miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów!!!

06.04.09, 19:17

zaczne moze od tego ze tak jak zaczelam w naglowku,watek nie jest
dla rasistow!
interesuje mnie zdanie,doswiadczenie osob co znaja takie sytuacje
mianowicie dot.poswiecenia sie w imie milosci typu polka a
cudzoziemiec.Wtedy gdy cudzoziemiec nie jest z krajow europejskich
ani amerykanskich i problematyki wizy.Takie zwiazki obcokrajowiec-
Polka podstawowy problem to sprawa wizowa wiec wiaze sie to z
poswiecaniem sie,czekaniem,problemami,Co uwazacie o takich
milosciach?
    • jan_hus_na_stosie Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:21
      że bywają krótkie :)
    • riki_i Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:22
      Są na tym portalu dwa fora przeznaczone dla Ciebie.

      Pierwsze nazywa się "Faceci z Egiptu" , a drugie "Tunezja - faceci z wakacji".
      Tam ci pomogą.
    • kitek_maly Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:23

      My uważamy to samo co o związkach na odległość - nie dla wszystkich takie
      atrakcje i nie polecamy raczej.
      • jan_hus_na_stosie Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:25
        Dziękujemy, że krótko i zwięźle przedstawiłaś nasz punk widzenia :P
        • kitek_maly Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:27

          Starałam się jak mogłam. :P
    • cafem Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:27
      Bylabym bardziej niz ostrozna. I raczej na pewno nie weszlabym w taki zwiazek. Znam kobiety, ktore sie w to wplataly i zadnej nie wyszlo to na dobre. Aczkolwiek - wszystkich przeciez nie znam, wiec pewnie zdarzaja sie szczesliwe wyjatki:)

      Sama jestem w zwiazku z Anglikiem i czasem mamy z tym problem. A przeciez zadne wizy czy glebokie roznice kulturowe (bo jednak jakies roznice sa) nie wchodza w gre.
      • posh_emka Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 09:01
        Ja tam żadnych z moim nie mam. Za to jak bym opisała moje perypetie-lekko
        powiedziane- z Polakiem bez wspominania o jego narodowości to pewnie
        uznalibyście,że gościu był z al-kaidy.
    • skarpetka_szara Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:32
      Mow od razu ze chodzi ci o Arabow i Murzynow, a nie obracasz kota
      ogonem.

      Watek bez sensu.
      • wanilinowa Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:34
        skarpetka_szara napisała:

        > Mow od razu ze chodzi ci o Arabow i Murzynow, a nie obracasz kota
        > ogonem.

        chyba "owijasz w bawełnę"? chociaż może "bawełna" to złe skojarzenie :D
        • cafem Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:35
          Ewentualnie zaczyna od du.py strony:)
          • wanilinowa Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:35
            oj, jeszcze gorzej :D
            • skarpetka_szara Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 20:02
              a czy "owijac kota ogonem" cos znaczy?
              • poprostu_basia Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 20:06
                raczej nie. "owijać w bawełnę" albo "wykręcać kota ogonem"
                • skarpetka_szara Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 20:15
                  hahaha, a to zyczywiscie smieszne. ja czesto robie takie gafy.
                • poprostu_basia Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 20:34
                  po dłuższym namyśle doszłam do wniosku że jednak nie "wykręcać" tylko "odwracać" :)
      • jan_hus_na_stosie Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:34
        skarpetka_szara napisała:

        > Mow od razu ze chodzi ci o Arabow i Murzynow, a nie obracasz kota
        > ogonem.

        Skąd wiesz, może chodzi jej o Wietnamczyka lub Hindusa?
        • kitek_maly Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:36

          No no. I dlaczego niby ten wątek wówczas jest bez sensu?
          • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:42
            a moze chodzi o ..Gruzina?wiele moze byc krajow..ale krotko mowiac
            zaczelam ten watek poniewaz po 1.ten temat wzbudza wiele
            kontrowersji -takie zwiazki z uwagi na sceptycyzm chociazby co do
            ich interesownosci,po2.mialam cudzoziemca,a po3.mam 3 kolezanki co
            maja 3 obncokrajowcow (z 3 roznych krajow akruta ale maja)i widze
            jakie to perypetie..
            • madai Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 21:08
              ja tez kiedys mialam, dosc dlugo i mysle, ze trzeba duzo poswiecen,
              ktore sa niejednokrotnie warte swieczki, ale trzeba porzadnie
              wybadac grunt, bo nie kazdy obcokrajowiec mysli i czuje w ten sam
              sposob co Ty. poza tym, jesli lubisz lekkie zycie, to na pewno nie
              wiaz sie z obcym. Mnostwo wyrzeczen, mnostwo nieporozumien,
              niedomowien, pretensji, nietolerancji i t d . Twardy orzech do
              zgryzienia. Ale zycze powodzenia, bo czasami warto.
              • posh_emka O miłość czy o zauroczenie pytasz? 07.04.09, 08:52
                To samo możesz sobie zafundować z nieodpowiednio dobranym Polakiem.

                Z moim cudzoziemcem nie mam żadnych kłopotów, perypetii czy jakiś przepaści z
                powodu innych kultur.

                Ludzie tu się liczy dobranie z kimś, stworzenie związku, a nie polecenie na
                ciemną skórę i piękne oczęta czy inność tej drugiej osoby-bo jak się od tego
                zaczyna to w większości przypadków czekają nas perypetie.

                Osobiście nie wyobrażam sobie poznać kogoś na wakacjach, potem być w związku na
                odległość (czy to w ogóle można nazwać związkiem?), walczyć o jakieś wizy i
                pozwolenia na pobyt-to nie dla mnie. Nie jestem typem-miłość od pierwszego
                wejrzenia,aż po grób. Żal mi tylko dziewczyn które decydują się na takie coś,
                apotem wielki płacz bo nie znają kultury wybranka, obyczajów i potem wielkie
                rozczarowanie bo ktoś nimi próbuje rządzić-no ale cóż jeśli to jest głęboko
                wryte w kulturze faceta,że to on jest panem i władcą, a kobieta ma go słuchać to
                czemu się dziwić potem.

                Osobiście znam kilkanaście par tzw. związki mieszane- i tak jak pisałam-te co
                "wyrwały" swoich lubych w klubach nocnych cieniutko przędą- wszystko tzw.
                toksyczne związki, te co podchodzą do każdego związku ze zdrowym rozsądkiem mają
                się nieźle i tylko im pozazdrościć.


                Jedni nie rozróżniają zauroczenia-zakochania się od kochania kogoś-miłości. Ja
                przynajmniej widzę te sprawy w ten sposób.
                • madai Re: O miłość czy o zauroczenie pytasz? 07.04.09, 21:37
                  Z Polakiem jest o tyle latwiej, ze chociazby zyjemy w tym samym
                  kraju od urodzenia i znamy jego realia oraz panujace normy. poza tym
                  uzywamy tego samego jezyka, wiec to tez plus. mamy ta sama tradycje,
                  to tez plus, wiec jest duzo mniej nieporozumien.

                  Mowilam tak samo jak ty, jak bylam z moim obcokrajowcem. i mimo, ze
                  roznice nie byly duze i powiem nawet - z lekkoscia do przejscia - to
                  jednak uwazam, ze nie ma to jak czlowiek ulepiony z tej samej gliny,
                  pochodzacy z tego samego kraju, lapiacy polskie zarty i anegdoty.
                  zwiazki mieszane sa o to ubozsze.
                  • niveaa1 Re: O miłość czy o zauroczenie pytasz? 07.04.09, 22:04
                    A jak sie tej tradycji nie trawi, jak sie tych realiwo nie cierpi i
                    tych norm, tak znanych.
                    Nie ma recepty na swietny zwiazek z ziomkiem i nie mozna przesadzic,
                    ze zwiazek z obcym nie wypali.
                    Lapac anegdoty mozna te same i smiac sie z tych samych zartow - pod
                    warunkiem ze nie ma bariery jezykowej. Uwierz mi.
                  • posh_emka Re: O miłość czy o zauroczenie pytasz? 08.04.09, 11:00
                    "...zwiazki mieszane sa o to ubozsze."
                    Nie ma reguły. Wszystko zależy od ciebie(was)- ile poświęcenia i pracy wkładasz
                    w związek-a w każdy trzeba.
                    Bariera językowa-najmniejszy problem-przychodzi czas,że znika jeśli nawet była
                    na początku. Związek min. polega na poznawaniu tej drugiej osoby także z czasem
                    ktoś pozna ciebie-twoje żarty i anegdoty. Nawet w związku z polakiem twoje
                    poczucie humoru może się różnić od jego.
                    Ale tak jak pisałam trwały i normalny związek to się tworzy z kimś kogo się
                    kocha-a na to w każdym przypadku potrzeba czasu.

                    Dlatego śmiem twierdzić,że związki mieszane nie są uboższe-a wręcz przeciwnie-
                    bo człowiek więcej starań w nie musi włożyć i niejednokrotnie robi rzeczy
                    których by nie robił będąc w związku z krajanem-gdzie wszstko przyjmuje się za
                    oczywiste i taaakie normalne bo to w końcu "kolega z bloku".....
            • grassant Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 00:26
              lilaaa30 napisała:

              > a moze chodzi o ..Gruzina?

              a nie o Kirgiza?
      • posh_emka Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 09:03
        A co to tylko Arabowie i czarni na tym świecie są cudzoziemcami?
    • lew_ Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:43
      Sa kobiety co sa takie durne jak obsikane siano....w imie
      milosci buahahahahah
    • poprostu_basia Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 19:58
      jeśli poświęcenie sprowadza się do czekania to wg mnie nie ma problemu, ale
      taki cudzoziemiec, który rzeczywiście kocha tą Polkę czy jakąś inna Europejkę
      raczej nie powinien dopuszczać do sytuacji w której ona musiałaby dokonać
      jakiejś formalności żeby mogli być razem (mam na myśli głównie wychodzenie za
      mąż żeby on dostał wizę/pozwolenie na pobyt). Jeżeli naprawdę ją kocha powinien,
      moim zdaniem, załatwić wszystko we własnym zakresie (pomijam tu oczywiście takie
      rzeczy jak np. jej pomoc językowa w wypełnianiu formularza czy w urzędzie
      imigracyjnym) żeby ona nie poczuła się w żaden sposób wykorzystywana.
      • marcia79 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 20:50
        witam,
        problem legalizacji pobytu nie jest najgorszym w związku z cudzoziemcem
        (przypominam, że Amerykanie mają takie same procedury jak osoby z Afryki i
        wszystkich innych krajów spoza Unii Europejskiej). sama z autopsji wiem, że da
        się to przeżyć, ale na pewno nie można dać się wykorzystać i nabrać się na
        opowieści w stylu "jak nie weźmiesz ze mną ślubu to mnie deportują", jest wiele
        innych możliwości.
        Ja sobie bardzo chwalę małżeństwo z cudzoziemcem, natomiast jeżeli mogę coś
        doradzić to warto wziąć pod uwagę ewentualne rozbieżności w wierze i "rozejrzeć
        się" po znajomych danego jegomościa i masz odpowiedź jak będzie żył z Tobą.
        • poprostu_basia Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 20:59
          słuszna uwaga, problemy związane z inną mentalnością, religią, innym podejściem
          do wielu istotnych spraw są dużo ważniejsze niż kwestia legalizacji pobytu-tutaj
          jest kilka rozwiązań, które nie wymagają bynajmniej ślubu:)
    • avital84 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 21:04
      Jest różnica między cudzoziemcem, a cudzoziemcem.

      Jeśli to Izraelczyk - to bardzo fajni faceci.
      Jeśli ktoś z krajów arabskich to może być różnie, kiedy sprowadzi
      Cię do siebie.

      No i jest konieczność podjęcia jakiejś decyzji nie można być ze sobą
      na odległość wiecznie. Wtedy tak naprawdę nie zna się drugiej osoby
      i powoli się ją zapomina.
      • marcia79 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 21:12
        ale tu chyba mowa o sytuacji, gdy cudzoziemiec mieszka w Polsce, tylko
        nielegalnie, tak?
        jeżeli to ma być związek na odległość pomiędzy krajami, to ja bym na wstępie
        podziękowała ;)
        • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 22:03
          z obserwacji moich kolezanek i moich samych wczesniejszych
          przezyc,wiem ze jedynym dobnrym wyjsciem bn normalnego "nie
          odleglosciowego bycia razem"bylby slub albo wyjazd do tego kraju
          wybranka.bo czas na czekanie,pieniadze na wize-to straszna
          udreka,moze trwac rok jak i w ogole chlopak moze nie dostac
          wizy.dlatego kazde z tych wyjsc jest niedobre.slub-jak mozna wziac
          skoro nie zna sie kolesia?a nie pozna sie go,nie przebywajac z nim,a
          jak przebywac jak slubu nie ma(wierzy sie ze on ulatwia dostanie
          wizy).wreszcie pojawia sie obawa ze slub moze byc dla kolesia
          interesowny-dla samej wizy jak sie slyszy-wiec juz obawy sie
          pojawiala..natomiast 2 opcja wyjazd zeby poznac blizej to ryzyko gdy
          nigdy sie nie bylo w odleglym kraju,nie mowiac o kwestiach
          finansowych.
          ja moge powiedziec ze mialam marokanczyka,a moje 3 kolezanki-inne
          narodowosci a w tym 2 arabskie.
          • poprostu_basia Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 06.04.09, 22:27
            Są takie opcje jak zaproszenie kogoś (nie wiem jak to się formalnie nazywa),
            może taki cudzoziemiec przyjechać na studia, może też spróbować dostać wizę
            turystyczną i przyjechawszy wystąpić o pozwolenie na pobyt (nie wiem dokladnie
            jak to dziala w Polsce ale tak mniej wiecej jest we Francji a polityka
            imigracyjna jest w EU ujednolicana więc sądzę ze w Pl jest podobnie.) A jeśli z
            jakiegoś względu cudzoziemiec uzna ze w innym kraju europejskim bedzie mu
            łatwiej uzyskać pozwolenie na pobyt u iłożyć sobie życie, Polka też może się tam
            przeprowadzić-to ciągle będzie przecież Europa a nie kraj arabski.
            • marjanka_boss Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 10:12
              1. Zaproszenie - fajnie, tylko w większości przypadków wizę bardzo trudno
              uzyskać, nawet z zaproszeniem.
              W kraju mojego Męża wizę turystyczną (z zaproszeniem, bez praktycznie się nie
              da) otrzymuje jakieś 30% aplikantów.
              Łatwiej dostać wizę w związku z zamiarem podjęcia pracy (jakieś 70%), ale też
              procedura bardzo skomplikowana.
              Do tego wiza turystyczna z reguły do 3 miesięcy jest.
              2. Aby dostać pozwolenie na pracę trzeba znaleźć pracodawcę, który da gwarancję
              zatrudnienia cudzoziemca.
              Aby móc to zrobić powinien ogłosić, że poszukuje pracownika (bodajże w UP) i
              jeżeli przez miesiąc nie znajdzie się żaden Polak, odpowiadający wymaganiom,
              wtedy może zgłosić w UW, że zatrudni cudzoziemca.
              Sporo zachodu dla takiego pracodawcy.
              3. Wiza studencka to dla studentów.
              Żeby na studia przyjechać to trzeba mieć kasę.
              I studiować, bo jak uczelnia z listy studentów skreśli, to ma obowiązek
              natychmiast zawiadomić urząd imigracyjny o tym fakcie - wiza jest anulowana.

              CytatA jeśli z jakiegoś względu cudzoziemiec uzna ze w innym kraju europejskim
              bedzie mu łatwiej uzyskać pozwolenie na pobyt

              Nie wiem jak jest w innych krajach europejskich, mam doświadczenie tylko z
              Polski. Wiem, że procedura legalizacji pobytu w przypadku cudzoziemskiego
              małżonka obywatela polskiego jest u nas stosunkowo prosta (w porównaniu z innymi
              krajami), co nie zmienia faktu, że wciąż skomplikowana.

              A do autorki wątku:
              Związek z cudzoziemcem, jak każdy związek, może być wspaniałym przeżyciem.
              Jednocześnie bywa trudny i wymagający.
              Bardziej niż związek z chłopakiem z klatki obok.
              Bo mimo najszczerszych chęci i ogromnej miłości pojawiają się różnice - inna
              kultura, inne wychowanie, inne podejście do życia.
              Ale to nie są problemy nie do przeskoczenia.
              Potrzeba tylko trochę więcej cierpliwości i wyczucia.

              m.
          • viva-style Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 08:35
            Czesc, sluchaj, ja tez poznalam marokanczyka, na razie jest to znajomosc przez
            skype, ale czuje ze moze cos z tego byc, wyznal mi milosc itp, wiem ze powinnam
            byc ostrozna, ale na poczatku naszej znajomosci powiedzial mi ze nie chodzi mu o
            zadna vise , on nawet nie chce mieszkac w Polsce, moze kiedys przeprowadzi sie
            do Niemiec lub Hiszpanii, ale mniejsza z tym. Jakie masz wspomienia z tej
            znajomoscim, czy wyszla Ci na dobre, na co powinnam uwazac, pomimo tego ze
            BARDZO GO LUBIE uwazam ze sa podrywaczami i lubuja sie w europejkach. On jest po
            studiach, jest projektantem mody, wiec raczej powazny facet (26 lat) ale mam
            watpliwosci czy nie omami mnie.
            • posh_emka Buahahahahahaha 07.04.09, 08:57
              "...na razie jest to znajomosc przez skype, ale czuje ze moze cos z tego byc,
              wyznal mi milosc itp,"

              Serio? masz wątpliwości czy on cię nie omamia?
              Weź mnie nie rozśmieszaj.
              • viva-style Re: Buahahahahahaha 07.04.09, 09:15
                Nie wierzysz w milosc przez net? W dzisiejszych czasach to staje sie juz norma.
                Zreszta, sama nie wiem co mam myslec o tym wszystkim. Jestem raczej "kochliwą"
                kobieta ale i bardzo ostrozna. To ze wyznal mi milosc traktuje raczej z
                przymruzeniem oka. Chcialabym poznac historie innych kobiet ktore byly w zwiazku
                z obcokrajowcami szczegolnie z Afryki. Znam mentalnosc marokanczykow i nie wiem
                czy trafil mi sie ewenement czy kolejny podrywacz.
                • posh_emka Re: Buahahahahahaha 07.04.09, 11:43
                  Miłość przez internet? w takim przypadku-chyba sobie jaja robisz.
                  Widać nie masz zielonego pojęcia co to w ogóle znaczy miłość-kochać kogoś.... W
                  miłość "przez net" to wierzę jak jestem z kimś już długi czas, znam tą osobę,
                  jestem jej pewna, oddałabym życie za nią i ją kocham,a nie jestem nią
                  zauroczona-zafascynowana- i muszę niespodziewanie wyjechać na pewien czas i nie
                  widzieć tej osoby na żywo-wtedy wierzę w miłość na odległość-a nie jak mi ktoś
                  makaron na uszy nawija o kochaniu i to przez skypa.

                  "W dzisiejszych czasach to staje sie juz norma."
                  Chyba umawianie się przez internet-portale randkowe-a nie MIŁOŚĆ przez net.

                  A jakaż jest ta mentalność Marokańczyków-ilu z nich znasz, przez jaki okres
                  czasu przebywałaś w Maroku-czy tylko z opowiastek słyszałaś.....

                  Uważaj tylko,żeby cię ta twoja "kochliwość" nie zwiodła tam gdzie nie trzeba.

                  Skoro już pytasz o historię związku- mój związek?-lepszego nigdy w życiu nie
                  miałam i jestem pewna,że mieć nie będę-bo nawet nikogo już nie szukam. Te lata
                  spędzone z moim partnerem uważam za jedne z najlepszych lat mojego życia. Po
                  poprzednim związku z Polakiem-jakby się wydawało nie powinno być żadnych
                  problemów bo przecież ta sama kultura-w życiu bym się nawet nie spodziewała,że
                  będę mieć tyle szczęścia i na kogoś takiego trafię, że facet potrafi być taki
                  jakiego szukałam pomimo,że wtedy nie szukałam i jakoś tak wyszło-mimo,że też
                  lubię to co inne,egzotyczne to uwierz mi na piękne oczka i ciemniejszą skórę nie
                  poleciałam, mojego faceta znałam jako dobrego kolegę przez długi okres czasu.
                  Nie pokusiłabym się o związek z kimś kogo znam tylko przez internet, a tym
                  bardziej o jakieś wyczyny,żeby go ściągać czy pobyt zalegalizować-gdzie tu krzta
                  zdrowego rozsądku? Dla mnie liczy się to co ktoś ma w głowie, co sobą
                  reprezentuje, jakim jest człowiekiem, czy ma podobne zdanie do mojego w
                  kwestiach ogólno-życiowych, czy mnie szanuje i czy szanuje innych. Co mi po
                  pięknych oczach i egzotyce jak będę toczyć wojny z tą osobą bo nie pasujemy do
                  siebie? Warto tak życie sobie schrzanić-nie sądzę.
                • niveaa1 Re: Buahahahahahaha 07.04.09, 21:09
                  Masz jedna szanse na milion, ze nie trafil ci sie podrywacz :):)
                  Czy to MArokanczyk czy Polak, czy Niemiec.
                  Ja byla zona araba, poznanego na necie (zyjacego w Europie) - po
                  dlugim stazu zycia razem i po srednio dlugim stazu malzenskim -
                  mowie cie - baw sie dobrze, tylko sie nie daj poniesc egzotyce za
                  szybko :)
            • poprostu_basia Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 16:54
              > ale na poczatku naszej znajomosci powiedzial mi ze nie chodzi mu
              > o
              > zadna vise , on nawet nie chce mieszkac w Polsce, moze kiedys przeprowadzi sie
              > do Niemiec lub Hiszpanii

              Myślę że podchodzisz do tego bardzo naiwnie. Dla obywatela Maroka nie jest tak
              łatwo ot tak "przeprowadzić sie do Niemiec czy Hiszpanii" uzyskanie pozwolenia
              na pobyt w tych krajach to jest droga prze mękę i to niejednokrotnie zakończona
              niepowodzeniem. Piszesz że nie chce mieszkać w Polsce. Może i nie, ale
              małżeństwo z Polką BARDZO ułatwiłoby mu przeprowadzenie się do dowolnego kraju
              europejskiego.
              Nie mówię, że Twój kolega kłamie. Zawsze jednka warto realnie i krytycznie
              patrzeć na sytuację.
    • eastern-strix no no 07.04.09, 00:25
      nono, skoro sie chcesz 'poswiecac' w imie milosci, to udanego zwiazku zycze....

      'poswietliwosc' ma to do siebie,ze zamienia ludzi w zrzedy
    • arsmenik Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 08:29
      a ja bym tam sobie Japoneczkę wziął za kobietkę życia:):)

      Albo Tajkę. coś te skośnookie mają w sobie. A może mulatke sliczna Puerto Rico.

      :)

      • posh_emka Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 08:59
        A bierz sobie-jak tylko znajdziesz odpowiednią i będziecie szczęśliwi...kto ci
        broni. Najpierw tylko poznaj dobrze tą osobę-broń boże nie leć na ciemną skórkę
        lub skośne oczka.
        • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 09:20
          ja powiem szczerze;
          ciezko sprawdzic chlopaka przez internet czy po krtokiej znajomosci
          i juz rozlaka(nie da sie bez przeybywania razem)ale tyle sie slyszy
          ze duzo liczy na wize ze naprawde ciezko ocenic.i potem zyc z mysla
          ze on moze czekac na papier?(a bywaja tez tacy bezlitosni)
          Z drugiej strony Marokanczycy sa tez bardzo
          kochliwi,delikatni,lagodni-trudno ich nie lubic i trudno wyczuc
          zatem te intencje:(
          • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 09:24
            oni ni emaja innego wyjscia wyrwania sie ze swojego kraju jak
            wlasnie zona lub ktos kto by im pomogl -tam sa albo b,bogaci albo
            bogatsi ale to ci zwiazane z krolem ich rodzinami,znajomymi-cala
            otoczka(ewentualnie Ci z wiekszych miast to bogatsi)ale i tak nawet
            majac troche kasy ciezkio bez pomocy innych wydostac sie wiec mozna
            trafic na takiego chlopaka bo oni innej opcji nie maja wydostania
            sie ale sa i tacy ktorzy RACZEJ nie planuja wyjazdu z Maroka i moga
            miec szczere intencje.JEDNAK nawet jak maja,ciezko jest byc razem
            bez niezciagniecia tego chlopaka do Polski(bo watpie ze my bedziemy
            chcieli tam zyc)wiec i tak sie to wiaze z jego sciagnieciem zatem ta
            mysl -ze moglo mu wlasnie o to chodzic jest ciezko z tym zyc:(
            • viva-style Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 09:57
              Dzieki za szczera wypowiedz. Tez uwazam ze marokanczycy sa kochliwi,
              sentymentalni i maja cos w sobie co przyciaga uwage europejki. W tej chwili
              balansuje miedzy uczuciem a rozumem. Ja nie zamieszkam w Maroko on nie zamieszka
              w Polsce, ale mimo to jest naprawde bardzo mile i przyjemne poznac kogos z tak
              odleglego kraju. Nie chce sobie robic zadnych nadzieji bo wiem jaka jest
              rzeczywistosc. Na dzien dzisiejszy obydwoje czujemy cos do siebie (tak mi sie
              wydaje) lecz nie poznam go nigdy do konca bedac tak daleko od siebie. Nie wiem
              czy on chce sie wyrwac z Maroka, powiedzial mi ze moze kiedys. Mieszka w poblizu
              Fes. Sadze ze to i tak nie przetrwa proby czasu i odleglosci, na razie bede sie
              cieszyc z tego co jest. Przynajmniej teraz juz wiem jak to jest czuc "motyle w
              brzuchu" Co bedzie to bedzie. Wiem jak to jest w islamie, akceptuje ta religie,
              lecz nigdy nie przejde na nia. Sa male szanse aby byl z tego powazny zwiazek,
              lecz raz sie zyje, postanowilam ze jak bede miala troche wolnego czasu i
              srodkow, to pojade tam na tydzien , w formie wycieczki z biura podrozy, pobede z
              nim tydzien, moze przezyje przygode swojego zycia, tym bardziej ze poznalam jego
              cala rodzine, sa bardzo goscinni i serdecznie mnie zapraszaja, lecz oczywscie
              zostane w hotelu na noce.
              • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 10:05
                powiem Ci ze ja tez tak planowalam-wycieczka,hotel..
                to jest narozsadniejsze wyjscie.
                Marokanczycy sa bardzo goscinni i serdeczni-zalezy jednak jak sa
                zamozni,na tyle beda mogli pokazac ta goscinnosc.
                zawszejest ryzyko pojechac w nieznane,a tym bardziej do czyjegos
                domu od razu-ale tak samo dotyczy to polski-jesli poznaloby sie
                chlopaka w polsce i pojechac-to tez ryzyko ze jakis wariat,swir lub
                cos..ale to mi sie wydaje wszedzie sie moze zdarzyc.tyle ze tam
                podwojne ryzyko bo nie swoj kraj i gorzej no ale jak ja znam
                kolezanki to zadnej nic sie nie stalo.
                mozna powiedziec ze nei stalo bo musieli dobrze traktowac przyszla
                zone zby miec wize;P
                serio to roznie bywa..a Twoj jest bogatszy?z jakiego miasta?bo jak
                biedny to nawet jak pojedziesz do Agadiru(podejrzewam)to on musi
                miec kase na przyjazd i tez jakies zatrzymanie sie tam a jesli
                biedny to moze go nie stac.
                • viva-style Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 10:09
                  On mieszka w Sefrou, obok Fes. Nie czy jest zamozny, jego rodzice sa
                  nauczycielami, on jest po studiach i pracuje teraz jako projektant mody, nie
                  pytalam sie o jego stan majatkowy ;-) Nie chce jechac do Agadiru, moze nzjade
                  wycieczke bezposrednio do Fes. Ale z tego co wiem to raczej wycieczki sa
                  objazdowe, wiec nie wiem jak to rozwiazac.
                  • viva-style Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 10:11
                    Sadze ze nie jest ani bogaty ani biedny, ale dla mnie nie ma to wiekszego
                    znaczenia, wazne ze umie sie o siebie zatroszczyc, no i o mnie jak juz tam bede.
                    • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 10:18
                      do Agadiru sa zwykle wycieczki,nie objazdowe,na pewno tylko dawno
                      sie dowiadywalam wiec nie wiem jak jest teraz dokladnie,ale byly
                      takie.
                      i wtedy jaki problem zeby on tam przyjechal:)chyba ze chcesz jednak
                      zeby poznac przy okazji jego rodzine wiec do niego tez pojechac.

                      a apropo rodziny,religii-dowiadywalas sie jak jest u niego,jak oni
                      zyja itd itp?bo to wazne jakie ma podejscie czy radtkalne czy
                      bardziej uniwersalne.oczywiscie mzoe sciemnic no ale zazwyczaj mowia
                      prawde.jak nie,to powiedzia ze nie,bo religia jest wazna,ale jak
                      powie ze dla niego zona nei musi nosic chusty i sie znim modlic to
                      tak bedzie.niektorzy wymagaj wrecz przejscia na islam.
                      • envi Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 11:22
                        tak, oni lubia Europejki, bo w swoim wlasnym kraju nie moga chodzic
                        z dziewczyna - religia zabrania. Tam kobieta moze zyc z facetem
                        dopiero po slubie. A Europjki wiadomo latwe sa - w tym sensie ze
                        slubu nei trzeba zeby panne bzyknac.
                        Dziewczyny, tyle sie o tym mowi a nadal sie znajda takie co sie
                        pakuja w zwiazek z jakims facetem z kraju islamskiego. Oni maja
                        zupelnie inny system wartosci. Do nich wystarczy ze kobieta sie
                        usmiechnie albo powie cos milo i odbiera to jak zaproszenie do
                        flirtu. Bo u nich w kraju kobieta nie moze z obcym mezczyzna
                        rozmawiac, usmiechac sie...no inaczej tam jest.
                  • niveaa1 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 21:18
                    Projektant modu, czy po prostu krawiec?
                    Sefrou to dziura...malutka miescina, zaden Mediolan i do Fès
                    strasznie daleko (znajac stan ich drog i pociagow)
    • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 11:27
      no a to ze szybko mowia o slubie wynika wlasnie z tego,ze oni
      dopiero z zona moga robic to i tamto,mieszkac,calowac sie,sypiac.
      wiec to ze szybko mowia o slubie to nie musi byc bujda ale furtka do
      bycia z ta dziewczyna na calego;)duzo tu jest roznych aspektow.
      • posh_emka Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 11:46
        I właśnie dlatego trzeba kogoś dobrze poznać, jego obyczaje, kulturę, to z
        jakiego środowiska i rodziny się wywodzi-żeby potem nie było rozczarowań i
        płaczu, bo człowiekowi jak do głowy zauroczenie uderza to zapomina,że po
        pierwszych uniesieniach proza życia się rozpoczyna-jakże różna od randkowych
        spotkań.
      • dzisssabel Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 22:33
        > wiec to ze szybko mowia o slubie to nie musi byc bujda ale furtka do
        > bycia z ta dziewczyna na calego;)duzo tu jest roznych aspektow.

        Dokladnie! tutaj z toba sie zgodze.
        Moj egipski chlopak (pisalam kilka postow na nasz temat na forum, aczkolwiek od
        troche od tamtego czasu sie pozmienialo ) najpierw stwierdzil: 'sex tylko po
        slubie, bo on jest muzulmaniem', a potem 'chce sie z Toba ozenic' wiec jak dla
        mnie bylo oczywistym o co chodzi. Co wiecej- nie byl to z jego strony podtekst,
        on nie byl swiadomym jak to sie ladnie skalda w calosc.

        Mozna usprawiedliwiac zachowanie Arabow ich mentaloscia, ale wiele jest rzeczy
        ktore trzeba na poczatku zrozumiec i uksztaltowac, i tak wierze, ze MILOSC NIE
        ZNA GRANIC, choc wiele trzeba poswiecic. Choc kompletnie nie wierzylam w
        powodzenie naszego zwiazku, teraz jestem najszczesliwasza na swiecie i wiem ze
        to facet w ktorym mam 100% oparcie.
    • jaapa82 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 13:21
      Z zycia... moja kolezanka ma chlopaka z Libanu. I owszem, wizy,
      zatrzymywanie przez policje na srodku ulicy (kontrola just in case),
      dokladne przetrzepanie samochodu na granicy to taka jakby norma.
      Oczywiscie, oni nie zyja w Pol, gdzie jej rodzina siedzi i rwie
      sobie wlosy z glowy z rozpaczy (a chlopak jest katolikiem tak w
      ogole):))
      Na pewno, takie problemy jak wiza to nic, jesli sie kogos kocha.
      Jesli jest wam razem dobrze, to wizami bym sobie glowy nawet minuty
      nie zawracala. Tym bardziej, ze ci 'wizowi' goscie sa zaprawieni w
      bojach:))

      Chyba, ze Twoje pytanie ma wymiar bardziej: czy dobrze robie wiazac
      sie z...? jak przypuszczam... Arabem, bo w przypadku Australijczykow
      nikt sie wizami nie przejmuje:)
      • lilaaa30 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 13:42
        jest prawo panstwowe stanowione i prawo obyczajowe i kraj arabski
        krajowi arabskiemu nie jest tez rowny.ja sie ciesze ze moj byl z
        maroka i maroko jako jraj arabski to chyba najlepszy jaki moze byc.
        Trzeba tez indywidaulnie ocenic sytuacje kolesia,jego rodzinne
        przyzwyczajenia bo to tez sie rozni.
        kazdy straszy zwiazkami z arabami i stad te obawy plus
        intreesowanosc wizowa..bo trudnosciami wizowymi mozna jeszcze
        walczyc ale gdy i cala rodzina sie wscieka i nie znasz kolesia na
        100%-jaki jest,czy jest interesowny czy cos to juz chec tej waliki
        tez maleje:(
        • jaapa82 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 07.04.09, 15:58
          Ja znam duzo marokanczykow, wedlug mnie sa ok, zeby sie pobawic
          glownie. Wiekszosci z nich rodziny kaza obiecac, ze sie ozenia z
          muslimka. Ale jesli twoj byl na powaznie, to co innego. Ale ja znam
          tylko takich, ktorzy zrobic buss school w paryzu, wiec pewien
          okreslony typ w gruncie rzeczy. w ogole to jest tak, ze
          najwazniejsze to zadawac sie z goscmi na poziomie bez wzgledu na
          narodowosc, bo zycie byloby zbyt latwe, gdyby mozna bylo powiedziec,
          ze jak chodzisz z polakiem czy wlochem, etc., to on cie bedzie
          kochal, szanowal, bla bla, a jak z ..., to cie bedzie pral i
          zmarnujesz sobie zycie.
          no ale wiadomo, jak w polsce sie do takiej tematyki podchodzi:
          bardzo bialo-czarno.
          Ty najlepij w sumie wiesz, co stracilas... Ja zazwyczaj sie nad
          facetami nie rozdrabniam, dlatego bym sie nie przejmowala, bo bedzie
          nastepny. No, ale jesli to byla milosc...

          Wedlug mnie w zyciu trzeba umiec byc dyplomata, a dyplomacja polega
          na uswiadomieniu polskiej malo toleracyjnej rodzinki o pochodzeniu
          lubego dopiero jak szykje sie cos powaznego. Wczesniej niewarto, bo
          i tak kazdy arg zostanie skwitowany: "ale on jest ar.."
    • rudolf.ss takie związki to krzywda dla narodu 07.04.09, 22:38
      miesza się tak nasza słowiańska krew z obcą, tworząc jakieś hybrydy.

      Takie rozwiązania mógłbym poprzeć jedynie gdyby w Polsce nie było ani jednej
      wolnej polki i każda miała by dzieci. Wtedy to tak - wolną niepotrzebną polkę
      można oddać obcemu za żonę.
      • poprostu_basia Re: takie związki to krzywda dla narodu 07.04.09, 23:02
        hahaha:D
        ale chyba miałes na myśli sytuację gdyby w polsce nie było ani jednego wolnego
        Polaka bo wszyscy mieliby dzieci i wtedy wolną Polkę dla której brak Polaka
        można oddać...? bo inaczej to nie ma sensu co napisałeś:P
        • rudolf.ss Re: takie związki to krzywda dla narodu 08.04.09, 00:14
          miałem na myśli sytuację kiedy każdy mężczyzna w wieku od 18 lat ma żonę, a
          został nadmiar kobiet (was jest więcej). To wtedy ten nadmiar można by
          przehandlować za granicę za jakieś inne surowce naturalne jak np. ropa lub złoto.

          Fersztejen? :)
          • netty2 Re: takie związki to krzywda dla narodu 08.04.09, 08:45
            Fajnie - a tutaj sie trabi, ze to Arabowie nie szanuja kobiet i
            traktuja je jak przedmioty!
          • posh_emka Re: takie związki to krzywda dla narodu 08.04.09, 11:08
            Własnym fiutkiem sobie handluj-za co tylko ci się podoba.
            Od mojej doopy wara.

            Verstehen?
      • nsc23 Re: takie związki to krzywda dla narodu 08.04.09, 10:51
        Poczytaj sobie o chowie wsobnym, pulach genow i takich tam. I zadne
        hybrydy, bo gatunkiem jestesmy tym samym.
      • posh_emka ???? 08.04.09, 11:06
        A ty co właściciel Polek?
        Weź mnie nie rozśmieszaj, słowiańska krew....
    • nsc23 Re: miłosc nie zna granic?watek nie dla rasistów! 08.04.09, 10:53
      lila,
      Na Twoim miejscu poczkalabym co koles zrobi w sprawie legalizacji
      pobytu. Ja mialam na tyle szczescie, ze moj partner mial zalatwiony
      pobyt na 5 lat jak sie spotkalismy i o zadnych poswieceniach nie
      moglo byc mowy. No, ewentualnie wiza do Polski, ale te dostal bez
      problemu i od reki. Mieszkalismy i mieszkamy za granica, oboje
      legalnie, oboje znalismy jezyk w stopniu bliskim native. W innych
      warunkach ciezko mi sobie wyobrazic taki zwiazek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja