megiie2
03.04.09, 20:00
Jestem na etapie kilutygodniowego spotykania sie z
mężczyzną.Związkiem tego nie nazwe. On twierdzil,ze sie zaangazowal,
ja troche też...Ale od jakiegos czasu on sie zmienił. Zaczelo mu sie
we mnie wiele rzeczy nie podobac, gdy tylko mialam inne zdanie niz
on to widać po nim, że go to irytowało. Krytykuje we mnie wiele
rzeczy..np chodze na solarium raz na 2 tyg to dla niego i tak
źle..Na impreze z kolezankami tez zle..Wysmiewa takie drobnostki,
ale tyle tego ,ze nie jestem w stanie opisac tu na forum. Wszystko
to w formie żartu, ale inteligentnego...jeszcze chwile i zacznie
wytykać mi wady wygladu? Zaczal od tego,ze jestem bardzo atrakcyjna,
fajna, wygląd zewnętrzny go przyciągnął do mnie...wpadlam mu w
oko,tak sam stwierdzil..i polubil moj charakter..Ale tak jak
napisalam..nagle zaczelo mu sie we mnie wiele rzeczy nie
podobac..wszystko co powiedzialam, to zle, jakiekolwiek zdanie na
jakis temat..Przykro mi sie zrobilo:( Zaczelam go unikać...Gdy raz
nie odpisalam mu na smsa, obrazil sie. Stwierdzil,ze go
zignorowałam, a to bylo bardzo "niekulturalne"
z mojej strony..i dodał,ze zmieniłam sie...i ze wolałby aby m nadal
byla taka jak kiedys .."miła i uśmiechnięta"
Ale ja przy nim nie potrafie...co sie z nim stało?