on + jego była + ich dziecko

14.04.09, 14:33
Witam.
Mam takie pytanie, nie mam komu sie opowiedzieć,więc pisze na forum.Od pół
roku jestem w związku z facetem, który jest cudowny,kochany, na początku jak
sie spotykaliśmy miałam dylemat czy chce w ogóle z nim być, ale teraz wiem ,że
mi zależy, z tym że on miał już swoją przeszłość tzn. miał żonę, jest po
rozwodzie i ma z nia syn 5 letniego.Fakt ,że zachowuje sie w porzadku, bo
zapoznał mnie z nim, czesto jak ma sie z nim zobaczyć to przywozi go do siebie
i spędzamy razem czas, ale pomimo to czasami jest mi trudno, jak sobie pomysle
że jednak przez to że ma z nią dzieciaka to całe życie będą już związani, ona
niby tez ma innego faceta teraz więc relacje mojego faceta z nią są neutralne,
co jednak nie zmienia faktu,że całe życie będą połączeni, po za tym strasznie
mnie irytuje jak nawet ona zadzwoni do niego, albo jak jedzie po syna lub do
syna i siedzi tam,bo mysle sobie że no przeciez musialo ich cos łączyć skoro
byli małżenstwem przez te 6 lat i zdecydowali sie na dziecko, a on nie chce
rozmawiać na ten temat, powiedział mi tylko,że po prostu to nie była miłość
tylko przyzwyczajenie i żebym się wiecej nie pytała, strasznie zauważyła że
drażni go ten temat, no nie wiem czy ktoś z Was byl w podobnej sytuacji?
Odpowiedź z Cytowaniem
    • skarpetka_szara Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 14:59
      mysle ze przesadzasz. Badz fajna dziewczyna i siebie ani jego nie
      zadreczaj. Kazdy ma przeszlosc. Cos za cos. Przynajmniej wiesz
      ze jest odpowiedzialnym facetem ktory jest odpowiedzialny za swoja
      przeszlosc.


      To, co robisz jest nie fair. Dobro dziecka zawsze powinno byc
      ponad Twoim. Czym szybciej to zrozumiesz i zaakceptujesz tym
      lepiej dla ciebie.

      A co do zazdrosci... to mozna kontrolowac, tym bardziej ze
      wytlumaczyl Ci ze nie ma uczuc do bylej. WIesz, rozwodow sie nie
      bierze z bylejakiego powodu. Jest to bardzo trudna decyzjia dla
      wszystkich, i z lekkim sercem sie tego nie robi. Chodzi mi o to ze
      jezeli sie rozwiodl, to widocznie mieli razem niezle piekielko.
      • a.bc Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 15:16
        Byli razem 6 lat, maja dziecko, zawsze beda ze soba związani, to
        jest tak jak masz stary fotel z dzieciństwa i za każdym razem jak na
        nim siedzisz przypomni ci sie coś milego!
        Albo sie pogodzisz z byciem tą drugą albo poszukaj kogos bez
        przeszłosci...
      • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 09:42
        skarpetka_szara napisała:


        > Dobro dziecka zawsze powinno byc
        > ponad Twoim. Czym szybciej to zrozumiesz i zaakceptujesz tym
        > lepiej dla ciebie.

        Chyba żartujesz-dobro nie mojego dziecko ponad moim? Ach ten
        idealizm.
        Od tego ma mamusię i tatusia.

        Poza tym właśnie takie "problemy" mają kobiety, które nie mają za
        sobą rozwodu i dziecka. Dlatego uważam,że nie powinny wiązać się z
        facetem z takimi obciążeniami, bo jest z innej "płaszczyzny".


        A masa problemów pojawi się gdy dziecko podrośnie.


        Mój ojciec założył drugą rodzinę, odwiedzałam ich i widziałam ile
        problemów rodziła moja osoba u jego żony.
        • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 19:15
          Jezeli ktos jest na tyle durny, zeby stawiac faceta przed
          wyborem 'Twoje dziecko albo ja' to powinien sie po prostu liczyc z
          tym, ze przegra. W innym wypadku nie za dobrze swiadczy to o
          tatusiu/mamusi tego dziecka. Dlatego kobieta, ktora ma pare komorek
          mozgowych nigdy nie dopusci do sytuacji, w ktorej facet musi
          wybierac, bo wie, ze ona i dziecko sa na innych polkach i nie
          konkuruja o ta sama pozycje. Wiem, trudno to pojac.
    • agpagp Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 19:11
      A gdybyś to Ty była mamą z dzieckiem ? I musiała kontaktować się z ojcem dziecka?
      Jasne że Ci trudno to zaakceptować. Może pół roku to dla Ciebie za mało żeby
      przywyknąć do sytuacji.
      Widzisz ...w chwili rozstania dorosłych najważniejsze jest dobro dziecka. I
      zawsze będzie tak że dziecko będzie dla Twojego mężczyzny ważniejsze od Ciebie.
      Ale uwaga... Ty będziesz ważniejsza od jego żony. Gdyby było inaczej nie
      rozwiódł by się z nią.
      Jeszcze tylko dorzucę co znam z autopsji: nie dziw się że On nie chce o tym
      mówić , czy drażni go że pytasz o to. Nie ma to znaczenia. Facet zamknął pewien
      etap i zaczyna nowy. I między tymi etapami jest mała niteczka - dziecko.
      • marzeka1 Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 19:21
        "jednak przez to że ma z nią dzieciaka to całe życie będą już związani, "- jeśli
        nie zrozumiesz tego, że tak jest i będzie, nie masz szans na udany z nim
        związek. Nawet gdybyście mieli własne dziecko, tamto tez będzie. To że ułożyli
        sobie poprawnie relacje po rozwodzie, tylko dobrze o nich świadczy. Jeśli nie
        umiesz tego zaakceptować, daj sobie z nim spokój.
        • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 19:33
          Moj narzeczony tez jest po rozwodzie i ma 3 letnia corcie z byla
          zona.
          Nie wiem, ale jakos nie mam wysypki jak spedza z mala caluy dzien,
          jak jedzie czasem zrobic jakies zakupy jak one obie sa chore.
          Normalne i ludzkie jest to, ze dbajac o dobro dziecka dba sie tez o
          dobro bylej zony i sie z nia kontaktuje.
          Sugeruje popracowac nad wlasna wartoscia i dystansem do siebie bo
          inaczej zameczysz go pretensjami o to, ze jestes druga bo dziecko
          jest na pierwszym miejscu i jeszcze doprawisz zazdroscia.
          Pomysl.. czy jakbys Ty musiala sie kontaktowac ze swoim bylym tez
          bys sie na niego rzucala? Nie bez powodu sa po rozwodzie, prawda?
          • ronja.r Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 16:03
            erillzw napisała:

            > Moj narzeczony tez jest po rozwodzie i ma 3 letnia corcie z byla
            > zona.
            > Nie wiem, ale jakos nie mam wysypki jak spedza z mala caluy dzien,
            > jak jedzie czasem zrobic jakies zakupy jak one obie sa chore.
            > Normalne i ludzkie jest to, ze dbajac o dobro dziecka dba sie tez
            o
            > dobro bylej zony i sie z nia kontaktuje.

            Madra dziewczyna, tak trzymaj ;)
    • glasscraft Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 19:31
      lilly086 napisała:

      > ... byli małżenstwem przez te 6 lat...

      Skoncentruj sie na "BYLI", teraz nie sa bo Twoj facet jest z Toba, a
      jego BYLA zona tez z kims innym.

      Ja mam podobna sytuacje, moj M ma osmioletnia coreczke, ktora
      mieszka z mama. Widzimy sie z "mala" co trzy tygodnie u moich
      tesciow i nie ma zadnego problemu, bo nie ma z czego robic problemu.
    • qw994 Re: on + jego była + ich dziecko 14.04.09, 19:37
      Ja myślę, że jak jeździ do syna, to obydwoje zamykają go w szafie, a sami
      uprawiają dziki seks.
      • angel-marta Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:58
        umarłam :D
    • shedir1 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 07:53
      Wiem dokładnie z własnego doświadczenia o czym piszesz i co czujesz.
      I wiem, że jest to bardzo trudne do przezwyciężenia a inni
      zastanawiają się o co Ci właściwie chodzi, przecież są po rozwodzie.
      Tylko im bradziej się angażujesz w taki związek i im bardziej
      kochasz tym większe są wątpliwości.My mieliśmy z tym duży kłopot, a
      właściwie ja miałam. Dręczyła mnie jego przeszłość i to co było, to
      że chcieli mieć dziecko itd...a właściwie od początku było wszystko
      u nich spiepszone ale to długa historia. Byłam i wciąż troche jestem
      zazdrosna o jego uczucia (choć do byłej żony nic kompletnie nie
      czuje) i o to, że On przeszedł już to co ja chce przeżyć. Dręczyło
      mnie to że ciąży,naszego dziecka już nie będzie tego tak przeżywał
      bo już to miał. Ale mój mężczyzna wytłumaczył mi wszysko,odbyliśmy
      wiele długich rozmów i wiem co jest dla niego ważne. A co do tego że
      Ty jesteś na drugim miejscu...to masz prawo nie czuć się w tym
      dobrze i nie chcieć być Tą Drugą. U nas i Ja i jego dziecko jesteśmy
      na pierwszym miejscu jednocześnie. JA nie zgadzam się na bycie drugą
      i nie jestetem nią. Mój partner nigdy nie zostawi swojego dziecka i
      ja tego nie chce, chce być szczęśliwy i chce byc ze mną i robimy tak
      by wszystko się ułożło i by być rodziną. Przeszliśmy już wiele i
      jest coraz lepiej. I mam nadzieję że te wszyskie wątpliwości znikną
      z czasam i Tobie życze tego samego. Musicie rozmawiać, rozmawiać i
      rozmawiać. Życze powodzenia.
      • lilly086 Do shedir 01 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 08:28
        No właśnie, z tym że on nie chce rozmawiać, jak zaczynam ten temat to on mówi że
        nie chce na ten temat rozmawiać.Ale chyba masz rację, muszę z nim porozmawiać.I
        właśnie tego się boję,że tak naprawde on już to wszystko przeszedł, że nie
        będzie przeżywac wszystkiego jak to jest za pierwszym razem.
        • desz-cz Do shedir 01 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 08:37
          lilly086 napisała:

          > właśnie tego się boję,że tak naprawde on już to wszystko przeszedł, że nie
          > będzie przeżywac wszystkiego jak to jest za pierwszym razem.


          własne ego jest najważniejsze, nieprawdaż?? :///
          • kora3 Dla mni totalne dziwactwo :) 16.04.09, 08:40
            serio i bez obrazy - PO CO decydować siena zwiazek z kims z tzw.
            przeszłoscią, skoro ma się takie dylematy?

            Tak naprawdę to w kazdym niemal wieu kazdy ma jakies juz
            doswiadczenia za sobą. Nawet licealistki maja "problem" z tym, ze
            ich aktualny chłopak juz "chodził" z jakąs dziewczyna. No,ale
            nastoletnej osóbce mozna taki "problem" wybaczyc:) - ale dorosła
            osoba ..???
        • mruff Do shedir 01 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 09:48
          lilly086 napisała:

          > No właśnie, z tym że on nie chce rozmawiać, jak zaczynam ten temat
          to on mówi ż
          > e
          > nie chce na ten temat rozmawiać.

          I po co pytasz? facet trzyma język za zębami, bo to co miałby Ci
          szczerze do powiedzenia-za bardzo by Ciebie zabolało.

          Chciałabys usłyszeć,że jego żona i dziecko to pomyłk,a a oboje
          wiecie, że nie.
          Kiedyś kochali siebie, żyli sielankowo-przecież to wiesz.

          Dlatego nie pytaj, bo na własne życzenie dostaniesz nóż w serce.

          Jesteś za młoda by poradzić sobie w relacji z facetem z bagażem
          życiowym, bo Ty takiego nie dźwigasz i myślę,że to was poróżni.
          Juz teraz rodzi to problemy.
        • erillzw Do shedir 01 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 13:42
          lilly086 napisała:
          > I
          > właśnie tego się boję,że tak naprawde on już to wszystko
          przeszedł, że nie
          > będzie przeżywac wszystkiego jak to jest za pierwszym razem.

          Ale czego sie tu bac?
          Toc lepiej, ze przeszedl przez pewne rzeczy i jednak jest juz
          madrzejszy..
          Nie rozumiem po kij grzyb widziec wady tam gdzie sa to zalety???

          Dla mnie to co piuszecie, ze to problem, ze on juz to przezyl, ze to
          nie bedzie pierwszy raz, ze juz wie jak to byc ojcem to sa same
          zalty a nie powod do narzekan.
          To tak jakbys miala problem z tym, ze nie byl prawiczkiem..

          Pomysl jak bys sie czuzla jakby On mial problem z tym, ze nie jestes
          dziewica, nie bedziesz juz tego poznawania sexu przezywala tak jak
          za pierwszym razem.. Jak juz zlapiesz swoja niezrecznegosc to moze
          latwiej Ci bedzie zrozumiec co czuje Twoj facet i, ze trocisz
          egoizmem..
    • kora3 decydujac się na zwiazek z człowiekim, 16.04.09, 08:05
      który ma dziecko/dzieci z poprzednich zwiazków trzeba się liczyć z
      tym, ze istotnie, tak jak powiedziałaś, poprzez owe dzieci człowiek
      ten bedzie zawsze juz jakos tam powiązany z ich matką. No chyba, ze
      trafisz an gnojka, który sie wcale nie interesuje swoimi dziećmi i
      komornik mu almenty z poborów sciaga, na czym kończy sie jego
      rola "ojca".

      Kazdy wiec, kto sie na taki zwiazek decyduje musi sam roważyć, czy i
      w ajkim stopniu akceptuje taka sytuację.
      Wiem,ze brzmi to bardzo sucho i beuczuciowo ale tak własnie jest.
      • lilly086 Re: decydujac się na zwiazek z człowiekim, 16.04.09, 09:02
        Kora, ja wiem,że to tak wygląda z moich postów, ale nie chodzi o to,że ja tego
        nie akceptuje, wchodzac z nim w związek zdawałam sobie z tego sprawę,
        zaakceptowałam to chociaż nie powiem że jest to łatwe, ale wiedziałam na co się
        piszę, mi tylko chodzi o to,że ostatnio zdałam sobie sprawę,że w sumie jesteśmy
        ze sobą krócej,ale znać-znamy sie ponad 2 lata, a tak naprawdę, nie wiem
        dlaczego ja tak jakby nie wiem co się naprawdę wydarzyło, dlaczego sie rozstali,
        dlaczego on nie chce poruszać tego tematu?
        • kora3 Lilly nie wszyscy ludzie chcą rozmawiac 16.04.09, 09:07
          o takich rzeczach nawet z bliskimi - wierz mi.

          Być mzoe dla twego partnera jest na takie rozmowy za wczesnie, moze
          nie chce do tego wracac. Wiesz, najłatwiej jest "obsmarować" eks(a),
          ale nie wszyscy tak chława Bogu robia.
          Nektórzy ludzie, zwłaszcza kobiety maja wrecz manie drazenia
          ematyki "eks" u partnera - wszystko jedno, czy była to zona, czy
          była dziewczyna w liceum :) - mam nadzieje, ze nie jesteś taka.

          Z tego co widac z Twego opisu on i eks pozostaja w poprawnych
          stosunkach, ale nie jakis poejrzanych nawet dla podejrzliwych osób.
          Przestań drażyć ten temat Lily, bo i do czgo ci potrzebne, ze powie
          ci na odczepnego, ze się nie zgadzali?

          Skup sie na waszych relacjach eraz, a nie na jego relacji z eks
          przed rozstaniem z nią. Dobrze Ci radze.
    • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 09:00
      A ciebie by nie drażniło gdyby ktoś ciągle wypytywał cię o sprawy o których nie
      chcesz rozmawiać?
      Co do sprawy dziecka-nie ty pierwsza i nie ostatnia masz kogoś kto ma dziecko z
      poprzedniego związku-no, ale skoro kogoś kochasz i ci na nim zależy to nie
      powinno to być problemem. Nie masz chyba zamiaru konkurować z dzieciakiem bo z
      góry i tak jesteś na przegranej pozycji.
      To chyba normalne,że on musi pozostawać w kontakcie z ex- w końcu mają razem
      dziecko. To,że coś ich kiedyś łączyło-to fakt-ale to już przeszłość. Sam fakt,że
      ona ma dziecko i się z nią sporadycznie widuje jeszcze nie oznacza,że wrócą do
      siebie-no litości.
      Dla ciebie najważniejsze powinno być to,że teraz jest z tobą.
      • kora3 Rzadko mi sie to zdarza :) ale zgadzam się 16.04.09, 09:01
        z Posh - emką :)
        • lilly086 Re: Rzadko mi sie to zdarza :) ale zgadzam się 16.04.09, 09:08
          nie chodzi o to,że ja tego
          nie akceptuje, wchodzac z nim w związek zdawałam sobie z tego sprawę,
          zaakceptowałam to chociaż nie powiem że jest to łatwe,
          mi tylko chodzi o to,że ostatnio zdałam sobie sprawę,że nie wiem
          co się naprawdę wydarzyło, dlaczego sie rozstali,
          dlaczego on nie chce poruszać tego tematu? Nie zamierzam konkurować z jego
          dzieckiem, broń Boże, bardzo mnie to cieszy,że ma z nim kontakt i go utrzymuje,
          nie draże wogóle tego tematu, kiedys to poruszyłąm i nic sie konkretnego nie
          dowiedziałam, jakby miał coś do ukrycia, kocham go, chce z nim być, nie
          przeszkadza mi jego dziecko, ale mam wrażenie ,że coś ukrywa, on wie tak
          naprawdę o mnie, mojej rodzinie, a ja tak jakby on zaczynał życie od nowa, pusty
          rozdział.
          • kora3 Powtarzam : ludzie sa rózni 16.04.09, 09:14
            Ty jesteś taka, ze masz potrzebe mówienia o sobie wszystkiego, a on
            nie.
            Nie zawsze ejst tak, ze taka osoba ma cos do ukrywania, po prostu
            taka juz jest. Nie wszyscy lubia wspólnie wracać do takich
            wspomnien, sa tacy, którzy cos przekreslają i juz do tego wracać w
            rozmowach nie chcą. Nie widza potrzeby, sensu, nie maja checi takiej
            analizy robić.
          • posh_emka Re: Rzadko mi sie to zdarza :) ale zgadzam się 16.04.09, 09:58
            Ale po co ci to wiedzieć- przecież jej nie "ukatrupił"....
            Ja też nie wiem dokładnie czemu mój partner zakończył swoje poprzednie związki i
            szczerze mówiąc mnie to nie interesuje- nawet jakbym wiedziała wszystko w ogóle
            i w szczególe to co by mi to dało? Było minęło trzeba żyć dalej-może on jest
            typem który nie lubi rozpamiętywać przeszłości, może ten rozdział z jego życia
            to akurat nic miłego, a ty uparcie dążysz do tego żeby do niego wrócił. Z
            drugiej strony wcale mu się nie dziwię,że nie chce o tym rozmawiać bo jak widzi
            jaką masz schizę na tym punkcie to pewnie obawia się,że jak ci powie to
            zaczniesz myśleć, wyciągać jakieś chore wnioski i dopiero wtedy zacznie się
            wiercenie mu dziury w brzuchu....
            Wrzuć na luz i zadaj sobie pytanie-po co ci ta wiedza potrzebna...
            Sam fakt,że ktoś nie chce o czymś rozmawiać nie dowodzi jeszcze tego,że ma coś
            do ukrycia.
            Dziwna jesteś-zawsze o wszystkim chcesz rozmawiać-nie ma nic takiego w twoim
            życiu o czym nie chcesz/nie lubisz?

            I tego się trzymaj-zaczyna życie od nowa bo w końcu z tobą, anie ze swoją ex.
            • posh_emka Hipotetycznie 16.04.09, 10:06
              Różne są powody rozpadu związków- bardziej poważne i mniej. Dla tych co kończą
              związek mogą być poważne, a dla tych co stoją przed faktem dokonanym,ze ktoś ich
              zostawia mogą być błahe.

              No i teraz załóżmy- kobieta decyduje się zakończyć związek bo facet nie potrafi
              sprostać jej oczekiwaniom w łóżku-związek kończy się po kilku latach bo zawsze
              było jakieś ale,żeby go zakończyć od razu- np.dobro dziecka.

              Kobieta zdradza i zostaje na tym przyłapana-związek się rozpada bo dla faceta
              zdrada to jak nóż w plecy i większości przypadków faceci nie przebaczają tak
              często jak kobiety.

              Spotykasz jednego z tych facetów-co niestety związek im się rozpadł- i co nadal
              się dziwisz,że nie chcą ci powiedzieć co się stało....

              Szanuj drugiego człowieka-jego prywatność którą miał zanim poznał ciebie-nie
              jest to żadna z rzeczy której tłumaczenia mogłabyś się domagać bo zaistniała w
              czasie trwania waszego związku-tylko od niego i jego dobrej woli zależy czy ci
              powie czy nie-zwłaszcza jeśli jest to coś o czym rozmawiać nie lubi.
              • premeda Re: Hipotetycznie 16.04.09, 10:52
                Co niektórych zdziwię ale mój facet jakoś nie miał oporów powiedzieć
                mi (zresztą na pierwszej randce), że ex go zdradzała. Skoro do
                zdrady doszło to wiadomo od razu, że w łóżku jakoś im się nie
                układało. Autorkę wątku rozumiem, ona jest na innym etapie związku
                niż jej partner. Zresztą sama mam od czasu do czasu zgrzyty w swoim
                mimo, że nie było ślubu i dziecka. Podejście ludzi, do kolejnego
                zwiazku, po poprzednim nieudanym się zmienia i nowy partner musi
                sobie w głowie co nieco poukładać. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy
                prawo mieć wątpliwości, obawy oraz inne niefajne, negatywne wręcz
                uczucia.
                • posh_emka Re: Hipotetycznie 16.04.09, 11:08
                  To nie jest normalne żeby mieć zgrzyty ze swoim partnerem z powodu poprzedniego
                  partnera-to jest chore-to oznacza,że człowiek nie osiągnął jeszcze etapu na
                  którym zapomniał o ex i jest gotowy stworzyć nowy związek / lub nie ma zaufania
                  do swojego partnera i jest nawet gotowy posądzić go o uczucia do ex.
                  Związek się kończy-koniec rozdziału-zaczyna się nowy związek-przyszłość, a
                  przeszłość zostawia się za sobą i się do niej nie wraca-bo w jakim celu? Czy w
                  naturze człowieka jest życie przeszłością-nie.
                  Zdrada od razu wcale nie musi być następstwem tego,że w łóżku coś "nie
                  halo"...-przykład zwykły podałam.
                  • premeda Re: Hipotetycznie 16.04.09, 11:29
                    No ale, żeby z kimś stworzyć związek to trzeba się poznać nawzajem,
                    a jak mają to zrobić, gdy pan przeszłość, która go przecież w jakiś
                    sposób ukształtowała, odciął grubą kreską. Nie na darmo się też
                    mówi, chcesz sie dowiedzieć jaki jest Twój partner to przyglądnij
                    się jego wcześniejszym związkom.
                    • posh_emka Re: Hipotetycznie 16.04.09, 13:35
                      Poznać się-a nie poznać czyjąś przeszłość i to w takim znaczeniu zwłaszcza.
                      • mruff Re: Hipotetycznie 16.04.09, 14:26
                        posh_emka napisała:

                        > Poznać się-a nie poznać czyjąś przeszłość i to w takim znaczeniu
                        zwłaszcza.

                        Widzę tu błąd w znajomości natury ludzkiej-jesteśmy zlepkiem
                        doświadczeń :)
                        • posh_emka Re: Hipotetycznie 16.04.09, 23:08
                          Dobrze,że chociaż własne błędy dostrzegasz...
                          Znam mojego faceta jak własną kieszeń, jestem tego pewna na 1000%-potrafię
                          przewidzieć jego reakcje i zachowania, wiem co lubi, a czego nie lubi- i nie
                          dziwi mnie to jak jego/nasi znajomi pytają mnie czasami co on by powiedział o
                          tym czy o tamtym jeśli akurat nie mają możliwości zapytać jego....
                          O jego ex wiem tyle co nic i nie jest mi to potrzebne do tego,żeby go znać i z
                          nim być.
          • stinefraexeter Re: Rzadko mi sie to zdarza :) ale zgadzam się 16.04.09, 10:16
            Lilly, nie przejmuj się tymi wszystkimi odpowiedziami. Ludzie, którzy nie mają o
            pewnych sprawach dużego pojęcia, uwielbiają wydawać niezwykle idealistyczne
            wyroki lub przenoszą własne jednostkowe doświadczenia na kompletnie inną i obcą
            sytuację.

            Wydaje mi się, że rozumiem o co ci chodzi. Problemem nie jest już nawet jego
            byłe małżeństwo i dziecko, które kocha, lecz fakt, że z tobą na ten temat nie
            rozmawia. Z jakiegoś powodu czujesz się w tym związku niepewna swojej pozycji.
            Może to wynikać z twojej osobowości, ale też z nastawienia faceta. Rozumiem, że
            można nie chcieć rozmawiać z nowym partnerem o WSZYSTKIM, ale wypadałoby dać
            wyraźnie do zrozumienia, że nowa partnerka jest równie ważna, że można jej
            zaufać, że jest prawdziwą przyjaciółką, itd.
            Twój facet nie musi od razu zwierzać się ze wszystkiego co się wydarzyło między
            byłą i nim, ale powinien zadbać o to, byś nie czuła się odstawiona na drugi tor.
            • posh_emka Że co??? 16.04.09, 10:24
              Co ty bredzisz kobieto.....dlaczego od razu zakładasz,że odpisują jej osoby
              które nigdy nie znalazły się w takiej sytuacji-co znasz mnie?
              Niechęć do rozmowy na temat rozpadu poprzedniego związku to oznaka tego,że się
              komuś nie ufa,że ktoś nie jest dla nas ważny-odstawienie kogoś na drugi tor?-
              litości bo skonam.
              Dla mnie to oznaka,że jakiś temat jest dla tej osoby bolesny i tyle i dla mnie
              jest to sygnałem,żeby nie pytać, a tym bardziej żeby tego kogoś nie
              przesłuchiwać i nie wkręcać sobie niepotrzebnej schizy.
              Jak na razie to autorka nic nie napisała,że on robi coś nie tak lub nic nie robi
              i ona się czuje odstawiona na drugi tor- jak na razie to opisała sytuację z
              której wynika,że zachowuje się jak dziecko i zesra się, a dowie się....

              Dla mnie byłoby nienormalne jakby facet mi historie opowiadał na temat ex
              małżonki lub jego poprzedniego małżeństwa- no faktycznie wtedy to już można się
              poczuć nie jak na drugim torze, ale jak na bocznicy....
              • stinefraexeter Re: Że co??? 16.04.09, 10:30
                Ja nie bredzę. Jeśli już, to piszę rzeczy, z którymi się nie zgadzasz, ale do
                bredzenia mi daleko.

                Jakbyś się wczytała, to byś dostrzegła, że wspomniałam również o osobach, które
                własne doświadczenia przenoszą na innych. Tak jakby każdy związek z partnerem z
                dziećmi wyglądał dokładnie tak samo.

                Z jakiś powodów ona czuję się niepewnie i to na tyle, że pisze na forum.
                Może jej milczący partner nie jest lustrzanym odbiciem twojego, z którym czujesz
                się bezpiecznie?
                Może to jej zazdrosna osobowość.
                A może obie rzeczy.

                Na pewno nie należy uważać, że skoro tobie się udało, to problemy innych są
                tylko z ich winy, "bo przecież można".
                • kora3 Jasne, ze nie mozna siebie i własnych doświadczeń 16.04.09, 11:26
                  dopasowywać jako optymalnych do kazdej sytuacji i kazdego.
                  Jasne też, ze warkodawczynię to gnębi i dlatego o tym pisze, ale jak
                  słusznie zauwaza Posh-emka taż własnie watkodawczyni nic nie pisze o
                  tym, ze czuje sie niepewna, nic nie pisze o jakiś dziwnych czy nie
                  fair zachowaniach faceta, a jedynie o tym, ze nie zwierzał sie jej z
                  powodów rozstania z ekszoną.

                  moze to skrót myslowy, moze tak naprawde czuje się własnie niepewnie
                  w zwiazku, ma poczucie,z e partner jej nie ufa, albo nie jest
                  szczery - ale jeśli tak jest to warto sobie to uswiadomić. Być moze
                  ten drobiazg urasta w oczach watkodawczyni do czegoś b. waznego, bo
                  tak naprawde chodzi o cos innego, ale to czy tak jest musi ocenic
                  tylko ona i tylko ona moze tak naprawde.
                  Odpisujące jej osoby po prostu napisały to, co myślą, to co wiedzą z
                  własnych i nie tylko własnych doświadzceń - ze to nic takiego, iż
                  partner nie snuje opowiesci o eks i swoich z nią przeżyciach i ze
                  wcale taki brak snucia takowych nie oznacza braku zaufania, jakiś
                  skrywanych tajemnic itd.
    • carolla8 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:22
      A moim zdaniem problemem dla Ciebie nie jest wcale niewinne dziecko, tylko on bo
      nie za bardzo mu chyba ufasz.

      Nie wiesz co dalej.Gdybyś wiedziała jaki był powód rozstania, czułabyś się
      pewniej. Nie wiesz jaki on ma stosunek do byłej, czy ona go zostawiła a on wcale
      tego nie chciał.Boisz się i dlatego jestes zadzrosna. Po prostu boisz i to wszystko.
      I tu jest pies pogrzebany czyli brak zaufania.
      To tak na moje oko.
      gdyby facet wiedział jak Ciebie to boli min.to ze Cię nie informuje a to
      skutkuje Twoim złym samopoczuciem, to daj mu to do zrozumienia.

      Daj sobie czas to przede wszystkim, myśl racjonalnie, wyciagaj wnioski,
      dopuszczaj intuicję, wymagaj.

      Moim zdaniem czujesz sie niepewnie, nieatrakcyjnie, bo nie wiesz, nie znasz
      prawdy, boisz sie. Czy mam rację?
      • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:28
        No to już widzę jej reakcję jakby np. jej powiedział,że ona go zostawiła bo jej
        rogi przyprawił....
        Pewnie będzie happy,że się dowiedziała.
        Po co komu związek bez zaufania-teraz powód taki,a potem znajdzie się inny i tak
        w kółko.
        • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:32
          posh_emka napisała:

          > Po co komu związek bez zaufania-teraz powód taki,a potem znajdzie się inny i ta
          > k
          > w kółko.

          Masz rację, ale skoro ona jemu nie ufa, to czyja to wina? Tylko i wyłącznie jej?
          • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:41
            Czasami i tak bywa.
            Czy na prawdę uważasz,że jego niechęć do rozmawiania o poprzednim związku to
            dobry powód do nie-ufania mu?
            Są tacy co gadają o wszystkim na około, a są i tacy co milczą nawet w obecności
            bliskich. Mój facet jej małomówny-czy to oznacza,że mam mu nie ufać?-nie mam
            podstaw.
            • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:48
              Ale wydaje mi się, że tu nie chodzi o gadanie.

              Tu chodzi o to, żeby mimo małomówności ta druga osoba czuła się pewnie i mogła
              zaufać. To nie małomówność jest problemem.
              • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:52
                Współczuję twojemu partnerowi-ni tak ni srak nie będzie szło ci dogodzić.
                • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:07
                  posh_emka napisała:

                  > Współczuję twojemu partnerowi-ni tak ni srak nie będzie szło ci dogodzić.

                  To do mnie?
                  Bo zupełnie nie widzę związku.
                  • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:10
                    To znaczy,że nawet nie rozumiesz tego co sama napisałaś.
                    • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:14
                      posh_emka napisała:

                      > To znaczy,że nawet nie rozumiesz tego co sama napisałaś.

                      Ale co to ma wspólnego z moim hipotetycznym facetem?


                      • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:28
                        Raczej z tokiem myślenia.
                        • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:00
                          posh_emka napisała:

                          > Raczej z tokiem myślenia.

                          Jesteś złośliwa i to bez powodu.
                          Ja się z tobą nie zgadzam, ale nie nazywam cię głupią.
                          • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 23:09
                            Pokaż mi posta w którym nazywam cię "głupią"... nawet na forum sobie jakieś
                            schizy wkręcasz i dopowiadasz rzeczy które nie zostały powiedziane.
          • carolla8 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:50
            dokładnie tak! facet zainteresowany kobietą na rzęsach stanie aby jego ukochana
            czuła sie dobrze i pewnie.Bo mu zalezy (pomijam chorobotwórczych osobników)

            Bedzie ja zapewniał a ona nawet jak bedzie miała na początku jakieś tam
            watpliowsci- to po jego zabiegach tych watpliwości miec nie bedzie.
            • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:56
              To jest dopiero dbanie o własne doopsko i miłość do samej siebie.
              Z tego wynika,że jej zależy tylko na samej sobie i w doopie ma jak on się czuje
              psychicznie rozmawiając o tym o czym nie lubi rozmawiać-przecież najważniejsze
              jest własne "ja".

              Duże lustro sobie kupić polecam.
      • lilly086 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:38
        carolla8 chyba masz rację.Tak mi sie wydaje
        "gdyby facet wiedział jak Ciebie to boli min.to ze Cię nie informuje a to
        > skutkuje Twoim złym samopoczuciem, to daj mu to do zrozumienia. "
        - w jaki sposób moge dac mu to do zrozumienia?
        to nie chodzi o to,że ja mu wierce dziure w brzuchu i za wszelką cenę chcę
        wiedzieć, nie-nie o to tu chodzi, wczesniej wogóle nie zastanawiałam sie nad
        tym, kjak raz zapytałam, powtarzam raz to on uciekł od tematu-pomyslałam ok, nie
        hce rozmawiac to nie będe go zmuszac, ale tkwiąc w tym związku, codziennie się
        widząc, pomieszkujac u niego, zaczynam zauwazać wiele nie jasnych sytuacji, o
        które nie pytam,żeby jak to ktos napisał"nie wiercic mu dziury w brzuchu" ale z
        drugiej strony z dnia na dzień coraz bardziej się angazujemy obydwoje, przeciez
        to normalne, a ja tak naprawde nic nie wiem,tylko obserwując różne sytuacje mam
        niejasności, to co mam nie pytać, i tak życ dalej, coraz bardziej się angazowac
        itp, aż może kiedyś mi powie, a może nie.Dziwią mnie ich relacje, dlaczego np.
        do tej pory on ma klucze do jej mieszkania, fakt że przez pewien czason tam
        mieszkał a ona u swojej matki, potem sie wyprowadził ale klucze nadal ma i
        przychodzi nieraz nakarmić kotka jak ona wyjezdza, dlaczego jak sie wyprowadzał
        zostawił swój komputer jej , a sobie kupił nowy, dlaczego od 4 mcy nie mieszka
        juz tam, ona sie tam wprowadziła, on znalazł sobie inne mieszkanie a pomimo to
        ma tam jeszcze kupe swoich rzeczy.
        • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:51
          No tak- lepiej niech nie nakarmi kota-a nie zdechnie z głodu-dzieciak się pewnie
          ucieszy.
          Klucze równie dobrze może mieć w razie wypadku-gdyby coś się jej stało-w końcu
          to matka jego dziecka i wątpię,żeby facet nawet rozwiedziony chciał widzieć
          swoje dziecko jako półsierotę.
          Komputer?- bo to był jego komputer i jego sprawa co z nim zdecydował zrobić-może
          to był dobry pretekst żeby sobie kupić nowy.
          Facetowi łatwiej jest znaleźć sobie mieszkanie niż kobiecie z dzieckiem,
          mniejsza krzywda na psychice dziecka jeśli nadal zostaje w miejscu/otoczeniu
          które zna- rozwód rodziców i tak już jest ogromnym przeżyciem-niech się chociaż
          dzieciak cieszy,że ma nadal swoje cztery kąty-mimo,że bez ojca.
          Może jest leniwy i mu się nie chce i zabrać, może ma w planach przeprowadzenie
          się do innego lokum-jeszcze raz-może z tobą i stwierdził,że jak już najdzie
          ostateczne miejsce do życia to wtedy za jednym zamachem pozbiera wszystkie swoje
          bety niż się tak z nimi będzie ciągał od mieszkania do mieszkania.

          Widzisz dziecko.... nie zrozumiałaś sedna sprawy- ty go pytasz o rzeczy których
          on nie wspominał, nie rozmawiał - nie ujrzały przy tobie światła dziennego.

          Te wszystkie sprawy które opisujesz-jak klucze, jego rzeczy czy komputer-to nie
          są sprawy dotyczące powodu rozpadu związku- o to możesz zapytać skoro nie zrobił
          z tego tajemnicy i to wiesz.
        • carolla8 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:54
          Postaw sprawe jasno, powiedz o swoich odczuciach o tym że sie dziwnie czujesz,
          ze jest dużo niejasnosci.Powierć mu dziurę w brzuchu w szczytnym celu :))
          Dla własnego dobra, swojego samopoczucia,wspolnego zaufania.
          Przecież sie zadreczasz.

          Zobaczysz jego reakcje- a to już bardzo dużo.Zobaszysz co dalej bedzie
          robił.Jak bedzie zainteresowany,to bedzie chciał uzdrowic relację. Powodzenia.
          • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 10:59
            Żeby tylko z wiercenia tej dziury w brzuchu chłop się nie rozchorował i nie
            uciekł-bo jeszcze znajdzie sobie taką co będzie dla niej istotna przyszłość
            wspólna-bardziej niż rozdrapywanie ran z przeszłości.

            jezu jaka ty samolubna i niedojrzała uczuciowo jesteś.....
            • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:11
              A czemu tobie tak trudno przyjąć do wiadomości, ze może jej koleś mówi jednak za
              mało?

              Kurcze, to nie chodzi o to, żeby opowiadał ze szczegółami o swoim małżeństwie.
              Chodzi o to, że ma jakiś układ z byłą żoną, o którym obecnej partnerce nic nie mówi.

              • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:15
                Właśnie dlatego nie zwiążę się z dzieciatym facetem-rodzi to
                problemy.

                Sorry, ale kot eks to już nie jest problem tego pana.
                No niech jeszcze jedzie do eks jak jej pralka zaleje podłogę albo
                żarówka przepali się.
                Ludzie czy Wy czytacie z uwagą?

                Przecież tych ludzi łączy dziecko a nie były laptopt, kot,
                mieszkanie.

                Lily ile masz lat?To Twój rocznik w nicku? Jeśli tak-szukaj chłopa
                bez takich obciążeń.
                • lilly086 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:22
                  no własnie to o to chodzi, mnie tez sie wydaje że jednak kot jego bylej to juz
                  nie jego problem, i chciałabym cos wiedziec o tym niejasnym dla mnie układzie,
                  nie chce znac szczegółów z jego małżeństwa tylko cokolwiek.
                  • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:27
                    lilly086 napisała:

                    > no własnie to o to chodzi, mnie tez sie wydaje że jednak kot jego bylej to juz
                    > nie jego problem, i chciałabym cos wiedziec o tym niejasnym dla mnie układzie,
                    > nie chce znac szczegółów z jego małżeństwa tylko cokolwiek.

                    Ja cię rozumiem doskonale.

                    Musicie porozmawiać, jeśli nie o jego sprawach, to przynajmniej o TWOICH
                    uczuciach. Na spokojnie, ale stanowczo. Uświadom mu, że brak jakichkolwiek
                    wyjaśnień cię męczy. Nie trzymaj tego w sobie, bo to prosta droga do jeszcze
                    większej frustracji i niedomówień.

                • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:26
                  Kot ex to chyba tylko prawnie do niej należy.
                  Tak jak pisałam-niech kot zdechnie-dzieciak się ucieszy,że ojciec nie przyjechał
                  go nakarmić.
                  Z czyjej winy i na jakich warunkach odbył się rozwód-to też jest istotne bo to
                  może warunkować ten cały układ który mają i jego zachowanie-może takie, a nie
                  inne żeby nie stracić możliwości kontaktu z dzieckiem.

                  Gdybym była po rozwodzie i w dodatku z dzieckiem to wcale nie czułabym się
                  zobligowana do powiedzenia mojemu nowemu partnerowi niczego więcej niż to,że
                  jestem rozwiedziona, mam dziecko i tyle i jeśli nie chcę o tym rozmawiać to
                  znaczy,że nie chcę i jeśli ktoś mnie ciągnie za język to znaczy,że nie szanuje
                  moich uczuć i nie wiedział co robi jak się decydował ze mną być.
              • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:19
                Bo wiążąc się z kimś kto ma z kimś dziecko trzeba od samego początku założyć,że
                on będzie miał pewien układ z matką dziecka i wierzyć,że ten układ jest na
                poziomie-rodzić-rodzic.
                Bo normalny związek to przede wszystkim zaufanie, a nie kontrolowanie.
                Dzisiaj jej powie jaki ma z nią układ, a za jakiś czas ona sobie wkręci
                schizę,że układ się zmienił i znowu mu będzie marudzić o szczegóły.
                Ona po prostu nie ma do niego zaufania w połączeniu z brakiem akceptacji,że jest
                taka osoba jak była żona. Pewnie fakt istnienia dziecka to żaden problem-bo w
                końcu facet pedofilem nie jest i z dzieckiem zawsze będzie na płaszczyźnie
                rodzic-dziecko, a o ex żonę to już trzęsie kiecką,że z relacji rodzic-rodzic
                przejdą na pułap kochanek-kochanka. I o to się rozchodzi. I na tym polega schiza.
                W większości takich związków problemem nie są dzieci, ale ex małżonkowie-bo
                ludzie nie potrafią sobie wbić do głowy,ze ex jest ex-ja jestem teraz i to jest
                najważniejsze.
                Mogła się zainteresować kimś bez zobowiązań-pewnie by jej było łatwiej.
                • lilly086 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:25
                  wiesz co to nie chodzi o to że się trzesę,ż ebędą mieli relacje
                  kochanek-kochanka, własnie nie, bo po co by sie rozwodzili gdyby mieli wrócić na
                  takie relacje, po drugie chodzi mi tylko o to żeby to nie było jakąs tajemnicą,
                  dlaczego to jest temat tabu? a shiz nigdy nie wkręcam............nawet ich nie
                  miewam
        • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 14:41
          lilly086 napisała:
          > do tej pory on ma klucze do jej mieszkania,

          Moj narzeczony rowniez ma klucze do mieszkania swojej bylej zony.
          Wynika to z tego, ze jak spedza dzien z mala to ja potem odwozi do
          domu, a jego byla zona jest wtedy na zajeciach. Ma pod drzwiami
          czekac? Zamiast dac corci kolacje, wykapac ja i zasnac??

          > fakt że przez pewien czason tam
          > mieszkał a ona u swojej matki, potem sie wyprowadził ale klucze
          nadal ma i

          Nie nakrecaj sie czyms naturalnym. Nie ma ich po to, zeby urpawiac z
          nia dziki sex.

          > przychodzi nieraz nakarmić kotka jak ona wyjezdza,

          Kufa, chcesz mu zarzucac, ze jest dobrym człowiekiem i robi jej
          przyslugi? :/

          > dlaczego jak sie wyprowadzał
          > zostawił swój komputer jej ,

          Bo moze jego bylo stac na nowy a ja nie?

          > dlaczego od 4 mcy nie mieszka
          > juz tam, ona sie tam wprowadziła,

          Moze tamto mieszkanie bylo tansze i ja bylo stac na nie? Moze jemu
          wygodniej bylo znalezc nowe a ja zostawic w tamtym? Zeby nie musiala
          mieszkac u mamy?

          > on znalazł sobie inne mieszkanie a pomimo to
          > ma tam jeszcze kupe swoich rzeczy.

          Heh.. Moj narzeczony do dzisiaj znajduje w mieszkaniu swojej bylej
          zony jakies rzeczy. przeprowadzalas sie kiedys? Wiesz ile bibelotów
          moze człowiek składowac? I o jak wielu zapomniec?

          To wszystko jest duzo prostsze niz Ci sie wydaje.
          • premeda Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 14:55
            ciekaw jakbys sie poczuła, gdy wchodzisz sobie do mieszkania swojego
            faceta, a tutaj ex robi dziecku kolację, kąpie ją itd. Niektórzy to
            chyba granic nie mają. W takim układzie to faktycznie lepiej
            zostawić partnera z eksią, niech dalej ciągną ten dziwaczny układ.
            • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:05
              premeda napisała:

              > ciekaw jakbys sie poczuła, gdy wchodzisz sobie do mieszkania
              swojego
              > faceta, a tutaj ex robi dziecku kolację, kąpie ją itd.

              jakby to była sytuacja, ze dziecko mieszka z ojcem to nie widze w
              tym nic dziwnego.
              A co ma przepraszam robic?
              Olewac dziecko?
              Wam sie chyba w głowach poprzestawiało, żeby za chory uważać układ
              gdzie ojciec dziecku kolajce szykuje i kapie ja po calym dniu bycia
              razem, czeka az mala zasnie i wychodzi...
              Nie mam pytan.. :/

              > Niektórzy to
              > chyba granic nie mają.

              A niektórzy to chyba maja pęta na mózgach.

              >W takim układzie to faktycznie lepiej
              > zostawić partnera z eksią, niech dalej ciągną ten dziwaczny układ.

              No jasne.. najlepiej niech dziecko pod drzwiami zostawia coby
              przypadkiem kontaktu z była nie mieć.
              Wpsółczuje braku poczucia własnej wartości żeby takie poglady
              wygłaszac.
              • premeda Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 11:19
                No cóż jak te kontakty są takie super, to po co było się rozstawać?
                I gdzie tutaj jest troska o nowego partnera, który co najwyżej może
                się poczuć w pewnych momentach, jak przysłowiowe piąte koło u wozu?
                Może faktycznie jestem staroświecka, bo walczyłabym o związek, a nie
                wiała z niego, wymawiając się niezgodnością charakterów.
            • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 18:56
              O rany, a moj facet nie dosc, ze dziecku gotuje, to eks to tez
              czasem je. Rany, rany, skandal, patologia i zboczenie.
          • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 14:57
            erillzw napisała:
            >
            > To wszystko jest duzo prostsze niz Ci sie wydaje.

            Ależ my o tym właśnie mówimy.

            To najprawdopodobniej jest proste.
            Tylko z jakiś powodów facet o tych "prostych i oczywistych sprawach" nie chce
            rozmawiać. To jest moim zdaniem zasadniczy problem autorki.

            Co za problem wyjaśnić i wytłumaczyć?
            (że nikt inny kotem nie może się zająć, że z kluczami wygodniej bo coś tam, że
            mieszkanie to że komupter tamto...).

            • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:08
              stinefraexeter napisała:

              > Ależ my o tym właśnie mówimy.

              Toc i ja sie z tym zgadzam :)
              Tylko dopisuje sie jako ktos kto jest w tejze samej sytuacji :)


              > To najprawdopodobniej jest proste.
              > Tylko z jakiś powodów facet o tych "prostych i oczywistych
              sprawach" nie chce
              > rozmawiać. To jest moim zdaniem zasadniczy problem autorki.

              A czy o innych rzeczach rozmawia? Moze jest skrytym typem?
              Zawsze pozostaje jej napisac list do niego w ktorym napisze co
              czuje... Tak po prostu :)
              To tez skuteczne - sprawdzilo to kilka moich znajomych :)


              > Co za problem wyjaśnić i wytłumaczyć?

              No moze sie wstydzi? Albo ma poczucie, ze Ona go nie zrozumie?
              Troche mu sie utrwala schemat, ze dziewczyna ma problem z jego
              preszłościa i to jednak nie skłania do szczerości.

              > (że nikt inny kotem nie może się zająć, że z kluczami wygodniej
              bo coś tam, że
              > mieszkanie to że komupter tamto...).

              Nie kazdy facet jest otwarty jak sie przekonałam. Mój o wielu
              rzeczach mowi wprost, ale tez zanim bylismy para przyjaznilismy sie
              i o wielu rzeczach wiedzialam troche z innej pozycji.
    • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:25
      Myślę,że uczucia tego pana nie wygasły do rodziny (celowo słowo
      rodzina), bo to cała otoczka, a nie tylko była żona.
      Myślę,że Lily czuje iż coś jest nie tak. Myślącej kobiece klucze od
      M, karmienie kota zapala czerwoną lampkę w głowę. I dobrze.

      Mój kumpel (rozwiedziony) nie karmi kota eks, a widuje się z nią 3
      minuty jak zabiera dzieciaka.

      Mało tego-kiedyś spotykałam się z gościem, który pojechał na kolację
      do swojej byłej (ona go rzuciła) "powspominać stare dobre czasy, bo
      on utrzymuje z byłymi dobre kontakty", siedział u niej do 24.00
      (napisał mi smsa-wróciłem) a dzień później sam opowiedział gdzie był
      (bo tego wieczoru gdy był z nią ja nie wiedziałam nic o ich
      spotkaniu).
      Pamiętam, jak wtedy zapaliło mi się czerwone światło ale
      zlekceważyłam je.

      Dziś, po 4 m-ach od rozstania stwierdzam,że facet nie utrzymuje
      dobrych kontaktów z byłymi gdyż nawet nie posłał mi życzeń na
      święta, tym bardziej,że to on mnie zostawił "bo nie mógł poczuć tego
      czegoś"

      reasumując-faktycznie coś śmierdzi u Lily.
      • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 11:33
        mruff napisała:

        >
        > reasumując-faktycznie coś śmierdzi u Lily.

        Zgadzam się z całą twoją wypowiedzią.

        Natomiast to nie musi być tak, że KONIECZNIE coś musi "śmierdzieć".

        Tu chodzi o faceta, który jest typem "wiem, ale nie powiem". Tacy ludzie
        potrafią zrobić sekret z niczego i nakręcają potem atmosferę.
        Zamiast wprost powiedzieć o niewinnych (zakładam ufnie) sprawach, wszystko
        trzymają w tajemnicy/niedomówieniach, co doprowadza drugą stronę do podejrzeń i
        braku zaufania.

        • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 13:46
          A nie przyszło ci do głowy,że ta niewinna sprawa jest taką właśnie w jego oczach
          i nie stwarza świadomie takiej atmosfery- pewnie widzi z jaką uporczywością
          dziewczyna drąży ten temat,że spać nie może i pewnie stwierdził,że lepiej nie
          zaczynać bo wtedy to się dopiero zacznie.
          Czy to tak trudno uszanować czyjeś zdanie? - przecież on nie ukrywał tego,że
          jest rozwiedziony, ma dziecko z inną kobietą i jest z nią w kontakcie-ba
          nawet,że dokarmi kota, zostawił komputer, ma klucze do mieszkania i jego rzeczy
          tam zostały- jasne taka szczerość faaaaktycznie śmierdzi.

          Ja powiem tak, niektóre laski to z igły widły potrafią zrobić, a wtedy to
          atmosfera jest niefajna.
          • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 14:53
            Poshemka, ty o jednym mówisz, ja o drugim.

            Moim zdaniem problemem nie są kontakty z byłą żoną.
            Problemem jest fakt, że facet nie chce na te tematy rozmawiać.

            Z opisu autorki wynika, że jej facet jest w dość bliskim kontakcie z byłą żoną.
            I NIE MUSI W TYM BYĆ NIC ZŁEGO. Jednak aby wszyscy czuli się w tej sytuacji
            komfortowo, obecna partnerka musi wiedzieć na czym stoi.

            Facet na razie o przeszłości nie chce rozmawiać, ale z tą przeszłością jest
            wciąż bardzo mocno związany. I dlatego właśnie jego obecnej dziewczynie należą
            się jakieś wyjaśnienia.
            • 10iwonka10 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:14
              Ale wyjasniac to sobie chyba powinni zanim zaczeli byc razem???? Sa
              juz pol roku a ona mu truje i truje to samo. Nie dziwie sie ze facet
              ma dosc.

              • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:22
                10iwonka10 napisała:

                > Ale wyjasniac to sobie chyba powinni zanim zaczeli byc razem???? Sa
                > juz pol roku a ona mu truje i truje to samo. Nie dziwie sie ze facet
                > ma dosc.
                >

                Ja zrozumiałam, że ona się spytała tylko raz, on uciął dyskusję i od tamtej pory
                pani się kisi we własnych wątpliwościach i domysłach.
                • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:29
                  Zdaje sie, ze dopisywała, ze podejmowała kilka prób dowiedzenia sie
                  o co chodziło, dlaczego, po co..
                  A im bardziej on sie zamykal tym bardziej ona sie nakrecala po co
                  one ma te klucze???????
                  xD

                  czy ja przegapilam info o tym ile czasu minelo od rozwodu zanim oni
                  sie zwiazli?
                • 10iwonka10 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:29
                  Autorka watku kisi sie w swoich domyslach jak tylko wstapi do bylej
                  zony po corke i zostanie dluzej czy jak ona zadzwoni.....co nie
                  zmienia faktu ze robil to tez zanim byli razem.

                  Wlasciwie z watku nie wiemy czy oni rozeszli sie bo zabraklo
                  uczucia ( troche blahy powod jak ma sie male dziecko) czy moze ona
                  znalazla sobie kogos i odeszla i autorke watku gryzie- moze on wciaz
                  cos do nie czuje????
                  • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:31
                    10iwonka10 napisała:

                    > Wlasciwie z watku nie wiemy czy oni rozeszli sie bo zabraklo
                    > uczucia ( troche blahy powod jak ma sie male dziecko)

                    Czy ja wiem?
                    Chcialabys miec rodziców ktorzy sie kochaja a sa ze soba z poczucia
                    obowiazku wychowania Ciebie?
                    To jest tak samo wazny powod jak kazdy inny.

                    > czy moze ona
                    > znalazla sobie kogos i odeszla i autorke watku gryzie- moze on
                    wciaz
                    > cos do nie czuje????

                    A moze po prostu nie pasowali do siebie charakterami?
                • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 23:15
                  A niech się kisi skoro tak lubi....
                  Napisała,że nie uciął w sensie,że całkowicie zmienił temat tylko jej
                  odpowiedział coś w stylu,że "to nie było to".
                  Czego ona jeszcze chce-co jej ma powiedzieć na temat tego czemu się rozstali.
              • lilly086 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:34
                Nie zrozumiałaś, właśnie po to napisałąm do Was, bo ja mu nie truję, raz
                zapytałam, on uciął temat i zastanawiam sie czy poruszyć to ponownie
            • lilly086 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:31
              No właśnie dokładnie o to chodzi, oczywiście są w dobrych stosunkach-to nawet i
              może dobrze skoro maja dziecko, że się nie kłócą, nie są na ścieżce wojennej,
              ale dlaczego on mi nic nie mówi?Pomimo,że generalnie nie jest osobą
              skrytą.Uważam ,że skoro jestesmy razem to chyba powinien mi mówić.Poza tym,
              jedna koleżanka wypowiadała się że to normalne,że jej luby też ma klucze do
              mieszkania,żeby małą nakrmić itp.no właśnie tylko zazwyczaj jak sie spotyka z
              synkiem to siedza u niego, a potem go odwozi jak już jest jego matka, a jak
              nieraz jej nie było bo wracała póxno np po 22ej to zostawiał go zawsze u jej
              siostry, która mieszka niedaleko, oki niech ma te klucze, niech zostawia jej
              komputer tylko niech mi wytłumaczy ten ich dziwny układ i to ,że wyprowadzając
              się z mieszkania to w sumie wszystko jej zostawił, a sam wziął kredyt żeby
              ogarnąć nowe mieszkanie, no to pytam, przez tyle lat niczego sie nie
              dorobił???Dziwny zastanawiający układ............
              • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:38
                lilly086 napisała:

                > No właśnie dokładnie o to chodzi, oczywiście są w dobrych
                stosunkach-to nawet i
                > może dobrze skoro maja dziecko, że się nie kłócą, nie są na
                ścieżce wojennej,
                > ale dlaczego on mi nic nie mówi?

                Ale oczekujesz zdawania relacji jak bylo?
                Wydaje mi sie, ze nie dogadaliscie sie na samym poczatku na ten
                temat. I On moze czuc sie zmeczony tym, ze drazysz temat -
                podejrzewam, ze kiedy nie mas zodpowiedzi wprost mozesz cos
                sugerowac. Miast wylozyc "kochanie, nie czuje sie komfortowo z tym,
                ze nie dzielisz sie ze mna czyms co jest dla Ciebie tak wazne". Moze
                zacznij pytac o syna bardziej niz o jego byla. faceci maja radar na
                wylapywanie zazdrosci o byle partnerki.

                > oki niech ma te klucze, niech zostawia jej
                > komputer tylko niech mi wytłumaczy ten ich dziwny układ

                jaki dziwny układ???
                To jest NORMALNY układ dwójki dojrzałych ludzi, którzy maja ze soba
                dziecko i którzy biorą odpowiedzialnośc za jego wychowanie jak i za
                to, ze nie tworzą już związku.

                > i to ,że wyprowadzając
                > się z mieszkania to w sumie wszystko jej zostawił, a sam wziął
                kredyt żeby
                > ogarnąć nowe mieszkanie, no to pytam, przez tyle lat niczego sie
                nie
                > dorobił???Dziwny zastanawiający układ............

                Halo, ziemia!!!
                Kubeł zimnej wody koleżanko.
                Nie ma nic dziwnego w tym, ze facet odstapil bylej zonie z ich
                dzieckiem mieszkanie i wzial kredyt na swoje. jest to raczej
                normalna rekacja, dojrzalego i dodbrego człowieka, który dba o dobro
                swojego dziecka. A ze poki co jest ono silnie zwiazane z dobrem i
                matki to sorry. Pogodz sie z tym.
                Poza tym.. co to za argument, ze sie niczego nie dorobil?? Bo kredyt
                wzial?? :/

                Im wiecej Cie czytam tym nbardziej widze, ze brak Ci dojrzałości do
                ograniecia tego.
                lepiej zostaw tego biednego człowieka bo zaraz go zmaeczysz swoimi
                shizami.
                • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:41
                  I sprostowanie.
                  Zapytalas raz, gosc ucial temat, Ty nie podjelas prob ale
                  podejrzewam, ze wychodzi z Ciebie to, ze nie wiesz.
                  Znam podobne relacje. Az za dobrze niestety.
                  Nic dobrego nie wrozy. Siadz z nim i mu powiedz jak sie czujesz z
                  tym, ze nie rozmawiacie ze soba o czyms co jest bardzi waznym
                  elementem jego zycia... Ale najpierw to wylecz sie z zazdrosci o
                  jego byla i podejrzewaniu, ze niewiadomo co robia i ze niby dziwny
                  układ ich łaczy..
                  • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:55
                    Zgadzam się w tej kwestii z ewrizill:
                    porozmawiajcie o twoich uczuciach i o tym, jak ty się czujesz z tym wszystkim.

                    Może on nie zdaje sobie sprawy, że to co dla niego jest oczywiste, dla ciebie
                    takie nie jest.

                    Zacznijcie od tego. Aż dziw bierze, że jeszcze tego nie zrobiłaś po tych dwóch
                    (?) latach.
                    Bo rzeczywiście, jeśli nie mówisz wprost, tylko się właśnie kisisz we własnej
                    frustracji, to to na pewno z ciebie wychodzi. Tylko facet może nie wiedzieć, o
                    co tak NAPRAWDĘ ci chodzi.
                    • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 16:01
                      stinefraexeter napisała:
                      Aż dziw bierze, że jeszcze tego nie zrobiłaś po tych dwóch
                      > (?) latach.

                      Po pół roku ;)
                      • stinefraexeter Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 16:03
                        erillzw napisała:

                        > stinefraexeter napisała:
                        > Aż dziw bierze, że jeszcze tego nie zrobiłaś po tych dwóch
                        > > (?) latach.
                        >
                        > Po pół roku ;)

                        A faktycznie. Nie wiem, skąd mi się wzięły te dwa lata... :/
                        Co nie zmienia ani trochę meritum mojej wypowiedzi :))
                        >
                      • ronja.r Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 16:26
                        Wlasnie, pol roku a ona juz chce go posiadac, zawladnac i robic jak
                        ona chce. Troche cierpliwosci...moze on sam wszystkiego jeszcze nie
                        poukladal? To dlugi proces.
                        Dziewczyno, tu nie jest wazne jak inni robia. Tak jak nie ma recepty
                        na udane malzenstwo tak nie ma recepty na relacje pomiedzy bylym
                        malzenstwem. Twoj facet jest odpowiedzailnym facetem. Wie ze dobro
                        jego matki jest dobrem jego dziecka. Pomaga im obu i co w tym zlego?
                        Jesli ma te klucze do mieszkania to czemu by nie mial pomoc i podlac
                        kwiatki czy nakarmic kota? Zwykla miedzyludzka pomoc.
                        Mimo ze jestem po rozwodzie szesc lat moj byly zmienia mi kola w
                        samochodzie, pomaga w mieszkaniu z drobnymi sprawami czy odwozi na
                        lotnisko gdy wyjezdzam...i ani nam w glowie aby wracac do siebie.

                        • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 18:56
                          ronja.r napisała:

                          > Wie ze dobro
                          > jego matki jest dobrem jego dziecka.

                          Jak dla mnie farmazony. Niech jeszcze byłej żonce oddaje całą pensję
                          bo jak będzie co rusz u kosmetyczki, w solarium to będzie miała
                          lepsze samopoczucie które przełoży się na dziecko.

                          Niech jeszcze myje byłej zonie auto i lata po bułki...

                          Dlatego powtarzam-precz z dzieciatymi i po rozwodzie, ja takich
                          chorych sytuacji zwyczajnie nie chcę, bo to są CHORE układy.
                          • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 19:13
                            Tak, tak. Precz z dzieciatymi i rozwodnikami, najlepiej ich
                            wszystkich zamknac w zakladach karnych albo lepiej psychiatrycznych.
                            Nikt nie zasluguje na druga szanse.
                          • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 23:42
                            mruff napisała:
                            > Jak dla mnie farmazony.

                            Nie sadz po sobie :)

                            > Niech jeszcze byłej żonce oddaje całą pensję
                            > bo jak będzie co rusz u kosmetyczki, w solarium to będzie miała
                            > lepsze samopoczucie które przełoży się na dziecko.

                            Ale bzdury piszesz, az zal czytać.


                            > Niech jeszcze myje byłej zonie auto i lata po bułki...

                            A co jeslis jest chcora? I mala tez?
                            Moze ma im tylko podrzuic 20zł i niech se same biegaja?
                            heh.. choroba wspolczesnej cywilizacji - absolutny brak empatii i
                            egoizm "moje jest najwazniejsze, mam w dupie innych"


                            > Dlatego powtarzam-precz z dzieciatymi i po rozwodzie,

                            jeszcze Ci sie w zyciu przewroci to wiecej pokory nabierzesz...

                            > ja takich
                            > chorych sytuacji zwyczajnie nie chcę, bo to są CHORE układy.

                            Taaaa... jasne..
                            Chory uklad to zdaje sie w Twoim mniemaniu kazdy ktory zaklada
                            kontakt z bylym partnerem. Wspolczuje braku poczucia wlasnej
                            wartosci, ze az tak sie boisz takich układów, ze az za chore je
                            uwazasz :)


                            >
                            >
                            >
                            • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 09:42
                              erillzw napisała:

                              > Nie sadz po sobie :)

                              Idź na słońce i aż tak bardzo nie bierz pewnych rzeczy do siebie.

                              > Ale bzdury piszesz, az zal czytać.

                              To nie czytaj :)

                              > A co jeslis jest chcora? I mala tez?
                              > Moze ma im tylko podrzuic 20zł i niech se same biegaja?
                              > heh.. choroba wspolczesnej cywilizacji - absolutny brak empatii i
                              > egoizm "moje jest najwazniejsze, mam w dupie innych"

                              Jeśli już mówimy o empatii-gdzie była owa empatia gdy się ludzie
                              rozwodzili?

                              Od bułek to ona ma mamę, siostrę, sąsiadkę czy tam kogo.
                              Rozwód to nie jest tylko papier i podział majątku. Również rozwodzą
                              się wspólne relacje.
                              A jeżeli facet ma dbać o swoją eks żonę gdy jest chora-to po kiego
                              od niej wyprowadzał się?

                              > jeszcze Ci sie w zyciu przewroci to wiecej pokory nabierzesz...

                              A ja Ci życzę byś już w życiu pokory nie musiała nabierać :)By było
                              na tyle przyjemne :)


                              > Taaaa... jasne..
                              > Chory uklad to zdaje sie w Twoim mniemaniu kazdy ktory zaklada
                              > kontakt z bylym partnerem. Wspolczuje braku poczucia wlasnej
                              > wartosci, ze az tak sie boisz takich układów, ze az za chore je
                              > uwazasz :)

                              Jeżeli robisz do mnie wycieczki osobiste tzn., że brakuje Ci
                              argumentów do dyskusji ze mną :)
                              Idź na słońce, ciesz się wiosną i nie bądź taka wrażliwa na jeden
                              tekst "jak dla mnie farmazony" bo spowodował u Ciebie wstrząs-
                              całkiem niepotrzebnie :)

                              > >
                              > >
                              > >
                              >
                              >
                              • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 10:38
                                mruff napisała:
                                Jeśli już mówimy o empatii-gdzie była owa empatia gdy się
                                ludzie
                                rozwodzili?


                                Jezeli rozeszli sie w sposob 'cywilizowany' (a nikt nie napisal, ze
                                bylo inaczej), to moze bylo tam wiele empatii - czy lepiej tkwic w
                                zwiazku, ktory nie ma sensu?

                                Od bułek to ona ma mamę, siostrę, sąsiadkę czy tam kogo.
                                Rozwód to nie jest tylko papier i podział majątku. Również rozwodzą
                                się wspólne relacje.
                                A jeżeli facet ma dbać o swoją eks żonę gdy jest chora-to po kiego
                                od niej wyprowadzał się?


                                Gorzej jezeli eks nie ma mamy/siostry/sasiadki ani nikogo, bo jest
                                sama, tam gdzie mieszka. Poza miloscia jest jeszcze cos takiego jak
                                zwykla ludzka przyzwoitosc. I nikt nie mowi o pielegnowaniu eks-
                                zony, podawaniu jej aspiryny i herbatki tylko o zwyklych zakupach.
                                Na robieniu zakupow nikt nie buduje zwiazku, nie?
                                Moj partner czesto jadac po mala robi swojej eks zakupy na caly
                                tydzien - straszne, nie? O wracaniu do niej nie ma jednak mowy.
              • 10iwonka10 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 15:39
                Moze wszystko jej zostawil bo ona wychowuje dziecko?

                NP w Angli jest tak ze jak rodzice sie rozwodza i dzieci zostaja z
                matka to ojciec sie wyprowadza i dom zostawia bylej zonie. ( czesto
                dale splaca czes kredytu) Ale tylko do czasu gdy dzieci sie
                usamodzielnia i wyprowadza. Wtedy dom sprzedzaja i dziela sie na pol
                albo zona splaca mu polowe ceny domu.

              • ksiezniczkamalgorzata Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 11:19
                Uciekaj! Byłam w takim samy związku - to co opowiadasz to niemal identyczna sytuacja, może to nie ten sam mężczyzna ;)
                Zawsze eks była najważniejsza, nawet nie dziecko tylko eks! Do tej pory facet się niczego nie dorobił, bo 'nadwyżki' kasy jej oddawał, własciwie lepiej niż w małżeństwie :)
                Nie wyobrażałam sobie przyszłości kiedy ja sprzątam, gotuje, pracuje i on wtedy może jeszcze większe 'nadwyzki' kasy oddać jej. Nie miałam zamiaru w przyszłości pracować na obcą babe, która juz teraz miała wszystko, a on żył jak żebrak.
                Też są zakupy, pomoc w domu, poza domem, wszystko na jej skinienie, a właściwie jaką mamy gwarancję, że nie sypiają też ze sobą skoro wszystko inne ich łączy jak w małżeństwie... zwlaszcza, że eks mojego eks :) była znana w mieście z rozwiazłego stylu życia. Uciekłam, choć ciężko było, ale po pół roku spotykania się z nim sam się przyznał, że zamierza ją finansować.
                Ciągle mam wrażenie, że to ten sam mężczyzna :) a jednak psychopatów jest więcej na świecie, nie pozwólmy im tylko zniszczyć nam życia.
            • posh_emka Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 23:13
              I tu jest pies pogrzebany-każdy związek-normalny-przechodzi pewne etapy.
              Ona jest tylko jego dziewczyną i facet nie ma obowiązku jej się tłumaczyć z
              takich rzeczy.

              Czy każdy musi chcieć rozmawiać na każdy temat dotyczący jego życia-NIE.

              Niech się kobita uspokoi, może jak związek osiągnie inny-wyższy pułap to wtedy z
              nią porozmawia.

              Wyjaśnienia to by jej się należały jakby facet niespodziewanie przenocował u
              swojej ex.
    • jack20 Re: on + jego była + ich dziecko 16.04.09, 16:10
      Facet "cudowny" ale ma przeszlosc tzn ma dziecko i mial zone.
      Przepraszam ale wtedy tej swiadomosci nie mialas?
      Liczylas, ze jakims cudem wygumkuje te fakty z zyciorysu?
      A moze obiecal ci "wygumkowanie" tego a ty biedna uwierzylas?
      Nie znalas konsekwencji brania dzieciatego i zonatego?
      Jesli to wszystko od poczatku wiedzialas to skad te dylematy?
      • shedir1 Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 07:48
        Większość z was nie ma pojęcia o czym pisze. Związek z mężczyzną po
        rozwodzie i z małym dzieckiem nie jest taki prosty jak wam się
        wydaje...tylko dlatego, że każdy ma przeszłość. Małżeństwo to nie to
        samo co związek z chłopakiem który miała jakąś dziewczyne przed
        tobą. I nawet jak się wie te wszytskie fakty to nie jest się gotowym
        na to wszystko i że te związek to nie będzie "bułka z masłem" tylko
        ciężka harówka. A takie gadanie ze wiedziałaś co robisz nie jest w
        cale takie oczywiste. Kłopoty i negatywne uczucia wychodzą dopiero
        póżniej im dalej posuwa się związek i im bardziej zależy nam na
        sobie. CHyba żadna kobieta nie jest na to przygotowana nawet jak wie
        od początku o wszytskim. My przeszliśmy wszysko razem i do tej pory
        uczucie zazdrości o byłe partnerki było mi obce, a teraz się
        pojawiło i to bardzo silne a do tego jeszcze wiele innych
        wątpliwośći i dylematów, a żeby to pokonać to trzeba rozmawiać z
        partnerem, a nie kisić to w sobie. Już też to przeszłam i nic
        dobrego nie wyszło, przychodzi moment, że już się nie wytrzymuje i
        wybucha. Nie wyobrażam sobie jak mogła bym nie wiedzieć dlaczego ich
        związek się rozpadł i żeby mój partner mi o tym nie
        powiedział.Przecież to było małżeństwo a nie jakiś tam związek. Jest
        dziecko, są rodziny i nie chodzi o to żeby on obsmarował byłą żonę
        bo wina zawsze jest po obu stronach ale żeby rozmawiać bo kobiety
        mają tez tendencję do nakręcania się i wyolbrzymiania i właśnie On
        musi to prerwać. My przeszliśmy już chyba wszysko i wiele się
        wydarzyło i tylko dzięki temu że rozmawialiśmy, wspieraliśmy się
        jesteśmy pewni, że pokonamy każdą przeszkodę razem. Ale partner musi
        w tym pomagać i zdawać sobie sprawę że nie tylko jemu jest ciężko
        ale i Tobie też. Pozdrawiam Cię cieplutko i 3mam kciuki za
        Was. ;)
        • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 10:34
          shedir,
          czy taki zwiazek bedzie przyjemny i latwy czy nie, zalezy od osob,
          ktore w nim sa.
          Moj partner ma dziecko z poprzedniego zwiazku i mowiac szczerze nic
          a nic mnie nie obchodzi czemu sie rozeszli. Jezeli nie chce o tym
          gadac to nie - sa tematy na ktore ja nie chce rozmawiac, bo mnie
          bola, sa tematy, na ktore nie lubi rozmawiac on (3 konkretne), bo
          sa dla niego bolesne i osobiste i juz. I wystarczy to uszanowac i
          nie sprawiac drugiej osobie bolu i od razu jest lepiej. Reszta jest
          kwestia dogadania sie.
          Aha, zeby nie bylo - jestem 'macocha' od 3 lat, w momencie, w
          ktorym sie poznalismy mialam lat 20.
        • kora3 po to tak drążycie? 17.04.09, 10:58
          shedir1 napisała:

          > Małżeństwo to nie to
          > samo co związek z chłopakiem który miała jakąś dziewczyne przed
          > tobą. I nawet jak się wie te wszytskie fakty to nie jest się
          gotowym
          > na to wszystko i że te związek to nie będzie "bułka z masłem"
          tylko
          > ciężka harówka.

          Wiesz, jeśli jakis zwiazek z załozenia ma być harówa, to chyba
          najmarzej nie wchodzić w takie układy, prawda?

          CHyba żadna kobieta nie jest na to przygotowana nawet jak wie
          > od początku o wszytskim.

          Sorry, ale nie wiem o czym teraz piszesz. W KAZDYM zwiazku, takze z
          facetem bezdietnym i kawalerem moga sie zdarzyć problemy.
          na co tu byc przygotowanym? Skoro wiesz, ze faceta miał zone i ma
          dzieci to logiczne, ze jesteś przygotowana na to, ze się z ziecmi
          kontaktuje - to chyba OCZYWISTE.
          Albo ci to odpowiada, albo nie. Jeśli zdecydowanie jesteś na nie,
          nie wchodzisz dalej w taki zwiazek.

          .Przecież to było małżeństwo a nie jakiś tam związek. Jest
          > dziecko, są rodziny i nie chodzi o to żeby on obsmarował byłą żonę
          > bo wina zawsze jest po obu stronach ale żeby rozmawiać bo kobiety
          > mają tez tendencję do nakręcania się i wyolbrzymiania i właśnie On
          > musi to prerwać.

          No i faceci próbuja mówiac "Nie układało nam sie, jakos się
          odalilismy" - to chyba jest wyjasnienie?
          Dlaczego kobiety chca koniczni szczegółów? Przeciez to mzoe być
          krepujące powiezdie np. to czy owo na eks. Do zcego zresztą
          aktualnej partnerce ta wiedza? zwłaszcza, ze bedzie mieć "wedzę" na
          ogół jednostronna, wiec tak naprawde być mzoe - zadną
      • kora3 Nie o to biega Jacku :) 17.04.09, 10:49
        jack20 napisał:

        > Nie znalas konsekwencji brania dzieciatego i zonatego?

        no jak po rozwodzie to juz nie ejst zonaty :)

        > Jesli to wszystko od poczatku wiedzialas to skad te dylematy?

        Wiesz - mnie się wydaje, ze problem wcale nie kwi w tym, ze facet ma
        dziecko i byłą juz zonę.
        Lily sama pisała w czym tkwi - w tym, ze byc moze Lilly nalezy do
        tego rodzaju kobiet, które z załozenia drążą tematykę "byłych" w
        zyciu swoich partnerów.

        Tak naprawde jeśli masz do czynienia z taką kobietą doprawdy nie ma
        znaczenia, czy szłoby o była dziewczyne, narzeczoną, partnerke, czy
        zonę - po prostu sa kobiety, które jakby jakos masochistycznie kreci
        gadanie o byłych jej partnera.
        Wypytują o sczegóły zwiazku, oszczegóły rozstania, a gdy wreszcie
        udreczony tym facet powie prawde n. "bardzo ja kochałem, ale mnie
        zdradziła" wówczs jest kolejny powód do zalów, ze pewnie ja kochał
        bardziej, a aktualną mniej, a jak do niej mówił skoro tak kochał, a
        jak pisał i spirala sie nakreca.

        Doświdczony facet wie, ze prawie zadna odp. nie jest dobra na takie
        pytania, to i je mądrze zbywa. A kobitka drąży. Jest sposob, by dać
        odp. za którą nie bedzie klejnych paru lat mordegi z ematem, ale
        ryzykowny
        Otóż facet powonien z uduchowioną miną powiedzieć aktualnej, ze choć
        ZDAWAŁO mu sie,z e tamtą koca i to na tyle, by mieć az dziecko, to
        tak naprawde czuł w głebi serca, ze jego PRAWDZIWA miłoscią,
        przeznaczeniem i zgubioną połówką jest ktoś iny, oczywisci aktualna
        pani. :) wskutek czego tamto nie mogło dać mu szczescia i się
        rozpadło, a on szczesliwie spotkał te jedyną :)

        Sposób jest ryzykowny, bo pani moze tekst znać, albo być
        niegłupia:)
    • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 18:41
      Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego ten pan nie robi prania i
      prasowania swojej byłej żonie? Przecież mógłby jej pomóc?

      Myślę,że on nadal jest związany mentalnie ze swoją byłą żoną.
      A wspólny czas Lily i faceta jest i tak okrojony przez dziecko, plus
      zakupy...i cholerka wie co jeszcze.

      Pomóżcie mi ustalić granice eksów-zakupy są okey, skok do apteki
      też, pranie, gotowanie, mycie auta, pożyczanie kasy...Nie wiem co
      tam jeszcze.
      Pytam się-gdzie Waszym zdaniem jest granica w relacjach
      ROZWIEDZIONYCH ludzi?
      • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 17.04.09, 19:35
        > Pytam się-gdzie Waszym zdaniem jest granica w relacjach
        > ROZWIEDZIONYCH ludzi?


        Zdaje się, że tam gdzie dobro matki to i dobro dziecka.
        I nie chodzi o jej wizyty u kosmetyczki ale o to, zeby chociaz gdy
        obie leza w lozku przyniesc im jakies leki czy lekarstwa, zeby
        lezaly 4 dni a nie 14 bo co rusz beda wychodzily.
        Nie kazdy rozchodzi sie chirirgicznie z bylymi i ogranicza ludzkosc
        do wplacania srodkow na konto.
        No ale.. ja sie nie znam, przeciez ;D
        Argumenty stosuje do Ciebie ad personum i na dodatek swięcie się
        obruszam, że coś sobie uważasz za farmazony :D
        Cos dla Ciebie jest farmazonem a mnie cos zal czytac :)
        kategoria ta sama, dystans tez :)

        > Niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego ten pan nie robi prania i
        > prasowania swojej byłej żonie? Przecież mógłby jej pomóc?


        Niech miu ktos wytłumaczy czemu niektórzy ludzie widzą tylko skrajne
        postawy??? Przecież jest tyle rzeczy które są pośrodku. Ludzką
        tendencją jest przecież abmiwersja...
        • wrr2 Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 14:53
          A dlaczego nie dobro taty i dobro dziecka? Albo dobro dziecka i RODZICÓW?
          Dlaczego zakładasz, że tata o mamę dbać musi, a na odwrót już niekoniecznie?

          • mruff Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 15:15
            wrr2 napisała:

            > A dlaczego nie dobro taty i dobro dziecka? Albo dobro dziecka i
            RODZICÓW?
            > Dlaczego zakładasz, że tata o mamę dbać musi, a na odwrót już
            niekoniecznie?

            Dobre :) Hipotetyzuję- tekst do eks żony "Jolka kup mi przy okazji
            gumki, pamiętasz-lubię te nawilżane z durexa,potrzebuję ich na
            wieczór a nie będę z małą kupował prezerwatyw :D"

            Albo "Jolka jak przyjedziesz po małą to kup mi coś na śniadanie, bo
            moja wyjechała i pustki już mam w lodówce, lol"
            :)))))))))
          • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 18:40
            Moze dlatego, ze w wiekszosci opisanych przypadkow, dzieci mieszkaja ze swoimi
            mamami. Czyli mama zajmuje sie co najmniej 5 dni z 7 dzieckiem ich OBOJGA, wiec
            dokladanie jej jeszcze naszych zakupow byloby zwyklym buractwem.
            Poniewaz mama malej wykonuje ich wspolne obowiazki w 5/7 czasu, to nie widze nic
            zdroznego w tym, ze W jej zrobi po drodze zakupy. W koncu ona w tym czasie robi
            mu przysluge i zajmuje sie jego dzieckiem.
            • wrr2 Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 20:48
              Małe sprostowanie: coś pokręciłam czytając post erillzw i przeczytałam, że
              najważniejsze jest dobro matki i dziecka. I tego dotyczył mój poprzedni post -
              pomijania ojca w takim układzie. I jako żywo o zakupach nic w nim nie było.

              Ale skoro facet może byłej robić zakupy jak jest chora albo zająć się kotem w
              czasie jej wyjazdu to chyba vice versa też?
              • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 19.04.09, 02:05
                wrr2 napisała:

                > Ale skoro facet może byłej robić zakupy jak jest chora albo zająć
                się kotem w
                > czasie jej wyjazdu to chyba vice versa też?

                Tak by nakazywała przyzwoitosc. Ale nie zawsze tak jest. Co nie
                znaczy, ze skoro ktoras ze stron czegos nie robi to jedna ma
                rezygnowac z tego ze dbanie o innych ma w charakterze :)

                I zgadzam sie z kora3 :)
              • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 19.04.09, 02:24
                Ale czy to koniecznie musi byc zakupy za zakupy, opieka kotem za opieke kotem,
                etc? Nie moze byc opieka nad jego dzieckiem przez 75% czasu (lekko liczac) w
                zamian za zakupy/opieke nad kotem? Ostatecznie zazwyczaj jest tak, ze to kobieta
                ma dziecko przy sobie, a facet moze sobie przychodzic, odwiedzac je, brac na
                weekendy, etc, ale reszte czasu jest wolny. Malo jest par, gdzie opieka nad
                dzieckiem jest rzeczywiscie 50:50.
                • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 19.04.09, 10:36
                  Nawet prawnie traktowane jest to jako precedens :)
      • kora3 Nie ma granic :) 17.04.09, 19:47
        mruff napisała:
        >
        > Pomóżcie mi ustalić granice eksów-zakupy są okey, skok do apteki
        > też, pranie, gotowanie, mycie auta, pożyczanie kasy...Nie wiem co
        > tam jeszcze.
        > Pytam się-gdzie Waszym zdaniem jest granica w relacjach
        > ROZWIEDZIONYCH ludzi?

        Mruff nikt Ci nie pomoze - nie ma takich granic :) zadnej ustawy,
        zadnego zapisu bodaj :)
        Te granice kazda ekspara ustala sobie SAMA a obcym ludziom nic do
        tego, zeby im stawiav granice:)
        Inaczej wszelako rzecz się ma z nowymi parnerami eksów, bo te osoby
        mogą akceptować, albo nie takie a nie inne zasady na jakich eks się
        kontaktuja, spotykaja, wspomagają, to oczywiste.

        Jeno mnie w tych nowych parnerach wszelako zaskakuje. Zakładając, ze
        sa to osoby które są jakby to powiedzieć - z zewnątz, nie nalezały
        wczesniej do grona znajomych obecnych eksów, nie przyczyniły się do
        rozpadu ich zwiazku, trudno mi pojąc, ze takie rzeczy, takie a nie
        inne relacje z eksami zaczynają im przeszkadzać na etapie powaznego
        zwiazku.
        Rozumiem, ze zcasem pwnych rzeczy sie o człowieku zwyczajnie nie wie
        spotykając się z nim "randkowo" wychodzą przy wspólnym zamieszkaniu
        np., ale jakos sobie z trudem umiem wyobrazić ze facet podczas
        niezobowiazującego randkowania olewa swoją eks i swoje dziecko, nie
        interesuje się, a tu nagle, gdy nowy zwiazek zyskuje na waznosci,
        owaznosci buch i zaczyna sie intersowac ekszona, dzieckiem ...

        Watpię w taka nagłą przemiane. Pytanie jak to jest, ze osoba nowa
        nie zdołała zauwazyć,ze ktos ma ciepęłrelacje z eks i sereczne z
        dzieckiem? Nie zastanawiała sie nad tym, ze o ile dojdzie do
        powzzniejszego zwiazku bedzie jej to przeszkadzać?

        >
        >
      • nsc23 Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 00:32
        mruff,
        nie widzisz roznicy miedzy zrobieniem komus prania a zrobieniem
        komus zakupow? Pranie nie jest zazwyczaj pilne, a z zakupami roznie
        bywa, jak czlowiek jest chory, to powinien w domu siedziec. Umre od
        tego, ze moj partner eks kupi leki w aptece? Nie bardzo.
        Jak Cie znajoma/my prosi o pomoc to odmawiasz? Eks jest troche
        bardziej uprzywilejowana znajoma, bo na co dzien zajmuje sie mala.
        Skoro ona ma na glowie mala 5 dni z 7, to ludzka przyzwoitosc
        nakazuje a) brac mala na co najmniej 2 dni z 7 i b) pomoc jej w te
        dni, w ktore zajmuje sie wspolnym dzieckiem swoim i mojego partnera.
        Owszem, sa alimenty, ale wplacenie kasy na konto, to akurat
        najprostsza sprawa w procesie wychowawczym.
        • kora3 Qrcze jestem chyba nietuzinkowa postac :) 18.04.09, 00:40
          prania mój eks nie robi:) ale ZAWSZE gdy jestem chora pyta, czy mi
          co przyniec, kupić i ZAWSZE odwiedza.
          zdarza mu się wpac bez zadnej okazji (ukmówiwszy sie uprzednio rzecz
          jasna), zdarza nam sie nierzadko wcale zjesc cos razem w miescie,
          isc na zakupy, na impreze - takze pryatnie, bo zawodowo czesto sie
          spotykamy.
          Dzieci i słubu nie mielismy. Cos z nami nie ten ?:)
          • nsc23 Re: Qrcze jestem chyba nietuzinkowa postac :) 18.04.09, 01:31
            Moze wlasnie dlatego, ze dzieci i slubu nie mieliscie? Moj tez nie
            jest rozwodnikiem, ale dziecko ma i dlugo przez to miedzy nim a eks
            lataly rozne przedmioty ;) od kiedy sie uspokoilo/ulozylo to i im
            czasem (obu!) cos ugotuje i zakupy zrobi. Chyba dojrzeli do tego, ze
            tak jest im obojgu fajniej :)
            • kora3 Re: Qrcze jestem chyba nietuzinkowa postac :) 18.04.09, 01:42
              nsc23 napisała:

              > Moze wlasnie dlatego, ze dzieci i slubu nie mieliscie?

              Trudno mi ocenic :)
              Moj tez nie
              > jest rozwodnikiem, ale dziecko ma i dlugo przez to miedzy nim a
              eks
              > lataly rozne przedmioty ;) od kiedy sie uspokoilo/ulozylo to i im
              > czasem (obu!) cos ugotuje i zakupy zrobi. Chyba dojrzeli do tego,
              ze
              > tak jest im obojgu fajniej :)

              wiesz my sie rozstalismy z bolesnego powodu ale nic nie latało :)
    • srilankaa zastanawiam się nad jednym... 18.04.09, 12:43
      Czy ten mężczyzna, który tak dba o byłą żonę i dziecko, sam byłby zachwycony, gdyby jego nowa partnerka też równie często widywała się ze swoim byłym mężem/partnerem, który by jej często robił zakupy itd. Chyba nie bez powodu taki mężczyzna z przeszłością bierze sobie na nową partnerkę kobietę bezdzietną i bez zobowiązań, bo jest wygodny. Niech sobie weźmie rozwódkę z dzieckiem i niech na własnej skórze doświadczy tego samego.
      • kora3 Srilanko "bierze" to się parasol przed wyjsciem z 18.04.09, 13:04
        domu :)
        Wybacz te uwagę, ale chyba za bardzo upraszczasz. Na ziazek DECYDUJĄ
        się dwie osoby - siłą nikt nikogo nie "biezre" tudzież nie
        przymusza.
        Warto się zstanowic wczesniej, czy dana sytuacja nam odpowiada,
        jesli np. kobieta jest bezdzietna, a facet z dzieckiem przy jego
        mamie.

        Nie bardzo chce mi sie wierzyć, ze WSZYSCY faceci dzieciaci, o
        których chocby tu na forum piszą ich partnerki całkowicie inaczej
        raktowali swoje byłe i swoje dzieci ZANIM związek z aktualną
        partnerką nabrał "powagi" i np. zamieszkali z sobą.

        Cyba to jest ak, ze takej kobitce to na pewnym etapie znajomosci nie
        przeszkadza, albo i przeszkadza, ale nic nie mówi, zeby
        nie "stracić" w oczach faceta no i samego facta też.
        Potem sie juz czuje pewniej w takim związku to i stawia warunki i
        kreci nosem, a facet nie pojmje w czem dieło, wszak on postepowania
        wobec eks i dziecka nie zmienił.

        Uwazam, ze należy takie kwestie omawiac wczesniej, a nie kiedy juz
        się jest w powaznym zwiazku.
        Co do twego pytaniaz postu.

        Mój partner wie doskonale, ze widuje się, takze towarzysko i to dosc
        czesto z ekspartnerem. Nie pzepadają za sobą, ale też kiedy nas
        odwiedza w domu, mój fact zachowuje się normalnie. Nie robi mi
        wyrzutów z powodu utrzymywania znajomosci z eksem. Dodam, ze nie
        mamy ani z partnerem, ani z eksem dzieci:) wiec odpada tu motyw
        opieki nad nimi ze strony eksa.
        Na pewno moje konakty z ekspartnerem są o wiele czestsze niz mojego
        partenra z była jeo zona i takze z dziećmi (niestety:(, a wynika to
        z odległosci - zarówno jgo była zona, jak i dorosłe juz dzieci
        mieskzają za granicą, a ja i mój ekspartner w jednym miescie. Z
        byłym mezem natomast mam kontakty sporadyczne, głownie telefoniczne
        przy okazji życzeń:) czy czasem mailowe.
        • mruff Re: Srilanko "bierze" to się parasol przed wyjsci 18.04.09, 14:40
          Różnie ludzie układają sobie życie.
          Mój były facet, z którym byłam 3 lata ( i mieszkałam) po rozejściu
          się wpadał do mnie, czasem zjedliśmy obiad na mieście, wziął kota na
          przechowanie jak wyjechałam na urlop.
          ALE jak pojawiła się nowa panna w jego życiu-totalnie urwał nam się
          kontakt :) Czego nie mam mu za złe i uważam za NATURALNĄ kolej
          rzeczy.
          Wystraszył się,że w oczach nowej partnerki może to wyglądać
          kiepsko :)
          Moim zdaniem eksowie dużo ryzykują będąc "milutkim, ludzkim,
          empatycznym itd." dla swojej byłej z powodu dziecka.
          Ja takiego ryzyka bym nie podjęła-bo skoro jestem z kimś nowym
          tzn.,że mi na tym kimś zależy i absolutnie nie chciałabym siać nutki
          niepokoju w nowym związku.
          • kora3 Re: Srilanko "bierze" to się parasol przed wyjsci 18.04.09, 14:44
            mruff napisała:

            > Różnie ludzie układają sobie życie.
            > Mój były facet, z którym byłam 3 lata ( i mieszkałam) po rozejściu
            > się wpadał do mnie, czasem zjedliśmy obiad na mieście, wziął kota
            na
            > przechowanie jak wyjechałam na urlop.

            z kotem mamy to samo :)
            nadal :)

            > ALE jak pojawiła się nowa panna w jego życiu-totalnie urwał nam
            się
            > kontakt :) Czego nie mam mu za złe i uważam za NATURALNĄ kolej
            > rzeczy.
            > Wystraszył się,że w oczach nowej partnerki może to wyglądać
            > kiepsko :)

            Mruff nic dziwnego, e nie masz za złe. OK skoro tak wybrał - mój eks
            ma partnerkę. ne wdajac się w szczegóły - nie rozmawiamy z sobą:) i
            guzik mnie obchodzi co ona sobie mysli, to sprawa miedzy NIMI, a nie
            nami. Jesliby przyszedł i powiedział, ze musimy ograniczyc swe
            kontakty - zakceptowałabym to :)

            > Moim zdaniem eksowie dużo ryzykują będąc "milutkim, ludzkim,
            > empatycznym itd." dla swojej byłej z powodu dziecka.
            > Ja takiego ryzyka bym nie podjęła-bo skoro jestem z kimś nowym
            > tzn.,że mi na tym kimś zależy i absolutnie nie chciałabym siać
            nutki
            > niepokoju w nowym związku.

            wiesz, olac swoje dziecko z powodu nutki czyjegis nepokoju to wg
            mnie babarzyństwo. Ale jak piszesz, wszystko ZALEży od sytuacji,
            wzajemnego porozumienia.
            >
            >
            >
            • mruff Re: Srilanko "bierze" to się parasol przed wyjsci 18.04.09, 15:12
              kora3 napisała:

              > wiesz, olac swoje dziecko z powodu nutki czyjegis nepokoju to wg
              > mnie babarzyństwo.

              Nie olać dziecko tylko olać zakupy dla eks żony itd.a ten czas
              zakupów przeznaczyć na czas z nową partnerką :)
              • kora3 mrufff 18.04.09, 15:23
                podalam przyklad EKTREMALNY :)

                nadal jestem zdania, ze tu nie ma 3 osób (wyłaczajac dziecko) sa
                dwie na dwie paradoksalnie - esk i eks oraz npwa parnerta inowy
                partner - w najprostrzej konfiguracji. Ten kto jest eks dla kogos i
                nowym parterem la kogos stosunki z tymi dwiema osobami reguluje
                sobie sam
              • erillzw Re: Srilanko "bierze" to się parasol przed wyjsci 18.04.09, 18:33
                mruff napisała:


                > Nie olać dziecko tylko olać zakupy dla eks żony itd.a ten czas
                > zakupów przeznaczyć na czas z nową partnerką :)
                >

                No jaaasneeee.. a dziecko niech sciany w tym czasie je, prawda? :/
                Mruff wydajesz sie byc inteligentnym człowiekiem, i dziwi mnie aż
                taka krótkowzroczność.
                Nie mowimy o zakupach codziennych, cotygodniowych wyprawach do
                marketu ale o sytuacji gdy byla jest chora, mala tez i wychodzenie
                tej dziouchy z domu skutkuje przedluzeniem sie jej choroby i nie
                ukrywajmy tez i dziecka.
                Wiec skoro widuja sie raz-dwa w tygodniu, ojciec z dzieckiem to jaki
                jest problem, zeby w momencie odwozenia malej do domu przywiezc i
                zakupy??
                • kora3 ale, ale 18.04.09, 20:03
                  skoro z nowej parnerki aki cerber i zcuje się opusczoa, a eksy sa w
                  ok stosunkach to cóz stało na przeszkodzie RAZEM isc na te zakupy,
                  przy okazji zrobic też dla siebie?:)
      • erillzw Re: zastanawiam się nad jednym... 18.04.09, 18:48
        srilankaa napisała:

        > Czy ten mężczyzna, który tak dba o byłą żonę i dziecko, sam byłby
        zachwycony, g
        > dyby jego nowa partnerka też równie często widywała się ze swoim
        byłym mężem/pa
        > rtnerem, który by jej często robił zakupy itd.

        aaaaaaaaa!!! xD
        Ludzie, wezcie nie wylewajcie swojej lichej samooceny na bogu ducha
        winnego faceta, ktory widzac sie z dzieckiem MIJA sie rowniez ze
        swoja BYLA zona. On NIE JEDZIE DO BYLEJ, tylko do malej!
        To NIE SA SYNONIMY!!!
        Narysowac dla jasnosci? Bo organiczenie umyslowe ludzi, którzy pisza
        takie wypowiedzi jak wyzej cytowana mnie poraża.

        >Chyba nie bez powodu taki mężczy
        > zna z przeszłością bierze sobie na nową partnerkę kobietę
        bezdzietną i bez zobo
        > wiązań, bo jest wygodny.


        Muahahahhahahhahahahahahahaha!!!!!
        Piekny tekst teoretyka. No na basha.
        jasne.. zatem taki rozwodnik winen pytac przed pierwsza randka
        kobiety czy jest po rozdzwodzie i z dzieckiem? A jak nie jest to sie
        z nia nie umawiac?? LOL!
    • kiwi789 Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 15:35
      VIVAT CZWOROKĄTY! Niech żyją, rzeczywiście to cudowne rozwiązanie-
      dwie kobiety, on i dziecko! Do wszytskich tych, które są
      przeszczęsliwe z tego- nie jest wam ciasno w związku???? Nie macie
      wrażenia, że za dużo w nim o jedną kobietę??? W poniedziałki robi
      obiad mnie, a we wtorki jej? dzisiaj sprząta u nas, a jutro u niej?
      Brawa dla sztskich współczesnych i tolerancyjnych kobiet:)
      • nsc23 Vivat czytanie ze zrozumieniem! 18.04.09, 18:38
        Jezeli moj W jedzie do swojej corki 70km w jedna strone, to wiadomo, ze spedza z
        nia kupe czasu. Mama malej w tym czasie moze sobie gdzies isc, a on z mala
        zostaja w domu - W gotuje obiad dla siebie i dla malej z produktow, ktore
        przyniosl - czy odpadna mu rece jezeli ugotuje rowniez porcje dla mamy malej i
        zostawi jej do odgrzania? Chyba nie, bo nadal ma dwie.
        Sprzatac tam nie sprzata, ale bez sensu byloby jechanie 70km, zabieranie malej
        do nas i za godzine znowu jechanie 70km, zeby ja odwiezc - a skoro spedzaja ze
        soba kawalek czasu, to i zjesc cos musza. To co, W ma demonstracyjnie gotowac
        tylko dla nich dwojki? Bez jaj.
        I nie, nie jest mi ciasno. Ja i mama malej pelnimy w tym ukladzie zupelnie inne
        funkcje - mama malej jest mama malej, a ja jestem partnerka mojego W. Tyle.
        Widze, ze bardzo trudno to pojac.
      • erillzw Re: on + jego była + ich dziecko 18.04.09, 18:42
        kiwi789 napisała:

        > VIVAT CZWOROKĄTY!

        Wiwat skrajne postawy!

        > Niech żyją, rzeczywiście to cudowne rozwiązanie-
        > dwie kobiety, on i dziecko!

        Jakie dwie kobiety???
        Boze, czy wam laikom-teorytykom "wiem najlepiej jak to jest bo
        teoretyzuje" sie wydaje, ze byly maz postrzega byla zone jak
        kobiete??
        To pytanie z drugiej strony, czy faceta/kobieta, z ktora wy z
        wlasnej decyzji rozeszliscie sie traktujecie w kategoriach
        "kobieta/"facet"="potencjalny partner"??
        Bo albo wy jestescie inni albo ja mam zdrowsze podjescie do tego, ze
        jak ktos stal sie byly to funkcjonuje jako byly i nie ma juz
        atrybuty "facet=potencjalny partner".
        Bo mnie tu trąci daleko idąca hipokryzją takie pisanie...

        > Do wszytskich tych, które są
        > przeszczęsliwe z tego- nie jest wam ciasno w związku????

        Nie.
        Bo nie czuje się jak ta druga. W domysle kochanka. czuje się jako
        pierworzędna partnerka w zwiazku. A dziecko jest na zupełnie innej
        półce absolutnie nie mającej nic wspólnego z rywalizacją. Nie wiem
        jak trzeba mieć namieszane w głowie, żeby być zazdrosną o dziecko
        partnera i mieć pretensje, że do konca zycia bedzie się kontaktował
        juz ze swoja była zoną. Nie z byle powodu jest byla i nie z byle
        powodu sa po rozwodzie, prawda?
        Nie trzeba sie rozwodzic jesli chce sie byc tylko w separacji. jesli
        doszlo do krokow prawnych znaczy, ze Ci ludzie z ktorys wymiarow
        ostatecznie zrezygnowali. Tylko nie kazdy rezygnuje z bycia
        człowiekiem jak to chyba co poniektórzy tutaj by oczekiwali.

        > Nie macie
        > wrażenia, że za dużo w nim o jedną kobietę???

        Nie. Bo nie postrzegam ani ja ani moj narzeczony swojej bylej zony w
        kategorii "kobieta".

        > W poniedziałki robi
        > obiad mnie, a we wtorki jej? dzisiaj sprząta u nas, a jutro u
        niej?

        Chyba was do konca posrało, żeby wypisywać takie bzdury...
        przeinaczyliście sobie ludzką zyczliwosc do patologicznych tendencji
        i sie obruszacie jak moga istniec a jakos nie zauwazam, zeby
        ktokolwiek napisal, ze zyje w ukladzie jaki jest wyzej
        przedstawiony.

        > Brawa dla sztskich współczesnych i tolerancyjnych kobiet:)

        Brawa dla wszystkich ograniczonych i skrajnych w postawach ludzi :)
        • nsc23 erillzw, 18.04.09, 18:52
          dzieki, bo juz zaczelam sie zastanawiac, czy to ja moze jestem nienormalna ;)
          ale widze, ze jest nas wiecej ;)
          • kora3 dołaczam się 18.04.09, 20:44
            jesteś nsc normalna. Ja bym nawet rzekła, ze wg mojej oceny takie
            alergiczne reagowanie na ekszone, w dodatku matke dziecka
            swego "misia" jest objawem czegos nienormalnego np.
            - poczucia niewpewnosci w zwiazku - ktos taki nie czuje sie wazny
            dla partnera z jakiś powodów, stąd roi mu sie, ze jest "w zastępstwie
            ", a partner tak naprawde nadal kocha eks, ale nie moze z nią być to
            znalazł sobie kogokolwiek - taka ocena moze wynikac z niskiej
            samooceny, ale też z jakiś problemów w zwiazku nie zwiazanych z eks
            wcale
            - charakteru "posiadacza" - sa to osoby o cechach cerbera i
            włascicela swych partnerów/rek. Chcą byc, co na ogół w ogóle jest
            niemzliwe, bez względu na eks/ów, jedynymi osobami którym partner
            poswieca uwage. Dla takich osób wrogami sa rodzice tegoż,
            rodzeństwo, znajomi i przyjaciele, eks, dzieci - słowem wszyscy
            - wychowania i zycia w srodowiski patologicznym, gdzie osoby
            rozstające się z sobą wieszaja na sobie psy, ograniczają sobie
            kontakty z dziecmi, a jesli juz do nich dopuszczają szczuja je na
            siebie wzajemnie. Takie osoby sa przyzwyczajone, ze eksy muszą
            szczerze się nienawidzić i gnoic, wiec kazda inna sytuacja jest dla
            ich podejrzana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja