Adopcja na odległość

13.04.09, 19:37
Film Adopcja Serca dzieci do adopcji

należy kliknąć w ten link aby włączyć film
www.youtube.com/watch?v=rZZJVhn7K3I

strona www organizatorów adopcji
www.maitri.pl/index.php?
option=com_content&task=view&id=85&Itemid=59


inne formy pomocy, w jaki sposób można
www.pomocglodnym.pl


Tomasz Gołąb
NOSZĘ CIĘ W SERCU, BIAŁY RODZICU

— Te sieroty cierpią z wielu powodów, zwłaszcza psychicznie i
duchowo, bo są na tym świecie „jako palec goły”. Nie mają nikogo,
kto by je zauważył, skarcił, pochwalił, przytulił. „Adopcja Serca”
ociera niejedną łzę, wypełnia nadzieją pustkę sierocego serduszka —
mówi ks. Zbigniew Pawłowski SAC, od ponad 20 lat misjonarz w
północnej Rwandzie. W diecezji Ruhengeri koordynuje akcję
symbolicznej adopcji — „Adopcji Serca”.

„Miałam taki sen: widziałam list od Ciebie i tańczyłam z radości.
Bałam się, że nie jest do mnie” — pisze do swoich nowych „rodziców”
Clarisse Mugeri. Prawdopodobnie nigdy ich nie zobaczy, ale dla niej
najważniejsze jest to, że gdzieś w Europie jest ktoś, kto o niej
myśli i modli się za nią.
Masakra

Dzieci do adopcji wynajdują siostry i księża, przebywający na
misjach. Złe słowo: „wynajdują”. Dzieci potrzebujących
natychmiastowej pomocy jest tyle, że starczyłoby pewnie dla każdej
polskiej rodziny, która chciałaby przejąć się ich losem, pokryć
koszty utrzymania i kształcenia.

Kwestionariusz standardowo wypełniany dla dzieci, które znajdą
rodziców poprzez „Adopcję Serca”, w rubryce „rodzice” zawiera
najczęściej tylko jedno słowo: masakra. Ale bywa, jak w przypadku
Józefa Masengesho, że rodzic, który przeżył wojnę, nie jest w stanie
zapewnić im opieki. Józefowi została tylko matka, która wyczerpana
walką z AIDS nie ma nawet siły, żeby przygotować jedzenie.

„To dziecko bardzo przygnębione i zniechęcone do życia z powodu
biedy. Nie lubi się bawić, choć uczy się dobrze. Życie chłopczyka
jest ciężkie i smutne, często nie ma w ogóle co jeść” — czytam w
kwestionariuszu Józefa. Podobnie jak setki innych młodziutkich
rwandyjskich katolików nie ma nadziei na lepsze. Bez działki ziemi,
krowy, pieniędzy na książki, bez wykształcenia, skazane są na łaskę
i niełaskę sąsiadów i obcych, którzy przynoszą im tyle jedzenia,
żeby mogły przeżyć do jutra.
Dolary ratują życie

15 dolarów co miesiąc wystarcza na bardzo skromne utrzymanie i
naukę. Tylko tyle potrzeba, by zostać rodzicem adopcyjnym
rwandyjskiego dziecka.

Celem akcji jest przede wszystkim jak najszybsze usamodzielnienie
dziecka, czyli nauczenie zawodu. W akcji „Adopcja Serca” obowiązuje
zasada, że wszystkie dzieci mają równe żołądki — żadne nie może być
wyróżniane, czy otrzymywać większej niż inne dzieci pomocy. Wyjątek
stanowią dzieci kalekie. Każda dodatkowa suma będzie przyjęta z
wdzięcznością, ale trafi na konto ogólne. Z tych środków finansowana
jest m.in. pomoc dzieciom, których europejscy rodzice z jakichś
powodów przestali przesyłać pieniądze.

Decydując się na adopcję serca, określa się wiek dziecka. Chodzi o
deklarację długości adopcji, która trwa zwykle do okresu
usamodzielnienia się, czyli 18. roku życia dziecka. Korespondencja
przekazywana jest pocztą misyjną, czyli wówczas, gdy ktoś z
misjonarzy wyjeżdża lub przyjeżdża do Polski.
Adopcja z głębi serca

Praca administracyjna związana z „Adopcją Serca”, przeprowadzanie
wywiadów środowiskowych, zakładanie kartotek, robienie i opisywanie
zdjęć, tłumaczenia — to dodatkowa praca, którą misjonarze wykonują
obok codziennych obowiązków. Ich pomocnicy w Polsce również pracują
jako wolontariusze.

— Każdego dnia przyjmuję w ośrodku zdrowia 60 osób, a w
ramach „Adopcji Serca” mam pod opieką 110 dzieci — opowiada s.
Jolanta Kostrzewska ze Zgromadzenia Sióstr Służek NMPN.

„Mieć pod opieką” w tym przypadku oznacza, że siostra musi każdemu
dziecku kupić i dostarczyć żywność, opłacić szkołę, zdobyć przybory,
książki, ubranie, czasami dopilnować, by dziecko było posyłane do
szkoły, a nie do pracy w polu.......

dalej artykul proszę kliknij w link

artykuł : www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZM/adopcja_serca.html

Pełna wersja