Ilekroć pójdę do lekarza,

06.05.09, 23:02
odczekam swoje 2,3 godziny w kolejce i wreszczie wejdę do
gabinetu,to lekarz podczas mojej wizyty kilka razy dzwoni z
telefonu kom.,wysyła esmesy,odbiera telefony.Ja się gubię ,nie wiem
czy mam mówić,czy nie przeszkadzać,gubię wątek.Zapominam o co
chciałam prosić lekarza,a jak wychodzę to ludzie w poczekalni
dogadują,że byłam tak długo,a tak naprawdę to lekarz poświęcił mi
kilka minut i czułam się jak intruz.Zamierzam z skonczyć z takim
zachowaniem lekarzy,następnym razem będę stanowczo domagała się,żeby
podczas mojej wizyty nie korzystał z telefonu,jak myślicie czy mogę
tak postąpić, czy się wkurzy i mnie oleje?
    • skarpetka_szara Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 06.05.09, 23:04
      zapisz sobie wszystko na kartce. z taka lista sie nie pogubisz.

      A lekarz to swinia. Tak nie powinno sie zachowywac.
      • uleczka_k Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 06.05.09, 23:14
        Lekarz nie powinien tak się zachowywać. Podczas spotkania wyłączam telefon, po
        to, jeśli w pomieszczeniu znajdzie się jakieś urządzenie, żeby nie rejestrowało
        ono sygnału. W pracy także wyciszam telefon i staram się korzystać z niego
        dyskretnie. Tego samego oczekuję od innych. Niestety, lekarze w naszym
        kraju-raju osiągnęli status peerelowskiej sklepowej i uważają się za święte
        krowy. Trzeba więc im to uświadamiać i oduczać tego chamstwa. Pozostaje tylko
        pytanie jak to zrobić żeby sobie samemu nie zaszkodzić? Wiadomo przecież, że
        święte krowy są strasznie obrażalskie i reagują w sposób nieprzewidywalny i
        nieraz niekorzystny dla pacjenta. Krew człowieka zalewa, jednak często bywa
        bezsilny wobec tego dziadostwa.
    • posh_emka Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 06.05.09, 23:09
      Powiedz,że wystarczająco dużo czasu już spędziłaś na czekanie w kolejce żeby
      jeszcze teraz "świadkować" jego rozmowom przez telefon-może sobie je wykonać po
      twoim wyjściu z gabinetu-chyba,że konsultuje z innym lekarzem akurat twój przypadek.
      Albo też w tym samym czasie wyjmij telefon i na chama zacznij dzwonić do kogoś.

      Co do ludzi w poczekalni-a co się przejmujesz..... jak usłyszysz,że byłaś tak
      długo to się spytaj "a co nie można?"
    • szatan.serduszko Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 06.05.09, 23:32
      Ja chodzę tylko prywatnie na wizyty typowo 'przychodniowe', ale mnie
      też bulwersuje kiedy mnie się kłania prawie w pół(a jestem młodym
      człowiekiem), a starszą schorowaną kobietę, która swoją pracą pewnie
      ponad siły zbudowała tę uczelnię dzięki której się zarozumiały
      "Dohtór" wykształcił traktuje jak zawadzający mebel... Widać dyplom
      lekarza nie leczy z prostactwa.
    • kam-ka Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 07.05.09, 00:20
      Pytania do lekarza spisz na kartce.

      A jeśli ludzie w poczekalni będą rzucać jakieś uwagi nt. czasu spedzonego przez
      Ciebie w gabinecie, to po prostu powiedz, że przez większość tego czasu lekarz
      rozmawiał prze telefon.

      Mi w tej całej historii bardziej by przeszkadzał czas zmarnowany na oczekiwanie
      na wizytę. Nie da się czegoś z tym zrobić? Zapisywać na konkretną godzinę? Albo
      zmienić przychodnię.
    • somea Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 07.05.09, 15:45
      W większości przychodni możesz złożyć skargę, anonimowo również.

      ..:: Moja Galeria ::..
    • butterflymk za karę 07.05.09, 15:49
      przepisze Ci nie te leki co trzeba i dostaniesz wysypki na pół
      twarzy albo i na całą :p
      Lepiej siedź grzecznie na krześle i przepuśc kilka staruchów
      jędzowatych i przepros też... ;P
      • jamesonwhiskey Re: za karę 07.05.09, 17:53
        nigdy sie nie spotkalem z taka sytuacja
        powiem wiecej bylem ostatnio u lekarza i jestem zaskoczony na plus poziomem obslugi
        rejestratorka powiedziala o ktorej mam przyjsc zeby nie czekac
        przychodze - czekalem 20 min wiec spoko
        wchodze nikt nie gada przez telefon lekarz bada wysyla do specjalisty
        ide obok do przychodni ze specjalistami rejestratorka od reki mnie rejestruje
        mowi o ktorej mam przyjsc
        przychodze czekam z 30 min lekarz znow nie gada
        takze bylem bardzo zadowolony /przychodnie panstwowe zeby nie bylo
    • aiczka Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 07.05.09, 17:45
      Hm, ja wspominam czasę wizytę u "doktora inwektora", nazwanego tak dlatego, że
      nie mógł się wręcz oderwać audycji "Detektyw Inwektyw". Kiedy ktoś rozmawia
      przez telefon to przynajmniej wiesz, kiedy nie mówić. Kiedy podśluchuje radio to
      nie wiadomo, kiedy przełącza uwagę...
    • cala_w_kwiatkach moje historie 07.05.09, 18:32
      są liczne; pamietam jak podczas mojej wizyty lekarz zaprosil do
      gabinetu przedstawicielke i ona czekala obok;/ na szczescie moja
      wizyta juz sie konczyla i lekarz tylko wypisal mi recepte i wyszłam,
      ale bylo to nietaktem wielkim kiedy owa przedstawicielka przy mnie
      poprosila lekarza o wypisanie recepty dla jej faceta, bo on
      potrzebuje jakiegos tam leku, wiec lekarz wzial pierwsza lepsza
      karte jakiegos pacjenta i wpisala mu na konto ten lek:/ -
      przerazilam sie
      inny lekarz, za kazdym razem jak do niego dzwonilam - odbieral tel.
      ze słoami "RMF FM najelpsza muzyka!" ;) - chyba spodziewal sie
      wieeelkiej wygranej a tu lipa! - to tylko pacjentka znow cos chce:p;
      za pierwszym razem myslalam ze pomylilam numery tel;p

      o burackim wywyzszaniu sie lekarzy pracujacych w szpitalach nie bede
      wspomniac bo mnie razi najbardziej
      • cala_w_kwiatkach aaa i jeszcze 07.05.09, 18:34
        chodze sie leczyc prywatnie w duzej klinice tylko dla kobiet, slawe
        ona ma dosc duza w moim miescie i lekarze sa rozrywani, kolejki
        chetnych długie, ale denerwuje mnie ze maja zawsze wielki pslizg w
        przyjmowaniu pacjentek, kiedys lecialam na łeb na szyje, zeby zdazyc
        na swoja godzine a i tak czekalam jeszcze ok.1,5h:/ uwazam, ze w
        takich sytuacjach rejestratorki powinny dzwonic i informowac o
        opoznieniu, zeby pol zycia nie stracic w poczekalniach
        • cala_w_kwiatkach *na łeP na szyję oczywiscie:) 07.05.09, 18:37

          • lacido Re: *na łeP na szyję oczywiscie:) 07.05.09, 18:38
            łep bo mowa o lekarzach ignorantach? czy myślisz ze to słowo pochodzi od
            łepetyny? :)
            • cala_w_kwiatkach Re: *na łeP na szyję oczywiscie:) 07.05.09, 18:53
              nie ma byc "leP"? hmmmmmm
              ;)




              "Niebezpiecznie jest wierzyc w to, ze cos trwa wiecznie..."
              • lacido Re: *na łeP na szyję oczywiscie:) 07.05.09, 22:46
                jak lep to może być ;)
    • malgossska Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 07.05.09, 18:48
      Oczywiście, że masz prawo walczyć o ten czas, chyba nie po to płaci się składki,
      zeby po wyczekanej 2 godziny wizycie lekarz zrobił ci łaskę, że w ogóle na
      ciebie spojrzał. Możesz delikatnie zwrócić mu uwagę, a jeśli to nie pomoże,
      porozmawiać z jego zwierzchnikiem.
    • carolla8 Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 07.05.09, 19:23
      Moja mama a tez ją spotkało takie zachowanie u lekarza, zapytała: czy
      przeszkadza jej? lekarka nic i dalej SMS.

      Moja mama wstała i wyszła i coś jej tam na odchodne powiedziała.

      Ty na drugi raz mozesz przerwac jej i zapytać czy już TERAZ ma czas, jesli dalej
      bedzie lekarz robił to samo, to chyba bym sie wypisała od takiego.
      W końcu kazdy człowiek/chory w tym przypadku ma godnośc.I pwoinnien miec
      poczucie własnej wartosci i nie pozwalać sobie na takie zachowania.

      Lekarze na parwdę bywają bezczelni.
    • carolla8 Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 07.05.09, 19:26
      bywają tez lekarze którzy mają romansowy,erotyczny (nie ginekolodzy) stosunek do
      pacjentek.Nie wiem czy was to spotkało że lekarz chce się umówić? miłośc
      wszędzie można spotkać.
    • mlusca Re: Ilekroć pójdę do lekarza, 09.05.09, 16:43
      Myślę,że takie zachowanie lekarzy jest nagminne,byłam na wizycie u
      sławy medycznej,zapłaciłam 1300żł,lekarz nic mi nie pomógł,cały czas
      ziewał i wysyłał esemesy.Nie dziwie się ,że taki zmęczony i
      złakniony kontaktu z bliskimi i znajomymi.Praca w
      szpitalu/ordynator/, w przychodni przyszpitalnej,w prywatnym
      gabinecie od 14.30 czasami do 23 godziny,własny zakład
      rehabilitacyjny.Pieniądze,pieniądze to się liczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja