facetom szybciej przechodzi?

23.04.09, 12:40
Ból po rozstaniu może różnie długo trwać, ale zastanawiam sie czy
facetom szybciej nie przechodzi albo to po prostu zbieg
okoliczności...U mnie to trwa, az za długo i wiekszośc moich
kumpel , którym złamano serce tez przez kilka miesięcy nawet nie
chciały patrzec na facetów. A znam kilku facetów, którzy niby bardzo
kochali, i cierpieli po zerwaniu a potrafili załozyc konta na
portalu randkowym nastepnego dnia. Może na zasadzie szybko klin
klinem a może wcale tak nie kochali? Co myslicie o tym ?
    • bugmenot2008_2 Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 13:21
      nie, jesli ktos sie zaangazowal to nie ma mowy zeby nie cierpial, moze mniej to
      okazuja? moze tak jak kobiety probuja zagluszyc uczucia i stad nastepujace
      pozniej szybkie zwiazki?

      spotkalem sie z opinia ze panie intensywniej przezywaja a panowie sa bardziej
      kochliwi ;)
    • swinia_i_cham Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 13:33
      faceci chyba latwiej wyrzucaja to z siebie - na rozne sposoby....
      a. pare ostrych chlan z kolegami, ktore resetuja mozg ;-) (w polaczeniu z kolegami tlumaczacymi, dlaczego lepiej ci bedzie bez tej glupiej rury ;-))

      b. latwiejsze rzucenie sie w krotkoterminowe, namietne przygody, udowadniajace delikwentowi ze sa fajne dziewczyny na tym swiecie i on ma u nich szanse.

      Natomiast kobiety maja tendencje do zalamywania sie, do zamartwiania sie ponad miare. A mniej opcji na danie ujscia emocjom ...
      • mruff Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 21:44
        swinia_i_cham napisał:

        > faceci chyba latwiej wyrzucaja to z siebie - na rozne sposoby....
        > a. pare ostrych chlan z kolegami, ktore resetuja mozg ;-) (w
        polaczeniu z koleg
        > ami tlumaczacymi, dlaczego lepiej ci bedzie bez tej glupiej rury ;-
        ))
        >
        > b. latwiejsze rzucenie sie w krotkoterminowe, namietne przygody,
        udowadniajace
        > delikwentowi ze sa fajne dziewczyny na tym swiecie i on ma u nich
        szanse.
        >
        > Natomiast kobiety maja tendencje do zalamywania sie, do
        zamartwiania sie ponad
        > miare. A mniej opcji na danie ujscia emocjom ...

        Fajny post, taki z życia faceta :)
    • stinefraexeter Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 13:55
      Moim zdaniem nie ma takiej reguły.

      Natomiast kobiety mają swego rodzaju większe "zezwolenie" na przeżywanie
      rozpaczy, załamania i smutku.

      Facet "powinien" podnieść się w miarę szybko i być twardy, jak to facet.

      Z powyższego wynika CZASEM, że niektóre kobiety uzależniają się od takich emocji
      (lepsza byłaby euforia oczywiście, ale niestety więcej mamy powodów do
      przygnębienia, więc smutek jest najbardziej naturalnym wyborem). Faceci też się
      mogą uzależnić, tylko w ich przypadku nie ma na to takiego zezwolenia, bo po
      czasie zyskują sobie etykietkę "płaczliwego jak baba".
      • julyana Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 14:12
        > Natomiast kobiety mają swego rodzaju większe "zezwolenie" na
        przeżywanie
        > rozpaczy, załamania i smutku.
        >
        > Facet "powinien" podnieść się w miarę szybko i być twardy, jak to
        facet.

        O - to, to.:)

        Poza tym linkuje link:) z innego wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=93852545&wv.x=2&a=93918672
    • kichigai_ushi Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 14:00
      gowno prawda.
      moja niedoszla bratowa- z moim bratem prawie 7 lat, 6 miesiecy po zerwaniu
      zareczyn, ona jest juz mezatka, i na dosatek w 3cim miesiacu ciazy.
      wiec strasznie szybko jej przeszla ta wielka milosc...
    • stinefraexeter Ponadto 23.04.09, 14:00
      .. w naszej kulturze rozstanie jest jednak (TEORETYCZNIE podkreślam, żeby się
      nikt nie czepiał) większą niekorzyścią dla kobiety niż dla faceta.
      Znalezienie odpowiedniego faceta jest trudniejsze niż znalezienie odpowiedniej
      kobiety, bo "odpowiedni" partner znaczy co innego dla każdej płci (znów:
      TEORETYCZNIE).
      Ponadto facet ma TEORETYCZNIE znacznie więcej czasu na znalezienie innej
      partnerki, lepszej i "bardziej odpowiedniej". Kobiety mają na to mniej czasu,
      dlatego ich poszukiwania są mniej beztroskie, bo zegar biologiczny tyka, a
      uroda, czyli największy wabik, przemija.

      Innymi słowy: każda nieudana inwestycja jest bardziej kosztowna dla kobiety niż
      faceta.

      To tyle jeśli chodzi o biologię i stereotypy.
      • grassant Re: Ponadto 23.04.09, 14:32
        Innymi słowy: każda nieudana inwestycja jest bardziej kosztowna dla
        kobiety niż faceta.

        a coż takiego inwestuje kobieta? hehe czas?
        • stinefraexeter Re: Ponadto 23.04.09, 16:13
          grassant napisał:

          > Innymi słowy: każda nieudana inwestycja jest bardziej kosztowna dla
          > kobiety niż faceta.
          >
          > a coż takiego inwestuje kobieta? hehe czas?

          Tak, czas, który z jej perspektywy jest bezcenny (ma go relatywnie mało,
          znacznie mniej niż przeciętny facet).

          Poza tym uczucia, emocje, często przedkłada nad związek inne kwestie życiowe
          (studia, praca).

      • srilankaa Nie zgodzę się 23.04.09, 21:31
        stinefraexeter napisała:
        > Innymi słowy: każda nieudana inwestycja jest bardziej kosztowna dla kobiety niż
        > faceta.

        Mężczyzna ponosi koszty finansowe związku. A zasoby finansowe z reguły są ograniczone, nie są niewyczerpane, nawet jak mężczyzna zarabia powyżej średniej krajowej. Kilka początkowych randek jest zazwyczaj na wyłączny koszt mężczyzny, nie mówiąc już o tym, że w większości wypadków mężczyzna więcej wydaje na różne rachunki przez cały czas trwania związku. Mówiąc obrazowo: jak facet wyda na kolację z daną kobietą 300 zł, to na kolację z inną kobietą może już nie mieć, więc ma ograniczone możliwości poznawania nowych kobiet. Jak z jakąś kobietą zdecyduje się na dziecko albo - co gorsza - wpadnie, to gdy dojdzie do rozstania jego dochód będzie uszczuplony przez alimenty, więc kolejne kobiety mogą go już nie chcieć z uwagi na jego zobowiązania i marne widoki na zapewnienie zaplecza finansowego dla nowego związku. Jak weźmie kredyt na mieszkanie z jedną kobietą, to następnego może już nie dostać, jakby go kiedyś chciał wziąć na mieszkanie z kolejna kobietą itd. Podkreślmy, że nawet jak kobieta sama jest niezależna finansowo, to i tak będzie wolała mężczyznę z lepszą kondycją finansową od mężczyzny, który ma już zobowiązania wobec dzieci z wcześniejszych związków albo jest spłukany przez zachcianki ekspartnerki.

        Tak więc i kobieta i mężczyzna ponosi koszty rozstania. Kobieta poświęca swój czas i wraz z nim przemijającą urodę, a mężczyzna zasoby finansowe, które jakby nie było są zawsze ograniczone. Uroda jest ograniczona i pieniądze są ograniczone.
        • stinefraexeter Re: Nie zgodzę się 24.04.09, 09:32
          Z punktu widzenia biologii czas atrakcyjności kobiety jest znacznie cenniejszy
          niż pieniądze dla faceta, bo straconego czasu już się w żaden sposób nie odzyska
          ani nie zrekompensuje. Natomiast przeciętny mężczyzna może sobie pozwolić na
          kumulowanie fortuny nawet do późnych lat życia i wciąż pozostawać atrakcyjny.

          Facet ma (teoretycznie) całe życie na odkucie się za nieudaną inwestycję, bo
          jego inwestycja jest finansowej natury, a pieniądze ani się nie starzeją, ani
          nie są zagrożone wyginięciem. Zaś nieudana inwestycja kobiety to stracone 2,3, 7
          lat, których nikt im już nie zwróci (jajeczek coraz mniej, urody coraz mniej).
          • srilankaa Re: Nie zgodzę się 24.04.09, 15:57
            stinefraexeter napisała:
            Zaś nieudana inwestycja kobiety to stracone 2,3,
            > 7
            > lat, których nikt im już nie zwróci (jajeczek coraz mniej, urody coraz mniej).

            Akurat większości mężczyzn nie zależy specjalnie na dzieciach, więc ten brak jajeczek to wręcz zaleta. Ponadto coraz więcej kobiet chce być bezdzietnych.

            A uroda nie przemija równie szybko u wszystkich kobiet. Są kobiety po 30, które wyglądają na 10 lat mniej, są też kobiety 20 letnie, które są brzydkie z natury, więc wraz z upływem czasu niewiele tracą. Poza tym przemysł kosmetyczno-chirurgiczny rozwija się prężnie i wychodzi naprzeciw interesom kobiet pragnącym zachować młody wygląd na dłużej.

            A pieniądze nie tak łatwo znów odzyskać, zdobyć czy pomnożyć. Jeśliby tak było, to mielibyśmy samych milionerów. Są obiektywne ograniczenia (np. sytuacja gospodarcza kraju, dyskryminacja na rynku pracy osób po 50 roku życia) i te subiektywne, które zwiększają się wraz z wiekiem (pogorszenie stanu zdrowia czy potencjału intelektualnego, które rzutuje negatywnie na zarobki).

            Osobiście słyszałam o przypadkach porzucenia przez mężczyzn pięknych kobiet dla brzydszych, ale o przypadkach porzucenia przez kobiety bogatych mężczyzn dla "gołodupców" już nie.
            • srilankaa Re: Nie zgodzę się 24.04.09, 19:44
              Poza tym nieuprawnione jest także twierdzenie, że upływ czasu odbija się negatywnie tylko na kobietach, zwłaszcza w świetle dość powszechnie znanego faktu, że wraz z wiekiem maleje sprawność seksualna mężczyzn i zaczynają się u nich problemy z potencją. Opócz tego zauważyć należy, że pomarszczone ciało czy pochylona sylwetka jest tak samo nieatrakcyjna u mężczyzn, co u kobiet.
    • fantazjuje Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 14:23
      pierwsze co mi przychodzi do głowy...
      mało obiektywne, nic nie wnoszące, ale muszę to napisać...
      Faceci to ...uje! :P
      • hermina25 Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 14:56
        Czy tylko faceci? Ja po 5 letnim związku ,miałam "doła" 2 dni,a przyznam,że
        byłam raczej mocno zaangażowana,w tydzień po rozstaniu poznałam innego faceta,z
        ktorym spotykałam się prawie rok .Tak więc nie tylko panowie szybko
        zapominają,wszystko to raczej kwestia charakteru :)
        Poza tym skoro facet mnie zostawił,to z jakiej racji mam się czuć
        zraniona...jego strata ;)
        • stinefraexeter Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 16:14
          hermina25 napisała:

          > Poza tym skoro facet mnie zostawił,to z jakiej racji mam się czuć
          > zraniona...jego strata ;)

          Brawo!
        • jan_hus_na_stosie Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 21:43
          hermina25 napisała:

          > Ja po 5 letnim związku ,miałam "doła" 2 dni

          W sumie nie dziwię się facetowi, że Cię zostawił...
          • kor-aaa Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 21:49
            niech zgadnę: jesteś sam.
          • hermina25 Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 21:50
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > W sumie nie dziwię się facetowi, że Cię zostawił...

            no tak,zapewne wg Ciebie powinnam,opłakiwać utratę drugiej osoby przez
            rok,chodząc przy tym ze skwaszoną miną,bo stało się największe nieszczęście na
            ziemi-facet mnie opuśił

            Sorry,ale są gorsze tragedie w życiu,a to ,że ktoś szybko radzi sobie z
            problemami to raczej zaleta,a nie wada
            • bugmenot2008_2 Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 23:01
              raczej swiadczy to o twoim stopniu zaangazowania
    • erillzw Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 16:41
      roonya napisała:

      > Ból po rozstaniu może różnie długo trwać, ale zastanawiam sie czy
      > facetom szybciej nie przechodzi albo to po prostu zbieg
      > okoliczności...

      Nie przechodzi im szybciej. Wrecz bym sie odwazyla powiedziec, ze
      dlugi dluzej im zajmuje sie pozbieranie. Tylko, ze pozory
      zachowuja..

      >U mnie to trwa, az za długo i wiekszośc moich
      > kumpel , którym złamano serce tez przez kilka miesięcy nawet nie
      > chciały patrzec na facetów.

      Kobiety maja wyzsza swiadomosc swoich uczuc i stanow emocjonalnych.
      I umieja powiedziec sobie, ze sa zbyt rozbite na zwiazywanie sie z
      kims nowym. Wielu facetow ma problem z refleksyjnym postrzeganiem
      swoim emocji a tym bardziej z radzeniem sobie z nimi w samotnosci.
      Wydaje mi sie, ze oni chyba klina potrzebuja bo sami sobie nie
      radza..

      > A znam kilku facetów, którzy niby bardzo
      > kochali, i cierpieli po zerwaniu a potrafili załozyc konta na
      > portalu randkowym nastepnego dnia. Może na zasadzie szybko klin
      > klinem a może wcale tak nie kochali?

      raczej klin. Moj byly tak strasznie deklarowal wielka milosc a dwa
      miesiace pozniej juz sie z kims spotykal i zakochany chodzil :)
      • stinefraexeter Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 17:15
        Do tego wszystkiego, co napisałaś (i z czym się w całości zgadzam), dodałabym
        jeszcze jedną uwagę:

        opuszczeni faceci, co to łzy lali i "zawsze mieli czekać" potrafią po pół roku
        oświadczyć się innej kobiecie. I to nie dlatego, że po tych sześciu miesiącach
        nagle poznali miłość swojego życia (kolejną). Ot, wielu facetom miłość do
        związku nie jest potrzebna (zwłaszcza jak ten związek jest klinem).

        Osobiście uważam, że emocje każda z płci przeżywa dokładnie takie same,
        natomiast rzeczywiście, jak pisała ERILLZW (już nie przekręciłam ;)) więcej
        kobiet potrafi te emocje poprawnie nazwać i tym samym więcej z nich jest bólu,
        rozpaczy i smutku świadomych.

        Która z metod (świadome rozpamiętywanie vs. klin klinem) jest lepsza to już inna
        inszość.
    • pretensjaa Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 21:49
      Nie ma reguły. To wypadkowa wielu czynnikow, a nie kwestia plci.
    • amira43 Re: facetom szybciej przechodzi? 23.04.09, 23:18
      raczej "zbieg okolicznosci"..;-DDD
      bywa tak,ze nie przechodzi przez kilka lat....i nic ,nie pomaga;-)
    • mamba8 Re: facetom szybciej przechodzi? 24.04.09, 00:16
      To wszystko zależy jak i co gdzie kiedy nie mówiąc już o zaangażowaniu.

      Najgorsi faceci to typ który sam zrywa, a później robi z siebie ofiarę wobec
      otoczenia kiedy dziewczyna od razu układa sobie życie na nowo :o/
    • aquira Re: facetom szybciej przechodzi? 24.04.09, 22:04
      Hmmmm... To ja chyba jestem facetem :P Bo po zakończeniu ponad 3 letniego
      związku (i to pierwszego tak poważnego) cierpiałam kilka dni. Potem w moim życiu
      pojawił się ktoś inny i momentalnie odcięłam się od przeszłości.
    • pati-888 kobieta ma ciezej 25.04.09, 16:05
      przy rozstaniach kobieta ma ciezej bo po 1.uroda,figura jej przemija
      a wiadomo wiecej jest 50-letnich facetow z o wiele mlodszymi niz o
      wiele starsze z mlodszymi(mowi samo za siebie,ze faceci ciagle moga
      byc atrakcyjni-cokolwiek by to znaczylo ale tak jest)
      po 2.kobieta ze jest bardziej z natury emocjonalna bedzie
      przezywac.no chyba ze malo kochala czy cos to krotko ale kobieta
      inaczej przezywa,gleboko,melancholijnie a faceci lepiej sobie radza
      w takich sytuacjach-zazwyczaj z kumplami,imprezy..nawet jesli
      kochali,cierpnia to mniej to tez okaza i jakby rozumem moga sie z
      tym pogodzic-"bylo minelo"..a kobieta bedzie pytac"dlaczego i
      wspominac".
      zalezy tez jaki byl powod rozstania tez i jaki stopien uczuc ale
      jesli duzy a rozstanie bez wzglednej zawinienia kogios,to 2 osobom
      tym bedzie ciezko ale kobieta bedzie gorzej sobie z tym radzic,w
      sensie dluzej..facet moze mocno ale szybko zapomniec.W WIEKSZOSCI.
    • 2szarozielone Re: facetom szybciej przechodzi? 25.04.09, 16:50
      Zależy od czlowieka i od powodu rozstania...
      Jeden mój były przeżywał rozstanie półtora roku. Inny jakoś wcale. Jeden mój
      kumpel przez kilka lat tęsknił za byłą dziewczyną (chociaż spotykał się z
      innymi... ale nic mu przez tę tęsknotę nie wychodziło).
      Z kobietami też różnie bywa. Ja nigdy po rozstaniu nie rozpaczałam. Ale z
      drugiej strony - za takimi 2 typami tęsknię do dziś i żałuję, że nie daliśmy
      rady być razem. Także przeżywam, ale nie cierpię.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja