0-kropka
22.04.09, 10:51
Mam pewien rozinny "problem" i nie bardzo potrafię sobie z nim
poradzić. Głównymi "bohaterami" są: ja, mój mąż, moja mama, brat
męża i teściowa. Z mężem znamy się od 7 lat (małzeństwem jesteśmy 2
lata). Brat, a właściwie bratowa męża od początku nie mogli mnie
strawić. Początkowo mnie to bolało, ale później przywykłam do tego,
że nie wszyscy muszą się "kochać". Choć nie powiem, nadal jest mi
przykro jak się w stosunku do mnie zachowują, ale cóż. Moja mama i
męża brat pracują w jednej firmie (oni nas poznali). Wszysko było
ok, do czasu jak po firmie rozeszła się pewna plotka dotycząca męża
brata. Wynikła awantura bo męża brat był pewien że moja mama ją
puściła. Sprawa była na tyle poważna, że zerwałam zaręczyny z
obecnym mężem. Brat męża zmieszał moją mamę z błotem, mnie przy
okazji też, jak się później okazało niesłusznie - osoba która
puściła plotkę, przyznała się do tego. Cała ta "awantura" trwała 3
dni, aż wszystko ucichło. Brat męża telefonicznie mnie przeprosił,
minął jakiś czas i znów zeszliśmy się z obecnym mężem. Od tego czasu
moja mama i brat męża mijali się wielkim łukiem. My z rodzina męża
brata widujemy się tylko na jakichś okazjach tzn nasz ślub,
uroczystości jego dzieci i tyle. Zmuszałam się do tych wizyt, bo nie
czułam się w ich towarzystwie dobrze. Wszystko było powiedzmy ok
przez ponad dwa lata. Aż kilka dni temu brat męża powiedział swojej
mamie, że niby moja poszła na niego na skargę. Teciowa poprosiła
mnie abym wyjaśniła tą sprawę z mamą i aby oboje mijali się jak
powietrze. Porozmawiałam ze swoją mamą i powiedziała mi, że żadnej
skargi nie złożyła i że wyjaśni tę sytuację. Noi jak poszła ją
wyjaśnić z bratem męża, gdyż niesłusznie znów została oczerniona,
ten zaczął krzyczeć i najogólniej mówiąc był niegrzeczny. Mama
zadzwoniła do mnie roztrzęsiona, więc pojechałam z mężem porozmawiać
z jego bratem. Usłyszałam wersje mamy i jeszcze jednej osoby, która
potwierdziła wersje mamy i usłyszałam też wersje brata męża i jego
kolegi - obie rożnią sie od siebie. Nie wiem kto kręci. Mój
mąż "stoi" za bratem (pomimo ile krzywd mi wyrządził), ja za mamą.
Najgorzej, że zbliża się komunia dziecka brata męża na którą nie
wiem czy powinnam iść, choziażby ze względu na mamę. Dla kogoś
taki "problem" moze wydać się śmieszny, ale ja już mam "łeb 5 na 9"
i dosyć kłótni. Oczywistym jest że odbija się to wzystko na moim
małzeństwie. Co sądzicie o tym wszystkim?