Randki...kto u Was płaci rachunki?

28.03.09, 14:30
Własnie sie tak zastanawiam, jak jest a jak powinno być. Jak
uważacie?
Ja akurat nie jestem feministką, czy sknerą...ale ostatnio umawiam
się z facetem i raz płci on a raz ja. W sumie płace na randce po raz
pierwszy w swoim zyciu i musze powiedziec ze głupio sie czuje i nie
wiem dlaczego?
Co o tym myślicie?
    • milady000 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 14:45
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=90285428&a=90285428
    • muza24 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 14:50

      U mnie różni, mi nie przeszkadza płacenie za siebie, ani połowy
      rachunków. Nie przeszkadza mi również jak płacimy na zmianę. Są
      ważniejsze tematy do omówienia w trakcie randki :-))
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 14:55
        Nie wiem dlaczego głupio się czuje, może dlatego ze wczesniej zaden
        facet nie poprosił mnie o zapłacenie za siebie, lub o zapłacenie
        nastepnym razem.
        Ja zarabiam wiecej od niego, ale i tak czuje się głupio płacąc-
        przyzwyczjenie chyba.
        Niggdy nie zamawiam więcj niż kawe i ciastko czy
        lody ...przynajmniej na 1 spotkaniu .
        • cloclo80 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 19:10
          Nie ma boja. Te randki już długo nie potrwają bo żaden facet nie zaakceptuje na
          dłuższą metę baby która zarabia więcej od niego.
          • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 19:34
            Nie wiem jak z babami- bo ja jestem kobietą.On jednak już
            wypowiedział się w tej kwestii i jemu to nie przeszkadza ze ja
            więcej zarabiam. Chociaż nie wiem co o tym myśleć .
      • hermina25 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 21:00
        muza24 napisała:

        >
        > U mnie różni, mi nie przeszkadza płacenie za siebie, ani połowy
        > rachunków. Nie przeszkadza mi również jak płacimy na zmianę. Są
        > ważniejsze tematy do omówienia w trakcie randki :-))

        Dokładnie tak jak piszesz...jakoś nie czuję się głupio,płacąc za siebie :)
      • szczesliwamezatka Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 04.04.09, 19:43
        mąż :):):):)
        • kora3 nie ma się z czego cieszyć :) 08.04.09, 08:14
          jesli juz zaczał chodzic na randki i jescze na nich płaci to mozesz
          przestać byc męzatka :)
          • johana75 Re: nie ma się z czego cieszyć :) 08.04.09, 09:33
            Nie wiedziałam ze z męzem tez chodzi się na randki...
            • kora3 Re: nie ma się z czego cieszyć :) 08.04.09, 16:36
              johana75 napisała:

              > Nie wiedziałam ze z męzem tez chodzi się na randki...

              pewnie się dowiesz od zainteresowanej, ze mało wiesz, bo nie masz
              pewnie "magistra":)

              wg mojej oceny sytuacja w której maz płaci na radnkach moze byc
              dwojaka:
              1. Maz chadza na randki z innymi i płaci;
              2. Maz płaci za zone i tego kto z nią na randke poszedł.
              • joasiek75 Re: nie ma się z czego cieszyć :) 08.04.09, 17:55
                > wg mojej oceny sytuacja w której maz płaci na radnkach moze byc
                > dwojaka:
                > 1. Maz chadza na randki z innymi i płaci;
                > 2. Maz płaci za zone i tego kto z nią na randke poszedł.

                Poprostu oplułam laptopa....hahhahaah ;)
                • kora3 Re: nie ma się z czego cieszyć :) 08.04.09, 17:59
                  no, ale ja serio tak to widze :) no dooobra - przyjmijmy jescze
                  wersje, ze maż udaje tajemniczego wielbiciela i smysowo, albo
                  mailowo proponuje randke zonie. Ta się zgadza no i spotykaja się i
                  on płaci :)

                  Nie spotkałam się w realu, by ktos mówił, ze ma radnke z zona,
                  mezem, Jeśli ktoś mówi, to bardzo wyraźnie słychac cudzysłów:) w tej
                  wypowiedzi, oczywiscie w słoaie "radka"
              • taszita6 Re: nie ma się z czego cieszyć :) 10.04.09, 09:27
                CO ZA KRETYŃSKA WYPOWIEDZ!!!
                Czy małżeństwo nie może wyjść na randkę ??!!!!!!!!!!!
                To że razem żyją nie oznacza, że wyjście do restauracji czy do kina lub na głupi
                spacer nie jest randką!!!!
                Widać, że na tym forum można spotkać ograniczonych ludzi!!
                • kora3 spokojnie :) 10.04.09, 09:33
                  Małzeńtwo moze wyjsc razem, jasne, tak samo zresztą jak mieszkający
                  z sobą partnerzy, ale no trudno to nawac "radkowaniem" wg mnie. To
                  wspólne wyjscie, obojetnie czy "proszone" czy nie.
                  a tak poza tym, to ta wymiana zdań była troche "do smiechu":)
    • envi Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 15:20
      ale ktora to wasza randka?? dopoki nie jestescie para to on powinien ponosic
      koszty. Ja na takich pierwszych randkach tylko wtedy place sama za siebie jak
      wiem ze wiecej z facetem sie nie umowie. Zreszta ani razu mi sie nie zdarzylo
      zeby mi jakis koles powiedzial ze mam placic, czasem sama mowie ze moze ja tym
      razem zaplace, ale w sumie mezczyzni lubia placic za mnie (kurde, tylko ze ja
      mieszkam w UK), ale w PL bylo tak samo.
    • dziewice bo twoje to nasze a moje zaoszczedze!!! :) 28.03.09, 15:21
    • mareczekk77 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:00
      Pierwsza randka ja płacę, następna jeśli dziewczyna jest wartościowa i mnie
      szanuje to za swoje płaci swoimi pieniędzmi. Jeśli wymaga płacenia to dla mnie
      nie istnieje taki pasożyt, co się uśmiecha jak zapłacisz a jest smutny jak nie
      zapłacisz. Jestem jak na razie za młody i za piękny żeby zadawać się z
      prostytutkami, stać mnie na partnerstwo.
      • amuga Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:35
        mareczekk77 napisał:

        Jestem jak na razie za młody i za piękny żeby zadawać się z
        > prostytutkami, stać mnie na partnerstwo.

        Widzialam twoje zdjecia wczesniej i na "mlody" moze jeszcze bym sie
        zgodzila ale "za piekny" to juz gruba przesada.
        Wiem ze masz poczucie humoru ale trzeba tez byc realista.
        • mareczekk77 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 17:18
          Uważasz ze nie jestem piękny? :) kolejna niewidoma? :)))) patrz sercem i duszą a
          nie oczyma.... lol :)
          • amuga Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 18:37
            mareczekk77 napisał:

            > Uważasz ze nie jestem piękny? :) kolejna niewidoma? :)))) patrz
            sercem i duszą
            > a
            > nie oczyma.... lol :)

            Wybacz ale kazdy ma inny gust i dla mnie jestes po prostu OK.
            Ale chyba wyglad to nie jest najwazniejsza rzecz u mezczyzny?
            Chyba ze jest narcyzem ale to takie niemeskie.
          • wanilinowa Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 18:39
            > patrz sercem i duszą
            > a
            > nie oczyma.... lol :)

            i to ma Ci niby pomóc??
        • gixera Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 07.04.09, 15:16
          Młody to 18 lat, a nie 32.
          Dzieciak nie zarabia na siebie, sponsorują go rodzice, więc jest to
          zrozumiałe. Ale dojrzały facet idzie na randkę i nie płaci za
          dziewczynę? Ja bym się z takim w życiu nie umówiła.
          W smie to jak miałam 18 lat, to też zawsze faceci płacili.
    • lvar Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:05
      "W sumie płace na randce po raz
      pierwszy w swoim zyciu"

      I oby ostatni. No ale ja to staroświecki jestem :)
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:13
        No własnie ja tez jestem staroświecka...chyba.

        Spotkalismy się kilka razy chyba 3 on zapłacił i na 3 powiedział "no
        to nastepnym razem ty zapłacisz" i ja sie zgodziłam bez
        zastanowienia. No i jak już tam byliśmy, a był to obiad i kawa,
        wcześniej były tylko kawy i lody...płacąc głupio się czułam, ja wiem
        ze może to głupie i staroświeckie, ale może ja poprostu taka jestem.

        Facet jest młodszy ode mnie o 3 lata...nie wiem przeciez to nie duża
        różnica. Fakt wczesniej umawiałam się tylko ze starszymi, ale nie
        mam dużego doświadczenia w randkach , bo ostatnie 10 lat się nie
        umawiałm wogóle tzn. byłam w związku.
        • wanilinowa Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:15
          joasiek75 napisała:

          > No własnie ja tez jestem staroświecka...chyba.
          >
          > Spotkalismy się kilka razy chyba 3 on zapłacił i na 3 powiedział "no
          > to nastepnym razem ty zapłacisz"

          fajny tekst:) ciekawe ile kobiet już na niego wyrwał
          • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:23
            wanilinowa napisała:

            > joasiek75 napisała:
            >
            > > No własnie ja tez jestem staroświecka...chyba.
            > >
            > > Spotkalismy się kilka razy chyba 3 on zapłacił i na 3
            powiedział "no
            > > to nastepnym razem ty zapłacisz"
            >
            > fajny tekst:) ciekawe ile kobiet już na niego wyrwał


            Nie wiem jak mam to rozumieć? Ze jestem głupia i naiwna?
            Wiesz dla mnie nie problem to urwac , bo uczuć jeszcze nie ma...
            • wanilinowa Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:29
              joasiek75 napisała:

              > wanilinowa napisała:
              >
              > > joasiek75 napisała:
              > >
              > > > No własnie ja tez jestem staroświecka...chyba.
              > > >
              > > > Spotkalismy się kilka razy chyba 3 on zapłacił i na 3
              > powiedział "no
              > > > to nastepnym razem ty zapłacisz"
              > >
              > > fajny tekst:) ciekawe ile kobiet już na niego wyrwał
              >
              >
              > Nie wiem jak mam to rozumieć? Ze jestem głupia i naiwna?
              > Wiesz dla mnie nie problem to urwac , bo uczuć jeszcze nie ma...

              nie, po prostu on taki... bezpośredni :) dobrze że powiedział "rzygaj kasą"
        • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:21
          z tego co mówił to wiem ze lubi kobiety kilka lat starsze od siebie.
          Ostatnio był z kobietą dość bogatą. Zapytałam czy wolałby abym taka
          była. Powiedział ze to bez znaczenia dla niego.

          Cos mi się czerwone swiatełko włączyło, czy słusznie?

          Sytuacja wygląda tak ze ja mam mieszkanie( na kredyt) własnie
          wyremontowane i kupine nowe meble, auto, a on mieszka z rodzicami.

          Boje się ze to typ lovelasa...tym bardziej, ze powiedział ze go do
          mnie ciągnie i chetnie by ze mną zamieszkał???!!! Bez miłości??? Na
          próbe???
          Jak ja mam to rozumiec?
          Wyszłam z wprawy pomóżcie mi prosze :)
          Może panowie cos powiedzą ...ze swojego doświadczenia, oczywiście
          panie też mogą się wypowiedzieć.

          znamy się od 3 miesięcy
          Nie powiem ze mnie do niego nie ciągnie...iskrzy ale to jeszcze nie
          miłość...nie zakochuje się tak szybko.
          • nangaparbat3 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:30
            Po 3 miesiacach chce sie wprowadzac do Ciebie?
            Mnie by sie syrena wlączyla, nie światełko.
            A z czego to on żyje?
            (BTW jestem fanką zwiazkow z mlodszymi meżczyznami i wiem, ze forsa moze tu nic
            do rzeczy nie miec - ale czasem chyba trzeba uważac).
            • wanilinowa Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:31
              nangaparbat3 napisała:

              > Po 3 miesiacach chce sie wprowadzac do Ciebie?

              z tego co rozumiem znają się od 3 miesięcy, ale randek było do tej pory 3
              (słownie: trzy)
              • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:35
                To 3 to było ze na 3 powiedział ze ja na 4 moge zapłacić.Randek było
                więcej.
            • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:33
              Pracueje jest informatykiem, mieszka u rodziców bo zarabia nie
              dużo...

              Powiedział ze ma w sobie tyle uczuc i chętnie przelałby je na mnie
              jeśli by mu tylko na to pozwoliła...cholipa:(
              • nangaparbat3 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:36
                No nie wiem.
                Z samych słów trudno cos powiedziec.
                Moze on taki uczuciowy kamikaze - ale to też by mnie niepokoiło.
                Poczekaj po prostu, przeciez mozesz sie z nim spotykac zachowujac jakas rezerwę,
                w sobie.
              • grassant Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 08:24
                joasiek75 napisała:

                > Pracueje jest informatykiem, mieszka u rodziców bo zarabia nie
                > dużo...
                >to z niego ch.j nie informatyk

                > Powiedział ze ma w sobie tyle uczuc i chętnie przelałby je na mnie
                > jeśli by mu tylko na to pozwoliła...cholipa:(

                ile ma lat?
              • gixera Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 07.04.09, 15:41
                Sknera, mieszka z rodzicami, nie płaci rachunków i nawet za
                dziewczynę na randce nie chce zapłacić. Ile on ma lat?
            • mareczekk77 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 17:16
              Ja też tylko starsze ode mnie kobiety, w ogóle laski poniżej 23 lat to w
              rozmowie są po prostu beznadziejne. Chociaż była ostatnio taka jedna 23 lata
              miała, i ładna, i w głowie miała, ale kosza dostałem :) najlepsze są atrakcyjne
              i zadbane kobietki 35 - 39 lat, czysty ogień, i jeszcze można po seksie sobie
              porozmawiać na fajne tematy.
          • mareczekk77 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 17:13
            Kopnij w zad męską prostytutkę :)
          • kora3 W śietle tego co napisałaś nalezy mu sie kop :) 28.03.09, 18:56
            wiem zaraz sie dowiem , jaka to ze mnie zołza :)

            nie za to, ze zaptroponował, zebyście płacili naprzemiennie, ale
            chocby za formę w jakiej to zrobił. Dodatkowo wykorzystał
            natychmiast to, ze Ty masz pałcić i skończyło sie obiadem, a nie
            kawa i cisteczkiem:)

            Propozycja zamieszkania u Ciebie tez sie wydaje hmmm oryginalna.
            Znacie sie krótko. Mnie sie wydaje, ze facet chce wpakowacgdzies
            wygodnie zadek:)
            • joasiek75 Re: W śietle tego co napisałaś nalezy mu sie kop 28.03.09, 19:03
              Z tym obiadem to tak wyszło ze bylismy cały dzien w Ikei na zakupach
              więc i tak nie było drogo, ale nie o to chodzi. On powiedział "ja
              zapłace teraz ( 3 raz z rzędu), a ty zapłacic w Ikei", bo to było
              kolejne spotkanie. Kupowałam sofe i dodatki do mieszkania;)

              Z tym mieszkaniem u mnie to własnie dziwne dla mnie pali mi ise
              czerwone switło;)jestem czujana;)
              • kora3 hmmm 28.03.09, 19:24
                no wiesz, ja z moim partnerem też zamieszkałam w krótkim dośc czasie
                po poznaniu się, ale inaczej ta naza znajmosc wygladała, no i nie
                było "umnie u ciebie" z technicznych przyczyn:)
                Wstrzymaj się z mieszkaniem - a z chłoptasiem skoro nadal chcesz sie
                z nim spotykać rozegraj sprawe płacenia przez "kazdy za siebie"
            • szczesliwamezatka kora3 na litość boską! 04.04.09, 19:45
              kora3 napisała:

              > wiem zaraz sie dowiem , jaka to ze mnie zołza :)
              >
              > nie za to, ze zaptroponował, zebyście płacili naprzemiennie, ale
              > chocby za formę w jakiej to zrobił. Dodatkowo wykorzystał
              > natychmiast to, ze Ty masz pałcić i skończyło sie obiadem, a nie
              > kawa i cisteczkiem:)
              >
              > Propozycja zamieszkania u Ciebie tez sie wydaje hmmm oryginalna.
              > Znacie sie krótko. Mnie sie wydaje, ze facet chce wpakowacgdzies
              > wygodnie zadek:)
              >
              Przecież Ty jesteś za wspólnym mieszkaniem!?!?!?
              • kora3 Puknij sie w głowe :) 05.04.09, 16:27
                szczesliwamezatka napisała:


                > Przecież Ty jesteś za wspólnym mieszkaniem!?!?!?

                ja jestem za wspólnym mieszkaniem, a Ty za wychodzeniem za mąż,
                nie?:)
                No to wg Twej logiki powinnas doradzic watkodawczyni,zeby za goscia
                wyszła, osiagnie wszak sukces :)

                Zamieszkanie razem to dosc powazna sprawa i nie robi sie tego ze
                zwykłym znajomym, z którym sie wypiło kilka kaw i zjadło kilka
                ciastek.
                • joasiek75 Re: Puknij sie w głowe :) 05.04.09, 17:20
                  JA też jestem za wspólnym mieszkaniem, ale nie na takim etapie
                  znajomości, bo zwiazek to nie był;)

                  Co do wychodzenia za maż...to nie wiem, byłam w związku który trwał
                  ponad 10 lat i było mi dobrze tak jak było.

                  Napewno bycie żona nie uważam za sukces zyciowy ;)

                  > Zamieszkanie razem to dosc powazna sprawa i nie robi sie tego ze
                  > zwykłym znajomym, z którym sie wypiło kilka kaw i zjadło kilka
                  > ciastek.
                  wyjełas mi to z ust kora :)

                  Dokładniej zamieszkanie razem to dla mnie jak małzenstwo...no
                  prawie;)

                  My nawet sexu nie uprawialismy...a przed tym zarzeniem facet nie ma
                  prawa się do mnie wprowadzic !!! Nie kupuje kota w worku ;)
                  • kora3 Re: Puknij sie w głowe :) 05.04.09, 17:28
                    joasiek75 napisała:

                    > JA też jestem za wspólnym mieszkaniem, ale nie na takim etapie
                    > znajomości, bo zwiazek to nie był;)

                    no jasne Joasku :) nie zwracaj uwagi na gadke SZM, ona usiłowała być
                    złośliwa wobec mnie, ale niestety jej intelek na to nie pozwala:)
                    >
                    > Co do wychodzenia za maż...to nie wiem, byłam w związku który
                    trwał
                    > ponad 10 lat i było mi dobrze tak jak było.

                    Też rozumiem, ale SZM ma obesesję na punkcie ywjscia za mąż, uwaza
                    zto za życowy sukces.:)

                    >
                    > Napewno bycie żona nie uważam za sukces zyciowy ;)

                    Bo i jaki to sukces? No, ale jak ktos miał "problem" natury takiej,
                    ze stukneło 25 latek i "staropanieństwo"zagladneło w oczy to za
                    sukces uwaza, zrozum cłowieka o innej mentalnosci z
                    drobnomieszczańskiego środowiska.

                    > wyjełas mi to z ust kora :)
                    :)


                    >
                    > Dokładniej zamieszkanie razem to dla mnie jak małzenstwo...no
                    > prawie;)

                    dla mnie to normalna kolej rzeczy, gdy sie z soba jest, ale na tym
                    etapie twojej znajomosci, jaki opisujesz, uwazam,z e to głupawy
                    pomysł.

                    >
                    > My nawet sexu nie uprawialismy...a przed tym zarzeniem facet nie
                    ma
                    > prawa się do mnie wprowadzic !!! Nie kupuje kota w worku ;)

                    racja. :)
                • szczesliwamezatka A Ty się puknij w... nie powiem gdzie :) 05.04.09, 21:09
                  • kora3 Ale "riposta" :) 06.04.09, 12:11
                    mozna powiedziec, ze idealna dla kogoś takiego jak Ty.

                    Jeśli ty jesteś realną postacią to z dobrego serca i calkiem na
                    serio dam ci radę: nie eksponuj (lubisz to słowo, prawda?) tak
                    bardzo swojego kompleksu niższosć, bo to czasem az smieszne i na
                    pewno ci nie przesparza sympatii innych. Ludzie nie lubią aż tak
                    zakompleksionych osób.

                    Po Twoich wypowiedziach, jak na dłoni widać, jakie masz problemy i
                    jak bardzo niskie poczucie własne wartosci, wynikające pewnie
                    poniekad z pochodzenia i zwiazanej z nim mentalnosci.

                    Zdaj sobie sprawę dziewczyno, że dla wiekszosci ludzi to, ze mają
                    skończone studia, mieszkanie, czy dom, samochód i pracę to jest
                    STANDARD. nie jakieś wielkie szczescie, czy wyczyn. W każdym razie w
                    pewnym wieku:)

                    to,ze ty to tak postrzegasz świadczy o tym, ze dla ciebie to
                    standard nie jest, tylko nie wiadomo co. Nie wiem w jakim ty się
                    srodowisku wychowałaś, ale najwyraźniej w takim, w którym samochód
                    to jakiś luksus niemozebny, a to, ze facet nie jest pijakiem i nie
                    bije to wielkie dziwo.
    • stara-a-naiwna Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:26
      za pierwszą randkę płaci facet
      a za następne na zmianę

      Dla mnie tak jest wygodniej - nie traktuję nikogo jak studnie czy
      worek bez dna gdzie można wybierac kase. Trudno, żeby mi ktoś
      wszystko sponsorował.
      • mareczekk77 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 17:14
        Stara a naiwna - no i to jest podejście kobiety którą się po prostu szanuje.
        Znając moje szczęście nie jesteś z Wawy, albo nie lubisz jurnych i uduchowionych
        30latków, albo coś jeszcze się znajdzie :)
        • stara-a-naiwna Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 01.04.09, 23:11
          jestem z wrocławia
          :-)
          jak bedziesz przejazdem odezwij się, pokaże Ci miasto albo
          wyskoczymy na kawę
    • amuga Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:32
      Uwazam ze masz bardzo partnerska i wygodna sytuacje. Bez zobowiazan.
      Chlopak sie ceni i w tym momencie jak bedziesz chciala sie wycofac
      ze spotykania z nim to z czystym sumieniem i bez jakichkolwiek
      wyrzutow sumienia robisz to momentalnie. Nikt nie zostaje z
      poczuciem wykorzystania i straty. W momencie jakby sprawy zaczely
      zachodzic troche za daleko i bardziej bys sie zaangazowala to musisz
      na to partnerstwo spojrzec bardziej dokladnie bo kobieta zawsze
      bardziej traci poprzez zagrozenie posiadania dziecka i wiecej
      obowiazkow. Jednoczesnie przyjrzyj sie jak to jego widzenie
      partnerstwa wyglada w obowiazkach codziennych bo moze byc
      rzeczywiscie bardzo dobrym partnerem, gotujacym, sprzatajacym w
      rownym stopniu co dziewczyna. A to duza zaleta w obecnym polskim
      meskim srodowisku. Wystarczy poczytac posty mareczka by sie podlamac.
      Procz tego takie kalkulowanie dokladne kto kiedy placi mogloby
      wskazywac na sknerusa i wprowadza lekkie zamieszanie we wzajemne
      relacje. Wazne sa dodatkowe elementy. Takie jak kwiaty, jakis
      prezencik. Jak tego nie ma to praktycznie on pelni role kumpla i tak
      go nalezy traktowac. Nic wiecej.
      Ciekawa jestem czy jakby doszlo co do czego czy nie bedzie zadal od
      ciebie polowy ceny za prezerwatywy, albo raz ty a raz on kupuje?
      Poczytaj sobie o skapych facetach post i zobacz czy nie widzisz
      jakis podobienstw.
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:36
        Prezentów dodatkowych , wogóle jakichkolwiek nie było, sexu tez nie.
        Były przytulanki i pocałunki, nie chce sexu bez miłości...narazie
        przynajmniej ;)
        • mareczekk77 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 17:19
          No powinien Ci kupić jakiś drobiazg chociaż, ja krezusem nie jestem ale zawsze
          dla mojej sympatii jakaś róża za 3pln i batonik był.
      • dziewice yyyy ale logika laski hehe 28.03.09, 16:41
        • joasiek75 Re: yyyy ale logika laski hehe 28.03.09, 16:42
          CZyli ze co ze zapłaci jak pójde z nim do łóżka? pozwól ze sama o
          tym zdecyduje;)
    • ja-27 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 16:50
      U mnie płaci się różnie, raz ja, raz on, czasem po połowie. Chyba
      nie ma różnicy - nie przywiązuję do tego wagi.
      Za to jeśli chodzi o zabezpieczenie: ja za pigułki, on za
      prezerwatywy, ale za wizytę u ginekologa placimy na pół.
      • joasiek75 mieszkanie razem?? 28.03.09, 17:28
        Własnie tutaj włączyło mi się czerwone swiatełko...jak narazie

        Poczekam, zobacze...mam czas w koncu jestem jeszcze młoda ;)

        Wcale nie chce żeby wszysko za mnie płacił, bo np. nie przyjełabym
        jakiegos drogiego prezentu na tym etapie znajomości, ale kawa i lody?
        I to przecież nie często...
        • joasiek75 Kurcze ale ja nawet czekoladek nie dostałam...! 28.03.09, 17:35
        • amuga Re: mieszkanie razem?? 28.03.09, 18:41
          Wybij sobie z glowy pomysl by on sie wprowadzil do ciebie. Dopoki
          nie jestes kogos pewna na 100% to PO CO? Ograniczenie wolnosci,
          wiecej obowiazkow i mniej miejsca dla twoich rzeczy. Czy tego chcesz?
    • kora3 no wiesz 28.03.09, 17:37
      u mnie to nie "bywa" wcale, mam na mysli takie tradycyjne randki:)
      trudno mówic o rabdce z facetem, z którym się mieszka.

      ale jeśli gdzies idziemy - płaci zawsze on. Generalnie jesem z
      takiego pokolwenia iobracam sie w takims srodowisku, ze pacenie
      przez facetów na randkach zawsze było i jest norma, takze na
      studiach. Naturalnie wówczas nie łaziło sie po drogich knajpach:)
      tylko takich na miare mozliwosci potrfela.

      Ba, ja nawet kolegów mam takich, że zwykle nie pozwalali mi i nie
      pozwalają płacić za siebie i nie tylko mnie, w ogóle paniom, nawet
      jeśli nie zapraszali, a spotkanie jest spontaniczne. Inna sprawa
      jesli na piwko, czy kawe skrzykuje sie wieksza grupa ludzi, wówczas
      kazdy płaci za siebie.

      Do oburzonych - pragne zaznaczyc, ze nie oczekuje, ze ktos za mnie
      zapłaci, ani nie to, ze oszczedzam:) - po prostu tak jest. Staram
      sie w miae mozliwosci rewanzowac, ale na ogół wychodzi to kiepsko:
      np. ostatnio eks zaproponował wypad na obiad, zapłacił,
      zaproponowałam z kolei ja wypad i ... nie dał mi zapłacić twierdząc,
      ze go obrazam i chyba chce zerwać stosunki towarzyskie.

      Mam wszelako zasade, ze NIGDY nie powalam na stwaianie mi
      czegokolwiek przez osoby mało mi anane w stylu znajomy, znajomej
      znajomego oraz kogoś z kim się spotkałam zawodowo - taka profesja.

      Co do naprzemiennego płacenia na randkach- tearz to zwyczaj
      powszechny wsród młodych ludzi i nie ma w nim niczego be o ile obie
      trony takowy akcprują. Nie mam doswiadczenia to i trudno mi się
      wypowiedzieć. W przypadku faceta mniej wiecej - 5 lat od mjego wieku
      i wzywyż niego - w moim srodowisku takie oczekwanie to objaw
      skąpstwa ze strony faceta i megaobciach.
      • joasiek75 Re: no wiesz 28.03.09, 18:58
        Nie wiem kora ile masz lat, mój rocznik widzisz, on jest młodszy ode
        mnie o 3 lata.
        To ze od 10 lat nie mam doświadczenia w randkach właśnie przełozyło
        sie na to ze zapłaciłam wtedy, od tego czasu jakoś nie za bardzo
        chce dawac się zapraszać na kawe, bo mi głupio jak kelner gapi sie
        na mnie niewymownie...nie wiem może sobie tylko tak wyobrażam.
        W małzeństwie to i tak obojętne , bo pieniądze sa wspólne, jednak ja
        nigdy w restauracji nie płaciłam, robił to mój partner* nie bylismy
        malżeństwem , bo tak chcieliśmy i każdemu to odpowiadało.
        Pieniądze jednak były wspólne i oboje decydowaliśmy na co je wydamy.
        Oboje zarabialiśmy mniej więcej tyle samo:)
        • kora3 Re: no wiesz 28.03.09, 19:22
          joasiek75 napisała:

          > Nie wiem kora ile masz lat, mój rocznik widzisz, on jest młodszy
          ode
          > mnie o 3 lata.

          a ja jestem od Ciebie o rzy lata starsza :)

          > To ze od 10 lat nie mam doświadczenia w randkach właśnie
          przełozyło
          > sie na to ze zapłaciłam wtedy, od tego czasu jakoś nie za bardzo
          > chce dawac się zapraszać na kawe, bo mi głupio jak kelner gapi sie
          > na mnie niewymownie...nie wiem może sobie tylko tak wyobrażam.
          > W małzeństwie to i tak obojętne , bo pieniądze sa wspólne, jednak
          ja
          > nigdy w restauracji nie płaciłam, robił to mój partner* nie
          bylismy
          > malżeństwem , bo tak chcieliśmy i każdemu to odpowiadało.
          > Pieniądze jednak były wspólne i oboje decydowaliśmy na co je
          wydamy.
          > Oboje zarabialiśmy mniej więcej tyle samo:)

          Rozumiem Cię. Widzisz niektórzy faceci, z reguły Ci młodsi uwazają
          płacenie za kobiete za "naciaganie" z jej strony i "frajerswto
          " z własnej.
          Mysle,z e to kwestia mentalnosci. Bo w zasadzie nie biega tu o kase,
          bo jakaż ona jest w przypadku kawy i ciacha, czy nawet obiadu w
          normalnej restauracji?
          żadna przeciez, a wiec chodzi o zasade.
          Sa faceci, kobiety też, ale głownie faceci, którzy uwazaja, ze nawet
          jeśli z jakis przyczyn kobieta płaci (np. na spotkaniu biznesowym)
          to należy "udwać", ze płaci facet :) nie ejstem za czyms takim.
          Zgodnie z zasadami sv płaci zapraszający, gdy nikt ie "Zaprasza"
          każdy za siebie, albo jak tam sobie ludzie ustala miedzy sobą,
          proste. Wdzidzic się kelnara nie masz co, ale ja bym sie
          zastanowiła, cy kopa jak wyzej piszę chłopinie nie dać, z przyczyn,
          o których też wyzej piszę :)
          • joasiek75 Re: no wiesz 28.03.09, 22:00
            Poza tym wszystkim to nie mam doświadczenia z młodszymi facetami, bo
            o ile w łóżku może można na więcej liczyć , bo młodszy, a ja mam
            ognisty temperament, to moze na co dzien nie bedzie tak słodko ;0

            Napewno nie chciałabym mamisynka, a on jeszcze z mamą mieszka* był
            czas ze mieszkał osobno, jakiś czas.

            Poprostu wyszłam z wprawy z facetami-poznaje od nowa;)
            • kora3 Joasku :) 29.03.09, 18:12
              joasiek75 napisała:

              > Poza tym wszystkim to nie mam doświadczenia z młodszymi facetami,

              3 lata róznicy w tym wieku o jakim mówimy to praktycznie zadna
              róznica wiekowa. Wszystko jedno, czy starsza jest pani, czy pan.

              bo
              > o ile w łóżku może można na więcej liczyć , bo młodszy, a ja mam
              > ognisty temperament, to moze na co dzien nie bedzie tak słodko ;0

              JAk wyzej :) Ja doswiadczenia z dużo młodszymi ode mnie mezczyznami
              nie mam, choc nie ukrywam, ze mogłabym miec, ale mnie facet w wieku
              26 lat po prosru nie odpowiada:) Natomiast z doświadczenie moge
              powiedzieć, ze specjelnej róznucy ogólnie :) nie widze w przedziale
              mi znanym do niedawna to jest : - 2,5 roku + 4 lata.
              Mój obecny poartner jest sporo wiecej starszy i no cóz :)
              przekonałam sie na co mozna liczyc :) - nie reflektowałabym na
              zmiane na młodszego.

              >
              > Napewno nie chciałabym mamisynka, a on jeszcze z mamą mieszka* był
              > czas ze mieszkał osobno, jakiś czas.

              Zwiewaj :)

              >
              > Poprostu wyszłam z wprawy z facetami-poznaje od nowa;)

              Tego spuśc po brzywie, nie ma co byle czego brac
            • igusiak Re: no wiesz 31.03.09, 15:00
              ja byłam na dwóch randkach, gdzie musiałam zapłacić za siebie-
              kolesie Ci jak sie okazało byli totalnymi sierotami :l
              dlatego teraz mam niesmak do facetów, którzy uważają, że laski
              powinny za siebie płacić. nie jestem pazerną materialistką, ale tak
              POWINNO być.
              a wracając do tych dwóch facetów, to jeden z nich zrobił taki numer,
              że najpierw za mnie zapłacił ( to było kino) po czym stwierdził "no
              to może Ty kup popcorn skoro ja za Ciebie zapłaciłeł". ale najlepsze
              jest to, że zażyczyl sobie ekstra mega duży zestaw czy coś w tym
              stylu, a ja popcornu itp nie jadam, więc w rezultacie zapłaciłam
              więcej za jego pocorn niż on za mój bilet :l to był i jest żenujący
              koles, uchhh do teraz mam dreszcze jak sobie przypomnę tamtą
              randkę :l

              z kolei drugi facet , z którym też byłam umówiona do kina,na moje
              nieśmiałe "po połowie?" momentalnie sie rozpromienił i z uśmiechem
              na ustach odpowiedział "skoro nalegasz..."
              nie, uwierzcie,NIE NALEGAŁAM.
              • igusiak Re: no wiesz 31.03.09, 15:01
                aha, chciałam dodać, że obaj byli dość kasiaści :D
              • steady_at_najx Re: no wiesz 31.03.09, 17:33
                Ja czasami tez sie rozpromienialem ale nie dlatego ze cieszylem sie
                ze zaoszczedzilem 20 PLN-ow na bilecie ale dlatego ze mialem
                nadzieje ze trafie na kobiete ktorej celem nie bedzie zycie na moj
                koszt. Niestety nie raz spotykalem sie z kobietami ktore uwazaly ze
                wazne jest rownouprawnienie we wszystkim oprocz placenia.


                > powinny za siebie płacić. nie jestem pazerną materialistką, ale
                tak
                > POWINNO być

                dlaczego ? walczycie o rownouprawnienie we wszystkim ale jesli
                chodzi o placenie to uwazasz ze POWINNO - dlaczego POWINNO ? jesli
                zarabiasz Ty, zarabia facet to wydaje mi sie ze uklad partnerski
                (nie mowie o pierwszej randce) wymaga ze raz placi-zaprasza jadna
                strona raz placi-zaprasza druga. Nie musza byc to wielkie sumy -
                wazny jest gest ktory pokazuje facetowi (ZWLASZCZA kasiatemu) ze
                kobieta interesuje sie nim a nie darmowa randka.

                Powinnas znalezc sobie takiego 60-latka z wypasiona fura. On NA
                PEWNO bedzie placil bez mrugniecia okiem.
                • joasiek75 Re: no wiesz 31.03.09, 18:47
                  Nie zgodze sie z Tobą, bo RÓWNOUPRAWNIENIE to nic innego jak równośc
                  wobec prawa, np. mozliwośc głosowania w wyborach :)
                  My mówimy tutaj zachowaniach, normach społecznie przyjętych.
                  Dla mnie taka normą jest płacenie rachunków za kobiete na
                  randkach...niestety nic na to nie poradze, tak mnie traktowali
                  mężczyźni wcześniej i dlatego ten przypadek mnie zdziwił...mocno
                  zdziwił...Fakt ze nie chodzilam na andki przez 10 lat, widzisz jak
                  ten świat się zmienia ;)
                  • steady_at_najx Re: no wiesz 31.03.09, 20:41
                    NIE. Rownosc wobec prawa to wam gwarantuje konstytucja.

                    Rownouprawnienie w sensie o ktorym mowimy to rownosc wobec zasad zachowania, odbierania spolecznego i wyboru. Jesli uwazacie ze spoleczenstwo powinno zapewnic wam np mozliwosc pracy na zawodach typowo "meskich" to pewne meskie zachowania tez czasami przejmijcie - inaczej to hipokryzja.
                    Ten zwyczaj wywodzi sie z dawnych czasow kiedy zwykle mezczyzna pracowal a kobieta w wieku 'do zamazpojscia', nie. I przyznasz ze swiat go troche zdeaktualizowal.

                    Jesli kobieta pracuje i dobrze zarabia to oczekiwanie na n-tej randce zeby placil facet moge zaczac odbierac jako chec wykorzystywania. Moge placic i zwykle to robilem ale zawsze czekalem chociaz na gest kobiety ze chcialaby zaplacic. A jeszcze radosniej witalem (powtarzam na n-tej randce) fakt ze to kobieta chciala zaplacic za kawe czy kino i nie zgadzala sie zebym ja placil. Nazywanie tego skapstwem to nieporozumienie. To zdrowy objaw oceny partnerki i potencjalnego zwiazku partnerskiego.

                    To nie tylko moja opinia. Wsrod moich znajomych kobieta ktora na n-tej randce przy kelnerze "szuka pekniec na suficie" nie jest dobrze odbierana.
                    • joasiek75 Re: no wiesz 01.04.09, 13:23
                      Nie ma równouprawnienia.. realnie patrząc. Kobiety nadal zarabiaja
                      mniej od mężczyzn ( porównując te same stanowiska)...wiec bajek nie
                      opowiadaj.
                      To ze ja zarabiam więcej od niego nic nie ma do płacenia, jesli mnie
                      zaprasza to powinien zapłacić i tyle!
                      Nie zmienie niestety zdania.
                      Jesli chce pójśc na kawe z kolezanka to chętnie za siebie lub i za
                      nia zapłace.
                      W zwiazku nie mam zamiaru nosic spodni...tacy faceci to nie dla
                      mnie, niestety odbieram to inaczej i mam do tego prawo.
                      Zresztą nie tylko ja jestem tego zdania:)
                      • steady_at_najx Re: no wiesz 01.04.09, 14:49
                        > Nie ma równouprawnienia.. realnie patrząc. Kobiety nadal zarabiaja
                        > mniej od mężczyzn ( porównując te same stanowiska)...wiec bajek
                        nie
                        > opowiadaj.


                        Moze w Twoim swiecie takie zaleznosci wystepuja. Generalnie nie musi
                        byc to prawda. Jesli jednak ma przez Ciebie przebijac "krzywda" bo
                        facetowi ktoremu jestes zainteresowana kupisz kawe czy zaprosisz do
                        kina to wybacz ale ja bym nie chcial sie z Toba nigdy spotykac.

                        Taka dziwna postawa "ksiezniczki z bajki" nie za dobrze wrozy
                        zwiazkowi w przyszlosci.

                        > Zresztą nie tylko ja jestem tego zdania:)

                        I wlasnie was nazywaja czesto "stare panny"/"rozwodki" (niepotrzebne
                        skreslic.

                        > To ze ja zarabiam więcej od niego nic nie ma do płacenia, jesli
                        mnie
                        > zaprasza to powinien zapłacić i tyle!

                        Prosze przeczytaj moj post - tylko tym razem ze zrozumieniem.
                        • joasiek75 Re: no wiesz 01.04.09, 19:27
                          > Moze w Twoim swiecie takie zaleznosci wystepuja. Generalnie nie
                          musi
                          > byc to prawda.-------generalnie to jest prawda...smutne ale
                          prawdziwe i nie mówie tylko o moim otoczeniu.

                          Jesli jednak ma przez Ciebie przebijac "krzywda" bo
                          > facetowi ktoremu jestes zainteresowana kupisz kawe czy zaprosisz
                          do
                          > kina to wybacz ale ja bym nie chcial sie z Toba nigdy spotykac.
                          ------------------nie wiem moze niedoczytałeś. Na 3 randce on
                          powiedziałe ze tym razem zapłaci, a ja mam zapłacić nastepnym razem.
                          I ja tak zrobiłam, zapłaciłam za nas oboje.
                          J anawe chciałam nastepnym razem zapłacić, tylko on to niepotrzebnie
                          powiedział...trudno.

                          > I wlasnie was nazywaja czesto "stare panny"/"rozwodki"
                          (niepotrzebne
                          > skreslic.
                          --------------nie jestem i nie czuje sie jedny z nich...poza tym nie
                          każdy musi miec partnera...prawda?
                          Jestem sama od kilku miesięcy i dobrze mi z tym:)

                          Nie wiem tylko dlaczego on sie mnie uczepil i po 3 miesiącach chce
                          sie wprowadzić do mojego mieszkania...bo mieszka z rodzicami? nie
                          stac go na własne?

                          Poza tym jak jeżdzilismy moim autem ( bo on nie ma),to ja nie
                          mówiłam ze nastepnym razem on ma zapłacic za benzyne.
                          pozdrawiam:)


                          na szczęście nie musimy się spotykac więc się nie stresuj;)
                          • silic Re: no wiesz 01.04.09, 20:03
                            > Poza tym jak jeżdzilismy moim autem ( bo on nie ma),to ja nie
                            > mówiłam ze nastepnym razem on ma zapłacic za benzyne.
                            > pozdrawiam:)

                            W wątku o skąpych mężczyznach takie myślenie zostało jednoznacznie negatywnie
                            zakwalifikowane przez panie. Skąpa jesteś i tyle.
                            • joasiek75 Re: no wiesz 01.04.09, 23:35
                              jestem skąpa bo nie kazałam mu płacic za benzyne?
                              Jechaliśmy 200km. On postawił mi kawe i lody...ej bez przesady stać
                              mnie na to!
                  • konstancja351 Re: no wiesz 04.04.09, 18:33
                    ja jestem rocznik 73 i mam podobne zdanie jak ty joasiek...to znaczy
                    faceci w mniej wiecej moim wieku za obrazę przyjmuja fakt,ze to ja
                    chce zapłacic....chociaz był jeden cholerny wyjatek.....mianowicie;
                    druga randka, ja pisze ze ok, mozemy wyjsc na piwko, ja teraz kupie
                    (no tak kurtuazyjnie powiedziłam) i byłoby ok, przeciez korona mi
                    nie spadłaby z głowy gdybym zapłaciła za 2 piwa, ale siadamy, on
                    czeka az dam mu kase, po czym idzie do baru kupuje, cos tam wykłada,
                    bo laska nie ma z czego wydac, i podchodzi do mnie i mówi; wiszisz
                    mi dyche....umarłam...potem jeszcze pozyczył na taksówke, dodam ze
                    Pan to dyrektor firmy i olac to, ale TO ZACHOWANIE!!!!!!!!!!!!!!!!
                    juz sie z nim nie spotykam...
                    • joasiek75 Re: no wiesz 04.04.09, 19:49
                      No to jeszcze lepszy model ;)
                      Nie wiem on nawet mi zarzucił ze moze oddac mi te pieniadze za
                      obiad...ale to pozostawiam juz wogóle bez komentarza ;)
                • kora3 myslę, ze patrzysz dosc jednostronnie 01.04.09, 22:15
                  jak napisałam wyzej: nie oczekuję, ze ktos mi cos postawi i ZAWSZE
                  mnie stac na to co zamawiam:) nie mówię o wyjsciach z moim facetem
                  nawet, bo on chybaby padł, jakbym zaproponowała, ze ja zapłace, w
                  kazdym razie dziś na pewno uznałby to za dowcip, ale kiedy indziej
                  uznałby,z e pewnie źle się czuję.
                  I tu nie biega o kasę, a o pewna zasadę. Jestem w takim wieku i z
                  takiego pokolenia, a takze obracam sie w takim srodowisku, ze
                  naprawde w zwiazku z zapłaceniem za kawe, lampke wina, czy obiad
                  nikt nie zbiednieje, ani nikt się nie wzbogaci.
                  Przyznam się, ze ja nawet kolegów nie mam takich, ze pozwoliliby
                  kolezance za siebie płacić, no bez przesady, nikt już nie jest
                  studentem :) , choc i na studiach takowych u mnie nie było, moze
                  dlayego, ze najpierw skończyłam uczelnię, na której dominowali
                  panowie into tzw. z jajami. Im by raczej było wstyd, ze kobieta
                  sobie za piwo płaci, a juz za nich to masakra:) - w ich oczach to
                  chyba znaczyłoby, ze ma ich za leszcza, którzy na piwo nie umieja
                  zebrać :)
                  No sorki, taka maniera, moze też aki region :)
                  Z zasady nie pozwalam za siebie płacić ludziom z którymi znam się i
                  spotykam tylko zawodowo i uwazam,z e tak jest ok. Ale prywatnie - na
                  pewno nie chciałabym, zeby mi ktos znajomy stawiał jakis wystawny
                  obiad, no chybam,ze ZAPRASZA i to z okazji jakiejś (prezent, kwiaty
                  z mojej strony), ale doprawdy koszt kawy, czy piwa nikogo normalnie
                  zarabiajacego nie rujnuje i nie mam zamiaru kocić się z kolega ze ja
                  zapłace, to smieszne,.

                  Jestem zdania, ze sponsoring to olega jednak na czyms innym:) , a ie
                  na zapłaceniu za kawe, ciastko, czy obiad. Dodam, ze zawsze
                  proponowałam to na radnkach facetom, ze zapłace za siebie, ale nie
                  spotkłam takiego, zeby tego chciał :) - widac odsztraszam sknery i
                  biedaków skrajnych. :)
                • igusiak Re: no wiesz 01.04.09, 22:29
                  tak, Ci wszyscy frajerzy , którzy chcą po jak najmniejszej linii
                  oporu wyrwać fajną d*pę za jak najmniejszy koszt- wykręcają się tym
                  popier***nym RÓWNOUPRAWNIENIEM!!!! szlag mnie trafia!
                  o równouprawnieniu pogadamy wtedy, kiedy pensje kobiet zrównają się
                  z męskimi, wykluczymy seksizm itd. wtedy porozmawiamy o
                  równouprawnieniu.
                  teraz właśnie jest najlepszy moment dla takich cwanych frajerków,
                  żeby wygłaszać swoje pseudopopularne mowy na temat równouprawnienia-
                  teraz, keidy obowiązki kobiet wzrosły, a prawa pozostały na tym
                  samym poziomie.

                  ale żyj sobie jak chcesz, życzę Ci fajnej laski która pokocha Twój
                  pogląd na równouprawnienie :/
                  • silic Re: no wiesz 01.04.09, 23:20
                    Jak ładnie wychodzi szydło z worka...
                    Jaki jest więc przyzwoity koszt wyrwania laski ? Ile trzeba zapłacić/dać żeby
                    nie być "frajerkiem"?

                    > teraz, keidy obowiązki kobiet wzrosły, a prawa pozostały na tym
                    > samym poziomie.

                    Na tym samym poziomie co kiedy ? Rok, dziesięć lat temu, sto lat temu ? Jakich
                    obowiązków ci przybyło ? Piszesz o wykluczeniu seksizmu a parę postów wczesniej
                    się go sama dopominasz. To jak to jest - seksizm wobec mężczyzn dobry a wobec
                    kobiet zły ?....
                  • steady_at_najx Re: no wiesz 02.04.09, 08:28
                    > o równouprawnieniu pogadamy wtedy, kiedy pensje kobiet zrównają
                    się
                    > z męskimi, wykluczymy seksizm itd. wtedy porozmawiamy o
                    > równouprawnieniu.


                    i co jeszcze dodasz do listy ?


                    moze jak swiat zostanie zbawiony a srodowisko naturalne oczyszczone ?

                    co maja ogolne stereotypy do relacji kobieta-mezczyzna ? My mowimy o
                    kawie kolacji itp. Ale jak widac z Twoich postow dla Ciebie
                    spotkanie z mezczyzna (jak widac po nich musi byc kasiasty) to
                    kolacja conajmniej w luksusowej restauracji ?

                    Z Twoich postow przebija prostactwo i materializm ktore
                    nieumiejetnie opakowujesz w swiete oburzenie. Jesli dwoch kasiastych
                    jak to okreslilas puszcza Cie kantem to te dwie pierwsze cechy o
                    ktorych pisze musza od Ciebie bic bardzo jaskrawie.
                  • jedi_pl Re: no wiesz 06.04.09, 12:54
                    igusiak napisała:

                    > tak, Ci wszyscy frajerzy , którzy chcą po jak najmniejszej linii
                    > oporu wyrwać fajną d*pę...

                    A jaka linia oporu jest najmniejsza? 1cm? 1mm? 1um? Aha... Linia najmniejszego
                    oporu. To opor jest policzalny, nie linia.

                    A w kwestii pozostalej. "Laski", ktore nawet nie PROPONUJĄ, że za siebie zaplaca
                    i zachowuja sie jak krolewny, czy moze raczej prostytutki, to przegiecie.
                    Fakt jest faktem, ze u mnie w zwiazku place zawsze ja. Ale nie dlatego, ze moja
                    dziewczyna nie chce placic, tylko dlatego ze ja nalegam na to, mimo, ze ona
                    proponuje. A jak juz ktos napisal, patrzenie w sufit, jak przychodzi kelner z
                    rachunkiem to po prostu swinstwo.
                    • joasiek75 Re: no wiesz 06.04.09, 13:52
                      Przepraszam , ale z tą prostytutka to już przesadziłeś!

                      Wychodzi na to ze wszystkie kobiety z którymi się spotkałes i one
                      nie zaproponowały ze siebie zapłacą to prostytutki?

                      Super rozumujesz !!!:)
                      • jedi_pl Re: no wiesz 07.04.09, 09:37
                        noo... wszystkie kobiety, ktore okazaly sie materialistkami, to po prostu... nie
                        bede uzywal taki slow, ale jak ktos zna dowcip, to zdrobniale bedzie "Flanelka".

                        Rozumiem nie proponowac za 1szym, drugim, czy trzecim razem... ale w koncu
                        wypadaloby, dla swietego spokoju, zaproponowac "to moze ja dzisiaj cie
                        zaprosze". Prawdziwy facet oczywiscie sie nie zgodzi i stwierdzi "dobrze, Ty
                        zapraszasz, ale ja place" i sprawa bedzie zamknieta. A krolewny, ktore patrza
                        tylko na pieniazki to racze k***ewny albo flanelcie i tyle. Sorry, dziewczynki,
                        ale jesli nawet nie proponujecie, to (przynajmniej ja) wolalbym uczciwe
                        postawienie sprawy... ja place, ja dostaje (domyslcie sie, co).

                        Na szczescie moja piekniejsza polowa jest na tyle inteligentna i nie jest
                        materialistka, ze proponowala, zapraszala, a moze nawet kiedys sie jej udalo
                        wymusic na mnie to, ze zaplaci (po roku chyba ;) ). I jest super i (miedzy
                        innymi) dlatego jestesmy ze soba i jest tak dobrze.
                        • joasiek75 Re: no wiesz 07.04.09, 14:20
                          To kim jest w takim razie facet który na 3 randce mówi:"Tym razem
                          zapłce ja, a nastepnym ty"
                          Nie wmawiaj mi ze jestem materialistka, bo facet zapłacił za mnie w
                          kawiarni :
                          1 randka latte macchiato 8 zł.
                          2 małe piwo z sokiem nie wiem dokładnie moze 5zł
                          3 kawa i lody około 20zł

                          Po czym ja zapłaciłam na 4 randce tak jak sobie tego zyczył ok 60
                          zł,a
                          na nastepnych płaciłam juz za siebie. Takim panom dziekujemy :)

                          wiesz co mam gdzies jego marna kase, bo zarabiam 3 razy wiecej od
                          niego i stac mnie ZAWSZE na to co zamawiam :)
                          Nie bede udowadniac ze nie jestem wielbłądem ;)
                          • jedi_pl Re: no wiesz 08.04.09, 08:16
                            joasiek75 napisała:

                            > To kim jest w takim razie facet który na 3 randce mówi:"Tym razem
                            > zapłce ja, a nastepnym ty"

                            Joasiek,

                            nie twierdze, ze facet zachował się poprawnie. Nie twierdze, ze zrobił to w
                            ładny sposób.

                            I jak sama zauważyłaś, nie chodzi o pieniądze. W odpowiedzi na posta igusiaka,
                            napisałem, co sądzę o laskach, które same z siebie nie umieją zaproponować
                            zapłacenia za siebie i nie czują, że coś jest "nie tak", jeśli na n-tej już
                            randce facet cały czas za siebie płaci. Nie chce wyliczać, która to ma być
                            randka, czy o jakie pieniądze ma chodzić. Według mnie kobieta, zwłaszcza ta,
                            która zarabia pieniądze, powinna mieć wystarczająco.. hmm.. odwagi? A może po
                            prostu chęci traktowania kogoś z kim chce być bliżej po partnersku i
                            zaproponować, że "dzisiaj ja zapłacę". W tej sytuacji, każdy porządny facet
                            stwierdzi, że "nie ma mowy" i zapłaci sam. Noo.. chyba, że kobieta się będzie
                            bardzo bardzo denerwować i nalegać.

                            Chodzi o fakt traktowania po partnersku i przynajmniej próby pewnej wzajemności.

                            Pisałem, że nie mam nic przeciwko płaceniu za dziewczynę. Ale jeśli ona nawet
                            nie proponuje, tylko udaje, że kelner to tylko dla faceta rachunek przynosi i
                            przez X miesięcy każe za siebie płacić (najchętniej chodząc jedynie do drogich
                            knajp i zamawiając najdroższe żarcie), to dla mnie po prostu zwykła prostytutka,
                            która "zapłatę" odbiera w formie drogich obiadków, prezentów i pokazywania się z
                            kolesiem w super bryczce.
                            Jeśli jednak mówimy o normalności (a nie blacharskiej normalce), to kobieta
                            powinna zaproponować zapłacenie (za którymś razem), a facet powinien odmówić i
                            zapłacić sam. Liczy się gest i takie rozwiązanie świadczy o obydwu stronach
                            dobrze - ona nie chce "wykorzystywać" faceta, naciągając go na cokolwiek i chce
                            traktować go partnersko, a facet daje po sobie poznać, że jest dżentelmenem.
                            Ot... cała filozofia

                            A koleś z którym się zadawałaś... buc i tyle ;)
                            • steady_at_najx Re: no wiesz 08.04.09, 09:28
                              dobrze podsumowane. Dokladnie tak jak sam bym to ujal :)
                    • steady_at_najx Re: no wiesz 07.04.09, 16:25
                      Dla niej linia oporu jest wyznaczana przez wspolczynnic Cx (oporu
                      powietrza) sportowej bryki jaka gosc podjezdza.

                      Tylko niestety jej linia oporu powietrza wydaje sie byc duzo wieksza
                      w trakcie biegu (ach ten duzy opor powietrza z powodu wielkiego
                      ciala :D) skoro dwoch kasiastych nawet nie ryzykowalo dalszych
                      randek :P :P
                      • joasiek75 Re: no wiesz 07.04.09, 21:00
                        nie wiem o co chodzi, ale to chyba nie do mnie
              • silic Re: no wiesz 01.04.09, 20:06
                > dlatego teraz mam niesmak do facetów, którzy uważają, że laski
                > powinny za siebie płacić. nie jestem pazerną materialistką, ale tak
                > POWINNO być.

                Jakikolwiek logiczny powód, żeby kobiety nie płaciły za siebie ... ?
                • kora3 Sllicu 01.04.09, 21:44
                  masz rację:) takiego bardzo logicznego powodu to nie ma.
                  Podobnie trudno podac całkiem logiczny powód tego, że to pani a nie
                  pan (na ogół poza wyjatkami) w sytuacjach prywatnych prowokuje
                  przejscie na Ty, pani a nie oan podaje pierwsza reke w takiż, pani a
                  nie nie pan przypala papierosa płci odiennej, pan a nie pani wstaje
                  witając sie ...przykłady mozna mnozyc.
                • jane-bond007 Re: no wiesz 01.04.09, 23:08
                  znowu to samo...
                  • silic Re: no wiesz 01.04.09, 23:24
                    > znowu to samo...

                    Cóż, kruszenie betonu wymaga ciągłego powtarzania. Choć to i tak zdaje się perły
                    przed wieprze.
                    • jane-bond007 Re: no wiesz 02.04.09, 21:46
                      przed wieprza, chyba ze jestes w takim wieku ze l.mn wskazana
                      • silic Re: no wiesz 03.04.09, 01:03
                        Jestem w takim wieku, że mogę ci powiedzieć, że w dziedzinie kultury wypowiedzi
                        jeszcze sporo nauki przed tobą.
                        • jane-bond007 Re: no wiesz 05.04.09, 19:27
                          jak wiesz cenie sobie twoje rady...
                • lacido Re: no wiesz 02.04.09, 21:33
                  logiczny? nie
                  emocjonalne tylko :)
    • liisa.valo Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 28.03.09, 19:24
      U mnie zwykle bywa tak, że na wczesnym etapie znajomości i randkowania każdy
      płaci za siebie, a potem różnie, raz ja, raz on.
    • kofein_na Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 01:15
      Może nie powinnam się wypowiadać jako jeszcze studentka,ale u mnie na pierwszych randkach zawsze płacił chłopak i oburzał się gdy chciałam zapłacić na kolejnej czy też za siebie-mówił że go obrażam jako mężczyznę:)Teraz gdy jesteśmy 4 lata razem to w większości sytuacji ,on płaci,czasem się dorzucam.Jak na studencka kieszeń czasem składamy się przed barem mlecznym bo nam brakuje ale to zawsze On płaci.Jakoś tak dziwnie czy w kawiarni czy gdziekolwiek gdy kobieta prosi kelnera o rachunek.Gdy zdarza się że częściej "bywamy" ja w ramach delikatnego rewanżu robie zakupy i coś gotuję.Zresztą najczęsciej obiady jadamy u mnie,więc się nie rozliczamy...Jakoś kasa w połowie wspólna choć nie mieszkamy z sobą.Więc chyba jesteśmy staroświeccy,albo Twój facet zbyt nowoczesny:)
      • konto_w_trakcie_rejestracji Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 03:02
        Jak dla mnie jesteście staroświeccy, a najbardziej śmieszne jest to składanie
        się przed, byle tylko chłopak zapłacił. Zaprawdę mężczyźnie ubędzie 95%
        męskości, jeśli kobieta zapłaci ;)))) :)
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 11:17
        Nie to aby składac się przed kawiarnią, aby to on zapłacił z
        notabene wspólnych pieniędzy jest dla mnie całkowicie bez sensu...
        • kofein_na Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 11:43
          No może to troszkę źle to ujełam-tylko część pieniędzy mamy wspólnych,jak
          zaprasza mnie na romantyczną kolację czy do kawiarni to zawsze płaci
          facet.Składamy się zwykle gdy jest to nieplanowany wypad, i w danej chwili mój
          chłopak nie ma całej kasy,lub też ja pokrywam koszty.Ale to trochę inne jest
          nasze podejście bo nasze fundusze są raczej skromne na tle wypowiadających się:)
      • cala_w_kwiatkach Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 07.04.09, 21:36
        no wlasnie, inaczej wyglada syuacja studentow zrzucajacych sie na
        bar mleczny i liczacych kazda zlotowke, a inaczej
        osob 'nieskrepowanych';) finansowo, dla ktorych kwestia placenia
        rachunkow nie ma priorytetowego znaczenia, bo fakt kto zaplaci jest
        mniej wazny niz to jak sie spedza czas, gdzie i z kim, a kto
        wyciagnie portfel pierwszy czy poprosi o rachunek nie robi roznicy;
        ale to fakt, ze milo kiedy facet zaproponuje ze ureguluje naleznosc;
        ale wedlug mnie kobieta nie powinna za kazdym razem ogladac sie na
        faceta, tylko tez wyciagnac portfel;
    • stinefraexeter Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 03:20
      Nie da się odpowiedzieć szybko na taki wątek, bo akurat zbyt wiele spraw nakłada
      się w nim na siebie.

      Po pierwsze: twoja konkretna historia. Powiem ci szczerze, ten facet jest
      nieciekawy. Forma załatwienia problemu pieniężnego, wielkie pragnienie wspólnego
      zamieszkania... Przecież wy nawet nie jesteście w związku!

      A co do płacenia za kobietę/mężczyznę tak OGÓLNIE, to moje zdanie jest następujące:

      najlepsze jest płacenie za siebie.

      Rzeczywiście savoir vivre poucza, że płaci zapraszający. Ja rozumiem to tak:
      randkujecie
      facetowi się podobasz, więc zaprasza cię na kawę, ciacho
      (zapłacił za was oboje, mogłaś zapłacić za siebie, ale nie musiałaś)
      i nagle po trzecim spotkaniu on stwierdza, że następnym razem płacisz ty. O
      nienie, tu coś zgrzyta. Nie tak to się to robi. CHcecie się dalej spotykać, to
      dzielcie rachunki po połowie.

      Oczywiście sytuacje są przeróżne. Jak idę z kolegą z pracy na kawę, to każdy
      płaci za siebie (zdarzają się tacy, którym zależy na tym, by w całości pokryć
      rachunek - jeśli to szczera chęć, a nie jedynie zachowanie pozorów, to nie
      oponuję). Jeśli przytrafi się sytuacja awaryjna, to rzecz jasna faceta poratuję.
      Nie uznaję jednak płacenia na randce za mężczyznę (nie chodzi o pożyczkę ani o
      niespodziewany wypadek). Zawsze i z chęcią zapłacę za siebie, ale tylko za siebie.
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 11:28
        > Po pierwsze: twoja konkretna historia. Powiem ci szczerze, ten
        facet jest
        > nieciekawy. Forma załatwienia problemu pieniężnego, wielkie
        pragnienie wspólneg
        > o
        > zamieszkania... Przecież wy nawet nie jesteście w związku!

        No własnie, nie jestesmy w związku nie kochamy się, sexu tez nie
        uprawiamy...a on chciałby ze mna zamieszkać i to mnie zdziwiło ze
        tak szybko. Powiedział ze szkoda czasu i lepiej się poznamy jak
        bedziemy wspólnie mieszkać;)


        > Rzeczywiście savoir vivre poucza, że płaci zapraszający. Ja
        rozumiem to tak:
        > randkujecie
        > facetowi się podobasz, więc zaprasza cię na kawę, ciacho
        > (zapłacił za was oboje, mogłaś zapłacić za siebie, ale nie
        musiałaś)
        > i nagle po trzecim spotkaniu on stwierdza, że następnym razem
        płacisz ty. O
        > nienie, tu coś zgrzyta. Nie tak to się to robi. CHcecie się dalej
        spotykać, to
        > dzielcie rachunki po połowie.

        Nastepne spotkanie miało być wypadem do Ikei i ja tam i tak chciałam
        zapłacić( ostatnio jak byłam z bratem i przyjaciółka to płaciłam za
        wszystkich, bo pomagali mi taszczyć meble do mieszkania- więc
        zrobiłam to w drodze rewanżu), Ale głupio się poczułam jak on mi to
        wcześniej powiedział...dziwnie sie poczułam.




        • stinefraexeter Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 14:15
          Głupio się poczułaś, bo ten facet nie jest twoim bratem, ani dobrym kolegą. WY
          ze sobą chodzicie na randki. To zupełnie inna sytuacja. W takim kontekście
          płacenie za mężczyznę, który się do mnie "zaleca" jest dla mnie nie do przyjęcia.
          Zresztą taka sugestia powinna wyjść od ciebie, a nie od niego.

          Wielki burak i skąpiradło z niego na razie wychodzi.
          • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 14:29
            Rozmawiałam o tym z nim i powiedział ze on wtedy tak zażartował
            tylko...ale ja nie sądze, bo nawet nie zaproponował ze on
            zapłaci...ech trudne to wszystko..nie chce go od razu skreslać, ale
            nie wiem jak mam się zachowywać ...
            pewnie samo wyjdzie...w praniu;)
    • kol.3 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 08:17
      Nasunęło mi się pytanie, czy każdy facet który będzie chciał z Tobą
      zamieszkać, a nie będzie miał swojego mieszkania, będzie uważany za
      naciągacza?
      Panie nie ogół szybko wprowadzają się do panów, a odwrotnie ten
      układ jakoś gorzej chodzi.
      W układzie, gdy zarabiasz więcej, to może i słusznie, że czasem
      bierzesz płacenie na siebie.
      Wydaje się raczej, że facet w ogóle Ci nie odpowiada z powodu jego
      mizerii finansowej. I tu jest pies pogrzebany.
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 11:33
        > W układzie, gdy zarabiasz więcej, to może i słusznie, że czasem
        > bierzesz płacenie na siebie.

        Ale ja nie wzięłam płacenia na siebie,on mi poprostu powiedział ja
        zapłace teraz, aw Ikei ty ;)

        > Wydaje się raczej, że facet w ogóle Ci nie odpowiada z powodu jego
        > mizerii finansowej. I tu jest pies pogrzebany.

        Akurat w tej chwili zarabia mniej, ale już niedługo może zarabiać
        duzo więcej, więc nie o to chodzi.
        O to ze w tym wieku mieszka z rodzicami (31l.), a ja wyprowadziłam
        się od rodziców jak miałam 20 lat.
        Wiec wydaje mi się troche nie tak, ze facet sobie nie radzi ogólnie
        w życiu ;)
        • jane-bond007 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 11:48
          nie podejmuj tego tematu wspolnego mieszkania, jak znowu o tym
          wspomni to powiedz: pomyslimy, i zmien temat ;)
          absolutnie nie pozwalaj na wjazd do chaty bo koles jest jakby troche
          niegrzeczny...

          przy nastepnej sytuacji z placeniem jak powie ze Ty placisz to
          powiedz: nie, placimy po polowie ;)

          hehe ciekawe jak na to zareaguje ;)

          a co do tego ze niedlugo moze zarabiac duzo to wiesz... co ma byc a
          nie jest nie pisze sie w rejestr :P
          • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 12:08
            Tematu wspólnego mieszkania nie poruszam i omijam szerokim łukiem ;)

            Płacić będe w tej chwili za siebie i odczekam ;)
            • jane-bond007 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 13:53
              tak trzymać ;)
        • kol.3 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 30.03.09, 18:47
          W chwili obecnej modny jest taki układ, że partnerzy płacą po
          połowie, raz on, raz ona. Skoro sama nie domyśliłaś się żeby
          zapłacić za kawę, facet Ci to powiedział. Fakt, że elegancko to nie
          wypadło. Fakt, że trochę za długo siedzi u rodziców. Dla mnie
          granica to 25-26 lat. Pewnie nie miał kasy na mieszkanie.
          Co się źle zaczyna to się dobrze kończy.
          • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 30.03.09, 21:50
            Fakt ze nie elegancko...nie jestem przekonana ze co sie źle zaczyna
            to dobrze się konczy...to nie jest reguła;)
    • joanna182-0 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 11:37
      Ja jak wychodzę z narzeczonym to on płaci (w 95% przypadkach),
      chyba, że ma brak kasy to płacimy na pół.
      Jak ostatnio z kolegą wybrałam się na pizze to myślałam, że będziemy
      płacić na pół, ale powiedział żebym go nie obrażała i on stawia.
    • ja-27 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 13:39
      Ja nie rozumiem czemu faceci sie tak unosza, ze kobieta chce
      zaplacic. Ja mieszkam w Finlandii i tam jest zasada - placi ten kto
      zaprosil. Ale to tyczy sie glownie znajomych lub pierwszych randek.
      Tam facet nie czuje sie mniej meski jak kobieta zaplaci. U mnie w
      zwiazku jest jak popadnie i tyle. Nie rozumiem dlaczego tylko on
      mialby placic, skora ja tez pracuje.
      • stinefraexeter Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 14:18
        ja-27 napisała:

        > Ja nie rozumiem czemu faceci sie tak unosza, ze kobieta chce
        > zaplacic. Ja mieszkam w Finlandii i tam jest zasada - placi ten kto
        > zaprosil. Ale to tyczy sie glownie znajomych lub pierwszych randek.
        > Tam facet nie czuje sie mniej meski jak kobieta zaplaci. U mnie w
        > zwiazku jest jak popadnie i tyle. Nie rozumiem dlaczego tylko on
        > mialby placic, skora ja tez pracuje.


        ja-27, my nie mówimy o związku.
        Mówimy o etapie flirtowania i randkowania.
        • ja-27 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 14:45
          stinefraexeter jakbys dobrze przeczytala to bys zauwazyla co
          napisalam. Tutaj kto zaprasza ten placi na pierwszych randkach. A
          chyba nie tylko facet zaprasza!!!!!!! Chyba ze cos w Polsce sie
          zmienilo o czym nie wiem.
          Zasada jest prosta zapraszasz placisz, on zaprasza on placi...dla
          mnie to jest w porzadku.
    • lady.godiva Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 14:54
      ten sam rocznik, to samo doświadczenie w randkowaniu ;)

      Od kilku miesięcy jestem z Kimś, więc trudno mówić o zwykłych randkach-
      spotykamy się w weekendy. Tak się zdarza z różnych przyczyn, że ja jeżdżę do
      niego, ale on mi za to zwraca za podróż. On płacił za zakupy, dostałam od niego
      dwa bukiety kwiatów (duże, sporo pewnie kosztowały). gdyby trzeba było zapłacić-
      zapłaciłabym, ale jakoś tej kwestii nie ma na razie.
      Mam kolegę, który się obruszył gdy chciałam zapłacić za jakąś wspólną kawę. i
      innego, który najpierw zapłacił 50 zł za wspólny obiad, a potem miał do mnie
      pretensję, że nie poszłam z nim "nawet do dyskoteki". Na studiach zdarzało mi
      się postawić kawę koledze, ael to zupełnie inna inszość.
      Więc to zależy od faceta.
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 17:08
        Moim zdaniem to nie ważne kto ile zarabia, płaci ten kto
        zaprasza..dla mnie ok., ale jesli on powiedział ze teraz ja a potem
        ty to już jest głupia sytuacja dla mnie. Nie dostałam nawet
        czekoladek lub kwiatka...sorry lepiej niech tak zostanie ;)

        W dodatku często przyjeżdzam po niego swoim samochodem...on nie ma
        wiec jedziemy gdzieś...kto płaci za benzyne...ja
    • i.see.you.baby Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 14:55
      nie powinnaś się głupio czuć, jeśli raz płacisz Ty a raz on jest tak jak powinno
      być.
      ogólnie oczekiwanie że facet ma płacić za kobietę bo tak ma być i już jest dla
      mnie śmieszne.
      jedyny wyjątek jaki mogę zaakceptować: dziewczyna nie zarabia jeszcze własnych
      pieniędzy, a facet jest już ustawiony, choć nawet wtedy powinna coś czasem rzucić.
    • 83kimi Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 15:37
      Ja się zawsze głupio czułam, gdy facet za mnie płacił. Z reguły płaciliśmy na
      zmianę - raz mój chłopak, raz ja i była to moja inicjatywa. Źle bym się czuła,
      gdyby facet wszystko fundował, zwłaszcza gdyby zarabiał mniej niż ja. Inaczej
      przedstawia się sytuacja, gdy mieszka się razem - my odkąd razem mieszkamy, mamy
      wspólne pieniądze, więc nie ma problemu "kto płaci".
    • naprawdetrzezwy ZAWSZE płaci 29.03.09, 15:38
      ten, kto zapraszał.
      • lacido Re: ZAWSZE płaci 29.03.09, 15:41
        zgadzam sie z tym :)
        • wioska2009 Stawiam na partnerstwo 29.03.09, 17:05
          Dla mnie randki to okres taki wstępny przed stałym związkiem wiec wtedy placi
          facet bo to przewaznie oni staraja sie o kobieta, potem gdy juz rodzi sie
          uczucie i jest staly zwiazek jest partnerstwo raz place ja raz on i nie widze
          powodu dlaczego zawsze facet ma placic. Nie jestem feministka i uwazam ze kazdy
          moze placic za siebie lub na zmiane placic za oboje.
          • lacido Re: Stawiam na partnerstwo 29.03.09, 17:07
            wioska2009 napisała:

            > Dla mnie randki to okres taki wstępny przed stałym związkiem wiec wtedy placi
            > facet bo to przewaznie oni staraja sie o kobieta,

            a kobieta łaskawie pozwala sie adorować? ;)
            • joasiek75 Re: Stawiam na partnerstwo 29.03.09, 17:17
              My jestesmy jeszcze w fazie wstepnej...to zaden zwiazek jak narazie.
              Jesli bylibysmy już razem to co innego...
              • envi Re: Stawiam na partnerstwo 29.03.09, 17:49
                oo rany, podsumowujac: koles ma 31 lat, mieszka z mamusia, po 3 randce zaczal
                gadac ze chce wbic do ciebie na chate - pewnie chce sie uwolnic od mamusi a na
                wlasne, smaodzielne mieszkanie go nie stac i mieszka z mama bo taniej wychodzi,
                nie ma samochodu - Ty masz za to i prowadzisz, jezdzicie Twoim autem, Ty
                placisz za benzyne, i po 3 psotkaniu stwierdzil ze juz nie ma ochoty za Ciebie
                placic na randkach - plac se sama...
                zastanwiam sie kto tu jest facetem w tym ukladzie??
                ja bym sie z takim typem nie miala ochoty umawiac.
                • joasiek75 Re: Stawiam na partnerstwo 29.03.09, 19:00
                  No własnie jakoś myśle podobnie do Ciebie envi...kto tu jest
                  facetem ,nie jestem głupiutką małolatką...facet musi zachowywac ise
                  jak facet i to na tyle.
                  Tak nauczyli mnie starsi męzczyźni z którymi miałam dotychczas do
                  czynienia i nic na to nie poradze;)

                  za bnzyne płace ja i nie powiedziałam mu ze nast. razem to on ma
                  zapłacić!
        • kora3 Dokładnie tak jest, tyle, ze 29.03.09, 17:47
          najczesciej bywa tak, że inicjatywa kolejnego spotkania wychodzi
          przynajmniej w takiej fazie znajomosci jak u watkodawczyni od
          faceta. Jeśli wiec mówi "A moze wybierzemy się do kina, graja to i
          to" to należy o przyjąc za zaproszenie, czy nie?

          Zrozumcie mnie dobrze - nie uwazam, ze facet powinien sponsorowac
          kobiete :) ale też nie uwazam, żeby tu szło o pieniądze. Koszt
          ciastka i kawy to grosze, nawet w świetnej cukierni, czy kawiarni.
          Tu idzie o pewną zasadę - kak ma wygląsdać płacenie w tym konkretnym
          zwiazku, czy raczej znajomosci. Uwazam, ze facet rozegrał to
          najbardziej niemrawo, jak się dało. Powiedzenie kiomukolwiek poza
          naprawde dobrym kumplem "Ale wybacz teraz ty płacisz" jest grubym
          nietaktem.
          Uwazam, ze najlepiej rozrgrałby to juz na pierwszym spotkaniu dając
          do zrozumienia (niekoneicznie otwartym tekstem), ze oczekje od J
          zapłacenia za siebie. W pokoleniu z którego jedt watkodawczyni (i
          ja:) płacenie za kobiete na randach jest norma, wiec dla niej nie
          byo w tym nic nadzwyczajnego, ze on płacił. Raptemn się orientował,
          ze ona się ie kwapi i klops :)

          Wg mnie najlepszym rozwizaniem takiej sytuacji na początku jest
          inicjatywa kobiety, ze zapłaci za siebie. Jesli facet na to
          przystaje - znaczy takie ma poglady na randkowanie, które moga pani
          odpowiadać, albo nie. Jeśli gwałtownie oponuje - znaczy, ze ma inne
          poglady na rndkowanie, które mogą pani odpowiadac bądx nie.

          Zdecydowanie uwazam, ze płacenie przez faceta za kawy i ciastka nie
          ejst zadnym zobowiazaniem dla kobiety. zobowiazuje przyjecie
          pierscionka z brylantem i skorzystanie z zaproszenia na Karaiby, a
          nie nawet 10 kaw :) - w duzym uproszczeniu oczywiscie :)
          • envi Re: Dokładnie tak jest, tyle, ze 29.03.09, 17:55
            szczerze mowiac to ja nie mialabym sie ochoty z nim spotkac po takim tekscie.
            Kurde, dziwne to jest niezmiernie ze gosciowi tak ciezko zaplacic za kawe i
            ciastko. Ja od takich typow uciekam od razu bo wiem ze potem najczesciej okazuje
            sie ze z facetem cos nie halo. Mialam takiego jednego ktory z kanjpy wzial
            rachunek i w domu juz (bo meiszkalismy razem) podzielil na pol, kiedys mi kupil
            jakies buty i potem przez miesiac slyszalam jaka powinnam byc szczesliwa bo on
            dla swojej eks nigdy czegos takiego nie zrobil. Chyba mi wtedy jakas cma padla
            na mozg. Ten koles to chodzaca porazka i do dzis wstydzie sie przyznac
            komukolwiek ze to moj eks...brrr...wiec od takich dziwnych typow wiac od razu
            zalecam!
            • kora3 Re: Dokładnie tak jest, tyle, ze 29.03.09, 18:05
              :) wianie od goscia poradziłam juz J pare postów wyzej :)

              ale o tym wychodzeniu z inicjatywą płacenia za siebie pisaąłm raczej
              ogólnie. Jak widzę z netu, bo w realu znam JEDNA taka parę, która
              sie do grosza rozlicza - autentycznie, panów uwazających zapłacenie
              za kawe i citako za naciaganie, a przyjecie bez oporu takiego
              zachowania za prostytucje wrecz :) jest całkiem niemało, niestety.

              Warto zatem "przesondowac" na początku znajomosci kto zacz.
              Mój facet jest baaardzo staroswiecki pod tym wzgledem. Raz zdarzyła
              się nam taka sytuacja, kiedy krótko sie spotykalismy i wyskoczylismy
              w rakcie pracy na coś do zjedzenia, ze zapomniał portfela ze
              służbowego samochodu. Wraz z kurtką zresztą:).
              Zaproponowałam, ze zapłacę, ale nawet nie byo o tym mowy. Zadzwonił
              po kierowce, zeby podjechał w poblize knajpki, gdzie bylismy i
              pozedł po portfel. Dla mnie to było trochę niepotrzebne, ale
              tłumaczenia nie trafiały ...
          • joasiek75 Re: Dokładnie tak jest, tyle, ze 29.03.09, 19:07
            > Zrozumcie mnie dobrze - nie uwazam, ze facet powinien sponsorowac
            > kobiete :) ale też nie uwazam, żeby tu szło o pieniądze. Koszt
            > ciastka i kawy to grosze, nawet w świetnej cukierni, czy kawiarni.
            > Tu idzie o pewną zasadę - kak ma wygląsdać płacenie w tym
            konkretnym
            > zwiazku, czy raczej znajomosci. Uwazam, ze facet rozegrał to
            > najbardziej niemrawo, jak się dało. Powiedzenie kiomukolwiek poza
            > naprawde dobrym kumplem "Ale wybacz teraz ty płacisz" jest grubym
            > nietaktem.

            Własnie to był nietakt z jego strony, póżniej powiedział ze to żart;)
            był,ale ja jemu nie wierze .

            W pokoleniu z którego jedt watkodawczyni (i
            > ja:) płacenie za kobiete na randach jest norma, wiec dla niej nie
            > byo w tym nic nadzwyczajnego, ze on płacił. Raptemn się
            orientował,
            > ze ona się ie kwapi i klops :)

            Własnie, nas tak mężczyźni nauczyli i ciężko bedzie mi sie
            przestawić. Płacąc za nas w kawiarni czuje się jak facet i nic na to
            nie poradze!
    • andreas3233 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 17:55
      Ustalcie co nastepuje: On placi na randkach, a Ty w zamian
      obiecujesz mu odplacic w naturze..:)))
      • joasiek75 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 29.03.09, 19:11
        Najlepiej prześpie się znim, dług bedzie uregulowany , ale stwierdze
        potem ze to nie to ;) und Tschüß
    • an122 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 30.03.09, 11:04
      Płaci mój luby. Przy pierwszej próbie zapłacenia za kolację w
      knajpce przeze mnie, odsunął się, popatrzył na mnie i powiedział, że
      nie wie jak jest w moim mieście, ale w jego stronach to faceci
      stawiają :D
    • izabellaz1 Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 30.03.09, 20:11
      Prawie zawsze płaciłam za siebie. Istnieją nieliczne wyjątki jak już chłop
      straaaaasznie się uparł.
    • poraga Re: Randki...kto u Was płaci rachunki? 30.03.09, 23:53
      za pierwszą randkę definitywnie powinien zapłacić facet, później można na
      zmianę, czy po połowie, jak dla mnie wymagane są jeszcze jakieś resztki stanu
      dżentelmeńskiego ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja