Powiedzieć przyjaciółce czy nie?

27.05.09, 11:11
Wiem, że moją przyciółkę zdradza facet, na dodatek z jakimś
maszkaronem z pracy. Maszkaron ubzdurał sobie, że ten facet zostawi
teraz moją przyjaciółkę i chlipie po kątach. On wie, że ja wiem, bo
właśnie do niego zadzwoniłam i błaga mnie o dyskrecję, obiecał, że
skończy to natychmiast. Lubiłam go do tej pory, ale teraz nie chcę
go widzieć. No i co mam zrobić? Mieliśmy we czwórkę (z moim facetem
jeszcze) jechać na wakacje. Przeciez ja jej w oczy nie spojrzę. Oni
są razem 4 lata.
Kłamstwo ma krótkie nogi!!! A dowiedziałam się od starej znajomej,
która, jak się okazało, pracuje z nimi (w pracy jest wprawdzie 170
osób ale znają się).
Oto treść rozmowy:
Ona: Od pół roku pracuję tu i tu.
Ja: O, chłopak mojej przyjaciółki tam pracuje.
Ona: a jak się nazywa?
Ja: K.......
Ona: No, to fajna para
Ja: Ojej, a gdzie poznałaś Kaśkę?
Ona: Kaśkę? Martę...
Ja: ??????????
Ona: On jest z yyyy....... Martą...
Ja: Ale ku... mieszka z moją Kaśką...

Znajoma solidarnie jest z nami. Wyciągnęłam z niej wszystko -
podobno trwa to miesiąc. Żeby zobaczyć co to za jedna poszłam ze
znajomą pod pracę, niby na papieroska i pokazała mi ją dziś rano.
Stąd wiem, że maszkaron, do pięt Kaśce nie dorasta. No ale widocznie
ten kretyn myśli inaczej:( Mam trzęsawe i nie wiem jak się zachować.
Przyznać się jej ze wiem czy nie? Muszę jej powiedzieć... Załamie
sie na pewno, ale lepsza prawda niz klamstwo, nie chcę palanta kryć.
Z drugiej strony wiecie jak to jest - ona mu wybaczy, zejda sie, a
ja wyjde na swinie. Dziewczyny, chciałabyście dowiedzieć sie od
przyjaciółki?
    • summerlove Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:15
      Skoro to Twoja przyjaciółka to powinnaś jej powiedzieć. Chyba nie chcesz żeby
      zmarnowała sobie życie z idiotą który ją zdradza
      • summerlove Nie odpowiedziałam na pytanie ;)) 27.05.09, 11:17
        Tak, chciałabym wiedzieć. A gdyby moja przyjaciółka mi o tym nie powiedziała, a
        ja bym się później dowiedziała, to nie chciałabym jej znać.
        • erillzw Re: Nie odpowiedziałam na pytanie ;)) 27.05.09, 15:27
          Ja kiedys powiedziałam. Zle to sie skonczyło... dzisiaj z moja
          owczesna przyjaciolka jestesmy juz tylko znajomymi...I to
          sporadycznymi.
          Mysle, ze mogłabys sprobowac pogadac z nia razem z ta kolezanka,
          ktora widuje ich razem..
          Jesli gosc do Ciebie dzwoni to obawiam sie ze juz przygotowal sobie
          grunt u Twojej Kaski i moze byc problem...
    • just-for-fun Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:22
      Też chciałabym wiedzieć. Niech rzuci palanta jak najszybciej.
      • march_ewus Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:23
        Powiedziałabym przyjaciółce. Z takimi samymi rozterkami jak Ty, ale
        bym powiedziała.
    • just-for-fun Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:22
      Od tego są przyjaciólki!
    • artystka123 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:24
      Moim zdaniem zdecydowanie powinnaś być całkowicie solidarna z przyjaciółką i
      lojalna wobec niej. Zwłaszcza, że nie było tak, że zdrada ta była jednorazowym
      wyskokiem, którego zdradzający bardzo żałuje - pod wpływem alkoholu na imprezie
      czy coś podobnego. Nie ma absolutnie żadnych okoliczności łagodzących. Gdyby był
      to taki jednorazowy błąd można by się zastanawiać czy wyjawieniem prawdy nie
      zrobisz więcej złego niż dobrego, ale tutaj był to miesięczny romans, facet
      robił to świadomie, z pełną premedytacją i pewnie jeszcze długo ciągnąłby tą
      znajomość gdyby nie Twoja interwencja.
      Jeżeli chodzi o Twoje relacje z przyjaciółką, jestem przekonana, że mogą dużo
      bardziej ucierpieć jeśli ona się dowie, że wiedziałaś o wszystkim, a jednak to
      zataiłaś. Ja bym się na swoją przyjaciółkę w takiej sytuacji śmiertelnie obraziła.
      W ogóle sądzę, że dla osoby zdradzanej zawsze dodatkowym ciosem jest to, że
      "wszyscy wkoło" wiedzieli - nawet bliscy, ale pozostawili ją w niewiedzy o tym,
      że jest oszukiwana.
    • uprowadzona_agata Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:27
      Oczywiście, że bym powiedziała. I oczekuję od moich przyjaciół, że
      mi też natychmiast doniosą o ewentualnej zdradzie mego lubego.
      Roztrząsanie na tym etapie, że może kiedyś i tak będą razem, jest
      bezcelowe. Przecież nie wiesz, jak zareaguje Twoja przyjaciółka.
      • laracroft82 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:31
        zgadzam sie z przedmówczyniami, powiedz jej
        • burmetka Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:33
          powiedz! zawsze lepiej znac prawde niech bedzie najgorsza ale prawda niż żyć w
          kłamstwie, tymbardziej, ze z tego co widze nie mają dzieci i ślubu...powiedz
          jak najszybciej.
      • przemmia77 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:34
        Powiedziałabym.Jeśli to przyjaciółka,jeśli znajoma nie
        mów.Poinformowałam kiedyś koleżankę i zostałam tą złą-koleżanka to
        też mało.Przyjaciółka zasługuje na szczerość-tego wymaga przyjaźń;-)
    • kalam07 zmus go zeby sam sie przyznał ! 27.05.09, 11:38
      on sie wszystkiego wyprze, ona mu uwierzy, a Ty zostaniesz ta co wtyka nos w
      nieswoje sprawy , ta zla co chce zepsuc

      zmus go zeby sam sie przyznał
      • summerlove Re: zmus go zeby sam sie przyznał ! 27.05.09, 12:16
        Tak tak, przyzna się i i tak przekręci wszystko na swoje.
        Nawet jak się wyprze, to przecież przyjaciołom się ufa. A poza tym lepiej żeby
        najpierw usłyszała wersję przyjaciółki niż tego faceta.
    • niebieski_lisek Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 11:41
      Czemu tak strasznie podkreślasz że ta Marta jest brzydka? Jakie to
      ma znaczenie dla tej historii? I skąd wiesz że ona wie o twojej
      przyjaciółce i chce zerwania? Może tak samo jest nieświadoma całej
      sytuacji.
    • kora3 tak 27.05.09, 11:44
      choć faktycznie moze byc tak, ze facet to skończy, ale pwoiem ci
      szczerze - watpię, żeby się w końcu nie wydało, nawet po zakończeniu
      owego romansu, właszcza, jesli owa pani z pracy zdeterminowana i
      zakochana.
      Przyjaźń to przyjaźń
    • grassant Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:01
      jeśli jej nie powiesz, to prędzej, czy później będziecie się
      roochać. Raczej prędzej.
      Jezeli powiesz to, też masz na to szanse.
      Rób jak uważasz.
      • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:08
        grassant napisał:

        > jeśli jej nie powiesz, to prędzej, czy później będziecie się
        > roochać. Raczej prędzej.
        > Jezeli powiesz to, też masz na to szanse.
        > Rób jak uważasz.

        :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        Z tym palantem? Mam swojego faceta, a chłopak przyjaciółki jest jak
        brat.
        • grassant Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:55
          > :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          > Z tym palantem? Mam swojego faceta, a chłopak przyjaciółki jest
          jak brat.

          ale dźdźownicę wygenerowałaś:)))
          z facetem bywa różnie, jak widzisz, sytuacje się zmieniaja,
          występują różne okoliczności. :) Mało to przyjaciółek przejęło
          pałeczkę?;)
    • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:02
      Do liska:
      Wiem od tego palanta ze maszkaron o Kaśce wie.
      Wiem ze uroda znaczenia nie ma - teraz o ironio, tym bardziej!
      Chodzi o to, że Kaśka to naprawdę piękna dziewczyna, myślałam, że
      może polaciał na kolejną ładną buzię.
      A tu zobaczyłam dziewczynę nawet nie przeciętną, a po prostu
      nieładną. To tylko moja opinia, chyba każdy byłby ciekawy jak
      wygląda ta z którą był gotów zdradzić, to taki pierwszy impuls -
      normalne. Większość kobiet wyobraża sobie ze te z którymi zdradzają
      faceci to super laski, a tu się okazuje, że to zwykły kocmołuch może
      być. Cóż...... widocznie ma coś innego....bogate wnętrze, heheh...
      Wiadomo ze uroda nie najważniejsza, ale w tym przypadku różnica jest
      druzgocąca! Takie maszkarony łatwiej się wyrywa, a że brzydkie są,
      to im nie przeszkadza, że facet zajęty. Cieszą się, że w ogóle coś
      im się trafiło. Lepszy rydz niż nic, nie? Dzwonię do Kachy.
      • tarantinka Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:09
        dziewczyno weź na wstrzymanie i daruj sobie te epitety
      • looona Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:09
        Zdecydowanie dobry krok. Tyle, ze może nie teraz gdy ona jest w
        pracy... (no chyba, że nie jest) POza tym takich delikatnych spraw
        nie załatwia się przez telefon. Umówcie się po pracy. Wtedy jej
        powiedz, pewnie będzie Ciebie potrzebowała.
      • artystka123 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:10
        Napisz potem jaka reakcja i czy palant został odprawiony;)
    • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:12
      Tarantinka, jestem strasznie wkoorwiona, forgive me!
      • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:17
        Zadzwoniłam, powiedziałam ze to bardzo ważne, urywam sie z pracy i
        jade do niej - na szczescie ona do pracy idzie w poniedziałek
        dopiero. Powiedziała mi, ze złe przeczucia ma. Biedna!
        Trzymajcie kciuki dziewczyny! Napiszę potem.
    • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:23
      A ten debil teraz mnie w smsach wyzywa od wścibskich cipek, ze mam
      sie odwalić i pisze mi ze mu wmawiam i robie z niego podłego
      człowieka, a przez telefon przyznal sie!!!! Obmysla plan jak tu
      Kache przekabacic i te smsy pozniej jej pokaze!!!!!!! po moim ku...
      trupie. Jak bedzie trzeba to i maszkarona dorwe i wycisne z niej
      wszystko!
      Nie, no nie wierzę!
      Skończy kretyn marnie!
      • jarotka.net Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:28
        Ty normalna jesteś ? Ciebie zdradza ?
        • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:32
          jarotka.net napisała:

          > Ty normalna jesteś ? Ciebie zdradza ?
          Tak tylko on teraz chce wariatke ze mnie zrobic i wypiera sie.
          A Kaśce powie, ze im zwiazek chce rozwalic albo inne bzdury.
          Nie kumasz? Wyobraźni nie masz?
          • michunia Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:35
            nie wybaczylabym przyjaciolce, gdyby mi nie powiedziala, to bylby
            koniec
            nie dosc, ze facet swinia, to jeszce przyjaciolka nielojalna
          • summerlove Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:35
            To skoro on i tak już się przyznał to może do niej zadzwoń i powiedz jej prawdę.
            I tak już nie jest spokojna a lepiej żeby jak najszybciej usłyszała Twoją
            wersję, w przeciwnym razie uwierzy jemu.
          • kalam07 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 15:43
            ale to jasne jak słońce droga autorka wątku , że ona mu wybaczy, a z Ciebie
            oboje zrobią jędzę
        • julyana Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:35
          No właśnie chyba nie jest.:/ Albo trolluje.
          A to, że dziewczyna jest rzekomo brzydka, a rzekoma koleżanka to
          rzekomo miss polonia, też pocieszajace nie jest. Bo to znaczyłoby,
          że koleś nie poleciał na fajną dupcię bo dziewczyna jest sexy.
      • summerlove Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:34
        No to akurat było do przewidzenia że on tak zrobi.
      • alpepe Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:36
        czyli masz dowód, czarno na białym, jakby był na niewinny, nie pisałby tak.
    • 27latek Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:39
      Przez taką pinde, jak ty, która wtrącała się w nie swoje sprawy,
      skończył się mój 6 letni związek. Najlepiej bo ta pinda, taka jak
      ty, powtarzałą, że ona ma chłopaka który ja nie zdradza, a ja wiem,
      że ją zdradza i to nagminnie, więc ty wredna pluskwo, zainteresuj
      się swoim związkiem i nie wtrącaj się do ich życia. A jak nie masz
      to się nie dziwie, bo który chciałby być z pijawką która grzebie w
      życiu innych. A fuj!
      • summerlove Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:41
        Ty swoją też zdradzałeś??
        • 27latek Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:46
          Oczywiście, a kto nie zdradza?
          • summerlove Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:50
            No to bardzo dobrze że Twój związek się rozpadł bo nie zasłużyłeś na dziewczynę
            z którą byłeś. Proste. Teraz możesz sobie używać do woli.
            • julyana Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:52
              Skąd wiesz, że nie zasłużył? Znasz ją?
              • summerlove Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:59
                Skoro zdradza to nie zasłużył/
                Nie znam jej. Ale jeżeli ona była głupią wredną małpą to też na niego nie
                zasłużyła. Więc niech będą z ludźmi na których zasługują, wtedy on nie będzie
                zdradzać, a ona nie będzie małpą, o matko, ale się uczepiłaś jednego słowa..
                ;))
                • julyana Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:04
                  Nie tyle słowa, co pokrętnej logiki.;) I nie uczepiłam się, po
                  prostu pytam.:)

                  > Skoro zdradza to nie zasłużył/

                  A gdybym miała meża, który bije, pije i jest chamem i zdradzałabym
                  go, to też na niego nie zasługuję?;)
                  • summerlove Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:07
                    takiego męża to się zostawia ;))
                    Plis, czytaj ze zrozumieniem.
                    Chodzi mi o to co on napisał w kontekście tego wątku i do tego się odnoszę.
                    Gdyby była aż taka straszna to by nie przezywał ze ktoś go wsypał i rozpadł mu
                    się 6letni związek.
                    • julyana Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:12
                      Oj, chyba jakieś inne "czytanie ze zrozumieniem" mamy. :P
                      • summerlove Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 15:22
                        ;))
                        Chodziło mi o prostu o to że bez sensu teraz tak przeżywa. Zrobił co zrobił i
                        powinien się liczyć z konsekwencjami a nie obwiniać innych.
          • looona Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:52
            I Ty śmiesz ubliżać autorce wątku? Kto jak kto, ale nie ty - bo
            byłeś szmatą.
          • deodyma Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 14:16
            27latek napisał:

            > Oczywiście, a kto nie zdradza?

            och Romeo:)
            biedaku ty...
            masz to, na co sobie zasluzyles:D
          • erillzw Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 15:33
            27latek napisał:

            > Oczywiście, a kto nie zdradza?

            Nie no gratuluje klasy i honoru. Typowe.. to ta wredna pinda ktora
            miala czelnosc owiedziec, ze jestes ch*** jest winna a nie Ty ktory
            dorobiles poroza swojej 6 letniej partnerce..
            Brzydze sie takimi frajerami jak Ty.
      • fire_walk_with_me Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:50
        Stary, wyluzuj,
        ja sie nie wtracam, ja te dziewczyne znam od złobka czyli jakies 27
        lat.
        a ze Twój zwiazek sie skonczyl przez pinde, jak twierdzisz, to
        wspólczuje, choc to pewnie nie byl jedyny powod hehehe (ale znaleźć
        winnego trzeba). swoją żółć wylewaj gdzie indziej.

        a przed facetami, ktorzy sa takimi swiniami, my kobiety, musimy sie
        chronic! tak jak wy przed klamliwymi laskami.
        • 27latek Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 12:59
          Przynajmniej jestem szczery (miałem chwilę słabości, dostałem
          nauczkę), a ty z tym swoim krętactwem daleko nie zajdziesz i zaraz
          się twój chłop z tą twoja przyjaciólką puści i do kogo podziesz się
          wybeczeć?
          Nie nawidzę kretactwa, donosicilestwa, wtrącania się w sprawy
          innych.

          baj baj maszkaro!
          • looona Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:00
            Nienawidzisz krętactwa? Ha, ha dobre sobie. Może zacznij od rachunku
            sumienia, a potem oceniaj innych. Żałosny jesteś, wiesz?
          • summerlove Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:00
            Chwila to kilka sekund.
            A ich romansik trwa od miesiąca. A to nie chwila.
          • fire_walk_with_me Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:11
            Ostatni sprawiedliwy - nienawidzisz wtrącania sie bo twoje ciemne
            sprawki wychodzą na jaw. hehe, dobre.
            chwila słabości, tak sie to teraz nazywa? A ta chwila słabości nie
            jest krętactwem nie?
            Kazdy sądzi po sobie stary. Ty znasz definicje słowa donosicelstwo?
            A wiesz co to dylemat moralny? Taki byle kto jak ty pewnie nigdy
            tego w życiu nie doświadczył.
            A chciałbyś zeby ci ktos dziewczyne pukał, a twoi koledzy o tym
            wiedzieli i smiali sie z ciebie po katach? watpie. chcialbys
            wiedziec ze cie laska zdradza. I wtedy byłbys wdzieczny
            za "wtrącanie sie" w twoje sprawy.
          • mujer_bonita Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 13:49
            27latek napisał:
            > Nie nawidzę kretactwa, donosicilestwa, wtrącania się w sprawy
            > innych.

            Szkoda, że równie negatywnych uczuć nie żywisz do zdrady :)
          • erillzw Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 15:39
            27latek napisał:

            > Przynajmniej jestem szczery

            Szczery???
            LOL!
            Jakbys byl szczery to by osob trzecich w tym nie bylo...
            Zawsze sobie tak tlumaczysz swoje bledy? Ze to inni sa za nie
            odpowiedzialni?:D

            (miałem chwilę słabości, dostałem
            > nauczkę)

            Buahahahahah..
            Chwila słabosci...
            Jasne.. moze jeszcze alkochol tak?
            Uwiodla Cie ta wredna baba i zapomniales, ze sie mozgziem mysli a
            nie f.utem? :/
            I Ty masz czelnosc oceniania innych..
            Zenada.
      • mujer_bonita 27latku :) 27.05.09, 13:46
        27latek napisał:
        > Przez taką pinde, jak ty, która wtrącała się w nie swoje sprawy,
        > skończył się mój 6 letni związek

        Twój związek skończył się przez Twoją zdradę. Naucz się, że dorosły człowiek
        ponosi odpowiedzialność za swoje czyny nawet te głupie popełnione 'w chwili
        słabości'. Twój czyn - Twoje konsekwencje.
      • erillzw Re: Ty wredna pijawko! 27.05.09, 15:28
        27latek napisał:

        > Przez taką pinde, jak ty, która wtrącała się w nie swoje sprawy,
        > skończył się mój 6 letni związek. Najlepiej bo ta pinda, taka jak
        > ty, powtarzałą, że ona ma chłopaka który ja nie zdradza, a ja
        wiem,
        > że ją zdradza i to nagminnie, więc ty wredna pluskwo, zainteresuj
        > się swoim związkiem i nie wtrącaj się do ich życia. A jak nie masz
        > to się nie dziwie, bo który chciałby być z pijawką która grzebie w
        > życiu innych. A fuj!


        Stary.. uspokoj sie. Ona nie pisze o Tobie.
        A skoro Twoja kobieta z Toba zerwala nie wierzac Tobie to i bez
        pomocy kolezanek by to zrobila.
        Zastanow sie nad tym zanim zaczniesz obrazac innych :/
    • lajton Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:41
      trzymaj język za zębami
      nie Twoja sprawa
      • amelie_poulain Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:49
        kurcze szkoda ze juz poszłaś... nie jesteś "pindą", dobrze robisz mówiąc
        koleżance, ale chciałam ci napisac zanim to zrobisz zebyś zrobiła to delikatnie,
        tzn. przedstawila tylko fakty, to jak było i to co wiesz, i ze jestes pewna tego
        co jej mówisz. dobrze zebys powiedziala ze nie chcesz sie wtrącac, nie wyzywała
        go i nie obrazala, tylko poradzila jej sama podjąc decyzje. bo wiesz, to jej
        facet, jest dla niej najblizsza osoba, jasne ze zrobił swinstwo, ale moze ona
        chcialaby mu wybaczyc.. wiec nie psuj tego wyzwiskami i obrażaniem go, daj jej
        wolną reke, ale poradz przy tym od serca.
        pozdrawiam i powodzenia
    • julyana Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 12:46
      A co do meritum - powiedz i sie odstosunkuj, nie grzeb w ich życiu.
      Rola przycjaciółki powinna ograniczyć isię od bycia uczciwą i
      wspierania, a nie jakichś gierek "wydrapie mu oczy".
    • butterflymk Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:00
      ja bym dała mu 1 dziń na przyznanie sie jej
      a jak nie to bym jej powiedziała
      skoro jest to 100% pewnik to dziewczyna powinna się dowiedzieć
      ..najlepiej od tego faceta a jeśli on nie ma jaj do stawienia czoła
      swojej głupocie a ma jaja do bzykania innych panienek to wtedy sama
      bym jej powiedziała...
      • sapiencja Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:01
        Nie wtrącałabym się. Oni się pogodzą. Twoja przyjaciółka uwierzy
        swojemu facetowi, a nie Tobie. I stracisz przyjaciółkę na zawsze.
        • looona Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:04
          Jest i taka możliwość. Jest to wkalkulowane w tego typu sytuacje.
          ALe może się to skończyć zupełnie inaczej. ja bym powiedziała, jeśli
          by mi nie uwierzyla, lub wybaczyla i się ode mnie odwróciła,
          uszanowałabym to. Jasne byłoby przykro, ale nie miałabym sobie nic
          do zarzucenia. Nie zjadłyby mnie wyrzuty sumienia. I wiedziałabym,że
          działam w dobrej wierze. W końcu to przyjaciółka. A przyjaźń to
          także tego typu "sprawdziany".
          • blulala Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:31
            powiedzieć!

            byłam w takiej sytuacji (strona zdradzana) i moja przyjaciółka od
            razu mi powiedziała, a ja przez sekundę nie miałam jej tego za złe,
            raczej byłam wdzięczna...a byłabym wściekła i rozżalona gdyby
            okazało się, że wiedziała i mi nie powiedziała...
        • smutas13 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:33
          sapiencja napisała:

          > Nie wtrącałabym się. Oni się pogodzą. Twoja przyjaciółka uwierzy
          > swojemu facetowi, a nie Tobie. I stracisz przyjaciółkę na zawsze.

          Też może tak być...Ale będąc na miejscu koleżanki - wolałabym
          wiedzieć prawdę, niż to, żeby wszyscy dookoła patrzyli na mnie z
          politowaniem a ja, żyłabym dalej w błogiej nieświadomości.
          Najgorsza prawda lepsza niż kłamstwa.
    • vandikia Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:38
      nie wiem czemu, ale z całej tej opowieści najbardziej uderza mnie to, że poszłaś
      poszpiegować i po wyglądzie oceniasz kto jest lepszą dziewczyną itd.. dodaj
      może, że nie dorasta do pięt pod kątem urody, bo reszty nie wiesz
      facet głupek, po 1. bo romansuje, po 2. bo romansuje publicznie - skoro pierwsza
      lepsza osoba w pracy wie o trwającym od miesiąca romansie, no chyba że marzył
      żeby to się wydało, bo miał nadzieję na takie zakończenie poprzedniego związku

      myślę, że Ty jej powiesz, skoro zaangazowałaś się w oglądanie itd.. to nie
      wytrzymasz żeby nie powiedzieć, a czy to dobrze to nie wiem, bo nie napisałaś w
      1 poście za wiele o waszej relacji, może się to obrócić przeciwko Tobie, może
      nie warto się wtrącać w czyjś związek i czyjeś życie, może wcale się nie robi
      przysługi
      • sapiencja Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 13:42
        smutas13 napisała:
        "Najgorsza prawda lepsza niż kłamstwa."

        A może przyjaciółka wcale nie chce znać prawdy?
      • fire_walk_with_me Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:05
        vandikia napisała:

        > nie wiem czemu, ale z całej tej opowieści najbardziej uderza mnie
        to, że poszła
        > ś
        > poszpiegować i po wyglądzie oceniasz kto jest lepszą dziewczyną
        itd.. dodaj
        > może, że nie dorasta do pięt pod kątem urody, bo reszty nie wiesz
        > facet głupek, po 1. bo romansuje, po 2. bo romansuje publicznie -
        skoro pierwsz
        > a
        > lepsza osoba w pracy wie o trwającym od miesiąca romansie, no
        chyba że marzył
        > żeby to się wydało, bo miał nadzieję na takie zakończenie
        poprzedniego związku
        >
        > myślę, że Ty jej powiesz, skoro zaangazowałaś się w oglądanie
        itd.. to nie
        > wytrzymasz żeby nie powiedzieć, a czy to dobrze to nie wiem, bo
        nie napisałaś w
        > 1 poście za wiele o waszej relacji, może się to obrócić przeciwko
        Tobie, może
        > nie warto się wtrącać w czyjś związek i czyjeś życie, może wcale
        się nie robi
        > przysługi

        napisałam ze przyjaciolka jest jak siostra. poszłam tam bo myslałam
        ze moze oboje spotkam, bo podobno obsciskuja sie niedaleko pracy.
        nie wie o tym pol zakladu, ale pewnych rzeczy nie da sie ukryc.
        a to ktora lepsza to on juz ocenil. ja tylko ocenilam to, jak sie
        prezentuje. Gdyby byla atrakcyjna moim zdaniem to tez bym
        powiedziala, ale to nie ma znaczenia w tej sytuacji. Kazdy ocenia
        najpierw wygląd (podobno w ciągu kilku sekund), Ty też.i nie ma co
        piep.rzyć ze nie.



        Poza tym rozmawiałam z nią i razem się poryczałyśmy, ona przeczuwała
        ze coś się dzieje, bo wyłaził na klatkę jak ktoś dzwonił, był ciagle
        zmęczony, nawet zapomniał o jej imieninach itd.
        Zdecydowała ze ma znikać i pewnie teraz pakuje jego rzeczy. napisała
        mu smsa, ze ma znikać i nie chce go widziec.
        on wydzwanial, a potem odpisał ze chce porozmawiac, zeby sie nie
        unosila i nie wierzyla we wszystko co ja mówie, ze to nic nie bylo,
        tylko zauroczenie. ale ona powiedziala mu ze mu nie wybaczy i nie ma
        sensu gadac. zapytala czy spal z tamta laska, on odpisal ze nie
        bedzie przez tel. o tym rozmawial. ona wprowadza sie do mnie na pare
        dni bo go nie chce wiecej widziec. zreszta podejrzewala ze kogos ma.
        no i nie zaluje ze jej powiedzialam, podziekowala mi.ufffffff. i tak
        najgorsze jeszcze przed nia. on podobno teraz wydzwania i wysyla
        przeprosinowe smsy.
        Dzieki dziewczyny za wpisy, dodaly mi odwagi.
        • vandikia Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:24
          no cóż ja nie jestem zwolenniczką tak radykalnych rozwiązań
          może wyjdzie jej na dobre, a może nie, życie nie jest czarno-białe
          nie zrozum mnie źle, ale nie mam czasu rozpisywać się po całośći
          ale nawet najlepsza przyjaciółka nie zastąpi faceta
          a facet też człowiek i popełnia błędy jak każdy
          • alpepe Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:46
            Vandikia, trochę za bardzo się obnażasz na forum.
            • vandikia Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 15:43
              to jest obnażanie?
        • moniskaa7 Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 14:38
          gdyż coś za szybko wrocilas od tej kolezanki z dotarciem do niej z rozmową, z
          odpaleniem kompa , ubraniem się itp, zajeło Ci to wszystko 55min:P a to przecież
          nie komunikat typu- dzis idziemy do kina, tylko powazna sprawa , sama rozmowa
          wiec zajelaby o wiele wiecej:P
          • sapiencja Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 14:46
            Teraz też tak uważam. Autorka wątku ma bardzo dobry styl pisania.
            Może potrzebowała tematu do opowiadania dla czasopisma kobiecego ;-)
            • march_ewus Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 14:52
              albo płaci jej gazeta za podgrzewanie atmosfery na forum ;)
              w sumie to może też być on...
          • fire_walk_with_me Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:10
            Eh, ludzie.......
            do przyjaciółki miałam 3 przystanki tramwajem i do cholernej roboty
            musiałam wrócić, bo nie mogę sobie tak na pół dnia po prostu
            zniknąć. umówiłam się z nią po pracy czyli za godzinę. i tak nie mam
            humoru, więc mi tu nie wkręcajcie.
            chyba bardziej bym sie postarała dla gazety.pl, bo historia
            powiedzmy szczerze, banalna, żadna sensacja. i chyba nie
            zakończyłabym jej po kilku godzinach, jeśli ktoś by mi płacił.
            Darujcie.
            Ale dzięki, że mi dodaliście odwagi.
            • looona Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:20
              Olej tego typu komentarze. Zawsze na forum znajdą sie strażnicy
              pokoju lub osoby wszędzie węszące spisek albo jeszcze lepiej -
              trolli. Bawi mnie to. ;) W tym momencie najważniejsza jest
              przyjaciółka, staraj się przy niej być, wspierać. To ważne, bo
              prawdopodobnie w tej chwili będziesz jedyną osobą, która może ją w
              jakkolwiek sposób zrozumieć, pocieszyć itp. Powodzenia.
            • skarpetka_szara Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:22
              A ja jestem z Ciebie i Twojej przyjaciolki dumna. Znacie sie od
              dziecka, ufacie sobie i facet nie wszedl pomiedzy was. Takie
              przyjaznie to diament. Dobrze zrobilas. Aby takich osob bylo
              wiecej na tym swiecie.

              Tylko dlaczego to ona ma sie wyprowadzac? powinna jego manatki
              wystawic za drzwi i tyle. Niech on sie wyprowadza. Po co mu
              ulatwiac to "przejscie"?

              • sapiencja Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:35
                skarpetka_szara napisała:

                "A ja jestem z Ciebie i Twojej przyjaciolki dumna. Znacie sie od
                dziecka, ufacie sobie i facet nie wszedl pomiedzy was. Takie
                przyjaznie to diament".

                Żadna przyjaciółka nie zastąpi faceta. A poza tym, jeśli ta historia
                nie jest wymyślona, to jestem pewna, że oni się pogodzą. Bo
                przecież o żadnej zdradzie mowy nie było. Była natomiast mowa o
                zauroczeniu. Związek trwa cztery lata, można więc to zauroczenie
                nazwać kryzysem. Gdyby facetowi nie zależało, skorzystałby z
                szansy i dał nogę. A on walczy.
                • summerlove Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:41
                  Zauważ że ktoś już odebrał kolesia i maszkarona jako PARĘ.
                  Gdyby to było tylko głupie zauroczenie to nie byłoby tego aż tak widać żeby ktoś
                  ich wziął za związek.
              • fire_walk_with_me Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:38
                skarpetka_szara napisała:

                > A ja jestem z Ciebie i Twojej przyjaciolki dumna. Znacie sie od
                > dziecka, ufacie sobie i facet nie wszedl pomiedzy was. Takie
                > przyjaznie to diament. Dobrze zrobilas. Aby takich osob bylo
                > wiecej na tym swiecie.
                >
                > Tylko dlaczego to ona ma sie wyprowadzac? powinna jego manatki
                > wystawic za drzwi i tyle. Niech on sie wyprowadza. Po co mu
                > ulatwiac to "przejscie"?
                >

                Dzięki:) ciężko było. ale wiedziałam, że ona się mądrze zachowa.
                To on się wyprowadza, tylko ona parę dni u mnie zostanie żeby go nie
                oglądać i nie spać z nim w jednej kawalerce z aneksem kuchennym:/ On
                ma czas do końca tygodnia żeby sie wynieść. Mój facet dzwonił, bo
                tamten kretyn zadzwonił do niego z pretensjami (!!!), że jestem
                wścibska i się wpieprzam. Mój facet na szczeście tak nie uważa i od
                razu mówił, że nie powinnam kryć pacana. Pacan twierdzi, że dobrze
                sie stało bo on juz dawno chcial sie rozstać z Kaśką, która go
                podobno nie rozumie! Mój facet powiedział mu ze ma na co zasłuzyl i
                mógł najpierw sie rozstac a potem krecic z maszkaronem (mój facet
                zna Kaśkę dłużej niż pacan). Na co pacan zapytał, czy zna jakąś metę
                gdzie może się wynieść. Mój facet powiedział, że nie będzie mu w tej
                sytuacji szukał lokum, bo to jego problem, a Kaśka w niczym nie
                zawiniła, nawet jeśli miał wrażenie że go nie rozumie to nie
                zasłużyła na to. Pacan odpowiedział "pier.dolcie się wszyscy" i
                rzucił słuchawką.
                I taką ma klasę.......
                • summerlove Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 15:43
                  Czyli wyszło że on wcale nie chce być z tą Twoją Kasią.. A jej ciągle ściemniał
                  i ją przepraszał??
                  Jaki śmieć..
                  • skarpetka_szara Re:mysle ,ze ta historia jest wymyslona 27.05.09, 16:50
                    Facet bez klasy gdy jest przycisniety do kata chwyta sie
                    wszystkiego. Niby chce zachowac honor, wiec mowi ze mu nie zalerzy
                    na Kasce - innym, a z drugiej strony czuje sie porzucony i jej
                    placze ze chce wrocic. A gdyby go wziela z powrotem to by chodzil
                    dumny jak paw ze jest taki swietny ze dziewczyna za nic nie chce od
                    niego odejsc. Ach... te pacany.
    • uleczka_k Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:03
      Tak, chciałabym się dowiedzieć od przyjaciółki. Inaczej okazałoby się,że
      zdradziły mnie dwie bliskie osoby: facet i przyjaciółka.
    • mimose Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:09
      Moim zdaniem powinnaś powiedzieć. Przyjaciółka pewnie będzie Ci za to wdzięczna,
      a jeśli Cię oleje to jej problem, Ty byłaś wobec niej szczera.

      Gorzej by wyszło, jeśli byś jej nie powiedziała, a później ona by się
      dowiedziała o "maszkaronie" i o tym, że Ty wiedziałaś, a nic jej nie
      powiedziałaś, więc...
    • pretensjaa Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:14
      Nad czym Ty sie jeszcze zastanawiasz, dziewczyno? Jakie masz
      argumenty przeciwko powiedzeniu przyjaciolce prawdy?
    • deodyma Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 14:14
      oczywiscie, ze wolalabym wiedziec od przyjaciolki, niz dowiedziec sie od osob
      trzecich, lub zyc w blogiej nieswiadomosci.
      zreszta pomysl, czy jakbys Ty sie czula, gdyby maz Cie zdradzal, Twoja
      przyjaciolka by wiedziala i milczala?
      milczenie to najgorsze, co moze byc.
      ja bym powiedziala na Twoim miejscu a na jej miejscu wolalabym dowiedziec sie od
      przyjaciolki.
    • potworski Nooo ku...! 27.05.09, 14:39
      Nareszcie prawdziwa sensacja! Nie pudelek, nie plotek, tylko prawdziwa historia
      z nieszczęściem w tle i to niemalże na żywo ku uciesze gawiedzi. Oczywiście, że
      dobrze zrobiłaś - teraz przynajmniej jest co czytać. Jest płacz, są łzy i są
      emocje - czyli to, czego czytelniczkom trzeba. Mam nadzieję, że wpiszesz to do
      swojego fotobloga i codziennie będziesz aktualizować historię przyjaciółki i jej
      faceta. Oczywiście wszystko udokumentowane fotkami zrobionymi z ukrycia plus
      nagrania robione ukrytą kamerą. Najlepiej byłoby potem z tych nagrań zrobić
      jeszcze wideoklip i wkręcić się z nim na YouTube.
      Czy do niej wróci? Czy ona mu wybaczy? Czy maszkara jest w rzeczywistości
      szpiegiem izraelskiego wywiadu? Kim jest tajemniczy nieznajomy, który dzwonił do
      przyjaciółki o 16.27? Kto zabił Olofa Palmego?
      Czekamy z niecierpliwością na dalszą część misternej intrygi.
      • moniskaa7 Re: Nooo ku...! 27.05.09, 14:41
        historia stworzona na potrzebe forum:P nie ekrecajcie sie tak:P
        • potworski Re: Nooo ku...! 27.05.09, 15:44
          Szkoda, że nie było głosowania sms-owego czy ma powiedzieć czy nie. Byłaby
          gorętsza atmosfera na forum.
          • erillzw Re: Nooo ku...! 27.05.09, 15:51
            potworski napisał:

            > Szkoda, że nie było głosowania sms-owego czy ma powiedzieć czy
            nie. Byłaby
            > gorętsza atmosfera na forum.

            Pracujesz w TV i szukasz nowego rality show?
            • potworski Re: Nooo ku...! 27.05.09, 15:53
              Nie - wypowiadające się tu osoby zrobiły to za mnie.

              > Pracujesz w TV i szukasz nowego rality show?
              • erillzw Re: Nooo ku...! 27.05.09, 15:55
                potworski napisał:

                > Nie - wypowiadające się tu osoby zrobiły to za mnie.

                Trzeba zatem sprzedac format.
                Takie sensacje najlepiej sie sprzedaja. Ludzie uwielbiaja takie...
                • potworski Re: Nooo ku...! 27.05.09, 15:58
                  Jak widać na powyższym przykładzie i po liczbie wpisów osób, które tą sensację
                  podsycały.

                  > Trzeba zatem sprzedac format.
                  > Takie sensacje najlepiej sie sprzedaja. Ludzie uwielbiaja takie...
          • 27latek [...] 27.05.09, 15:59
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • artystka123 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 16:17
      Szanowny 27latek to jakiś totalny prymityw. Szok... Mam nadzieję, że jego
      wypowiedzi to podpucha.
      • potworski Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 16:51
        > Szanowny 27latek to jakiś totalny prymityw.

        Podobnie jak babki, które szukają taniej sensacji - jak między innymi ty.
        • artystka123 Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 17:11
          Ktoś się pyta o poradę to specyfiką forum jest odpowiedź. A tematy zakładane są
          różnorodne, niektóre "sensacyjne":].
          Ciekawe jednak co ty robisz aktywnie w tym wątku, skoro jest dla Ciebie taki
          poniżej poziomu zainteresowania?
        • erillzw Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 17:37
          potworski napisał:

          > > Szanowny 27latek to jakiś totalny prymityw.
          >
          > Podobnie jak babki, które szukają taniej sensacji - jak między
          innymi ty.

          Aha, a Ty jestes ponad to?
          • potworski Powiem tak: 27.05.09, 18:45
            To co najbardziej rzuca się oczy w tym watku to nie historyjka (zmyślona czy
            nie), ale głupota osób, które po kilku postach opisujących pobieżnie sytuację -
            uzurpują sobie prawo do pośredniego decydowania o czyjejś przyszłości. Fajnie
            jest pie...ć przed kompem popijając sobie kawkę i doradzać panience czy ma
            wchodzić z butami w czyjeś życie czy nie. A potem z wypiekami na twarzy czytać
            jak się dalej historyjka toczy. A panienka to czyta i na podstawie tego co
            przeczyta zdecyduje co robić i zdecyduje o tym jak ma wyglądać życie dwojga (czy
            tam trojga) osób. Wszystkie tutaj czytelniczki oczywiście doskonale doradziły bo
            zapewne wiedzą świetnie co to za związek, kim jest ten facet, kim jest ta
            dziewczyna, jak się między nimi układało, czy zdrada była zawiniona tylko przez
            niego czy też prawda leży pośrodku, czy autorka napisała wszystkie fakty zgodnie
            z prawdą czy też nie. Nikomu (z paroma wyjątkami) nie przyszło do łba, że
            autorka wątku jest stroną i mogła sobie historyjkę podkoloryzować na swój
            użytek, albo przedstawić ją po prostu po swojemu. Wszyscy wszystko wiedzą i w
            jednej osobie są sędziami i wykonującymi wyrok.
            Ważne, że coś się dzieje.


            > Aha, a Ty jestes ponad to?
            • erillzw Re: Powiem tak: 27.05.09, 18:59
              potworski napisał:

              > To co najbardziej rzuca się oczy w tym watku to nie historyjka
              (zmyślona czy
              > nie), ale głupota osób, które po kilku postach opisujących
              pobieżnie sytuację -
              > uzurpują sobie prawo do pośredniego decydowania o czyjejś
              przyszłości.

              Aha.. a autorka watku jak rozumiem wedle Ciebie nie ma mozgu??
              Czy jak TY prosisz o rade to po to by ktos DECYDOWAL za Ciebie czy
              zeby uzyskac inny od swojego punkt widzenia. Bo ja zdecydowanie to
              drugie. I jakos z posta pierwszego wywnioskowalam, ze autorka
              rowniez.
              To, ze ludzie wypowiadaja sie roznie.. to kwestia mocno
              indywidualna. Jakos dla mnie wiekszosc wypowiedzi ludzi to byla ich
              opinia na ten temat a nie "kobieta masz zrobic tak i tak".

              >Fajnie
              > jest pie...ć przed kompem popijając sobie kawkę i doradzać
              panience czy ma
              > wchodzić z butami w czyjeś życie czy nie.

              Nie tylko Ty myslisz na tym swiecie. I jak czytam wypowiedzi to
              widze, ze ludzie czesto wypisuja mozlziwe konsekwencje takiego czy
              innego zachowania. Na dodatek pisza "ja bym zrobil/a" A nie "Masz
              zrobic tak.."

              > A potem z wypiekami na twarzy czytać
              > jak się dalej historyjka toczy.

              Nie sadz po sobie :)
              Ja czytalam dalej bo bylam zainteresowana tym jak sie potoczy jej
              historia nie dlatego, ze ja jej doradzilam jak ma zrobic ale
              dlatego, ze moze bedzie miala inaczej niz moje doswiadczenia
              wskazuja.. i jej przyjaciolka okaze sie byc przytomniejsza. To
              zwyczajna kolej rzeczy gdy dzielisz sie z kims swoim punktem
              widzenia, ze jestes ciekaw jak w koncu postapil. To sie zdjae sie
              empatia nazywa.

              > A panienka to czyta i na podstawie tego co
              > przeczyta zdecyduje co robić i zdecyduje o tym jak ma wyglądać
              życie dwojga (cz
              > y
              > tam trojga) osób.

              Bzdura na kolkach. Ona zbiera opinie i dopiero wtedy zdecyduje. Nie
              wiemy czy nie miala podjetej dezycji przed zalozeniem watku.
              Nie posadzaj ludzi o brak myslenia.

              > Wszystkie tutaj czytelniczki oczywiście doskonale doradziły b
              > o
              > zapewne wiedzą świetnie co to za związek, kim jest ten facet, kim
              jest ta
              > dziewczyna, jak się między nimi układało, czy zdrada była
              zawiniona tylko przez
              > niego czy też prawda leży pośrodku, czy autorka napisała wszystkie
              fakty zgodni
              > e
              > z prawdą czy też nie.

              człowieku, co to ma do rzeczy????
              Nie osadzamy zwiazku tamtej dziewczyny, tylko wypowiadamy sie o tym
              czy dziewczyna wiedzac, ze facet zdradza jej przyjaciolke ma jej
              powiedziec czy nie. Nie jest istotne jak wygladal ten zwiazek.
              Ja rozumiem, ze nie ufnosc do ludzi i te sprawy ale posadzanie
              kazdego kto po prostu chce zasiegnac opinii, ze klamie, naciaga
              fakty dla swojej korzysci to jak dla mnie lekkie zakrzywienie
              postrzegania rzeczywistosci.
              Nikt nie sledzi jej z kamera czy powie jej czy nie. Tu chodzi o jej
              sumienie. Nikt tez nie zmusi jj do tego zeby sie przyznala, ze jej
              powie czy nie., rozumiesz ta drobna roznice?

              > Nikomu (z paroma wyjątkami) nie przyszło do łba, że
              > autorka wątku jest stroną i mogła sobie historyjkę podkoloryzować
              na swój
              > użytek, albo przedstawić ją po prostu po swojemu.

              Swietnie. A po co? Panie spiskowa teoria dziejow?
              Dla uspokojenia swojego sumienia? LOL.

              >Wszyscy wszystko wiedzą i w
              > jednej osobie są sędziami i wykonującymi wyrok.

              Zalezy jakimi kto pryzmatami patrzy.
              Tobie sie wydaje ze ludzie tylko za sensacja leca..

              > Ważne, że coś się dzieje.

              Wazne jak. Przynajmiej dla mnie.
              • potworski Re: Powiem tak: 27.05.09, 19:13
                > Aha.. a autorka watku jak rozumiem wedle Ciebie nie ma mozgu??

                Nie wiem. Nie przesłała mi aktualnego zdjęcia ani wydruku z EEG.

                > Czy jak TY prosisz o rade to po to by ktos DECYDOWAL za Ciebie czy
                > zeby uzyskac inny od swojego punkt widzenia.

                Czytaj uważniej i ze zrozumieniem. Napisałem o "pośrednim" decydowaniu.

                > Bzdura na kolkach. Ona zbiera opinie i dopiero wtedy zdecyduje.

                Skąd wiesz? Znasz ją? A nawet jeśli, to po co się zbiera opinie? Chyba właśnie
                po to, żeby móc zdecydować na ich podstawie.

                > Swietnie. A po co? Panie spiskowa teoria dziejow?
                > Dla uspokojenia swojego sumienia? LOL.

                A nie mieści ci się to w głowie?
                • erillzw Re: Powiem tak: 27.05.09, 20:53
                  potworski napisał:

                  > Nie wiem. Nie przesłała mi aktualnego zdjęcia ani wydruku z EEG.

                  jesli juz to musialaby Ci przeszłac wynik ravena albo wais-r.. a nie
                  eeg..
                  Mowimy o jej zdolnosciach do myslenia i kojarzenia faktow a nie o
                  tym, czy jej mozg pracuje..


                  > Czytaj uważniej i ze zrozumieniem. Napisałem o "pośrednim"
                  decydowaniu.

                  Jakos srednio mi pasuje zbieranie opinii do posredniego decydowania
                  o czyms..
                  Ale byc moze to kwestia nomenklatury..


                  > Skąd wiesz? Znasz ją? A nawet jeśli, to po co się zbiera opinie?
                  Chyba właśnie
                  > po to, żeby móc zdecydować na ich podstawie.

                  Lub zobaczyc cos w innym swietle. Dowiedziec sie tego jak patrza
                  inni i na tej podstawie wyrobic sobie wlasnej zdanie.
                  Powiedzenie, ze ludzie wyrazajacy opinie na forum netowym posrednio
                  decyzuja o tym jak ta pani sie zachowa to jest dla mnie daleko idaca
                  hipoteza. To o opini przyjaciol mozna tak powiedziec a nie obcych
                  ludzi.


                  > A nie mieści ci się to w głowie?

                  Spiskowa teoria dziejow? Nie.
                  Tak samo jak w to, ze laska zaklada temat na forum po to zeby -
                  okamujac innych i zmieniajac tresc historii - uspokoic wlasne
                  sumienie.
                  Czlowiek i o owszem ma tendencje do nieprzyswajania pewnych faktow
                  jakie moga naruszac jego ego, ale klamanie i uspakajanie sumienia
                  hisotira inna niz sie przedstawia? To chyba musialaby miec plat
                  czolowy uszkodzony, zeby to skuteczne bylo.
    • pajda-chleba Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 17:50
      ja tez mialam przejscia z pewna Marta.Do tej pory mam gesia skorke jak slysze to
      imie.No ale ty tez masz niezla rozkminke z Marta w roli glownej.Bedac na miejscu
      twojej przyjaciolki,chcialabym sie dowiedziec,mimo wszystko.
      • lonely.stoner Re: Powiedzieć przyjaciółce czy nie? 27.05.09, 21:04
        hej przeczytalam caly watek, jestes zarabista babka i Twoja przyjaciolka tez w
        porzadku!! co do tego ze ta faceta - zupelny dupek. Mam nadzieje ze wk oncu
        skonczy u tego maszkarona, a na miejscu twojego faceta jakby ten koles mial
        tupet sie pytac czy zna jakies lokum zeby mogl sie przeprowadzic to bym
        doradzila mu wlasnie chate tego maszkarona, niech sie do niej wprowadzi.
        Kurde niektorzy ludzie to maja zero wstydu. W.pierd.ol powinien dostac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja