie
              komunikaty będzie ignorować. Dlatego wciąż podtrzymuję tezę, że jest to zaciekła
              walka o ochronienie własnego ego (wszelkie otrzymane ciosy są łagodzone poprzez
              racjonalizację zachowań faceta).

              Ale oczywiście masz rację, desperacja też powinna być wzięta pod uwagę.
              • tosialek25 Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 10:58
                wow, nie ma to jak zimny prysznic z rana, forum jednak ma te zalety,
                że każdy pisze to co myśli, a to z kolei pozwala dostrzec
                rzeczywistość taką jaka jest, żebym chociaż miała więcej siły żeby
                powiedzieć dość. Dzwonił przed chwilą i pytał co ma robić, czy ma
                się kontaktować (dzwonić/pisać) do czasu kiedy podejmę decyzję, jak
                będzie lepiej dla mnie..
                zastanawia mnie tylko fakt, że jeśli jemu niezależy to dlaczego sam
                mi tego nie powie, tylko czeka na moją "decyzję"??
                Poprawił mnie kiedy użyłam sformułowania "nie chcesz się angażować"
                na "nie może", twierdzi, że to ma duże znaczenie..
                i jeszcze jedno - powtarza że gdyby patrzył w tym wszystkim na
                siebie, to korzystałby z tego co jest teraz, a potem powiedziałby,
                że nic nie czuje, mówiąc mi o braku zaangażowania chce być szczery i
                uchronić mnie od cierpienia..
                • drie Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 11:08
                  tosialek25 napisała:

                  > wow, nie ma to jak zimny prysznic z rana, forum jednak ma te
                  zalety,
                  > że każdy pisze to co myśli, a to z kolei pozwala dostrzec
                  > rzeczywistość taką jaka jest, żebym chociaż miała więcej siły żeby
                  > powiedzieć dość.

                  Rzeczywistosc to znasz tylko Ty. My tu wlasne przemyslenia wylewamy
                  na podstawie tylko tych kawalkow, ktore nam sprzedasz.


                  > zastanawia mnie tylko fakt, że jeśli jemu niezależy to dlaczego
                  > sam mi tego nie powie, tylko czeka na moją "decyzję"??

                  Albo ciapa albo ma dobre serce i nie chce Cie przepedzic od razu.
                  Daje Ci do zrozumienia, ze to ma byc Twoj wybor. Zebys sie lepiej
                  czula? Nie wiem. :)

                  > Poprawił mnie kiedy użyłam sformułowania "nie chcesz się
                  angażować"
                  > na "nie może", twierdzi, że to ma duże znaczenie..

                  Serce mu nie pozwala, tak? Czy sumienie?

                  > i jeszcze jedno - powtarza że gdyby patrzył w tym wszystkim na
                  > siebie, to korzystałby z tego co jest teraz, a potem powiedziałby,
                  > że nic nie czuje, mówiąc mi o braku zaangażowania chce być szczery
                  > i uchronić mnie od cierpienia..

                  Bzdura. Tyle czasu byl z Toba i dopiero odkryl, ze nic nie czuje?
                  Szczery jest, owszem. Ale nie az tak szlachetny jak Ty to widzisz.

                  Pozwala Ci "podyndac" u swego boku poki nie przejzysz na oczy.

                  • sapiencja Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 11:14
                    „....pojechałam do niego po pracy, żeby spędzić trochę
                    czasu razem, choć coś mi podpowiadało żeby nie jechać. Na początku
                    się ucieszył, ale potem zapytał mnie dlaczego właściwie
                    przyjechałam i poinformował, że chce mieć trochę czasu dla siebie,
                    trochę prywatności - dodam, że widujemy się w weekendy.”


                    To "coś", to intuicja.
                    Ona podpowiadała Ci, że nie powinnaś jechać i należało słuchać
                    intuicji. Ale trudno, stało się. Ja, na Twoim miejscu, dałabym
                    facetowi czas. Sam Ci to powiedział, że chce mieć trochę czasu dla
                    siebie. Uszanuj jego decyzję i zamilknij. Nie dzwoń, nie dopytuj
                    się. Jeśli się nie odezwie, to znaczy, że nie chce być w związku z
                    Tobą. Wiem, najgorsze jest czekanie. Ale ciągłe przypominanie o
                    sobie, tylko pogarsza sytuację.
                    Polecam książkę "Nie zależy mu na tobie. Koniec złudzeń - poznaj
                    prawdę o tym, jak rozumieć facetów".
                • gixera Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 11:46
                  Jakby mu zależało, to by się nad tym nie zastanawiał, tylk działał.
                  Nie może się zaangażować. Chce ale nie może? Bez sensu.
                  • tosialek25 Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 12:16
                    > Nie może się zaangażować. Chce ale nie może? Bez sensu.

                    Jest z tych tzw po przejściach - bardzo mocno przeżył rozstanie ze
                    swoją byłą żoną (prawie 2 lata temu), twierdzi, że jest jakby
                    wypalony w środku ("odporny na miłość"), jakby nie wie czy ma
                    potrzebę budowania wszystkiego odnowa, nie jest w stanie
                    odpowiedzieć sobie na pytanie czy woli być z kimś czy sam..
                    • stinefraexeter Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 12:24
                      tosialek25 napisała:

                      > > Nie może się zaangażować. Chce ale nie może? Bez sensu.
                      >
                      > Jest z tych tzw po przejściach - bardzo mocno przeżył rozstanie ze
                      > swoją byłą żoną (prawie 2 lata temu), twierdzi, że jest jakby
                      > wypalony w środku ("odporny na miłość"), jakby nie wie czy ma
                      > potrzebę budowania wszystkiego odnowa, nie jest w stanie
                      > odpowiedzieć sobie na pytanie czy woli być z kimś czy sam..

                      Nie łapiesz subtelności.
                      Facet nie chce stałego związku z tobą i tobie pozostawia decyzję. Godzisz się na
                      to, czy nie.
                      A ty go niby słuchasz, lecz potem zalewasz się łzami, że on się zachowuje tak a
                      nie inaczej. Przecież on nawet nie chce być z tobą, więc o co ci chodzi??

                      Wpadasz w pułapkę starą jak świat. Niedługo pan pozna inną panią, a na twoje
                      lamenty powie zdziwiony "no ale przecież mówiłem ci, że...".
                      • tosialek25 Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 12:42
                        zależy co rozumie się przez określenie "stały związek",
                        bo jeśli - bycie(spotykanie się itd.) z tą samą osobą i tylko z nią,
                        poświęcanie sobie i spedzanie razem wolnego czasu, wspieranie się,
                        dzielenie radością i troskami - to ON tak właśnie sobie to wyobraża,
                        tylko że eliminuje z tego pojęcia fakt, że ten stały związek do
                        czegoś dąży (deklaracje miłości/zamieszkanie razem/zaręczyny/ślub).
                        On twierdzi, że właśnie na "to" nie jest i nawet nie wie czy
                        kiedykolwiek będzie gotów (zakładając przy tym, że może to być
                        nigdy, ale również za miesiąc, rok..) i chce żebym zdecydowała czy
                        chcę podjąć ryzyko i czekać.
                        • stinefraexeter Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 12:46
                          No ale jak się ma te jego wyobrażenie o stałym związku do jego zachowania z
                          pierwszego postu? Skoro chce być z tobą (bez planowania przyszłości), to po co
                          te gadki o prywatności, itd.?
                          Nie widzisz pewnej niekonsekwencji?

                          No i zasadnicze pytanie: czy ty to akceptujesz czy nie?
                • stinefraexeter Re: Dlaczego nie umiem być konsekwentna? 26.03.09, 11:50
                  Tosialek, o to właśnie chodzi na forum. My strzelamy mniej lub bardziej na
                  oślep, a ty analizujesz i wyciągasz wnioski.

                  Co do wywodów twojego faceta: blablablabla.

                  On po prostu chce byś jak najmniej cierpiała i dlatego przeciąga to w
                  nieskończoność. Powszechne, ale bardzo okrutne działanie (choć on okrutny wcale
                  nie chce być).

                  Ty go ciągle próbujesz tłumaczyć, czepiasz się jakiś słówek i analizujesz je na
                  wszelkie strony, byle tylko się okazalo, że on miał na myśli "kocham cię, żyć
                  bez ciebie nie mogę".

                  Kolesiowi nie zależy, a przynajmniej nie jest do końca przekonany czy to jest
                  to. Odpuść sobie i zachowaj godność.
    • ingeborg ja tak mam 26.03.09, 12:04
      tylko ze w drugą stronę...

      ostatnio mój luby postanowił spędzić ze mną trochę czasu, nie bacząc
      na to czy ja ten czas mam, czy akurat to popołudnie mam wolne. No i
      skończyło się tym, że ja tak czy inaczej musiałam wrócić do swoich
      obowiazków a on strzelił focha.

      jaki z tego morał? ano taki, że nasze kochane drugie połówki -
      kochamy Was, ale szanujcie nasz rozkład zajęć i ustalajcie spotkania
      z nami, a unikniecie rozczarowań a w skrajnych
      przypadkach 'zalewania się łzami' [lol, co za sformułowanie...]
Pełna wersja