Uliczni naciągacze w W-wie

01.05.09, 21:44
Może ktoś z Was spotkał się ostatnio na ulicach W-wy z oszustami próbującymi
wyłudzić kasę na powrót do domu,którzy twierdzili,że okradziono im
samochód?Facet,babka i chłopaczek.Przy czym pokazują dowód osobisty i wręczają
spisane dane,bo niby tak poradziła im policja,aby zwiększyć swoją wiarygodność.
Mówią też,że mają biuro podróży i że odwzajemnią się ufundowaniem wycieczki
lub zaproszą do siebie na wieś.A może znacie inne historyjki w tym stylu?
    • tygrysio_misio Re: Uliczni naciągacze w W-wie 01.05.09, 21:49
      nie mozesz wziac tych danych i sprawdzic przy nich? glupioby im sie zrobilo;]

      jeszcze mow glosno,zeby wszyscy widzieli... na bank sie spesza

      jak zobaczysz odpowiednia reakcje, to mozesz nastraszyc ich policja
      • usmiechmonalisy Re: Uliczni naciągacze w W-wie 01.05.09, 21:58
        Akurat dane się zgadzają z dowodem,który pokazują,z tego,co mi brat
        opowiedział.Podają też drugi adres,bo nie mieszkają w miejscu zameldowania.
        Tylko co to da,osobie,która dała się nabrać? Nie udowodni im nic.
        • tygrysio_misio Re: Uliczni naciągacze w W-wie 01.05.09, 22:16
          osoba, ktora chce im pomoc powinna sprawdzic dame... sprawdzic mozna dzwoniac
          pod dany numer (jesli nie mieszkaja w miejscu zameldowania, to ktos tam
          mieszka)... i nastepnie zarzadac opisu osob

          ponadto jesli maja dowod, to znaczy,ze raczej mieli portwel, torebke lub cos
          takiego..wiec pojsc z nimi do banku mozna w ramach pomocy... niech sobie wezma
          pieniadze...albo zablokuja konto bankowe chociazby ;]
          • ingeborg Re: Uliczni naciągacze w W-wie 01.05.09, 23:52
            > osoba, ktora chce im pomoc powinna sprawdzic dame... sprawdzic
            mozna dzwoniac
            > pod dany numer (jesli nie mieszkaja w miejscu zameldowania, to
            ktos tam
            > mieszka)... i nastepnie zarzadac opisu osob

            i co ci to da?
            • tygrysio_misio Re: Uliczni naciągacze w W-wie 02.05.09, 12:20
              w ten sposob latwo przekonac sie czy numer jest prawdziwy... pierwszy etap selekcji
              • ingeborg Re: Uliczni naciągacze w W-wie 02.05.09, 12:49
                no dobra, oni podadzą ci numer do swojej babci, która ich świetnie
                opisze a dowody osobiste i tak mogą być podróbą.
                • tygrysio_misio Re: Uliczni naciągacze w W-wie 02.05.09, 17:29
                  dokladnie mniej wiecej zgadza sie...tyle,ze ja np balabym sie podac swoj
                  prawdziwy telefon na ich miejscu...chyba,ze naprawde mialabym nakrecone z
                  kims... gdyby widzac,ze ktos naprawde zamierza ich sprawdzic, sploszyliby sie to
                  jasne byloby, ze to oszuci i wtedy mozna zalatwiac sprawe z policja majac ich
                  mniej wiecej przy sobie, zapamietujac dane z dowodu itpe (to moze byc wazne w
                  razie zgloszenia sie ludzi, ktorych dane zostaly umieszczone na falszywym dowodzie)

                  samym sprawdzeniem bylby numer.. skoro nie maja jak wrocic do domu to powinien
                  byc to numer do innego miasta.. calkiem prawdopodobne, ze oszusci wcale nie
                  byliby z innego miasta... albo jesli tak, to nie tego, ktory podali (przeciez w
                  razie wypadku wolelliby policje nakierowac na inny trop)

                  potem oczywiscie moznaby spytac o portfel, karty kredytowe itpe (przeciez
                  wiekszosc ludzi -szczegolnie kobiet - nosi to wszytsko w jednym miejscu)... a
                  jesli nie maja tego to zaproponowac przejscie sie z nimi do najblizszego
                  oddzialu banku w celu zablokowania kart

                  ponadto po skradzeniu samochodu normalny czlowiek idzie na poczatek na policje..
                  wiec to tez jest pewna droga upewnienia sie.. moznaby spytac na jakim
                  komisariacie byli i czy beda chetni przejsc sie w sprawie weryfikacji ;]

                  zanim sie pomoze mozna spytac o/zrobic mnostwo spraw w czasie ktorym potencjalny
                  oszust odpuscilby sobie
          • nientepaura Re: Uliczni naciągacze w W-wie 02.05.09, 17:16
            wyjdzie, że się czepiam i zaraz dostanie mi się żem troll, ale na litość boską
            portFel
            to ostatnio jakaś plaga, prawie jak dekolD
            • tygrysio_misio Re: Uliczni naciągacze w W-wie 02.05.09, 17:19
              ja wiem,ze przez f.. ale ja mam tak zawsze;]

              przez ta nagonke na portfele, zawsze pisze na odwrot..a moze zle mowie i jakos
              tak wychodzi mi cos miedzy f a w?
    • kochanica-francuza proponujcie bilet kredytowy 02.05.09, 13:28
      jest coś takiego, bilet kolejowy płatny z dołu, po dokonaniu przejazdu,
      oczywiście dużo więcej niż zwykły, ale tego im mówić nie musicie
      • cytrynka_ltd albo, też wysłać do MOPS 02.05.09, 13:37
        od razu przestraszą się, bo tacy ludzie boją się ich.
        kiedyś miałam podobny przypadek i akurat znalazła się opiekunka z MOPS.
        alkoholiczka przestraszyła się jej i zareagowała agresywnie.
        gdyby była w porządku, to skorzystałaby z pomocy i nie byłaby spokojna.

        podają prawdziwe dane, bo przecież nikt nie będzie ścigać ich, jak ktoś
        dobrowolnie daje im pieniądze na bilet.
        tamta też podawała jakiś inny adres:))
        ale, nie chciała podać nr telefonu, aby powiadomić jej rodzinę.
        • cytrynka_ltd Re: albo, też wysłać do MOPS 02.05.09, 13:38
          byłaby spokojna:) efekt poprawek.
          • kochanica-francuza MOPS nie wiem gdzie jest 02.05.09, 14:36
            a dworzec - prościutko ;-)

            mają dowód? to świetnie! przy bilecie kredytowym się go żąda!
      • wioska2009 Znam za to innego naciągacza 02.05.09, 13:41
        Pan lat może 40 lub mniej, gruby, wysoki, jednym slowem potężny kawał chłopa. Na
        sobie ma plecak zapchany do granic możliwości, jeździl swego czasu na trasie
        czestochowa lódź lub koluszki, 3 razy go spotkalam na tej trasie przez 2 lata z
        tą samą historyjka jak to wraca juz nie pamietam z kąd chyba to bylo krakow lub
        wroclaw i go okradli bo mial taka glupia sytuacje ze wlozyl portwel do tylneij
        kieszeni i go okradli bo byl scisk,
        Dobra za pierwszym razem zal sie faceta zrobilo i pozyczylam na bilet ale za 2 i
        trzecim razem to juz przegięcie mogl chociaz inna historyjke wymyslec....
      • horpyna4 Re: proponujcie bilet kredytowy 07.05.09, 18:44
        Ja zawsze mówię, żeby kupili bilet kredytowy. Wtedy zaczynają się
        peszyć, jąkać i nie wiedzą, co z sobą zrobić. Czasem któremuś opada
        kopara i tak go zostawiam.
        Zdarzyło mi się widzieć trzy razy tego samego gościa w zupełnie
        różnych punktach Warszawy. To już zawodowiec w branży.
        Ale najlepsza była pewna nobliwie, aczkolwiek skromnie wyglądająca
        pani na przystanku autobusu miejskiego. Sępiła niewiele, jakoby
        zabrakło jej połowy wartości biletu autobusowego. Jakiś frajer
        wysupłał i dał jej. Przyjechał autobus, czekający wsiedli.
        Pani oczywiście biletu nie kupiła - przejechała jeden przystanek,
        wysiadła i podeszła do ludzi siedzących tam... frajer to widział i
        miał cholernie głupią minę.
        Ciekawe, ile nastukała w ciągu jednego dnia. Bo wyszła ze słusznego
        założenia, że ludzie nie będą mieli oporów, żeby dać bardzo małą
        kwotę. A ona miała dużo czasu...
    • cytrynka_ltd czy nie mają fałszywych dowodów?:) 02.05.09, 13:43
      biuro podróży i wycieczka:))
      a, nie mogą po prostu pożyczyć pieniądze na powrót?
      naciągacze i oszuści. niech ktoś wezwie Straż miejską.
    • jagoda_pl Re: Uliczni naciągacze w W-wie 02.05.09, 17:59
      Szymon Hołownia opowiadał, że go kiedyś na Rondzie Waszyngotna taka rodzinka dopadła. Okradli ich w Promenadzie i nie mieli na benzynę, aby wrócić do domu. Oczywiście obiecywali zwrot kasy:). Mnie jeszcze nikt takimi opowieściami nie raczył;).
    • mika406 Re: Uliczni naciągacze w W-wie 07.05.09, 16:43
      Naciągacze to norma. Szczególnie w Wawie. Niedawno miałam taką sytuację na
      Centralnym, że podszedł do mnie chłopka i zaczął nawijać,że potrzebuje do biletu
      3 złotych. Kilka dni później gdy byłam na Zachodnim, widziałam tego samego
      chłopaka, tak samo ubranego i znów podchodził do każdego człowieka, że niby to
      potrzebuje na autobus. Zamiast dupe ruszyć do normalnej pracy, to łazi i myśli,
      że ktoś mu da kasę
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Uliczni naciągacze w W-wie 07.05.09, 16:49
        Zamiast dupe ruszyć do normalnej pracy, to łazi i myśli,
        > że ktoś mu da kasę

        Bo żebry, zwłaszcza nieuczciwe, opłacają się bardziej niż zwykła praca.
        Jeśli 1 osoba na 10 minut wrzuci ci do kapelusza 1zł, to masz 6zł na godzinę -
        czyli tyle co bardzo kiepsko płatna praca. A w dobrej lokalizacji na pewno
        monetek wpada więcej. Raz na 3 minuty - 20zł/h. czyli jakieś 200zł dziennie,
        czyli 6000 miesięcznie.

        Niestety, nie jest to zajęcie dla każdego bo najlepsze miejscówki na żebry są
        opanowane przez grupy zorganizowane powiązane z półświatkiem.
      • pan_i_wladca_mx Re: Uliczni naciągacze w W-wie 08.05.09, 14:40
        tez go spotkalam, ciagle sepi te cholerne 3 zlote, nie wierze w takie wypadki
        losowe, ze kupil 1 browar za duzo i teraz na bilet nie ma?
    • jotembi ostatnio... 07.05.09, 19:43
      hehe, mieszkam w tym miasteczku od ponad pół wieku (czyli od
      urodzenia) i zapewniam że to nie tylko "ostatnio" po wawce grasują
      naciągacze
      wierzcie mi, tak było zawsze
    • mrsnice Re: Uliczni naciągacze w W-wie 08.05.09, 14:25
      do mojej koleżanki podeszło w centrum dwóch kolesi. Super, ubrani,
      przystojni. Wiek ok. 27-30 lat. Świetny angielski. Pokazali dowody,
      że są turystami z Nowej Zelandii. Po dłuższej rozmowie, tak ok. 20
      minut była przekonana, że poznała rewelacyjnych przyjaciół, których
      okradli polskie złodziejaszki. I biedaki nie mają za co wrócić do
      domu. Ponieważ nie miała przy sobie potrzebnej im kwoty (600 zł -
      tyle miały kosztować bilety powrotne)zadzwoniła po koleżankę. Poszli
      do knajpy poczekali na koleżankę, która doniosła brakującą kwotę.
      Wymienili adresy, telefony, maile, wzięli nr konta na który zrobią
      przelew..... I minęło już pół roku!!! A dziewczyny w sumie nie
      głupie, inteligentne studentki.
      • f.l.y Re: Uliczni naciągacze w W-wie 08.05.09, 14:36
        cudzoziemcom pomagają wrócić do domu konsulaty :)

        żebraniem zajmują się też starsze panie, głównie pod sklepami,
        trzymając w dłoniach recepty i prosząc o wsparcie na ich wykupienie

        raz pomogłam, drugi raz i kolejny nie..

        raz starszej pani zabrakło na zakupy, miała dosłownie może 2 czy 3
        złote drobnymi i kupowała kajzerki i coś tam jeszcze..
        widać, że biedna kobiecina - nie naciągaczka..
        zapłaciłam za jej zakupy, powiedziałam żeby dobrała co tam jeszcze
        potrzebuje, jakieś mleko, ser..cukier bodajże...

        tacy nachalni żebracy mnie irytują i wkurzają...a bieda w tym kraju
        nie jest niestety niczym wyjątkowym - szczególnie wśród starszych
        ludzi..
        • pan_i_wladca_mx Re: Uliczni naciągacze w W-wie 08.05.09, 14:45
          to jest naprawde dobry temat, stykamy sie z sepieniem codziennie. rzeczywiscie
          metoda na recepte jest popularna, na krakowskiem w Warszawie pewnego czasu
          grasowal staruszek, raz sie zlasilam i dalam mu 2 zlote ( o tyle prosil),
          zobaczyl skurczybyk, ze mam wiecej i zaczal mnie obskakiwac o wiecej, to juz
          kazalam mu spadac.
          niestety moje kolezanki daly mu prawie 10 zlotych a potem koles odwrocil sie na
          piecie i poszedl na kebab :D la dolce vita!
      • pan_i_wladca_mx Re: Uliczni naciągacze w W-wie 08.05.09, 14:42
        Ponieważ nie miała przy sobie potrzebnej im kwoty (600 zł -
        > tyle miały kosztować bilety powrotne)zadzwoniła po koleżankę. Poszli
        > do knajpy poczekali na koleżankę, która doniosła brakującą kwotę.

        o nie wierze, w zyciu bym nie pozyczyla 6 stow komus kogo znam krocej niz 1
        dzien, z takimi znajomymi to mozna co najwyzej kawe wypic :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja