posh_emka
01.04.09, 13:48
Opis sytuacji:
Partner zostawia was samych w jego mieszkaniu i sam idzie do pracy-nie
mieszkacie tam na co dzien, ale czesto bywacie i czujecie sie jak u siebie w
domu-macie swobode w poruszaniu sie i korzystaniu ze wszystkiego.
Jest jeden pokoj-graciarnia tzw. wszystko w nim jest, stojak na buty, walizki,
pudelka, deska do prasowania, suszarka na pranie i masa innych gratow.
Wchodzicie zeby powiesic pranie, przez przypadek kopiecie stojaca na drodze
walizke z wierzchu ktorej cos spada na podloge. Schylacie sie zeby to podniesc
i odlozyc na miejsce no i w trakcie podnoszenia widzicie te dwie rzeczy
bardziej z bliska:
1.Identyfikator z jego imieniem i logo firmowym.
2.Skaldana karta z tym samym logo, w srodku karty lista z imionami dziewczyn.
To logo to zarazem nazwa serwisu randkowego.
No i moje pytanie-jak reagujecie-mimo,ze w glebi wiecie,ze to niemozliwe,zeby
on sie z kims umawial za waszymi plecami-kompletny brak czasu, nawet na tzw.
randke w kosciele jak to niektorzy mowia.
On w tlumaczeniu mowi,ze owszem jego, ale sprzed kilku lat zanim sie
poznaliscie. Wyjal z kieszeni czarnej marynarki ktorej nie nosi na co
dzien-byla w tej graciarni-wyjal to i polozyl na walizce ktora byla pod reka
bo sie spieszyl. Marynarka ktora zalozyl na pogrzeb kolegi-kolegi ktory zmarl
3 tygodnie temu-znaliscie go takze i wiecie,ze ten pogrzeb to nie sciema.
Jak reagujecie bo kolezanka rozpetala istna wojne.
Sama nie wiem co jej powiedziec zeby nie pogorszyc sytuacji miedzy nimi-a
raczej sa zgodna para z kilkuletnim stazem i bez ekscesow, a jej facet to na
prawde dobry czlowiek-znam go osobiscie i sama w to nie wierze,ze bylby nawet
zdolny do pomyslenia o kom s innym-taki jest za nia. Nie chce zeby wyszlo,ze
jestem przeciwko niej-a ona mnie sms-ami i telefonami bombarduje.
Sorry za brak polskich liter,a le mi cos siadlo w kompie.