leeloo-5-element
23.04.09, 12:37
Poznalam fajnego faceta. Zaiskrzylo. Spotykalismy sie, bylo
cudownie, klimat rodzacego sie uczucia, pocalunki, pieszczoty itp,
itd. I nagle do akcji wkroczyla panna, z ktora on mial wczesniej
mini-romans, lecz ona zakonczyla te znajomosc na krotko przed naszym
poznaniem sie. Odezwala sie teraz do niego i od tego momentu on jest
mniej dyspozycyjny dla mnie, cos sie miedzy nami popsulo. On na
poczatku zaprzeczal, ze ona dla niego nic nie znaczy, ze nadal chce
tylko mnie. Poczym zamilkl i juz 3 dzien sie do mnie nie odzywa !!!!!
Che mi sie plakac, nawet pracowac nie moge !!! Pieprzony pech! Juz
od 3 lat jestem sama, bez faceta, bo nikt mi sie nie podoba! On byl
jedyny ktory mi jakos zawrocil w glowie, no i masz, taka skucha.
Okazalo sie, ze bylam tylko klinem chyba :(((
Pocieszcie, albo wylejcie mi na glowe kubel zimej wody, bo czuje sie
jakby ktos zabral mi sprzed nosa pysznego cukierka i ciagle rycze!