olowka
15.04.09, 09:47
Mam problem tzn. moja teściowa przed świętami dzwoni i mówi, żebym
nie robiła zakupów bo ona już je dla mnie ma. Denerwuję się bo jest to jak
uważam przekroczenie pewnej mojej granicy w końcu mam swoje życie z jej synem
i o takich z pozoru błachostkach chciałabym sama decydować. Rozmawiam z moim
partnerem a on nie rozumie tego i zarzuca mi że nie doceniam jej pomocy, ale
ja nie uważam tego za pomoc tylko "wchodzenie w butach" w moje życie. Co o tym
myślicie? Może faktycznie przesadzam? (ta sytuacja jest tylko jednym przykładem)