Gość: x.x. Re: znajomości z internetu - jakie macie doświadc IP: *.niemce.sdi.tpnet.pl 27.12.03, 19:47 Pewnie stwierdzicie, że jestem jeszcze małolata i nie wiem co to miłość. Jeśli tak, to mylicie się. Wiele już w swoim życiu przeżyłam. Mam 15 lat. Od półtora roku gadam na gg z pewnym chłopakiem, który mieszka ode mnie ok. 300km. Na początku wogóle nie zdawałam sobie sprawy, że może byc on moim przyjacielem. Traktowałam go troche z ironią, jakbym miała do niego jakieś wonty, zresztą, w większości przypadkach się tak zachowywałam. Może dlatego, że zawsze jak się do mnie na gadulca odezwał jakiś chłopak, to od razu wypytywał o wymiary, jaki nosze nr stanika, czy się masturbuję itp. To mnie nieziemsko wkórzało i najczęściej brałam go na bloka. Z nim jednak było inaczej... nie poznaliśmy się na czacie, czy gg. Po prostu graliśmy sobie w karty na jednej ze stron. Ogrywałam go, po czym zapytałam czy ma gg, wymieniliśmy sie numerami i tak się zaczęło. Dopiero po ok. 3-4 miesiącach wymieniliśmy się również mailami. Długo po tym, zdjęciami. Później, po kilku miesiącach gadania i wymieniania zdań na różne tematy, stwierdziłam, że jest zupełnie inny niż inni(!)i zrozumiałam, że to może być mój prawdziwy przyjaciel. Oboje nie narzekamy na powodzenie. Na początku naszej znajomosci ja miałam chłopaka, on dziewczyne. Teraz oboje jesteśmy "do wzięcia";) Rozmawiamy prawie codziennie. Od wakacji także dzwonimy i wysyłamy kartki urodzinowe, świąteczne lub z wakacji. Za miesiąc planujemy pierwsze spotkanie. Miałam pewne obawy typu - po spotkaniu nie będziemy mieli już wspólnych celów, więc zakończy się nasza znajomość, ja albo on rozczarujemy sie, będzie sztywno, no i oczywiście, że mi cos zrobi... ale moje obawy zmalały, gdy moja najlepsza przyjaciółka oznajmiła, że pojedzie na to spotkanie (wraz z jeszcze jedną przyjaciółką) ze mną. Ja z tym chłopakiem pójdziemy sobie gdzieś tam a one beda czuwały:D hehe, jestem jej naprawdę bardzo wdzięczna. Aha, no i jest jeszcze jeden problemik... myślę, że niejedno z was go miało, więc jak byście mogli, to powiedzcie co zrobiliście?! Oczywiście, nie pytam starszych, bo im pewnie rodzice powiedzieli że jest już dorosły i żeby sam sobie życie układał, ale każdą opinię przeczytam i wezmę do serca. Więc jak już sie domyslacie, chodzi o rodziców. Jestem jedyną córką, i to na dodatek najmłodsza. Kiedyś wspomniałam mamie o mojej znajomości z tym chłopakiem. Wydawało mi sie, że nawet jest zadowolona. Ba, nie wydawało mi się, była zadowolona. Były momenty, że nawet sie z tego śmiała w dobrym znaczeniu tego słowa. Ale ostatnio, pewnego dnia, gdy poszłam do niej, siadłam obok, ta nagle do mnie mówi "mam nadzieje, że juz z tym chłopakiem nie gadasz przez internet. To jest bez sensu, dziecko... wiadomo, może pije, pali...? Nie masz co tracić czasu, to naprawde bez sensu..." i tak cały czas. Nie wiem jak to będzie. GDYBYM była z tym chłopakiem, pewnie zrobiłby wszystko, żeby to rozwalić... BO PRZECIERZ TO BEZ SENSU... :/ prosze was, pomóżcie... :o( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spacer_cynika Re: znajomości z internetu - jakie macie doświadc IP: *.toya.net.pl 27.12.03, 23:47 Jakie ja mam doświadczenia? Straciłem furę czasu na czacie. Początkowo owszem, było to zabawą, chciałem się spotykać w realnym życiu z ludźmi, jakich poznawałem. Po trzech takowych spotkaniach uznałem, że więcej nie popełnię tego błędu. Podczas tych kilku lat bezsensownego siedzenia przed ekranem.. poznałem kilku wartościowych ludzi, spośród setek, jakie się przez czat przewinęły. Jaki z tego płynie wniosek - ludzi poznawać lepiej w realnym życiu, weź tą radę do serca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DemonsAngel Re: znajomości z internetu - jakie macie doświadc IP: 5.3.* / *.cc2.jnb6.alter.net 28.12.03, 08:00 Ja poznalam 1.5 roku temu chlopaka w sieci i nasza znajomosc tak sie rozwinela ze postanowilismy byc razem. On mial 23 lata a ja 24. On jest z RPA a ja mieszkalam wtedy w Szwecji a teraz w Anglii. Od 3 tygodni jestem z nim w RPA i wiem ze odnalazlam swoje miejsce na ziemi. Od samego poczatku i spotkania wszystko ulozylo sie swietnie do tego stopnia ze planujemy pobrac sie w przyszlym roku. Jego rodzina zaakceptowala mnie od momentu zobaczenia na lotnisku, a jego mama traktuje mnie jak wlasna corke. Jest to chlopak moich marzen i jestesmy bardzo szczesliwi razem. Zycze innym takiego szczescia jakie ja dostalam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: why Re: znajomości z internetu - jakie macie doświadc IP: *.chello.pl 28.12.03, 22:33 powiem krótko - niemalże 4 lata temu poznałam na IRC-u mojego obecnego męża:)))) Zresztą zupełnie przypadkowo, rozmawialiśmy ze sobą może 15 min. a potem stwierdziliśmy, że chyba lepiej byłoby się spotkać. Spotkaliśmy się i....tak już zostało:))) Odpowiedz Link Zgłoś
pandora_ Re: znajomości z internetu - jakie macie doświadc 29.12.03, 10:26 Ja mojego meza tez poznalam przez internet, chociaz w sumie mieszkalismy niedaleko siebie... To byl jeden z nielicznych chlopakow, ktorym odpisalam na mailowa zaczepke, bo bardzo mnie zaintrygowal :))) Umowilismy sie po jakims czasie, niezobowiazujaco na laweczce niedaleko mojego bloku w bialy dzien i dlugo spotykalismy sie towarzysko...spotykalismy sie i spotykalismy, coraz czesciej...a teraz czekamy na naszego bobaska, ktory juz wierzga i niecierpliwi sie, zeby przyjsc na swiat. Prawda jest jednak to, ze wszedzie sa popaprancy; znam osobiscie faceta, ktory w ciagu ostatnich dwoch lat umowil sie z setkami dziewczyn, az go jedna nie wyrolowala takimi oszustwami, ze wlos na glowie sie jezy - wcale sie nie zmitygowal i dalej szuka "po sieci". Siec duza, w koncu znajdzie. Acha, a w te wakacje bylismy na weselisku innej internetowej parki :) Widac, jakie czasy - takie sposoby poznawania partnerow, szczegolnie jak czlowiek pracuje 28 godzin na dobe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agu Re: znajomości z internetu - jakie macie doświadc IP: 62.29.248.* 29.12.03, 13:32 Witam i pozdrawiam wszystkich, bardzo dziękuję za wszystkie posty. Dla ciekawych dalszych mych randkowo - internetowych losów: tak spotkałam się z tym chłopakiem 1 randka było fajnie - rozmowa ok, potem odprowadził mnie na przystanek, potem 2 spotkanie tylko na 30 min w przelocie, każdy z nas miał do załatwienia swoje sprawy. 3 spotkanie - to wyprawa do sklepu po prezenty świąteczne, ale skończyło się na tym iz on przez 1,5 godziny kupował kurtkę potem się rozstaliśmy. Wszystko niby fajnie ale mam jakiś niedosyt, i chcę tutaj zaznaczyć iz w sieci szukam dobrego kompana do towarzystwa. Jednakże mój niedosyt wynika z faktu iż kolejny kontakt z nim tzn. telefon czy sms jest inicjowany przeze mnie tzn. raz na jakiś czas wyslę smsa i wtedy on odpisuje a jak nie to kontaktu nie ma. Więc sobie myslę, że to chyba nie ma sensu bo czuje, że sie narzucam. To takie ple, ple już sobie ponarzekałam. Ok, wystapił problem tego typu iz on zaprasza mnie do siebie na film (ha ha). Raczej to nie wchodzi w rachubę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś