matka mnie nienawidzi...

12.05.09, 20:11
Nie wiem własciwie, od czaego zaczac, bardzo chce sie wygadac. Nie oczyszczac
siebie, czy szukac rad, po prostu opowiedziec, co mi lezy na sercu.
moje relacje z matka nigdy nie byly idealne. zadnych wyznan milosci,
przytulania, calowania - nie pamietam nic takiego. zawsze musialam ciezko
pracowac, zeby ja zadowolic. idealne oceny w szkole, wzorowe zachowanie.
pamietam, jakie wrzaski byly, kiedy dostawalam zlabsza ocene (dla niej
niekiedy 4 byla slabsza ocena). wiec harowalam. takze dla siebie, bo nauka
trudnosci mi nie sprawiala. bylam chyba pajacykiem, ktorym sie mozna pochwalic
przed znajomymi.
wybrala mi klase w liceum i zdecydowala, na jakie pojde studia. placila za
korepetycje,zebym sie mogla na uczelnie dostac. okay, doceniam to, bo duzo mi
te lekcje daly. poszlam zatem na te studia, na ktore chciala.i co? musialam z
nich zrezygnowac, bo nie byly dla mnie, bo sobie nie radzilam. nie wybaczyla
mi tego do dzis, minelo juz 5 lat. ciagle wypomina,ze ja zawiodlam, ze sie nie
uczylam, ze mialam cos innego na glowie.zemoje aktualne studia sa nic nie
warte, ze i tak ich moge nie skonczyc... to bardzo boli.
mialam niecale 22 lata, kiedy wyszlam za maz. wiem, ze to byla taka troche
ucieczka przed nia, przed toksynami, ktorymi mnie zatruwala. ale nie zaluje
swojej decyzji, bardzo kocham mojego meza i mimo uplywu lat teraz podjelabym
taka sama decyzje, wiec jakie to ma znaczenie, czy wyszlam za niego majac lat
22 czy 26.
matka do tej pory krytykuje mnie za wszystko, co prawda nie wtraca sie w moje
zycie, bo daleko mieszkam, a poza tym, nie pozwalam jej na zbyt wiele. ale i
tak kupuje mi ubrania (bo przeciez ja sobie kupuje szmaty), mowi mi, ze
powinnam sie ubierac w drogich sklepach, ze jej bratowa wydaje kupe kasy na
ubrania i siebie, a ja zabiedzona chodze. tak, moj maz zarabia mase kasy, ale
ja nie mam ochoty wydawac jej na szmaty. mamy w zyciu cel - dom (na razie mamy
mieszkanko, wlasne na szczescie), chcemy cos odlozyc. poza tym, ja jestem
zadowolpona ze swoich ubran, moze nie sa najdrozsze, ale ladne i takie, jak ja
chce. wole kupowac ksiazki, plyty, pojechac na wakacje gdzies, zamiast pakowac
wszystko w ubrania...
nigdy nie czulam jej milosci. raczej czulam sie jak zabawka, ktora musi
spelniac oczekiwania. wiecznie patrzyla wilkiem, bo a to ktos widzial, jak sie
calowalam z chlopakiem (moim mezem aktualnym), a to zamiast o 20 wrocilam
kwadrans po, a to poszlam do domu do mojego chlopaka (kto to widzial...).
ciagle sie obrazala, a ja zawsze przepraszalam, bo to matka, prawda?
niezaleznie, co sie stalo - np. przypalil mi sie sos, bo sie zaczytalam,
potrafila robic awanture i nie odzywac sie dwa dni, krytykujac mnie potem przy
rodzinie, ze jestem ciapa.
uzurpuje sobie takze prawo do decydowania o moim rozmnazaniu. krytykuje, ze
biore hormony (nie wiem, jakim cudem to wyczaila. kiedys bralam duphaston,
byla tragedia, ze sie szprycuje. teraz biore antykoncepcyjne, oczywiscie
obrazila sie, ale nie wiem, skad to wie...). przy rodzinie i znajomych mowi,
ze my jeszcze przez 2 lata nie bedziemy mieli dziecka (owszem, zdarza mi sie
ostra riposta, tylko co to zmienia?).
nigdy nie wsparla mnie emocjonalnie. kazda zaliczona przeze mnie sesje (zawsze
w I terminie) podsumowuje, ze wiecznie tak nie bedzie i ze to dziadoskie
studia, no to mi latwo (a studia nie sa dziadoskie, scisle, trudne, no i na
najlepszej polskiej uczelni).
nigdy nie poparla mojej decyzji. juz nie powiem, ze wesele zrobila po swojemu,
nie mialam ani slowa do powiedzenia (ani kogo zaprosic, ani jak ubrac sale,
ani w kwestii menu - suknie sama wybralam na szczescie) - bo zgodzilam sie,
zeby zaplacila za to... naiwna bylam, przyznaje. ale to ona mnie namawiala. no
i zrobila wszystko po swojemu, jeszcze z obraza majestatu, ze smiem probowac
sie wtracac. to przestalam, to tylko wesele. dla mnie wazniejszy byl slub, a
nie pokazowa, jaka odstawila ona.
ech, ciezko mi w zyciu. bo moja matka znowu jest na mnie obrazona. znow za
jakas pie.... tyle ze nie mam sily jej przepraszac kolejny raz. poczekam.
moze zlosc jej w cudowny sposob minie.
    • vandikia Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 20:21
      przestań ją przepraszać za to, że zyjesz
      Boże jaką ona Ci krzywdę wyrządziła i cały czas to robi, strasznie
      mi Ciebie szkoda.

      Jedyny sposób, ale nie zawsze skuteczny, przestań ją przepraszać,
      przestań zabiegać o jej względy, nalezy się jej szacunek, ale Tobie
      też. Nie ma prawa ciągle wywoływać w Tobie poczucia winy, nie ma
      prawa Cię gnoić i nie ma prawa spełniać swoich ambicji na Tobie i
      nigdy takiego prawa nie miała, to że Cię urodziła i dała kasę na
      życie nie znaczy, że jesteś jej własnością i może robić z Tobą co
      tylko chce i Tobą pomiatać.

      Musisz jakoś zaakceptować to, że nie będziesz miała i nie miałaś
      wymarzonej matki, że macie takie a nie inne stosunki. Bywają lepsze
      relacje, ale bywają też dużo gorsze. Wiesz, że masz toksyczną matkę,
      jej nic już nie zmieni, jedynie Ty możesz modyfikować jakieś relacje
      i proponowałambym na jakiś czas ograniczyć je do niezbędnego minimum.

      Jedno jest pewne, nie uginaj się, ugniesz się raz i będzie tak
      ciągle, będzie znowu to samo. Nie miej poczucia winy, jak ona ma
      ochotę obrażać się za pierdoły, to niech się obraża, może to jej
      sposób na życie. Szanuj siebie, swoją rodzinę, którą teraz tworzysz
      z mężem, szanuj swoje zdrowie psychiczne, za którym idzie też
      zdrowie fizyczne.


      To nie jest łatwe na jeden post, czy na jedną dyskusję na forum.
      Potrzeba dużo czasu, żeby wprowadzić zmiany i oswoić się ze
      wszystkim. Po części doskonale Cię rozumiem. Jeżeli będzie Ci ten
      problem cały czas doskwierał, to może skorzystaj z pomocy terapeuty?
    • marzeka1 Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 20:25
      Idź dziewczyno na terapię, bo matki nie zmienisz, będzie nadal taką suką, jak
      opisujesz, toksyczną suką (wybacz za dosadność, ale tak z opisu to wygląda).
      Najlepsze co możesz zrobić, to próbować coraz bardziej odcinać się od tak
      toksycznej osoby i zdobyć, być może na psychoterapii, wiedzą jak nauczyć się żyć
      bez próby uzyskania- daremnej przecież- jej akceptacji.
      Jest obrażona, no i dobrze,masz spokój (naucz się jeszcze wewnętrznego spokoju).
      Jesteś dorosła, nie mieszkasz blisko, masz męża- z nim zbuduj sobie zdrowe,
      dobre relacje, niech on będzie twoją najbliższą rodziną (bo tak teraz powinno być).
      A być może wydrukuj to, co napisałaś teraz i wyślij jej. Może ona nie wie, jak
      bardzo cię skrzywdziła i krzywdzi, być może twoją miłość przyjmuje jako pewnik,
      bo wydała cię na świat??? Najwyżej przeczyta to i śmiertelnie się obrazi (czy od
      tego zwali się świat???). Gdzie jest napisane, że trzeba kochać i szanować
      rodziców, gdy oni nie robią tego samego? Sam fakt spłodzenia, to jeszcze za mało.
      • facilidad Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 20:30
        Bylam juz na terapii, bo nie radzilam sobie ze stresem przed egzaminami (co ona
        we mnie wywolala, straszac, ze nie zdam) - pomoglo. wlasnie teraz w ramach
        autoterapii napisalam tego posta. powiedzialam glosno o swoim problemie i czuje,
        jakby kamien z serca mi spadl. dwa miesiace walczylam ze soba, czy zamiescic to
        na forum, bo wiadomo, ze posypia sie glosy, ze to tylko jeden punkt widzenia.
        tak, jeden - osoby, ktora ma jakies uczucia i chce sie wzybyc negatywnych emocji.
        • marzeka1 Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 20:38
          Wiesz, czasem tak jest, że przyjdzie nam dorastać w trudnych warunkach, ty-
          miałaś trudne warunki w sensie psychicznym. Nie zawsze matka brzmi wzniośle i
          dumnie, są i takie - toksyczne chore, wstrętne jak twoja matka. Jej już nie
          zmienisz, ale możesz nauczyć się żyć bez jej akceptacji, nie będzie kochaną
          mamusią i kochaną babunią. Prawda jest taka, że im mniej będziesz miała z nią do
          czynienia, tym lepiej dla twojej psychiki. Dorosłaś, uwolniłaś się na razie od
          niej w sensie fizycznym psychicznie- trzyma cię na uwięzi, może czas ją przeciąć???
        • nocarka Re: matka mnie nienawidzi... 03.06.09, 16:32
          wiem co czujesz, mam podobnie, tylko chyba jeszcze gorzej, bo matka używa wobec
          mnie wulgaryzmów, agresji. Masz szczęście że mieszkasz daleko, ja jeszcze z nią,
          ale powoli zaczynam stawać na nogi, chcę się wyprowadzić. Jeśli chcesz pogadać z
          kimś, kto Cię rozumie, pomóc sobie nawzajem - może masz jakieś sposoby na swoją,
          o których nie wiem ja i na odwrót - to pisz na gazetowego.

          i trzymaj się.
    • mary_an Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 20:35
      Znajoma mojej mamy:
      Jej matka byla okropna (maz umarl albo odszedl jeszcze przed urodzeniem
      dziecka), powiedziala jej wprost, ze byla wpadka i matka chciala sobie zrobic
      skrobanke, ale cos nie wyszlo. Wyzywala ja, wysmiewala, ustawiala po katach,
      wszystko krytykowala, w pewnym momencie na jakis czas wyrzucila z domu (wtedy
      mieszkala z moja mama, bo moja babcia ja przygarnela). W wieku 18stu lat wyszla
      za maz i wyjechala do innego kraju, z matka od tego czasu rozmawiala raz na rok
      przez telefon, skladala jej zyczenia bozonarodzeniowe. Teraz jej matka juz nie
      zyje, ale znajoma ciagle chodzi do psychologa, bo nie moze sobie z tym wszystkim
      poradzic. Ale ma rodzine, dzieci, przyjaciol i w miare normalne zycie.

      Jej brat (czyli syn tej samej matki) zostal z matka, nie wyprowadzil sie od
      niej, nigdy nie mial dziewczyny, bo zadna sie mamie nie podobala, nie pracowal,
      bo mama wszystkie oferty pracy uznawala za niegodne jej cudownego syna. Niedawno
      umarl, w samotnosci, sasiedzi zawiadomili policje, jak juz tak smierdzialo w
      calym budynku, ze wiadomo bylo, ze ktos tam umarl. Bylam na pogrzebie i bylo tam
      jeszcze 5 innych osob, glownie wlasnie sasiadow. Tak tez mozna skonczyc z
      toksyczna matka.

      Tak, sa takie matki. Tak, mozna sie od nich odciac zupelnie, zerwac kontakt,
      zapisac sie na terapie, zalozyc rodzine i probowac zyc normalne i moim zdaniem
      jest to najlepsza decyzja jaka mozna podjac.
      • anulla_p75 Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 21:22
        są takie matki, niestety, odcięłam się i jestem szczęśliwa
        • beforek Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 21:34
          Powiedz tej ku...e, ze oddasz ja na starosc do umieralni. Albo
          wyslij jej takiego smsa.
        • pudelek09 Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 21:44
          taki sam tytul moglabym dac!niestety!od malego-wszystko nie
          tak,uczylam sie dobrze,pomagalam w domu,itd,moj brat przeciwnie-ale
          to on byl i jest idealem moich rodzicow.Niestety narazie nie mam
          wyjscia i mieszkamy z mezem i dzieckiem z rodzicami,ale to horror!
          probuja wciagac mala w swoje gierki,krytykuja nas przy niej,przy
          gosciach,jak o cos poprosze(w ostatecznosci!)to zazwyczaj z wielka
          laska pomoga.Moj tato byl do niedawna w porzadku,ale matka tak go
          bunuje ze tez zaczyna swirowac,ostatnio nie wytrzymalam i mu to
          powiedzialam.Na mame nie moge patrzec,staram sie z nia jak najmniej
          rozmawiac(raczej to jest przekazywanie informacji-ile mam dac jej na
          oplaty,jak nie domylam czegos tam...).Juz mysle ze zaraz dzien matki-
          mam skladac znowu te sztuczne zyczenia!Kiedys bym nigdy nie pow,ze
          tak sie ulozy-ja chcialm tak rodzinnie(wspolne rodzinne
          swieta,obiadki czasem,pogadac o wszyskim i o niczym,na luzie-a nie
          pilnowac sie na kazdym kroku,bo potem cala firma,znajomi znaja nasz
          zyciorys).Kurde!Boli mnie to!to moi rodzice,ale...ja juz nie mam
          sily walczyc o ich milosc,szacunek.juz nie chce!30 lat to za dlugo-
          ale..mialam nadzieje!Swoja droga ile dziecko potrafi zrobic zeby
          poczuc ta milosc,tyle ze nawet jako dorosly ciagnie to za soba!
      • melixsa Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 21:54
        A Ty co, jesteś człowiekiem czy przedłużeniem pępowiny?
        Nie możesz żyć tak jak chcesz, nie masz własnej woli, umysłu. Jesteś nie w pełni
        sił umysłowych, że ktoś musi Ci układać życie?

        Nie potrafisz powiedzieć raz i porządnie co myślisz o jej zachowaniu? A jak to
        nie pomaga to za każdym razem.

        rety, jak można byc taką sierotą życiową...
        • yomu Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 22:04
          Nie wiem od czego zaczac, ale przede wszystkim pamietaj ze jestes
          wspaniala wartosciowa osoa. I wiesz co? Bardzo sie ciesze ze
          znalazlas mezczyzne ktorego kochasz i z ktorym jestes szczesliwa,
          gratuluje i zycze szczescia :).
          Rada moja odnosnie Twojej mamy to zebys postarala sie jak
          najbardziej ograniczyc wasze kontakty, jak najbardziej stworzyc
          wrazenie ze oduzaleznilas sie od niej (ona musi czuc ze nie jestes
          ani troche juz pod jej wplywem) i moze powiedz jej, ze doceniasz co
          zrobila dla Ciebie ale brakowalo Ci molosci z jej strony i jezeli
          ona nadal chce wyladowywac na swoje swoje niezadowolenie i zyciowe
          niepowodzenia to niech sobie odpusci bo Ciebie to juz nie rusza.
          Trzymaj sie i powodzenia!!
        • aga1000 Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 22:46
          Wybacz dosadność, ale skąd się urwałaś? Masz chociaż odrobinę oleju w głowie,
          czy też jesteś z tych wiecznie krytykujących i czerpiących radość z wsadzenia
          komuś szpili?

          melixsa napisała:

          > A Ty co, jesteś człowiekiem czy przedłużeniem pępowiny?
          > Nie możesz żyć tak jak chcesz, nie masz własnej woli, umysłu. Jesteś nie w pełn
          > i
          > sił umysłowych, że ktoś musi Ci układać życie?
          >
          > Nie potrafisz powiedzieć raz i porządnie co myślisz o jej zachowaniu? A jak to
          > nie pomaga to za każdym razem.
          >
          > rety, jak można byc taką sierotą życiową...
        • cafem Re: matka mnie nienawidzi... 27.09.09, 08:55
          Nie masz nawet pojecia o czym mowisz.
          Ani wyobrazni.
          A skoro nie rozumiesz sytuacji - to sie nie wypowiadaj.
    • aga1000 Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 22:44
      Bardzo, bardzo Ci współczuję! Ale to co ważne-jak wynika z Twojego postu-jesteś
      świetną osobą i dajesz sobie wspaniale radę. Pomału układasz sobie życie. Nic Ci
      nie odda tych toksycznych lat, ale jeszcze całe życie przed Tobą.
      Moje relacje z matką też nie należały do najłatwiejszych, ale może też dlatego;
      pamiętając o wiecznych pretensjach i chłodzie staram się moim dzieciom dać
      maksimum miłości, czułości i wsparcia.
      • marguyu Re: matka mnie nienawidzi... 12.05.09, 23:01
        facilidad,
        chyba jestem w wieku twojej matki, a czytajac ciebie mialam
        wrazenie, ze jestem twoja rowiesniczka. Juz jako dziecko
        dowiedzialam sie, ze nic ze mnie nie bedzie i wmawiano mi to przez
        dlugie lata. Na szczescie nie uwierzylam.
        Idz w swoje wlasne zycie, nie ogladaj sie za siebie, badz szczesliwa
        i nie zadreczaj sie tym, ze jestes 'niewdzieczna corka'.
        Masz jedno zycie i nikt nie ma prawa go niszczyc. Nawet twoja matka.
        Badz szczesliwa :)
    • jansen25 Re: tyle córek toksycznych matek 12.05.09, 22:54
      nazbierało się przez 2 godziny.
      A gdzie w tym czasie byli Wasi ojcowie? Nie reagowali, jak ich żony
      unieszczęśliwiały własne dzieci?
      • marguyu Re: tyle córek toksycznych matek 12.05.09, 23:03
        A ty myslisz, ze ojcow nie tlamsily?
        My z ojcem zeby miec spokoj uciekalismy na dlugie nocne spacery.
        Tyle bylo naszego.
      • aga1000 Re: tyle córek toksycznych matek 12.05.09, 23:12
        Takie kobiety nie mają "normalnych" relacji z ojcami swoich dzieci. Zresztą
        relacje z matką to jedna bajka, relacje z ojcem inna. Nie bardzo rozumiem co
        miał począć facet, którego żona zwyczajnie nie kocha swojego dziecka. Przymusić
        ją do tego?

        jansen25 napisała:

        > nazbierało się przez 2 godziny.
        > A gdzie w tym czasie byli Wasi ojcowie? Nie reagowali, jak ich żony
        > unieszczęśliwiały własne dzieci?
    • wirwir2 Re: matka mnie nienawidzi... 02.06.09, 15:46
      Jest mi ciebie żal bo nie można pozwalać ingerować we własne życie
      ono jest tylko jedno trzeba być sobą bo jest za krótkie by być kimś
      innym i pamiętaj że kazdy wybór jest świadomy
    • she_ra Re: matka mnie nienawidzi... 02.06.09, 17:47
      Znam ten ból...
      Ale staram się walczyć o swoje szczęscie, o wolność i widzę, że Ty
      też próbujesz. Myślę, że warto :)
    • evelinasz1 Re: matka mnie nienawidzi... 03.06.09, 15:02
      Ta sama historia spotkała mnie. Trwało to przez 23 lata aż
      powiedziałam dość. Dziś od 3 lat nie utrzymuje z nią kontaktu i
      jestem w końcu szczęśliwa. Było ciężko pogodzić się z tym, że własna
      matka nie kocha mnie i zostawić ją ale sama do tego doprowadziła.
      Obecnie jest sama jak palec i zapewne bardzo z tego powodu
      szczęsliwa...zawsze każdy był zły, nietylko ja.
      Nie przepraszaj bo nie masz za co!

      Pozdrawiam, trzymaj się.
      • kobieta1985 Re: matka mnie nienawidzi... 03.06.09, 22:41
        O Jezu a czemu tak sobie pozwalałaś? Żal mi ciebie, bo ja nie wiem co to znaczy, moja mama zawsze mnie wspierała, ma swoje zdanie, ale to tylko zdanie, jak przyjedzie a ja mam nie posprzątane mieszkanie, mówi "a co tu taki bajzel" a ja na to "nie podoba ci się to posprzątaj" i po frytkach. nie pozwalaj sobie na pomiatanie sobą, na upokarzanie przy ludziach, co to ma być? robić z ciebie śmiecia przy rodzinie? nigdy, odpyskowała bym przy wszystkich nawet gdybym musiała obrazić matkę a potem zerwała bym kontakty. jak będziesz tak się zadręczać to popadniesz w depresję dziewczyno, albo porozmawiaj z matką tak na poważnie, albo zerwij z nią kontakty.
        • milla_swans Re: matka mnie nienawidzi... 04.06.09, 02:02
          kobieta1985 napisała:

          > O Jezu a czemu tak sobie pozwalałaś? Żal mi ciebie, bo ja nie wiem co to znacz
          > y, moja mama zawsze mnie wspierała,

          No wlasnie - nie wiesz co to znaczy i dlatego nie rozumiesz jak brak wsparcia i akceptacji wplywa na samocene i wewnetrzna sile czlowieka.
          Osobowosc istoty ludzkiej jest ksztaltowana przez lata, a najmocniej przez wczesne lata naszego zycia. Wystarczy sobie wyobrazic osobe, ktora slyszy od najmlodszych lat, ze jest nic nie warta i nie ma prawa miec wlasnego zdania. Niemozliwe aby z takich warunkow wyrosla pewna siebie i swojej wartosci, asertywna osoba, ktora potrafi bronic swoich granic. Lata manipulacji, braku szacunku powoduja powazne szkody, ktore mozna naprawic poprzez lata terapii.
          Autorce watku bardzo zycze aby odnalazla swoja wartosc w sobie i odbudowala swoje poczucie odrebnosci. Musisz sama dla siebie stac sie kochajaca i czula matka. Przytulic zranione dziecko, ktore w sobie nosisz i.... stac sie silna, pewna swoje wartosci, dorosla osoba jeszcze zanim urodzisz swoje wlasne dziecko.
        • milla_swans Re: matka mnie nienawidzi... 04.06.09, 02:09
          kobieta1985 napisała:
          nie pozwalaj sobie na po
          > miatanie sobą, na upokarzanie przy ludziach, co to ma być? robić z ciebie śmiec
          > ia przy rodzinie? nigdy, odpyskowała bym przy wszystkich nawet gdybym musiała o
          > brazić matkę

          Przepraszam, ale czy to nie Ty w ktorym z sasiednich watkow pisalas ze z placzem uciekasz gdy ktos krzywo spojrzal tudziez skrytykowal Cie za noszenie spodnicy?
          • green-mia86 Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 17:49
            Dawno nikt tu nie pisał, jestem nowa ale jak przeczytałam ten post, to poczułam się jakbym to ja go napisała. Podczas czytania płakałam jak bóbr. Mam 23 lata, rok temu wyszłam za mąż i mamy kilkumiesięcznego synka. Autorce zazdroszczę tego, że mieszka daleko od matki- ja za to oddałabym wiele. Z dzieciństwa nie pamiętam nic, nigdy nie zostałam przytulona czy pochwalona za świadectwa z czerwonym paskiem. To było kiedyś, a teraz? Ciągle słysze, zupa za słona, ciasto za słodkie, dziecka nie umiem ubrać i wogóle, że jestem pusty łeb:/ owszem mam męża który we mnie wierzy i bardzo kocha, ale ja nie potrafię uwolnić się od myśli, że zaraz zrobie coś źle. Psychicznie czuje się fatalnie, uważam, że nic mi w życiu nie wyjdzie. Z tego wszystkiego mam nerwicę żołądkową i wiem, że jeśli była bym daleko stąd ze swoją rodziną była bym zupełnie inną osobą. Bo tak naprawdę gdy jestem poza domem potrafię się zrelaksować i być duszą towarzystwa, jednak gdy wracam do domu paraliż powraca...
            • alpepe Re: matka mnie nienawidzi... 17.09.09, 08:30
              a to jest jakiś obowiązek mieszkania z rodzicami po ślubie?
    • stinefraexeter Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 18:01
      Przerażające, jak bardzo można nienawidzić własnego dziecka...

      A może to nie nienawiść, a jedynie chora gra w sprawowanie kontroli? Dręczenie
      kogoś psychicznie tylko po to, by poczuć smak władzy? Nie mam pojęcia.
      Autorko, mam nadzieję, ze terapia ci pomoże i że uda ci się jakoś pokonać, a
      przynajmniej kontrolować te demony. Doradzam zerwanie kontaktów z matką,
      przynajmniej na jakiś czas.
      • princess_yoyo Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 18:30
        nie ma znaczenia czy to nienawisc czy cos innego - emocjonalna
        manipulantka sie nie zmieni bez wzgledu na motywy. moja matka jest
        podobna, a na starosc robi sie coraz gorsza - teraz juz nie tylko ja
        ale caly swiat jest przeciwko niej :) zerwanie kontaktow to jedyne
        wyjscie - chociaz wiem ze dla niektorych trudne.
        • stinefraexeter Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 20:43
          Oczywiście zgadzam się, że liczą się tak naprawdę konsekwencje działań.
          I że tacy ludzie się nigdy nie zmienią.
          Ciekawi mnie jednak, skąd się bierze takie psychiczne dręczenie słabszego
          (własne dziecko). Zwyrodnienie, choroba psychiczna, nienawiść, wyniszczająca
          frustracja..?
          • princess_yoyo Re: matka mnie nienawidzi... 17.09.09, 10:37
            frustracja i brak wlasnych osiagniec, chec dominacji? kto to wie.
            moja matka twierdzi(la) ze mnie sie nie da kochac, jestem na tyle
            zlym dzieckiem czlowiekiem ze jest to niemozliwe a powody byly rozne:

            balaganiarstwo (kto to widzial zeby dziewczynka nie sprzatala)
            brak szacunku do jej osoby - jak powszechnie wiadomo zajscie w ciaze
            i urodzenie dziecka oznacza ze od tego czasu glosi sie same prawdy
            objawione i kazdy sprzeciw jest nieuzasadniony
            brak ambicji i pyskowanie do nauczycieli - jakos swiadectwa z
            czerwonym paskiem nie byly tego w stanie zrekompensowac
            lenistwo - miala straszny zal ze duzo spraw wlacznie z nauka latwo
            mi w zyciu przychodzi (ci glupsi ale ciezej pracujacy sa jak wiadomo
            wiecej warci)
            zachowywanie sie jak dziwka - kobieta jak wiadomo nie pije (nigdy) i
            nie koleguje sie z facetami
            brak zwierzen i ciagle oskarzenia ze jej nie kocham i nie rozumiem -
            dosc dziwaczne zachowanie w swietle powyzszego
            moje zachowanie skonczy sie rozwodem moich rodzicow - moj ojciec
            bedac osoba rozsadna i majaca normalny kontakt z rzeczywistoscia
            smial twierdzic ze 10 latka moze miec swoje zdanie i nawet miec racje

            moglabym tak jechac do poludnia, osobiscie uwazam ze moja matka
            zawsze miala problemy z glowa - na kazda sugestie ze powinna sie
            leczyc odpowiadala ze to ja jestem przypadkiem psychiatrycznym... i
            w jej mniemaniu nie bylo to dreczenie slabszego (to ona cale zycie
            byla ofiara i mimo mojego straszliwego zachowania poswiecala sie dla
            mnie wypominajac mi codziennie moj bezczelny brak wdziecznosci za
            wyzwiska i inne przejawy matczynej 'milosci')
    • bertrada Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 20:09
      Potraktuj ją jak każdą inną osobę chorą psychicznie, czyli w ogóle nie
      zastanawiaj się nad motywami jej postępowania, ani nad tym co mówiła i co robiła
      i co mówi i robi nadal. To wszystko jest efektem jej chorego umysłu i nie ma
      sensu się tym dołować ani tym bardziej zwracać na to uwagę. Po prostu trzeba ją
      olać i robić swoje. Inaczej się wykończysz.
    • martishia7 Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 20:47
      Cokolwiek robisz ze swoim życiem - to Ty poniesiesz tego konsekwencje, ubrania,
      studia czy posiadanie dzieci to twoja i tylko Twoja sprawa. I nic nikomu do tego.
      Co do mamy zaś proponuję nie wdawać się w dyskusje, a stosować metodę zdartej
      płyty. Krytykuje Twój ubiór? "Przykro mi mamo, że tak uważasz. Mnie się tak
      podoba." - i tak dziesięć razy. Krytykuje brak potomstwa - "Przykro mi, że nie
      pochwalasz mojego wyboru, ale uznałam/uznaliśmy z mężem, że tak będzie
      najlepiej.". Krytykuje studia - "Przykro mi mamo, że tak uważasz. Tak wybrałam,,
      bo uważam, że są dla mnie najlepsze/najbardziej interesujące.". I tak w kółko.
      Może to trąci egoizmem, ale za każdym razem wyraź werbalne ubolewanie dla jej
      braku akceptacji i podkreśl, że Ty/Wy uważasz/cie, że to jest najlepsze rozwiązanie.
    • izabellaz1 Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 20:54
      Nie szukaj z Nią kontaktu przez jakiś czas. Zdziwi się. Nie przepraszaj. Nie
      masz za co. Nie jest miło kiedy w rodzicach nie ma się oparcia, ale skoro i tak
      go nie masz, to wrzuć na luz, bo bilans wyjdzie taki sam czy się będziesz do
      Niej odzywać czy nie - chociaż w sumie, jak nie będziesz szukać kontaktu, to
      tylko mniej nerwów się najesz więc na zdrowie Ci wyjdzie.

      A tak BTW...gdzie tata się podział w tej całej historii?
      • marguyu Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 21:13
        W wiekszosci przypadkow ojcowie juz na samym poczatku malzenstwa
        wybrali dlugotrwala emigracje wewnetrzna.
        • stinefraexeter Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 21:21
          Taktyka tchórza.
          W sumie nic dziwnego, że się tak dobrali. On - słabeusz, ona - dominujący
          psychiczny kat.
          • nanai11 Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 21:31
            Autorka postu to słaba osoba psychicznie. Jest też mało decyzyjna,dlatego tez
            matka przejęła tę role od dziecka. Nie możesz przestac sie odzywać, jednak
            siebie zmienić w odważną kobiete. Po prostu. Matka to nie jest koleżanka na
            która możemy się obrazac. Nabierz odwagi i powiedz to wszystko mamie. Przekona
            się że dojrzałaś.
            • lampka_witoszowska Re: matka mnie nienawidzi... 27.09.09, 03:43
              dawno mnie nei rozbawił czyjś post :))))))

              moja matka od lat około 15stu z górą słyszy co jakiś czas, co mnie z
              jej strony boli :)
              g...się przekonała, takie baby są niereformowalne, uparte i jak
              ognia boją się przyznać, jak bardzo są złe
              prędzej sobie będą tłumaczyć, że to życie je zniszczyło/dziecko było
              nieposłuszne/to wszystko z lęku o dziecko (również bicie kablem)/na
              koniec okaże się, że dziecko wrodziło się w znienawidzonego męża i
              jest z gruntu złe i nie da się z nim porozumieć

              u mnie ostatnie twierdzenie głosi baba, która skończyła pedagogikę!

              więc prosze Cię, nie mów, że taka matka, jak staniesz jej okoniem,
              cokolwiek zrozumie - poza własną kolejną krzywdą wyrządzoną przez
              dziecko!

              ps. pomijając już parszywy lęk, który po takich latach niszczenia
              przez matkę masz we krwi i który z uporem godnym lepszej sprawy
              łamiesz za każdym razem, jak masz się w ogóle odezwać w jej obecności
    • mrsnice Re: matka mnie nienawidzi... 16.09.09, 22:07
      moja mama mimo, że mnie bardzo kocha też czasem mocno krytykuje
      (szczególnie moje poczynania wobec męża, np. "dlaczego ty myjesz
      okna, a nie on??? Dlaczego ty więcej zarabiasz a nie on?" itp).
      Zauważyłam kiedyś, że mocno się przejmuję jej słowami (w końcu
      matka). Ale wobec swojej, już dorosłej córki przejęłam inną taktykę.
      Kiedyś, gdzieś przeczytałam, że bodajże na Ukrainie, jak młodzi
      zaczną własne życie, to rodzice kompletnie się nie wpierdzielają.
      Nawet z jakimi kolwiek radami. I, że to jest zdrowe. Zawsze pomogę
      mojej córce i jej mężowi, ale nigdy nie skrytykuję, choćbym miała
      coś już na końcu języka. Zawsze pamiętam tę radę z Ukrainy.
      • kolia3_ltd Re: matka mnie nienawidzi... 18.09.09, 09:22
        mam podobną matkę.
        Jakby chciec zaszufladkowac takie osoby to na pewno są one
        dominujące,dykatorskie.Mają słabych,uległych mężów badz sa same.
        Probuja one kierowac zyciem dzieci na rozne sposoby.
        Kazdy przypadek jest inny,ale jedyna metoda to odciecie sie.
        Lekarz mi tez tak zalecil,bo stwierdzono u mnie nabytą nerwice serca.
        Sama doktor powiedzisla, ze jednak metoda to odciecie.
        Ale u mnei problem w tym, ze moja mama uzywa psychicznej gry-
        wzbudzania poczucia winy-zamienia sie wowczas w wielce poszkodowana.
        i to jest ciezkie,bo wzbudza poczucie winy za jej zdrowie,stan etc.
        poza tym ciezko jest sie calkowicie odciac od matki oraz odcciac,gdy
        mama sie zali-a dalczego to ja sie nie odzywam?jak moge tak olewac
        rodzine?to tylko rodziona zawsze pomoze.ona jest najwazniejsza.
        milosc,maz to tylko chwila,uczucia sie zmieniaja etc.
    • sabriel Re: matka mnie nienawidzi... 27.09.09, 11:00
      Strasznie ci współczuję.
      Jedynym wyjściem wg mnie jest zupełne odcięcie się od toksycznej matki i życie
      własnym życiem.Prawda jest taka, że jej nigdy nie zadowolisz, choćbyś stawała na
      rzęsach.Ona wiecznie będzie niezadowolona i będzie cie krytykować i
      porównywać.Nie przepraszaj jej, nie tłumacz się,jesteś dorosła i nie masz z
      czego.Takie panie nie powinny mieć nigdy dzieci bo je niszczą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja