ale dzis marudze bo mi smutno...

30.03.09, 21:56
Zastanawiam się ostatnio, jak wazne w związku jest poczucie wolnosci czy
niezaleznosci. Mam wrazenie, ze moj chlopak ma dużo większe potrzeby jesli
chodzi wlasnie o pewnego rodzaju niezaleznosc, tzn. spędzanie czasu beze mnie.
Mimo, że wydaje mi się, że absolutnie nie jestem osobą, która chce spędzać
razem kazdą chwilę, to moj chlopak nie czuje potrzeby zeby spędzac ze mną
wiele czasu. W tygodniu widzimy się jakies 3, 4 razy i mi ostatnio jest tego
malo. Oboje jestesmy dosc zajęci i zaczynają mnie juz pomalu męczyc te dojazdy
do siebie, oraz take studenckie zycie (on w wynajmowanym mieszkaniu, ja tez).
Gdy proponuję wspolne zamieszkanie to on mowi, ze mamy trudne charaktery i na
razie on woli zeby zostalo tak jak jest. Poza tym ja lubię jak spędzamy razem
czas, nawet wieczor przed TV, a on czesto woli po prostu zostac u siebie. Dzis
powiedzial, ze jest bardzo zmęczony po pracy więc zaproponowalam, że przyjdę
do niego i obejrzymy jakis film. On poprosil, żebysmy jutro się spotkali.
Kurczę, nie chcę byc nachalna bo naprawdę rozumiem, że jest zmęczony czy tez
chce pobyc sam. Ale wiem, ze sam bedzie albo wlasnie oglądal film, albo na
necie siedzial, albo czytal książkę. Dlatego nie rozumiem dlaczego nie chce
zebym z nim byla. Tak, wiem, że kazdy ma potrzebę, żeby pobyc sam, ale czy
taki związek ma sens? Przeciez nie bedziemy wiecznie osobno mieszkac...Sama
nie wiem, co o tym myslec, przykro mi jest. Na pewno nie wchodzi w grę jakas
inna dziewczyna, zdrada, czy tez to, że jemu na mnie nie zalezy.

    • kalam07 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 22:01
      z takim jego podejściem to nic z tego nie będzie, jemy jest dobrze tak jak jest,
      od czasu do czasu sie spotkać, pobaraszkować i tyle, każde wraca do swojego
      domu, poważnego związku z nim nie stworzysz. ten typ tak ma.
      • psc0 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 22:08
        Albo po prostu ma potrzebę bycia samemu, albo faktycznie Twoim towarzystwem
        umila sobie chwile nudy.. Tego niestety nie wiemy ani my ani ty.. potrzeba
        troszkę czasu, aby się przekonać o tym..
        Związek w którym się widzicie 3-4razy w tyg jest całkiem zdrowy:) tylko
        niepokojące jest to, że nie chce abyscie zamieszkali razem... zastanów się, czy
        "niezgodność charakterów" nie będzie rzutowała na przyszłości waszego związku.
    • jack20 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 22:11
      ten typ uwaza cie za obiekt do bzykania nic wiecej.
      • buglady Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 22:34
        Nie sądze, żeby mnie traktowal jak 'obiekt do bzykania'. Akurat w tej kwestii
        nigdy na mnie nie wywieral zadnej presji. Rozmawialam z nim przed chwilą i
        powiedzial że 'juz taki jestem, ze trochę boję się powaznego zycia i
        zamieszkania razem juz teraz'. I ze nie rozumie tego przymusu mieszkania razem...
        • madai Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:05
          Wiesz co... Faceci pozniej dojrzewaja, pozniej odczuwaja potrzebe
          wspolnego mieszkania i tworzenia domu. Moj chlopak tez jeszcze tego
          nie czuje, choc prawie mieszkamy ze soba. A jednak, gdy pytam o
          przeprowadzke, on mowi wprost, ze nie czuje sie jeszcze gotowy na
          taki krok i, ze to nie chodzi o uczucia, ale o etap w zyciu - po
          prostu ten jeszcze nie nastapil.

          Nie naciskaj, skoro oboje prowadzici studenckie zycie, to po to jest
          ten czas, aby sie dobrze rozejrzec w sytuacji, a nie pakowac na sile
          w "dom", ktory moze okazac sie niewypalem wlasnie chocby ze wzgledu
          na ten niewlasciwy etap.

          Dosc czesto sie widujecie, choc mi by bylo malo i tez bym chciala
          wiecej i wiecej. Ale uwierz, czasem ludzie potrzebuja pobyc sami, co
          niekoniecznie znaczy, ze nas zdradzaja, czy nudza sie w naszym
          towarzystwie.
          • jack20 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:16
            a jak inaczej zdefiniujesz swoje potrzeby jesli nie w praktyce przez
            wspolne zamieszkanie i dzielenie sie druga osoba na codzien?
            ucieczka w niezdecydowanie i wyimaginowany brak gotowosci(sic) to
            objaw niecheci wiazania sie z konkretna osoba.
            Mozna to interpretowac tez, jesli ma sie duza doze wyrozumialosci
            albo...humoru, jako "zachowanie wlasnego ego", "swojej wolnosci",
            ale przeciez sa to zwykle urojenia i wymowki.
            • madai Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:21
              ja tak nie uwazam.
              Sa rozne sytuacje w zyciu lub po prostu fakt, ze nie czuje sie na
              silach w tym momencie, by udzwignac ciezar tworzenia domu, wydawania
              wspolnie pieniedzy itd. Mysle, ze duzo zalezy od dojrzalosci, wieku
              oraz sytuacji rodzinnej, materialnej, edukacyjnej.

              W moim zwiazku tak wlasnie jest, ze ja nie mialabym nic przeciwko
              wspolnemu mieszkaniu, ale nie mam na to parcia, patrze na to
              trzezwym okiem, racjonalnie i daje nam czas, by poukladac wszystkie
              sprawy i dopiero wtedy podjac taka decyzje.
    • liliana_17 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:22
      To może jeszcze tak dla jasności sytuacji, jak długo jesteście razem?
      • buglady Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:31
        Ponad rok jesteśmy razem, ale nie jestesmy juz studentami. On ma 29 lat i
        pracuje, ja pracuję i kończę studia. On ma stresującą pracę, cały czas z ludzmi
        i wlasciwie dom traktuje tylko jako miejsce do spania. Ja tez wynajmuję
        mieszkanie z kolezanką ale naprawdę chcialabym juz miec nasz wspólny kąt. Nawet
        zeby wieczorem zjesc razem kolację, pogadać, a potem kazde z nas przeciez moze
        zając się sobą - ja nauką a on np. graniem na gitarze, bo to go relaksuje:).
        • liliana_17 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:48
          Masz zdrowe podejście do związku, a nie tam jakieś leżenie z misiem
          całymi wieczorami;) Trudno powiedzieć czy Twój facet potrzebuje
          jeszcze trochę czasu czy będzie z tym zwlekał aż sama
          uciekniesz..Spróbuj z nim porozmawiać i postawić sprawę tak jak nam
          tutaj "Nawet zeby wieczorem zjesc razem kolację, pogadać, a potem
          kazde z nas przeciez moze zając się sobą - ja nauką a on np.
          graniem na gitarze, bo to go relaksuje".

        • naparstnica_purpurowa Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:49
          buglady napisała:

          > Ponad rok jesteśmy razem, ale nie jestesmy juz studentami. On ma
          29 lat i
          > pracuje, ja pracuję i kończę studia.

          No to nie zapowiada się fajnie. Chyba jesteś "panną do towarzystwa"
          a nie Wielką Miłością. Gość niedługo zacznie łysieć,a chce prowadzić
          życie licealisty grającego na gitarze i spotykająego się
          z "dziewczyną".
          • buglady Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 30.03.09, 23:57
            Hihi, z tą gitarą to moze śmiesznie wyszło i pojawił się obraz jakiegos
            długowłosego starzejącego się gitarzysty:). Po prostu chodziło mi o to, ze on ma
            naprawdę stresującą pracę, od do 19 (no wiem, ze wszyscy teraz mają)więc
            rozumiem, ze potrzebuje moze się 'wyłączyc'i sobie pobrzdąkać na gitarze czy
            nawet w te glupie gry komputerowe pograc aby się odstresowac.
            Wlasnie się bardzo poklocilismy, bo ja mam juz tego dosyc a on powtarza swoje,
            ze nie jest gotowy, ze jak przyjdzie na to czas to razem zamieszkamy, ze on musi
            czasem pobyc sam bla bla bla. Ostatnio w niedzielę wracalismy z kina, ok. 17 i
            zaproponowalam, zebysmy do mnie pojechali. No kurcze, glupio tak samej siedziec
            w niedziele w domu. A on, zebym sie nie gniewala, ale on woli poczytac książkę w
            domu, bo w tyg. nie ma czasu. Ja na to, ze przeciez moze sobie czytac u mnie, ja
            bede sobie w tym czasie do pracy rzeczy pisala (uczę w szkole). A on nie.Ech...I
            siedzimy tak osobno, on w tym swoim zaniedbanym pokoju, ja u mnie.
            • naparstnica_purpurowa Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 00:02
              buglady napisała:

              > bo ja mam juz tego dosyc a on powtarza swoje,
              > ze nie jest gotowy, ze jak przyjdzie na to czas to razem
              zamieszkamy,

              Jak znajdzie się ktoś odpowiedni, to pan "dojrzeje"w 3 miesiące nie
              tylko do wspólnego mieszkania ale i ślubu.
              Może jestem brutalna ale uważam,że szkoda Twoich uczuć dla
              człowieka, który wprost Ci mówi,że woli sam poczytać książkę niż
              przebywac z Tobą, bo masz "trudny charakter".
              Chyba nie sądzisz,że nagle cudwnie dojrzeje i będziecie budzić się
              rno razem i jeśc grzanki, popijająć pachnąca kawą?
              • buglady Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 00:11
                Tez tak uwazam, ale jak zaczynamy rozmawiac to nagle zaczynam miec wątpliwosci-
                te jego argumenty, że ma taki charakter ze musi się po calym dniu wyłączyc i
                pobyc sam, itd. brzmią wtedy calkiem przekonywująco.
                Ale dobrze przeczytac zdanie osób, które patrzą na to z boku.
                Wiem, ze pewnie wygląda to tak,jakby jemu na mnie nie zalezalo, ale wydaje mi
                się, ze naprawdę mnie kocha. Tylko nie wiem, czy będę w stanie 'wytrzymac' wm
                takim specyficznym związku.
                • naparstnica_purpurowa Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 07:43
                  buglady napisała:
                  > te jego argumenty, że ma taki charakter ze musi się po calym dniu
                  wyłączyc i
                  > pobyc sam, itd. brzmią wtedy calkiem przekonywująco.

                  Naprawdę przekonująco? Może się wyłączyć czytając książkę przy
                  Tobie. Sama podałaś przykład,że en pan uciekałz randki o godzinie
                  17.00w niedzielę mówiąc,że musi poczytać książkę.
                  Jesteś tylko "damą do towarzystwa".

                  > Wiem, ze pewnie wygląda to tak,jakby jemu na mnie nie zalezalo,
                  ale wydaje mi
                  > się, ze naprawdę mnie kocha.

                  Naprawdę mnie zaskakujesz. Jak ktoś kocha, to nie zwiewa z randki,
                  nie mówi,że idzie do dentysty/na rower/poczytać etc, tylko chce
                  wszystkie rzeczy robić wspólnie. A nade wszystko jest mu trudno się
                  rozstawać z ukochaną osobą. Chce z Tobą spać ( i nie tylko o seksie
                  mówię, ale o bliskości) i razem gotowac obiad.


                  dawniej rosa de vratislavia
            • liliana_17 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 00:09
              Przyznam, że dość dziwnie to wygląda...Oboje pracujecie, on ma 29lat
              i wygląda na to, że nawet i za 10 lat będzie chciał czytać książkę
              we własnym mieszkaniu..
    • kubson112-dwa Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 00:29
      Jako że jestem facetem, napisze Ci żebys nierobiła sobie nadziei.
      Też byłem z dziewczyną ponad rok, myślałem że może się przekonam do
      niej itp, nie było nic innego na oku. Spotykałem się z nią, ale nie
      tak często jak ona by chciała, dodatkowo nadzwyczajniej nie miałem
      ochoty na te spotkania. W końcu ona nie wytrzymała i się roztaliśmy.
      Po pół roku znalazłem dziewczyne w której się zauroczyłem. Wtedy nic
      nie było ważne. Nagle zacząłem miec czas itp. Mógłbym z nia
      przesiadywac całe dnie, a przecierz miałem prace nauke itp.
    • cloclo80 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 00:33
      Miłościwie nie piernicz. Jeśli gościu unika kontaktu, to z pewnością nie jest
      znak, że mu na tobie zależy.
    • no1teresa jestes tylko urozmaiceniem 31.03.09, 01:30
      zgadzam się z całą resztą, że ty się łudzisz, widać nie widziałaś zakochanego
      faceta, faceta, któremu naprawdę zależy
      ten jest co najwyżej letni w swoich uczuciach: jesteś bo jesteś, a jak cię nie
      ma, to też niewielki kram...
      nie słowa, czyny mówią wszystko
      naprawdę szkoda ciebie i twojego czasu
      zajmij się sobą!
    • sumire Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 07:16
      no marudzisz, bo 3-4 razy w tygodniu to wcale nie jest mało. a co - wyłączając oczywistą rozrywkę - robilibyście, spotykając się częściej?...
      • madai Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 10:25
        ja jestem osoba dosc zazdrosna i taka, ktora lubi spedzac 90%
        swojego czasu z ukochana osoba. Jednak mimo to - jestem w stanie
        zrozumiec Twojego faceta - nie mozna zyc tylko soba, zwiazkiem,
        przytulaniem sie i czytaniem ksiazek w swoim towarzystwie. Dla mnie
        to normalne, ze pewne rzeczy robi sie oddzielnie. Dla mnie tez
        normalne jest to, ze w niedziele, gdy jest duzo czasu, spotykamy sie
        powiedzmy po poludniu, a wieczor spedzamy osobno, bo kazdy ma swoje
        sprawy!!!! Przeciez zwiazek to nie blizniaki syjamskie, tylko
        ludzie, ktorzy sie kochaja i wlasnie dzieki temu rozumieja siebie i
        to, ze czasem potrzeba samotnosci.
        • ammy26 Re: ale dzis marudze bo mi smutno... 31.03.09, 12:43
          dla mnie to tez sytuacja pokazujaca ze albo mu nie zalezy albo woli
          prowadzic kawalerskie zycie.ponatto to ze ma tyle lat co
          ma,potwierdzac moze ta druga opcje.
          moze wygodnie mu zyc samemu,przyzwyczail sie,ale majac koniete juz
          powinien poczuc chec zmian(jakby nie byl taki "kawalerski".
          To ze pracuje do pozna i chce odpoczac,nie jest argumentem.Znam
          wiele par dojrzalych ze ludzie zapracowani,a jednak mieszkaja
          razem,najwyzej leza na kanapie i czytaja,odladaja cos,ale sa
          razem.chyba to jednak powinien byc krok do zmian,a nei wieczne bycie
          samemu.
          a ogolnie rzecz biorac reszta zalezy od charakterow,upodoban.ja tez
          wole szalenczych facetow,a nie mrukow czy nudziarzy co zaszywaja sie
          w domu.troche szalenczosci nikomu nie zaszkodzila a ubawria
          zycie.nawet w tej dojrzalszej milosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja