Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie

22.04.09, 10:51
Mam pewien rozinny "problem" i nie bardzo potrafię sobie z nim
poradzić. Głównymi "bohaterami" są: ja, mój mąż, moja mama, brat
męża i teściowa. Z mężem znamy się od 7 lat (małzeństwem jesteśmy 2
lata). Brat, a właściwie bratowa męża od początku nie mogli mnie
strawić. Początkowo mnie to bolało, ale później przywykłam do tego,
że nie wszyscy muszą się "kochać". Choć nie powiem, nadal jest mi
przykro jak się w stosunku do mnie zachowują, ale cóż. Moja mama i
męża brat pracują w jednej firmie (oni nas poznali). Wszysko było
ok, do czasu jak po firmie rozeszła się pewna plotka dotycząca męża
brata. Wynikła awantura bo męża brat był pewien że moja mama ją
puściła. Sprawa była na tyle poważna, że zerwałam zaręczyny z
obecnym mężem. Brat męża zmieszał moją mamę z błotem, mnie przy
okazji też, jak się później okazało niesłusznie - osoba która
puściła plotkę, przyznała się do tego. Cała ta "awantura" trwała 3
dni, aż wszystko ucichło. Brat męża telefonicznie mnie przeprosił,
minął jakiś czas i znów zeszliśmy się z obecnym mężem. Od tego czasu
moja mama i brat męża mijali się wielkim łukiem. My z rodzina męża
brata widujemy się tylko na jakichś okazjach tzn nasz ślub,
uroczystości jego dzieci i tyle. Zmuszałam się do tych wizyt, bo nie
czułam się w ich towarzystwie dobrze. Wszystko było powiedzmy ok
przez ponad dwa lata. Aż kilka dni temu brat męża powiedział swojej
mamie, że niby moja poszła na niego na skargę. Teciowa poprosiła
mnie abym wyjaśniła tą sprawę z mamą i aby oboje mijali się jak
powietrze. Porozmawiałam ze swoją mamą i powiedziała mi, że żadnej
skargi nie złożyła i że wyjaśni tę sytuację. Noi jak poszła ją
wyjaśnić z bratem męża, gdyż niesłusznie znów została oczerniona,
ten zaczął krzyczeć i najogólniej mówiąc był niegrzeczny. Mama
zadzwoniła do mnie roztrzęsiona, więc pojechałam z mężem porozmawiać
z jego bratem. Usłyszałam wersje mamy i jeszcze jednej osoby, która
potwierdziła wersje mamy i usłyszałam też wersje brata męża i jego
kolegi - obie rożnią sie od siebie. Nie wiem kto kręci. Mój
mąż "stoi" za bratem (pomimo ile krzywd mi wyrządził), ja za mamą.
Najgorzej, że zbliża się komunia dziecka brata męża na którą nie
wiem czy powinnam iść, choziażby ze względu na mamę. Dla kogoś
taki "problem" moze wydać się śmieszny, ale ja już mam "łeb 5 na 9"
i dosyć kłótni. Oczywistym jest że odbija się to wzystko na moim
małzeństwie. Co sądzicie o tym wszystkim?
    • cafem Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:00
      Wyraznie cale zamieszanie wprowadza Twoja mama albo brat meza.
      I ich klotnie/nieporozumienia sklocaja cale dwie rodziny.
      Ani Ty, ani Twoj maz na to nie wplyniecie.
      Kiedy Twoja mama idzie na emeryture? :)
      • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:06
        Tylko, że ja staram się spojrzeć na to obiektywnie - wiem że i mama
        święta nie jest, a tym bardziej brat męża. Mój mąż natomiast i
        teściowa maja klapki na oczach i brat jest wspaniały, biedny, i
        trzeba mu współczuć.
        Racja - moi rodzice, jakoś zbytnio nie lubią się z rodzicami męża.
        A mama do emerytury ma jeszcze sporo :)
        • alpepe Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:09
          a teść? Żyje jeszcze? Co on myśli? Może jego spróbuj przeciągnąć na swoją stronę?
          Ja tu rozwiązania nie widzę, tym bardziej,że twój mąż też jest stronniczy. U
          siebie rozwiązałam sprawę brakiem kontaktów z teściową, ale takich problemów,
          jak ty, to nie miałam.
          • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:15
            Teść żyje; On jest "małomówny" i nie udziela się w dyskusjach,
            zresztą nie wie wzystkiego, ale też ma klapki na oczach.
            Poprostu tak sie "utarło", że męża brat jest poszkodowany, biedny,
            trzeba mu pomagać i współczuć. I nie chodzi tylko o tą całą
            sytuację, ale o wszystko tzn nie przelewa mu się, należałoby mu
            pomagać w remontach itp. a on jak mieszkamy sami od 1,5 roku był u
            nas raz i to przy okazji.
            • cytrynka_ltd braciszek 22.04.09, 19:25
              0-kropka napisała:

              > Teść żyje; On jest "małomówny" i nie udziela się w dyskusjach,
              > zresztą nie wie wzystkiego, ale też ma klapki na oczach.
              > Poprostu tak sie "utarło", że męża brat jest poszkodowany, biedny,
              > trzeba mu pomagać i współczuć. I nie chodzi tylko o tą całą
              > sytuację, ale o wszystko tzn nie przelewa mu się, należałoby mu
              > pomagać w remontach itp. a on jak mieszkamy sami od 1,5 roku był u
              > nas raz i to przy okazji.

              wydaje mi się, że również braciszek tutaj miesza. szczególnie, że jeszcze
              zachowuje się po chamsku, aby za wszelką cenę stanęło, że to on jest ten biedny.
              czy on jest młodszym braciszkiem, rozpieszczonym przez mamusię, a ten drugi
              musiał nim opiekować się i ratować z opresji?

              tak to dzieje się, gdy "rodzina" pracuje razem.
              sprawy prywatne zawsze wywlekane są publicznie. nawet, jeśli mają na celu
              zrobienie komuś na złość.
        • cafem Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:10
          Pogadaj z mezem i po prostu sie od sporow odetnijcie.
          Ktokolwiek jest winny - Ty nie odpowiadasz za swoja mame, a Twoj maz nie jest winny postepowania brata. Postaw to jasno.

          Cokolwiek sie dzieje - mowcie, ze to ich sprawa, nie Wasza (malzenska) i ze po prostu nie chcecie o ich problemach wysluchiwac, bo wystarczajaco duzo macie swoich.

          Inaczej posypie Ci sie malzenstwo.
          • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:18
            Łatwo się mówi, ale to jest moja mama i przykro mi, ze ją ktoś tak
            niesłusznie "poniewiera". A mąż jakby mógł to skoczyłby w ogień za
            bratem, a ten ma go głęboko w nosie.
            • alpepe Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:24
              mnie uderzyło coś innego. Że nie ty jesteś najważniejsza dla męża.

              Mój ojciec mawiał: brat to nie rodzina, żona i dzieci to rodzina.
              NIe podobało mi się to bardzo, ale muszę mu przyznać rację.
              Ty i mąż powinniście być neutralni, mimo, iż ciebie boli złe traktowanie mamy, a
              jego, krzywdy brata. <br />
            • cafem Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:24
              Ale to juz chyba koniec doradzania.

              Osobiscie nie widze innego wyjscia. Watpie, zeby Twoja mama albo brat meza zmienili prace.

              Jesli maz zawsze murem staje za bratem, mozesz ewentualnie postawic wszystko na jedna karte - jesli nie przestanie Ciebie w to mieszac (bo przeciez Ty nieczemu winna nie jestes) - odejdziesz, bo masz zamiar miec swiety spokoj przez reszte zycia. Tylko czy taki radykalny szantaz moze pomoc?
              • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:38
                No a co w takim razie z komunią? Iść nie iść? Dziecko niczemu winne
                w takiej sytuacji, ale jakoś nie uśmiecha mi się patrzeć na męża
                brata i siedzieć z nim przy jednym stole - chociażby ze względu na
                mame. Mężowi na pewno będzie przykro jak nie pójde, mamie - jak
                pójde. Wiem, że mam już swoją rodzinę i swój rozum, ale może
                dlatego, że jestem jedynaczką, to jestem bardzo związana z
                rodzicami. Nie mam ani rodzeństwa, ani dziadków - mam tylko ich.
                • tygrysio_misio Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:42
                  to kto bedzie na komuni akurat dzieci nie interesuje... idac czy nie idac wcale
                  nie zrobisz przykrosci dziecku (chyba,ze jestes ulubiona ciotka)..

                  w tych calych komuniach impreza jest dla rodzicow, zeby sie mogli pokzac przy
                  rodzince... a dla dzieci sa prezenty

                  a jesli chodzi o sama ceremonie...to i tak przy dziecku nikogo z gosci nie bedzie
                  • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:50
                    Czy ulubioną to nie wiem, ale na pewno lubianą ciotką. Pomimo, że
                    bardzo lubie dzieci szwagra, one mnie, to widuje się z nimi tak jak
                    pisałam wcześniej na ich urodzinach, dniu dziecka, czy mikołaju. Nie
                    godna jestem spędzać z nimi więcej czasu choć bardzo bym chciała.
                    Co do komunii - to myśle jeszcze, aby pójść tylko do kościoła.
                • cytrynka_ltd a, czy twój mąż myśli również,że ma teraz swoją i 22.04.09, 19:37
                  rodzinę?powinien również odciąć się i stać przy tobie.
                  co będzie, jak będziecie mieć dzieci?
                  znałam taki układ dwóch braci stworzony nieświadomie rzez ich mamusię. nie tylko
                  bliźnięta tworzą taki tandem.
                  a, młodszemu rozkapryszonemu i despotycznemu później trudno zrezygnować z jakiś
                  profitów, jeśli od małego był nauczony, że drugi go wspiera.
            • tygrysio_misio Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:35
              widzisz.. sama mowilas,ze uslyszalas inne wersje zdarzenia, ale wierzysz
              mamie... tez masz klapki na oczach.. i to jest normalne, ze ma sie klapki na
              oczach w stusunku do rodziny

              tak samo normalne jst to, ze kazda ze stron stara sie przedstawic spor tak zeby
              wygladalo na jego korzysc, badz w pewnym stopniu obwinialo go jak najmniej...
              to, ze wersja Twojej mamy i jej zwolennika sa takie same moze wynikac z tego, ze
              duzo o tym gadali i tak podswiadomie "ustalili jedna wersje"... szwagier
              natomiast i jego zwolennik nie gadali, a ze inaczej widziemi wszytsko to inaczej
              przedstawiaja

              tak czy siak w sytuacji kiedy sprawa moze przeniesc sie na Twoje malzenstwo i
              rozwalic je... nie powinnac wierzyc zadnej ze stron, bo obie manipuluja na swoja
              korzysc, a prawda jest inna... jesli juz chcesz cos robi to naciskac na szybkie
              wyjasnienie sprawy

              wez tez pod uwage, ze jesli Twoj maz bedzie sie wstawial za bratem, a Ty za mama
              nie to ona moze sie obrazic... jesli sie za nia mocno wstawisz to rodzina meza
              sie obrazi.. i byc moze maz

              na poczatku zalatw sprawe z mezem... ustalcie,ze sie nie mieszacie w zadna ze
              stron, a jedynie naciskacie na szybkie zalatwienie sprawy... a potem na szybcie
              przeproszenie sie
              • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:46
                ...to, ze wersja Twojej mamy i jej zwolennika sa takie same moze
                wynikac z tego, ze duzo o tym gadali i tak podswiadomie "ustalili
                jedna wersje"... szwagier natomiast i jego zwolennik nie gadali, a
                ze inaczej widziemi wszytsko to inaczej przedstawiaja... Mama i
                jej "zwolennik" choćby chcieli się "namówić" to nie mieliby kiedy, a
                poza tym owy zwolennik ma już tyle lat, ze nie w głowie jej jakieś
                piski. Natomiast szwagier i jego kolega siedzą obok siebie i prędzej
                uwierze, ze to oni "ustalili" wersje zdarzeń - znam charakter
                szwagra. Ale oczywiście nikogo nie osądzam, bo mnie tam nie było.
                ...tak czy siak w sytuacji kiedy sprawa moze przeniesc sie na Twoje
                malzenstwo i rozwalic je... Już się przeniosła, a czy rozwali je,
                to czas pokaże.
                Co do przeproszenia i pogodzenia się to nie ma najmniejzych szans.
                Szwagier pierwszy "ręki nie poda", pomimo, że więcej narozrabiał.
                Mama też nie, bo nie czuje sie winna.
          • cytrynka_ltd Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 19:30
            ale, to jest jej mama i nie może ona odciąć się od niej. szczególnie, jeśli to
            mama jest ofiarą. autorka pisze o niej rozsądnie i bez emocji.
            to jej mąż powinien odciąć się od tego, a nie stawać przeciwko żonie. w końcu to
            znią założył rodzinę i chce mieć chyba dzieci? to jest dla nie go próba, czy
            nadaje się na głowę i ojca rodziny.
            może braciszkowi właśnie chodzi, aby skłócić go z żoną i jej rodziną?
            a, mama nie powinna odchodzić z pracy, bo kobiecie w pewnym wieku jest trudniej.
    • pani.misiowa Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 11:58
      dla mnie dziwne sa dwie sprawy
      1. po ppierwszej awanturze nie piszesz by brat meza przeprosil Twoja
      mame, a powinien, jesli ja o to posadzil, malo tego, jesli ja
      zmieszal z blotem, powinien w ramach przeprosin kupic rowniez kwiaty

      2. Dlaczego tesciowa prosi Ciebie, zebys Ty wyjasnila sprawe skargi
      ze swoja mama? Czy brat meza to jakis 5-latek, ktory sam nie potrafi
      zalatwic swoich spraw? I on i Twoja mama sa doroslymi osobami, wiec
      nie musza zalatwiac swoich spraw przez posrednikow
      Nastepnym razem odmow posredniczenia w takich sprawach i jasno
      powiedz, ze to brat meza powinien zapytac wprost Twoja mame.
      • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 12:05
        Zmieszał mamę z błotem w obecności innych osób, a przyjechał
        przeprosić przez domofon. Uważam, że powinien Ją przeprosić w
        obecnoci tych osób przy których ja oczernił. Kwiaty jasne, byłyby
        wskazane - ale cóż, szwagier ma charakter.
        Tak, brat męża ze wzystkim leci do mamy i z tego też powodu wszyscy
        go tak żałują. Też uważam, ze zachowuje sie jak "nie facet".
    • panirogalik Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 12:23
      należy ochrzanić wszystkich którzy swoje prawy zawodowe mieszają z prywatnymi i
      zwalają ci na głowę, twoją mamę, brata męża i teściową. Po pierwsze co teściowej
      do tego, po drugie co ty masz z tym wspólnego? Czy teściowa tak we wszystkie
      sprawy i problemy zawodowe synka ingeruje? Jeśli tak to przy okazji wyśmiej to.
      Należy krótko powiedzieć: sprawy zawodowe załatwiajcie między sobą- w pracy.
      Interesując, wyjaśniając to wszystko zabrnęłaś za daleko. Teraz na twoim miejscu
      powiedziałabym żeby mi wszyscy dali święty spokój. Oznajmiwszy to poszłabym na
      komunie jeśli mąż by nalegał.
      • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 19:13
        panirogalik napisała:
        ...Po pierwsze co teściowej do tego, po drugie co ty masz z tym
        wspólnego? Czy teściowa tak we wszystkie sprawy i problemy zawodowe
        synka ingeruje?... Teściowa "dba" o interesy syna, martwi się, bo on
        taki biedny i każdy robi mu krzywdę. Poprosiła mnie, bo niby moja
        mama na niego naskarżyła, a on ma tyyyle już problemów, że trzeba mu
        pomóc. Jeśli on do niej przylatuje z "problemami" to ingeruje.
        • panirogalik Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 23.04.09, 00:04
          więc jak ktoś zacznie temat to mów twardo ze to nie twoja sprawa i dorośli
          ludzie załatwiają takie sprawy między sobą w pracy.I postaraj się by mąż też tak
          mówił. Twardo wejdź w zdanie jęczącemu. Mozesz dawać psychiczne wsparcie swojej
          mamie jak jej ciężko w pracy, mozesz nawet wspierać psychicznie brata męża
          jakbyś miała ochotę ale nie_rozwiązuj_ich_problemu bo to jest różnica.
    • pajda-chleba Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 14:22
      olej cala ta sytuacje.to sa dorosli ludzie.Powiedz im tylko,ze nie zyczysz
      sobie,zeby ich dziecinne zachowanie wplywalo na twoj zwiazek.to co
      opisalas,przypomina klotnie rozwydrzonych bachorow.Ja na twoim miejscu
      oswiadczylambym mezowi,jego bratu oraz mamie,ze nie zamierzam bawic sie w te
      klocki.Nie mieszalabym sie w takie pierdoly.Zamiast tracic energie na
      rozwiazywanie ich komicznych roblemow,zabierz meza na romantyczny weekend.
      • pajda-chleba Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 14:26
        oswiadczylabym...oczywiscie
    • fonula Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 15:57
      Mnie się wydaje, ze juz pora przeciąć pępowinę łączącą cię z mamą.
      Noż kurcze, nie zauwazyłas, ze mama tobą też manipuluje? Obrazi się,
      ze posżłas na komunię do dziecka brata??. Litosci, bądź dorosłą
      kobietą i podejmuj swoje własne decyzje. Nie wtrącaj się w ich
      kłótnie. szkoda ci mamy? Dobrze i tak powinno być, ale do końca nie
      wiesz jak było. Niech sobie sami wyjaśniają swoje sprawy. Teściowa
      tez kurczę, typowa "forumowa". Dorośli ludzie w swoje służbowe
      kłótnie wciągnęli całą rodzinę. dzizaz "Sami swoi". A mnie się
      wydawało, ze tak naprawdę to nie ma takich ludzi. Aż trudno
      uwierzyć. A poza tym nie dziw się, że mąż bierze stronę brata, skoro
      ty bierzesz strone mamy. Twoja mama to tylko jego tesciowa a brat to
      brat. W zyciu bym sie nie dała wmanipulowac w coś takiego.
      Nie wtrącaj się i nie wypowiadaj się na ten temat, twój mąż też
      niech się nie wtrąca.
    • ravny Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 16:20
      zdecydowanie powiedz im wszystkim, żeby swoje problemy załatwiali między sobą a
      nie wykorzystywali Ciebie jako pośrednika.

      Powiedz ostro przy najbliższej okazji, że nie życzysz sobie żadnego mieszania
      twojej osoby do ich prywatnych rozgrywek.
      I nie daj się więcej w pośredniczenie między nimi wmanewrowywać.
      Zrób to dla swojego i całej rodziny dobra. Ty jesteś tu osobą postronną która
      zbiera cięgi za kłótliwość innych. Olej ich. Tak samo Twój mąż nie powinien
      się w to mieszać bo teraz ma nową rodzinę - ciebie , i tą rodziną powinien się
      zająć i do jej dobra dążyć.
      Odetnijcie się od tego, po prostu gdy przy was ktoś będzie poruszał ten temat to
      głośno oświadczajcie, że nie życzycie sobie być do tego mieszani i prosicie
      kategorycznie, żeby inni mieli to na uwadze.
      A Jak nie lubisz do nich chodzić to nie chodź - jak będą czegoś potrzebowac to
      na bank sami drogę znajdą ;)

      • a.bc Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 18:47
        Zaraz a po co brat twojego męża idzie do swojej matki jej się żali a
        ty biegniesz na pomoc!!
        Ja na twoim miejscu zwołałabym zebranie rodzinne , brata ,męza ,
        tesciową ( twoja mam raczej nie jest potrzebna) i grzecznie i
        stanowczo bym zapowiedział,że nie zyczysz sobie wysluchiwac bzdur i
        kalumni pod swoim adresem i twojej matki. Brat męża jest dorosły,
        niech zacznie radzić sobie sam ze swoimi problemami w pracy!!!!( A
        gdyby osobą,którago podobno go oszkalował nie była twoja mama to co
        pojechalibyscie wtłuc komuś!!!!!)
        A nawet jeśli twoja mama sie poskarżyła , bo miała takie prawo w
        pracy łaskawie poproś brata męża aby rozwiazywał ta sprawę ze swoim
        szefem a nie z wami!!! On tez ma prawo się poskarzyć na twoja mamę-
        zatem jesli cos do niej ma to niech wyrazi to w formie pisemnej ALE
        W PRACY!!!!!
        I zapowiedz,ze jesli jeszce raz ktos ci zburzy spokój rodzinny to
        pójdziesz do firmy brata do jego szefa i narobisz mu takiego
        wstydu,ze sie nie pozbiera!!!!
        Dosyć obarczania obcych ludzi swoimi niepowodzeniami w robocie.
        • tygrysio_misio Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 18:51
          fajna rada... i tu pojscie na komunie (przeciez cala rodzina bedzie i ktos
          bedzie buczec) sie przyda ;]
      • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 19:19
        Tak też zrobię. Jeżeli teściowa zacznie kiedyś znów temat szwagier
        kontra moja mama, to powiem jej, że są dorośli i niech sami sobie
        radzą. Bo cóż z tego, że ja chciałam dobrze, chciałam "pomóc" -
        wyszło jak wyszło. Musze zacząć mieć w nosie czyjeś problemy bo
        inaczej oszaleje. Ale to jest przykre, jak on oczernia mame w oczach
        teściów. I najgorze jest to, że nawygaduje bzdur, które później
        okazują się nieprawdą i tego już teściowej nie mówi. Ona żyje w
        przekonaniu, że moja mama, to kawał zołzy.
        ravny napisał:
        ...A Jak nie lubisz do nich chodzić to nie chodź - jak będą czegoś
        potrzebowac to na bank sami drogę znajdą ;)...Chodze tylko ze
        względu na męża.
        • cytrynka_ltd Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 22.04.09, 20:12
          widać, że mąż jest za bardzo związany z bratem i mamusią. takim również zależy,
          aby swoją żonę odciąć od jej mamy i rodziny.
          wtedy niby już nikt nie będzie mącił jego spokoju.
          wpadłaś w wielkie g.
          pamiętaj, że męża można zmienić, a matkę masz jedną. i tylko w razie czego
          możesz na niej polegać.
          i tak pewnie, po tym jak oni zachowują się i twój mąż, stanie się.
          • cytrynka_ltd a, cała ta sytuacja jest takim silnym emocjonalnym 22.04.09, 20:16
            odzwierciedleniem lęków męża i pewnie bardzo zżytego z nim bratem, że na drodze
            między nimi stoi Twoja MAMA, która próbuje Ciebie przeciwko niemu nastawić. ach,
            te teściowe i kawały o nich;)
            dlatego czasami robi takie akcje Twojej mamie.
            • marguyu Re: a, cała ta sytuacja jest takim silnym emocjon 22.04.09, 21:24
              Nie bardzo rozumiem jaki wplyw na twoje malzenstwo moze miec to, ze
              twoja mama i szwagier razem pracuja?
              Dorosli sa, szczepienie to niech sami zalatwiaja konfliktowe sprawy.
              Na twoim miejscu oswiadczylabym wszem i wobec, ze mnie to co sie
              dzieje w ich firmie zupelnie nie interesuje, ze nie mam na to wplywu
              w zwiazku z czym, nie mam zamiaru zatruwac sobie zycia ich
              problemami.

              Kompletny brak dojrzalosci i klasy u wszystkich uczestnikow wydarzen.
    • starucha_izergiel Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 23.04.09, 00:25
      A mogę wiedzieć po jakiego grzyba się wtrącacie w nie swoje sprawy?
      Pierwsza kłótnia była między Twoją Mamą i bratem męża, druga kłótnia to samo. Do
      tego W PRACY. Niech sobie między sobą uzgadniają sprawy służbowe a nie wciągają
      całą rodzinę!!! Jak dla mnie chore i cyrk na kółkach.


      Jedyne co możesz sensownego zrobić, to siedzieć na 4 literach i się nie odzywać,
      a z mężem omawiać własne sprawy a nie służbowe problemy krewnych.
      • 0-kropka Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 23.04.09, 08:00
        starucha_izergiel napisała:

        > A mogę wiedzieć po jakiego grzyba się wtrącacie w nie swoje sprawy?
        Pierwsza kłótnia była między Twoją Mamą i bratem męża, druga kłótnia
        to samo. Do tego W PRACY... W pierwszej kłótni "dotknął" i mnie, co
        ja już kompletnie nie miałam z całą sytuacją nic wspólnego. W
        drugiej miałam być rozjemcą (na prośbę teściowej) a stało się jak
        sie stało. Nie łatwo przejść obojętnie w momencie, gdy ktoś rani
        blikich, niesłusznie na dodatek.
        • starucha_izergiel Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 23.04.09, 08:53
          No to jak trudno to trudno. Wtrącaj się dalej a będziesz miała jak masz.
    • palya Re: Nie mam siły - "problemy" rodzinne - długie 23.04.09, 06:06
      jak widac uzgadnianie spraw słuzbowych między sobą tutaj nie
      wychodzi..
      skoro nie potrafią normalnie rozmawiac i kazdy ma swoją wersję, to
      zbierz wszystkich zainteresowanych (niech to nie będzie na
      uroczystosci rodzinnej tylko osobno, jakis wieczór) i niech sobie to
      wyjasnią przy świadkach, wtedy nie będzie problemów z wersjami...
      i zaznacz, ze nie masz zamiaru uczestniczyc w ich sporach.
Pełna wersja