aga29wa
11.04.09, 21:53
od długiego czasu jestem z pewnym chłopakiem.zawsze mogłam na niego liczyć,
był przy mnie.było dobrze chociaż parę razy się pokłóciliśmy ale nigdy nie na
długo. w zeszłym roku odeszłam od niego na jakiś czas bo z jakiegoś powodu
przestało mi zależeć tzn. zdałam sobie sprawę że nie mamy tematu do rozmowy,
nie czuje się z nim sobą, duszę się z nim i chciałam trochę odpocząć o czym mu
ogólnie powiedziałam. potem wszystko wróciło do normy. znów byliśmy razem,
znowu mi pomagał, dzwonił co chwilę gdzie jestem, jak się czuję itp. tzn.
zaczął mnie kontrolować powiedzmy.na początku tego roku poznałam fajnego
mężczyznę.jest on zupełnie inny od mojego chłopaka.interesuje się wieloma
rzeczami, jest towarzyski, ma inne-zdrowe-podejście do wielu spraw, czuję się
przy nim swobodna, mamy wiele tematów do rozmów, mogę mu powiedzieć coś nawet
przykrego, to się zapyta czemu tak myślę i dojdziemy powoli do porozumienia,
nie tak jak z moim chłopakiem który wszystko bierze na poważnie i potrafi mi
zrobić awanturę że np. zostawiłam w łazience cień do powiek i co sobie jego
brat pomyśli o mnie, -a mieszkamy z jego bratem-a kiedyś zostawiłam maszynkę
do golenia to już cały tydzień mi to wyrzucał. dzwoni do mnie co chwilę, nie
podoba mu się kiedy wychodzę gdzieś z koleżankami bo potem się pyta i mi
zarzuca że byłam się spotkać z jakimś mężczyzną.mój nowy kolega jest inny,
zostawia mi swobodę, nie wydzwania co pięć minut i jak już się spotykamy to
spędzamy naprawdę miło czas.no i w końcu doszło do tego że oddaliłam się od
mojego chłopaka, on nic z tym nie starał się zrobić ale formalnie nadal z nim
byłam, chociaż widział że znikam z domu, nie odbieram co chwilę jego telefonów
itp. i w końcu zdradziłam go z tym kolegą. nie zrobiłam tego dla żartu, czy z
głupoty. tak wyszło. mój chłopak natychmiast kazał mi się wyprowadzić i że
możemy być tylko przyjaciółmi i oczywiście jak tylko znajdę pokój to się
wyniosę z wielką ulgą, ja powiedziałam, że jest mi przykro ale się tak stało i
się tego nie wróci. problem w tym, że ten mój w dalszym ciągu zdradzony
chłopak nagle stwierdził, że za to co mu zrobiłam muszę z nim teraz mieszkać
kolejne trzy miesiące. zabronił mi rozmawiać z rodzicami o tym co się
stało-oczywiście już z nimi rozmawiałam-, kazał mi się zwolnić z pracy-tam
gdzie pracowałam z tym moim kolegą, ponadto kazał mi do niego zadzwonić i
powiedzieć że więcej go nie chcę widzieć itp., do tego stwierdził że jak sobie
znajdę inną pracę to muszę mu powiedzieć o której będę wracać do domu i że
przez najbliższe parę tygodni muszę "uważać" jak to określił bo inaczej mogę
mieć problemy i mój kolega także. to już jest szantaż. jestem w stanie go
zrozumieć, naprawdę.ale nie ma prawa mnie szantażować bo nie jestem jego
własnością chociaż wiem że źle postąpiłam.a on mi teraz stawia warunki. jak
mam teraz z nim być te 3 miesiące? dziękuję wszystkim którzy dobrnęli do końca.