dlaczego to tak boli?

IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.12.03, 14:34
dlaczego tak boli nieodwzajemnione uczucie?

facet mowi, ze jestes atrakcyjna, zmyslowa, ze w ogole ladna jestes i takie
tam bzdety

ze masz ladny usmiech, nazywa cie slodko, pieszczotliwie, nie moze sie
napatrzec na ciebie, mowi, ze teskni, ale jest ta jego tesknota?
bardzo cie lubi.........

no wlasnie, tylko lubi a ty nie mozesz zyc bez niego, jest ci ciezko,
okropnie, nie chce sie zyc, tylko wyc, on wie o tym, o twoich uczuciach,
ale w kolko powtarza, ze nie chce cie ranic


o co w tym wszystkim chodzi??????

czy tzw. przyjaciel, kolega tak sie zachowuje???????

glupawki mozna dostac


aha zrobic TO by chcial oczywiscie z toba, chociaz twierdzil, ze bez uczucia
TEGO nie zrobilby







    • kini Re: dlaczego to tak boli? 08.12.03, 14:43
      Jednym słowem - bardzo chciałby się z tobą przespać i w tej chwili cię
      obłaskawia miłymi słowami. Jak ci na nim zależy, to broń Boże nie idź z nim do
      łóżka, bo będziesz żałować.
      • trinity66 Re: dlaczego to tak boli? 08.12.03, 14:53
        poczekaj jeszcze, im dłużej będzie czekał na sex tym bardziej będzie Cie
        szanował. Jeśli jemu naprawdę na Tobie zależy to poczeka jednak gdy są to tylko
        zaloty by zwabić Cie do łóżka nie warto iść na całóść. Chyba sama rozumiesz.
    • tribeca Re: dlaczego to tak boli? 08.12.03, 15:10
      obejrzyj sobie "kawalera do wzięcia" i przekonasz się, ze to normalne
      zachowanie u facetów:)
      • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 13:37
        widzialam kiedys tam kawalek ale to nie jest normalne zycie tylko sztuczne
        nakrecanie, nie interesuja mnie zreszta takie programy

    • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.12.03, 15:34
      jest jeden problem, ze dzieli nas odleglosc ok 400 km, kiedys wspominal, ze
      zwiazki na odleglosc nie wypalaja i tak sie zastanawiam, jesli bysmy mieszkali
      blisko siebie to czy by bylo inaczej???

      nie chodzimy ze soba no bo jak??????

      po prostu nie moge go rozgryzc o co mu chodzi, pewnie o nic zczegolnego, ale
      pewne wypowiedzi odbieralam jako jakas nadzieje, a moze jednak cos czuje do
      mnie tylko sie czegos boi? mowil ze jestem dla niego szczegolna osoba, ale
      chyba tylko przyjaciolka???? wwwwwrrrr nie cierpie tego slowa, bo nie sadze ze
      istnieje przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna (pomijajac wyjatki)

      od czasu do czasu powtarza, zebym wziela na luz (z uczuciami, kiedy zaczynam o
      tym mowic) itd. i wtedy mnie to denerwuje, jak mozna sobie brac na luz?????

      i jest pytanie czy w ogole do niego jechac? odwiedzic go? on juz u mnie byl, z
      jednej strony chcę ale z drugiej po tym bede jeszcze wiecej cierpiec, on mi o
      tym mowil, ze sie o mnie boi z tego powodu

      jesli chodzi o zaliczenie mnie to nie dam sie na takie cos

      w tej chwili smutek przeplata sie ze zloscia i nie wiem co zrobic, nie odzywac
      sie do niego????? olac go??????

      jednego jestem pewna ze jesli on pozna kogos to bede musiala zrezygnowac z tej
      znajomosci, bo nie wytrzymam
      • kini Re: dlaczego to tak boli? 08.12.03, 15:57
        > jest jeden problem, ze dzieli nas odleglosc ok 400 km, kiedys wspominal, ze
        > zwiazki na odleglosc nie wypalaja i tak sie zastanawiam, jesli bysmy
        mieszkali
        > blisko siebie to czy by bylo inaczej???

        A po co się zastanawiasz? Gdybanie chyba nie ma większego sensu...



        > po prostu nie moge go rozgryzc o co mu chodzi, pewnie o nic zczegolnego, ale
        > pewne wypowiedzi odbieralam jako jakas nadzieje, a moze jednak cos czuje do
        > mnie tylko sie czegos boi? mowil ze jestem dla niego szczegolna osoba, ale
        > chyba tylko przyjaciolka???? wwwwwrrrr nie cierpie tego slowa, bo nie sadze
        ze
        > istnieje przyjazn miedzy kobieta i mezczyzna (pomijajac wyjatki)
        >
        > od czasu do czasu powtarza, zebym wziela na luz (z uczuciami, kiedy zaczynam
        o
        > tym mowic) itd. i wtedy mnie to denerwuje, jak mozna sobie brac na luz?????
        >

        Uch, jak ja nie cierpię takich okrągłych zdań "jesteś dla mnie kimś wyjątkowym"
        i tak dalej. To znaczy kim??? Kobiety strasznie się na to łapią, a wtedy zimny
        prysznic w stylu "wrzuć sobie na luz z uczuciami". Ten facet nie jest w tobie
        zakochany, w przeciwnym wypadku nie mówiłby takich rzeczy. Tak myślę.


        > i jest pytanie czy w ogole do niego jechac? odwiedzic go? on juz u mnie byl,
        z
        > jednej strony chcę ale z drugiej po tym bede jeszcze wiecej cierpiec, on mi o
        > tym mowil, ze sie o mnie boi z tego powodu
        >

        A zaprasza cię w ogóle? Jeśli nie, to zapomnij o tym! Nie rozumiem zresztą, po
        co on tak naprawdę utrzymuje tę znajomość...



        > jesli chodzi o zaliczenie mnie to nie dam sie na takie cos
        >
        > w tej chwili smutek przeplata sie ze zloscia i nie wiem co zrobic, nie
        odzywac
        > sie do niego????? olac go??????

        Poznaj kogoś innego, kto odwzajemni twoje uczucia! :)
    • kobietka.a Re: dlaczego to tak boli? 08.12.03, 15:56
      Też się nad tym zastanawiałam jakoś prawie rok temu, też mi cholernie na nim
      zależało i w tym problem chyba, że za bardzo... Powtarzał mi, że ma
      swoją "ciemną stronę księżyca",której ja niby nie zauważyłam i dalej nie
      widzę, choć nasze kontakty znacznie się rozluźniły, że nie chce mnie ranić, że
      niby mnie kocha, ale to nie ma sensu, bo uczucia ranią, że nie może się do
      mnie zbliżyć, bo później bałby się rozczarować.
      Jak dla mnie jest to forma tchórzostwa, braku odpowiedzialności i pewnego
      asekuranctwa. Nie wiem, ile lat ma ten twój "kolega", ale mój ma 31 i go nie
      rozumiem, choć bardzo bym tego chciała. Ale, żeby kogoś zrozumieć potrzebny
      jest dialog, a u nas go nie było, on tylko słuchał, a nie chciał nic mówić.
      Wymagał ode mnie szczerości, a sam taki nie był...
      Teraz od pół roku nie widujemy się, ew. sporadycznie wysyłamy do siebie e-
      maile, ale to też nie w stylu "a co u Ciebie słychać?", tylko jakieś gagi
      mailowe.
      Na dzwięk jego imienia serce bije mi mocniej, ale cóż on dokonał chyba innego
      wyboru, jeżeli o jakimś wyborze można mówić.
      Na pocieszenie muszę powiedzieć, że nie każdy facet taki jest, inni potrafią
      okazywać uczucia, rozmawiać, kochać i przyjmować miłość....i co najważniejsze
      doceniać to i starać sie, żeby uczucie kwitło.
      Myślę, że to może nie ta połówka jabłka, której szukałaś, ja przynajmniej tak
      sobie to tłumaczę...a wiadomo czas leczy rany...
      • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 08.12.03, 22:23
        "moj" ma 25 lat skonczone ale po takim zachowaniu nie widac :)))))
    • Gość: władek i vice versa... IP: *.acn.waw.pl 09.12.03, 00:20
      A czy Autorka wątku zastanawiała się kiedyś,jak bardzo boli faceta,gdy kogoś
      kocha,a ta druga osoba nie odwzajemnia uczucia.Owszem (udaje,że) dostrzega jego
      walory,mówi,że niby to jest taki inteligentny itp.bzdury a daje innemu.
      A najbardziej wku.wiający jest tekst "Zostańmy przyjaciółmi",aż chce się
      kobiecie odpowiedzieć "A to spier.....!".
      • Gość: :( Re: i vice versa... IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 08:30
        ale tutaj chodzi nie o niego tylko o mnie

        jak juz wspominalam nie rozumiem takiego (dziwnego) zachowania

        jestes taka a taka ale.........

        nie chce sie ranic wwwwwwwwrrrrrrrrrwwwwww

        najpierw takie gadanie a potem podcinanie skrzydel

        jakbys ty sie czul????????? jak ostatni kretyn prawdpodobnie

        najpierw glaszcze cie po glowie a potem daje kopa??????
        • kini Re: i vice versa... 09.12.03, 09:42
          Biedactwo...
          Olej go, im szybciej, tym lepiej. Trochę poboli i przestanie. A tak to będziesz
          się męczyć, i męczyć, i męczyć... Sama pomyśl, co lepsze.
    • soczewica moge ci opowiedzieć pewną historię :) 09.12.03, 00:24
      jeśli napiszesz do mnie na priv.
      ma optymistyczne zakończenie, to tak na zachętę.
      • Gość: :( Re: moge ci opowiedzieć pewną historię :) IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 08:52
        na priv, czyli jak????? maila???
    • Gość: Byku to facet bez jaj totalnie bez jaj..... IP: *.dialsprint.net 09.12.03, 00:32
      wzialby cie za dupe i powiedzial czego chce a ten .pierdoli bzdury hehehehe
      oni tak czasmi maja skurczybyki
      • Gość: :( Re: to facet bez jaj totalnie bez jaj..... IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 08:50
        nie skomentuje tego co napisales, uwazaj zeby ciebie ktos za dupe nie wzial

        ale jedno mi powiedz, czasami tak maja??????

        ale co jak????? oni chyba ciagle tak maja ;))))))))

    • Gość: KR$ W czym problem? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 09.12.03, 12:45
      Poznałas kogos kto ci sie podoba to zdobadz sie na odwage i pokaz jak bardzo
      ten ktos ci sie podoba - czyli idz z nim do lozka - moze go przekonasz a moze
      nie - zycie to zawsze ryzyko. Moze sama zrozumiesz ze to nie ta osoba ktorej
      szukasz - to idealne rozwiazanie - niczego nie tracisz a wiele zyskujesz.

      I nie sluchaj tych pind ktore siedza tutaj na tym forum od kilku miesiecy i od
      jeszcze dluzszego czasu nie czuly niczego do prawdziwego faceta - oczywiscie,
      ze doradza ci onanizm.


      Powodzenia


      PS. Zdaj relacje
      • Gość: :( Re: W czym problem? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 13:12
        no to jest fajna odpowiedz :)))))))

        najpierw dac d... zeby potem cie kopnal w d...

        ja juz tak zdobylam sie na odwage afiszujac sie co mam do niego a on udaje
        glupiego

        wy faceci macie proste myslenie ;)))))))) tez bym tak chciala

        • Gość: KR$ Re: W czym problem? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 09.12.03, 13:38
          nie wiesz czy da ci kopa w d... a nawet jak da to nic sie nie stanie -
          przezyjesz cos pozytywnego i pieknego - potem spotkasz kogos innego. Skoro go
          znasz to chyba potrafisz ocenic jak sie zachowa nawet w momencie gdy nie
          wybierze cie na swoja 'kobiete'.

          Nie chodzcie do lozka z prymitywami!
          • kini Re: W czym problem? 09.12.03, 13:45
            > nie wiesz czy da ci kopa w d... a nawet jak da to nic sie nie stanie -
            > przezyjesz cos pozytywnego i pieknego

            Mam wątpliwości, czy dla niej byłoby to pozytywne i piękne...
            • Gość: KR$ Re: W czym problem? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 09.12.03, 15:18
              A ja nie mam takich watpliwosci - bliskosc dwojga ludzi jest zawsze pozytywna i
              piękna - tak własnie wyglada dobry seks - jesli wyglada inaczej to sie wstaje i
              wychodzi. A ewentualne rozstanie (jesli ma do niego dojsc) i tak sie przydarzy
              i i tak bedzie bolesne, wiec chyba lepiej jest miec doswiadczenie pozytywne i
              negatywne niz tylko negatywne...

              Nie rozumiem tego babskiego uporu do odmawiania sobie (i mezczyznom ktorych
              podobno kochaja) przyjemnosci.
              • kini Re: W czym problem? 09.12.03, 15:34
                Kobiety chyba trochę inaczej postrzegają seks i płynącą z niego przyjemność. Ty
                używając słowa "bliskość" masz na myśli wyłącznie bliskość fizyczną, bo o
                jakiej innej można mówić w takiej sytuacji? Tymczasem kobiety w większości
                wypadków potrzebują czegoś więcej, a mianowicie bliskości uczuciowej. Dla mnie
                odbycie stosunku a kochanie się to zupełnie co innego.

                Zresztą, zgodnie z tym, co mówisz, tobie raczej było by wszystko jedno, co
                wydarzyłoby się PO seksie, czy tak? A jak byś się czuł, gdyby "po" dziewczyna
                spojrzała na ciebie pogardliwie i powiedziała "byłeś beznadziejny"? Miło byś to
                wspominał? Raczej nie sądzę. Ten seks kojarzyłby cie się chyba bardziej z jakąś
                porażką czy upokorzeniem, z tym, że się nie sprawdziłeś.
          • Gość: :( Re: W czym problem? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 14:58
            no nie, za pania z agencji nie chce uchodzic, zeby zaliczyc i baj baj a potem
            teksty w stylu: ostrzegalem cie itd.

            tutaj o to nie idzie, zadne tzw. one-night-stand

            on zaspokoi sie a potem co?

            tutaj nie chodzi o to ze lamentuje z tego powodu i chodze po scianach ale nie
            moge zrouzumiec jego intencji, po co ta cala zabawa???? nie moze sobie kogos
            innego znalezc??? jesli on traktuje mnie jak kolezanke,
            wzglednie "przyjaciolke" to po co puszcza takie (pod)teksty???? niech znajdzie
            sobie inna i jej szepcze do ucha takie slodkie rzeczy,
            to jest chyba wygodnictwo


            jest taki kawalek piosenki:

            "...I can't sell you what you don't wanna buy..."

        • create Re: W czym problem? 09.12.03, 21:23
          przeczytalem watek.
          Moja rada: jezeli facet nie jest zdecydowany to wez sprawy w swoje
          rece.Cokolwiek bys nie postanowila. Niech z Ciebie bije sila i stanowczosc.
          Znajdz sobie cel w zyciu zupelnie inny od milosci i sie w nim realizuj a milosc
          przyjdzie sama, albo z innego zrodla albo wroci On. Bez sentymentalizmu tylko.
          Bez uczucia zawiedzenia, pochylonych do dolu koncikow ust i placzu. Jestes
          piekna i chodzisz pewnym krokiem bo wiesz czego chcesz i masz sile aby tego
          dokonac.

          Co do sexu - identycznie. Masz ochote, ok kochasz sie ale dla wlasnej
          satysfakcji, niemasz- niekochasz sie. Zadnego dawania dupy, nic nie dajesz,
          jesli juz cos to bierzesz.
          Przejmij dowodzenie, bo on nie trzyma steru tak aby jasno okreslal kierunek.
          Wasz zwiazek, bo cos was laczy, albo dryfuje, albo co gorsza plywa wciaz wokol
          tej samej osi.

          Badz szczesliwa sama dla siebie a wtedy i zbudujesz szczesliwy zwiazek.
          • Gość: :( Re: W czym problem? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 21:37
            fajnie i ladnie to napisales

            ale chce zaznaczyc ze nie jestemy w zadnym zwiazku

            powiedzial: co ja zrobie, ze jestem jaki jestem? czyli widocznie nic nie zywi
            do mnie oprocz sympatii?

            czy jesli z kims sie przespi to nagle u tej drugiej osoby pojawia sie jakies
            uczucia??? bardzo watpliwe.

            moze powinnam inaczej postawic pytanie albo dodatkowe, co powinien a czego nie
            powinien kolega, przyjaciel??? chodzi mi szczegolnie o sfere intymna raczej,
            jakie zachowania? bo ja oglupialam calkiem.

            mnie tez to ciekawi jakbym sie tam u niego pojawila to jaka by byla jego
            reakcja, zachowanie w ogole? czy cos by sie zmienilo?

            z jednej strony nie chce tego bo moze byc jeszcze gorzej, bo moze mi powiedziec
            w 4 oczy, ze nic do mnie nie czuje i to bedzie straaaszne

            a z drugiej strony pojawia sie ciekawosc i co tu zrobic?

            on chcialby zebym go odwiedzila ale.....

            no wlasnie ale
            • create Re: W czym problem? 09.12.03, 22:40
              a dla mnie jestescie w zwiazku niedomówionym, niedookreślonym.
              -Boisz się że Cię odrzuci na całej linii,cóż zapewne może się tak zdażyć, ale w
              końcu niechce Cię skrzywdzić?
              -Czy bardziej Cię będzie bolało jak poznasz prawdę czy bardziej jak bedziej
              dlugo zyla w wyniszczjacym stadium niepewnosci i miotania sie z kata w kat?

              • Gość: :( Re: W czym problem? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 23:20
                kiedys mowil ze zwiazki na odleglosc nie wypalaja

                potem pojawila sie gadka w stylu nie jestem dla ciebie, nie chce cie ranic, nie
                mysl tyle o tym

                wwwwwwwwwwrrrrrrrrrrrwwwwwww ty jestes facetem, moze zdradzisz mi o co w tym
                chodzi?????????

                ale najbardziej interesuje mnie zdanie: NIE CHCE CIE RANIC

                az na wymioty sie zbiera

                • create Re: W czym problem? 09.12.03, 23:36
                  Gość portalu: :( napisał(a):

                  >kiedys mowil ze zwiazki na odleglosc nie wypalaja
                  >potem pojawila sie gadka w stylu nie jestem dla ciebie, nie chce cie ranic, nie
                  >mysl tyle o tym
                  >wwwwwwwwwwrrrrrrrrrrrwwwwwww ty jestes facetem, moze zdradzisz mi o co w tym
                  >chodzi?????????

                  -Sadze ze widzi w Was za duzo roznic i myslac perspektywicznie wie ze raczej by
                  nie wypalilo, co nie znaczy ze Cie nie pozada, i troche sprzeczne uczucia sie w
                  nim mieszaja. Z jednej strony chce Cie a z drugiej nie widzi perspektyw.
                  -Ale zastrzegam ze to tylko hipotetyzowanie!!!

                  >ale najbardziej interesuje mnie zdanie: NIE CHCE CIE RANIC
                  >az na wymioty sie zbiera

                  -No tak jak pytanie : A KOCHASZ MNIE?

                  napisz mi maila to Ci podam gg. to sobie pogadamy. hej.

                  • Gość: :( Re: W czym problem? IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.12.03, 23:43
                    a jaki masz e-mail???
                    • create Re: W czym problem? 09.12.03, 23:49
                      create@gazeta.pl
            • create Re: W czym problem? 09.12.03, 23:00
              >powiedzial: co ja zrobie, ze jestem jaki jestem? czyli widocznie nic nie zywi
              >do mnie oprocz sympatii?

              Ale przyjechal do Ciebie?

              >czy jesli z kims sie przespi to nagle u tej drugiej osoby pojawia sie jakies
              >uczucia??? bardzo watpliwe.

              Raczej wogole nierealne

              > moze powinnam inaczej postawic pytanie albo dodatkowe, co powinien a czego
              nie
              > powinien kolega, przyjaciel??? chodzi mi szczegolnie o sfere intymna raczej,
              > jakie zachowania? bo ja oglupialam calkiem.

              - Wiesz ze to Ty regulujesz co On powinien a czego nie powinien,prawda?
              - A czy wiesz co Ty powinnas a czego nie powinnas?
              - A moze pytanie zadamy tak: jakie sa Twoje pragnienia z Nim zwiazane w Twojej
              sferze intymnej? Bo czy jest tu miejsce na jakies powinnosci?

              > mnie tez to ciekawi jakbym sie tam u niego pojawila to jaka by byla jego
              > reakcja, zachowanie w ogole? czy cos by sie zmienilo?

              A ja sie powtorze zalezy czy pojawisz sie po cos, dla samego zwiazku, czy dla
              siebie? Zyj dla siebie a nie dla zwiazku, a i zwiazek bedzie udany.

              >z jednej strony nie chce tego bo moze byc jeszcze gorzej, bo moze mi powiedziec
              >w 4 oczy, ze nic do mnie nie czuje i to bedzie straaaszne
              >a z drugiej strony pojawia sie ciekawosc i co tu zrobic?

              Ciekawosc i pytania odpadaja, watpliwosci odpadaja, przeczucia co do uczuc
              innych osob,tez. Jak On poczuje sie sie szczesliwy to zakomunikuje, slowem badz
              gestem i wtedy uzyskasz pewnosc.

              > on chcialby zebym go odwiedzila ale.....
              > no wlasnie ale

              Ale co Ty bys chciala? Czy nie masz innych zajec? Czy musisz sie spieszyc?
              Postaw siebie na miejscu nr1. A spotkanie, jesli sie na nie zdecydujesz
              wkomponuj w swoj grafik.
    • Gość: lilith76 Re: dlaczego to tak boli? IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 09.12.03, 13:37
      dokładnie tak samo żyłam dwa lata, z tą tylko róznicą, że razem pracowaliśmy,
      więc codzień miałam psychodramę, rozdrapywanie ran. bolało tak, że nie mogłam
      oddychać. no i ja nie miałam nic przeciwko samemu choćby seksowi, ale trafił
      się tradycjonalista (zaraz ktoś skomentuje, że widocznie jestem nieatrakcyjna
      bo każdy zdrowy mężczyzna bzyknie na boku nawet gdyby miał ciężko zranić,
      trudno idiotów na forum nie brakuje).

      pewnej pięknej zimy zmieniłam pracę, wywaliłam jego numer telefonu i zacisnęłam
      zęby. po roku nie dość, że przeszło, to spotkałam kogoś wyjątkowego. dziś robi
      mi się słabo gdy pomyślę, że wtedy mogło się udać z tamtym.

      wiem, że w tej chwili może to brzmieć dla ciebie jak truizm, ale to działa.
      kochasz już nie żywego faceta, ale jego wyidealizowany czekaniem i
      niespełnieniem obraz.

      na szczęście, przeświadczenie, że miłość jest jedna to bzdura.
      • Gość: A. Re: dlaczego to tak boli? IP: 62.148.92.* 09.12.03, 16:00
        jednak chyba coś w nim było, skoro nadal pamiętasz ...
        • Gość: lilith76 Re: dlaczego to tak boli? IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 09.12.03, 16:33
          gdybym nie pamiętała, to tamto uczucie nie było by tak na prawdę miłością. to
          niezrozumiałe jak można kochać kogoś kto w 100% do nas nie pasuje. to
          uświadamia się dopiero wtedy gdy się spotka kogoś kto w 100% pasuje.
          • Gość: A. Re: dlaczego to tak boli? IP: 62.148.92.* 11.12.03, 11:27
            najbardziej przyciągają się przeciwności!
            • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.12.03, 12:13
              oj chyba nie zawsze

              ja i "moj" jestesmy inni a jednak on nie chce...
      • Gość: Ru Re: dlaczego to tak boli? IP: *.chello.pl 09.12.03, 20:32
        na szczęście, przeświadczenie, że miłość jest jedna to bzdura.


        Mylisz sie! Milosc jest jedna tylko jej obiekty sie zmieniaja.
    • bird-dogging :))) 09.12.03, 14:12
      niestety, to nie ebdzie list optymistyczny. historia troche rozna, ale tylko w
      szczegolach. poznalismy sie bylismy przyjaciolmi, najpierw to ja nie chcialam
      jego. a potem, kiedy wyzwolilam sie z toksycznego uczucia do innego przez
      chwile bylismy szczesliwi, a potem wrocila rzeczywistosc:( dzieli nas wiecej
      kilometrow plus roznice kulturowe. zadne z nas nie bylo wystarczajaco odwazne,
      zeby wszystko zostawic i zaczac zycie w innym, zupelnie roznym kraju. jestesmy
      przyjaciolmi. "przyjaciolmi"??? od rozstania, zmiany statusu widywalismy sie
      sporadycznie. tesknie strasznie:(
      pisujemy maile, pewnie zobaczymy sie znowu za jakes pol roku.
      tak latwo jest napisac: poznaj kogos
      ale mimo wszystko trzymam kciuki za wszystkich, ktorzy szukaja tych wlasciwych
      i za powodzenie w szukaniu
      :)
      • fact Re: :))) 09.12.03, 23:28
        kinia napisala:

        kini napisala:
        ""Zresztą, zgodnie z tym, co mówisz, tobie raczej było by wszystko jedno, co
        wydarzyłoby się PO seksie, czy tak? A jak byś się czuł, gdyby "po" dziewczyna
        spojrzała na ciebie pogardliwie i powiedziała "byłeś beznadziejny"? Miło byś to
        wspominał? Raczej nie sądzę. Ten seks kojarzyłby cie się chyba bardziej z jakąś
        porażką czy upokorzeniem, z tym, że się nie sprawdziłeś".

        nie rozumiem! przeciez moze facet Ci powiedziec ze bylas beznadziejna w lozku
        potem, niezaleznie czy ma do ceibie uczucia czy nie.


        • kini Re: :))) 10.12.03, 08:13
          > nie rozumiem! przeciez moze facet Ci powiedziec ze bylas beznadziejna w
          lozku
          >
          > potem, niezaleznie czy ma do ceibie uczucia czy nie.
          >
          >

          Chodziło mi o próbę udowodnienia, że seks nie zawsze miło się wspomina, że moim
          zdaniem nie jest tak, że niezależnie od okoliczności jest pozytywnym i
          przyjemnym wydarzeniem...
          • kobbieta Re: :))) 10.12.03, 08:36
            no to nie lepiej sie przekonac wczesniej
            i nie traci czasu, niz odkladac bo "nie ma uczucia"?
    • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 13:58
      taka sytuacja jaka sie wytworzyla to upewnila mnie ze cos takiego jak przyjazn
      damsko-meska jest bardzo watpliwa, nie bede wnikac w wyjatki bo ich nie znam

      u mnie wkradlo sie uczucie, ktore zostalo odrzucone, nie wiem jednak z jakich
      powodow. uczucie to nie pojawilo sie nagle, lecz roslo z czasem. z poczatku byl
      ON dla mnie rzeczywiscie kolega, kumplem i wierzcie mi chcialabym zeby tak bylo
      caly czas ale co powiedziec glowie i sercu???


      jednego jestem pewna, ze nie chce wiecej czegos takiego i nie zycze tego nikomu
      i zyl na pewno podcinac sobie nie bede.

      moze kiedys ON zrozumie ze postapil jak postapil, ale wtedy juz bedzie za pozno
      mysle, zeby to naprawic

      a jechac tam i sie napraszac, burzyc mu porzadek zycia to raczej nie w moim
      stylu. rozum po prostu musi wziac gore.

      pomimo tego wyslucham jeszcze innych waszych rad



      • Gość: monika Re: dlaczego to tak boli? IP: *.anax.pl 10.12.03, 15:24
        jestem w tym samym pukcie co ty,od slow "nie moge bez ciebie zyc",telefonow w
        srodku nocy przeszlismy(a raczej on przeszedl) do zdan typu "nie chce ciebie
        ranic","jestem popaprany"....niesiety ja sie narzucam bo mi zalezy na
        czlowieku,fakt ze coraz mniej...w koncu dzieli nas 400 km(tak,tak) i czesto nie
        ma mozliwosci swobodnego rozmawiania chocby przez telefon..pytanie ,jak calkiem
        sie go pozbyc, z glowy i serca?..co zrobic aby nie wmawiac sobie ze to przeciez
        tylko przyjaciel,ktory mnie potrzebuje.oszukuje sama siebie...zycze tobie i
        sobie i innym sily i madrosci..
        • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 15:34
          czyzbys byla w podobnej sytuacji co ja??????

          tez 400km????? chociaz to nie jest istotne w tym watku

          jednak chce sie powtorzyc, ze ja z jego ust nigdy nie uslyszalam slow typu:
          zalezy mi na tobie, podobasz mi sie, mysle o tobie, snie o tobie, i takie tam
          podobne, u Ciebie sie to pojawilo.
          ON widocznie z gory sobie zalozyl ze nie bedzie sie pakowal
          w takie "internetowe", "na odleglosc" zwiazki??? i wlaczyla sie u niego jakas
          blokada?

          oczywiscie to co tutaj wypisuje jest czysta hipoteza, co nie musi miec zwiazku
          z rzeczywistoscia



          • Gość: monika Re: dlaczego to tak boli? IP: *.anax.pl 10.12.03, 15:37
            odrazu zbierznosc naszych spraw mnie zaskoczyla,zwaszcza jezeli chodzi o jego
            wiek...tyle samo ma lat...i tez przez internet go poznalam...ciekawe..zeby
            tylko sie cos nie okazalo...
            • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 15:53
              chyba raczej nie, od razu powiem ze "moj" jest z polnocnej Polski

              jak chcesz to mozemy pogadac :) moze to pomoze troszke
              • Gość: monika Re: dlaczego to tak boli? IP: *.anax.pl 10.12.03, 16:08
                no tak "moj" z poludniowej...a moze poprostu tak odbywaja sie znajomosci
                interentowe?..chetnie bym pogadala tylko jak?
                • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 16:16
                  po prostu napisz na moj adres:

                  sweetie@nicram.com.pl jesli masz ochote to wtedy pogadamy na gg tak
                  wieczorkiem, zreszta daj mi znac kiedy bedziesz chciala
                • nadine26 Re: dlaczego to tak boli? 10.12.03, 16:28
                  Gość portalu: monika napisał(a):

                  > no tak "moj" z poludniowej...a moze poprostu tak odbywaja sie znajomosci
                  > interentowe?..chetnie bym pogadala tylko jak?

                  czytam ten watek z duzym zainteresowaniem...tez mam za soba taką znajomosc,
                  ktora zaczela w internecie, facet mowil mi to samo, co tobie, mial ok. 30 lat i
                  jego imie zaczynalo sie na litere B, byl z poludniowej Polski.
                  • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 18:52
                    czyli z tego wynika ze sie skonczylo???

                    czemu dla ludzi odleglosc to taki wielki problem?????

                    podobno milosc nie zna granic??????
    • Gość: borgia Re: dlaczego to tak boli? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.12.03, 23:18
      doskonale Cię rozumiem. Boli i to bardzo. On jest nieśmiały, albo czegoś się
      boi. Nie dawaj sobie spokoju, walcz o niego, będize dobrze.
      Mój eks facet, z którym byłam 7 lat i którego bardzo nadal kocham twierdzi, że
      lubi mnie i jestem atrakcyjna, chętnie się ze mną spotyka ale mnie nie chce.
      Też nie wiem dlaczego...
      • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.12.03, 23:28
        to samo sobie powtarzam, miedzy innymi

        ze jest niesmialy to juz wspominal ale po prawie roku znajomosci??? to ja
        jestem raczej niesmiala i przelamalam jej co nie co dzieki niemu
      • fact Re: dlaczego to tak boli? 11.12.03, 00:18
        Gość portalu: borgia napisał(a):

        >> lubi mnie i jestem atrakcyjna, chętnie się ze mną spotyka ale mnie nie chce.
        > Też nie wiem dlaczego...

        spotyka sie to chce. nie rozumiem do czego nie chce?

        ps a moze spotyka sie na seks?
        • Gość: :( Re: dlaczego to tak boli? IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.12.03, 09:12
          wszystko mozliwe ze tylko chce sexu i jest tylko kochanka???
          ale to juz jest za zgoda chyba tych 2 osob?

          chce tylko jej ciala a nie duszy i umyslu..., ma je za darmo, bo w agencji by
          musial placic

          ale nie moge zrozumiec jak mozna kogos lubic i uprawiac z nim sex? to jest
          jakies pomieszanie z poplataniem.

          moze nie lubi ale pozada?

          • kini Re: dlaczego to tak boli? 11.12.03, 10:42
            On może cię lubić i pożądać, możesz być dla niego pociągająca fizycznie - i
            koniec na tym. Nie musi być w tobie zakochany, żeby iść z tobą do łóżka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja