Dodaj do ulubionych

Hmm..przyszla tesciowa...

30.03.09, 10:12
wczoraj bylam u mojej przyszlej tesciowej na imieninach..
ona wie, ze jestem sierotą i od trzech lat(mam 24 niecale) sama prowadze dom,
mieszkajac z bratem.n8ie mając od nikogo pomocy.
a pomagajac jej sprzatac ze stolu, myjąc i wycierajac talerze powiedziala do
mnie:"musisz sie przygotowywac do roli gospodyni domowej/pani domu" -nie
pamietam konkretnie czy to czy to, bo mnie zatkalo. hehe
tesciowa ma syna, jedynaka- czyli mojego lubego.
mam pytanie.. co to mialo znaczyc? dlaczego takie cos uslyszalam?
pozdrawiam
qlenka
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 10:14
      pomagając jej, powiedziała?


      Abstrahując od tego błędu językowego, to ja po takiej wypowiedzi zerwałabym z
      narzeczonym. Mamuśka da ci popalić nieźle, a i synek, niestety, nawet, jeśli
      teraz tego nie widać, też.
    • madai Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 10:17
      hmmm, mysle, ze powiedziala to, bo:
      -widzi w Tobie potencjalna synowa i chcialaby dla synusia jak
      najlepiej
      -chce Cie nauczyc zajmowac sie gospodarstwem domowym, bo slabo sobie
      radzisz z wycieraniem tego stolu ;-)
      -nie wiedziala, co zagadac, wiec palnela taka glupote
      • femme-fatale Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 10:21
        Podzielam zdanie madai, zwłaszcza trzecią wersję. Najprawdopodobniej nie
        wiedziała co powiedzieć i tak jej wyszło nie do końca zręcznie. Ale nie ma co
        robić z igły widły i zastanawiać się nad zerwaniem z tego powodu
        • qlenka Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 11:05
          za blad przepraszam, czasami mi sie zdarza ;)

          zerwanie uwazam za zbyt drastyczny krok..

          ..chcialabym, zeby mi go oddala juz na zawsze, bez zbednych wyrzutow..jesli
          takowe oczywiscie ma..

          i powiem Wam szczerze, ze przykro mi sie zrobilo, bo ona wie, ze jestem bez
          Rodziców sama, a takie teksty są wg mnie nie na miejscu-jakbym byla jakas
          niepelnosprawna w wieku 24 lat i nie umiala prowadzic swojego domu.

          ..ale przez mysl tez mi przeszlo to, ze moze mi dac popalić w przyszlosci
          heh..juz sama nie wiem .. ehh

          pozdrawiam
          qlenka
    • li_lah Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 11:34
      ehehe tesciowka juz probuje Ci pokazac gdzie twoje miejsce, dla synusia widac
      chcialaby służącej, praczki sprzataczki i kucharki w jednym, bezczelne babsko,
      ja bym jej odpowiedzilaa ze "ja nic NIE MUSZE, moge co najwyzej chciec i dzis sa
      takie czasy, ze mąż w domu też cos robi, a nie tylko lezy i czeka na gotowe",
      chcialabym jej mine zobaczyc.,
      mozesz sobie wkuć na pamięć i jej to powtorzyc przy najblizszej okazji,
      PS. jak ognia wystrzegam sie jedynaków, zwlaszcza takich ktorzy maja tylko
      matke(brak ojca).
      • lenkaaaa Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 11:57
        PS. jak ognia wystrzegam sie jedynaków, zwlaszcza takich ktorzy maja
        tylko
        > matke(brak ojca).


        Dlaczego tak generalizujesz?
        Mój luby też wychowywał się tylko z matką i wcale nie jest
        maminsynkiem. Wręcz przeciwnie. To on przejął w pewnym momencie
        opiekę nad domem. Sam nauczył się wszystkiego rozbić. Potrafi
        naprawiać, remontować, gotować, sprzatać. Dbał o niezależność
        finansową a tym, samym o swoją prywatność. Matce nic do jego życia,
        jego wyborów. A teraz ja korzystam z tych jego zdolności i bardzo
        sobie chwale tę jego odpowiedzialność życiową, która nabył
        wychowując sie przy matce.
        • li_lah Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 12:04
          no nie.. zawsze sie znajdzie jakas jedna oburzona, akurat w kontekscie postu
          autorki, twoj post niewiele jej pomaga, a ja nie generalizuje moja
          droga,wiekszosc facetow ktorzy nie mieli rodzenstwa sa osaczeni przez swoje
          matki. poczytaj dowiedz sie cos na ten temat, pozdrawiam, twoj mąż to jakis
          cud-przypadek jeden na tysiąc. gratuluje masz szczescie
          • lenkaaaa Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 16:04
            akurat w kontekscie postu
            > autorki, twoj post niewiele jej pomaga

            Moja odpowiedź na Twoją wypowiedź obala stwierdzenie ,że mamusia
            może szukać cudownej opiekunki dla swojego syna. Bo jesli facet nie
            jest maminsynkiem to akurat matka nie musi szukać dla niego opieki,
            kucharki, sprzątaczki bo synuś sobie poradzi.

            a ja nie generalizuje moja
            > droga,wiekszosc facetow ktorzy nie mieli rodzenstwa sa osaczeni
            przez swoje
            > matki

            Własnie generalizujesz, bo na pewno nie znasz wszystkich jedynaków i
            nie robiłaś badań na ten temat.

            poczytaj dowiedz sie cos na ten temat

            Normalne ,że dużo bedzie sie pisało na ten temat bo mamisynkowie to
            jeden wielki problem dla związku. A jak ma sie problem to sie o nim
            pisze i szuka wsparcia. A jak jedynak nie jest maminsynkiem , jest
            normalnym zaradnym facetem to nikt nie bedzie sie rozpisywał na ten
            temat .

          • wanilinowa Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 18:43
            > a ja nie generalizuje moja
            > droga,wiekszosc facetow ktorzy nie mieli rodzenstwa sa osaczeni przez swoje
            > matki. poczytaj dowiedz sie cos na ten temat,

            generalizujesz aż oczy bolą. a Ty zdecydowanie za dużo czytasz "Pani Domu"
    • sabriel Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 11:38
      To znaczy, że widzi cie w roli kucharki,sprzątaczki,praczki dla swojego
      ukochanego synka.Mogłaś jej odpowiedzieć ze jej synek też sie powinien
      przygotować bo jesteś za podziałem obowiązków i nie zamierzasz zapieprzać w domu
      sama.
      • qlenka Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 13:07
        moj luby jest bardzo kochany, jest za matką owszem, ale ojca też ma
        i szanuje ;)
        ale zastanawia mnie jedna rzecz: dlaczego ona mi robi przykrosc, wiedzac ze sama
        jestem; moze mysli ze moja Mama mnie nie nauczyla k.rde sprzatac, gotowac, a ja
        to mam dwie lewe rece do roboty w domu(abstrahujac od tego czy umiem/lubie czy nie)
        nie uwazacie ze to jest poprostu hamstwo?
        • wanilinowa Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 18:48
          dopowiadasz sobie. rzuciła zwykłą uwagę zaliczaną przez normalnych ludzi do
          "gadki-szmatki" a Ty robisz aferę.. oczywiście, że w obliczu Twojej sytuacji to
          zabrzmiało niefortunnie, ale mogę Cię zapewnić, że każdemu zdarza się strzelić
          gafę. nie bierz wszystkiego do siebie
      • aiczka Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 18:56
        Też obstawiam tę wersję.
        Zwłaszcza starsi ludzie w rodzinach lubią krępujące dla młodzieży aluzje do
        rychłych małżeństw, dzieci itp.
        Określnienie "pani domu" kojarzy się z poważną matroną podczas gdy Ty (bez
        obrazy, ja w takim razie też ^_^) być może pozostajesz w oczach przyszłej
        teściowej młodą panienką (studentką?) "jakoś sobie radzącą", żyjącą po
        młodzieżowemu (domyślam się, że brat jest też młodym dorosłym a nie
        kilkulatkiem, którym się opiekujesz), być może żywiącą się daniami w proszku ^_-
        (co oczywiście nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością).
    • cafem Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 14:14
      Mysle, ze tylko tak palnela. I to nawet troche sympatycznie. Przeciez to pokolenie uwaza, ze kobieta wlasnie ma byc pania domu:)
      Nie odbieralabym tego az tak personalnie, nie widze tez w tym odniesienia do Twojej przeszlosci.
      A zycie Ty sobie z partnerem ukladasz, wiec sie nie przejmuj:)
    • wiu Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 14:20
      Qlenko, nie przejmuj się. Nie znam cię dobrze i nie znam dokładnie
      twojego położenia i całej sytuacji, ale wnioskując z jej opisu -
      twoja przyszła teściowa po prostu postrzega cię jako młodą osobę u
      progu dorosłego życia gospodyni domowej i matki rodziny, patrząc z
      pozycji osoby starszej która ma to już za sobą. Moim zdaniem po
      prostu zadumała się i wyrwała jej się taka refleksja, ale ona wcale
      nie musi brzmieć uwłaczająco. Pewnie nie dociera do niej jeszcze, że
      solidną praktykę domową masz już za soba, może o tym nie pomyślała
      od tej strony. A może myśli, że prowadzenie domu po założeniu
      własnej, nowej, oddzielnej rodziny (z innym człowiekiem w składzie)
      to po prostu nowa szkoła życia. Z mężem żyje się inaczej niż z
      bratem. Z TAKIM mężem będzie się może żyło inaczej niż kiedyś z
      TAKIM bratem. Jak każdej matce pewnei zależy jej, by jej dziecku
      żyło się dobrze, a jeszcze cię nie zna, i nie miała okazji
      zaobserwować, że tobie i twojemu mężczyźnie dobrze i szczęśliwie
      razem, "na swoim". Nie bierz tak od razu do siebie jej wypowiedzi.
      Po prostu palnęła taki refleksyjny tekst w oderwaniu od twoich
      umiejętności/sprawności domowej której przeciez i tak nie miałą
      jeszcze okazji ocenić. Spokojnie trzeba było jej przypomnieć, że od
      iluś-tam lat radzicie sobie z bratem sami i jest dobrze. I to by
      wystarczyło. Ludziom czasem zdarza się tak "nieprzytomnie"
      wypowiedzieć. I nie stawiaj od razu swojego potencjalnego męża na
      przegranej pozycji tylko z tego tytułu, że jest jedynakiem. To
      jeszcze go nie przekreśla, choć pewnie będzie musiał nauczyć się
      większego partnerstwa niż to które miał mieszkając z mamą, dla
      której jest oczkiem w głowie.

      Moja rada - spróbuj się NIE UPRZEDZAĆ.
    • 10iwonka10 Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 15:03
      To zalezy jakim tonem to powiedziala ale ja nie widze w tym nic
      obrazliwego- chyba jestes przewrazliwiona.

      To raczej rodzaj akceptacji- jesli wyjdziesz za maz za jej syna to
      ty bedziesz pania domu. To wcale nie znaczy ze masz spratac, prac,
      gotowac a mezus lezec do gory przuchem i czytac gazete.
    • niebieski_lisek Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 15:13
      Jeśli nie jest to głupie kłapanie ozorem, to babka chce zrobić z Ciebie służącą.
      Bardziej ruszyło to, że z Twoich wypowiedzi wynika, iż taki stan CI nie
      przeszkadza, jedyne co Cię martwi, to fakt że możesz być oceniana jako słaba
      służąca.
    • marajka Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 15:26
      Nie doszukiwałabym się tak głębokich interpretacji jak te, że chce z Ciebie
      zrobic służącą! Może uważa, że "panią domu" jest kobieta dojrzała, żona...? Może
      tak zagadała, może ugryzła się jednak w język i nie chciała już drążyc. Jeśli
      pozatym było ok, to nie widze problemu.
    • carla_moravia Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 15:36
      Świadczy albo o tym, że pani teściowa ma wąskie horyznoty i uważa, że żonę
      wybiera się jak pracownika do fabryki: obsługa kuchenki , odkurzacza itp, albo
      że tak sobie rzuciła użalając się nad własnym losem,żeby pokazać Ci, co Cię czeka.
      • qlenka Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 17:24
        Ile osobowości, tyle opinii..widze jednak, ze przewaza opcja, ze chce mnie
        traktowac jako sluząca dla syna..hmmm...to raczej jej sie nie uda ;)
        a tak powaznie to szkoda, ze kobieta nie traktuje mnie powaznie, tylko jak
        małolatę heh ..
        ale chyba carla_moravia ma racje... a to mi sie nie za bardzo podoba!
        pozdrawiam
        qlenka
    • szczesliwamezatka Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 17:50
      Pamiętaj, że zdanie twojej przyszłej teściowej jest bardzo ważne dla
      twojego przyszłego męża. Przynajmniej przed ślubem nie okazuj jej
      złości, nie rób na złość. Teściowa ma olbrzymi wpływ na swojego
      syna, a twojego przyszłego męża. Może całkowicie zmienić jego
      stosunek do ciebie. Jak Ciebie nie polubi to biada ci. Dlatego "nie
      podskakuj" jej, bo może doprowadzić do waszego rozstania! Tym
      bardziej, że on jest jedynakiem. Bądź dla niej miła. Nie mówię tego
      złośliwie. Jak mówi powiedzenie: "nie fajdaj tam, gdzie jesz"
      Doświadzona (30 lat) mężatak.
    • marina111 Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 18:32
      Nic jej nie odpowiedziałaś? Ja bym sobie nie odpusciła tej
      przyjemnosci. ;) Ja mysle ze raczej rzuciła głupi oklepany slogan
      niz chciała cie urazic ale i tak bym to skomentowała zeby na drugi
      raz liczyła się ze słowami.
      A po co ty u niej w domu sprzatasz? A Twoj luby co wtedy robi? To
      dom jego matki i to on powinien w nim robic a ty jestes gosciem.
    • deodyma Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 18:57
      znaczy pewnie to, ze jeszcze ta gospodynia nie jestes.
      malo tego.
      przyszla tesciowa daje Ci do zrozumienia, ze ona Cie wszystkiego nauczy. tzn:
      jak masz gotowac, zmywac naczynia, jak powinnas sprzatac...
      moja tesciowa kilka lat temu usilowala uczyc mnie gotowania, ale ja po prostu
      wysmialam:D
    • jane-bond007 Re: Hmm..przyszla tesciowa... 30.03.09, 19:47
      powiedziala co wiedziala ;) moze niezbyt fortunnie wyszlo ale mysle
      ze chodzilo jej o to ze tak naprawde to Ty sie bedziesz domem
      zajmowac - w sensie organizacyjnym ;)

      wiesz ona poprostu zna swoje dziecko i wie ze on temu nie podoła :P
      • qlenka Re: Hmm..przyszla tesciowa... 31.03.09, 13:18
        z moich obserwacji tego wątku wynika, ze sa dwie opcje do wyboru:
        -albo chce mnie traktowac jako sluząca dla synka jedynaka
        -albo nie pomyslala w ogole o tym czy to co do mnie mowi ma sens(w mojej
        sytuacji oczywiscie).

        w sumie teraz tylko zastanawiam sie czy widywac sie z nią czy nie, bo jednak
        troche poczulam sie urazona(nie lubie glupich nieprzemyslanych tekstow,
        szczegolnie gdy mowi je osoba dorosla do osoby doroslej)... czy jednak olac to i
        udawac, ze nic sie nie stalo.
    • uleczka_k Re: Hmm..przyszla tesciowa... 31.03.09, 13:51
      Myślę, że jak już minie szok po tych słowach, to zaczniesz się zastanawiać czy
      ona faktycznie jest wredna czy miła. Jeśli jest normalna i chce dla syna jak
      najlepiej to i Tobie nic nie grozi. Jeśli jej nie znasz, to zacznij obserwować.
      Może naprawdę nie miała nic złego na myśli tylko tak głupio palnęła?
      Głowa do góry, może ona dobrze Ci życzy (i Wam obojgu).
      • envi Re: Hmm..przyszla tesciowa... 31.03.09, 14:05
        mnie zastanawia co Twoj luby robil podczas sprzatania ze stlu? jesli
        w niczym niep omagal i siedzial czekajac na gotowe to masz ze tak
        powiem gotowa odpowiedz na zadane pytanie - mamunia szuka mu pomocy
        domowej i prawdopodobnie nigdy nie bedzie wystarczajaco zadowolona z
        efektow.
        Jesli synus, a twoj luby, pomagal w sprzataniu , to mozliwe ze facet
        jest normalny ale matka i tak chcetnie by widziala Ciebie jaka taka
        sluzke.
        Kurde, w sumie to dosc typowe, jak w PL mialam chlopaka to chociaz
        nie moge mu nic zarzucic - bo we wszsytkim mi chetnie pomagal
        (mieszkalismy razem), to mamunia ciagle prawila jakies kazania, ze
        jestem miastowa rozwydrzona damulka i nie bedzie mu ze mna dobrze,
        bo gotowac na pewno nie umiem bo to bo sramto. Facet cale szczescie
        pod tym wzgledem byl normalny i jednym uchem wpuszczal drugim
        wypuszczal. Ale ja nawet nie udawalam ze lubie jego matke. I juz.
    • fantazjuje Re: Hmm..przyszla tesciowa... 01.04.09, 13:45
      Teściowe tak mają, niestety- dla Twojej higieny psychicznej
      najlepiej się do tego przyzwyczaj.
      Niekiedy takie komentarze mogą wynikać ze złośliwości, ale np. w
      przypadku mojej teściowej to bezmyślność- palnie coś, żeby zagłuszyć
      ciszę, a że w 90% przypadków jest to niestosowne, to już nie zdaje
      sobie z tego sprawy...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka