0mariadunin
09.04.09, 14:14
Witam. Mam 21 lat. Jestem z chłopakiem 2,5 roku. Jest on moim
pierwszym partnerem seksualnym. Byłam wczoraj u spowiedzi. Jak
zwykle spowiadałam się z seksu przedmałżenskiego. Dotychczas ksiądz
wygłosił krótko swoje zdanie na ten temat i koniec. Wczoraj
wypytywał się o szczegóły naszego współżycia, jak często i jak się
zabezpieczamy. Powiedziałam,że biorę tabletki antykoncepcyjne. On
na to, że nie da mi rozgrzeszenia jak nie przestanę ich brac.
Powiedział, że jestem morderczynią, bo tabletki (biorę Yasminelle)
mają działanie wczesnoporonne i nie wiadomo ile własnych dzieci już
zabiłam a Chrystus umarł na krzyżu dla moje zbawienia... Powiedział,
że mój chłopak mnie nie kocha tylko moją cielesnośc. Dając mu moje
ciało bez ślubu sprawiłam, że będzie mnie w przyszłości zdradzał a
jak się rozstaniemy to będzie zdradzał przeze mnie swoje przyszłe
dziewczyny, bo ja nauczyłam go nie szanowania kobiet. Malo tego
kazal mi powiedziec,że żałuję tego że kochałam się z chłopakiem,
czego oczywiście nie powiedziałam. Powiedzcie co o tym sądzicie. Czy
ksiądz ma prawo do aż tak intymnego wnikania w cudze życie
intymne!!! Czy jest sens, żebym chodziła do spowiedzi nie mówiąc
wszystkich grzechów?! Dla mnie nie ma to sensu... Najgorsze jest to,
że powiedziałam mu, że przestanę brac tebletki... Nie jestem
przesądna ale boję się, że dotknie mnie kara boska i nie będę mogła
miec dzieci.... Ehhh... Jestem zagubiona....