4v
19.04.09, 01:56
do tytułu "jak zniszczyć Kobietę".
niestety, ciąg dalszy moich obserwacji. Zaznaczam po raz kolejny: nie chodzi
mi o każdy związek, o każdą rodzinę. Mam na myśli najczęstsze patologie. Jedną
na kilka, w najlepszym przypadku.
Otóż. Mąż. Wiadomo. Po paru latach wszystko siada. Zwykle jak najmłodszy
potomek dorasta. Czasem to jest 7 lat, czasem 12. Wtedy mąż "pęka". mąż, to
brzmi dumnie. mąż właściciel. mąż Pan. mąż, co to szuka nowej mamuśki, praczki
sprzątaczki. mąż, co chce zapłodnić i tym samym zakończyć swój udział, jak
jakiś gad. mąż, co lubi zbić żone, mimo że ona nie lubi (mogła by polubić,
gdyby frajerzyna umiał podejść; za głupi na to). mąż, co chodzi do dziwek,
próbując tematu tabu (mógłby z żoną, ale za głupi, za prosty, za ograniczony).
Matka? jak jest toksyczna, to niszczy córke już od dorastania. Bo jest młodsza
ładniejsza. Bo jest samodzielna, to wkurza. Bo ma dobry układ z mężem-ojcem.
Lub bo tylko mu przypomina ją z czasów młodości..... bo przecież kobieta jest
stworzona do cierpienia! musi mieć ciężko, więc ją trzeba podle wychować,
silną ręką i przemocą! bo... no bo jak będzie nieszczęśliwa, to się na starość
chętniej zaopiekuje niedołężną matką... bo te godziny rozmów i narzekań na
podłego męża/teścia posilą więź.
żałosne, jak rodzina rodzi patologie....