kameleaa
21.04.09, 16:10
Problem dotyczy komunikacji lub uczciwości – nie wiem do końca o co tu chodzi.
Mąż w smsach obiecuje rozmowy, bliskość itp., same smsy też potrafi pisać
czułe. Lecz w domu jakby nic z tych rzeczy nie obowiązuje. Ja pragnę rozmów –
takich od serca, że np. czymś się martwię lub pytam go co miał na myśli mówiąc
pewne słowa, albo jeszcze sama wypowiadam się jak dana sprawa wygląda z mojego
punktu widzenia – i oczekuję, że on się do tego ustosunkuje – czy mam rację,
czy nie i jakie jest jego zdanie.
Niestety mąż w takich chwilach denerwuje się, że nie teraz, że jest zmęczony,
że nie pamięta, że nie ma zdania …. W końcu mi powiedział, że nie zamierza w
taki sposób rozmawiać, że chce myśleć o sprawach bieżących, o tym co
planujemy, że ma stresy, problemy (ale o nich też oględnie rozmawia).
Później zrobił mi nawet awanturę, że się czepiam, ze go krytykuję, pouczam, że
nie muszę wszystkiego rozumieć, że nie ma czasu zajmować się wymyślonymi
problemami.
Zaś mnóstwo czasu poświęca np. na kłótnie czy ciche godziny, no i TV, internet.
On wie o mojej potrzebie bliskich rozmów – mówię i piszę, tłumaczę, już nie
mam siły tego robić.