next-nasty
11.05.09, 09:18
Poznałam kogoś przez internet. Rozmawiamy od stycznia tego roku. Były
propozycje spotkania z jego strony, jak również z mojej. Nic z tego nie
wyszło, bo nie mogliśmy się dopasować. Ostatnio umówiliśmy sie na piątek,
wyszło to z mojej inicjatywy, mieliśmy się jeszcze dogadać co, jak, gdzie i
kiedy. Nie było go- pojechał do rodziny, jak sie dowiedziałam od niego kilka
dni później. Zaczęło mnie to wkurzać - nie pierwszy raz był zajety -więc mu
napisałam, że to on ciągle nie ma czasu, a on mi odpisał , że to ja nie chce
się z nim spotkać- kilka razy tez musialam odmówić. Ale dziewczyny, to on jest
facetem, skoro mu zależy, żeby mnie poznać, to powinien powiedzieć, że na
przykład "jutro się spotykamy bez żadnych ale, długo już ze sobą rozmawiamy,
najwyższa pora" a on woli siedzieć i gadać przez gg mimo iż wie, że czasami
siedzę w domu. Ja nie chce częściej proponować spotkania, bo sobie pomyśli,że
się narzucam, zresztą sama nie chciałabym jak ktoś by ciągle męczył z
propozycją spotkania. Nie mniej jednak proponuję mu również. W przypływie
nerwów powiedziałam, że juz niczego nigdy nie zaproponuje , on odpisał, że
niepotrzebnie jestem zła , a ja na to - " nie jestem zła tylko obojętna", on -
skoro obojętna to co on moze zrobić. I po chwili napisałam mu, że musze wyjsć,
bo mam problemy z kompem i że porozmawiamy innym razem. Wiem, że na przykład
wczoraj był na gg i nie odezwał się. Chce jeszcze zaznaczyć, że jest bardzo
wyluzowanym chłopakiem, kiedyś mi napisał, że trzeba starać sie o kobietę ale
on nie lubi takich księżniczek, o które trzeba maksymalnie zabiegać. Aha , na
początku ustaliliśmy, że nie będziemy sie spieszyć ze spotkaniem. Ale już po 4
mies rozmów zaczęliśmy o nim myśleć i tak to wygląda w skrócie jak napisałam
wyżej.
Co o tym myślicie? Musiałam zwrócić sie do was z prośba o pomoc, o spojrzenie
na tą sytuację trzeźwym okiem, bo ja już naprawdę nie wiem.