Matka-corka!

04.04.09, 14:48
Wlasnie przed chwila uslyszalam od wlasnej matki-"jestes okropna
corka,to obce dziewczyny w pracy sa mi blizsze"powiedzialam-"wiem,to
sobie je zaadoptuj".Ja nie mam zamiaru udawac czegos,wdzieczyc sie
do niej,itp a one tak robia,potem jej obrabiaja tylek.Mama zyje ich
zyciem!tej corka to,tamtej to,ta zrobila tak...a wlasna wnuczka nie
ma czasu sie zajac!nie wymagam od niej tego,ale jak corcia byla
mala,musialam czasem do lek jechac zawsze robila problem!teraz jest
wieksza zostaje sama,ale mi jest przykro,bo pamietam to ze nie
moglam na nia liczyc.za glupiego rogalika ktorego ostatnio jej
kupila upomniala sie o zlotowke,a do ktorejs raz na rok
pojedzie,albo ktos tu przyjedzie to skacze przy nich,wystawia
wszystko,to takie sztuczne!te durne wdzieczenie.Szok,ja wychodze,bo
niedobrze mi sie robi od tego!
    • pudelek09 Re: Matka-corka! 04.04.09, 15:07
      Podpowiedzcie,co moge zrobic.Jestem czasem przerazona swoimi
      odczuciami-kocham ja ale czasem poprostu nienawidze!Od dziecka
      blizsza mi osoba byla moja ukochana babcia,ktora od 5lat juz nie
      zyje.moja matka wszystko co uslyszy w domu,gada w pracy,doszlo do
      tego,ze staram sie przy niej jak najmniej mowic.Rok temu mialam
      operacje,wyszlam rano z mezem z domu,a wieczorem jak dzwonila
      napisalam tylko,ze jestem w szpitalu po operacji.Nic nie pytala,az
      do tej pory.Urazilo ja to,wiem,ale jak taka jest,trudno!wie,ze
      leczymy sie,by miec dziecko,jak zobaczyla w koszu woreczek po
      podpaskach,pow z ironia-co?znowu sie nie udalo?.Jak mi cos nie
      wychodzi to ma powody do radosci,dogaduje.Chcialabym sie wyprowadzic
      i nie podawac jej adresu
    • melixsa Re: Matka-corka! 04.04.09, 15:09
      Pomyśl, że ona żyjąc dla pozorów, to ma dopiero ciężkie życie, bo zwyczajnie
      sztuczne i nieprawdziwe. Ja też nie znoszę obłudy i robienia czegoś na pokaz,
      ale dla niektórych to co powiedzą inni to jedyne lustro, w jakim odbija się ich
      świat. Olać, wyśmiać, zapomnieć.
      • pudelek09 Re: Matka-corka! 04.04.09, 21:06
        dobrze,jestem w stanie duzo zrozumiec,ale nie chce zeby wysluchiwala
        to moja corka,mnie tez jest b.przykro.Patrze jak moje kolezanki moga
        z mama porozmawiac,miec w sobie nawzajem wsparcie,liczyc na siebie
        itd.Ja patrze zeby tylko wyjsc z domu jak ona nie idzie do pracy,nie
        moge jej sluchac,nie moge jej o nic poprosic,ale jak ona cos chce
        nie ma oporow prosic i ja zazwyczaj nie odmawiam-a to zrob
        zakupy,podwiez gdzies,itp.nawet glupie DZIEKI nie uslysze.Mam tego
        dosc.
        • horpyna4 Re: Matka-corka! 04.04.09, 21:16
          Założenie własnej rodziny powinno się łączyć z wyprowadzką od mamusi.
          Nie wiedziałaś o tym?
          • marzeka1 Re: Matka-corka! 04.04.09, 21:20
            Dlaczego jako dorosła osoba, w dodatku sama będąca matką dalej mieszka z własną
            matką, z którą się nie dogaduje???? Dla mnie to dopiero jest nienormalne.
    • frau_des_charmes Re: Matka-corka! 04.04.09, 22:26
      twoja matka jest jeszcze wspaniala. gdybym opowiedziala ci co moja wyrabiala
      kiedy bylam mala, potem juz nastolatka. nie wiem czy kogos to zainteresuje ale
      opowiem.
      majac 5 lat rozeszla sie z moim ojcem, do dzis nie znam powodu ale ponoc
      zdradzala mojego ojca, kiedy mnie urodzila miala 19 lat.
      przeprowadzilismy sie do mojej babci, mieszkalismy na kupie jak sardynki w
      puszce. nie mialam swojego pokoju, swojego kata do odrabiania lekcji. lekcje
      robilam w lazience na pralce albo w kuchni.Ale w kuchni zawsze ktos sie krzatal
      i to mi przeszkadzalo. nie zapraszalam kolezanek bo nie bylo warunkow, pozniej
      chlopakow tez nie bo nie bylo warunkow i sie wstydzilam babci alkoholiczki.
      jako dziecko zostawalam z babcia alkoholiczka, mamusia mnie zostawiala z nia a
      sama chodzila na randki. czasem jak wyszla z domu to wracala po 3 dniach. nie
      interesowala sie mna.
      babcia alkoholiczka potrafila pic 1,5 miesiaca dzien w dzien. czasem nie
      wstawala z lozka tylko flaszke miala pod poduszka i tak lezala w betach calymi
      dniami,pijac z gwinta co nie raz widzialam.raz wezwalismy pogotowie bo by sie
      zapila na smierc.
      Kiedy wyruszyla na miasto to tylko po to by kupic flaszke lub szlajac sie po
      sasiadach i pozyczac pieniadze na wodke, robila wstyd. nie musze mowic jaki
      potworny wstyd czulam kiedy siedzialam z cala paczka na podworku przed blokiem a
      tu wraca zataczajaca sie babcia. smiali sie ze mnie choc kazdy wiedzial. Babcia
      wyzywala mnie od kurew, dziwek choc mialam dopiero 10 lat i nie bardzo
      wiedzialam kto to dziwka. kiedy opowiadalam mamie jak babcie mnie wyzywa,nie
      bylo reakcji. w koncu mieszkalismy u babci i trzeba bylo sie podporzadkowac.
      kiedys sie nachlala i gonila mnie z drewniana lyzka po mieszkaniu i okladala po
      plecach,glowie schowalam sie w ubikacji. Wpadla do ubikacji, wsadzala mi na sile
      glowe do toalety i splukiwala wode. takze babcia byla cudowna. kazde wakacje
      zamiast gdzies na koloniach, na basenie jak inni, spedzalam na dzialce
      (oczywiscie jak babcie byla trzezwa) i pompowalam calymi dniami wode i nosilam w
      wiadrach, obrywalam agresty,porzeczki, wyrywalam chwasty. Moje kolezanki
      chwalimy sie we wrzesniu w szkole gdzie nie byly na wakacjach-ja nie mialam sie
      zbytnio czym chwalic.mialam pocharatane rece od agrestu i bable od pompowania wody.
      to tyle o babci.
      Mama zawsze byla typem wiraszki. moja siostre splodzila z czlowiekiem, ktory sie
      do mnie dobieral, kiedy ona rodzila w szpitalu moja siostre. mialam wtedy 8 lat
      i wlazl mi do lozka ten facet. opowiedzialam jej o wszystkim po przyjsciu ze
      szpitala ale nie wiem czy byla jakas reakcja, bo ten facet mieszkal z nami
      kolejne 13 lat. po kilku dobrych latach obydwoje sie napili i przypomnieli
      sobie o tym incydencie, rozpoczeli rozmowe tylko po to by mnie wysmiac i
      przekonac ze jako dziecko mi sie to musialo przysnic lub to zmyslilam. nie
      moglam uwierzyc ze mi tak naprawde nigdy nie wierzyla. on pil, robil awantury i
      nie pracowal. bylo ciezko zarowno materialnie jak i psychicznie. jak sprzetalam
      w domu wyzywal mnie od dziwek i kazal wylaczyc odkurzacz bo zagluszam mu
      telewizor.kiedys bylam z moja mama w sklepie, zawolalam do niej "mamo, choc na
      chwile" chcialam jej cos pokazac. oburzona przyszla i powiedziala "nie mow do
      mnie mamo". zabolalo mnie to niemilosiernie. chciala sie czuc mlodo, nie chciala
      by ktos wiedzial ze jestem jej corka. jako nastolatka nie raz bawilam sie na
      dyskotece gdzie rowniez byla moja mama. wtedy nie byla ju z ojcem mojej
      siostry.robila mi wstyd, tanczyla i obmacywala sie z obcymi facetami. pozniej
      sprowadzala ich do domu, uprawiala z nimi seks za sciana. rano wymykali sie z
      naszego mieszkania ukradkiem. mieszkalismy juz na swoim,tzn panstwowym, to bylo
      mieszkanko od miasta. robilam jej awantury o takie zachowanie, nie zyczylam
      sobie sprowadzania obcych mezczyzn do domu ale i tak robila swoje. narazala nas
      na kradziez,gwalt itp. ale nie zdawala sobie z tego sprawy.Kiedys w nocy
      zachcialo mi sie siku, poszlam do toalety a tu otwieraja sie drzwi o 2 w nocy.
      wchodzi moja mama nachlana, w podartych rajstopach,bez buta i rozmazana jak by
      plakala. powiedziala ze zabladzila i nie mogla trafic do domu. hmmm
      raz powiedziala do mnie ze jak bede miec dziecko, to nie bedzie moglo mowic do
      niej babciu, tylko po imieniu. nigdy nie byla ze mnie dumna, nigdy nie
      powiedziala mi ze mnie kocha. mam wrazenie, ze nigdy mnie nie zaakceptowala. z
      siostra bylo inaczej, siostra miala wieksze przyzwolenie na wszystko, wiecej
      milosci. Mnie tylko ciagle karala, bila pasem po dziadku skorzanym. jak bylam
      mala straszyla mnie zaschnietym rakiem,prawdziwym zaschnietym rakiem. miala je
      dwa na polce. strasznie sie ich balam a ona ganiala mnie z tym rakiem w reku po
      calym mieszkaniu., Kiedy sprowadzila mnie do kata gdzie nie moglam uciec kazala
      mi go dotknac. plakalam okropnie jako dziecko, bylo to dla mnie straszne.
      Jak zlamalam reke na trzepaku robiac fikolki, zlamanie mialam z przesunieciem
      kosci, zamiast mnie przytulic, krzyczala na mnie i chciala bic-oczywiscie pasem
      po dziadku. gdyby nie babcia dostala bym jeszcze lanie z ta zlamana reka. poszla
      ze mna raz do lekarza by mi obejrzal reke ale lekarza nie bylo i juz drugi raz
      nie wybrala sie by ja wlozyc w gips. reka zrosla mi sie krzywo i boli przy
      zmianie pogody. kazde przebieranie sie rano i wieczorem z zabandarzowana reka
      bylo nie lada wyzwaniem.
      moglabym tak pisac i pisac. bylo wiele przykrosci jakie mi wyrzadzila, ktore
      traumatycznie odbily sie na mojej psychice.dlatego wyjechalam z kraju, kontakt
      mam od czasu do czasu przez tel. Bog ja kiedys oceni i ukarze. czasem mysle ze
      tyle przykrosci jakich w zyciu doznalam swiadcza otym, ze nie powinnam sie
      urodzic. ze chyba nie mialo mnie byc na tym swiecie ale w koncu Bog wie co robi.
      z pewnoscia nie jestem normalna kobieta, taka jak moje kolezankki z polski jakie
      pamietam. to wszystko wyrylo sie w mojej psychice i pokierowalo na troszke inne
      tory. ale nie jestem zlym czlowiekiem,wrecz przeciwnie. mowia ze cierpienie
      uszlachetnia. pozdrawiam



      • amira43 Re: Matka-corka! 04.04.09, 22:42
        zatkało mnie...jak to jest, ze ludzie moga byc tak podli, dla siebie???
        • jane-bond007 Re: Matka-corka! 05.04.09, 00:46
          mnie tez
      • melixsa Re: Matka-corka! 04.04.09, 23:04
        No to sobie teraz dla odmiany życie ustawiłaś z facetem, który grozi Ci śmiercią
        i od którego nie możesz odejść. Brawo, widać, że uczysz się na błędach.
        • amira43 Re: Matka-corka! 04.04.09, 23:16
          > No to sobie teraz dla odmiany życie ustawiłaś z facetem, który grozi Ci śmiercią
          > i od którego nie możesz odejść.
          wyciagnał Ja z "syfu",w ktorym tkwiła(nie chciałbym przezywac tego wszystkiego).
          melixsa,nie mozna chyba oeniac ,do konca negatywnie Jej postepowania??
      • anahella Re: Matka-corka! 05.04.09, 03:14
        frau_des_charmes napisała:

        > gdybym opowiedziala ci co moja wyrabiala

        Mam wrażenie, że fantazjujesz. Ludzie po takich przejściach nie chwalą się tym
        po forach, raczej chowają głęboko w sobie.
        • frau_des_charmes Re: Matka-corka! 05.04.09, 10:23
          nie musisz mi wierzyc, wcale tego nie oczekuje. zbyt dlugo milczalam i tlumilam
          to w sobie.to forum dziala na mnie jak psychoterapia.
    • anahella Re: Matka-corka! 05.04.09, 03:18
      pudelek09 napisała:

      > Wlasnie przed chwila uslyszalam od wlasnej matki-"jestes okropna
      > corka,to obce dziewczyny w pracy sa mi blizsze"

      No cóż - Twoja mama widać wydała Cie na świat nie będąc przygotowana do bycia mamą.

      To co piszesz wydaje się być naprawdę częste: rodzice nie potrafią poradzić
      sobie z byciem rodzicami.
      Zrobisz coś z tym? Masz jakiś pomysł?
      Chyba jedyne co jesteś w stanie zrobić - dużo rozmawiać o miłości ze swoją
      córeczką. Żeby kiedyś taka scena nie wydarzyła się między Tobą a nią.
      • pudelek09 Re: Matka-corka! 05.04.09, 11:18
        to tak boli!kto jak kto-ale wlasna matka?urodzila mnie jak miala
        19lat,mloda,ale ja od 17roku zycia chcialam byc matka.urodzilam w
        wieku 21lat,tex mlodo,ale swiadomie.Kocham moja corke nad
        zycie,wspieram ja,pomagam.Jest dla mnie calym swiatem,nigdy bym jej
        tak nie zrobila.Kiedys bylam pogodna,zawsze usmiechnieta,potem
        zaczeli sie ze mnie wysmiewac,jak przybralam na wadze w
        ok.dojrzewania.Zaczelam zamykac sie w sobie.Stanelo na
        wyniszczajacym odchudzaniu,potem anoreksja,Przeszla w bulimie,trwa
        do tej pory,od17lat.Nikt o tym nie wie.W jednej chwili powtarzam
        sobie ze nie jestem zla,ale zaraz to ucieka.Nie mam sily na
        nic.Coraz czesciej mysle o smierci,ale tylko corka mnie trzyma przy
        zyciu.
        • 10iwonka10 Re: Matka-corka! 05.04.09, 11:26
          Wiesz to chyba taki dosc powtarzajacy sie schemat. Moja kuzynka-
          ciotka zaszla w ciaze przed slubem - mala wioska, sasiedzi....chyab
          do konca sie bala czy wujek sie z nia ozeni. Nigdy nie widzialam
          aby okazywala uczucie mojej kuzynce. Pozniej urodzil sie syn i on
          byl osmym cudem swiata,wszystko w nim widzieli. Kuzynka wagarowala,
          zaczela palic,ledwo skonczyla szkole. Teraz ma meza (
          dorego,kochanego) i corke ktora tez kocha nad zycie. Ale jej
          relacje z matka? Kuzynka mieszka za granica zawsze im pomagala
          finansowo...ale chocby weszla do d... matce to i tak nie bedzie
          dobrze. Teraz dla niej blizsza jest synowa niz corka.

          Moja rada wyprowadzic sie, uciac stosunki i chyba bedziesz
          szczesliwsza. Przynajmniej nie nie bedziesz sie zadreczac i
          analizowac kazdej sytuacji.
          • pudelek09 Re: Matka-corka! 05.04.09, 17:23
            u mnie co do brata jest to samo!uczyl sie ledwo co,zadnej porzadnej
            szkoly nie skonczyl,ma 31lat,nie ma dziewczyny bo jest za wygodny-do
            15pracuje,potem gry,filmy,albo spi.Ja zawsze dobrze sie uczylam,zeby
            tylko udowodnic ze nie jestem taka glupia.skonczylam liceum,zdalam
            mature,dyplom,zrobilam studium,mam wlasna firme,ale to on jest ten
            naj...Chcialabym zeby tylko sie odemnie odczepila!nie gadala!
            Rozmawialam z mezem wiele razy zeby sie wyprowadzic,ale dzis
            ostatecznie.Zrobimy wszystko,zeby isc gdzies jak najszybciej,chyba
            narazie wynajmiemy.
            • 10iwonka10 Re: Matka-corka! 05.04.09, 18:13
              Mysle ze bedziesz szczesliwsza gdy sie wyprowadzisz.
              Ja tego nie rouzmiem ale jesli starasz sie i starasz i nic nie
              pomaga to moze jesli zrobicz odwrotnie drastyczny krok kompletnie
              sie odetniesz to nagle twoja mama zacznie cie doceniac? Zobaczy co
              stracila?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja