ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej

10.05.09, 20:02
moj Kochany, powiedzial dzis swojej narzeczonej o nas

jest to kobieta spokojna, nie furiatka, ale podobno fatalnie
zareagowala

szczerze mi jej zal,

tym bardziej, ze byla mu w stanie wybaczyc, ale On, tzn my wracamy
do siebie...
mam takie mieszane uczucia
z jednej strony zal mi jej
z drugiej zas jestem okropnie szczesliwa,

mam nadzieje, ze nam wyjdzie...pragne tego
wpadne na forum w tygodniu jakos,

jesli spieprze to co On dla mnie zrobil, to bede skonczona zdzira

wiem co sobie myslicie
w pewnym sensie macie racje...
mimo to pozdrawiam
i do przeczytania:)

:))))))))))))))))))))))))))))))
    • mamusia_karina Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 10.05.09, 20:21
      trudna sprawa,i zycze szczescia i szkoda tamtej dziewczyny,wiesz co
      byłam kiedys w takiej sytuacji jak ty,tak samo!z ojcem mojego
      dziecka;/z tym ze ON i tak mnie zostawil bo stwierdził ze jednak z
      tą drugą chce byc i znowu wrócił do niej i z nia zalozył
      rodzine.Doceń co masz i poukładaj sobie zycie.NO tamtej szkoda,ale
      co poradzić.
    • amuga Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 10.05.09, 20:44
      piekna.i.wyrafinowana napisała:
      > szczerze mi jej zal,

      Nie wiem czemu? Poki nie byli malzenstwem to kazde z nich mialo
      prawo wycofac sie z ukladu.
      Chyba lepiej dla niej ze nie jest z czlowiekiem ktory jej nie kocha.
      Przejdzie jej i jeszcze ci podziekuje jak trafi na wlasciwego faceta
      ktory bedzie ja szanowal.
      Zawsze lepiej zerwac zareczyny anizeli sie rozwodzic.
      • kora3 sama prawda, tyle że 11.05.09, 09:01
        amuga napisała:
        Poki nie byli malzenstwem to kazde z nich mialo
        > prawo wycofac sie z ukladu.

        wiesz, jak się jest małzeństwem TEŻ mozna się wycofać z ukladu - to
        nie forma niewolnictwa :) są rozwody

        > Chyba lepiej dla niej ze nie jest z czlowiekiem ktory jej nie
        kocha.
        >
        > Zawsze lepiej zerwac zareczyny anizeli sie rozwodzic.

        oczywiscie! tylko, ze jest róznica pomiedzy zerwaniem jakiejkolwiek
        znajomosci, czy układu, a zdradzaniem kogoś. jestem przekonana, ze
        nie warto być z kims kogo się nie kocha, bez względu na układy,
        śluby itp. ale szanujący i siebie i innych człowiek wg mnie załatwia
        takie sprawy inaczej niż przez bzykanko z kims innym i ta "stałą"
        osoba stereo dopoi sie syttuacja jakos nie rozwinie tu czy tam :)
        • julyana Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 09:24
          kora3 napisała:

          > amuga napisała:
          > Poki nie byli malzenstwem to kazde z nich mialo
          > > prawo wycofac sie z ukladu.
          >
          > wiesz, jak się jest małzeństwem TEŻ mozna się wycofać z ukladu -
          to
          > nie forma niewolnictwa :) są rozwody

          Otóż to.

          > śluby itp. ale szanujący i siebie i innych człowiek wg mnie
          załatwia
          > takie sprawy inaczej niż przez bzykanko z kims innym i ta "stałą"
          > osoba stereo dopoi sie syttuacja jakos nie rozwinie tu czy tam :)

          Wiesz, różnie bywa. Trudno zrywać małżeństwo czy powazny zwiazek w
          ciemno, bo zaiskrzyło. Czasami tzreba się upewnic czy na pewnio
          warto. Chociaż w porządku to to nie jest.
          • kora3 Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 09:37
            julyana napisała:
            >
            >
            > Wiesz, różnie bywa. Trudno zrywać małżeństwo czy powazny zwiazek w
            > ciemno, bo zaiskrzyło. Czasami tzreba się upewnic czy na pewnio
            > warto. Chociaż w porządku to to nie jest.

            mamy widać rózne podejscia do tematu - zrywac bo "Zaiskrzyło" to sie
            zgadzam, ze nie ma sensu - ale wg mnie zaiskrzenie to nie jest
            znajomosc w fazie sypiania z sobą - to raz. Dwa, ze mozna się
            rozstac z niekochaną osobą BEZ udziału zaraz kogoś na boku - wiem bo
            sama tak zrobiłam, choć nie miałabym problemów ze znalezieniem
            kogos "pobocznego":) Rozstałam się i WTEDY zaczęłam być z kims
            innym, choć formalnie byłam jeszcze mezatką.

            Zresztą, jak sie chce sypiac z kimś innym to juz na pewno nie warto
            być z tym kims z kim sie niby jeszcze jest. A tego czy warto jak
            piszesz zrywac powazny zwiazek dla seksualnej przygody NIGDY nie
            sprawdzisz :) - bo taka przygoda jest fajna dla niektórych sama z
            siebie - andrenalinka, ukrywanie się. Nie pzrewidzisz jak bedzie
            razem - na pewno odpadnie ukrywanie się i andrenalinka z tym
            zwiazana - zamast kradzionych chwil bedą takie normalne, tyle,ze
            dojdzie proza...
            • julyana Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 09:44
              Mnie chodziło o to, że np. jesteś w zwiazku i poznajesz kogoś. Cos
              się miedzy Wami dzieje. Cos wiecej, to nie tylko seksualna pzrygoda.
              I teraz - czy od razu skakac na głęboką wodę, czy najpierw upewnić
              sie czy na pewno o to chodzi (nie tylko fizycznie). Taka sytuacja,
              gdzie niby w związku jest ok, a zakochujesz sie w kims innym. Co sie
              zdarza, wbrew płaczliwym oczekiwaniom pań, że facet żone kocha
              głęboko i po grób, a kochanka to zawsze materacyk i nic wiecej.:)
              • kora3 Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 09:49
                julyana napisała:

                Taka sytuacja,
                > gdzie niby w związku jest ok, a zakochujesz sie w kims innym.

                Ależ ja rozumiem o co chodzi - tylko dla mnie sprawa jest prosta -
                skoro się zakochałam w kims innym, na serio to nie ma sensu byc z
                tym kims z kim jestem ...


                Co sie
                > zdarza, wbrew płaczliwym oczekiwaniom pań, że facet żone kocha
                > głęboko i po grób, a kochanka to zawsze materacyk i nic wiecej.:)

                oczywiscie, ze się zdarza, jak i sytuacja "materacykowa" co mozna
                chocby z tego forum wyczytać. Sprawa jest prosta ponownie - jesli
                facet chce być z kochanką to nie opowiada jej banialuk o raku zony,
                nerwicach dzieci, finasowych powiazaniach z tesciem:) itepe tylko
                sie rozstaje z zoną i jest z ta drugą. jesli ww banialuki opowiada -
                po prostu lubi bzykanie stereo
                • julyana Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 10:06
                  Ja sie zgadzam, że:
                  > skoro się zakochałam w kims innym, na serio to nie ma sensu byc z
                  > tym kims z kim jestem ...
                  > sie rozstaje z zoną i jest z ta drugą. jesli ww banialuki
                  > opowiada - po prostu lubi bzykanie stereo
                  ale to raczej nie odbywa sie w 5 minut.
                  • kora3 Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 11:17
                    co się nie odbywa w 5 minut ?:)
                    • julyana Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 13:07
                      Dojście do wniosku, że chce się byc z kims innym niz obecny partner.
                      I utwierdzenie się w tym przekonaniu.
                      • kora3 Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 14:02
                        julyana napisała:

                        > Dojście do wniosku, że chce się byc z kims innym niz obecny
                        partner.
                        > I utwierdzenie się w tym przekonaniu.

                        naturalnie, tylko ze w moim odczuciu nie tłumaczy to zdrady - to
                        wszystko
                        • julyana Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 14:12
                          W moim, jeśli konsekwencją jest odejsćie do tej drugiej osoby,
                          tłumaczy, ale każdy ma swoje zdanie. I nie chodzi mi o romans, który
                          trwa rok, tylko właśnie o taki czas potrzebny na zastanowienie - bo
                          ja wiem - miesiac?
                          • kora3 Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 14:18
                            julyana napisała:

                            > W moim, jeśli konsekwencją jest odejsćie do tej drugiej osoby,
                            > tłumaczy, ale każdy ma swoje zdanie. I nie chodzi mi o romans,
                            który
                            > trwa rok, tylko właśnie o taki czas potrzebny na zastanowienie -
                            bo
                            > ja wiem - miesiac?

                            no, a jak sie "Zastanowi" ktoś ze jednak nie chce odchodzić ?:) co
                            wówczas?
                            • julyana Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 14:21
                              Wówczas żyje sie dalej.:) A poważnie - to juz sprawa miedzy
                              zdradzanym i zdradzajacym. Zdrada ogólnie nie jest fair, ale chyba
                              należałoby patrzeć na nia mniej jednowymiarowo. Z reszta, co kto woli
                              • kora3 Re: sama prawda, tyle że 11.05.09, 20:05
                                no prawda jak nic :)
                                ja patrze tak, ze sama nie zdarzdam a raz zdradzona nie wybaczyłam i
                                nie załuję. nie mogłabym byc z kims kto mnie zdradził
                                • julyana Re: sama prawda, tyle że 12.05.09, 08:27
                                  Ja teoretycznie jestem w stanie zrozumieć skok w bok od czasu do
                                  czasu - jeśli jest sie ze soba długo, to chce się spróbować czegoś
                                  nowego, seksu z nową osoba bądź też brakuje motylków w brzuchu,
                                  które są gdy sie zakochujesz i jesteś nap oczątku znajomości.
                                  Teoretycznie. Bo też nie mogłabym byc z facetem, który mnie
                                  zdradził. Nie dawałoby mi to spokoju i nic na to nie poradzę, tak
                                  czuję.
    • pajda-chleba Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 10.05.09, 22:34
      dobrze,ze sobie zdajesz sprawe z tego,ze jesli tym razem cos spieprzysz,bedziesz
      zdzira.Mam nadzieje,ze motylki z brzuszka nie uleca z czasem.A tamta?Pocierpi i
      w koncu zda sobie sprawe,ze on nie byl jej wart.
    • eastern-strix Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 03:12
      no coz, historia lubi sie powtarzac, wiec mysle,ze pan na pewno i Tobie
      dostarczy wrazen.

      ze tez niektore kobiety godza sie na sypianie z kolesiem, ktory rownoczesnie
      bzyka kogo innego, tego nie rozumiem. oczywiscie zawsze jest gadka,ze z 'tamta'
      (narzeczona, zona itp) to seksu nie ma. A prawda taka,ze jej o Tobie pewnie
      mowil to samo, hi hi.
      • julyana Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 09:22
        Ach ta karma, tyle upraszcza.:) Jeśli zdradził to na pewno zrobi to
        drugi raz. A jeśli nie zdradził? O, problem, sytuacje w żuciu są
        niejednowymiarowe i co teraz?
        • julyana Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 09:32
          * w życiu :)
        • eastern-strix Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 15:45
          to nie jest karma tylko rys osobowosciowy.

          jesli ktos ma tendencje do szukania wrazen poza zwiazkiem zamiast skupic sie na
          rozwiazniu problemow, to to sie nie zmieni.
          • julyana Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 12.05.09, 08:24
            Jeśli ktoś zdradza, to nie znaczy, że ma taką tendencję, którą
            będzie powtarzał. Zdrady są różne i powody zdrad są różne - koleś
            może zdradzać bo lubi seks z różnymi partnerkami, a moze być tak, że
            to jakaś konkretna kobieta go zauroczyła. Przypadki są różne, od
            sasa do lasa.
      • piekna.i.wyrafinowana Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 12:44
        tak w 100%, jestem przekonana, ze mnie tez zdradzi dlatego
        postanowilam sie z nim zwiazac, moze w koncu ktos mnie da kopa:)))
        mowe wrazenia to jest to co kocham
    • kora3 jak ja to lubię :) 11.05.09, 07:54
      kiedy kobieta, którą stereo z inną bzyka jakis kolo mówi, jak to jej
      tamtej żal :)
      Nie ocniam Cie, ale z zalami to sobie daj spokój - masz czego
      chciałaś i już. Przestań analizowac tamtą dziewczyne- swoja droga
      nie wiem co to za mania, ze każda stereo bzykana ma potrzebe
      dyskusji i analizy w temacie tej drugiej - jak to jej zal, jaka to
      ona jest, a co mówila, a jak zaregowała...

      Nie gniewaj się, ale własnie "ugrałaś" faceta głupka i dupka. I
      dobrze sie zastanów co dalej, całkiem serio mówię. To jest głupek i
      dupek i bynajmniej nie dlatego, ze się rozstał z narzeczona, bo w
      życiu tak bywa, ze się ludzie przestają kochać i rozstaja, normalne.
      Jest to dupek i głupek dlatego, ze zamiast sie z Nia normalnie po
      ludzku rozstac rdosnie bzykał Ciebie i ją stereo, a poza tym
      podwójnie jest głupkiem i dupkiem, ze Ci opowiada o jej
      reakcjacjach, tym,ze chciała wynbaczac itede. Facet z klasa nigdy w
      zyciu nie gadałby o takich rzeczach i nie zdawał relacji. Jak sie
      pocieszy nastepną po dłuzszym okesie bzykania jej an zmiane z Toba
      eż jej pewnie opowie jak zniosła s te info. Kretynek
      • marzeka1 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 08:46
        "Nie gniewaj się, ale własnie "ugrałaś" faceta głupka i dupka."- i tak NA RAZIE
        nie uwierzy. Za jakiś czas ją zrobi w rogi i tyle.
        • kora3 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 08:52
          no wiesz - prawdopodobieństwo jest spore, ale niekoniecznie musi
          zaraz ją zrobić w rogi.
          rzecz w tym, ze to facio bez klasy
      • k-39 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 09:10
        kora3 napisała:

        > Jest to dupek i głupek dlatego, ze zamiast sie z Nia normalnie po
        > ludzku rozstac rdosnie bzykał Ciebie i ją stereo, a poza tym
        > podwójnie jest głupkiem i dupkiem, ze Ci opowiada o jej
        > reakcjacjach, tym,ze chciała wynbaczac itede.

        no, no, nooooooo kora :)) zazwyczaj piszesz rozsądnie a tu naraz bęc!! :/ facet
        jest "dupek i głupek" ponieważ "rdosnie bzykał .... stereo". <lol> . kora, kora.
        on nie "dupek i głupek" tylko inteligentny, dbający o swoje interesy facet,
        który umie wykorzystać sytuacje. czy to tylko dla pań zarezerwowane???
        • kora3 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 09:29
          k-39 napisał:
          ko
          > ra, kora.
          > on nie "dupek i głupek" tylko inteligentny, dbający o swoje
          interesy facet,
          > który umie wykorzystać sytuacje. czy to tylko dla pań
          zarezerwowane???

          Wiesz:) mam poczucie graniczące z pewnoscią, ze jeśli ukochany
          podobnie potraktuje autorke watku bedzie ona daleko mniej zachwycona
          jego "zaradnoscia"
          • k-39 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 09:48
            kora3 napisała:

            > Wiesz:) mam poczucie graniczące z pewnoscią, ze jeśli ukochany
            > podobnie potraktuje autorke watku bedzie ona daleko mniej zachwycona
            > jego "zaradnoscia"
            >
            >

            mylisz temat :)) jemu, nie chodzi o autorkę wątku tylko o własne interesy. czy
            ona będzie zachwycona, czy też nie, to mu zwisa, lata i powiewa. :))
            • kora3 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 09:49
              raczej nie jestem przekonana, wszak sie rozstał z narzeczoną:)
              • k-39 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 10:16
                kora3 napisała:

                > raczej nie jestem przekonana, wszak sie rozstał z narzeczoną:)


                bo ma nową d... na oku a stara nie chciała być posłuszna więc wymienił na nowszy
                model. :))
      • piekna.i.wyrafinowana Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 13:08
        zawsze powiedziec moge ze mi kogos zal, zwlaszcz wtedy gdy ten zal
        jest autentyczny, nasza historia rozwinela sie blyskawicznie, nie
        odbilabym obecnie faceta innej z premedytacja!

        bylismy razem pare lat temu, ucieklam wtedy przed odpowiedzialnosci
        spostkalismy sie w piatek, brakowalo nam siebie wzajemnie...kiedys
        sie kochalismy...bardzo kochalismy...
        nie bylam jedyny powodem dla zerwania zareczyn, on beze mnie i tak
        nie czul sie z nia szczesliwy ja bylam tylko pretekstem...
        ale jak widzisz od piatku do ndz- (z byla narzeczona widzial sie
        piatek w poludnie) mial niewiele okazji do sypiania z nia, a nawet
        zadnej bo obydwie noce ja z nim spedzilam

        a jesli chodzi o zdrade nigdy nie pozwolilabym sobie na bycie ta
        druga, zbytnio siebie cenie!!!
        wiec tezy jak najbardziej niesluszne:)

        a co dupka i glupka...
        inteligencja jego jest sporo powyzej przecietnej wiec glupkiem za
        cholere nie jest
        a co do dupka... nigdy nie zdradzil swojej kobiety, w piatek byl
        sprzyjajacy klimat i ja i sie stalo, od razu po tym pierwszy raz jak
        sie widzial z narzeczona powiedzial jej wszytsko...

        jest on mezczyzna dojrzlym bardzo dobrze wyksztalconym z dobra, a
        wlasciwie nawet dwiema dobrymi pracami, jest facetem z duza klasa i
        skok w bok nie jest w jego stylu!!!a to, ze mi powiedzial jaka byla
        jej reakcjia-
        nie przyjechal do mnie by zdac sprawozdanie
        zapytany przeze mnie jak to przyjela- powiedzial jedynie ze w calej
        swej stanowczosci wpadla w histerie do tego stopnia, ze chciala mi
        przebaczyc- byl podlamany bo nie lubi krzywdzic ludzi

        obcej osobie by tego nie powiedzial, wiem bo go znam, ale my sie juz
        tyle znamy, ze mozemy powiedziec sobie wlasciwie wszytstko

        zreszta jakbys go poznala, bys wiedziala jakim jest facetem, nie
        znam osoby, ktora tak do siebie przyciaga jak on, jest wyjatkowy...

        a z tym, ze ja zdradzil i tak sam ze soba bardzo zle sie czuje... za
        wszelka cene postaram sie mu to wszystko zrekompensowac
        • lacido Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 13:59
          piekna.i.wyrafinowana napisała:

          > a jesli chodzi o zdrade nigdy nie pozwolilabym sobie na bycie ta
          > druga, zbytnio siebie cenie!!!

          zaraz zaraz, w momencie kiedy byliście w hotelu on miał narzeczoną czyli - byłaś
          ta druga, dopiero po tym fakcie wsunęłaś się na prowadzenie

          > a co do dupka... nigdy nie zdradzil swojej kobiety

          zaraz zaraz, w momencie kiedy byliście w hotelu on miał narzeczoną czyli -
          zdradził swoją kobietę

          > jest on mezczyzna dojrzlym bardzo dobrze wyksztalconym z dobra, a
          > wlasciwie nawet dwiema dobrymi pracami, jest facetem z duza klasa i
          > skok w bok nie jest w jego stylu!!!

          zaraz zaraz, w momencie kiedy byliście w hotelu on miał narzeczoną czyli - skok
          w bok to jak najbardziej jego styl

          mam wrażenie że gdybyś Ty była na miejscu narzeczonej nie oceniałabyś go tak
          pozytywnie ale skoro jego postępowanie wszyło na dobre Tobie znaczy ze było ok
          • envi Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 16:21
            lacido napisała:

            > piekna.i.wyrafinowana napisała:
            >
            > > a jesli chodzi o zdrade nigdy nie pozwolilabym sobie na bycie ta
            > > druga, zbytnio siebie cenie!!!
            >
            > zaraz zaraz, w momencie kiedy byliście w hotelu on miał narzeczoną
            czyli - była
            > ś
            > ta druga, dopiero po tym fakcie wsunęłaś się na prowadzenie
            >
            > > a co do dupka... nigdy nie zdradzil swojej kobiety
            >
            > zaraz zaraz, w momencie kiedy byliście w hotelu on miał narzeczoną
            czyli -
            > zdradził swoją kobietę
            >
            > > jest on mezczyzna dojrzlym bardzo dobrze wyksztalconym z dobra, a
            > > wlasciwie nawet dwiema dobrymi pracami, jest facetem z duza
            klasa i
            > > skok w bok nie jest w jego stylu!!!
            >
            > zaraz zaraz, w momencie kiedy byliście w hotelu on miał narzeczoną
            czyli - skok
            > w bok to jak najbardziej jego styl
            >
            > mam wrażenie że gdybyś Ty była na miejscu narzeczonej nie
            oceniałabyś go tak
            > pozytywnie ale skoro jego postępowanie wszyło na dobre Tobie
            znaczy ze było ok

            zgadzam sie z tym w 100%!!!!
            nie mam nic przeciwko skokom w bok itp, ale piekna i wyrafinowana,
            dopisujesz sobie jakas reszte bajki jakiej nie ma, po prostu bylo
            jak bylo - bylas druga, spalas z zajetym facetem i juz, co Ty sobie
            tlumaczysz ze nigdy byc sie nie zgodzilas byc?? Skoro juz bylas.
          • piekna.i.wyrafinowana Re: jak ja to lubię :) 13.05.09, 21:14
            masz racje, ale
            chyba widzisz roznice miedzy dzialaniem z "premedytacja" a zbiegiem
            okolicznosci?
            badz celowoscia, a przypadkowoscia???

            > mam wrażenie że gdybyś Ty była na miejscu narzeczonej nie
            oceniałabyś go tak
            > pozytywnie ale skoro jego postępowanie wszyło na dobre Tobie
            znaczy ze było ok

            narzeczona nadal ocenia go bardzo pozytywnie, rozmawiala o nas z
            jego siostra, moja stara znajoma- generalnie jest zdania, ze to ja
            musialam go uwiesc, ale takze z drugiej strony powiedziala, ze
            wiedziala, ze on do mnie cos czuje, ale masz racje gdybym ja byla na
            miejscu narzeczonej znienawidzilabym go za to jak postapil i NA BANK
            NIE DALA DRUGIEJ SZANSY!!!ale jako czlowieka(trzeba go znac) nie
            potrafilabym go znienawidziec.
            • lacido Re: jak ja to lubię :) 14.05.09, 10:52
              nie wierzę, że kobieta ma dobre zdanie o mężczyźnie który ją zdradził
              choć w sumie czytając to co Ty piszesz to być może jest równie zaślepiona i
              myśli że z Toba to chwilowy wybryk i jeszcze do niej wróci na kolanach
              • piekna.i.wyrafinowana Re: jak ja to lubię :) 14.05.09, 11:50

                no to uwierz, nie wszytsko w zyciu jest takie proste jak na forum...
                i nie wmawiaj we mnie uczuc, ktorych u mnie brak!!!

                czy tak ciezko pojac, ze nawet najlepszy czlowiek moze popelnic
                blad??? k***a nie kazda kobieta tu wypowiadajaca sie jest kochliwa,
                slepa patrzaca, desperatka, nie kazda - bo ja taka nie jestem i
                nigdy nie bylam
                jesli nawet mnie zdradzi no coz- nawet nie zaplacze, do szczescia
                nie potrzebna mi druga osoba, moge kochac, ale nigdy bez reszty sie
                nie oddam!!!
                zbyt wiele przezylam, zeby plakac za facetem- zeby byc oczarowana,
                czy zaslepiona- ten koles jest po prostu charyzmatycznym i bardzo
                przytojnym facetem, jest wykladowca, nigdy nie oblal nikogo i nie
                wymagal obecnosci, ale mimo to studenci licznie przychodzili na jego
                wyklady bo uwielbiali i nadal uwielbiaja go sluchac... alez
                zaslepieni idioci nie???i nie tylko kobiety dodam:)
                a poza tym zbyt dlugo go znam by byc zaslepiona!!!
                a gdyby mnie zdradzil i zostawil...znienawidzilabym ale nie
                straciabym szacunku bo na prawde jest wyjatkowym czlowiekiem.
                • lacido Re: jak ja to lubię :) 14.05.09, 14:20
                  Skarbie nie unoś się ;)

                  Twoje wypowiedzi przeczą sobie jednym razem mówisz, że to miłość Twojego życia,
                  potem że nie zaplączesz po nim no to jak w końcu??

                  Nie próbuję Ci niczego wmawiać wyciągam wnioski z Twoich wypowiedzi i tyle. To
                  nie jest tak, że każdy chce Ci dowalić. Założyłaś watek na forum to licz się z
                  opiniami innych, które nie zawsze mogą być po Twojej myśli.

                  Nie myl bycia dobrym wykładowcą (egzaminator chyba z niego kiepski) z byciem
                  dobrym człowiekiem
                • policjawkrainieczarow LOL! 14.05.09, 19:20
                  ten koles jest po prostu charyzmatycznym i bardzo
                  > przytojnym facetem, jest wykladowca, nigdy nie oblal nikogo i nie
                  > wymagal obecnosci, ale mimo to studenci licznie przychodzili na jego
                  > wyklady bo uwielbiali i nadal uwielbiaja go sluchac... alez
                  > zaslepieni idioci nie???i nie tylko kobiety dodam:)

                  tez znalam takiego profesora :) charyzmatyczny, mlody (bo to byl taki typ
                  genialnego dziecka i profesorem zostal sie dosc mlodo), przystojny, uwielbiany
                  przez studentow plci obojga. Co mu nie przeszkodzilo zostawic zony z piatka
                  dzieci. Oczywiscie to nie znaczy, ze ten twoj tak ma, ale zwracam uwage, ze
                  akurat te cechy, jakkolwiek nie sa zle, nijak sie maja do budowania zwiazku i
                  rodziny z ich posiadaczem.
        • kora3 Re: jak ja to lubię :) 11.05.09, 20:01
          piekna.i.wyrafinowana napisała:

          > zawsze powiedziec moge ze mi kogos zal, zwlaszcz wtedy gdy ten zal
          > jest autentyczny, nasza historia rozwinela sie blyskawicznie, nie
          > odbilabym obecnie faceta innej z premedytacja!

          Piekna :) napisałam - nie oceniam Cię - Twoja sprawa ale
          fałszywy "Zal" sobie daruj, nikt sie na takowy nie nabierze o ile ma
          pare zwojów w mózgu :)

          > ale jak widzisz od piatku do ndz- (z byla narzeczona widzial sie
          > piatek w poludnie) mial niewiele okazji do sypiania z nia, a nawet
          > zadnej bo obydwie noce ja z nim spedzilam

          no moze, moze - to znaczy, ze całkiem dupek moze nie ejst, ale jak
          dla mnie kolejnosc nie ta
          >

          >
          > a co dupka i glupka...
          > inteligencja jego jest sporo powyzej przecietnej wiec glupkiem za
          > cholere nie jest


          jest - facet, który opowiada aktualnej o reakcji bylej na zdrade to
          debil i całkowicie pozbawiony klasy burak
          >
          > jest on mezczyzna dojrzlym bardzo dobrze wyksztalconym z dobra, a
          > wlasciwie nawet dwiema dobrymi pracami, jest facetem z duza klasa

          Nieprawda, wiesz tak sie składa, ze ja z racji pracy:) spotykam
          bardzo wielu ludzi - w tym takich co uchodzą za tzw. elite spoleczną
          ze wględów róznych i powiadam ci: wykształcenie, atym bardziej praca
          nie ma tu nic do sprawy - facet z klasa nie gada o swej byłej
          aktualnej w kazdym razie nie takie rzeczy i nie w tym kontekscie :)


          i
          > skok w bok nie jest w jego stylu!!!

          ale mnie nie szło o skok w bok - tylko o relacje z reakcji
          narzeczonej


          a to, ze mi powiedzial jaka byla
          > jej reakcjia-
          > nie przyjechal do mnie by zdac sprawozdanie
          > zapytany przeze mnie jak to przyjela- powiedzial jedynie ze w
          calej
          > swej stanowczosci wpadla w histerie do tego stopnia, ze chciala mi
          > przebaczyc- byl podlamany bo nie lubi krzywdzic ludzi


          biedny miś :) wybacz ale to co piszesz brzmi załosnie - przeczytaj
          to jeszcze raz :)
          >
          > obcej osobie by tego nie powiedzial, wiem bo go znam, ale my sie
          juz
          > tyle znamy, ze mozemy powiedziec sobie wlasciwie wszytstko


          taaaaa:)
          >
          > zreszta jakbys go poznala, bys wiedziala jakim jest facetem, nie
          > znam osoby, ktora tak do siebie przyciaga jak on, jest wyjatkowy...

          bardzo watpie, ie gustuje w mazgajach "wyrywających" na biednego
          misia z miekkim sercem z waty :) pozałabym się na nim na bank :)
          >
          > a z tym, ze ja zdradzil i tak sam ze soba bardzo zle sie czuje...
          za
          > wszelka cene postaram sie mu to wszystko zrekompensowac

          nie watpie :)
          • piekna.i.wyrafinowana Re: jak ja to lubię :) 13.05.09, 21:37
            sluchaj dlaczego zakladasz, ze znasz lepiej czlowieka niz ja jesli
            nie znasz go wcale???
            dlaczego tak zakladasz???twierdzac, ze nie potrafie ocenic sytuacji
            i ze nie znam ludzi, kiedy ja doskonale znam ludzi, nigdy sie nie
            pomylialam w ocenie innego czlowieka, nigdy nie zostalam zdradzona
            przez przyjaciela, znam intencjie czlowieka, nie wiem jak to nazwac,
            ale w ocenie ludzi nie zdarza mi sie mylic!!! i tyle
            piszesz gdzies by nie generalizowac, ale sama to robisz

            mialas pecha bylas z facetem bez klasy, bez klasy bo Cie zdradzil,
            ale ja Ci pisze, ze ten facet w ciagu swego 34 letniego zycia wiele
            juz zrobil i oprocz tej jednej jedynej zdrady, nie mial wiecej tego
            typu wpadek

            co do opowiadania o swojej eks- nie opowiada o niej ale odpowiada
            swej ukochanej kobiecie, dla ktorej tyle posiwecil, na ptanie, gdyby
            nie dal mi krotkiej odpowiedzi moglabym poczuc sie urazona, albo
            wyczuc, ze mi nie ufa, tudziez oszukuje

            > bardzo watpie, ie gustuje w mazgajach "wyrywających" na biednego
            > misia z miekkim sercem z waty :) pozałabym się na nim na bank :)
            > >

            on nie wyrywa kobiet, nie ten typ:) a juz na bank nie na miekkie
            serce z waty, mazgajem tez nie jest, o nie to nie Twoj byly, ten
            facet to facet!!! choc przyznam miewa miekkie serce...szczegolnie na
            niedole dzieci i zwirzat...

            > Nieprawda, wiesz tak sie składa, ze ja z racji pracy:) spotykam
            > bardzo wielu ludzi - w tym takich co uchodzą za tzw. elite
            spoleczną
            > ze wględów róznych i powiadam ci: wykształcenie, atym bardziej
            praca
            > nie ma tu nic do sprawy - facet z klasa nie gada o swej byłej
            > aktualnej w kazdym razie nie takie rzeczy i nie w tym kontekscie :)
            >

            z racji pracy i urodzenia rozwniez moge stwierdzic, ze pochadze z
            wyzyn spolecznych, ale mimo ze jestm elegancka, wyksztalacona i
            wygadana to zbyt wiele za mna, na tyle duzo ze nigdy nie bede
            kobieta z klasa, choc moge na taka wygladac...ale nie wazne, chce
            powiedzie, ze zgadzam sie z Toba ze miejsce w spoleczenstwie nie
            swiadczy o klasie, tylko widzisz ten facet po prostu ma klase, ma
            takze charyzme, i uwierz, ze sie czuje z tym, ze ja zdradzil mimo
            to, ze jej nie kochal...

            jest to jedyny facet jakiego znam(zawsze tak twierdzilam, nawet jak
            z nim nie bylam) ktory ma nie tylko wielki inetelkt, ale takze honor
            (ktory wg niego bardzo ucierpial przy zdradzie)!!!
            jedna wpadka niedegraduje jego klasy!!!o nie, nie Twoj typ!!!
            recze:)))))))
            • kora3 Re: jak ja to lubię :) 14.05.09, 18:15
              masz prawo do swojej oceny, a ja do swojej - wg mnie facio
              opowiadająy nowej panience o byłej, jak to zareagowała na zdrade
              jest załosnym typkiem bez klasy :)

              i nie opowiadaj o "wyzynach społecznych":) jakiego jestes herbu?:)
            • kora3 na powżanie :) 14.05.09, 18:26
              A całkiem juz powaznie - naprawde akuat mieciutkie serce dla zdieci
              i zwierzat to cecha mojego eka:) i moja też co się przekjłada na
              konkretne z racji zwodowych działania.
              I powiem Ci, ze do mejego eksa poza ta "wpadką" jak to nazywasz ze
              zdradą mam jako do człowieka w innych dziedzinach zycia wiele i
              szacunku i sympatii, co nie zmienia faktu, ze owszem oakzał brak
              klasy i to nie idąc do łozka z inną tylko zdradzając - moglismy się
              wszak rozstać normalnie przed takim faktem :)
              tak czy owak, jako człowieowi mu tego nie wyrzucam, było mineło...
              w zasadzie mozna powiedziec, ze nie ma innych powzazniejszych kresek
              na zyciorysie, ale cóz - dla mnie taka jest kluczowa.

              Aco to faceta o którym piszemy: gosc z klasa owej hmm uikochanej
              powiedziałby: rozstalismy się, bo chce byc z Toba, zapomnij o tym,
              anie opowiadał o tamtej , taka prawda.

              wazne jest, zebyś coś wiedziała: ni kazdy zdradzający facet jest w
              innych dziedzinach zycia szują, oszustem, nieczułym człowiekiem.
              Natomiast klasa jest klasą - albo sie ją ma, albo nie., "opowiadacz"
              o byłej to gosc bez klasy - taka prawda, co nie zmienia faktu, ze
              moze lubic dzieci i zwierzaki, miec gustowne urania i umeic jesć
              homara :) np:)
              • piekna.i.wyrafinowana Re: na powżanie :) 16.05.09, 17:56
                > tak czy owak, jako człowieowi mu tego nie wyrzucam, było mineło...
                > w zasadzie mozna powiedziec, ze nie ma innych powzazniejszych
                kresek
                > na zyciorysie, ale cóz - dla mnie taka jest kluczowa.

                wlasciwie masz racje, z tym facetem tez tak jest, tylko widzisz on
                mnie nie zdradzil, gdyby mnie zdradzil ta kreska takze bylaby
                kluczowa, wiec przyjmimy, ze zdradzajac ze mna inna kobiete okazal
                brak klasy
                nie znaczy to jednak,ze klasy nie posiada

                > Aco to faceta o którym piszemy: gosc z klasa owej hmm uikochanej
                > powiedziałby: rozstalismy się, bo chce byc z Toba, zapomnij o tym,
                > anie opowiadał o tamtej , taka prawda.

                on mi nigdy o niej nie odpowiadal, cala jego opowiesc- to jedno
                zdanie- odpowiedz na moje pytanie, a jesli chcesz wiedziec to gdy go
                zapytalam jak bylo powiedzial wlasnie: ze najwazniejsze ze jestesmy
                razem, tamto juz nie jest wazne, ale ja jestem szalenie dociekliwa i
                dopiero jak "ciagnelam go za jezyk" po jekach i bolach: wypowiedzial
                jakies strzepki zdan, ktore polaczylam ( w glownym watku) w calosc

                > wazne jest, zebyś coś wiedziała: ni kazdy zdradzający facet jest w
                > innych dziedzinach zycia szują, oszustem, nieczułym człowiekiem.
                alez wiem i powtarzam jeszcze raz nie opowiadal mi o niej, tak samo
                jak jej kiedys nie opowiadal o mnie- wiem bo go znam!!!
                • kora3 Re: na powżanie :) 16.05.09, 18:05
                  piekna.i.wyrafinowana napisała:
                  >
                  > wlasciwie masz racje, z tym facetem tez tak jest, tylko widzisz on
                  > mnie nie zdradzil, gdyby mnie zdradzil ta kreska takze bylaby
                  > kluczowa, wiec przyjmimy, ze zdradzajac ze mna inna kobiete okazal
                  > brak klasy
                  > nie znaczy to jednak,ze klasy nie posiada

                  chyba sie do końca nie zrozumiałysmy - zdada to zdrada, pewnie,ze o
                  klasie człowieka nieswiadczy, ale w gre wchodzą jakieś emocje
                  uczucia itepe. Róznie ludzie postepują - proste, ale na ogól -
                  powtarzalnie. Za brak klasy uwazam przede wszystkim zdawania Tobie
                  relacji w temacie byłej narzeczonej- bo to sparwa miedzy nimi była.
                  >
                  >
                  > on mi nigdy o niej nie odpowiadal, cala jego opowiesc- to jedno
                  > zdanie- odpowiedz na moje pytanie,


                  o jedno za dużo wg mnie. Mam prawo do sego zdania?

                  a jesli chcesz wiedziec to gdy go
                  > zapytalam jak bylo powiedzial wlasnie: ze najwazniejsze ze
                  jestesmy
                  > razem, tamto juz nie jest wazne, ale ja jestem szalenie dociekliwa
                  i
                  > dopiero jak "ciagnelam go za jezyk" po jekach i bolach:
                  wypowiedzial
                  > jakies strzepki zdan, ktore polaczylam ( w glownym watku) w calosc

                  A po jakie licho ciebie to interesiło? Syndrom nowej laski? Powaznie
                  pytam, bo skadinąd zjawisko wypytywania o byłą nie jest rzadkie:)

                  > alez wiem i powtarzam jeszcze raz nie opowiadal mi o niej, tak
                  samo
                  > jak jej kiedys nie opowiadal o mnie- wiem bo go znam!!!

                  watpię, ale skoro chcesz tak myśleć...
                • varna771 Re: na powżanie :) 16.05.09, 18:39
                  a mnie sie wydaje ,że masz bardzo dużo czasu i bujną wyobraźnię...
                  udaj się z tymi swoimi konfabulacjami do psychiatry. Psycholog może
                  juz nie pomóc w tak zaawansowanym stanie. Nie lekceważ choroby!
                  Życzę zdrowia!
          • policjawkrainieczarow Re: jak ja to lubię :) 14.05.09, 19:23
            > > zapytany przeze mnie jak to przyjela- powiedzial jedynie ze w
            > calej
            > > swej stanowczosci wpadla w histerie do tego stopnia, ze chciala mi
            > > przebaczyc-

            zapytany przez ciebie jako czlowiek z klasa powinien odpowiedziec, ze sorry, ale
            to jest miedzy nim a nia, a tobie nic do tego.
      • facettt A jak ja lubię te kazania na niedzielę :) 11.05.09, 14:31
        kora3 napisała:

        > Nie oceniam Cie, ale z zalami to sobie daj spokój - masz czego
        > chciałaś i już.

        - to zgoda, to niepotrzebne pie*dolenie na antenie.


        To jest głupek i dupek i bynajmniej nie dlatego, ze się rozstał z
        narzeczona, bo w życiu tak bywa, ze się ludzie przestają kochać i
        rozstaja, normalne. Jest to dupek i głupek dlatego, ze zamiast sie
        z Nia normalnie po ludzku rozstac rdosnie bzykał Ciebie i ją
        stereo,


        - KAZANIA NA NIEDZELE zapodajemy w niedziele rano, a dzis mamy
        poniedzialek :)

        a poza tym podwojnie jest głupkiem i dupkiem, ze Ci opowiada o jej
        > reakcjacjach Facet z klasa nigdy w zyciu nie gadałby o takich
        rzeczach i nie zdawał relacji.

        - tu znowu masz racje.

        czyli wynik koncowy Twojego meczu samej ze soba - 2 : 1 :)
        • kora3 Re: A jak ja lubię te kazania na niedzielę :) 11.05.09, 20:03
          facettt napisał:

          > kora3 napisała:
          >
          > > Nie oceniam Cie, ale z zalami to sobie daj spokój - masz czego
          > > chciałaś i już.
          >
          > - to zgoda, to niepotrzebne pie*dolenie na antenie.

          no widzisz w czyms się zgadzamy :)
          >
          >
          >
          >
          > - KAZANIA NA NIEDZELE zapodajemy w niedziele rano, a dzis mamy
          > poniedzialek :)

          masz lepsze info ode mnie, ja nie jestem katoliczka, wiec nie wiem :)
          >
          > a poza tym podwojnie jest głupkiem i dupkiem, ze Ci opowiada o jej
          > > reakcjacjach Facet z klasa nigdy w zyciu nie gadałby o takich
          > rzeczach i nie zdawał relacji.
          >
          > - tu znowu masz racje.

          wiem :)
          >
          > czyli wynik koncowy Twojego meczu samej ze soba - 2 : 1 :)

          nie to wynik mego "meczu " z twoimi pogladami, tyle,z e ja swoje
          tylko wyraziłam bez checi konfrontacji z twoimi :)
          ale i tak wyszło,ze w wiekszosci sie zgadzamy : zal jest udawany i
          niepotrzebniue, a gadka swiadczy o braku klasy goscia :)
    • avital84 Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 12:43
      Wpadam ostatnio na forum sporadycznie, ale zawsze wpadam na Twój
      wątek i nie wiem dlaczego nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jesteś
      wymyśloną postacią. ;)
      • piekna.i.wyrafinowana Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 12:47
        zawsze istnieje takie prawdopodobienstwo,
        ale ja napisze szczerze, zo od niedawna jestem na forum i strasznie
        to wciagajace jest... szczegolnie gdy nie mozesz nikomu opowiedziec
        o swoich przezyciach, a tu zanim sie wygadac- wypiszesz sie

        teraz jestem w pracy, ale wzielam laptopa z mysla o tym, ze uda mi
        sie na forum zajrzec:)))
        • envi Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 16:24
          kurde, no i nie masz co zalowac tej laski, moim zdaniem ten faceto
          moze - ale nie musi, kiedys podobna wiesc sprzedac Tobie, wiec sobie
          to wspolczucie daruj...
    • tarantinka Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 11.05.09, 21:07
      miłość jest ślepa, daję ci pół roku i pod innym nickiem Twój ideał
      bedzie wadliwy... no i wtedy wyjdzie ile ta miłość jest warta.
      • stedo Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 14.05.09, 19:04
        Oj, dajcie jej spokój:))Jest teraz na etapie, jak to dowcipnie i obrazowo
        określiła jedna z sympatyczniejszych forumowiczek "jak on ślicznie pluje":))
    • kitek_maly Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 14.05.09, 19:11

      Jaka piękna telenowela!
      Nie mogę się doczekać następnego odcinka. :)
    • completely_new_me Re: ostatni raz przed wyjazdem- powiedzial jej 16.05.09, 22:07
      lol, normalnie moda na sukces odcinek 34567898765432345678, baaaardzoooo
      cieeekaaaweee, zieeeeew...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja