oświećcie mnie...

11.05.09, 08:56
ani zaręczyn ani żadnych planów spędzenia reszty życia razem, aż tu
od razu z tekstem, że on to nikogo obcego na ślubie nie chce, tylko
rodzinę, beż delegacji z pracy (najlepiej żeby ich nie było), a
ślubu to może udzielać ksiądz xxx, o co chodzi?? bada moją reakcję
czy jak?

Żeby tak rozważać, to chyba najpierw chociaż data powinna być
ustalona... a nie tak ni z gruchy ni z pietruchy
    • beata-12345 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 08:59
      Niekoniecznie. Przecież rozmawiacie o różnych sprawach, więc i o
      ślubie się gada, nawet jeśli się go nie planuje. Na zasadzie
      dzielenia się swoimi wyobrażeniami, życzeniami co do tej ważnej
      uroczystości. Ja z moim eksem, chociaż ślubu nie planowaliśmy,
      mówiliśmy sobie, kogo byśmy zaprosili i jak go urządzili. Z obecnym
      też o tym rozmawiamy, chociaż nie planuję wyjść za mąż, przynajmniej
      na razie
      • adrianna26 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:05
        a widzisz u nas temat ślubu, był traktowany jak tabu, na początku
        znajomości stwierdził, że nigdy się nie ożeni, podobnie jak brali
        ślub znajomi, też cisza, aha, jeszcze stwierdził, że ostatnio to
        coraz częśiej sobie planuje, jak ta uroczystość przebiegnie, taka
        byłam zaskoczona, że zaniemówiłam...
        • beata-12345 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 14:49
          To naturalne, chłopak dojrzewa do tej decyzji. Nigdy nie mów
          nigdy. :-) Znam takich, co się zarzekali, że nigdy ślubu nie wezmą.
          Teraz mają żony, dzieci i są zadowoleni z życia. Wiadomo, że na
          początku związku temat ślubu jest tabu. No, ale też po co o tym
          mówić, skoro ludzie mało o sobie wiedzą, docierają się dopiero.

          Jak nie jestem fanką ślubów, ale lubię, jak mój facet mi czasem
          pisze żartobliwie: I nie opuszczę Cię aż do śmierci. :-)

          Jak ustalicie datę ślubu, to pochwal się. :-) Ale też nie ciągnij go
          za język, nie naciskaj. Co się odwlecze, to nie uciecze. :-)
    • laracroft82 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:02
      może powiedział ogólnie jak kiedys sobie wyobraza swój ślub...a mowil ze
      konkretnie z toba?
      • adrianna26 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:06
        konkretnie ze mną, bo chodziło o znajomych z mojej pracy
        • laracroft82 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:09
          adrianna26 napisała:

          > konkretnie ze mną, bo chodziło o znajomych z mojej pracy

          no ale co w tym dziwnego??? dla mojego narzeczonego tez na poczatku slub byl
          tematem tabu..dla mnie z reszta tez, nigdy na nic nie naciskałam a on po kilku
          latach sie oswiadczył, bo dojrzał do tego...zazwyczaj taka jest kolej rzeczy
          • adrianna26 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:15
            bo nie wiem czy się moge powoli cieszyć i zacząć wybierać sukienkę,
            czy lepiej sobie złudzeń nie robić, wiem, że najprościej to by było
            jego zapytać zamiast gdybać, ale nie chcę
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:14
          > konkretnie ze mną, bo chodziło o znajomych z mojej pracy.

          Rozmawialiście o ślubie znajomych z pracy, tak? No to on powiedział jak wyobraża
          sobie swój ślub.
          Na tyle na ile znam facetów :/ nie jest to żadna deklaracja z jego strony, nie
          szukaj w tym żadnego głębszego konkretnego podtekstu. Po prostu wyraził swoje
          zdanie.
          Jedyne co można wywnioskować, to to że nie widział powodu aby w jakikolwiek
          sposób unikać tego tematu w rozmowie z Tobą, czuł się swobodnie.
          • pikapikaczu Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 09:21
            I w zasadzie i tak pozostaje pierścionek... Też myślę, że sukienki nie ma co
            szykować, bo możesz się zawieść. Poczekaj na coś pewnego
    • cafem Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 10:33
      To takie gadanie:)

      Ja z moim facetem tez czase rozmawiamy o slubie - ba, w Alpach powiedzial mi, ze jesli mielibysmy kiedys brac slub, to tylko w Gruben (cudna wioska) - a oboje dawno sie zdeklarowalismy, ze zadnego slubu nigdy nie chcemy!

      Ten temat czasem wraca, ale to zadne zobowiazujace gdybanie:)
    • bugmenot2008_2 Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 10:43
      ale gdzie i w czym ty tu widzisz problem?
    • kitek_maly Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 12:07

      Jeśli to ciągle ten sam facet, to chyba już powinnaś się była przyzwyczaić do
      jego małych dziwactw. :P
    • rraaddeekk Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 15:17
      Ślub opłaca się tylko przy dużej różnicy w zarobkach.
      Jeśli jeden z współmałżonków zarabia na poziomie pierwszego, a drugi
      trzeciego progu podatkowego.

      Jednak takie "mezalianse" nieczęsto występują w życiu, więc ogólnie
      to nieopłacalny biznes.
    • skarpetka_szara Re: oświećcie mnie... 11.05.09, 15:25
      Ja z moim obecnym mezem "chodzilismy" przez prawie dekade. Pewnego
      dnia zdecydowalismy sie na slub i 3 miesiace puzniej bylismy juz
      malzenstwem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja