czy taka forma związku jest brakiem szacunku?

19.05.09, 20:51

Czy sądzicie, że stały związek, w którym towarzyszy się sobie niemal
nieustannie dzieląc dobre oraz złe chwile i zna siebie na wylot, jest doprawdy
zawsze cenniejszy od relacji "odświętnej"?

Tą drugą przyjęło się uważać za niedojrzałą, mniej istotną, pozbawioną
szacunku do drugiej osoby (albo mniej go posiadającą).

Mi się natomiast wydaje, że życie bywa niekiedy tak szare, monotonne, trudne,
skąpe we wrażenia itd...że może pojawić się chęć nawiązania znajomości, którą
będzie się chronić przed zwykłością.
Najczęściej wyeliminować trzeba kwestię wspólnego zamieszkania.

Czy jest to waszym zdaniem wyraz odstawienia drugiej osoby na dalszy plan? Czy
może wręcz przeciwnie, zadbania o to, by dawać drugiemu człowiekowi tylko to,
co najlepsze?
    • aurelia_aurita Re: czy taka forma związku jest brakiem szacunku? 19.05.09, 20:56
      najlepiej jest chyba jak jest pośrodku. tzn. kiedy 2 osoby dzielą ze sobą
      mnóstwo rzeczy, ale mają też swoje nienaruszalne rewiry. czyli jeśli mieszkanie
      razem, to np. z osobnymi sypialniami (oczywiście z możliwością odwiedzania się
      od czasu do czasu ;) ). i jakieś odddzielne zainteresowania. ważne, aby obie
      strony miały poczucie, że spędzają czas z partnerem, bo chcą - a nie z
      przyzwyczajenia czy dlatego że inaczej nie wiedzieliby co ze sobą zrobić.
      • aurelia_aurita Re: czy taka forma związku jest brakiem szacunku? 19.05.09, 20:57
        ale, odpowiadajac na główne pytanie w wątku: moim zdaniem lepiej już spotykać
        się 'odświętnie' niż być non stop przyklejonym do partnera 24/7.
    • stinefraexeter Re: czy taka forma związku jest brakiem szacunku? 19.05.09, 21:20
      > Czy jest to waszym zdaniem wyraz odstawienia drugiej osoby na dalszy plan? Czy
      > może wręcz przeciwnie, zadbania o to, by dawać drugiemu człowiekowi tylko to,
      > co najlepsze?

      Przyznam, że nie rozumiem, co uważasz za "najlepsze do dania" w kontekście
      ostatniego zdania. Czy naprawdę uważasz, że dla drugiej osoby "najlepsze" to ty
      uczesana, uśmiechnięta, wypoczęta i w nastroju na spotkanie?

      I co to znaczy "chronić znajomość przed zwykłością"? Bo wiesz, wydaje mi się, że
      to samotność życia codziennego jest najbardziej trudna do zniesienia. Randki,
      romantyczne wypady na weekend, upojne noce - to wszystko jest oczywiście fajne,
      ale do czasu. Czasem miło jest wiedzieć, że w domu jest ktoś, kto nam zrobi
      herbaty po ciężkim dniu pracy lub pocieszy po kolejnej sprzeczce z rodzicami, a
      w razie choroby skoczy do apteki po lekarstwo.

      Wydaje mi się, że taki układ sprawdza się raczej w przypadku osób w związkach,
      którym zamarzyła się magia i dreszczyk emocji. Chcą kochanka, a nie partnera.

      Nie ma w tym nic złego, o ile obie strony się na to godzą. Natomiast stały
      związek bez dwóch zdań uważam za cenniejszy.
      • ukryty_wymiar Re: czy taka forma związku jest brakiem szacunku? 19.05.09, 21:38
        Najpierw zaznaczę, że na temat który poruszyłam sama nie mam jeszcze do końca
        wyrobionego i ostatecznego zdania. Zastanawiam się nad nim widząc też ułomne
        strony moich argumentów.

        A odpowiadając..."najlepsze do dania" - chwile z pomysłem, w których coś się
        dzieje, a nie pozbawione wigoru i akcji przebywanie ze sobą, nie sama statyczna
        obecność. Wyjazdy, podróże, przygody - a nie snucie się po mieszkaniu (niekiedy
        z konieczności, bo np. wyjście odpada ze względu na to że do pracy trzeba
        wcześnie wstać).

        chronić "przed zwykłością" - czyli brakiem polotu, a o to bardzo łatwo, gdy w
        związku za dużo pojawia się zwykłych spraw...rachunki, lista zakupów, kolejka w
        sprzątaniu i rozczarowania.

        Ja rozumiem że tylko taki związek jest prawdziwy i pełny. Ale czy prawda jest
        przyjemna?


Pełna wersja