Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo...

09.04.09, 14:14
Witam. Mam 21 lat. Jestem z chłopakiem 2,5 roku. Jest on moim
pierwszym partnerem seksualnym. Byłam wczoraj u spowiedzi. Jak
zwykle spowiadałam się z seksu przedmałżenskiego. Dotychczas ksiądz
wygłosił krótko swoje zdanie na ten temat i koniec. Wczoraj
wypytywał się o szczegóły naszego współżycia, jak często i jak się
zabezpieczamy. Powiedziałam,że biorę tabletki antykoncepcyjne. On
na to, że nie da mi rozgrzeszenia jak nie przestanę ich brac.
Powiedział, że jestem morderczynią, bo tabletki (biorę Yasminelle)
mają działanie wczesnoporonne i nie wiadomo ile własnych dzieci już
zabiłam a Chrystus umarł na krzyżu dla moje zbawienia... Powiedział,
że mój chłopak mnie nie kocha tylko moją cielesnośc. Dając mu moje
ciało bez ślubu sprawiłam, że będzie mnie w przyszłości zdradzał a
jak się rozstaniemy to będzie zdradzał przeze mnie swoje przyszłe
dziewczyny, bo ja nauczyłam go nie szanowania kobiet. Malo tego
kazal mi powiedziec,że żałuję tego że kochałam się z chłopakiem,
czego oczywiście nie powiedziałam. Powiedzcie co o tym sądzicie. Czy
ksiądz ma prawo do aż tak intymnego wnikania w cudze życie
intymne!!! Czy jest sens, żebym chodziła do spowiedzi nie mówiąc
wszystkich grzechów?! Dla mnie nie ma to sensu... Najgorsze jest to,
że powiedziałam mu, że przestanę brac tebletki... Nie jestem
przesądna ale boję się, że dotknie mnie kara boska i nie będę mogła
miec dzieci.... Ehhh... Jestem zagubiona....
    • crazyrabbit Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 14:20
      Zawsze powala mnie takie wybiórcze traktowanie wiary.

      Skoro uważasz się za osobe wierzącą, boisz się kary boskiej, to
      dlaczego nie przestrzegasz zasad, które panują w Twoim kościele?
      Sypianie z chłopakiem przed ślubem jest uznawane za grzech
      cudzołóstwa i ksiądz jak najbardziej miał prawo powiedzieć Ci to, co
      powiedział.

      Z religii nie wybiera się tego, co dla mnie wygodne.

      Ja mam łatwiej - jestem niewierząca i dla mnie wyznacznikiem
      dobra/zła jest moje własne sumienie i ogólnie przyjęte przez
      społeczeństwo zasady etyczne.
      • 0mariadunin Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 14:27
        Nie rozumiesz. Wiem,że miał prawo mi tak powiedziec. Chodzi o co
        innego czy miał prawo tak głęboko wnikac w moje życie seksualne i
        kazac mi coś przyrzekac. Wierzę w Boga. Jednak nie za bardzo w
        instytucje kościoła. W ich potępienie homoseksualistów i nie
        popieranie metody in vitro. Doskonale wiem, że złamałam 6
        przykazanie ale zrobiłam to z milości. Nie "puszczam" się.Uważam, że
        szanuję siebie i swoje ciało.
        • skarpetka_szara Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:44
          Pewnie wypytujac Ciebie o szczegoly ksiadz sie masturbowal.

          A tak na powaznie...

          a ja myslalam ze tabletki dzialaja tak, ze blokuja oddzielania sie
          jajeczka i w rezulatacie nie zachodzi zaplodnienie w ogole, bo
          jajeczka po prostu nie ma. Czyli nie ma grzechu, bo nic nie
          zabilas, bo zadne zycie sie nie pojawilo. Tak samo jakbys sie
          kochala z chlopakiem podczas dni nieplodnych - bo ty po prostu
          (przez chormony) w ogole nie masz plodnych dni. Moze po prostu
          nastepnym razem daj ksiedzu broszurke o Twojej anykoncepcji.
          Zreszta, mi pare katolikow (nie w polsce - ale tacy co sluchaja
          Watykanu) powiedzieli ze kosciol nie uwaza antykoncepcji za grzech,
          uwaza ze to kazdego wybor, ale po prostu tego nie rekomenduje.
          Np: w stanach ludzie z anykoncepcji sie nie spowiadaja, bo tutaj
          nie jest to uwazane za grzech - a ten sam kosciol. (ale znowu-
          tutaj nie ma takiego fenomenu jak Radio Maryja i Mecherowe Berety)

          Idac za logika (polskiego)kosciola - facet masturbujacy sie
          popelnia grzech - bo zabija swoje zywe plemniki. Kobieta, ktora nie
          bierze tabletek, i w ktorej jajeczko podrozuje, ale nie zostanie
          zaplodniona - rowniez popelnia przestepstwo koscielne - bo daje
          jajeczku zginac.

          • kora3 eeeee skarpetko, chyba sie mylisz 09.04.09, 16:25
            skarpetka_szara napisała:
            >
            > a ja myslalam ze tabletki dzialaja tak, ze blokuja oddzielania sie
            > jajeczka i w rezulatacie nie zachodzi zaplodnienie w ogole, bo
            > jajeczka po prostu nie ma.

            Masz rację, w wiekszosci tak jest.


            Czyli nie ma grzechu, bo nic nie
            > zabilas, bo zadne zycie sie nie pojawilo.

            Grzech jest, bo Kosciół za takowy uznaje wszelką ingerencje w
            płodnosc, mam na mysli ingerencję z wewnątzr.


            Tak samo jakbys sie
            > kochala z chlopakiem podczas dni nieplodnych - bo ty po prostu
            > (przez chormony) w ogole nie masz plodnych dni.

            Owszem, ale idea polega na dostosowaniu się małzonków (!) do
            naturalnego rytmu płodnosci.


            Moze po prostu
            > nastepnym razem daj ksiedzu broszurke o Twojej anykoncepcji.
            > Zreszta, mi pare katolikow (nie w polsce - ale tacy co sluchaja
            > Watykanu) powiedzieli ze kosciol nie uwaza antykoncepcji za
            grzech,
            > uwaza ze to kazdego wybor, ale po prostu tego nie rekomenduje.


            No, hmm rczej nie mówili prawdy.
            Kosciół nie akceptuje zadnej antykonkcepcji.

            > > Idac za logika (polskiego)kosciola - facet masturbujacy sie
            > popelnia grzech - bo zabija swoje zywe plemniki.

            facet masturbujacy się popełnia grzech z inego powodu. :)


            Kobieta, ktora nie
            > bierze tabletek, i w ktorej jajeczko podrozuje, ale nie zostanie
            > zaplodniona - rowniez popelnia przestepstwo koscielne - bo daje
            > jajeczku zginac.

            Nie, jeśli nie doszło do zapłodnienia, ale tylko wówczs, gdy nie
            doszło, bo z nikim nie spała, albo spała z mezem w dni niepłodne.
            • poprostu_basia Re: eeeee skarpetko, chyba sie mylisz 09.04.09, 19:30
              > > a ja myslalam ze tabletki dzialaja tak, ze blokuja oddzielania sie
              > > jajeczka i w rezulatacie nie zachodzi zaplodnienie w ogole, bo
              > > jajeczka po prostu nie ma.
              >
              > Masz rację, w wiekszosci tak jest.
              a to nie jest czasem tak, że niektóre tabletki nie blokują jajeczkowania tylko
              uniemożliwiaja zagnieżdżenie sie ewentualnie zapłodnionego jajeczka w macicy?
              wydawalo mi sie że jest tez taki typ tabletek i w ich przypadku ksiądz miał
              rację z tym grzechem...
              • skarpetka_szara Re: eeeee skarpetko, chyba sie mylisz 09.04.09, 19:41
                poprostu_basia napisała:
                a to nie jest czasem tak, że niektóre tabletki nie blokują
                jajeczkowania tylko uniemożliwiaja zagnieżdżenie sie ewentualnie
                zapłodnionego jajeczka w macicy? wydawalo mi sie że jest tez taki
                typ tabletek i w ich przypadku ksiądz miał rację z tym grzechem...

                hmmm... o takich raczej nie slyszalam - tzn sa tabletki (nielegalne
                w PL chyba dzieki KK ) ktore powoduja miesiaczke, a przez to
                pozbycie sie jajeczka (byc moze zaplodnionego)z organizmu kobiety.
                To Nie jest mormalna antykoncepcjia, a takie tabletki uzywa sie do
                72 godzin po stosunku jak jest "wpadka" lub po gwalcie (aby
                dziewczyna nie musiala nosic bachora gwalciciela).

                Ja sama wzielam raz taka tabletke (ktora w stanach kupuje sie bez
                recepty w aptece), bo z mezem sie zapomnielismy,a nie chcielismy
                ryzykowac. Wiedzialam na 95% ze to moje "nieplodne dni", ale
                wzielam zeby miec swiety spokoj.

                Normalna anykoncepcjia tak nie dziala
                • poprostu_basia Re: eeeee skarpetko, chyba sie mylisz 09.04.09, 19:55
                  > To Nie jest mormalna antykoncepcjia, a takie tabletki uzywa sie do
                  > 72 godzin po stosunku jak jest "wpadka" lub po gwalcie

                  a to piszesz o tabletkach wczesnoporonnych. a mi się wydawało że gdzieś czytałam
                  że niektóre tabletki antykoncepcyjne tak działaja na ścianki macicy że
                  ewentualny zarodek nie może sie zagnieździć.
                  choćby tutaj, źródło może nie jakieś super wiarygodne ale...:
                  www.zdrowie.med.pl/antykoncepcja/antykoncepcja7.html
                  no ale się nie upieram przy tym:)
                  • skarpetka_szara Re: eeeee skarpetko, chyba sie mylisz 09.04.09, 20:00
                    No dobra, powinni napisac Zmienszaja ryzyko przyczepienia sie jajka
                    do macicy. Hormony powoduja ze scianki nie sa tak przyczepne jak
                    normalnie by byly. Numer1 co robia takie pigulki to wlasnie
                    uniemozliwiaja zaplodnienie poprzez brak jajeczkowania
                    • kora3 dziewczyny :) mieszacie trochę 10.04.09, 08:36
                      Z tego co mnie wiadomo trójfazówki chyba właśnie m.in inymi
                      oczywiscie zmniejszają mozliwosc zagnieżdzenia sie w macicy
                      zapłodnionego jaja. Nie jest to ze tak powiem docelowe ich
                      działanie, ale wsparcie o ile mozna tak powiedzieć, na wypadek
                      gdyby mimo działania hormonów do zapłodnienia doszło. Jednofzówki
                      hamują oulację i po prostu jajo nie dojrzewa, wiec nie ma czego
                      zapłodnic.

                      Tabletki po, czyli postinor sas w PL jak najbardziej dostepne, na
                      recepte. Kosciół nazywa je "wczesnoporonnmi", ale niezgodnie z
                      medycznym znaczeniem tego słowa - poronienie bowiem to jest
                      obumarcie zapłodnionego jaja zagniezdzonego w macicy, czyli zalenie
                      od fazy jego rowoju - zarodka albo płodu.

                      Są specyfiki, które to wywołują, w Polsce nie mozna ich kupić
                      legalnie.
            • skarpetka_szara Re: eeeee skarpetko, chyba sie mylisz 09.04.09, 19:44
              Kora3, a wiec idac tym tokiem myslenia... lekarz nie powinien
              ingerowac w WOLE Boska, i nie udzielac pomocy pacjietowi ktory.
              Dlaczego mozna ingerowac medycyna i sztucznymi, zewnetrznymi
              czynnikami zeby kogos wyleczyc, ale nie mozna uzywac, np: gumki?

              Czy jezeli malzenstwo sie kocha, i facet spusci sie na zewnatrz -
              to nie jest grzech?
              A jezeli malzenstwo sie kocha, i facet nalozy gumke, to juz jest
              grzech?
              • kora3 Skarpetko szara i miła 10.04.09, 08:45
                skarpetka_szara napisała:

                > Dlaczego mozna ingerowac medycyna i sztucznymi, zewnetrznymi
                > czynnikami zeby kogos wyleczyc, ale nie mozna uzywac, np: gumki?

                To pytanie radze skierować do jakiegos katolickiego kapłana,
                ewentualnie poczytać o tym na katolickich portalach. To nie ejst
                MOJE stanowisko, ja przedstawiam tylko stanowisko
                KOSCIOŁA, z którym to i Kosciołem i stanowiskiem bynajmnie się nie
                identyfikuje
                :)

                >
                > Czy jezeli malzenstwo sie kocha, i facet spusci sie na zewnatrz -
                > to nie jest grzech?
                > A jezeli malzenstwo sie kocha, i facet nalozy gumke, to juz jest
                > grzech?

                Stosunek przerywany jest także grzechem :)
                Polecam np. lekture tego:
                mateusz.pl/mt/jsz/10.htm
        • kora3 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:20
          0mariadunin napisała:

          Chodzi o co
          > innego czy miał prawo tak głęboko wnikac w moje życie seksualne i
          > kazac mi coś przyrzekac.

          O ile mnie nie myli pamiec spowiednik ma prawo wypytac penitenta o
          co zechce, zwłaszcza jeśli ma uzasadnione watpliwosci co do jego
          intencji. Bierzesz antykoncepcje hormonalną, wiec aby móc ci
          udzielic rozgrzeszenia ksiądz musiał na czymś oprzec fakt, ze mas
          swiadomosc, iz to w swietle nauki koscioła zło. było to Twoje
          przyrzeczenie własnie.


          Wierzę w Boga. Jednak nie za bardzo w
          > instytucje kościoła. W ich potępienie homoseksualistów i nie
          > popieranie metody in vitro. Doskonale wiem, że złamałam 6
          > przykazanie ale zrobiłam to z milości. Nie "puszczam" się.Uważam,
          że
          > szanuję siebie i swoje ciało.

          Uwasz i Twoja sprawa, ale Kosciół ma zasady, trzymanie sie ich nie
          ejst przymusowe, tak jak i przynaleznosc do Koscioła, ale nie możesz
          oczekiwać,ze kosciół zmieni swe zasady, bo Ty cos uwazasz.
          PS. Nie ejstem katoliczką;-)
        • lukka74 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:32
          Jeśli oczekiwałaś rozgrzeszenia to miał prawo oczekiwać przyrzeczenia. Żal za
          grzechy i mocne postanowienie poprawy są warunkiem skutecznej spowiedzi. Zatem
          jeśli nie postanowisz poprawy spowiedź nie będzie ważna. Oczywiście jesteśmy
          ludźmi i zdarza się, że nie wytrzymujemy w naszych postanowieniach, ale ważna
          jest Twoja szczera wola poprawy.

          Żeby nie było, że jestem mądralą to spowiedź z seksu przedmałżeńskiego była też
          dla mnie problemem...
        • crazyrabbit Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:51
          Ależ doskonale rozumiem.
          Absolutnie nie uważam, że się puszczasz - w przeciwieństwie do tego,
          co mówił Ci księżulo.

          A z tego, co gdzieś tam pamiętam - warunkiem uzyskania rozgrzeszenia
          jest szczery żal za grzechy i postanowienie poprawy.
          To ja, bezbożnica, o tym wiem, a Ty wierząca, nie???
        • marajka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 12:03
          To po co chodzisz do spowiedzi w KRK? Jest tyle innych wyznań, gdzie
          seks przed ślubem nie jest grzechem, a Bóg ciągle ten sam!

          W ich potępienie homoseksualistów i nie
          > popieranie metody in vitro.

          Z tego co mi wiadomo KRK nie potępia homoseksualistów, tylko
          homoseksualizm. Taka tam subtelna różnica między potępieniem
          człowieka a potępieniem jego zachowania.

          Doskonale wiem, że złamałam 6
          > przykazanie ale zrobiłam to z milości

          To ja już nie rozumiem. Skoro dla Ciebie złamanie 6 przykazania to
          seks przed ślubem, to znaczy, że jesteś katoliczką i uznajesz to co
          ustanowiła instytucja Kościoła, że seks przedmałżeński to grzech. No
          to bądź katoliczką z wszystkimi konsekwencjami. Odstaw tabletki, bo
          z tego co pamiętam postanowienie poprawy to jedna z zasad dobrej
          spowiedzi, nie zatajaj grzechów, bo to mija się z celem, albo
          zwyczajnie przestań chodzić do spowiedzi i zaczejaj z nią do ślubu,
          albo poszukaj sobie miejsca w jakimś kościele protestanckim.
          • iluminacja256 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 19:55
            Z tego co mi wiadomo KRK nie potępia homoseksualistów, tylko
            > homoseksualizm. Taka tam subtelna różnica między potępieniem
            > człowieka a potępieniem jego zachowania.

            Nie rozbawiaj mnie.
            To tak jakby nie potepiac macierzyństwa, tylko ciązę.

            Skoro juz wszyscy ludzie daja sobie te beznadziejną demagogie
            wciskać, to pozostje mi tylko płakać nad stanem umysłowym Polaków.
        • insomnia0 hheheh 12.04.09, 21:59
          jesli sex przed malzenstwem jest grzechem. to po kiego pytanie :jak czesto?" czy
          raz czy 15000 razy to jaka roznica? ksiadz chyba podniecal sie toimi opowiesciami ;)
          co do antykoncepcji.. mial prawo spytac..
    • demonii.larua Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 14:28
      A po co łazisz do spowiedzi, skoro nie wypełniasz jej warunków? Ksiądz nie musi
      Ci dać rozgrzeszenia, skoro nie żałujesz za grzechy.
      • vandikia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 14:44
        dodam nawet, że jeśli nie postanawia poprawy - czyli zakłada, że
        przestanie współczyć, czy pakować się hormonami.. taka spowiedź w
        ogóle jest bez sensu, dorosła pannica a nie rozumie po co chodzi do
        konfesjonału
    • alajna85 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 14:28
      Wg mnie ksiądz nie miał taktu i zachował się nieodpowiednio. Rozumiem, że to
      spowiedź, ale powinna mu wystarczyć wiadomość, że uprawiasz przedmałżeński seks
      i stosujesz antykoncepcję. Równocześnie oba te fakty sprawiają, że wg kościoła
      katolickiego nie powinnaś dostać rozgrzeszenia, ponieważ nie ma postanowienia
      poprawy (nie deklarujesz, że żałujesz), które jest warunkiem uzyskania
      rozgrzeszenia; z tego wynika, że nadal będziesz tkwiła w grzechu. Wiem, że
      sytuacja jest patowa, bo z drugiej strony patrząc nie ma sensu ukrywać grzechów
      i spowiadać się tylko z tego, co jest nam wygodne. Mało tego, jest to kolejny
      grzech. Z tego właśnie powodu ja osobiście spowiadam się bardzo sporadycznie, w
      zasadzie raz w roku w Wielkanoc. Jako katoliczce (mimo wszystko) nie jest mi z
      tym dobrze, ale hmm jakby to powiedzieć, zwyczajnie nie zgadzam się z niektórymi
      ustaleniami kościoła. Na szczęście za 3 miesiące wychodzę za mąż i przynajmniej
      fakt seksu przedmałżeńskiego się zdezaktualni;)
      • blue_ula Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:10
        to nie Pan Bóg ustanowił grzechem seks pozamałżeński, a hierarchia kościelna. Po
        to, aby trzymać wiernych za mordę. Seks jest czynnością fizjologiczną. To tak
        samo jakby nie dawali rozgrzeszenia za oddawanie moczu.
        Uważasz, że ksiądz nie uprawia seksu? Że jego postanowienie poprawy jest
        szczere? Ja tam w to nie wierzę.











        • makrauchenia06 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 12.04.09, 17:37
          Ale naprawdę nie ma przeciwwskazań, żeby odciąć się od hierarchii kościelnej,
          wierzyć w Boga z wolnej stopy i nie latać do spowiedzi.
      • rolecra Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 08:45
        no coz...wczoraj byłam u spowiedzi i powiedzmy tak, "na wdechu"
        dostałam rozgrzeszenie :) zaraz po wyznaniu ze korzystam z
        antykoncepcji
        ksiedzu sie chyba śpieszyło
        musialam zapytać się męża czy napewno ksiądz zastukał w konfesjonał,
        bo byłm w małym szoku, co za ekspresowa spowiedz :)
        ale pomijajac to
        a co do pytania
        hmm... jest taka strona internetowa, chyba spowiedz.pl gdzie mozna
        poczytac odpowiedzi księży na pytania w sprawie "interpretacji"
        grzechow, czy cos takiego

    • kalam07 ma prawo. 09.04.09, 14:29
      a Ty powinnaś mieć świadomość, że Kosciol bez problemu rozgrzesza
      mordercow czy złodziei, a za stosowanie antykoncepcji czesto sie
      rozgrzeszen nie daje ... byl o tym art. wczoraj na onet.pl
      • marka33 Re: ma prawo. 09.04.09, 14:40
        Jeśli uznajesz i chodzisz do spowiedzi, tak jak ktoś przede mną
        napisał, musisz się liczyć ze wszystkimi prawidłami i konsekwencjami
        wiary katolickiej. Inna sprawa jest postępowanie księdza-pamietaj że
        to tylko człowiek-dokłądnie taki sam jak ty.
        Ja osobiście nie chodzę do kościoła, choć wierzę w Boga, ale mój Bóg
        nikogo nigdy nie karze, bo jakby miał kogoś karać skoro jest czystą
        miłością? Kościół, księża nigdy ci tego racjonalnie nie wytłumaczą
        dlaczego z jednej strony Bóg uznawany jest jako doskonała i
        najwyższa miłość (z tym zgadzam się całkowicie) a z drugiej
        strony "za złe karze". Jedno wyklucza drugie. Przynajmniej dla mnie.
        Bojaźń przed Bogiem zaszczepił ludziom kosciół po to by nimi łatwo
        manipulować i trzymać w posłuchu. Pomyśl co by było gdyby nagle
        ludzie w tych kwestiach zaczęli samodzielnie myśleć, a nie
        przyjmować za pewnik to co powie ksiądz.
        Z serdecznymi pozdrowieniami :-)
        • poprostu_basia Re: ma prawo. 09.04.09, 19:36
          A czy kara boska nie jest po prostu metaforą konsekwencji swojego złego uczynku
          które kiedyś poniesiemy?
      • skarpetka_szara Re: ma prawo. 09.04.09, 15:51
        Dokladnie! Zreszta watpie abys miala konsekwencjie za to ze
        uzywalas antykoncepcji - miliony ludzi to robi i wszystko gra -
        bedziesz miala zdrowe i dorodne dzieci - nie martw sie.

        To Bog jest Twoim osadzicielem a nie jekis ksiadz burak.

      • marajka Re: ma prawo. 10.04.09, 12:10
        Chodzi właśnie o to STOSOWANIE. Zabiłeś, ukradłeś, zastosowałeś
        antykoncepcję- to ci odpuszczą. Stosujesz cały czas, wg KRK żyjesz w
        grzechu, czyli nie odpuszczą. Przecież to proste jak budowa cepa!
    • vandikia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 14:42
      podstawową zasadą KK jest nie uprawianie seksu przedmałżeńskiego,
      czy pozamałżeńskiego.. gdy to robisz, nie masz prawa do sakramentów,
      albo wóz albo przewóz, zdecyduj się co Ci bardziej odpowiada i nie
      miej pretensji do spowiednika, bo nie powinnas ich w tym przypadku
      mieć
    • juliadruzylla Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:10
      Spowiadając się bez żalu za grzechy i postanowienia poprawy a potem
      przyjmując Komunię popełniasz grzech znacznie cięższy niż seks
      przedmałżeński - świętokradztwo. Rozwala mnie taka logika -
      wybieranie sobie z religii tego co się podoba a olewanie reszty.
      • 0mariadunin Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:18
        Doskonale wiem że popełniam grzech i nie chodzi mi zupelnie o to.
        Jak wcześniej mi napisałam chodzi mi o to czy ksiądz moze zadawac
        takie pytania. A nie o to czy powinnam dostac rozgrzeszenie. Ponadto
        czy ma prawo wymuszac na mnie jakieś przysięganie? To moja sprawa
        czy żałuję czy nie. Po spowiedzi do czasu komunii zawsze zachowujemy
        czystosc. A jak się kochamy to nie chodzimy do komunii. Są również
        takie przypadki, że to księża mają dzieci a ślubują czystosc a ja
        nikomu czustości nie ślubowałam
        • jamesonwhiskey Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:38
          >Jak wcześniej mi napisałam chodzi mi o to czy ksiądz moze zadawac
          >takie pytania. A nie o to czy powinnam dostac rozgrzeszenie. Ponadto
          >czy ma prawo wymuszac na mnie jakieś przysięganie? To moja spr

          nie ma prawa naruszac twojej godnosci
        • juliadruzylla Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 21:35
          0mariadunin napisała: Po spowiedzi do czasu komunii zawsze
          zachowujemy czystosc.

          Nie rozumiemy się. Jeśli w czasie spowiedzi szczerze nie żałowałaś
          seksu z chłopakiem i szczerze nie postanowiłaś że do ślubu już z nim
          współżyć nie będziesz spowiedz była nie ważna i jeśli przyjęłaś
          Komunię popełniłaś świętokradztwo. Kapisz?
          • juliadruzylla Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 21:39
            *nieważna
      • 0mariadunin Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:19
        Nie chodzę do komunii!!! Wiem, że to świętokradztwo!!!
        • kadfael Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:25
          To, że miedzy spowiedzia a komunia sie nie seksisz nie ma znaczenia.
          To i tak świetokradztwo, bo nie zakładasz, że juz nigdy przed slubem
          nie będziesz uprawiac seksu. Czyli nie ma jednego z warunków dobrej
          spowiedzi-postanowienia poprawy.
        • poprostu_basia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 19:42
          Po spowiedzi do czasu komunii zawsze zachowujemy
          czystosc. A jak się kochamy to nie chodzimy do komunii.

          sama napisałaś że chodzisz:P
          nie chodzi o to żebyś była czysta przez te kilka godzin czy nawet dni między
          spowiedzią a komunią. Spowiedz to akt SKRUCHY. czyli wiesz ze zle zrobiłaś,
          żałujesz i chcesz sie poprawić. nie "byle do komunii" tylko na stałe. Jezeli nie
          odczuwasz zalu albo planujesz po komunii znow kochac się z chłopakiem to
          popełniasz świętokradztwo. niezależnie od tego ze od spowiedzi do komunii
          zachowujesz czystość.

          co do Twojego pytania-tak, ksiądz miał prawo dopytywać o sposoby antykoncepcji.
          Nie powinien nalegać na przyrzeczenia, zapewne chodziło mu o to że chciał Ci
          udzielić rozgrzeszenia ale NIE MÓGŁ bo nie okazywałaś najmniejszej chęci poprawy:)
          • skarpetka_szara Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 19:54
            poprostu_basia napisała:

            > nie chodzi o to żebyś była czysta przez te kilka godzin czy nawet
            dni między spowiedzią a komunią. Spowiedz to akt SKRUCHY. czyli
            wiesz ze zle zrobiłaś,
            > żałujesz i chcesz sie poprawić. nie "byle do komunii" tylko na
            stałe. Jezeli nie odczuwasz zalu albo planujesz po komunii znow
            kochac się z chłopakiem to popełniasz świętokradztwo. niezależnie
            od tego ze od spowiedzi do komunii zachowujesz czystość.

            Co ty sie wysilasz Basiu...przeciez w Katolickiej Polsce ludzie
            nadal wierza ze musza jest rybe w piatek bo inaczej to grzech. To
            sa ludzie ktorzy robia cos, ale calkowicie nie maja pojecia o
            histori, skad to sie wzielo i dlaczego. Moja matka jest katoliczka
            i zawsze trzymala ten "zakaz miesa" w piatki. Spytalam sie
            dlaczego tak robi - i nie mogla mi odpowiedziec. Cos mowila o
            nakazie - A zadnego NAKAZU NIGDY z watykanu nie bylo!!!

            Chodzilo o to ze kiedys rybacy byli bardzo biedni, bo ludzie
            uwielbiali krowy, bla bla bla, i ryb nikt nie jadl. Paperz
            (zapomnialam ktory, ale moge sie dowiedziec), zaproponowal, i dal
            apel do ludzi zeby zamiast pokuty, to jedli w piatki ryby - aby
            pomoc rybakom, ktorzy byli strasznie biedni. Tym sposobem troche
            ten przemysl sie wzniusl. Ale po pewnym czasie jak to typowi
            katolicy - zapomnieli jak to sie stalo - i po prostu zaczeli slepo
            nasladowac innych, i nagle jedzenie miesa w piatki stalo sie
            grzechem.
            • poprostu_basia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:32
              serio? A ja zawsze kojarzyłam to raczej z elementem postu. Nie zebym się dobrze
              znała na nakazach wiary katolickiej ale wydawało mi sie że nie chodzi o nakaz
              jedzenia ryby tylko o zakaz jedzenia mięsa w piątek (postny dzień) na pamiątkę
              ukrzyżowania.
              zawsze się dziwiłam dlaczego ryba nie jest traktowana jak mięso ale kojarzyłam
              to raczej z faktem że apostołowie byli rybakami. Nigdy nie słyszałam o tym
              nakazie, to bardzo ciekawe:)

              a wysilam się no bo cóż, zawsze warto spróbować komuś wytłumaczyć, prawda?
              • skarpetka_szara Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 19:41
                poprostu_basia napisała:

                > serio?

                Tak, lol, ja tez sie zdziwilam. Wiedza zmienia swiatopoglad,
                prawda? A jak ludziom brakuje wiedzy to sobie dorobia znaczenie i po
                klopocie...ach...
            • croyance Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 13.04.09, 19:12
              Nie do konca jest to prawda. W Anglii na poczatku szesnastego wieku
              Kosciol (jeszcze katolicki) handlowal dyspensami - mozna bylo kupic
              sobie pozwolenie na jego jedzenie podczas dni postnych (co ciekawe,
              za rybe uznawany byl np. drob), a za jedzenie miesa w Wielkim Poscie
              mozna bylo pojsc do wiezienia.
    • joanna182-0 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:15
      Ja też kilka razy miałam podobne kazania. Mój powiedział, że ma je
      olać dodam, że jest byłym ministrantem. U mojego narzeczonego w
      parafii jak się spowiadam nie mam takich problemów. Tylko raz
      spowiadałam się u księdza, który bym u nich na zastępstow i i
      zapytał się czy plnujemy ślub. Ja na to, że mamy już datę ustaloną,
      salę zarezerwowaną. Temat się na tym urwał.
    • ferero Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:17
      wiesz kto ma prawo do wszystkiego? Wariat. Sam ogłosi się księdzem ;-) i potem
      da sobie rozgrzeszenie z własnej moralnej masturbacji cudzym życiem ;-)))
    • lawetas Faceci w sukienkach nie mają żadnych praw 09.04.09, 15:33
      Mają tylko żądania i nic w zamian

      __

      lawetas to kobieta :)
    • menk.a Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:34
      Zakładajac autentyczność tego co piszesz...

      tak ma prawo. Idziesz do spowiedzi, chcesz rozgrzeszenie, musisz się
      godzić z konsekwencjami. Nauka Kościoła i zalecenia są w tej sprawie
      jasne. Powinnaś je znać.

      Poza tym warunkiem ważnej spowiedzi jest rachunek sumienia, żal za
      grzechy, spowiedź szczera i obietnica poprawy. Co najmniej 2
      warunków nie dopełniłaś. Rozgrzeszenia nie powinnaś dostać.
      Generalnie nie powinnaś przystępować do tego Sakramentu.
    • anaisanais Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:55
      Byłam wczoraj u spowiedzi. Jak
      zwykle spowiadałam się z seksu przedmałżenskiego. Dotychczas ksiądz
      wygłosił krótko swoje zdanie na ten temat i koniec.

      Jak dla mnie to nie powinnas juz byla dostac rozgrzeszenia dla
      samego faktu ze wspolzyjesz i nie zamierzasz przestac.
      • anaisanais Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:01
        osobiscie nie uwazam ze ksiadz mial prawo tak wnikac i o tym ze nie
        szanuje ciebie tylko cielesnosc to uwazam za przesade; mam nadzieje
        ze to bylo w dobrej wierze zeby cie postraszyc ale i tak uwazam ze
        nie w te strone. Nie powinien cie naklaniac do przyzekania i do
        mowienia ze zalujesz.

        Niemniej jestes hipokrytka, nie da sie zjesc ciastka i miec ciastko.
    • cafem Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 15:57
      Kopnij w du.pe te czarne dziady i wiecej do spowiedzi nie chodz.

      Swoja droga, po co chodzisz do spowiedzi i oczekujesz rozgrzeszenia, jesli wiesz, ze za chwile znow bedziesz swiadomie grzeszyc?
    • enith Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:14
      Każda twoja spowiedź jest guzik warta, bo nie ma żalu za grzechy i postanowienia poprawy, to raz. Za każdym razem, gdy przyjmujesz komunię świętą, popełniasz świętokradztwo, bo twoja spowiedź jest nieważna, to dwa. Idąc do spowiedzi i oczekując rozgrzeszenia dajesz księdzu prawo do wnikania w twoje życie intymne, zwłaszcza, gdy czarno na białym widać, że tkwisz w grzechu i nie masz zamiaru tego zmienić, ani tego nie żałujesz, to trzy. Cztery, weź się dziewczyno nie ośmieszaj nieznajomością zasad wiary kościoła, do którego należysz i nie urządzaj sobie z tej wiary szopki na swój własny użytek. Nie podoba ci się spowiedź, ani to, co słyszysz od księdza? Przestań się spowiadać.
    • kora3 no wiesz 09.04.09, 16:16
      zasada jest mniej wiecej taka: nie mozna miec ciastka i jesc
      ciastka.
      W Kosciele sa zasady, katolicy je znaja. Jedną z nich są warunki
      dobrej spowiedzi, wśród nich zal za grzechy i postanowienie poprawy.
      Antykoncepcjr Kosciół uznaje za wczesnoporonna, niezgodnie z
      medycznym znaczeniem słowa "wczesnoporonny" , bo moze dosc do
      uszkodzenia zapłodnionego jaja niezagniezdzonego w macicy.

      Skoro chcesz współzyc z chłopakiem i nie masz zamiaru ego zmieniac
      oraz nie chcez rezygnowac z antykoncepcji - nie dostaniesz
      rozgrzeszenia, proste. Spowiedź kłamliwa i przyjecie po niej
      eucharystii jest w Kosciele uznawane za świetokrdztwo.

      To nie sa moje "przemyslenia" tylko fakty.
      • alpepe Re: no wiesz 09.04.09, 16:30
        dodajmy jeszcze, że świętokradztwo to grzech przeciw Duchowi Św. a to już ciężki
        kaliber.
        • kora3 Re: no wiesz 09.04.09, 16:34
          nooo a cudzołostwo to grzech smiertelny chyba.
      • masher Re: no wiesz 09.04.09, 17:29
        jedno ale, to nie jest tak ze cala antykoncepcje kosciol katolicki uznaje za zlo
        i zakazuje. sa nawet sytuacje kiedy wrecz sie zaleca stosowanie zabezpieczenia,
        np w postaci prezerwatywy. zalozmy ze jedno z malzonkow jest nosicielem hiv, w
        takim wypadku brak zabezpiecznia dla partnera zakazonego skutkuje zarazeniem
        drugiego w konsekwencji choroba i smiercia. dlatego warto rozrozniac co i po co.

        ps2. mozna miec ciastko i zjesc ciastko tylko trzeba byc wlascicielem ciastka ;)
        • kora3 Re: no wiesz 09.04.09, 17:45
          jasne, tylko opisujesz sytuację ekstremalmą, a my gadamy o takich
          zwyczajnych. warto to dostrzegac.
          PS. Owszem, tylko po zhjedzenu masz ciastko w pzrewodzie pokarmowym,
          ale do zjedzenia JUZ nie masz ciastka
          • masher Re: no wiesz 09.04.09, 20:08
            nie wiem jak inni ale jak juz robie ciacha to cala blache ;) wiec mam duzy zapas
            ciacha :D

            zwyczajna sytuacja to taka w ktorej prezerwatywa w normalnym malzenstwie
            zabezpiecza przed kolejna ciaza, ciaza ktora zabezpiecza kobiete przed ciaza
            ktora moze zagrozic jej zyciu itd. temu kosciol nie jest przeciwny. nie znam sie
            na pigulach, ale zakladam ze sa i takie ktore nie maja dzialania
            wczesnoporonnego wiec przeciw takim tez raczej nie moga byc przeciw gdyz nie
            godza w zycie jako takie. a to jest ten wyroznik.
            • kora3 Re: no wiesz 10.04.09, 08:39
              masher napisał:

              > nie wiem jak inni ale jak juz robie ciacha to cala blache ;) wiec
              mam duzy zapa
              > s
              > ciacha :D

              uwaga na kalorie :)

              >
              > zwyczajna sytuacja to taka w ktorej prezerwatywa w normalnym
              malzenstwie
              > zabezpiecza przed kolejna ciaza, ciaza ktora zabezpiecza kobiete
              przed ciaza
              > ktora moze zagrozic jej zyciu itd. temu kosciol nie jest
              przeciwny. nie znam si
              > e
              > na pigulach, ale zakladam ze sa i takie ktore nie maja dzialania
              > wczesnoporonnego wiec przeciw takim tez raczej nie moga byc
              przeciw gdyz nie
              > godza w zycie jako takie. a to jest ten wyroznik.

              Zadne dostepne w PL tabletki nie maja działania wczesnoporonego,
              tyle ze w KRK nazywa sie "wczesnoporonymi" srodkami wszystkie te,
              które mogą utrudniac zagnizdzenie sie jaja w macicy.
              Kosciół nie popiera ŻADNEJ antykoncepcji, aczkolwiek w pewnych
              przypadkach moze się indywidualnie zgodzic na np. prezerwatywe.
              • masher Re: no wiesz 10.04.09, 10:49
                kora3 napisała:

                > Kosciół nie popiera ŻADNEJ antykoncepcji, aczkolwiek w pewnych
                > przypadkach moze się indywidualnie zgodzic na np. prezerwatywe.

                kosciol nie ma nic do popierania bo nie moze popierac. kosciol zostawia to swoim
                wiernym pod rozwage. uznaje ze dopuszczalny kazdy srodek ktory nie bawi sie w
                Boga w stosunku do juz ewentualnie zaplodnionej komorki. tak dlugo jak sie tego
                trzymamy nie ma problemow. nie tak dawno slyszalem to z ust jednego z jezuitow,
                wiesz pewnie jak ostro czasem stoja na strazy... wiec jak juz jezuita takie
                rzeczy mowi to chyba musi byc to prawda :]
                • kora3 mysle,ze się mylisz 10.04.09, 11:35
                  masher napisał:

                  > kosciol nie ma nic do popierania bo nie moze popierac. kosciol
                  zostawia to swoi
                  > m
                  > wiernym pod rozwage.

                  Wg mojej oceny nie masz racji.

                  uznaje ze dopuszczalny kazdy srodek ktory nie bawi sie w
                  > Boga w stosunku do juz ewentualnie zaplodnionej komorki. tak dlugo
                  jak sie tego
                  > trzymamy nie ma problemow.

                  Nie jest to prawda. Kosciół podkresla nie tylko szkodliwosc dla
                  zdrowia środków hormonalnych i ich "wczesnoporonnosci", ale także co
                  wg oceny Koscioła jest sprawa niebagatelną przedmiotowe traktowanie
                  małoznka w sytuacji stosowania antykoncepcji oraz tzw. "postawe
                  aborcyjną" w mysl której osoby używające antykoncepcji nie otwierają
                  się na życie - w domysle - jesli antykoncepcja zawidzie, a to
                  możliwe przecież przy kazdej metodzie, łatwo przyjdzie im podjecie
                  decyzji o aborcji.

                  polecam lekture:
                  nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/102004/08.html
                  nie tak dawno slyszalem to z ust jednego z jezuitow,
                  > wiesz pewnie jak ostro czasem stoja na strazy... wiec jak juz
                  jezuita takie
                  > rzeczy mowi to chyba musi byc to prawda :]
                  >
                  a to nieprawda?:) :
                  www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/70/n/756
                  • masher Re: mysle,ze się mylisz 10.04.09, 15:41
                    mysle ze jednak mam racje. juz wyjasniam czemu. kosciol po pierwsze zawsze
                    rozpatruje wszystko na kilka sposobow i tak jest w tym przypadku. pierwszy to
                    taki ze kazdy ma wolna wole. kosciol nie moze ingerowac w to co kto robi.
                    kosciol takze nie moze byc za aborcja szerokopojeta. co przez to rozumiem. takie
                    dzialania ktore sa juz czysta ingerencja w byt zaplodnionej komorki. kazde inne
                    nie jest wg nich zle. nie jest zle co nie znaczy ze polecane.
                    tu wchodzimy na temat- dlaczego cos jest niepolecane. ano dlatego ze wszystko
                    zalezy od tego komu i w jakim celu ma to sluzyc. jesli malzenstwu ktore ma 5
                    dzieci i nie ma mozliwosci wychowac w sensownych warunkach potomstwa...
                    prezerwatywa bedzie dobra. jesli dla ludzi w stanie wolnym ktorzy bzykaja sie z
                    kim popadnie... nie jest specjalnym dobrem gdyz tylko ulatwie kolejne
                    popelnianie tego samego grzechu. sama w sobie nie jest zlem gdyz pozwala
                    zabezpieczyc siebie i innych przed groznymi chorobami. wracajac do malzenstwa,
                    gdy bzyka sie malzenstwo nie jest to problemem kosciola gdyz kosciol wrecz
                    zacheca do tego aby sie kochac. i nie bynajmiej ze wzgledow prokreacyjnych ale
                    takich iz milosc fizyczna jest piekna rzecza ktora laczy dwoje malzonkow i nic
                    wiecej z siebie jak siebie calego dac juz nie mozna. inne metody by znow trzeba
                    rozwazac w zaleznosci na wiele czynnikow. ale zawsze podstawowym jest to czy sie
                    nie ingeruje w zycie ktore juz zaistnialo a takze co temu ma przyswiecac.

                    nie wiem kto ci takich banialuk naopowiadal o tym iz kosciol traktuje malzonka
                    przedmiotowo jesli chodzi o milosc fizyczna. tak samo dziwne jest dla mnie
                    twierdzenie iz wystepuje wtedy jakas postawa aborcyjna. zadna postawa aborcyjna
                    nie istnieje tak dlugo jak nikt nie bawi sie z zarodkiem. a to czy komus
                    przyjdzie latwiej decyzja o aborcji to juz zupelnie inna sprawa i nie w temacie
                    zapobiegawczym.

                    przeczytalem to co zapodalas i kila rzeczy:
                    1. 'Stosowanie antykoncepcji oznacza bowiem rezygnację z kierowania własną
                    seksualnością w oparciu o własną świadomość i wolność.'
                    tu juz ten facet popelnia gruby blad logiczny. wlasnie swiadome uzywanie
                    antyoncepcji w postaci np prezerwatywy jest wlasnie kierowanie wlasna i za razem
                    wspolna seksualnocia dla jak to wyzej napisal 'ludzka seksualność może być
                    sposobem wyrażania miłości małżeńskiej (wiernej i nieodwołalnej)'... wiec albo
                    jest sie swiadomym i robi sie to dla wsponego dobra, podtrzymywania i dzielenia
                    sie miloscia albo ktos zaczyna bredzic.

                    2. kolejna rzecza sa brednie i splycanie sprawy seksualnosci do wykorzystywania,
                    przemocy, gwaltow itd. ktos kto tak postrzega seksualnosc czlowieka w
                    malzenstwie jest zwyrodnialym idiota i na inne okreslenie nie zasluguje jesli
                    nie widzi nic procz tego. mozna cos w artykule zasygnalizowac, przestrzec ale na
                    litosc boska nie jest to sednem sprawy i tego czym jest milosc fizyczna dla
                    dwojga ludzi. oczywiscie zupelnie innym aspektem sprawy jest to co robia ludzie
                    w poza malzenskich zwiazkach... i tam juz mamy po prostu do czyniania z grzechem
                    ktory nie jest powodowany ta nieszczesna prezerwatywa ale tym do czego komu
                    seksualnosc sluzy. tam moze dosc do uprzedmiotowienia itd... tu sie moge
                    zgodzic. ale w zdrowym malzenstwie? brednie totalne

                    3. sprowadzenie milosci malzenskiej ktora tak wywyzszal wczesniej sprowadza
                    porownaniem do narkomanow i alkoholikow. przecie to jakies zupelne pieprzenie i
                    zerowa logika.

                    4. pisze tez ze nigdy nie daje pewnosci lateksowa oslonka na wacka iz nie
                    dojdzie do jakiegos zakazenia... piekne naduzycie slowa i znaczenia 'nigdy'. ale
                    jak cos jest malo prawdopodobne to tez nie wystarcza... po za tym jesli nigdy to
                    przepraszam bardzo, ale gdy zostaje choc cien ze gumka peknie albo sie zsunie
                    albo cos innego to zawsze jest mozliwosc zajscia w ciaze. wiec nie jest to
                    uprzedmiotowienie seksu i gumki. wrecz sugerujac sie logika owego ksiedza,
                    logika zerowa, mozna napisac ze prezerwatywa jako ze nigdy nie zabezpiecza w
                    pelni przed ciaza nie stanowi zadnego problemu a wiec jest dozwolonym ozdobnym
                    fikusnym fallusnym dodatkiem do wacka, bo nie spelnia swoich funkcji w 100%.

                    4. seksualnosc dla zdrowego psychicznie czlowieka w malzenstwie to zawsze jest
                    oddawanie siebie i branie tego co malzonek nam daje najlepszego- siebie i swoja
                    milosc. patrzenie na to jednostronnie i schizofrenicznie... godzi w rozumnosc
                    czlowieka. a bledne zachowania, nieporozumienia nalezy naprawiac i prostowac a
                    nie je negowac i przycinac do jednej matrycy.

                    tak sie czlowiek wczyta czasem w takie brednie to stwierdza ze od przedszkola
                    ludzi logiki powinni uczyc. wtedy moze ludzkosc mialaby wieksze szanse na
                    normalnosc.

                    moglbym jeszcze tego troche opisac ale mysle ze i tak juz zbyt wiele napisalem i
                    nikomu sie nie bedzie chcialo przeczytac tego ;)
                    • kora3 Re: mysle,ze się mylisz 10.04.09, 17:39
                      masher napisał:

                      > mysle ze jednak mam racje. juz wyjasniam czemu. kosciol po
                      pierwsze zawsze
                      > rozpatruje wszystko na kilka sposobow i tak jest w tym przypadku.
                      pierwszy to
                      > taki ze kazdy ma wolna wole.

                      Myslę, znie nie ma sensu polemizowac ze xródłami :)


                      kosciol nie moze ingerowac w to co kto robi.

                      Nie bardzo rozumiem to zdanie. No pewnie, ze "Kosciół" nie bedzie
                      kogos kontrolował z kim spi, jakie tabletki zazywa itede,

                      > kosciol takze nie moze byc za aborcja szerokopojeta. co przez to
                      rozumiem. taki
                      > e
                      > dzialania ktore sa juz czysta ingerencja w byt zaplodnionej
                      komorki.

                      Alapit wyzej piszesz, ze
                      Kosciół nie mzoe ingerowac w to co ktoś robi:)

                      kazde inne
                      > nie jest wg nich zle. nie jest zle co nie znaczy ze polecane.

                      Przeczytałeś te linki, czy olałes?:)

                      > tu wchodzimy na temat- dlaczego cos jest niepolecane. ano dlatego
                      ze wszystko
                      > zalezy od tego komu i w jakim celu ma to sluzyc. jesli malzenstwu
                      ktore ma 5
                      > dzieci i nie ma mozliwosci wychowac w sensownych warunkach
                      potomstwa...

                      To ma stosowac NPR albo zachowac wstrzemexlwosc.

                      > prezerwatywa bedzie dobra.

                      Nie nie bedzie, nie czytałeś jednak.

                      sama w sobie nie jest zlem gdyz pozwala
                      > zabezpieczyc siebie i innych przed groznymi chorobami.

                      Kosciół uwaza zgodnie zeswa nauka że przed tymiz chorobami chroni
                      Cie czystosc i wiernosc małzeńska.

                      wracajac do malzenstwa,
                      > gdy bzyka sie malzenstwo nie jest to problemem kosciola gdyz
                      kosciol wrecz
                      > zacheca do tego aby sie kochac. i nie bynajmiej ze wzgledow
                      prokreacyjnych ale
                      > takich iz milosc fizyczna jest piekna rzecza ktora laczy dwoje
                      malzonkow i nic
                      > wiecej z siebie jak siebie calego dac juz nie mozna.

                      Owszem nie mówi, zeby sie nie kochac w małzeństwie, ale kontola
                      małzonków nad liczba potomstwa moze być prowadzona tylko przy pomocy
                      metod NPR.


                      inne metody by znow trzeba
                      > rozwazac w zaleznosci na wiele czynnikow. ale zawsze podstawowym
                      jest to czy si
                      > e
                      > nie ingeruje w zycie ktore juz zaistnialo a takze co temu ma
                      przyswiecac.

                      I tak i nie - nie czytałes tych linków. Podrzucam kolejny zatem :
                      mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_34.htm
                      >
                      > nie wiem kto ci takich banialuk naopowiadal o tym iz kosciol
                      traktuje malzonka
                      > przedmiotowo jesli chodzi o milosc fizyczna.

                      Nkt mi tego nie powiedział i nawet nie wiem skad przypisałes mi
                      takie zdanie - serio.

                      napisałam ,ze zdaniem Koscioła antykoncepcja stosowana przez
                      małzonków UPRZEDMIATAWIA ich, a nie to to Ty sugerujesz.


                      tak samo dziwne jest dla mnie
                      > twierdzenie iz wystepuje wtedy jakas postawa aborcyjna.

                      Mze jest dziwne, to nie moje twierdzenie tylko koscioła - pojmij to
                      wreszcie.

                      cyt."Posługiwanie się środkami antykoncepcyjnymi wytwarza u
                      małżonków postawę antykoncepcyjną, która w prostej linii prowadzi do
                      postawy aborcyjnej. Jeżeli techniki antykoncepcyjne zawiodą to
                      wywołuje to panikę i wyzwala agresję wobec dziecka, które staje
                      się „dzieckiem niechcianym'' i pada ofiarą aborcji. Jan Paweł II
                      w „Evange1ium vitae" pisze o związku antykoncepcji z aborcją
                      wskazując, że „korzenie tych praktyk tkwią w hedonistycznej i
                      nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na
                      egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w prokreacji przeszkodę
                      do pełnego rozwoju osobowości człowieka" (nr 13)."

                      polecam przecztanie wreszcie czegos i zrozumienie o zcm ja mówie.
                      np. xródla zacytowanego
                      tekstu :www.srk.opoka.org.pl/srk/srk_pliki/dokumenty/art3.html


                      > przeczytalem to co zapodalas i kila rzeczy:

                      Dobry człowieku - nie mam zamiaru z Tobą polemizowac na emat logiki
                      tych tekstów, ani ich zasadnosci. Ja Ci podaje cytaty dot.
                      oficjalnej nauki Koscioła Rzysm-Katolickiego w tej materii:)

                      >> moglbym jeszcze tego troche opisac ale mysle ze i tak juz zbyt
                      wiele napisalem
                      > i
                      > nikomu sie nie bedzie chcialo przeczytac tego ;)

                      cciało mi się :) przeczyaj sobie jeszcze ten jeden link i zrozum, ze
                      nie chodzi o logike i ine takie - aka jest oficjalna nauka Koscioła:)

                      Nie bede dyskutowac z jej zasadnoscią bo sama się nie zgadzam z
                      tym:)
                      • masher Re: mysle,ze się mylisz 10.04.09, 20:16
                        odpowiem zbiorczo bo nie chce sie mi znow powtarzac...

                        to co zostalo w tych 'zrodlach' napisane nie jest oficjalna nauka kosciola ale
                        stanowiskiem ksiedza ktory to napisal. od zawsze byly rozne strony tego samego
                        medalu. kosciol to zywy twor, ktory w stosunku do wielu rzeczy jest elastyczny.
                        stanowisko tego ksiezula nie dosc ze jest wylozone z porazajacymi bledami
                        logicznymi- przytoczylem ci to na przykladzie prezerwatywy ktora przy
                        zastosowaniu jego koslawej logiki jest dobra. to jest proste przyczynowoskutkowe
                        podsumowanie calosci jego wywodow ktore sa bledne juz w samych zalozeniach i
                        maja straszyc bardziej ciemna mase ktora nie ma praktycznie zadnej swiadomosci
                        istnienia i jest przez to podatna na rozne skrzywienia. niestety ale dla
                        czlowieka myslacego to sa totalne brednie i jesli ktos sie wczyta w nauki
                        kosciola nie przetworzone przez takich ksiezuli ktorzy tryskaja retoryka
                        sredniowiecza to wyciaga sie zupelnie inne wnioski i tworzy zupelnie inny swiat.

                        jeszcze odniose sie do tego "Jan Paweł II
                        > w „Evange1ium vitae" pisze o związku antykoncepcji z aborcją
                        > wskazując, że „korzenie tych praktyk tkwią w hedonistycznej i
                        > nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na
                        > egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w prokreacji przeszkodę
                        > do pełnego rozwoju osobowości człowieka" (nr 13)."

                        otoz jesli by ktos sobie zadal przeczytanie „Evange1ium vitae" ze zrozumieniem,
                        wyciagnalby wniosek, ze miedzy skrzywieniem i hedonizmem jest cala masa
                        normalnych zachowan ktore pozwalaja malzonkom zyc w milosci i dzielic to co maja
                        najcenniejsze, a samo wspolzycie nie sluzy jedynie prokreacji. tylko ze aby
                        wyciagnac te wnioski trzeba miec mozg wiekszy niz skorupka orzecha laskowego.
                        niestety ale przy tych bledach logicznych i bredniach jakie ten ksiezulo
                        zmontowal nie moge nic innego powiedziec jak to ze sa to brednie i w zaden
                        sposob nie mozna tego uznac za nauke kosciola. na koniec jeszcze raz podkreslam,
                        to nie sa zadne zrodla a ich wartosc jest zerowa.

                        rzucilem okiem na teksty z posilkowymi cytatami z tekstow JPII i z tymi tezami
                        tez sie nie zgadzam z prostej przyczyny. sprowadza sie do jednej plaszczyzny
                        aborcje i prezerwatywe. to w zaden sposob nie moze byc sobie rownowazne. na
                        przeciwnej szali stawia sie zaprzeczenie istnienia Boga... gdybym mial wiecej
                        czasu to przegladnalbym zrodla a nie opracowania kolejnego ksiezula i zobaczyl
                        co zostalo tam napisane w calosci kontekstu. ale wydaje mi sie malo
                        prawdopodobne aby JPII takie porownania zasadzil i odgrodzil milosc malzenska od
                        seksualnosci gdyz wlasnie JPII cenil pelnie malzenstwa. fakt, mial ostre
                        stanowisko w stosunku do aborcji i jej sie przeciwstawial kierujac sie kryterium
                        zycia. ale to zupelnie inna bajka niz stwierdznie ze prezerwatywa to aborcja.
                        jest to spore naduzycie i wykroczanie znaczeniowe. moze kiedys znajde czas,
                        przegladne zrodla a nie 'zrodla' i wrocimy do tego tematu.

                        tak na marginesie to ciesze sie, ze nie podajesz poradnika w ktorym to ksiezulo
                        ma przy lozu malzenskim stac i kontrolowac jak sie stosunek odbywa a w razie
                        potrzeby pomoc i pokazac wlasnoorganowo ;)
                        • kora3 A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źródło?: 10.04.09, 20:33
                          masher napisał:

                          > odpowiem zbiorczo bo nie chce sie mi znow powtarzac...
                          >
                          > to co zostalo w tych 'zrodlach' napisane nie jest oficjalna nauka
                          kosciola ale
                          > stanowiskiem ksiedza ktory to napisal. od zawsze byly rozne strony
                          tego samego
                          > medalu.

                          A Ty sobie bracie myslisz, ze ksiądz w Kosciele to moze sobie tak
                          własne opinie pisac i przdstawiać je jako nauke Koscioła?
                          Zreszta skoro wg Ciebie encyklika papieska jest "jednym ze
                          stanowisk" - no o zwyczajnie niewiele wiesz o Kosciele:)

                          kosciol to zywy twor, ktory w stosunku do wielu rzeczy jest
                          elastyczny.

                          Nie gniewaj się, ale to wierutna bzdura. Kosciół zakłada nieomylnosc
                          papieską w sprawach moralnosci i wiary i nie ma tu miejsca żadna
                          dowona intrpretacja przez kazdego ksiedza.

                          > stanowisko tego ksiezula nie dosc ze jest wylozone z porazajacymi
                          bledami
                          > logicznymi dla > czlowieka myslacego to sa totalne brednie i jesli
                          ktos sie wczyta w nauki
                          > kosciola nie przetworzone przez takich ksiezuli ktorzy tryskaja
                          retoryka
                          > sredniowiecza to wyciaga sie zupelnie inne wnioski i tworzy
                          zupelnie inny swiat

                          raz jeszcze Ci powtarzam - zgadzam się z Tobą w tej mierze, ale
                          pojmj, ze stanowisko Koscioła jest własnie takie i nic na to nie
                          poradzisz.

                          > jeszcze odniose sie do tego "Jan Paweł II
                          > > w „Evange1ium vitae" pisze o związku antykoncepcji z aborcją
                          > > wskazując, że „korzenie tych praktyk tkwią w hedonistycznej i
                          > > nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na
                          > > egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w prokreacji
                          przeszkodę
                          > > do pełnego rozwoju osobowości człowieka" (nr 13)."
                          >
                          > otoz jesli by ktos sobie zadal przeczytanie „Evange1ium vitae" ze
                          zrozumi
                          > eniem,
                          > wyciagnalby wniosek, ze miedzy skrzywieniem i hedonizmem jest cala
                          masa
                          > normalnych zachowan ktore pozwalaja malzonkom zyc w milosci i
                          dzielic to co maj
                          > a
                          > najcenniejsze, a samo wspolzycie nie sluzy jedynie prokreacji.

                          Posłuchaj, stanowisko JPII było ws. antykoncepcji wyjatkowo
                          konsrwatywne.

                          na koniec jeszcze raz podkreslam
                          > ,
                          > to nie sa zadne zrodla a ich wartosc jest zerowa.

                          czekuje, ze zapodasz linki do Twoim zdaniem wiarygodnijszych
                          xródeł:) Moge na to liczyc?:)

                          >
                          > rzucilem okiem na teksty z posilkowymi cytatami z tekstow JPII i z
                          tymi tezami
                          > tez sie nie zgadzam z prostej przyczyny. sprowadza sie do jednej
                          plaszczyzny
                          > aborcje i prezerwatywe. to w zaden sposob nie moze byc sobie
                          rownowazne.

                          Nie jest równmowazone - gwoli scisłosci
                          :)

                          na
                          > przeciwnej szali stawia sie zaprzeczenie istnienia Boga... gdybym
                          mial wiecej
                          > czasu to przegladnalbym zrodla

                          Ale co jest wg Ciebie źródłem wiarygodnym? Jesli nie oficjane
                          wydawane przez Kosciół gazety, jesli nie oficjalne portale
                          katolickie, jesli nie encykliki papieskie to CO?
                          Pytam całkiem serio.

                          .
                          > jest to spore naduzycie i wykroczanie znaczeniowe. moze kiedys
                          znajde czas,
                          > przegladne zrodla a nie 'zrodla' i wrocimy do tego tematu.

                          znajdx czas na przeczytanie tego i nie zacietrzewiaj się, bo się
                          okazało, ze tak naprawde niewiele wiesz o nauce Koscioła, do którego
                          jak domniemuje - nalezysz.

                          www.lo34.natan.pl/katant.html
                          to jest link do informacji o nauce Koscioła ws.antykoncepcji z
                          KATECHIZMU tego Koscioła:)
                          >
                          > tak na marginesie to ciesze sie, ze nie podajesz poradnika w
                          ktorym to ksiezulo
                          > ma przy lozu malzenskim stac i kontrolowac jak sie stosunek odbywa
                          a w razie
                          > potrzeby pomoc i pokazac wlasnoorganowo ;)

                          ja nie podaję zadnego poradnika, nie uwazam się za katoliczkę, z
                          tymi zasadami sie nie zgadzam, do koscioła nie chodze od dawna, cyba
                          ze zawodowo :)
                          Swego czasu ostro spierałam sie na innym forum własnie z "logiką"
                          nauki Koscioła w tej i nie tylko w tej mierze:)
                          Po prostu takie sa fakty, ze Kosciół tak raktuje antykoncepcję -
                          pogódx się z tym:)
                          • masher Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 20:58
                            juz napisalem, jak znajde czas to zagladne do zrodel a nie opracowan i moze
                            wrocimy do tego tematu. bo na chwile obecna dajesz mi dwie rzeczy- pierwsza
                            calkowicie bledne logicznie opracowanie ksiezula, podejrzanie wygladajaca
                            kolejna praca z raczej dziwnie dobieranymi ostrymi cytatami. tak dlugo jak nie
                            przesledze zrodel to wybacz ale nie moge stwierdzic ze to nie sa kolejne brednie.

                            o ile znam nauki JPII a w swoim czasie zadalem sobie troche trudu... to brzmi to
                            wszystko zbyt podejrzanie dla mnie i tendencyjnie.

                            nie zapodam ci linkow bo dla mnie to jakas dziwna pyskowka by byla na linki.
                            opracowania to nie zrodla i moze tego sie trzymajmy :] a tu wracamy do
                            powyzszego. do kiedys tam
                            • kora3 Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 21:06
                              masher napisał:
                              tak dlugo jak nie
                              > przesledze zrodel to wybacz ale nie moge stwierdzic ze to nie sa
                              kolejne bredni
                              > e.

                              ależ twierdź sobie co chcesz, Twojqa sprawa - faktów to nie zmieni
                              :)
                              www.teologia.pl/m_k/prz-07.htm#t
                              >
                              > o ile znam nauki JPII a w swoim czasie zadalem sobie troche
                              trudu... to brzmi t
                              > o
                              > wszystko zbyt podejrzanie dla mnie i tendencyjnie.

                              tak, sama to napisałam przeciez i zapodałam do netu, zeby Ci
                              udowownic, ze się mylisz:)

                              >
                              > nie zapodam ci linkow bo dla mnie to jakas dziwna pyskowka by byla
                              na linki.

                              alż ja nie chce uprwiać zadnej "pyskówki" - chce poznac stanowisko
                              Koscioła w tej sprawie, ale wybacz, twoje słowa nie wydają mi sie
                              wiarygodnym źródlem w swietle mej wiedzy w temacie:)

                              rozumie, ze do tematu wrócimy, jak sie stanowisko Koscioła zmieni?:)
                              • masher Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 21:44
                                po tym co bylas laskawa napisac zaczynam sie zastanawiac jaki sens ma w ogole
                                rozmawianie z toba skoro kazesz mi odpowiadac na kolejne cytaty, fragmenty
                                opracowan bez zbadania zrodel. wybacz ale to jest jakas chora dziecinada z
                                twojej strony. albo rozmawiamy jak powazni ludzie albo przestaje brac w tym
                                udzial bo nie mam zamiaru brac udzialu w monologu z 'cyrk' w tytule. wiec badz
                                laskawa wstrzymac z takimi bezpodstawnymi tekastami albo konczymy zabawe.

                                i zardzucasz mi teraz kolejne opracowanie. sprawdzilem sobie zrodlo, kkk - nie
                                ze stronki tylko zywy kkk... oto kilka sprzestrzezen

                                "każdy akt małżeński powinien pozostać sam przez się otwarty na przekazywanie
                                życia ludzkiego"

                                powinien- nie znaczy ze musi. oznacza to to, iz kazdy z takich aktow ma za
                                zadanie poglebiac milosc miedzy dwojgiem ludzi, wiazac rodzinne wiezi i w
                                przyszlosci dawac opcje na potomstwo. nie jest to rownoznaczne z tym, ze musowo
                                jesli jest dzien plodny to zupelnie nie mozna sie posilkowac czyms tam. takie ma
                                znaczenie slowo 'powinien'- moze ale nie musi.

                                i zobacz jaka manupulacja cytatem zachodzi nawet w takim czyms jak KKK

                                [teza, zalozenia i wniosek w jednym]Jest natomiast wewnętrznie złe[koniec
                                wniosku][poczatek cytatu]"wszelkie działanie, które - czy to w przewidywaniu
                                aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych
                                skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do
                                tego"[koniec cytatu]


                                ale juz w kolejnym nie ma tak ostrego stwierdzenia:

                                Naturalnej "mowie", która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków,
                                antykoncepcja narzuca "mowę" obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża
                                całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie
                                otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości
                                małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru... Różnica antropologiczna,
                                a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi a
                                odwołaniem się do rytmów okresowych... w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie
                                dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej (Jan Paweł
                                II, adhort. apost.

                                samo to pokazuje ze jednak cos sie zmienia. moge sie zalozyc ze gdy poszukam
                                tych cytatow u zrodel i bede mial kontekst z oryginalu bedzie mozna nawet ostro
                                podyskutowac o znaczeniu tego w kkk. ale oczywiscie twoja skromna osobka i jakze
                                dazna do prawdy nie ma ochoty poczekac na to aby ktos to znalazl jak bedzie mial
                                czas tylko musi z miejsca jak dziecko w piaskownicy swoja lopatke linkow
                                zapodac. dziecinada to najdelikatniejsze co moge ci napisac. i tak, kkk jest dla
                                mnie opracowaniem. opracowaniem nauk ktore byly przez kolejnych papiezy i
                                biskupow wydane. opracowaniem majacym byc przestepnym dla kazdego. jednak jesli
                                chce sie poznac sedno sprawy i tematu nalezy siegac do zrodel. ty na ten
                                przyklad nie masz tego zwyczaju, tobie wystarczy opracowanie z jakiejs stronki
                                jakiegos ksiedza o ktorego dorobku naukowym nie wiesz kompletnie nic :] to nas
                                rozni i jesli tak mamy rozmawiac to wybacz, adresy przedszkoli znajdziesz w PF.

                                tak na marginesie -KKK 2372 tego juz zapomiano na twojej stronce zapodac w tym
                                samym rozdziale.
                                • kora3 Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 22:00
                                  masher napisał:

                                  > po tym co bylas laskawa napisac zaczynam sie zastanawiac jaki sens
                                  ma w ogole
                                  > rozmawianie z toba skoro kazesz mi odpowiadac na kolejne cytaty,
                                  fragmenty

                                  ja ci nic nie kaze Masherze - nie oczekuję Twej interpretacji tych
                                  faktów przeciez.

                                  > opracowan bez zbadania zrodel. wybacz ale to jest jakas chora
                                  dziecinada z
                                  > twojej strony.

                                  raczej z Twojej - nie przyjmujesz do wiadomosci faktów.

                                  wiec badz
                                  > laskawa wstrzymac z takimi bezpodstawnymi tekastami albo konczymy
                                  zabawe.

                                  Mam wrazenie ze juz skończylismy :) przedztwiłam Ci fakty, a ty ich
                                  nie chcesz przyjąc, ale ie jesteś w stanie podac innych xródeł. :)
                                  >
                                  >
                                  > znaczenie slowo 'powinien'- moze ale nie musi.
                                  no nie musi, bo jeśli współzyjesz w dzień bankowo niepłodny i celowo
                                  go wybrałes, to wiadomo,ze nie dojzde do zapłodnienia. :).
                                  >
                                  > e
                                  > dazna do prawdy nie ma ochoty poczekac na to aby ktos to znalazl
                                  dziecinada to najdelikatniejsze co moge ci napisac. i tak, kkk jest
                                  dl
                                  > a
                                  > mnie opracowaniem.

                                  Moze byc dla CIEBIE czymkolwiek, nawet zwykła ksiazką - jak dla
                                  mnie, ale faktem jestze zawiera zbiór zasad obowiazujacych w
                                  Kosciele - w tym sedno.
                                  . ty na ten
                                  > przyklad nie masz tego zwyczaju, tobie wystarczy opracowanie z
                                  jakiejs stronki
                                  > jakiegos ksiedza o ktorego dorobku naukowym nie wiesz kompletnie
                                  nic :]

                                  naprawde sądzisz, ze twoja udawana pobłazliwosc coś da? Na tym
                                  potalu jest forum religijne, na którym udzielam się no juz bedzie z
                                  6 - 7 lat. Nie tylko pisałam, takze czytałam - a piszą tam np.
                                  teologowie. Skoro uwazasz, ze katechizm dla Koscioła jest
                                  tylko "opracowaniem" to tak naprawde o tym kosciele nie wiesz nic -
                                  to podstawowy zbiór zasad dla wiernych. I nie ejst to bynajmniej
                                  praca jakiegos ksiezula o watpliwej wiedzy:)

                                  to nas
                                  > rozni i jesli tak mamy rozmawiac to wybacz, adresy przedszkoli
                                  znajdziesz w PF.

                                  a Ty zaady koscielne w KKK:)
                                  >
                                  > tak na marginesie -KKK 2372 tego juz zapomiano na twojej stronce
                                  zapodac w tym
                                  > samym rozdziale.

                                  molziwe, a co zawiera ?
                                  • masher Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 22:30
                                    kora3 napisała:

                                    > Mam wrazenie ze juz skończylismy :) przedztwiłam Ci fakty, a ty ich
                                    > nie chcesz przyjąc, ale ie jesteś w stanie podac innych xródeł. :)

                                    bo dziecie drogie w przeciwienstwie do ciebie padam na morde i nie mam ochoty
                                    poswiecac w tej chwili czasu na szukanie i czytanie xxxxx stronic szukajac tego
                                    tematu. ale dla ciebie to takie trudne do pojecia ze wrecz czujesz sie
                                    uprawniona aby mi nabluzgac z tego tytulu. wybacz, mam sporo tolerancji i
                                    cierpliwosci ale przekraczasz juz nie tylko zasady normalnej rzeczowej dyskusji
                                    ale...

                                    > Moze byc dla CIEBIE czymkolwiek, nawet zwykła ksiazką - jak dla
                                    > mnie, ale faktem jestze zawiera zbiór zasad obowiazujacych w
                                    > Kosciele - w tym sedno.

                                    zawiera opracowanie zasad przestepnie napisane dla kazdego, zebrane i wydrukowane.

                                    >Skoro uwazasz, ze katechizm dla Koscioła jest
                                    > tylko "opracowaniem" to tak naprawde o tym kosciele nie wiesz nic -
                                    > to podstawowy zbiór zasad dla wiernych. I nie ejst to bynajmniej
                                    > praca jakiegos ksiezula o watpliwej wiedzy:)

                                    bo jest niczym innym jak OPRACOWANIEM. wiem w jakich warunkach powstawal kkk,
                                    wiem ile pracy w niego wlozono i kto go zatwierdzal. co nie znaczy ze jest
                                    wykladnia i zrodlem. zrodlem sa konkretne teksty ktorych juz nie poszukasz i nie
                                    przeczytasz jak ci sie ich nie poda na tacy. i tym sie wlasnie roznimy :]

                                    > molziwe, a co zawiera ?

                                    siegnij do zrodel, ale gdzie tam, mam ci wskazac zrodlo bo bez tego jestes slepa :]
                                    • kora3 Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 22:43
                                      masher napisał:
                                      >
                                      > bo dziecie drogie w przeciwienstwie do ciebie padam na morde

                                      nie na twarz chłopczyku?:) - sorry staram sie trzymać twej
                                      terminologii nazywania innych :)

                                      i nie mam ochoty
                                      > poswiecac w tej chwili czasu na szukanie i czytanie xxxxx stronic
                                      szukajac tego
                                      > tematu.

                                      ale mozesz powiedzieć GDZIE mialbys zamiar szukac, gdybys na twarz
                                      nie padał, nie?:)


                                      ale dla ciebie to takie trudne do pojecia ze wrecz czujesz sie
                                      > uprawniona aby mi nabluzgac z tego tytulu.

                                      bardzo prosze wskaz, gdzie ci "nabluzgałam" bo nie moge sobie
                                      przypomnieć.
                                      >
                                      > zawiera opracowanie zasad przestepnie napisane dla kazdego,
                                      zebrane i wydrukowa
                                      > ne.

                                      nie tylko , jest wykładnia obowiazujacą wiernych.
                                      >
                                      >
                                      > bo jest niczym innym jak OPRACOWANIEM. wiem w jakich warunkach
                                      powstawal kkk,
                                      > wiem ile pracy w niego wlozono i kto go zatwierdzal. co nie znaczy
                                      ze jest
                                      > wykladnia i zrodlem.

                                      Wiesz, sadze, ze ty po prostu na serio nie pojmujesz czym jest dla
                                      Koscioła KKK, a jest własnie wykladnią i mozna go spokojnie podawać,
                                      jako źródło inforacji na temat oczekwań Koscioła wobec wiernych.

                                      zrodlem sa konkretne teksty ktorych juz nie poszukasz i ni
                                      > e
                                      > przeczytasz jak ci sie ich nie poda na tacy.

                                      Ale do licha JAKIE to sa teksty?:P)
                                      >
                                      Niby CO to ma być? Biblia?

                                      faktycznie nie ma co dalej tego ciagnąć. Wesołych świat :)
                                      PS,. Jak znajdziesz czas to podaj te "zródła" wg których stanowisko
                                      koscioła w wiadomej spprwie rózni się od stanowiska z KKK.
                                      Oczywiscie nie znajdzies czasu :)
                                      • masher Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 23:06
                                        wesolych

                                        ps. ale jakbys nie dodala 'Oczywiscie nie znajdzies czasu :)' to bys byla chora
                                        lol raczej martw sie o moja skleroze abym o tym pamietal i jeszcze tu wrocil. bo
                                        z tym raczej bedzie najgorzej w moim przypadku. pisze to zupelnie powaznie, nie
                                        mam pamieci do takich rzeczy jak juz sie czyms innym zajme. a ze sie zajme to
                                        nieuniknione. ale postaram sie pamietac i znalesc na to czas :)
                                        • kora3 Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 23:21
                                          masher napisał:

                                          > wesolych
                                          >
                                          > ps. ale jakbys nie dodala 'Oczywiscie nie znajdzies czasu :)' to
                                          bys byla chora

                                          Zaraz tam chora :)

                                          > lol raczej martw sie o moja skleroze abym o tym pamietal i jeszcze
                                          tu wrocil.

                                          Prawde mówiąc niespecjalnie mi zalezy na tym, po prosyu jestm tylko
                                          ciekawa jakież to info z Biblii w emacie zalinkujesz, szcególnie ten
                                          link mnie interesowałby gdzie w Biblii "stoi",ze pezerwatywa jest
                                          ok :

                                          b
                                          > o
                                          > z tym raczej bedzie najgorzej w moim przypadku. pisze to zupelnie
                                          powaznie, nie
                                          > mam pamieci do takich rzeczy jak juz sie czyms innym zajme. a ze
                                          sie zajme to
                                          > nieuniknione. ale postaram sie pamietac i znalesc na to czas :)

                                          byłoby miło...
                                          a tak całkiem na serio, nie wiem czym się poczułes "obuzgany" ale
                                          jssli serio - to przykro mi, to nie było moim celem.

                                          nadal jestem przekonana, ze nauka Koscoła jest taka jaką
                                          przedstawiłam, a KKK jest dla wiernych wiarygodna, co do stanowiska
                                          koscioła wykladnia, ale jesli zdolsz przedstawic mi inne oficjalne
                                          stanosiwko
                                          Koscioła w tej matrrii, a takze podasz xródło bardziej wiazące dla
                                          Koscioła niz KKK, na pewno mozesz liczyć na moja pokore :)
                          • masher Re: A Katechizm Koscioła Katolickiego to jest źró 10.04.09, 21:01
                            ps. nie mysle, wiem ze co ksiadz to inne twierdzenia sobie bedzie wymyslal.
                            myslisz ze kosciol jest jednolity i kazdy ksiadz zgodnie z programem? wybacz,
                            ale nie mam 5 latek :)
                            • kora3 A myl co chcesz 10.04.09, 21:09
                              to w końcu nie moja sprawa, wiem,z e owych Twoich "wiarygodnych
                              źródeł" się nie doczekam, bo ich nie ma
                              • masher Re: A myl co chcesz 10.04.09, 21:45
                                jak odpisalem ci w powyzszym wpisie, zrodlem sa dla mnie zrodla. nie zadne
                                opracowania opracowan opracowan. wybacz, ale nie ten poziom dyskusji, nie ze mna.
                                • kora3 Re: A myl co chcesz 10.04.09, 22:02
                                  masher napisał:

                                  > jak odpisalem ci w powyzszym wpisie, zrodlem sa dla mnie zrodla.
                                  nie zadne
                                  > opracowania opracowan opracowan. wybacz, ale nie ten poziom
                                  dyskusji, nie ze mn
                                  > a.


                                  no raczej racja, człowiek nie znajacy nauki wlasnego Kosciola i
                                  jeszcze zacietzrewiony. Nie masz ponoc czasu szukac ok , ale mozesz
                                  chyba zdradzic mnie maluczkiej CO miałoby byc xródłem wg Ciebie?
                                  sama sobie pozukam nie?:)
                                  • masher Re: A myl co chcesz 10.04.09, 22:18
                                    myslalem ze juz wystarczajaco dokladnie okreslilem czym sa dla mnie zrodla.

                                    co do znajomosci nauki wlasnego kosciola, wybacz ale nie jestes upowazniona do
                                    wydawania takich osadow a na dodatek nie posiadasz wystarczajacej do tego wiedzy
                                    o mnie i o tym co wiem. na chwile obecna neguje kolejne przez ciebie stronkowe
                                    opracowania i ciekawie mnie jak faktycznie ma sie opracowanie kkk do zrodel na
                                    ktorych materiale powstalo. nic na chwile obecna wiecej o mnie wiedziec nie
                                    wiesz. ale tobie to nie przeszkadza do osadow i opluwania kogos. dlatego wybacz
                                    ale nie mam przyjemnosci rozmawiac z nikim na takim poziomie. a gdy pisze ze nie
                                    mam obecnie czasu na szukanie i wglebianie sie w temat czytajac zrodla to badz
                                    laskawa to przyjac do wiadomosci i nie zachowuj sie jak przedszkolak. za stary
                                    jestem na branie udzial w tego typu cyrkach i szkoda mi najzwyczajniej czasu.

                                    i jeszcze jedno, nie sadze abysmy mieli podobne poglady na ten temat. z prostej
                                    pzyczyny, dwoje ludzi ktorzy czerpia wiedze z roznych zupelnie nie przystajacych
                                    do siebie zrodel nie moze wyciganac takich samych wnioskow. fizycznie niemozliwe :]
                                    • kora3 Re: A myl co chcesz 10.04.09, 22:36
                                      masher napisał:

                                      > myslalem ze juz wystarczajaco dokladnie okreslilem czym sa dla
                                      mnie zrodla.

                                      Ale w Biblii nie znajdziesz pewnie za wiele o antykoncepvji, prda? A
                                      KKK poniekąd "wyszedł" spod palców papieza, bo jest opracowany przez
                                      PKW oraz przez paieza zatwierdzany.

                                      >
                                      > co do znajomosci nauki wlasnego kosciola, wybacz ale nie jestes
                                      upowazniona do
                                      > wydawania takich osadow a na dodatek nie posiadasz wystarczajacej
                                      do tego wiedz
                                      > y
                                      > o mnie i o tym co wiem.

                                      Posiadam wszelako dzieki tobie wiedze czego nie wiesz. :)

                                      na chwile obecna neguje kolejne przez ciebie stronkowe
                                      > opracowania i ciekawie mnie jak faktycznie ma sie opracowanie kkk
                                      do zrodel na
                                      > ktorych materiale powstalo.

                                      pzed paroma postami pisales ze KKK to tylko jakies opracowanie:)
                                      czyżbys zmienił juz zdanie?


                                      ale tobie to nie przeszkadza do osadow i opluwania kogos.

                                      a któz Cie opluwa, nie rób scen. :)

                                      za stary
                                      > jestem na branie udzial w tego typu cyrkach i szkoda mi
                                      najzwyczajniej czasu.

                                      Jak widać po twych postach nie tylko na to było szkoda czasu :)

                                      prostej
                                      > pzyczyny, dwoje ludzi ktorzy czerpia wiedze z roznych zupelnie nie
                                      przystajacyc
                                      > h
                                      > do siebie zrodel nie moze wyciganac takich samych wnioskow.
                                      fizycznie niemozliw
                                      > e :]

                                      A jednak - tyle, ze Ty myslisz, e twoje wnioski sa zgodne z nauka
                                      Kosciła, a ja wiem, ze tak nie jest w przypadku moich, podobnych
                                      zrsztą.
                                      • masher Re: A myl co chcesz 10.04.09, 22:42
                                        "pzed paroma postami pisales ze KKK to tylko jakies opracowanie:)
                                        czyżbys zmienił juz zdanie?"

                                        bo jest to opracowanie lol naprawde, trace czas, wybacz.
                                        • kora3 Re: A myl co chcesz 10.04.09, 22:49
                                          masher napisał:

                                          > "pzed paroma postami pisales ze KKK to tylko jakies opracowanie:)
                                          > czyżbys zmienił juz zdanie?"
                                          >
                                          > bo jest to opracowanie lol naprawde, trace czas, wybacz.

                                          raczej ja - twierdziłeś ze to żadne źródło o zasadach wiary
                                          tylko "jakeś opracowanie" a to podstawa w Kosciele :)
                                          >
                                          • masher Re: A myl co chcesz 10.04.09, 23:04
                                            podstawa w kosciele jest zupelnie inna ksiazka :] ale jej tez nikt nie czyta bo
                                            za gruba, za nudna i w ogole nie jest przecie zrodlem podstawowym :]
                                            • kora3 Re: A myl co chcesz 10.04.09, 23:11
                                              masher napisał:

                                              > podstawa w kosciele jest zupelnie inna ksiazka :] ale jej tez nikt
                                              nie czyta bo
                                              > za gruba, za nudna i w ogole nie jest przecie zrodlem
                                              podstawowym :]

                                              owszem jest - tyle tylko, ze Biblia w kosciołach hrzescijańskich
                                              jest INTERPRETOWANA. I nie tylko dlatego, ze jest gruba i nudna:)

                                              Idąc Twoim tropem myslenia Biblia zawiera znacznie wiecej przekłamań
                                              niz taki katechizm:) Tłumaczono ja z jezyków róznych, czesciowo
                                              martwych, w dodatku czesc tekstów odrzucono (mówie rzecz jasna o
                                              NT), a czsci byc oze nigdy nie znaleziono. Biblia jest takze pełna
                                              metafor.
                                              Z pewnoscia nie doszukasz się w niej inforacji o antykoncepcji
                                              horonalnej, in vitro, klonowaniu, szkoda naprawde Twej fatygi.
                                              • masher Re: A myl co chcesz 10.04.09, 23:20
                                                oczywiscie ze biblia moze miec wiele przeinaczen, ufam ze raczej miej niz wiecej
                                                i ze Jezus byl jeden, umal i zmartwychwstal... ;) ba, pelna metafor, calosc to
                                                metafora, bardzo zreczna i madra.
                                                zdziwilabys sie ile tam mozna znalesc madrosci ktora w dalszym ciagu przeklada
                                                sie na wspolczesne zycie. ba, sa prawidla ktore sa stale i niezmienne. takie
                                                przykazanie 'nie zabijaj'. teraz mozna sie zastanawiac czy nie zabijaj znaczy
                                                nie zabijaj tylko i wylacznie, czy tez pod to wchodzi 'nie zakladaj prezerwatywy
                                                na przyrodzenie'

                                                biblia zawsze bedzie podstawa. jest podstawa dla nauk kosciola, dla tego co moze
                                                uznac papiez i co glosic... jest sla kosciola katolickiego zrodlem zrodla od
                                                zrodla :) ale nie o czytaniu biblii pisalem, i mysle ze to bylo jasne :)

                                                koncze i jeszcze raz milych swiat :)
                                                • kora3 Re: A myl co chcesz 10.04.09, 23:34
                                                  masher napisał:

                                                  > zdziwilabys sie ile tam mozna znalesc madrosci ktora w dalszym
                                                  ciagu przeklada
                                                  > sie na wspolczesne zycie.

                                                  Mozna tz znaleźć wiele zaleceń, które nijak sie na życie
                                                  chrzescijanina nie przekładaja, albo nie powinny:) - mam na mysli
                                                  ST.

                                                  ba, sa prawidla ktore sa stale i niezmienne. takie
                                                  > przykazanie 'nie zabijaj'.

                                                  wiesz, prowokujesz znów do dyskusji:)a potem mnie zrugasz zem
                                                  gó...ara i tepak :)

                                                  przykazanie "nie zabijaj" w ST mało zupełnie inne znaczenie niż
                                                  teraz. Zabicie niewolnika, czy wroga nie było niczym złym ogólnie.
                                                  Z kolei pierwsi chrzescijanie traktowali je bardzo rygorystycznie:
                                                  nie wolno było im zabijac nawet w obronie swego życia.
                                                  Tarz jak widzisz wszstko to uległo zmianie: gdy zabijesz kogos w
                                                  obronie swego, albo cudzego zycia, w obronie ojczyzny ocema moralna
                                                  i kanoniczna jest inna niz dla morderstwa.


                                                  teraz mozna sie zastanawiac czy nie zabijaj znaczy
                                                  > nie zabijaj tylko i wylacznie, czy tez pod to wchodzi 'nie
                                                  zakladaj prezerwatyw
                                                  > y
                                                  > na przyrodzenie'

                                                  Widzisz starasz się na siłę upriscic, a tak sie nie da. W przypdku
                                                  prezerwatywy Kosciół nie suguje, że ktos zostanie przez to zabity.
                                                  Stoi na stanowisku, ze ta metoda zapobiegania nielanowanej ciazy nie
                                                  ingeruje co prawda w byt zapłodninego jaja, ale poprzez sam
                                                  fakt "zamykania się na życie" moze prowadzić do otwartosci na
                                                  aborcję, a przez dostepnosc seksu kedy się ma na o ochote bez
                                                  knsekwencji sprawia, ze małzonowie raktuja sie wzajemnie
                                                  przedmiotowo i przezywają seks tylko cielesnie. Pamietaj też ze
                                                  nauka Koscioła to nie tylko same przykazania. W tej nauce jest też
                                                  mozwa np. o cystosci małzeńśkiej.

                                                  Wracając do "nie zabijaj" - no wiesz, jeden z bardzo powaznych ojców
                                                  Koscioła, śweity nawet uwazał, ze mozna dokonywac abircji, meskich
                                                  płodów do 3 miesiaca ciązy, a żeńskich nieco dłuzej, bo dopiero
                                                  popewnym czasie Bóg zsyła dusze do płodu. Kosciół oczywiscie odcina
                                                  sie od tej zasady, ale to nie zmienia faktu, ze głosił tak jego
                                                  zcłowiek. Czyli jak widzisz juz wieki temu w tym temacie były
                                                  watpliwosci, tyle,ze Kosciół ma jakieś oficjalne stanowisko.
                                                  >
                                                  > koncze i jeszcze raz milych swiat :)

                                                  wzajemnie
                            • kora3 jescze "niewiarygodne xródła" encykliki 10.04.09, 21:20
                              www.npr.prolife.org.pl/wybrane_fragmenty1.htm
                              wiem wiem, tendecyjne i nieprawda, ale prawda :)
                              • masher Re: jescze "niewiarygodne xródła" encykliki 10.04.09, 21:48
                                walnij jeszcze wiekszym zbiorem cytatow... lapiesz sie na manipulacje i sama ja
                                stosujesz. slowo zrodlo jest ci zupelnie obce. polecam slownik badz encyklopedie.
                                • kora3 ale nadal się złoscisz tylko, a 10.04.09, 22:03
                                  ani Twoim zdaniem wiarygodnych xródeł podac nie umiesz, ani nawet
                                  zdradzić gdzie ich nalezy poszkkiwac - faktyznie - nie ma sensu.
                                  • masher Re: ale nadal się złoscisz tylko, a 10.04.09, 22:20
                                    gdzies sie zloszcze dziecie drogie? ty mnie jedynie irytujesz swoja dziecinna
                                    postawa. pozwol ze wroce do serialu i odpoczne troche :]
                                    • kora3 Re: ale nadal się złoscisz tylko, a 10.04.09, 22:22
                                      masher napisał:

                                      > gdzies sie zloszcze dziecie drogie?

                                      kolejny 7-latek na forum :) do kobiety 37 lat mówic "dziecię" :)

                                      ty mnie jedynie irytujesz swoja dziecinna
                                      > postawa. pozwol ze wroce do serialu i odpoczne troche :]

                                      tak serial jest odpowiedni, faktycznie. Radze jeszcze doczytac co tu
                                      jest napisane:
                                      Katechizm Kościoła Katolickiego (w skrócie KKK) – oficjalna
                                      wykładnia doktryny wiary i zasad moralności Kościoła katolickiego,
                                      obowiązująca wersja opublikowana została po raz pierwszy w 1992 roku
                                      [1].

                                      Katechizm ten zawiera popularnie napisaną wykładnię najważniejszych
                                      zasad wiary, moralności i kultu, do których przestrzegania
                                      zobowiązani są wierni Kościoła katolickiego.

                                      Oryginalny tekst katechizmu jest napisany po łacinie. Jest on
                                      sporządzany przez specjalną katechetyczną komisję przy papieskiej
                                      Kongregacji Nauki Wiary i ostatecznie zatwierdzany przez papieża.
                                      • masher Re: ale nadal się złoscisz tylko, a 10.04.09, 22:38
                                        i jest OPRACOWANIEM TEKSTOW PAPIESKICH!!!! i jak kazde opracowanie i tlumaczenie
                                        majace wielu autorow moze zawierac bledy, przeinaczenia, zmiany znaczeniowe w
                                        stosunku do oryginalu i samych tekstow zrodlowych. dlatego mowie caly czas o
                                        zrodle! myslisz ze kazdy czyta encykliki papieskie?

                                        cofam, nie jestes dziecieciem :] ale poziom dyskusji rowny z przedszkolakiem
                                        pozostaje.
                                        • kora3 Wybacz, ale to herezja 10.04.09, 22:48
                                          masher napisał:

                                          > i jest OPRACOWANIEM TEKSTOW PAPIESKICH!!!! i jak kazde opracowanie
                                          i tlumaczeni
                                          > e
                                          > majace wielu autorow moze zawierac bledy, przeinaczenia, zmiany
                                          znaczeniowe w
                                          > stosunku do oryginalu i samych tekstow zrodlowych.

                                          Chyba obrazasz teraz wysoka hierachie Koscioła, katecizm to nie
                                          artykuł z "niedzieli", sadzisz, ze papież i PKW tak sobie spokojnie
                                          zatwierdza cos co ma byc obowiazujace dla wszystkich wiernych ze
                                          znaczacymi błedami co do interpretacji tej czy innej kwesti
                                          moralnej, czy sprawy wiary?

                                          dlatego mowie caly czas o
                                          > zrodle! myslisz ze kazdy czyta encykliki papieskie?

                                          mysle, ze niekażdy.
                                          >
                                          > cofam, nie jestes dziecieciem :] ale poziom dyskusji rowny z
                                          przedszkolakiem
                                          > pozostaje.

                                          Mussz zatem zmienic swój poziom dyskusji, bo sorry, ale twierdzenie
                                          ze KKK zawierac moze błedy merytoryczne ws. wiary i oralnosci i
                                          stanowiska papieza, a wiec i Kosciła w takich sprawach jest naprawde
                                          żenujące u dorosłego człowieka podającego się za katolika i to
                                          jeszcze obeznanego w temacie. To jest herezja po prostu.
                                          • masher Re: Wybacz, ale to herezja 10.04.09, 23:13
                                            niestety nie. stad pojawily sie poprawki w kolejenym wydaniu :) nie mowie tu o
                                            grubych przeinaczeniach, mowie o tym ze zawsze sie to moze przytrafic, zawsze i
                                            kazdemu. tak samo w tlumaczeniach na rozne jezyki moga sie pojawiac roznice.
                                            czego w tym nie rozumiesz nie wiem. moze to ta twoja tendencja do przeinaczania
                                            szczegolu do ogolu sie klania. ale dla ciebie to herezja lol

                                            skoro juz sie w czyms zgadzamy- odnosnie tego kto czyta encykliki i nie tylko
                                            je... to teraz mi odpowiedz na proste pytanie- co jest zrodlem- zbior pelnych
                                            encylik i wnioskow koncowych dzialan poszczegolnych komisji czy tez opracowanie
                                            ich do postaci kkk? nie spiesz sie z odpowiedzia ;)
                                            • kora3 Re: Wybacz, ale to herezja 10.04.09, 23:44
                                              masher napisał:

                                              >> czego w tym nie rozumiesz nie wiem. moze to ta twoja tendencja do
                                              przeinaczania
                                              > szczegolu do ogolu sie klania. ale dla ciebie to herezja lol

                                              zrozumiałam, ze sugerujesz, iz w KKK moga pojawic sie znaczące
                                              przekłamania dot. spraw wiary i moralnosci.
                                              Przykladowo dotyczace tego, o cym piszemy teraz. Czyli tak naprawde
                                              Kosciół dopuszcza przerwatywe, ale komus się napisało, ze wszelka
                                              ingerencja w płodnosc jest zła i klepneli:)
                                              To nie jest mozliwe.
                                              >
                                              to teraz mi odpowiedz na proste pytanie- co jest zrodlem- zbior
                                              pelnych
                                              > encylik i wnioskow koncowych dzialan poszczegolnych komisji czy
                                              tez opracowanie
                                              > ich do postaci kkk? nie spiesz sie z odpowiedzia ;)

                                              Nie no ... słuchaj, mam wrazenie, ze ty interpretujesz
                                              słowo "źródło" jako tekst źródłowy. A ja piszac "żródło" miałam na
                                              myśli to skad zaczerpnieto informacje.

                                              Nie wiem jak Ci to prosto wytłumaczyc, ale spróbuje: ktospisze prace
                                              doktorską i jak wiadomo korzysta z róznych źródeł i na nie się
                                              powołuje w swej pracy. Ale co jest naturalne ma też własne badania,
                                              formułuje nowe wnoski. w momencie gdy praca zostanie dopuszczona i
                                              obroniona sama staje się np. dla studentów, dyplomantów i innych
                                              badaczy :) źródłem.

                                              Jesli katechizm nie byłby zgodny ze stanowiskiem papieza i PKW nie
                                              zostałby ztwierdzony przez papieza - analogicznie, gdyby wnioski
                                              doktoranta nie były zgodne z wynikami badań i zaprzeczałyby nauce i
                                              logice promotor nie dopusciłby pracy.

                                              wg mnie nie jest mozliwe, by stanowisko paieza było inne, a w
                                              katechiźmie porzedstwiono inne,.
    • crazyrabbit Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 16:59
      Skoro, jak tutaj przeczytałam, i tak ciagle popełniasz
      świętokradztwo, chodząc do komunii, skoro wiesz, że zaraz po tym
      zgrzeszysz, to na następnej spowiedzi przemilcz sprawę antykoncepcji
      i tyle.
      W sumie, co Ci zależy? Przynajmniej spokój będziesz miała.
      Wielu ludzi tak robi.
    • masher Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 17:23
      ma prawo odmowic. jesli widzi ze nie masz ochoty na zaprzestanie popelniania
      grzechu to jakim prawem ma w tym uczestniczyc?

      nie znam sie moze, ale sa chyba rozne metody. pigulki o dzialaniu
      wczesnoporonnym jest na rowni z aborcja- takie samo dzialanie. co innego nie
      dopuscic do zaplodnienia a co innego bawic sie w to ktora komorka nowego
      czlowieka ma przezyc :]

      wybor masz spory, co zrobisz to twoja brocha. a Jezus umarl takze za tych ktorzy
      klamia, zabijaja itd... kwestia podstawowa sakramentu spowiedzi jest szczerosc i
      zal. mysle ze rozumiesz czemu nie mogl
    • annjen Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 18:04
      po prostu nie traktujesz serio swojej wiary, chodzisz do spowiedzi bo tak
      wypada, bo są święta... nie chcę się tu stawiać za wzór, ale ja decydując się na
      niesakramentalny związek przestałam się spowiadać. chodzę do kościoła, modlę
      się, uważam, że moje życie osobiste osądzi Bóg. nie mogę wziąć ślubu
      kościelnego, ale ty możesz. inna sprawa to antykoncepcja. przemilczanie jej na
      spowiedzi nie ma sensu, bo kogo w ten sposób oszukasz? robisz krzywdę tylko
      sobie. ja wierzę, że dla Boga liczy się miłość i prawda. a że w Wielkanoc
      wszyscy patrzą na mnie jak na raroga, gdy nie idę z mężem do komunii, to trudno,
      taka jest konsekwencja mojej decyzji.
      • marzeka1 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 18:20
        Traktujesz wiarę jak supermarket, wybierasz, co jest lekkostrawne i w promocji.
        Daj lepiej sobie spokój i tyle.
        Skoro wierzysz w Boga, ale nie w instytucje kościoła, to po co uprawiasz
        hipokryzję i chodzisz do spowiedzi??? Nie rozumiem tego jako osoba wierząca, ale
        myślę, że nie rozumieją tego przede wszystkim osoby niewierzące.
      • enith Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 18:44
        Annjen, muszę ci napisać, że autentycznie przywracasz mi wiarę w taką zwykłą ludzką przyzwoitość. Podjęłaś decyzję o współżyciu i zrezygnowałaś z przystępowania do sakramentów, podobnie jak ja. I ja, podobnie jak ty, spotykam się z tytułu rezygnacji z sakramentów z komentarzami rodziny i znajomych, którzy to znajomi bez skrupułów i chwili refleksji zasuwają co niedzielę do kościoła, chodzą do spowiedzi i przyjmują komunię, żyjąc jednocześnie w związkach nieformalnych i stosując antykoncepcję. Na spowiedzi albo pomijają w ogóle fakt seksu przedmałżeńskiego i antykoncepcji, żeby uniknąć niewygodnych pytań księdza, albo, podobnie jak autorka wątku, kłamliwie przyrzekają postanowienie poprawy, byle odklepać spowiedź i móc przystąpić do komunii. Jeśli to nie jest hipokryzja, to ja nie wiem, co nią jest :/
    • white-lizette Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 18:28
      Mam pytanie, po co latac do spowiedzi skoro nie zalujesz tego co zrobilas?
      Pseudo-katolicy poprostu mnie rozbrajaja.
      • melixsa Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 18:47
        A wiesz, że spowiadanie się z czegoś, czego się nie żałuje, to grzech ciężki?
        Rety jak ja nie lubię tych pieprzon... katoli i ich beznadziejnych problemów.
        Bez sensu, to było opowiadanie o swoim życiu intymnym jakiemuś księżulkowi,
        który pewnie potem zabawia się miło wspominając wyznania młodych panienek.
    • 0ffka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 19:43
      Trzeba być niezłym perwersem, aby chodzić do obcego faceta w sukience i
      opowiadać mu o swoim życiu erotycznym.
      • barakudaa Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 20:06
        Doskonale wiem że popełniam grzech i nie chodzi mi zupelnie o to.
        Jak wcześniej mi napisałam chodzi mi o to czy ksiądz moze zadawac
        >>>>>>takie pytania.

        Jasne ,ze moze,jestes katoliczka to powinno byc oczywiste dla
        ciebie....a tak wyłazi pani Dulska ,religia zakazuje ale ja bede
        udawac iewiniątko i popytam sie na forum,poczytam ateistyczne wywody
        i moze uspie sumienie a to TY tymczasem powinnas miec sumienie i nie
        usprawiedliwac sie na foru,,wiesz ze grzeszysz i ok,nie podpieraj
        sie ksiedzem

        >>>Ponadto
        czy ma prawo wymuszac na mnie jakieś przysięganie?

        To po co leziesz do spowiedzi?Zeby popatrzec w oczki ksiedzu??

        To moja sprawa
        czy żałuję czy nie.

        Nie nie Twoja,jesli jestes katoliczką to masz przestrzegac pewbych
        zasad...

        >>>> Po spowiedzi do czasu komunii zawsze zachowujemy
        czystosc. A jak się kochamy to nie chodzimy do komunii.
        Obluda do kwadratu i dulszczyzna do szescianu

        >>>Są również
        takie przypadki, że to księża mają dzieci a ślubują czystosc a ja
        nikomu czustości nie ślubowałam

        A co cie obchodza grzechy ksiezy>Wszak kazdy bedzie odpowiadal za
        swoje,nieprawdaż?Zenujące jest podpieranie sie cudzymi grzechami
        bleeeeeeee
        • jamesonwhiskey Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 20:27
          > Jasne ,ze moze,jestes katoliczka to powinno byc oczywiste dla
          > ciebie....a tak wyłazi pani Dulska ,religia zakazuje ale ja bede
          > udawac iewiniątko i popytam sie na forum,poczytam ateistyczne wywody
          > i moze uspie sumienie a to TY tymczasem powinnas miec sumienie i nie
          > usprawiedliwac sie na foru,,wiesz ze grzeszysz i ok,nie podpieraj
          > sie ksiedzem

          jakie sumienie przeciez nic zlego nie robi
          rozumiem ze ty bez pytania opowiadasz jakiemus obcemu facetowi ze dzisiaj
          przyjelas w dupsko a wczoraj zrobilas z polykiem
    • skarpetka_szara Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 20:19
      Większość protestantów (z wyjątkiem luteran) odrzuca spowiedź
      uszną, ponieważ ich zdaniem darować grzechy może tylko Bóg.
      Rozwój spowiedzi prywatnej, jako równoprawnej ze spowiedzią
      powszechną, przypada na czasy Grzegorza Wielkiego.( Grzegorz
      rowniez wymyslil Czysciec)

      W 1215 Sobór Laterański IV wprowadził do dziś obowiązujące
      regulacje dotyczące pokuty, tj. obowiązek spowiedzi przynajmniej
      raz w roku w czasie wielkanocnym oraz tajemnicę spowiedzi.

      Za przeprowadzenie spowiedzi zabronione jest pobierać opłatę, ale
      jałmużna jest mile widziana!! (BARDZO WAZNE !!!)

      Tak jak widzicie, Jezus niby umarl ponad dwa tysiace lat temu, ale
      spowiedz, czysciec istnieje w naszej religi zaledwie kilka setek
      lat.

      Acha, kiedys w kosciele wierzyli w reinkarnacjie rowniez, ale gdy
      szlachcice sie oburzyli (jak to by mogl pastuch urodzic sie w
      nastepnym zyciu jako jeden z nich) i zagrozili zabraniem majatku z
      kosciola - oczywiscie kosciol ulegl i zmienil zapiski o
      reinkarnacji.
      • marajka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 12:17
        www.luteranie.pl

        Poczytaj sobie o spowiedzi.
    • pelne20cm onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 09.04.09, 20:34
      obcemu facetowi co siedzi w kiosku z kratka opowiadasz jak cie facet posuwa i jak czesto
      pomysl czy to normalne
      facet ktory czysto teoretycznie nigdy tego nie robil co najwyzej jego udreka to wlasna reka a ty mu opowiadasz swoje zycie seksualne
      to go podnieca dlatego wypytuje katabas czarny
      mamy XXI wiek w kieszeni masz komorke mp3 internet na chacie a chodzisz i obcemu gadasz o posuwaniu jakbys w autobusie opowiadala
      to z cala pewnoscia nienormalne
      bylo mu nawrzeszczec zbokowi onaniscie jednemu prosto w twarz
      • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 09.04.09, 21:44
        tak, a puzniej wieczorami przypomina mu sie co mu naopowiadalas i
        sie na to onanizuje. brrr.... chore!
        • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 09.04.09, 22:47
          wiecie co, jeśli sprawia Wam przyjemność obrażanie innych, a szczególnie ich
          religii, to poszukajcie sobie bardziej odpowiedniego miejsca. takie podejście
          niczemu nie służy, a tutaj piszą dziewczyny potrzebujące mądrej rady a nie
          wylewania frustracji przez osoby ewidentnie mające problemy ze sobą.
          • pergolja Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 07:57
            prawda boli
            zyj dalej w przekonaniu ze ten czarny nie jedzie na recznym przy uzyciu jego wlasnej swietej reki
            nie zapomnij mu posadzic swojego dziecka na kolana jak wpadnie po koledzie
            • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 10:15
              nie mam dzieci. poza tym księża to nie jakaś inna rasa, tylko pewien procent
              społeczeństwa i wśród nich są różni ludzie - jak to w całej populacji. uważam,
              że generalizowanie tutaj ma taki sam sens, jak mówienie, że "każdy pijak to
              złodziej";) nie odpowiada mi również język, jakim mówicie o księżach - nie
              mówię, że obraża mnie i moją wiarę, bo byle co nie jest w stanie mnie dotknąć.
              natomiast świadczy o tym, ze intelektualnie nie jesteście w stanie uczestniczyć
              w poważnej dyskusji.
              • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 19:49
                To ty nie mozesz uczestniczyc w normalnej konwersacji.
                Doprowadzanie sie do stanu podniecenia przez ksiezy jest jak
                najbardziej normalna konwersacjia. Na tym forum rozmawia sie duzo o
                seksie oralnym, onanizacji, itd... a ze tak jak sama mowilas: Ksieza
                to nie inna rasa - tak samo to robia.

                A co do watku. Dziewczyna sie pyta czy to normalne ze ksiadz
                wypytuje ja o intymne informacjie ktore powinny byc miedzy
                kochankami - a ja twierdze ze nie! ze ksiadz to perwert i bedzie jej
                opowiesci uzywal do onanizowania sie.

                Dlaczego tak trudno jest tobie wyobrazic sobie ze ksiadz ma fiuta?
                • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 21:26
                  nie zamierzam odbijać piłeczki, natomiast ośmielę się zauważyć, że na temat
                  seksualności ludzie kulturalni potrafią rozmawiać w sposób taktowny, a nie
                  wulgarny. dziwne, że kiedy dotyczy to relacji partnerskich, wszyscy potrafią
                  zdobyć się na mniejszą lub wiekszą delikatność, a gdy temat dotyczy księży,
                  zaczynają (chyba dla kontrastu?) używać słownictwa rynsztokowego. ja wiem, że
                  ksiądz jest zwyczajnym człowiekiem, nawet nie wiesz, jak dobrze to wiem. domagam
                  się tylko szacunku dla siebie i współrozmówców.
                  • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 21:49
                    Nie, moja mila. Czlowiek ktory slubowal czystosc na tle seksualnym
                    nie moze miec tego samego statusu jak ludzie ktorzy tego nie
                    zrobili.

                    napisalas: "ja wiem, że
                    > ksiądz jest zwyczajnym człowiekiem, nawet nie wiesz, jak dobrze to
                    wiem"

                    bylas moze ksiedza "kochanka". i co? KOCHALISCIE sie, czy po prostu
                    babke rznal na plebani?

                    Zreszta... wlasnie ksieza sa tu na forum traktowani tak samo jak
                    inne pary: ludzie pisza roznie o relacjiach seksualnych - jedni
                    pisza wulgarnie a inni romantycznie. I nie wiem dlaczego wymagasz
                    aby wlasnie o ksiezach uzywano "lagodnych" sformulowan.

                    PS: mam szacunek dla siebie. I mam szacunek dla wspolrozmowcos.
                    Ale jest cos takiego jak wolnosc slowa i nie kazdy jest w stanie
                    calowac rece ksiezy jak ty. Ja, np, nielubie ich z pasjia. I
                    dlaczego Twoje wierzenia mam szanowac, a ty moich nie? Gdybym
                    wierzyla w krasnoludki to bys mnie szanowala? nie. A wejdz sobie na
                    post: Swiadkowie J. , i zobaczysz jakim szacunkiem bije od Twojej
                    religi dla innej. brrrr...
                    • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 23:32
                      piszesz: bylas moze ksiedza "kochanka". i co? KOCHALISCIE sie, czy po prostu
                      babke rznal na plebani?
                      i to ma być szacunek dla mnie?;) pisząc, że dobrze znam ksieży liczyłam się z
                      taką reakcją;) nie wpadłaś na jeszcze inny pomysł: może to ja jestem
                      księdzem?:)))) oczywiście żadna z tych wersji nie jest prawdziwa. nie całuję
                      również księży po rękach, nie przystępuję do sakramentów... jestem gotowa na
                      wymianę poglądów, ale kulturalną, a nie niekontrolowane wylewanie swoich
                      frustracji i kompleksów za pomocą prostackich i wulgarnych komentarzy.
                      • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 11.04.09, 17:22
                        Tak, byc moze jestem zfrustrowana kosciolem ale zobacz dlaczego:

                        wyborcza.pl/1,96165,6490067,Arcybiskup_Dublina__Raport_o_pedofilii_w_irlandzkim.html

                        To jest raport o tysiacach i tysiacach ofiar molestowania przez
                        ksiezy pedofili. To byly niewinne dzieci ktore rodzice naiwnie
                        oddali pod opieke pedofilow w sutannie. Jestem wsciekla, i jestem
                        zawiedziona Polska podstawa. Bo wiesz co? W us, w irlandi sie o
                        tym glosno mowi, a w POLSCE tacy ludzie jak ty chca ta cala
                        sytuacjie owinac w kolorowy papierek i zawiazac kokardka.

                        To jest wstretne co ksieza wyprawiaja w Polsce, to jest wstretne jak
                        wiele ofiar pada ich przemocy, i to jest straszne ze ksieze nie
                        odpowiedaja tak samo jak normalni ludzie - tylko przenosszeni sa z
                        parafi do parafi zeby swoja pedofilie szerzyc.

                        i mozesz mowic mi ze trzeba o tym mowic z szacunkiem, bla bla
                        bla ...ale ja nie mam szacunku do tego jak W Polsce tacy ludzie jak
                        ty chca ukrywac fakt ze krzywda sie dzieje dzieciom i ludziom w
                        polsce. Jestem wsciekla. Przyznaje sie. Ale to dlatego ze
                        chcialabym zeby ten kraj byl normalny, zeby ludzie wyszli na ulice i
                        obalili ten system klerykalny ktory tak niszczy ludzi.

                        I nie mow mi o szacunku... na szacunek trzeba zasluzyc!

                        Jak kulturalnie chces porozmawiac o pedofili ksiezow? Chcesz
                        porozmawiac kulturalnie ze ksiadz to tez czlowiek, i moze to matki
                        wina ze wysle dziecko na lekcjie religi, ale nie odbierze dziecka
                        tuz po zakonczeniu - bo byc moze ksiadz jest pedofilem i zdejmie
                        chlopczykowi spodenki w wsadzi w niego swojego fiuta? Sorry, ja nie
                        moge o tym rozmawiac z szacunkiem!

                        I nie mow mi w wsrod nauczycieli jest ten sam procent pedofilow jak
                        wsrod ksiezy - bo pedofile specjialnie ida na ksiezy zeby miec latwy
                        i szybki dostep do dzieci. A reszta ksiezy tak samo ma kochanki lub
                        kochankow - i to nie jest zaden sekret. I wiekrzosc klerykow jest
                        molestowanych w czasie nauki przez swoich wyzszych kaplanow.

                        Chcesz rozmawiac o szacunku? gdzie jest szacunek dla mnie jako
                        osoby agnostycznej, ktora nie chcialaby swoje dzieci posylac na
                        lekcjie religi, a slyszy na okolo jak dzieci sa przez to
                        pietnowane. Gdzie jest szacunek dla mnie skoro moje pieniadze jako
                        podatnika ida na religie ktorej kompletnie nienawidze? Gdzie jest
                        szacunek dla mnie gdy widze w sejmie sutanny? Gdzie jest szacunek
                        dla mnie gdy ja z podatkow musze oplacac KSIEZY? I w koncu gdzie
                        jest szacunek dla mnie gdy w Polsce nie ma za grosz szacunku do
                        innych wiar?
                    • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 11.04.09, 13:24
                      dodam jeszcze, że czystość ślubują zakonnicy, księży natomiast obowiązuje
                      celibat. to niby subtelna różnica, ale jesli się w to zagłębić, to jednak
                      znacząca. bo ksiądz uprawiając seks grzeszy cudzołóstwem, a nie łamie ślubów.
                      • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 11.04.09, 17:28
                        wow! To zmienia CALKOWICIE postac zeczy. W takim razie To jest
                        OK!!! super! ze mi to wyjasnilas. Teraz to zupelnie nie mam do
                        czego sie przyczepic. Nastepnym razem jak uslysze o ksiezu
                        molestujacym malolaty w kosciele to bede tylko wiwatowac - bo w
                        koncu Slubow koscielnych nie zlamal, i kazdy moze u niego i tak sie
                        spowiadac.

                        • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 11.04.09, 22:43
                          po prostu chciałam ci uświadomić, że w Twoje wypowiedzi są nieścisłosci. w
                          poprzedniej zresztą też jest ich sporo, ale szkoda mi czasu, żeby ci je
                          wyjaśniać. dla ciebie po prostu świat jest czarno-biały i mam poważne
                          wątpliwości, że ten biały oznacza dobro.
                          • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 11.04.09, 22:47
                            tak, czarno-bialy - jak sutanna ksiedza

                            no i czasami rozowa ;)
                            • annjen Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 12.04.09, 21:37
                              nie wiem co masz na myśli używając takiego porównania...
                  • iluminacja256 Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 11.04.09, 20:13
                    nie zamierzam odbijać piłeczki, natomiast ośmielę się zauważyć, że
                    na temat
                    > seksualności ludzie kulturalni potrafią rozmawiać w sposób
                    taktowny, a nie
                    > wulgarny


                    Ano własnie i tu tkwi sedno!

                    Jakos trudno niektórym zauwazyc, ze ten ksiądz potraktował
                    swojapetentkę w spoósb uwłaczający JEJ GODNOSCI i JEJ SEKSUALNOSCI,
                    ani krzty taktu!
          • skarpetka_szara Re: onaniscie czarnemu opowiadasz i mu staje 10.04.09, 19:44
            Ale o czym ty mowisz? przeciez trzeba wiedziec ze Ksiedza to zboki,
            i nie mozna im opowiadac intymnych sytuacji lozkowych, jezeli nie
            chcesz zeby o Tobie mysleli gdy juz beda sami w konfesjonale w
            ciemnym kosciele.

            Tak samo jak trzba wiedziec ze dziecka samego z ksiedzem sie nie
            zostawia.
    • amira43 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 22:30
      dziewczyno ciesz sie zyciem,olej demagogie kosielna...poczytaj Markiza de Sade:-D
      • zawszezabulinka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 22:51
        ksiadz mogl tak powiedziec bo nie przestrzegasz regul w kosciele.

        ja dawno temu zrezygnowalam ze spowiedzi i z chodzenia do kosciola.
        na swieta nie chodze na msze i co niedziele nie chodze na msze.

        bo ja nie zmieniam zdania. to moj wybor i tyle.

        albo woz albo przewoz, czyli albo religia albo seks. wybor jest prosty.
        podejrzewam ze gdyby ksiadz cie widzial za reke z facetem i dalibyscie sobie
        buzi to tak samo by sie zbluwersowal

        a w ogole wyobrazacie sobie sytuacje gdy rodzina pyta o komunie sw, gdy corcia
        nie poszla? i zacznie sie szereg pytan- czemu , po co itd?
        ciekawe co ma biedna odpowiedziec?


        a w ogole dziwi mnie jak ksiadz moze oceniac mlodego mezczyzne po kilkuminutowym
        wywiadze nt strefy erotycznej
        i skad ksiadz wie ze twoj partner cie bedzie zdradzal. czy to znaczy ze jesli
        przetrzymamy seks do slubu i potem bedziemy sie kochac, to on nie znajdzie kochanki?
        znajdzie tak czy siak.
        tak na marginesie
        a w ogole zdrada nie stanowi powodu do "rozwodu koscielnego" czy tez
        uniewaznienia slubu, jak to sie nazywa - nawet nie wiedzalam :D
        • annjen Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:00
          wiesz, są różni księża. faktycznie ci mniej rozgarnięci (nie chcę tu nikogo
          obrazić, to po prostu ludzie) posługują się gotowymi schematami rozmów z
          penitentem, pewnie zredagowanymi dobrych parę lat temu:) mądry ksiądz potrafi
          przeprowadzić rozmowę tak, by nikogo nie zrazić, a raczej pomóc. sama jak
          pisałam jestem na bakier z Kościołem, a w sytuacjach zawodowych i towarzyskich
          spotykam się z duchownymi, którzy znają moją sytuację i nigdy nie dali mi odczuć
          swojej dezaprobaty.
        • amira43 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:08
          >a w ogole zdrada nie stanowi powodu do "rozwodu koscielnego"
          mylisz sie,powod jakby nie ma znaczenia,to kwestia kasy:-)
          • annjen Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:33
            a ty skąd to wiesz? bo chyba nie z własnego doświadczenia?
        • poprostu_basia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:45
          > i skad ksiadz wie ze twoj partner cie bedzie zdradzal. czy to znaczy ze jesli
          > przetrzymamy seks do slubu i potem bedziemy sie kochac, to on nie znajdzie koch
          > anki?

          widzisz, rozumowanie wygląda tak:
          czekając do ślubu (a potem na dni niepłodne) mężczyzna uczy się
          wstrzemięźliwości i kontroli swoich, hm, powiedzmy-chuci;), rozwija się między
          partnerami więź duchowa,emocjonalna, nie oparta na fizyczności ale wyższa i
          silniejsza. Dzięki temu później, nawet jeśli jakaś kobieta będzie go pociągać,
          uwodzić itp mężczyzna będzie się w stanie opanować.
          natomiast jeśli od początku rozwija się sfera erotyczna związku to mężczyzna
          przyzwyczaja sie do zaspokajania potrzeb seksualnych od razu i samokontrola mu
          szwankuje (a i pozostałe sfery słabiej sie rozwijają zaniedbane). i wtedy w
          obliczu pokusy albo np dłuższej wstrzemięźliwości spowodowanej chorobą żony może
          nie umieć sie powstrzymać.
          to tak w skrócie i uproszczeniu:)

          Osobiście się z tym kompletnie nie zgadzam, niemniej jednak tak to wygląda w
          oczach księdza.
          • zawszezabulinka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:52
            rozumiem ale mozna isc jeszcze za takim rozumowaniem. nauczy sie nauczy tej
            wstrzemiezlowosci, ale jesli zapali sie zielona lampka "wolno" to sie rzuci na
            wszystkie kobiety bo nie sprobowal ich wczesniej ;)

            (tutaj sobie troche zartuje ;p)
            • poprostu_basia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:54
              ale ta lampka to tylko na żonę ;)o to tylko w dni niepłodne o ile nie chcą
              zmajstrować potomka;)
    • delayla Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:01
      Przede wszystkim sama spowiedź = żałowanie za to z czego się spowiadasz.
      Więc poruszając wątek sexu na spowiedzi dajesz do zrozumienia, że tego żałujesz
      i postarasz się więcej tego nie robić.
      Miałam o to całe batalie z moim byłym....
      • amira43 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:12
        a dlaczego masz ,załowac czegos ,co cementuje zwiazek??
        seks ,tylko w celu prokreacji?;-DDD..zakładajac,ze ksieza zyja w ascezie;-)
        • zawszezabulinka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:24
          oo myslenie macica i te sprawy. to powinno byc zakazane.
          potem malzenstwo z 10 dzieci zastanawiaja sie co wlozyc do gara.
          i czyja to jest wina?

          a o tym rozwodzie i zradzie uslyszalam w programie tv, wyglaszal ta inf jakis
          prawnik
          czyli facet/babka moze zdradzac, ale rozwodu/uniewaznienia nie bedzie.

          a tak i wszystko jasne... magiczna koperta :D
          • amira43 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:32
            nazwijmy to precedensem i słusznym działaniem Koscioła,dla dobra byłych
            małzonkow:-)))
    • jagoda_pl Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:23


      Piszecie, że "po co się spowiadać skoro i tak się potem nagrzeszy?" To przecież tyczy się każdego grzechu i na tej zasadzie każda spowiedź jest bez sensu, bo... jesteśmy za słabi... Spytałam o to kiedyś spowiednika i... zapadła cisza. Niestety.

      Mnie ostatnio potraktowano w podobny sposób. Nie, nie oczekiwałam głaskania po główce, ale ksiądz wyśmiał fakt, że darzę zaufaniem mojego chłopaka. Bo skoro współżyjemy to on mnie już nie szanuje i zdradza z innymi. Cóż za proste rozumowanie! Czystość przedmałżeńska gwarantem wierności w małżeństwie:/! A co do antykoncepcji - polecił mi lekturę forów internetowych, abym się przekonała o jej nieskuteczności:D! Aż mi się niektóre tutejsze wątki przypomniały ("Bo on założył gumę, ale zaraz ściągnął" itp.;))!

      No cóż, uczestniczyłam ostatnio w rekolekcjach prowadzonych przez Szymona Hołownię i powalił mnie na kolana takim tekstem: "Spowiedź to ważny sakrament, ale jak się trafi na buca konsekrowanego to już po wszystkim":D! Widocznie trafiłyśmy na takich buców;)!

      A co do świętokradztwa itp. zarzutów... Mnie ostatnio frapuje fakt stosowania antykoncepcji w małżeństwie... W takiej sytuacji chodzenie do spowiedzi też nie ma sensu, bo się "tkwi" w grzechu. Moja mama mówi, żebym wyluzowała, ale mnie to autentycznie męczy. Bo na razie jestem tępiona za seks przedmałżeński, a po zawarciu małżeństwa... coś się zmieni?

      Dostałaś pełno odpowiedzi, że wybiórczo traktujesz wiarę i że najlepiej "olać to wszystko". Problem polegana tym, że nie zawsze tak łatwo jest zrezygnować ze spowiedzi - mnie ona wielokrotnie pomagała i zgoła "uskrzydlała", ale od momentu pojawienia się seksu w moim życiu - różnie to bywa i, nie ukrywam, mam z tym sakramentem ogromny problem oraz najprawdopodobniej będę musiała z niego zrezygnować.
      • zawszezabulinka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:31
        >Bo skoro współżyjemy to on mnie już nie szanuje i zdradza z innymi. >Cóż za
        proste rozumowanie! Czystość przedmałżeńska gwarantem >wierności w małżeństwie


        mnie to juz podlatuje nie szanowaniem i obrazaniem spowiednika jak i wszystkich
        ktorych wymienilas w czasie spowiedzi

        a czy katolik moze nie szanowac i obrazac drugiego czlowieka? nie jest to grzech
        przypadkiem?
        ksiadz zmysla i KŁAMIE! bo mowi cos co nie jest prawda.
        i ksiadz sie powinien wstydzic, cokolwiek spowiednik powie nie powinien obrazac
        jego,innych i klamac
        • jagoda_pl Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:37
          No coś w tym jest... Przyznam, że jak usłyszałam ten rechot i tekst "Aleś ty naiwna!" po prostu zdębiałam... A specjalnie przejechałam pół miasta, aby iść do spowiedzi do dominikanina, bo oni podobno tacy sensowni:/... Wrr...
          • iluminacja256 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 20:18
            I w tym momencie trzeba było odpowiedziec prosto i rzeczowo - ależ
            ty chamski!

            Ludzie, jak mozna dawać sie obrazać !

            Czy gdyby ktoś na ulicy tak do was wystrzelił to też byłoby ok i
            uwazalibyscie, z e moze?
      • marguyu Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:36
        Czytam ten watek i wlos mi sie jezy na glowie. Biedne, zdoktrynowane
        dzieciaki zagubione pomiedzy, jak to slusznie jedna z was napisala,
        bucami, a checia normalnego zycia.
        Co oni zrobili z tego kraju i ludzi. I jak dlugo bedzie buce w
        sutannach, ktorzy poszli do seminarium bo "robota nie jest zla i
        zarobki sa dobre" (slyszalam na wlasne uszy) beda szkodzili innym.

        Bog a kosciol, szczegolnie ten w Polsce, to dwie bardzo rozne
        sprawy. Do rozmowy z Bogiem nie musicie miec zadnych posrednikow, a
        tym bardziej nieokrzesanych bucow. Tak twierdzila moja babcia,
        katoliczka i bardzo dobry czlowiek.
        Nie dajcie sie oglupic i nie opowiadajcieo swoich najintymniejszych
        przezyciach i doznaniach ludziom, ktorych jedynym celem jest ich
        zbrukanie.
        • iluminacja256 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 20:23
          Podpisuję sie pod tym wszystkim co napisałaś.

          Przecież to włso sie jezy na glowie, aby w tak intymnych kwestiach
          zgadzać sie na takie bucostwo i nieposzanowanie drugiego człowieka.

          Chryste panie - czy w ogóle wiecie, ze tylko w Polsce i Włoszech sa
          konfesionały? Spowiedz w wiekszosci nurtów chrzescijaństwa jest
          bezposrednim wyznawaniem grzechów Bogu - dziewczyny, czy wy nie
          macie problemów opowiadajac o swoich najintymniejszych sprawach
          ludziom,którzy nei mają dla was ani szacunku, ani przygotowania
          psychologicznego? Robicie sobie potworną krzywdę!
      • annjen Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:46
        wiesz, co do seksu przedmałżeńskiego, to wręcz kłóciłam się kiedyś z księdzem,
        który twierdził, że sam fakt, że mam poczucie winy z tego powodu znaczy, że
        żałuję. jest to zresztą tzw. żal niedoskonały. ale skoro masz kiedyś w planach
        ślub, to w sumie można to podciągnąć pod postanowienie poprawy. mnie ta logika
        nie bardzo przekonuje, w koncu to nasze sumienie chyba decyduje. ale jeśli
        chodzi o antykoncepcję, sprawa jest trudna. znam wiele mężatek, które stosują
        pigułki i przystępują do sakramentów (chyba się z tego nie spowiadają?). i one
        są szanowane jako prawowite katoliczki. można i tak...
        • jagoda_pl Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:59
          No ja też się właśnie z tym żalem niedoskonałym spotkałam... Być może coś w tym jest.

          A co do tych mężatek - ja raczej się spotkałam nie z niemówieniem, ale z mówieniem... i robieniem dalej swojego;).
      • poprostu_basia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:50
        To przecież
        > tyczy się każdego grzechu i na tej zasadzie każda spowiedź jest bez sensu, bo.
        > .. jesteśmy za słabi...

        Jagodo, to nie tak. Ważna jest intencja. Jeśli szczerze żałujesz i naprawdę
        chcesz się poprawić to wystarczy. Jeśli sie spowiadasz wiedząc że i tak za
        chwilę zrobisz to samo (z własnej woli) to spowiedz traci sens.
        Ludzie są słabi, upadają i nie ma w tym nic złego. wazna jest skrucha i szczera
        chęć poprawy:)
        • jagoda_pl Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:57
          Ja to niby wszystko wiem, ale... nie do końca jednak ogarniam. Tak jak jeszcze rozumiem to w przypadku seksu przedmałżeńskiego tak w przypadku antykoncepcji w małżeństwie - gorzej...
          • poprostu_basia Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 00:02
            Teoria jest taka, że tylko Bóg ma prawo decydować czy będzie poczecie czy nie, a
            człowiek nie powinien w to ingerować. Czyli-jeżeli nie chce dziecka to jedyne co
            może zrobić to powstrzymywać się od seksu w dni płodne, każdy inny sposób to
            jest ingerencja w coś co nie należy już do nas-od momentu wytrysku wszystko
            powinno zależeć od Boga.
            aha, czytałam tez że jedynym przewidzianym przez Boga miejscem na nasienie
            mężczyzny są drogi rodne kobiety:) le już np nowa sława Kościła czyli niejaki O.
            Ksawery Knotz sądzi cos innego:)

            czyli generalnie, po slubie też grzeszysz skoro stosujesz antykoncepcję i raczej
            nie powinnaś przystępować do spowiedzi jesli masz zamiar nadal to robić...
            • iluminacja256 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 20:27
              >od momentu wytrysku wszystko
              > powinno zależeć od Boga.


              Mam nadzieje, ze równiez utrzymanie i wychowanie dziecka do 18 roku
              zycia.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja