Dodaj do ulubionych

Korepetycje - prośba o poradę.

28.03.09, 18:33
Jestem studentką, udzielam korepetycji od jakiegoś czasu, mieszkam z
rodzicami, jednak zapewniają mi oni tylko podstawowe utrzymanie (rachunki,
jedzenie), na wszystkie inne potrzeby (zajęcia dodatkowe - w stylu kursy
językowe, lekcje prawa jazdy, wyjazdy, kosmetyki, ubrania) muszę sobie dorobić.

Z założenia mam stałych uczniów, którzy deklarują stałą współpracę w
określonym wymiarze godzinowym. Traktuję ich słowa poważnie, robię sobie różne
plany finansowe (np. liczę na to, że przyjdą tyle a tyle razy w miesiącu =
tyle a tyle zarobię = będę miała na opłacenie raty za kurs, dodatkowe lekcje,
wyjazd, prezent dla kogoś bliskiego z ważnej okazji etc.)

Niestety - zaobserwowałam, że moi uczniowie traktują mnie w dość niepoważny
sposób - deklarują przykładowo chęć przychodzenia na zajęcia 3 x w tygodniu,
ja rezerwuję dla nich czas, nie przyjmuję innych uczniów, którzy się
zgłaszają, ponieważ mam rozpisany grafik dla swoich "stałych", a potem
znaczna część lekcji się nie odbywa, ponieważ a to chorzy, a to mają dużo
innej nauki, a to się źle czują, a to wyjeżdżają - typowy katalog różnych
powodów dla których część zajęć nie może się odbyć.

Jestem osobą dość dyspozycyjną, zawsze staram się dostosować do możliwości
czasowych ucznia, oferuję możliwość przełożenia "wypadających" zajęć na inny
termin etc. Chyba też jestem zbyt wyrozumiała, bo zawsze kiedy dzwonią, żeby
odwołać zajęcia akceptuję to i mówię, że rozumiem sytuację.

Z jednej strony naprawdę rozumiem, że komuś może coś wypaść, może zachorować,
czy mogą pojawić się jakieś nieprzewidziane obowiązki szkolne / w pracy etc.,
ale z drugiej przez takie odwoływanie (mam dużo uczniów, więc nawet jak każdy
odwoła 2-3 razy w miesiącu, to przez to z mojego grafika wypada naprawdę sporo
lekcji). Oczywiście kilka lekcji = kilkadziesiąt złotych nie jest katastrofą,
ponieważ zawsze w swoich planach uwzględniam ten margines, ale kilkaset
złotych do tyłu względem tego, co się spodziewałam doprowadza czasem do
sytuacji, w których muszę zmieniać swoje plany, pożyczać pieniądze od
rodziców, a nawet jak w końcu jakoś sobie poradzę to jest to stresogenne.

Zmierzając do meritum : jakie są Wasze doświadczenia z korepetycjami jako
źródłami dorabiania / utrzymania, a także jak to wyglądało jak sami
chodziliście na prywatne zajęcia? Czy mam prawo oczekiwać od swoich uczniów,
że każde odwołane zajęcia będą "odpracowane", opłacone częściowo pomimo tego,
że się nie odbyły pod rygorem zrezygnowania ze współpracy? Nie chcę być zbyt
wymagająca pod tym względem czy roszczeniowa, bo konkurencja jest na rynku
bardzo duża, ale powyższa sytuacja też nie do końca mi odpowiada.

Na marginesie dodam, że ogólnie współpraca z moimi uczniami układa się dobrze
- są to sympatyczne osoby, z którymi miło mi się pracuje, oni też sprawiają
wrażenie zadowolonych z zajęć, z niektórymi spotykam się już od dość dawna i
nie zapowiada się, aby chcieli z tego zrezygnować, więc nie sądzę, aby
odwoływanie zajęć było działaniem z premedytacją. m
Obserwuj wątek
    • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:22
      chodziłam na korepetycje z matematyki ,ale tylko wtedy kiedy
      sprawdzian sie szykował i zawsze w soboty. Z tego co piszesz to
      bardzo konserwatywna jestes.
      Czy mam prawo oczekiwać od swoich uczniów,
      > że każde odwołane zajęcia będą "odpracowane", opłacone częściowo
      pomimo tego,
      > że się nie odbyły pod rygorem zrezygnowania ze współpracy

      uważam ,że nie masz takiego prawa,a gdyby mój nauczyciel do ktorego
      chodziłabym na korki wyleciał z takim tekstem to podziękowałabym za
      lekcje i powiedziała Do widzenia na zawsze. Nie ma lekcji nie ma
      pieniędzy, a kogo to intetesuje, że robisz sobie plany finansowe?
      Jest takie przysłowie "Kto naprzód liczy ten dwa razy liczy":)
      • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:28
        dokladnie..jak sie nie ma stalej pracy to sie dogadza sobie jak sie ma.... a nie
        jak sie nie ma ;]
    • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:32
      No właśnie chciałabym poznać opinie osób postronnych, bo ja osobiście nie wiem
      jak się do tego ustosunkować, niektórzy radzą mi właśnie takie stawianie spraw
      na ostrzu noża, ale ja nie chcę wystraszyć uczniów;P. Czytałam tez podobne wątki
      na forum dla nauczycieli języka i tam też dominowały postawy egzekwowania
      pieniędzy za "umówione" lekcje, ale wiadomo, że raczej nie jest to obiektywna
      ocena problemu, tylko stronnicza - z punktu widzenia nauczyciela, dla którego
      zawsze lepiej jak uczeń jest na czas ;).
      • deszcz.ryb Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:50
        A moim zdaniem powinnaś po prostu powiedzieć swoim uczniom, że bardzo prosisz ich o przychodzenie w umówione dni i powiedzieć im to samo, co nam - że te obiecane finanse mają dla ciebie znaczenie i nie powinni być niesłowni. I że z tego powodu chciałabyś się umówić tak "na poważnie".
        A jeżeli ktoś wyjątkowo zachoruje, czy wyjeżdża to moim zdaniem nie musisz żądać od niego pieniędzy, o ile cię wcześniej o tym zawiadomi. W końcu raz na jakiś czas każdy może nawalić. ;)

        Nie rozumiem podejścia varny i tygrysia - dlaczego traktujecie korepetytora tak niepoważnie i dość dziecinnie? [płacę = wymagam?] Czy uważacie, że szef w "prawdziwej" pracy pozwoli wam nie przychodzić od czasu do czasu do pracy, bo chcieliście np. wyjechać na wycieczkę i nie będzie żądał odpracowania tych godzin? Ania rezerwuje swój czas [bo mogłaby przecież wtedy zająć się czymś innym] i traci sporo pieniędzy przez niesłownych uczniów.

        A od siebie dodam tylko, że ja chodziłąm kiedyś na korepetycje z niemieckiego i biologii, ale umawialiśmy się na zapłatę określonej sumy pieniędzy co miesiąc. Wówczas nauczycielkom było wszystko jedno, czy byłam, czy nie, bo swoje pieniądze i tak miały. Może takie wyjście byłoby dla ciebie dobre, aniu?
        • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:55
          dziecinne podejscie to masz Ty...

          korepetycje to jest usluga.. rownie dobrze fryzjer moglby domagac sie pieniedzy
          od kogos, kto nie przyszedl na umowione spotkanie...zgodzilabys sie na takie cos?

          uslugi sa na zasadzie place=wymagam

          jesli nie placi sie z gory za dany pakiet uslug... to placi sie tylko za te na
          ktorych sie jest
          • deszcz.ryb Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 20:09
            Ależ oczywiście, że zgodziłabym się zapłacić fryzjerowi. Szczególnie, jeżeli byłby to znany, oblegany fryzjer. Sama pomyśl - fryzjer zapisuje mnie; odmawia innym klientkom; czeka z gotową frrbą i nożyczkami, a ja nie przychodzę. I fryzjer traci pieniądze [czasem całkiem sporo]. Dobre wychowanie wymaga, żeby przynajmniej do niego zadzwonić z odpowiednim wyprzedzeniem, że nie da się rady przyjść. I przeprosić za zamieszanie.

            Aniu, skoro masz sporo dorosłych uczniów, którzy zapewne sami zarabiają na siebie, to z pewnością będzie ci łatwiej wytłumaczyć im ekonomiczny aspekt sprawy. Ale rozumiem, że ciężko ci walczyć z konkurencją. Trzymam kciuki.
        • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 21:30
          "Nie rozumiem podejścia varny i tygrysia - dlaczego traktujecie
          korepetytora tak niepoważnie i dość dziecinnie? [płacę = wymagam?]
          Czy uważacie, że szef w "prawdziwej" pracy pozwoli wam nie
          przychodzić od czasu do czasu do pracy, bo chcieliście np. wyjechać
          na wycieczkę i nie będzie żądał odpracowania tych godzin? Ania
          rezerwuje swój czas [bo mogłaby przecież wtedy zająć się czymś
          innym] i traci sporo pieniędzy przez niesłownych uczniów."

          Zapewniam Cię,że traktowałam swojego korepetytora jak najbardziej
          poważnie. A Ty jak płacisz to nie wymagasz? bo ja zawsze! gdybym
          moje dziecko, którego zresztą nie mam , posłała na korepetycje to
          oczywiście, że miałabym pewne wymagania wobec korepetytora, przecież
          to ja za te lekcje płace (poprosiłabym korepetytora o pokazanie mi
          dyplomu lecencjackiego, jezeli byłaby to studentka 4 lub 5 roku dla
          upewnienia się czy ta osoba rzeczywiście jest studentem ,a nie osobą
          która mieszkała 2 lata w Anglii i czuje sie na tyle kompetentną by
          uczyć innych.) W tej "prawdziwej pracy" jak to nazwałaś troche inne
          zasady panują. Chyba obce Tobie. Każdemu pracownikowi w zależności
          od przepracowanych lat przysługuje urlop, jezeli masz do dyspozycji
          np. 25 dni i wykorzystasz 14 dni w lipcu to jeszcze 11 dni masz do
          wykorzystania i jak chce pracownik pojechać na wycieczke to
          wypisuje wniosek o urlop i jadzie gdzie chce i nic nie musi
          odpracowywać. Myślę też, iż rodziców dzieci nie interesują plany
          finansowe korepetytora i jeżeli lekcja sie nie odbędzie to w imię
          czego rodzice mają płacic połowe? bo Ktoś w planach ma zamiar sobie
          kupić w tym miesiącu balsam do ciała czy tez błyszczy do ust? i o to
          głównie mi się rozchodzi! który pracodawca w tej "poważnej pracy"
          pyta o plan finansowy pracownika ? kogo to obchodzi ,że masz w
          planach kupić zmywarke, suszarke i pojechac na wakacje do Egiptu?
          Uważam deszcz.ryb ,że to Ty jednak jesteś infantylna:)
    • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:41
      Też udzielam korepetycji i uważam, że jeśli się komuś zdarzy
      zachorować, albo coś mu wypadnie, to powinno się zajęcia odrobić - i
      to nie tylko z powodów finansowych - ja do swojej pracy się
      przykładam i "kalkuluję" czego mam nauczyć w danym miesiącu.
      Uczę jednego chłopca raz w tygodniu. W sytuacji, kiedy on zachoruje
      w jednym tygodniu, a w drugim ma jakieś zawody, to z moich planów
      zostaje tylko 50% i czuję, że te korepetycje tracą sens - dzieciak
      wszystko i tak zapomni po 3 tygodniach i muszę pracować z nim od
      nowa. Zdarzyło mi się takie odwołanie zajęć dwa razy pod rząd przez
      mamę chłopca i wtedy nic nie powiedziałam, natomiast następnym razem
      powiem, że nie można oczekiwać cudów po 2 godzinach lekcji w
      miesiącu.
      Też jestem studentką i wiem, jak miło jest sobie dorobić. Ja nie mam
      sytuacji na ostrzu noża, ale gdybym była na Twoim miejscu, to przede
      wszystkim porozmawiałabym z rodzicami uczniów (bo podejrzewam, że
      uczysz dzieci, młodzież) i ujęła ten problem w aspekcie zaległości i
      potrzeby regularnej nauki. Pokażesz się tym samym od dobrej,
      odpowiedzialnej strony ;-)
    • paulinaa Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:44
      niestety ale to ty się musisz dostosować, jest wielu chętnych studentów do
      udzielania korepetycji, w dodatku naprawde za niewielkie pieniądze więc jak
      zaczniesz robić problemy to mozesz więcej swoich stałych uczniów nie zobaczyć

      ps: nigdy nie udzielałam korepetycji ani nie byłam na korepetycjach :D
      • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 19:54
        Tego się najbardziej obawiam, że zacznę cudować, robić problemy etc., a
        konkurencja jest niestety bardzo duża. Ludzie podejmują się nawet jeżdżenia po
        całej Warszawie za 15-20 zł (czyli nota bene praca 5 zł / godzinę, bo na dojazd
        w szczycie można spokojnie nawet 1 godz. liczyć w jedną stronę).

        Kwestia postępów też jest niestety ważna. Na szczęście część moich uczniów to
        osoby dorosłe, z którymi spotykam się w celach "rekreacyjnych" - na konwersacje,
        w celu poszerzenia słownictwa, upłynnienia j. mówionego itp., więc jeżeli oni
        odwołają zajęcia to nie spowoduje to np. gorszego wyniku ze sprawdzianu czy
        braku wymiernych wyników w postaci dobrych ocen. Jednak mam też kilku takich, co
        do których głównym zadaniem jest nadrobienie szkolnych braków i wtedy naprawdę
        załamuje mnie postawa rodziców, którzy oczekują : odrabiania lekcji,
        konwersacji, przygotowania do sprawdzianu - gramatyka + słownictwo, no po prostu
        pełen pakiet (przy zastrzeżeniu, że uczeń jest leniwy i nie jest lingwistycznym
        asem),a zajęcia odbywają się średnio co 2 tygodnie po jednej godzinie:D.
        • anka.2 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 20:15
          Aniag1989, chwali się, że jesteś taka poukładana i konsekwentna. Mam nadzieję,
          że wymagając od uczniów uczciwego podejścia do sprawy, sama nie zapominasz o
          zgłoszeniu swoich dochodów do Urzędu Skarbowego, a uczniom - na ich życzenie -
          wystawiasz faktury :-)




          • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 21:52
            Wydaje mi się, że moje rozliczenia z państwem nie są tematem porady/ dyskusji w
            tym wątku.
            Nie wiem co ma odprowadzanie podatków za korepetycje do stosunku moich uczniów
            do zajęć. No chyba, że rozważamy podpisywanie umów i wtedy wszelkie warunki
            współpracy zostałyby uregulowane prawnie i za przekładanie zajęć mogłabym
            dochodzić od uczniów odszkodowania na podstawie umowy cywilno-prawnej. W takim
            przypadku działalność gospodarcza to podstawa. Ale jeżeli o to Ci chodziło to
            jednak nie czuję formalizowania moich stosunków z uczniami aż do tego stopnia:].
            • anka.2 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 11:09
              Wydaje mi się, że wyraźnie napisałam o co mi chodzi. Czarno na białym jest
              napisane, że chodzi mi o bycie konsekwentnym i uczciwym. Jeśli wymagasz tego od
              uczniów, sama powinnaś być w porządku. Nie chcesz by Twoja "działalność" był
              sformalizowana, a jednocześnie chcesz by Twoje stosunki z uczniami, pod względem
              finansowym były "sformalizowane". Coś tu nie gra, nie sądzisz? Poza tym jesteś
              kolejnym przykładem na: " drzazgę w oku bliźniego widzi, a belki we własnym oku
              nie". No cóż, nic dodać nic ująć.

              • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 16:08
                Tematem wątku jest relacja : korepetytor - uczeń i zasady tej konkretnej
                współpracy. Na to jak traktuje swoich uczniów nie ma wpływu to czy ściągają na
                klasówkach albo podbierają rodzicom resztę. Oczywiście mogę zdecydować czy chcę
                mieć do czynienia z osobą, która w mojej ocenie postępuje nieuczciwie, ale
                jeżeli się na to decyduję to nie będę z tego powodu traktować ich niepoważnie.

                Ja w stosunku do swoich uczniów jestem w porządku - praktycznie nie odwołuję
                zajęć, zawsze umożliwiam odrobienie odwołanych, jeżeli coś im obiecam (odesłanie
                dodatkowych materiałów, przygotowanie dla nich coś dodatkowe w domu poza moim
                "opłacanym" czasem pracy i sprawdzenie tego także w ramach mojej dodatkowej
                pracy) to zawsze się z tego wywiązuję, co więcej nie wyobrażam sobie np. takiej
                sytuacji: przychodzi do mnie przykładowo maturzystka i mówi, że b. jej zależy na
                przygotowaniu się do matury, ma mało czasu do egzaminu, chce intensywnego kursu
                w wymiarze X godzin w tygodniu. Analizuje swój grafik i odpowiedzialnie się
                podejmuje tego, żeby w tym wymiarze lekcje się odbywały, bo wiem, że jest to dla
                danej osoby ważne.
                Tak samo uważasz, że to byłoby fair gdybym często odwoływała w takiej sytuacji
                zajęcia? Bez względu na to, że umowa była inna? Bez względu na to, że nie
                dotrzymuję ustnej - nieformalnej, ale zawsze umowy i kogoś zawodzę? W końcu nie
                są opłacone, więc nikt nie powinien mieć do mnie pretensji? W moim przypadku w
                grę wchodzą kwestie finansowe, kwestie wymiernych postępów ucznia lub
                niezrealizowania moich planów dydaktycznych, w przypadku 'wystawianej do wiatru'
                maturzystki mogłoby dojść do tego, że przez moją nierzetelność gorzej
                przygotowałaby się do egzaminu. Skutki zachowania są różne, ale ich podstawa
                jest jedna : nierzetelność w dotrzymywaniu ustnej umowy.
                Jeżeli ja bym doszła do wniosku, że z rożnych obiektywnych powodów nie jestem w
                stanie wywiązać się z umówionego wymiaru wspólnej pracy to bym to otwarcie
                powiedziała, aby kogoś nie zwodzić i żeby ta osoba mogła znaleźć kogoś innego w
                interesującym ją wymiarze godzin.
                Więc to odwoływanie działać może w obie strony i nie wydaje mi się, żeby tylko w
                stronę nauczyciel-uczeń było zachowanie godne krytyki.
          • mandolinka.bramborova Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:18
            te, znawca! Ania żadnych faktur wystawiać nie musi, gdyż na
            udzielanie korków nie ma obowiązku zakładania działalności
            gospodarczej. zresztą co komu do tego, czy zgłasza czy nie zgłasza?
            jeszcze sie zapytaj, czy nigdy w szkole nie ściągała, bo wtedy też
            by nie mogła wymagać egzekwowania zawartych umów, tak?
            • mandolinka.bramborova Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:19
              tfu, oczywiście "egzekwować" lub "wymagać dotrzymywania" tych umów ;)
              • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:21
                Serio nie trzeba zakładać działalności gosp. na korki? Byłam święcie
                przekonana, że trzeba.
                • mandolinka.bramborova Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:26
                  az sobie sięgnę do ustaw podatkowych, żeby przytoczyć, tylko muszę
                  przegrzebać tą makulaturę
                  • mandolinka.bramborova Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:34
                    co by nie przytaczać tutaj 123876 przepisów podsyłam link na
                    poparcie mojej tezy:
                    www.podatki.pl/sn_autoryzacja/logowanie.php5/artykuly/18_143.htm?idDzialu=18&idArtykulu=143
            • anka.2 Re: mandolina 29.03.09, 17:29
              Po pierwsze: "te", to u siebie w domu promuj i nie wychodź z tym "na miasto", bo
              to wstyd i żenada. Nie mówiąc o świadectwie , które sobie sama wystawiasz. Po
              drugie, wyraźnie napisałam o odprowadzaniu podatku do US i to jest OBOWIĄZKOWE.
              Nawet w tym w twoim linku, przytoczonym sprzed 3 lat (!!!), wyraźnie jest
              napisane o obowiązku odprowadzania podatku. Sama nie wiesz co piszesz Pani "te".
              • mandolinka.bramborova Re: mandolina 29.03.09, 19:54
                > to wstyd i żenada.
                Po
                > drugie, wyraźnie napisałam o odprowadzaniu podatku do US i to jest
                OBOWIĄZKOWE.

                dla mnie większym wstydem i żenadą od świadomej sytlizacji językowej
                jest wypieranie się własnych słów. dla ułatwienia percpecji mojego
                wywodu dodam, że w Twoim poście była mowa nie o odprowadzaniu
                podatku, a o wystawianiu faktur. jeśli nie pamiętasz, to sprawdź,
                proszę, swoje włąsne słowa: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                f=16&w=93372677&a=93377305
                • mandolinka.bramborova Re: mandolina 29.03.09, 20:01
                  oj, a wyprzedzając Twoje - "mowa nie tylko o fakturach, ale i o
                  zgłoszeniu dochodów" dodam, że mi owo "złoszenie" nie ukmnęło, ale
                  specjalnie skupiłam się na "ciekawszym" pomyśle - fakturach :D
                  zresztą i tak zgłoszenie dochodu nie równa się odprowadzanie
                  podatku, więc chyba Ci się przyśniło coś, czego nie napisałaś.
                  • anka.2 Re: mandolina 29.03.09, 21:05
                    Pierwszy pomysł był o zgłoszeniu dochodów do US, kolejny o fakturach, nie
                    oznacza, że obie sugestie muszą współgrać ze sobą, bo to dwa oddzielne
                    "pomysły". Cieszę się, że ci to nie umknęło, ale nadal się nie rozumiemy. Poza
                    tym, żeby było jasne, zupełnie mi nie zależy na tym by Ania zgłaszała swoją
                    działalność, to Jej sprawa, ale.. Jeśli wymaga się bycia uczciwym od innych, to
                    samemu trzeba być w porządku - koniec i kropka. I to nie podlega ŻADNEJ
                    dyskusji. W innym przypadku mamy temat "podwójnej moralności" Tylko i wyłącznie
                    o to mi chodziło, albo się to rozumie albo nie. Dlatego nie chce mi się bawić z
                    tobą w słowne przepychanki i infantylną ironię, bo i po co? Może tobie się
                    nudzi, mnie nie. Temat, który moim zdaniem urósł tutaj na forum do rangi
                    absurdu, uważam za zamknięty. Przynajmniej dla mnie :)

                • anka.2 Re: mandolina 29.03.09, 21:08
                  I jeszcze jedno, ja się niczego nie wypierałam i nadal nie wypieram. Widać ty
                  śnisz, śnij dalej. Dobranoc, heh.



        • jane-bond007 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 20:17
          postaraj sie zaznaczyc ze zalezy Ci na tym aby uczen na zajecia
          przychodzil a jesli w jednym tyg zrezygnuje powinien odrobic w
          przyszlym, porozmawiaj z rodzicami i uczniami

          jesli b Cie to denerwuje to zostan przy uczniach ktorzy sa powiedzmy
          solidni a z tych co lawiruja zrezygnuj, bedziesz miala wtedy wiecej
          czasu i mozesz zajac sie kims innym

          a co do rodzicow i ich wymagan - sama daje korki i czasem jak widze
          ze powtarzam to samo co ostatnio to mnie to poprostu zalamuje...
          mowie wtedy rodzicom zeby przejzeli zeszyt od korka i zobaczyli ile
          bledow i ktora to lekcja z tego samego (mam dzieciaki po ok 8 lat)
    • kitek_maly Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 20:18

      Kiedyś uczyłam się prywatnie języka i płaciłam za miesiąc z góry. Jak mnie nie
      było na lekcji, to kasa przepadła i już. Może spróbuj takiego rozwiązania?
    • nighthrill Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 20:41
      Ja też uczę, na szczęście po latach dojeżdżania udało mi się ustawić to tak, że
      90% lekcji mam u siebie w domu.
      Zaobserwowałam to samo, co autorka wątku - ludzie notorycznie odwołują, często
      zawiadamiając np. 10 minut przed lekcją, gdy nie mam już możliwości umówić się z
      kimś innym. Na początku współpracy mówię zawsze, że o odwołaniu proszę
      zawiadamiać dzień wcześniej, ale wiadomo jak to bywa - a to dentysta, a to nagły
      ból glowy itp. A ile kasy tracę na smsy z przypominaniem o terminach!
      Spisuję lekcje, które się odbyły lub miały odbyć w exelu i widzę teraz, że mam
      kilka osób, które od początku współpracy ( od jesieni) odwołały ponad 50%
      lekcji. Niestety nauka w takim tempie jest mało efektywna...
      Tylko jedna osoba zaproponowała mi całkowity zwrot kosztów za lekcję, która się
      nie odbyła i została odwołana w chwili, gdy powinna się zacząć. Jedna osoba
      płaci mi z góry za 10 lekcji ( tyle mniej więcej wypada w miesiącu), ale często
      odwołuje i te pieniądze niestety "przesuwają się" na kolejne terminy...

      Chodziłam 10 lat temu na korki z historii. I nie wyobrażam sobie, żebym 1/ nie
      zawiadomiła nauczyciela o nieobecności, 2/ nie zaproponowała terminu odrobienia
      3/ nie zapłaciła za lekcję, "bo zapomniałam". A wszystkie te sytuacje
      przydarzyły mi się jako nauczycielce.

      Co do podejścia "płacę-wymagam"...nauczyciel oferuje trochę inny typ usługi, niż
      sprzedawca czy fryzjer. Chodząc na lekcje przez cały rok czy kilka lat nawiązuje
      się interakcję, dobrze jest się lubić, by miło się współpracowało. I tak,
      wymagam elementarnego szacunku dla mojego czasu i wiedzy.
      Niestety, uczniowie są różni, a młodzież coraz mniej kulturalna - denerwują mnie
      np. niepodpisane smsy o treści "dziś mnie nie będzie" ( bez dzień dobry, bez
      przepraszam, bez podania powodu), denerwuje mnie odwoływanie w ostatniej chwili,
      a potem spodziewanie się cudów...
      Na szczęście są też fajni, pilni, robiący spore postępy uczniowie. Mam
      takich...dwoje na dwunastu.
      • julcia_bleble Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 20:56
        Tez pisalam kiedy na ten sam temat posta tu na forum. Powiem Ci
        tak..ja sama chodze na zajecia prywatne do kobiety i ona sobie zyczy
        abym nigdy 5 minut przed nie odwolywala zajec. I ja ja rozumiem, a
        tego samego wymagam od moich uczniow u mnie na korkach. NIestety
        niektorzy nie biora sobie tego do serca. Ja tez w zasadzie jestem
        sobie temutroche winna bo inaczej sprawa wygladalaby gdybym brala
        kase " z gory". Kiedy kase bierzesz z gory to nie ma zadnego aj waj.
        Dana osoba na bank przyjdzie bo zalezec jej bedzie na forsie.Jednak
        i Ty musisz sobie byc zmuszona do odrabiania tyych zajec, dlatego ja
        nie biore "z gory" bo boje sie ze potem nie wyrobilabym sie
        zwyczajnie. Teraz wszystkim sie w glowie poprzewracalo. Uczniowie
        (niektorzy) nie racza zaplacic za lekcje. Sama mialam taki przypadek
        ciezki, ale juz sobie radze z tym swietnie. Kiedy nie zaplaca a
        wychodza pytam sie uprzejmie czy placi dzis czy na nastepnych
        zajeciach. Pozatym odwoluja niepowaznie zajecia 5 minut przed, nie
        zdajac sobie sprawy z tego ze na ich miejsce moglby mi wejsc ktos
        zupelnie inny. Takze nie daj sie! bo kazdy chce kazdego wydyndac
        jakby tylko chcial. Nawet kurcze.. 15letnia mlodziez.
        • julcia_bleble Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 21:08
          nie wiem Aniu..ale kurcze wiesz..trzeba sie jakos cenic i trzymac
          poziom.Ludzie lubia ustawiac wszystko pod siebie,ale to Ty
          poswiecasz swoj czas, rezygnujesz z przyjmenosci itp. Ostatnio
          mialam taka sytuacje ze dziewczyna z 3 gim. miala miec korki w pon.
          o 16.00. NIe moglam dojechac na 16 wiec dzwonie do niej o 15.30 z
          pytaniem czy moglaby przyjsc na 16.30. Ona ze tak, ze nie ma
          problemu. I co??? Ja jade szybciorem do domu, czekam a ona o 16.20
          dzwoni ze nagle dostala goraczki i ze nie przyjdzie. Krew mnie
          zalala jak nie powiem co.. oczywiscie tez bede musiala z nia pogadac
          bo taka sytuacja nie moze miec wiecej miejsca, wszakze ona nie jest
          jedna.
    • grassant Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 21:05
      Jak się sama nie szanujesz, nie wymagaj tego od innych.
    • lea_pl Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 21:44
      Ja brałam pieniądze za miesiąc i to uczniom zależało, żeby być na lekcji, albo
      ją odrobić w innym terminie.
    • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 21:58
      Na szczęście do tej pory nie miałam aż takich dramatycznych sytuacji, żeby ktoś
      wycofywał się z zajęć kilka minut przed rozpoczęciem lekcji, do tej pory mam
      jakoś szczęście, że uczniowie robią to z minimum dziennym wyprzedzeniem, ale
      pomimo to z różnych względów wolałabym, aby zajęcia - przynajmniej częściowo
      były odrabiane. Koncepcja zabierania pieniędzy za nieodbyte zajęcia wydaje mi
      się być zbyt rygorystyczna i nie wiem czy czułabym się z tym w porządku.

      Generalnie to wszystko jest kwestia tego, że wielu ludzi jest niepoważnych i po
      prostu nie szanuje innych i to nie tylko w relacji usługodawca-usługobiorca.
      Ja za każdym razem, kiedy rezygnuje z wizyty u lekarza,fryzjera etc. staram się
      odwołać z maksymalnym możliwym wyprzedzeniem - także z myślą o ludziach, którzy
      mogliby "wskoczyć" na moje miejsce.
    • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 22:53
      Hej, mam za sobą wiele lat dawania korepetycji i pracy w szkołach językowych i
      powiem ci jedno: wszystko o czym piszesz jest niestety regułą. Ludziom nie
      przychodzi do głowy, że ty masz swój czas i przede wszystkim plany finansowe.

      Dlatego radzę ci, żebyś zdecydowała się na pracę dla szkół językowych, jeśli
      oczywiście masz taką możliwość. Masz wtedy gwarancję, że lekcje odbędą się w
      terminie (oczywiście nie zawsze, bo wszystkiego nie da się przewidzieć), a jeśli
      uczniowie odwołują spotkanie w dniu zajęć i tak dostajesz pieniądze nawet za
      nieodbytą lekcję.

      Do tygrysia i spółki: nie przyszło wam do głowy, że taki korepetytor musi się
      przygotować do lekcji z uczniem? To nie jest tak, że przychodzi syn sąsiadki, a
      nauczyciel wstaje od gazety i z uśmiechem rozpoczyna naukę present perfect.
      Rzetelny korepetytor zawsze przygotowuje materiały, zastanawia się nad tym czego
      i jak nauczać. DObiera, a czasem nawet tworzy sam zestawy ćwiczeń. To wszystko
      zabiera bardzo dużo czasu, a w przypadku potrzeby częstego kserowania również
      pieniędzy. A potem taki właśnie uczeń stwierdza nagle, że mu się nie chce
      przychodzić, odwołuje lekcję i korepetytor ma nagle do dyspozycji godzinę lub
      póltorej wolnego czasu, którą mógły przeznaczyć na innego chętnego ucznia dla
      którego wcześniej w grafiku nie starczyło miejsca.

      Do autorki: jeśli pomysł ze szkołą odpada (nie wiem gdzie mieszkasz), to ja ci
      radzę zrobić selekcję uczniów. Recydywistom zawsze mówiłam nie i po którymś
      razie dziękowałam za współpracę. Zawsze znaleźli się nowi chętni, którzy mieli
      poważne podejście zarówno do swojej nauki i jak do mojego czasu i pracy.
      • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:18
        stinefraexeter napisała:

        Ludziom nie
        > przychodzi do głowy, że ty masz swój czas i przede wszystkim plany
        finansowe.
        Plany finansowe korepetytora nikogo nie obchodzą. Kogo pracodawca
        pyta o plany finansowe? kogo to interesuje czy wypłta starczy m ido
        końca miesiąca?

        > uczniowie odwołują spotkanie w dniu zajęć i tak dostajesz
        pieniądze nawet za
        > nieodbytą lekcję.

        Przede wszystkim w wątku tym widzę pazerność na pieniądze!
        >
        > Do tygrysia i spółki: nie przyszło wam do głowy, że taki
        korepetytor musi się
        > przygotować do lekcji z uczniem? To nie jest tak, że przychodzi
        syn sąsiadki, a
        > nauczyciel wstaje od gazety i z uśmiechem rozpoczyna naukę present
        perfect.
        > Rzetelny korepetytor zawsze przygotowuje materiały, zastanawia się
        nad tym czeg
        > o
        > i jak nauczać. DObiera, a czasem nawet tworzy sam zestawy ćwiczeń.
        To wszystko
        > zabiera bardzo dużo czasu, a w przypadku potrzeby częstego
        kserowania również
        > pieniędzy. A potem taki właśnie uczeń stwierdza nagle, że mu się
        nie chce
        > przychodzić, odwołuje lekcję i korepetytor ma nagle do dyspozycji
        godzinę lub
        > póltorej wolnego czasu, którą mógły przeznaczyć na innego chętnego
        ucznia dla
        > którego wcześniej w grafiku nie starczyło miejsca.
        >
        Każdy się musi do swojej pracy przygotowac, a to że uczeń odwołuje
        zajęcia to nie znaczy ,iż rodzice mają w połowie zapłacić za
        absencję dziecka.

        Recydywistom zawsze mówiłam nie i po którymś
        > razie dziękowałam za współpracę.

        Bardzo nieetyczne jest z Twojej strony jako korepetytora w pewnym
        stopniu też pedagoga nazywanie dzieci i młodzieży "recydywistami"
        Źle świadczy o Tobie,iż posługujesz się taka nomenklaturą w stosunku
        do swoich uczniów.
        • black_magic_women Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:25
          Korepetycje daję od paru lat,chyba bardziej dla przyjemności niż
          finansów.Przyznam,że nie spotkałam się z czymś takim jak
          odwoływanie,nieprzychodzenie etc.Poza jakimiś skrajnymi przypadkami,moi
          uczniowie nie odwołują spotkań.Może dlatego,że to głównie młodzieńcy;)
          Za to z czasów licealnych wspominam moją nauczycielkę od francuskiego,która
          spóźniała się zwykle godzinę i wcale nie zadawała sobie z tego
          sprawy;)Oczywiście kiedy ja szykowałam się do wyjścia,ona nagle stawała w progu.
          A tak z ciekawości,czy częstujesz ucznia np herbata,albo on ciebie,kiedy to ty
          do niego przychodzisz?
          • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:34
            Tak;) Częstujemy się napojami;).
            Generalnie to jak pisałam moi uczniowie to w przeważającej części osoby uprzejme
            i miłe - mamy ze sobą dobry kontakt.
            Wydaje mi się, że to odwoływanie nie jest działaniem z premedytacją, tj. nie
            odwołują dlatego, że nie są zadowoleni z zajęć i nie chcą mnie oglądać, ale po
            prostu tak im wygodniej i nie biorą pod uwagę mojej osoby (być może
            nieświadomie, przyznaję, że nie rozmawiałam z nimi poważnie na ten temat,
            prawdopodobnie nie są świadomi tego, że jest to dla mnie kłopot).
            Chciałam po prostu zasięgnąć porady czy można to jakoś uregulować, czy ktoś ma
            jakieś sprawdzone sposoby i w ogóle jak do tego osoby postronne podchodzą, bo
            ich opinia może odzwierciedlać nastawienie moich potencjalnych uczniów (lub ich
            rodziców) do sprawy.
          • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:46
            black_magic_women napisała:


            > A tak z ciekawości,czy częstujesz ucznia np herbata,albo on ciebie,kiedy to ty
            > do niego przychodzisz?

            Jeśli chodzi o moje doświadczenia, to zarówno ja zawsze oferowałam coś do picia,
            jak i uczniowie, których odwiedzałam robili dokładnie to samo.
        • kitek_maly Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:29

          > Plany finansowe korepetytora nikogo nie obchodzą. Kogo pracodawca
          > pyta o plany finansowe? kogo to interesuje czy wypłta starczy m ido
          > końca miesiąca?

          A czy pracodawca dzwoni do Ciebie parę razy w miesiącu z informacją, że dziś
          możesz zostać w domu i odpowiednio zmniejszy Ci wypłatę?
          • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:43
            kitek_maly napisała:

            >
            > > Plany finansowe korepetytora nikogo nie obchodzą. Kogo pracodawca
            > > pyta o plany finansowe? kogo to interesuje czy wypłta starczy m
            ido
            > > końca miesiąca?
            >
            > A czy pracodawca dzwoni do Ciebie parę razy w miesiącu z
            informacją, że dziś
            > możesz zostać w domu i odpowiednio zmniejszy Ci wypłatę?
            >
            ja dostrzegam pewną różnicę w udzielaniu korepetycji przez studentów
            a pracownikiem zatrudnionym na etat. No niestety pracując jako
            korepetytor powinno sie liczyc z tym ,że może dziecko nie przyjść, a
            jak nie ma lekcji to nie ma pieniędzy-prosta sprawa! Myśle,żę Twoj
            przykład z pracodawca jest nieadekwatny.
            • kitek_maly Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:51

              Myśle,żę Twoj
              > przykład z pracodawca jest nieadekwatny.

              Przypominam, że to był Twój przykład:

              Kogo pracodawca
              > > > pyta o plany finansowe? kogo to interesuje czy wypłta starczy m
              > ido
              > > > końca miesiąca?
              • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:11
                kitek_maly napisała:

                >
                > Myśle,żę Twoj
                > > przykład z pracodawca jest nieadekwatny.
                >
                > Przypominam, że to był Twój przykład:
                >
                > Kogo pracodawca
                > > > > pyta o plany finansowe? kogo to interesuje czy wypłta starczy
                > m
                > > ido
                > > > > końca miesiąca?
                >
                Kitku! chodziło mi konkretnie o to ,iż autorka wątku napisała ze
                robi plany finansowe jeżeli uczeń nawali i nie przyjdzie, to wtedy
                nie kupi zaplanowanych np.kosmetyków bo nie ma pieniędzy... Moja
                odpowiedz była taka "Kto naprzód liczy ten liczy dwa razy" również
                miałam na myśli to ,iż pracodawca nie pyta pracowników o ich plany
                finansowe, co ja mam w planach kupić i czy starczy mi do końca
                miesiąca. Ten przykład obrazuje to ,iż rodziców dzieci również nie
                interesują plany finansowe korepetytora .Jeżeli dziecko nie idzie na
                lekcje, to oczywiscie powinno powiadomic osobe zainteresowana, ale
                nikt nie myśli w tych kategoriach :dziecko idz na korki ,bo jak nie
                pojdziesz to Pani nie kupi sobie tego co miala w planach, bo za co?
                bo korepetycje to jej chleb powszedni.
            • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:54
              Varna, mam wrażenie, że prezentujesz bardzo powszechne podejście w stylu "sam
              się decydował, to teraz ma". Niby masz rację, ALE:

              życie to nie tylko wymiana konkretnych towarów: usługa-pieniądze. Zdajesz się
              zapominać, że równie istotny jest szacunek dla drugiego człowieka. Jeśli z jakiś
              powodów nie mogę pójść na umówioną wizytę do dentysty, to uprzedzam. Niby nie
              muszę, bo przecież i tak nie zapłacę, więc ja nic nie stracę, ale tylko pozornie
              wychodzi nasz bilans na zero. Jeśli nie uprzedzę, okazuje się, że ktoś inny mógł
              zająć moje miejsce.

              Prywatni korepetytorzy funkcjonują na podobnej zasadzie. Ty sugerujesz, że to
              ich strata skoro decydują się na działalność w szarej strefie. COś na zasadzie
              ryzyk fizyk. A kim ty jesteś, jeśli decydujesz się na taką usługę? Czemu nie
              pójdziesz do legalnie działającej szkoły?

              Powtarzam po raz kolejny: chodzi o zwykły szacunek dla tej drugiej osoby, która
              ofiarowuje ci swój czas, energię i wiedzę. Tylko tyle. Zwykły szacunek dla
              cudzej pracy.

              • jane-bond007 popieram 29.03.09, 00:21
                jw
        • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:29
          Pazerność na pieniądze? Już abstrahując od podjętego przeze mnie tematu, nie
          widzę w tych wypowiedziach pazerności. To chyba normalne, że każdy chce pracować
          na najkorzystniejszych dla siebie warunkach - na przykład w szkole językowej,
          gdzie nie jest uzależniony od dyspozycyjności uczniów i ma z góry jasno
          określone warunki pracy - w tym także dochody.
          Lekcje prywatne to pewna forma zarobkowania, więc to normalne, że każdy za swoją
          pracę chciałby dostawać optymalne wynagrodzenie, proporcjonalne do zaangażowania
          i włożonej pracy. Pobudki charytatywne można spełniać w inny sposób.

          Po prostu myślę, że trochę przesadzasz z tą krytyką;)
        • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:45
          Varna, jeśli nie obchodzi nas absolutnie nic poza końcem własnego nosa, to
          świadczy to o pewnym braku szacunku dla drugiej osoby. Kwestia finansowa jest
          tylko pochodną problemów związanych z betroskimi uczniami. Wiele osób sobie tego
          nie uświadamia, a powinna.

          W szkołach językowych standardem jest uzyskiwanie pieniędzy za nieodbytą lekcję,
          jeżeli została odwołana przez ucznia W TYM SAMYM DNIU. To nie jest pazerność
          szkoły/nauczyciela, a najzwyklejsze w świecie poszanowanie czasu i pracy
          drugiego człowieka. Przy nauczaniu czegokolwiek płaci się nauczycielowi nie
          tylko za przeprowadzenie lekcji od 16 do 17, lecz również za czas jaki musiał
          poświęcić wcześniej na przygotowanie materiałów do lekcji i na dojazd (bardzo
          często zajęcia odbywają się w siedzibie firmy, która może mieścić się równie
          dobrze w centrum warszawy, jak i na służewcu).

          Termin recydywista, jak sama nazwa wskazuje, odnosi się do osób, które
          uporczywie odwoływały zajęcia. Rozumiem doskonale, że czasem coś wypadnie. Jeśli
          jednak jednej i tej samej osobie COŚ wypada co drugie zajęcia, to ja po prostu
          nie mam więcej dla takiej osoby czasu. Nie wiem, co cię tak w tym dziwi.

          Kwestia odbioru pieniędzy za nieprzeprowadzoną lekcję jest w przypadku
          prywatnych korepetycji dosyć problematyczna, gdyż póki nauczyciel funkcjonuje
          jako Ania-studentka anglistyki z bloku obok traktuje się go często lekceważąco.
          Nie ma przecież zazwyczaj żadnej umowy regulującej charakter takiej współpracy.
          DLATEGO właśnie radziłam autorce pracę dla szkoły językowej. Wszystko jest wtedy
          dokładnie opisane i obie strony znają swoje prawa i obowiązki.
          • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:58
            stinefraexeter napisała:

            > Varna, jeśli nie obchodzi nas absolutnie nic poza końcem własnego
            nosa, to
            > świadczy to o pewnym braku szacunku dla drugiej osoby. >

            ok. zgodzę się z Tobą ,ale również źle świadczy o osobie, która chce
            pobierac pieniądze mimo absencji ucznia. To się nazywa pazerność.
            Tak uważam i zdania nie zmienie:)

            > W szkołach językowych standardem jest uzyskiwanie pieniędzy za
            nieodbytą lekcję

            Wiem jak jest w szkołach językowych bo chodzę do Empiku, wiec wiem
            jakie są zasady,płacę za miesiąc i jeżeli nie ma mnie na zajęciach
            to tylko i wyłącznie jest moja strata w sensie zaległości, a nie
            nauczyciela pod względem finansowym. Jednakże jeżeli Ktoś udziela
            korepetycji w domu to niestety... nie bede sie powtarzac bo juz
            swoje zdanie napisałam :)
            Pozdrawiam!

            • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:05
              Jeżeli chodzi o mój pierwszy wątek, to pobieranie opłaty za odwołaną lekcję to
              była tylko jedna z propozycji do skomentowania - rada zasłyszana od kogoś i z
              tego co czytałam na forum nauczycielskim częsta praktyka.
              Nigdzie nie napisałam, że uważam to za idealne rozwiązanie, za to podkreślałam,
              że w ramach odwoływanych przez moich uczniów lekcji preferuję odrabianie ich, co
              zawsze im proponuje. IMHO za bardzo się uczepiłaś tej jednej z koncepcji
              rozwiązania problemu.
            • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:10
              Dlatego właśnie w przypadku korepetycji domowych radziłam autorce rozsądną
              selekcję uczniów. Ucząc w domu nie domagałam się pieniędzy za odwołane lekcje.
              Wspomniana przeze mnie metoda jest, moim zdaniem, jedyną skuteczną w jej przypadku.
    • pretensjaa Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:48
      Ja udzielam korepetycji i bardzo dobrez na tym wychodze:) Recepta?
      Nie daje sobie w kasze dmuchac, jak komus nie pasuja moje zasady to
      bye bye ;) I problem sam sie rozwiazuje :)
      • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 28.03.09, 23:56
        pretensjaa napisała:

        > Ja udzielam korepetycji i bardzo dobrez na tym wychodze:) Recepta?
        > Nie daje sobie w kasze dmuchac, jak komus nie pasuja moje zasady to
        > bye bye ;) I problem sam sie rozwiazuje :)

        I o to właśnie chodzi. Musimy nauczyć się wreszcie szanować samych siebie.
        • aniag1989 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:01
          Ja jestem zbyt miękką osobą na to, żeby tak naprawdę kategorycznie postępować z
          uczniami, ale muszę przynajmniej trochę zmienić reguły.

          Jestem też dość wyrozumiała - rozumiem, że komuś może coś wypaść, może
          zachorować itp., zwłaszcza jak ktoś się stara wytłumaczyć, przeprosi. No,ale
          będę musiała porozmawiać z uczniami, żeby dojść do jakiegoś w miarę korzystnego
          dla obu stron i uczciwego porozumienia, w kwestii tego jak takie zajęcia
          nadrabiać, zwłaszcza jak jest ich więcej.

          Zwłaszcza nowym uczniom będę przedstawiała swoją wizję współpracy na samym
          początku, jak jej nie zaakceptują, to mogą zawsze zrezygnować.

          Dzięki za wszystkie porady - i te krytyczne i wspierające ;)
          • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:07
            Jedna sprawa, bycie "miękką" nie jest żadnym usprawiedliwiem. Wybacz, ale nikt
            nie będzie cie głaskał po główce tylko dlatego, że jesteś naiwna i nie szanujesz
            samej siebie. To nie chodzi o to, że masz być TWARDA. Jeśli chcesz, by cię
            traktowano poważnie, musisz zachowywać się poważnie wobec SAMEJ SIEBIE. My ci tu
            piszemy o elementarnych zasadach współpracy z innymi ludźmi, a nie o jakiejś
            zażartej walce na noże.

            Moja rada raz jeszcze:
            1) szkoła językowa
            a jeśli nie:
            2) konsekwencja wobec recydywistów.

            Rzeczywiście, powinnaś na samym początku określić zasady współpracy. Każda ze
            stron ma przecież zarówno prawa jak i obowiązki.

            Powodzenia ci życzę i nie daj sobie wejść na głowę.
            • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:16
              bez wzgledu na to w jakim znaczeniu uzywasz tego slowa... czy jest to 5 czy 8
              znaczenie w szeregu spopularyzowania i pokrewnosci

              uzywajac jego pokazujesz brak szacunku dla innego czlowieka... to slowo jest o
              skrajnie negatywnym wyrazie... i uzywajac takiego w stusunktu do osob, ktorych
              nawet nie znasz... sama powodujesz,ze nie zaslugujesz na szacunek i nic wiecej

              opanuj sie... albo znajdz sobie srodowisko rownie "niekulturalne" jak Ty...

              bo szacunku tym nie wzbudzasz

              wiesz... bez wzgledu na to jak bardzo szanowalby sie krowi placek i jak bardzo
              uwazal za znakomita pizze... w rzeczywistosci i tak bedzie tylko gownem
              • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:19
                tygrysio_misio napisała:

                > bez wzgledu na to w jakim znaczeniu uzywasz tego slowa... czy jest to 5 czy 8
                > znaczenie w szeregu spopularyzowania i pokrewnosci
                >
                > uzywajac jego pokazujesz brak szacunku dla innego czlowieka... to slowo jest o
                > skrajnie negatywnym wyrazie... i uzywajac takiego w stusunktu do osob, ktorych
                > nawet nie znasz... sama powodujesz,ze nie zaslugujesz na szacunek i nic wiecej

                o jakim słowie mówimy?

                >
                > opanuj sie... albo znajdz sobie srodowisko rownie "niekulturalne" jak Ty...
                >
                > bo szacunku tym nie wzbudzasz
                >
                > wiesz... bez wzgledu na to jak bardzo szanowalby sie krowi placek i jak bardzo
                > uwazal za znakomita pizze... w rzeczywistosci i tak bedzie tylko gownem
                >
                Przyhamuj.
                I przeczytaj raz jeszcze własne mądrości na temat kultury.
                • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:21
                  o jakim?

                  sprawdz znaczenie recydywista..a potem przejdz sie po ulicy i zrob sonde co inny
                  rozumieja pod tym slowem

                  a jesli chodzi o kulture... Ty nie zasluzylas na nia obrazajac innych.. bo
                  uzywanie skrajnie negatywnych i wywolujacych jasne skojarzenia slow jest obrazaniem

                  chcesz kultury...wymagaj jej od siebie
                  • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:22
                    i zwroc uwage,ze nie jestem pierwsza osoba ktora Ci to wypomina...
                  • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:29
                    tygrysio_misio napisała:

                    > o jakim?
                    >
                    > sprawdz znaczenie recydywista..a potem przejdz sie po ulicy i zrob sonde co inn
                    > y
                    > rozumieja pod tym slowem

                    no tak, odchody to zupełnie inna bajka i na dodatek sobie na taki epitet zasłużyłam.
                    chyba się trochę zapędziłaś z tym oburzeniem.

                    >
                    > a jesli chodzi o kulture... Ty nie zasluzylas na nia obrazajac innych.. bo
                    > uzywanie skrajnie negatywnych i wywolujacych jasne skojarzenia slow jest obraza
                    > niem
                    >
                    > chcesz kultury...wymagaj jej od siebie

                    Masz absolutną rację tygrysio. Następnym razem jak w autobusie natkniesz się na
                    wulgarne gimnazjalistki wyzwij je od niekulturalnych ku..w i dzi...k. Jak
                    wiadomo, kultura musi być.
                    • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:34
                      jakbys nie zrozumiala... przyklad z krowim plackiem byl porownaniem... epitet to
                      moglabym wypowiedziec jedynie gdybym skierowala to do Ciebie

                      a odnosnie Twojego dalszego wywodu o autobusie.. jesli uwazasz,ze na wulgarna
                      gimnazjalistke nalezy reagowac silom i godniosciom osobiostom... to tym samym
                      reaguj w stosunku do osob spozniajacych sie...

                      Ty zas obrazajac je reagujesz tak samo jakbys rzucala miechem w gimnazjalistke
                      • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:40
                        tygrysio_misio napisała:

                        > jakbys nie zrozumiala... przyklad z krowim plackiem byl porownaniem... epitet t
                        > o
                        > moglabym wypowiedziec jedynie gdybym skierowala to do Ciebie
                        >
                        > a odnosnie Twojego dalszego wywodu o autobusie.. jesli uwazasz,ze na wulgarna
                        > gimnazjalistke nalezy reagowac silom i godniosciom osobiostom... to tym samym
                        > reaguj w stosunku do osob spozniajacych sie...
                        >
                        > Ty zas obrazajac je reagujesz tak samo jakbys rzucala miechem w gimnazjalistke

                        Czy ty w ogóle rozumiesz, o czym my rozmawiamy?

                        Pogrążasz się coraz bardziej i szukasz zaczepki. Sorki, ale na mnie wyładujesz
                        swoich frustracji. Dobranoc.
                        • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 01:03
                          powiem Ci to ostatni raz:

                          juz wczesniej zwrocono Ci uwage na nieetycznosc i hanibnosc uzywania pewnego
                          zwrotu w stosunku do uczniow i ludzi z ktorymi pracujesz

                          uzywasz slowa o bardzo silnie negatywnej wymowie... uzywanego najczesciej w
                          stosunku do pewnego grona osob uwazanych raczej za "niefajnych"... ktore poprzez
                          uzywanie w mediach i codziennych rozmowach porazajacej wiekszosci ludzi, wlasnie
                          w stosunku do tych ludzi, budzi silnie negatywne skojarzenia

                          uzywanie sformuowan o silnie negatywnej wymowie w stosunku do ludzi nie
                          nalezacych do grupy, z ktora to slowo jest bezposrednio kojarzone, jest mniej
                          lub bardziej obrazliwe

                          to tak jak z tym slynnym prostytuowaniem sie.... slownikowo ma kilka znaczen...
                          ale kiedy uzywasz tego slowa w stosunku kogos, kto nie jest prostytutka (i to
                          publicznie) automatycznie bardziej lub mniej wywolujesz skojarzenia z
                          prostytutkami, a przez to wywolujesz negatywne skojarzenia... pokazujesz tym
                          swoj brak szacunku i pewna pogarde dla kogos...

                          mozesz uzywac wielu innych slow/okreslen/zdan na zastepstwo.. ale Ty celowo
                          uzywasz tego, ktore na skali odczuc budzi odczucia najbardziej negatywne... a to
                          jest haniebne z Twojej strony... i pachnie hipokryzja kiedy mowisz o szacunku...

                          bo ktos kto nie szanuje innych, sam nie jest wart szacunku

                          i teraz popatrz na pewnego rodzaju paradoks... napisalam pewne porownanie wcale
                          nie odnoszace sie do nikogo konkretnego, ale mocno obrazujace te Twoje wywody o
                          szanowaniu samego siebie... a Ty sie obrazilas..

                          natomiast to,ze uzywasz w stosunku do innych wyrazen co najmniej negatywnych,
                          jesli nie obrazliwych czy pogardliwych... jest juz OK... fantastyczne

                          uwazasz,ze powiezilam cos za mocno... no coz... byla Ci zwrocona uwaga
                          delikatnie to nie zrozumialas jej... widac, tylko mocne slowa do Ciebie docieraja
                          • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 01:24
                            No i wszystko jasne:) Tygrysio jest PiSiakiem :)
                            Retoryka rodem jak z wypowiedzi Cymańskiego :))
                            Tygrysio, może Ci się to źle skojarzy, ale jesteś recydywistką w
                            pieprzeniu głupot :) Po prostu się opamiętaj, radzę też przeczytać
                            czasem swój post przed wysłaniem i skonfrontować go z tematem
                            dyskusji.
                            • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 01:37
                              jak ja uwielbiam takich ludzi jak Ty teraz...

                              takich, ktorzy maja w glwoie tylko to co pokaza im w TV i tylko wedlug kryteriow
                              z TV szufladkuja ludzi...

                              ale to nie swiadczy wcale o niczym dobrym..wiesz

                              Cymanski mimo, iz stosuje swoja retoryke dopasowana do swoich potrzeb... jak
                              kazdy zreszta... czasem mowi tak madrze,ze w dlowie Ci sie to nie zmiesci

                              chcialabym zauwazyc, ze nie odpowiedzialas merytorycznie na zaden moj post..
                              wpieprzasz sie dla samego wpieprzania.. nie wiem czy wiesz, ale rozwalasz watek

                              bez odzewu.. wiecej nie zareaguje na Twoje wywodu jesli nie beda merytoryczne
                            • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 01:46
                              Audrey podałaś encyklopedyczne znaczenia słowa "recydywista" i ok. a
                              czy masz pewne skojarzenia z tym słowem? całkiem niedawno
                              w "wiadomosciach" mówiono o pewnym więźniu X którego SW ( służba
                              więzienna) przewoziła bodaj do sądu,a kiedy samochód zatrzymał sie
                              na światłach pan x który został skazany już kilkakrotnie za
                              przestępstwa uciekł przez dach samochodu. To właśnie X jest
                              recydywistą-przestępcą ! Czy uważasz ,że nazywanie dzieci
                              recydywistami jest godne? zwłaszcza kiedy słowo pada z ust
                              nauczyciela? chciałabyś by Twoje dziecko, kiedyś ktoś nazwał
                              przestępcą tylko dlatego ,że nie poszło na lekcje angielskiego?? bo
                              recydywista to nikt inny jak nałogowy przestępca.
                              • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 03:45
                                Nie poszło, a nie chodziłoby to dwie różne sprawy. Jeśli nagminnie
                                by sobie urządzało wagary (bo nie mówimy teraz o kimś, kto powiedzmy
                                ciągle choruje - są takie przypadki) i brało za to pięniążki ode
                                mnie, to nie mialabym większych oporow, żeby nazwać takie zachowanie
                                kradzieżą, a jeśli by się powtarzało nagmiennie, to recydywą.
                                Recydywa nie ma jednego znaczenia, opisuje negatywne zachowanie,
                                które dana osoba powiela. Negatywne zachowania to nie tylko mordy,
                                gwałty i rozboje, jak Wy to kojarzycie.
                                Ja nigdy się nie spotkałam z oburzeniem na to słowo, kiedy zostało
                                użyte w kontekście nie-przestępcy. Recydywistą jest także mąż
                                nagmiennie zdradzający żonę - a przestępstwa nie popełnia.
                                Recydywistą jest także wagarowicz - nikomu krzywdy nie robi, poza
                                zawodem, jaki przynosi rodzicom. Przeczytaj sobie jeszcze raz
                                definicję, jaką przytoczyłam - wszystko pasuje, nie jest to
                                obraźliwe, opisuje po prostu pewne zjawisko. Ja nawet spotkałam się
                                z takim określeniem "wagarowicz-recydywista", bodajże w kryteriach
                                na ocenę z zachowania, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły i kiedy
                                trzeba bylo się z tym zapoznać na godzinie wychowawczej.
                                Moi rodzice nigdy nie usłyszeli o swoich dzieciach "recydywiści" i
                                podejrzewam, że jeśli będę swoje wychowywała, tak jak mnie
                                wychowywano, to też nie będę musiała znosić przykrości usłyszenia
                                tego określenia o moim dziecku.
                                Słowo recydywista nie należy do najprzyjemniejszych, bo odnosi się
                                do nieprzyjemnych, negatywnych zachowań - ale z pewnością nie jest
                                obraźliwe w tym kontekście.
                                Nawiasem mówiąc, nie znaczenie słowa "recydywa" jest tematem tego
                                wątku.
                                • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 03:47
                                  Może problem leży w tym, że Ty i Tygrysio spotkałyście się tylko ze
                                  znaczeniem tego słowa w kontekście osób powielających najcięższe
                                  przestępstwa, ale słowo recydywa odnosi się do ogółu złych zachowań.
                                  Najlepiej by było, gdyby jakiś polonista się wypowiedział ;-)
                                • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 04:09
                                  Otóż to, Audrey.
                                  Dla niektórych najlepszym sposobem na brak argumentów jest skierowanie całej
                                  uwagi na nic nie znaczący wycinek dyskusji, po to by triumfalnie wykrzyknąć
                                  "aha, narzekacie na brudasów, a sami jesteście za to skorumpowani" i rozpocząć
                                  tyradę na rzecz zwalczania korupcji.
                                  Typowy zabieg w retoryce niskich lotów. Widać niektórzy lubią manipulację ;)
                                  • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 14:13
                                    stinefraexeter napisała:

                                    > Otóż to, Audrey.
                                    > Dla niektórych najlepszym sposobem na brak argumentów jest
                                    skierowanie całej
                                    > uwagi na nic nie znaczący wycinek dyskusji, po to by triumfalnie
                                    wykrzyknąć
                                    > "aha, narzekacie na brudasów, a sami jesteście za to skorumpowani"
                                    i rozpocząć
                                    > tyradę na rzecz zwalczania korupcji.
                                    > Typowy zabieg w retoryce niskich lotów. Widać niektórzy lubią
                                    manipulację ;)

                                    Poziom "niskich lotów " To Ty reprezentujesz, brak ci konkretnych
                                    rzeczowych argumentów więc najlepiej jest zacząć obrażać. Widać ,że
                                    chylisz czoło recydywistom i eskalacji chamstwa!
                                    • jane-bond007 ale męczysz bułę... 29.03.09, 14:23
                                      jw
                                      • varna771 Re: ale męczysz bułę... 29.03.09, 14:28
                                        jane-bond007 napisała:

                                        > jw
                                        co się wcinasz pomiedzy wódkę a zakąsek? widac ze nie masz nic do
                                        powiedzenia piszac co jakis czas "jw":D z Toba nie prowadzę tej
                                        dyskusji i nie jest dla mnie sugestywne Twoje zdanie!
                                        Pozdrawiam!
                                        • jane-bond007 Re: ale męczysz bułę... 29.03.09, 14:35
                                          a gdzie jest wódka a gdzie zakąska? bo ja nie wiem... i ze niby nie
                                          mozna napisac popieram na fk? czyli ze jesli z kims sie zgadzam to
                                          nie moge go poprzec? hehe znowu smieszna jestes ... a Twoje
                                          usprawiedliwianie Kitkowi zalosne :)

                                          zakoncz rozmowe w tym watku i juz sie nie gleb wiecej, dobrze Ci
                                          radze
                                          • varna771 Re: męczysz bułę ;) 29.03.09, 15:03
                                            jane-bond007 napisała:

                                            > a gdzie jest wódka a gdzie zakąska? bo ja nie wiem... i ze niby
                                            nie
                                            > mozna napisac popieram na fk? czyli ze jesli z kims sie zgadzam to
                                            > nie moge go poprzec? hehe znowu smieszna jestes ... a Twoje
                                            > usprawiedliwianie Kitkowi zalosne :)
                                            >
                                            > zakoncz rozmowe w tym watku i juz sie nie gleb wiecej, dobrze Ci
                                            > radze
                                            Usprawiedliwienie Kitkowi? hehe!!Dobre!! Ktoś kto nie ma nic do
                                            powiedzenia może nazwac moją wypowiedz usprawiedliwieniem:) Lubię
                                            Cię Jane jesteś zabawną osóbką! to nic ,że nie masz swoich poglądów
                                            i riposty.W końcu nie każdy jest elokwentny i ma "lekkie pióro"
                                            wystarczy poprzeć kogoś bez podania argumentów i wpisać w
                                            temacie "popieram" lub pod tematem "jw" chyba jesteś świadoma
                                            swojego ograniczenia intelektualnego i dobrze! Na tym kończę
                                            wypowiedz dla Ciebie;)
                                            • jane-bond007 Re: męczysz bułę ;) 29.03.09, 15:23
                                              a jednak konczysz? ;) w sumie dobrze bo mnie w moim przekonaniu,
                                              m.in co do tego jak ciezko Ci odniesc sie do opini innych,
                                              utwierdzac nie musisz :)

                                              a uspr sie zalosne, zagalopowalas sie i nie umiesz przynac racji

                                              <W końcu nie każdy jest elokwentny i ma "lekkie pióro"
                                              > wystarczy poprzeć kogoś bez podania argumentów i wpisać w
                                              > temacie "popieram" lub pod tematem "jw" chyba jesteś świadoma
                                              > swojego ograniczenia intelektualnego i dobrze>

                                              <haha> ale bełkot, Ty masz cos z głową :) naucz sie przyjomwac
                                              krytykę a bedzie Ci lzej, poza tym elokwencja to jest umiejetnosc
                                              plynnego mowienia, pieknego wyslawiania sie...
                                              tuk puk w czółko intelkualistko
                                • varna771 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 14:17
                                  Ja nigdy się nie spotkałam z oburzeniem na to słowo, kiedy zostało
                                  użyte w kontekście nie-przestępcy. Recydywistą jest także mąż
                                  nagmiennie zdradzający żonę - a przestępstwa nie popełnia.
                                  Recydywistą jest także wagarowicz - nikomu krzywdy nie robi, poza
                                  zawodem, jaki przynosi rodzicom.

                                  Nadinterpretujesz wszystko. Nigdy nie spotkałam sie by wagarowicza
                                  nazywano "recydywistą" lub męża zdradzającego żonę. Rozśmieszyło
                                  mnie to co napisałaś ,ale to dobrze bo śmiech to ponoć zdrowie.
                                  • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:11
                                    Może mało oczytana jesteś? Wiesz, czasem codzienna lektura "Faktu"
                                    jest niewystarczająca i warto odwołać się do innych źródeł.
                                    • jane-bond007 ;) 29.03.09, 15:36

                                      moze i mało oczytana ale za to roześmiana :D phehe

                                      Varna ja specjalnie napisalam wierszyk na Twoja czesc bo mnie
                                      nakrzyczalas ze potrafie tylko pisac: popieram
                                      :P
                                  • tatiana_hegel Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 17:23
                                    szczrze mowiac to tez nigdy nie spotkalam sie z okresleniem
                                    recydywista w stosunku do wagarowicza a maz zdradzajacy żone to
                                    qrwiarz
                              • stinefraexeter Aha, jeszcze jedno 29.03.09, 04:03
                                Być może nie potrafimy się zrozumieć, bo mamy inne wyobrażenie o pracy
                                korepetytora. Odnoszę wrażenie, że wiele osób uważa, że korepetytorka to taka
                                studentka ekonomii czy psychologii, która raz na jakiś czas przez godzinę
                                wytłumaczy maturzyście present perfect i zarobione pieniądze przenaczy na
                                błyszczyk do ust.

                                Ja mówię o korepetytorach, dla których nauczanie jest pracą. Jeżeli chodzi o
                                mnie, to miałam zajęcia z uczniami od poniedziałku do soboty rano. Każdy tydzień
                                był dokładnie rozplanowany po to, abym mogła jak najefektowniej połączyć zajęcia
                                na uczelni z dawaniem korków. Czas trwania lekcji, dojazd na miejsce, no i w
                                międzyczasie rzecz jasna odpowiednia ilość czasu na przygotowanie danej
                                lekcji... To nie jest tak, że wszyscy uczniowie są na dokładnie tym samym
                                poziomie i jeden rozdział z książki wystarczy na cały tydzień. Wręcz przeciwnie.
                                Kserowanie, układanie ćwiczeń, konsultowanie pewnych problemów ze
                                znajomymi-korepetytorami, wymienianie się materiałami i ciekawymi nagraniami,
                                wyszukiwanie najbardziej przydatnych materiałów z netu - to była prawdziwa
                                praca, w której niezwykle ważna była dobra organizacja. Przecież musiałam też
                                sama studiować i przygotowywać się na zajęcia na uczelni! W takiej sytuacji nie
                                było po prostu w moim grafiku miejsca na osoby, które notorycznie odwoływały
                                zajęcia i którym wydawało się, że jedna lekcja więcej lub jedna mniej nie
                                stanowią żadnego problemu, bo przecież w ich mniemaniu dla mnie była to po
                                prostu okazjonalna fucha. Wielu z moich znajomych ze studiów dzięki korepetycjom
                                właśnie mogło się w ogóle utrzymać w warszawie, gdyż pochodzili z innych
                                zakątków kraju. Dla mnie takie nonszalanckie podejście uczniów było irytujące,
                                ale dla nich miało ogromne znaczenie. Nic więc dziwnego, że jednostki, które
                                traktowały korepetycje na zasadzie "może przyjdę może nie przyjdę, najwyżej
                                przed egzaminem/klasówką/ maturą wezmę więcej lekcji" musiały niestety szukać
                                innych korepetytorów (tych na szczęście dla nich jest masa).
                                To nie jest tak, że nauczyciela cieszy niespodziewana godzina wolnego po
                                południu, bo dzięki temu może dłużej poleżeć przed tv. Wręcz przeciwnie,
                                nagminne odwoływanie i zmienianie terminów potrafi rozwalić cały dzień.
                                • audrey_kathleen Re: Aha, jeszcze jedno 29.03.09, 12:21
                                  Obojętnie czy korepetycje daje studentka ekonomii czy absolwentka
                                  anglistyki z 20 latami doświadczenia - w obu przypadkach trzeba
                                  szanować czas drugiego człowieka, jeśli się stara i przygotowuje na
                                  zajęcia.
              • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:22
                Nie mam pojęcia, skąd to oburzenie słowem "recydywista". Sprawdziłam
                aż w słowniku, bo myślałam, że może nie znam jakiegoś innego
                znaczenia tego słowa.
                Źródło PWN:
                recydywa
                1. «ponowne popełnienie przestępstwa przez osobę już karaną»
                2. «ponowne wystąpienie objawów choroby»
                3. pot. «grupa recydywistów»
                4. «powtórzenie się jakiegoś negatywnego zjawiska»
                • recydywista • recydywistka

                Zupełnie nie rozumiem Twojego postu (znowu!) Tygrysio.
                W następnym poście piszesz coś, że inni uważają Cię za kłotliwą, ale
                ja tak nie myślę.
                Ty po prostu pieprzysz, żeby pieprzyć:) No nie obraź się, ale
                ilekroć czytam Twoje posty, to są one zazwyczaj bez sensu albo
                kompletnie nie na temat :)
                • jane-bond007 popieram 29.03.09, 00:24
                  znowu bo nie moge sie oprzec temu samemu wrazeniu ;)
                • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:27
                  po przeczytaniu kilku Twoich postow juz dawno wiedzilam,ze nie jestes w stanie
                  zbyt wiele zrozumiec

                  to troche jak z prostytuowanie sie... wiele ma znaczen.. ale jednak kazdy czuje
                  sie obrazony, kiedy jest przyrownywany w blizszym lub dalszym sensie do prostytutki

                  nie sadze zebys to zrozumiala...
                  • audrey_kathleen Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:33
                    Podaj słownikowe znaczenie "prostytuowania się", a porównamy je do
                    słownikowego znaczenia słowa "recydywa".

                    Nie zamierzam wdawać się z Tobą w pyskówki, chociaż wiem, że jesteś
                    w tym dobra. Też byłam, ale te czasy minęły wraz ogólniakiem - teraz
                    na prymitywne zaczepki macham ręką.
                    Powiedz coś sensownego i się zrehabilitujesz.
                    • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:35
                      gdybys byla "na czasie" z polityka wiedzialabys o czym mowie...

                      szkoda,ze z czasami ogolniaka nie minela Ci tez mlodziencza glupota
                  • stinefraexeter Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:35
                    tygrysio_misio napisała:

                    > po przeczytaniu kilku Twoich postow juz dawno wiedzilam,ze nie jestes w stanie
                    > zbyt wiele zrozumiec
                    >
                    > to troche jak z prostytuowanie sie... wiele ma znaczen.. ale jednak kazdy czuje
                    > sie obrazony, kiedy jest przyrownywany w blizszym lub dalszym sensie do prostyt
                    > utki
                    >
                    > nie sadze zebys to zrozumiala...
                    >

                    Wiesz co, pojechałaś po całości.
                    Nie trzeba ci chyba mówić, co kulturalny człowiek robi, kiedy zdaje sobie
                    sprawę, że się zapędził.
        • tygrysio_misio Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 00:11
          ja szanuje siebie... wymagam pewnego respektu.. wymagam sprawdzenia mnie, a nie
          szulfadkowania wzgledem stereotypow... i co?

          albo ludzie uwazaja mnie za klotliwa...

          albo (kierownik budowy podczas praktyk zawodowych) mowia mi,ze juz wiecej z
          dziewczynami pracowac nie chca.. bo co? bo uwazalam, ze nalezy mi sie cos do
          roboty zebym poznala realia.... ze jestem tam po to zeby sie czegos nauczyc, a
          nie wysluchiwac,ze ja moge isc juz do domu

          w pewnym momencie zycia na twardosci mozna cos osiagnac... ale zazwyczaj wszyscy
          wola wlazace w tylek cieple kluchy... wola nieszczere usmiechy niz surowy
          profesjonalizm.. a od mlodych i dopiero co zaczynajacych wymagaja lizania tylkow
          • jane-bond007 Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 11:04
            tak sobie tlumacz :/

            kłótnia a kłótni nie rowna, chodzi raczej o to jak ja przeprowadzasz
            i czy ona ma w gole sens
            uwazam ze zbyt latwo Ci przychodzi obrazanie innych, tylko ktos
            czegos nie wie albo ma inne niz Ty zdanie to: albo tego kogos jakos
            nazywasz i odpisujesz zeby sobie doczytal alebo niby tlumaczysz ale
            jednoczesnie obrazasz, jak widzisz jest to dosyc meczace :)

            siebie moze i szanujesz ale co z innymi?
    • starucha_izergiel Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 11:49
      O rany, a cóż to za babiszon ten Tygrysi???

      To tak na marginesie.

      A wracając do tematu, korki to korki, - nie powinno się ich traktować jako
      stałego źródła dochodu i w tym wypadku absolutnie nie możesz robić ani planów
      finansowych, ani wymagać od uczniów rekompensaty w sytuacji gdy nie przyjdą. Nie
      macie umowy, zapewne też omijasz fiskusa, jeśli wylecisz z takim tekstem uczeń
      trzepnie drzwiami a rodzic uzna że jesteś nienormalna i więcej dzieciaka do
      Ciebie nie pośle. Niestety, jeśli chcesz się utrzymywać z korepetycji, otwórz
      szkołę, zarejestruj, wprowadź zaliczki, płatności z góry itd.
      • gryzikiszka Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 13:16
        starucha_izergiel napisała:


        > A wracając do tematu, korki to korki, - nie powinno się ich traktować jako
        > stałego źródła dochodu i w tym wypadku absolutnie nie możesz robić ani planów
        > finansowych, ani wymagać od uczniów rekompensaty w sytuacji gdy nie przyjdą. Ni
        > e
        > macie umowy, zapewne też omijasz fiskusa, jeśli wylecisz z takim tekstem uczeń
        > trzepnie drzwiami a rodzic uzna że jesteś nienormalna i więcej dzieciaka do
        > Ciebie nie pośle. Niestety, jeśli chcesz się utrzymywać z korepetycji, otwórz
        > szkołę, zarejestruj, wprowadź zaliczki, płatności z góry itd.

        Nie zgadzami się ani trochę... Praca to praca i trzeba traktować się serio. Kilka lat dawałam korepetycje i miewałam te same problemy, co autorka wątku. Z perspektywy czasu uważam, że trzeba od razu postawić pewne warunki, np. lekcję można odwołać dzień wcześniej i wtedy jest ok, ale jeśli ktoś dzwoni tego samego dnia (albo i wcale) - płaci. Ile razy było tak, że jechałam specjalnie na lekcję (oczywiście najpierw poświęcałam czas na jej przygotowanie), a dzieciak nie przychodził, bo "zapomniał", albo godzinę przed lekcją mu się przypomniało, że nie ma czasu... Fiskus to inna sprawa, ale nie można dawać się lekceważyć.
        Jest też inna sprawa - wymagania rodziców. Często jest tak, że dziecko chodzi "regularnie" na lekcje, a rodzice w związku z tym oczekują efektów. Niestety umyka im to, że w rzeczywistości "regularność" jest średnia - bo albo katarek, albo imieniny babuni... Kiedy nie ma konsekwencji, nawet nie widzą, że na połowę lekcji pozwolili dzieciakowi nie iść, a potem są pretensje w stylu "chodzi dwa razy w tygodniu na matematykę, a w szkole tylko 3".
    • cafem Re: Korepetycje - prośba o poradę. 29.03.09, 15:06
      Udzielalam korepetycji przez cztery lata studiow.

      Mialam jedna dziewczyne - licealistke, ktora oplacala te korki - z fizyki - z zarobionych przez siebie na sprzataniu pieniedzy. Przychodzila do mnie co tydzien przez dwa lata, az zdala mature. Czasem odwolywala, z lenistwa, nie mialam jej za zle. Mi sie tez czasem nie chcialo:) Bralam od niej tylko polowe stawki, bylam kompletnie wyluzowana ze zmienianiem terminow - bo zawsze sie jakos dogadalysmy - i ja uwielbialam, bo ona chciala sie nauczyc i chlonela wiedze jak gabka:)

      Co do innych - bralam wiecej pieniedzy, raczej uwzgledniajac sytuacje materialna ucznia i ich chec do nauki - im systematyczniejsi byli, tym mi sie lepiej ich uczylo i mniej placili:)

      A to, ze ktos sie deklaruje na 3 razy w tygodniu - przeciez to niemozliwe:) Kazdemu zdarzy sie gorszy tydzien, albo sa zmuszani do korepetycji przez rodzicow, albo sie zakochuja na zaboj i sa niezdolni do pracy umyslowej - to taki wiek:)

      Nie przejmuj sie, bo korki to taka dorywcza praca i dorywcze pieniadze. I nigdy nie licz, ze zawsze zarobisz tyle, ile zaplanowalas, bo to moze sie w dwie strony zmieniac.

      A o odrabianie nie za bardzo masz prawo prosic - nie podpisywalas z nimi umowy itd. A im sie moze odwidziec kiedy tylko zapragna i zadna refundacja Ci sie niestety nie nalezy.
      Powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka