buglady
30.03.09, 21:56
Zastanawiam się ostatnio, jak wazne w związku jest poczucie wolnosci czy
niezaleznosci. Mam wrazenie, ze moj chlopak ma dużo większe potrzeby jesli
chodzi wlasnie o pewnego rodzaju niezaleznosc, tzn. spędzanie czasu beze mnie.
Mimo, że wydaje mi się, że absolutnie nie jestem osobą, która chce spędzać
razem kazdą chwilę, to moj chlopak nie czuje potrzeby zeby spędzac ze mną
wiele czasu. W tygodniu widzimy się jakies 3, 4 razy i mi ostatnio jest tego
malo. Oboje jestesmy dosc zajęci i zaczynają mnie juz pomalu męczyc te dojazdy
do siebie, oraz take studenckie zycie (on w wynajmowanym mieszkaniu, ja tez).
Gdy proponuję wspolne zamieszkanie to on mowi, ze mamy trudne charaktery i na
razie on woli zeby zostalo tak jak jest. Poza tym ja lubię jak spędzamy razem
czas, nawet wieczor przed TV, a on czesto woli po prostu zostac u siebie. Dzis
powiedzial, ze jest bardzo zmęczony po pracy więc zaproponowalam, że przyjdę
do niego i obejrzymy jakis film. On poprosil, żebysmy jutro się spotkali.
Kurczę, nie chcę byc nachalna bo naprawdę rozumiem, że jest zmęczony czy tez
chce pobyc sam. Ale wiem, ze sam bedzie albo wlasnie oglądal film, albo na
necie siedzial, albo czytal książkę. Dlatego nie rozumiem dlaczego nie chce
zebym z nim byla. Tak, wiem, że kazdy ma potrzebę, żeby pobyc sam, ale czy
taki związek ma sens? Przeciez nie bedziemy wiecznie osobno mieszkac...Sama
nie wiem, co o tym myslec, przykro mi jest. Na pewno nie wchodzi w grę jakas
inna dziewczyna, zdrada, czy tez to, że jemu na mnie nie zalezy.