Zdrada - proszę pomóżcie

29.05.09, 03:08
Historia banalna: 7 lat małżeństwa, dwoje malutkich dzieci,
wszystko, pod słońcem czego potrzeba, aby być szczęśliwym i...

Małżeństwo nie sielankowe, zwłaszcza przez ostatnie 2 lata,
kilkakrotne dłuższe lub krótsze okresy kryzysowe, parę rozmów o
rozstaniu i każdorazowo - uzyskanie przekonania, że jednak się
kochamy, że to co mamy (rodzina) jest ważne.

We wrześniu ubiegłego roku poważna, konstruktywna rozmowa
porządkująca sprawy między nami i umowa na nowe podejście do nas -
że więcej uwagi, ze więcej czasu razem...itd. Kolejne cztery
miesiące konstruktywne, udaje nam się realizować nowy kierunek,
powolutku - wiadomo, takie rzeczy wymagają czasu - ale robi się
coraz przyjemniej, finał - cudowny Sylwester- obupólne zadowolenie i
radość, że nam tak fajnie.

Za chwilę - on poznaje w pracy Panią, z którą "dawno mu się tak
dobrze nie rozmawiało". Styczeń - kłótnia między nami, z mojej
perspektywy - taka, jak zawsze, nic nadzwyczajnego. Od tej pory -
cisza w związku, proces odnowy/przebudowy zachamowany, narastająca
od tamtego czasu wzajemna agresja, wyczuwalna gołym okiem.
Stanowisko męża: chce rozwodu, nic już do mnie nie czuje, nie
pamięta żadnej dobrej chwili odkąd się pobraliśmy, nie obchodzi go
dokąd wychodzę i kiedy wrocę.
Stanowisko moje - zdezorientowana.

Tydzień temu - zdemaskowany: od grudnia spotyka się z Nią, jest
zaanażowany także uczuciowo, tak-przyznaje się, przeprasza że mnie
skrzywdził, ale dalej chce rozwodu, bo "nic do mnie nie czuje"
i "nie wierzy", że między nami może być lepiej. Do psychologa nie
pojdzie, bo to tylko wyciąganie kasy. Nie wierz, nie wierzy nie
wierzy że może być lepiej.
Absolutna negacja mnie i tego co jest i było między nami.


Pytanie do Was: czy warto walczyć o utrzymanie tego małżeństwa? Jak?


    • summerlove Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 03:14
      Chyba nie masz zamiaru się poniżać i błagać faceta który Cię nie chce i Cię
      zdradza o to żeby z Tobą został??
      No przestań..
      • september777 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 03:22
        Nie mam zamiaru się poniżać
        Mam zamiar spróbować zlapać równowagę między: moim bólem , jego mnie
        niekochaniem (?), zachowaniem poczucia bezpieczeńswa moich dzieci,
        wartością, jaką jest dla mnie dobro wspólne naszej czwórki...

        "Się poniżać' wygląda inaczej w teorii, czym innym pachnie mi dziś
      • angelina25 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 07:18
        summerlove napisała:

        > Chyba nie masz zamiaru się poniżać i błagać faceta który Cię nie chce i Cię
        > zdradza o to żeby z Tobą został??
        > No przestań..

        No wlasnie, gdy watek zaklada zdradzana zona, ktorej maz jest zakochany w innej,
        to rady sa jak powyzsza - nie masz godnosci? Kopnij go w tylek, nie walcz o
        niego, pozwol mu odejc. A gdy watek zaklada kochanka, ktora romansuje z zonatym,
        ktory czesto jest w niej zakochany, to ciemnogrod odpowiada zazwyczaj - nie
        rozbija sie zwiazkow, nie buduje sie swego szczescia na cudzym nieszczesciu,
        niech zonaty wroci do zony, zostaw go (jakby zebrajaca o milosc, pozbawiona
        godnosci zona mogla go zmusic by ja pokochal ponownie i przestal kochac
        kochanke) i na pewno beda zyli znowu szczesliwie.

        Autorko watku, do milosci nie mozna nikogo zmusic, a gdy bedziesz tego probowac,
        to facet cie znienawidzi jeszcze bardziej. Miej godnosci na tyle, by
        zaakceptowac fqakt, ze maz cie juz nie kocha.
      • izabellaz1 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 08:52
        summerlove napisała:

        > Chyba nie masz zamiaru się poniżać i błagać faceta który Cię nie chce i Cię
        > zdradza o to żeby z Tobą został??
        > No przestań..

        Z jednej strony tak - z drugiej, jeśli nie jesteś w związku, w którym są dzieci
        to nie zrozumiesz stanowiska autorki wątku. Takie "do widzenia" bez żalu to się
        mówi jak nie ma zobowiązań między dwojgiem ludzi - a dzieci takim
        "zobowiązaniem" jednak są.
        • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:39
          izabellaz1 napisała:
          > mówi jak nie ma zobowiązań między dwojgiem ludzi - a dzieci takim
          > "zobowiązaniem" jednak są.
          >
          nie mąć jej w glowie. zobowiazaniem sa alimenty od ojca dzieci, ale
          nie uczucie .
      • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:36
        jak moglas napisac o niej z duzej litery? dla mnie to jest mala "s",
        szmata.
        • kora3 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 12:32
          kobieta_na_pasach napisała:

          > jak moglas napisac o niej z duzej litery? dla mnie to jest
          mala "s",
          > szmata.

          A małzonek kim jest? Chyba wiekszą jeszcze szmatą? a koieta
          zastanawia się czy ratowac zwiazek ...
          PS. Nie jestem, nie byłam i nie bede kochanką - po prostu uwazam, ze
          lojalnosc winien nam najpierw bliski człowiek, potem ewentualnie
          znajomy, a obcy wcale
          • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 13:05
            kora3 napisała:

            > kobieta_na_pasach napisała:
            >
            > > jak moglas napisac o niej z duzej litery? dla mnie to jest
            > mala "s",
            > > szmata.
            >
            > A małzonek kim jest?
            s....synem, chyba to oczywiste nie? nie sadzisz chyba,ze obwiniam
            tylko kobiety. on jest winny jeszcze bardziej.
            • september777 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 13:42
              Dziękuję za wszystkie posty. Byłam ciekawa, nie, raczej -
              rozpaczliwie poszukiwałam czegoś, na co być może sama nie wpadłam
              wcześniej-jakąś myśli, alternatywę, wzkazówkę..

              Celowo nie piszę o moich emocjach, bo jest ich tyle i tak różnych,
              że właściwie sama nie jestem pewna, które są prawdziwe. Ale myślę
              też, że w takich chwilach jak ta, kiedy świat się wali, człowiek
              jako taki nie jest sam dla siebie wiarygodny w odpowiedzi na pytanie
              co i dlaczego czuje - ja w tej chwili mogę powiedzieć zarówno to, że
              go kocham, jak i to że już wcale. Akceptuję tę sprzeczność w sobie i
              nie probuję koniecznie wymóc na sobie jednej, konkretnej odpowiedzi.

              Nie zamierzam go prosić, błagać ani szantażować dziećmi; nie
              zamierzam kontaktować się z tą panią - nie dlatego, że byłoby to
              dla mnie poniżające, ale uznaję takie działanie za bezcelowe.

              Moje stanowisko jest takie - jeśli chcesz rozwodu, to ci go dam;
              proszę tylko, żebyś wyprowadził się z domu, ponieważ Twoja w nim
              obecność po tym, jak "mleko sie rozlał" rani mnie na bieżąco a tego
              nie musze już znosić, czyli - zachowaj się honorowo.

              Najbardziej boli mnie fakt, że o tym rozwodzie jako decyzji
              nieodwołalnej powiedział mi już w styczniu/lutym; wtedy także
              zapowiedział, że się wyprowadzi za 2-3 tyg. I jakoś mu nie wyszło -
              rozumiem wygodę, ale nie rozumiem "robienia z gęby - cholewy".

              A tak w ramach ciekawostki - oczywiście "czuje się winny" bo doszło
              do czegoś, do czego nie powinno dojść, ale - nie uważa, że mnie
              zdradził bo nie doszło do konsumpcji tej relacji w sensie odbycia
              stosunku płciowego, a jedynie do innch form bliskości fizycznej.



              :) :) :)
              • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 13:55

                najlepsze jest w tym wszystkim to,ze zdradzaja nas z
                nieskomplikowanymi kobietami,cokolwiek by to znaczylo.
                nasza wina jest w tym,ze wymagamy od siebie i od nich tyle samo. a
                kobieta nieskomplikowana - wiadomo, tez tyle samo:)
                • estellea Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 14:41
                  Odpowiadasz na:
                  izabellaz1 napisała:

                  > summerlove napisała:
                  >
                  > > Chyba nie masz zamiaru się poniżać i błagać faceta który Cię nie chce i C
                  > ię
                  > > zdradza o to żeby z Tobą został??
                  > > No przestań..
                  >
                  > Z jednej strony tak - z drugiej, jeśli nie jesteś w związku, w którym są dzieci
                  > to nie zrozumiesz stanowiska autorki wątku. Takie "do widzenia" bez żalu to się
                  > mówi jak nie ma zobowiązań między dwojgiem ludzi - a dzieci takim
                  > "zobowiązaniem" jednak są.



                  Wykorzystywanie dzieci do ratowania zwiazku, gdy jedno z partnerow juz nie kocha
                  drugiego jest najwiekszym absurdem. Taki szantaz nie wyjdzie na dobre ani parze,
                  ani tym bardziej samym dzieciom. Niewyobrazam sobie, by ktos probowal mnie
                  zmusic do bycia z mezczyzna ktorego nie chce i nie kocham.
              • kora3 zastanawiac się nie ma po co 29.05.09, 15:12
                September, bo i tak nie wiadomo, dlaczego się wtedy nie wyniósł.
                Moze z wygody, moze tam się z tą panią jeszcze nie sklarowało do
                końca - jakie to ma teraz znaczenie? Jakiejs szczególnej rycerskosci
                po zdradzającym faciu bym sie nie spodzoewała, to tak a
                propos "robienia z gęby cholewy".
                i powiem ci, ze w te oposiwesci o nieskonsumowaniu tamtego zwiazku
                też radzę ci nie wierzyc
    • oker.pl Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 07:18
      zwawze jest warto walczyc o te wartosci. zadziwiajace, ze potrafisz
      w tej sytuaci bolu przejsc ponad soba. tyle ze zwiazek jest relacja
      dwustronna. zazwyczaj mezczyzni cierpia z poczucia ogrsniczenia
      swobody, ale sposob w jaki staraja sie ja odzyskac jest desperacko
      glupi. nie wiem na ile osoba o krora walczysz potrafi to dostrzec.
      czasami stajemy sie niedojrzali na chwile, czasami jestesmy tacy
      cale zycie. to ty musisz wiedziec jaki jest czlowiek, ktorego
      wybierasz. trzymam kciuki za was
      pzdr
      • kobieta_na_pasach NIE WALCZ 29.05.09, 09:43
        pisze to jeszcze raz, bo wkurzyly nie posty. co moga wiedziec o
        zyciu panie, ktore spedzily w zwiazkach po kilka lat? ja jestem 20
        lat w zwiazku, z ktory z opisu wygladal podobnie, jak autorku watku.
        zawsze byla nadzieja, wielka milosc (deklarowana z obu stron). az
        doszlo do zdrady (domniemanej, bo ciagle nie mam dowodow
        namacalnych, tylko donosy i poszlaki). a nawet dwoch zdrad. wypalilo
        sie we mnie wszystko. totalny brak zaufania i wstret, rowniez
        fizyczny, do czlowieka, ktoremu moglam calowac kazdy kawalek ciala z
        milosci.za ktorego reczylam wlasna krwia. jak sie czuje teraz?
        osmieszona? oszukana? idiotka? dlatego postanowila, , ze juz nigdy
        wiecej. i Autorce tez to radze.
    • majkaonline Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 07:56
      Znam kilka par, które wyszły z takiej sytuacji obronną ręką i dziś są szczęśliwe, a o wcześniejszych "zakochaniach" w kimś innym już nie wspominają, bo się tego wstydzą. Czyli - jest to możliwe, ale wymaga czasu i z pewnością nie błagania, a raczej stanowiska - czas pokaże. Nie ukrywam, że to nie jest łatwe - są łzy i ból, ale czasami się udaje odbudować związek. Trzymam kciuki, wierz, że i Wam się uda.
    • enith Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 08:28
      Twój mąż ma od grudnia regularny romans i nie chce, NIE CHCE być z tobą i waszymi dziećmi. Wybiera, dość jednoznacznie chyba, kochankę. Nie chce walczyć o wasze małżeństwo, a ty sama zwyczajnie nie dasz rady pchać tego wózka. Ja też znam historie, gdzie małżonkowie wyszli ze zdrady jednego z nich obronną ręką, ale wyłącznie w sytuacji, gdy małżonek zdradzający wrócił skruszony na łono rodziny i AKTYWNIE współdziałał w celu polepszenia i uzdrowienia sytuacji w małżeństwie. W twoim małżeństwie, autorko wątku, brakuje mężowskiej woli do walki o was, mąż wręcz deprecjonuje wspólnie przeżyte lata, mówiąc, że od dnia waszego ślubu było mu źle. Moim zdaniem to rokuje fatalnie dla was. Ja, szczerze mówiąc, gdyby mi mąż oświadczył, że od dnia ślubu było mu ze mną źle, chyba sama kazałabym mu się wynosić. Nie rozumiem, jak w małżeństwie z takim stażem i dwójką dzieci, jeden z małżonków może coś takiego powiedzieć. Serdecznie współczuję, ale nie wiem co ci poradzić. Mam nadzieję, że masz wsparcie kogoś bliskiego: mamy, przyjaciółki, siostry. Pozdrawiam i ściskam.
      • kobieta_na_pasach enith ma racje 29.05.09, 09:53
        nith napisała:

        > > mąż wręcz deprecjonuje wspólnie przeżyte lata, mówiąc, że od
        dnia waszego ślub u było mu źle.


        dokladnie to samo uslyszalam w lutym ub roku od meza, po 19 latach
        bycia razem. bylam zdumiona, bo nigdy nie dal mi tego odczuc,ze mu
        az tak zle.byly kryzysy, klotnie,ale zawsze sie jakos godzilismy.
        dobrze bylo nam w lozku,ogolenie - przecietne malzenstwo.
        dlatego,kiedy dostalam emaila,ze maz ma juz dosc dlugo romans, malo
        tego, mial tez w poprzedniej firmie, to uwierzylam, bo wlasnie od
        ok.2 lat zmienil sie jego stosunek do mnie. najgorsze jest to,ze nie
        ma zamiaru wyniesc sie z domu.
    • izabellaz1 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 08:55
      1. Super analiza sytuacji. Musisz być poukładaną, silną i ciekawą osobą:)

      2. Może Ty sama pójdź do terapeuty i zapytaj co możesz sama zrobić.

      3. Jak już nic nie wyjdzie z tego (czego nie życzę jeśli Ty tego nie chcesz) to
      zabezpiecz się tylko finansowo i żyj dalej. Ludzie mają kolejnych partnerów,
      życie dalej się toczy. Da się wszystko ponownie poskładać.
      • misiu.stefan Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:07
        Rozwód to porażka obojga partnerów, ale może dzięki niemu zaczniesz
        nowe życie i wreszcie będziesz szczęśliwa?

        Co do dzieci - na pewno w razie rozwodu bardzo to przeżyją i będą
        cierpieć. Ale mozecie to zminimalizować jeśli dogadacie się i
        wspólnie będziecie pracować dla ich dobra.

        Poradź się psychologa lub terapeuty. Na pewno masz przed sobą trudny
        okres w życiu. Od Ciebie w dużej mierze zależy jaka z tego
        wyjdziesz - silniejsza czy rozbita i zfrustrowana.



        Trzymam za Ciebie kciuki!
        • mrsnice Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:33
          co za stereotyp z tym, cierpieniem dzieci po rozwodzie rodziców? Ja
          nie cierpiałam ani chwili. Znajomym mi osobom nawet to przyniosło
          ulgę, jak ojciec pijak czy babiarz, został z domu wyrzucony.

          A do autorki wątku: nic nie możesz zrobić. Możesz jedynie czekać na
          rozwój wydarzeń. Albo wróci po kilku miesiącach do Was, jak nowa
          pani wysunie różki i zacznie wymagać. I wtedy to już ty zdecydujesz
          czy z nim byc czy nie. Oczywiscie od razu zlóż sprawę o alimenty na
          dzieci i na siebie. Zabezpiecz sie finansowo, po pierwsze.

          Druga wersja jest taka, że zostanie z nową panią dłużej i im się
          ułoży. Pomimo twojego bólu i żalu, który musisz przeżyć (jak żałobę)
          ułożysz sobie życie po nowemu. Ujrzysz też plusy bycia bez niego, bo
          takie na pewno sie znajdą.
    • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:24
      nie walcz.ratuj siebie i dzieci. ja walczylam 20 lat i....nie mam
      juz ochoty walczyc.moj maz tez. okazalo sie,ze jedynym spoiem
      naszego zwiazku byl syn.dzisiaj jest juz dorosly i wlasnie teraz
      koazalo sie,ze nie mamy z mezem nic wspolnego poza synem.a gdzie
      wspolna starosc? nie mam ochoty byc z nim tyko dla wygody (mojej
      finansowej, jego, wiadomo, pranie, gotowanie mu itp.)
      znasz powiedzenie "w tym ambaras,aby dwoje chcialo naraz".twoj maz
      niechce, moj maz nie che wiec po co nam to? ty sobie jeszcze ulozysz
      zycie, jests na pewno duzo mlodsza ode mnie, ja juz nie. najwieksza
      milosc zycia mam za soba, no i nie ciagnie mnie juz wcale do starych
      dziadow.
      bedzie bolalo,ale zrob to dla wlasnej godnosci.
    • cafem Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:32
      Nie probuj go odzyskac. Nawet jesli jakims cudem byscie sie zeszli, skad wiesz, ze za rok nie uslyszysz, ze to Ty jestes ta zla, ze przez Ciebie stracil szanse na milosc? Nie chce, daj mu odejsc, ale zanim odejdzie, walcz jak lwica o swoje.

      Rozwod z jego winy i zawalcz o pieniadze. Na przyszlosc swoja i dzieci.
      Troche czasu minie, ale zycie jeszcze sobie ulozycie. Pewnie lepiej niz obecne, non stop kryzysowe.
      Powodzenia!
    • tarantinka Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:33
      jest pół roku z inną kobietą, zakochany, żadne racjonalne argumenty
      do niego nie dotrą, paradoksalnie jakby to trwało trochę dłużej to
      może nabrał by dystansu do nowej miłosci i wasz związek widział by
      bardziej obiektywnie. Opisałas to bardzo na chłodno, ae tak jakoś mi
      się wydaje że wybuchowa i temperamentna jesteś, jak dasz radę to nie
      rób mu awantur i nie wciagaj w to dzieci. Myslę, że jesli jest coś
      co co może ci pomóc to zwrot o 180 stopni w swoich zachowaniach,
      jesli go czyms zaskoczysz to może spojrzy na ciebie inaczej. Sorry
      że tak piszę, ale wygląda to tak jakby on juz podjął decyzję i
      jescze próbuje ci wmówić ze to twoja wina. Coś tam po drodze
      małżeńskiej się zagubiło, ale na 100% jak facet ochłonie i zobaczy
      twoją klasę to zacznie myslec ciepło w was - tobie, dzieciach,
      wspolnych chwilach, jesli chcesz tego małżeństwa to nic innego nie
      wymyslisz, musisz przeczekać i dac mu odejść, może wróci, moze nie
      ale jak włączysz w to szantaż, dzieciaki to ucieknie z
      przeswaidczeniem że może, że dałas mu prawo do tego.
      • alpepe Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:36
        o! i to jest dobry post.
        • mruff Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:44
          Bardzo smutny post, bardzo współczuję Tobie tej trudnej sytuacji.

          Myślę,że mąż konkretnie opowiedział się. Zdecydował. Do przecięcia
          relacji wystarczy 1 nóż, i on go użył.

          Teraz najbardziej powinnaś zająć się sobą-szukać wsparcia, nawet jak
          trzeba to u specjalisty.

          Daj mu ten rozwód i niech spada na bambus.

          Nasuwa mi się refleksja,że jednak małżeństwo w którym pojawiają się
          dzieci to firma w której:
          -przywieź zawieź dzieci->kłótnie
          -pranie,sprzatanie, gotowanie->kłótnie
          -zakupy, lekarz->kłótnie

          itp.

          Myślę,że takie sytuacje to nadmiar obowiązków który przerasta, bo
          przecież dzieci nie można oddać komuś jak w przypadku psa który
          PRZERÓSŁ MOŻLIWOŚCI.

          "góry powstały z okruchów gwiazd..."
        • kamahi Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:53
          Pamiętaj to co pisało już kilka dziewczyn - zabezpiecz sie
          koniecznie finansowo - alimenty dla ciebie i dzieci to absolutny
          mus.
          I rzeczywiście, jak już nowa modliszka się trochę facetowi opatrzy,
          a na dodatek połowa pensji będzie regularnie odpływac z portfela nie
          na faceta i modliszki zachcianki, to może twój żałosny mężulek
          przejrzy na oczy i zacznie rozumieć co sam spaprał.
          I jeszcze jedno - nigdy, pod żadnym pozorem nie daj sie wrobić w
          taką interpretację, ze to rzekomo z twojej winy rozpada się to
          małżeństwo.
          Nie rozumiem i bardzo drażni mnie opinia, że "jak facet zdradza, to
          znaczy, że jego baba była dla niego niedobra i musiął poszukać sobie
          lepszej". A czy nie ma innych kroków? Czy nie można wspólnie
          popracować, postarać się, żeby ta "niedobra" stała się lepsza? Nie
          mówimy tu na Boga o patologiach, o jakichś harpiach, które
          metodycznie, z zimną krwią niszczą faceta w codziennym życiu, tylko
          o normalnych babkach, trochę może zagubionych w małżeństwie, trochę
          rozczarowanych.
          A facet który zdradza, bo pcha nim biologiczny popęd do zaliczenia
          jak największej liczby panienek znajduje sobie takie wygodne
          usprawiedliwienie "bo byłem nieszczęśliwy w małzeństwie, bo z żoną
          tak mi sie nigdy nie rozmawiało jak z tobą...".
          G.. prawda. Jak zdradza, to jest zwykłym sukinsynem, a nie żadnym
          nieszczęśliwym partnerem przytłoczonym małżeńską codziennością.
          Oczywiście to samo działa w drugą stronę - moja opinia dotyczy
          również kobiet, które zdradzają swoich facetów.
      • dzikoozka Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:50
        Podpisuję się obiema rękami, a coś na ten temat wiem.
      • kobieta_na_pasach co za bzdety! 29.05.09, 09:58
        ona ma sie dla niego zmienic!? co jeszcze ma dla niego zrobic,zeby
        laskawie przy niej zostal? swidomie pisze przy nie, nie z nia, a to
        roznica przeciez. moj maz,mimo,ze wypral sie romansu i trwa przy
        swoim,zmienil sie jeszcze bardziej na gorsze w stosunku do
        mnie.myslal,ze to ja bede dla niego lepsza, ale dlaczego mam
        byc,jesli nie bylam taka zla? to w jego mniemaniu sa lepsze zony ode
        mnie, ale ja uwazam,ze sa tez gorsze. i tego sie bede trzymala.
        • przemmia77 Re: co za bzdety! 29.05.09, 10:01
          kobieta_na_pasach to najlepszy przykład na to,że wina jest po 2 stronach;-)
          • kobieta_na_pasach Re: co za bzdety! 29.05.09, 10:05
            przemmia77 napisała:

            > kobieta_na_pasach to najlepszy przykład na to,że wina jest po 2
            stronach;-)


            wiesz cos o mnie czego ja jeszcze nie wiem? to slucham.
        • dzikoozka Re: co za bzdety! 29.05.09, 10:19
          Pasiastra, zbierz się w garść. Z tego co piszesz, wynika dla mnie
          jako osoby stojacej z boku:
          1. Tu tak naprawdę nie wiesz, czy on Cie zdradził czy nie i nie masz
          na to dowodów ale zakładasz, że na 99%% tak i od razu wydałaś "wyrok
          skazujący". Dlaczego??? Taka jest ta miłość, o której Ty też go
          zapewniałaś? Popatrz troche z jego strony, uwierz mi nie ma osób
          idealnych, tak jak on Tobie uwiera tak Ty uwierasz jego, moze
          zdobadźcie sie oboje na trochę tolerancji i wybaczania sobie
          błędów?? Do tego trzeba przynajmnie sie lubić.... dlaczego z góry
          uznałas go za winnego zdrady?
          • kobieta_na_pasach Re: co za bzdety! 29.05.09, 12:42
            wlasnie wczoraj w pracy spisalam sobie "dowody" , ktore zebralam w
            ciagu dwoch lat. sporo tego, wymienie kilka: m.in. dwa podarte i
            wrzucone do kibelka (nie splynely) bilety do kina (tlumaczyl sie,ze
            byl z klientem, bo musial sie nim zaopiekowac). sms odebrany o
            1wszej w nocy na weselu , gdzie azem bylismy zaczynajacy sie od
            slow "sama siedze i tesknie....." szybko zabral ze stolu komorke,
            odszedl, przeczytal do konca, a na moje pytanie stwierdzil,ze to
            jego szefowa napisala do swojego kochanka, ktory tez ma na imie
            Piotr (nieraz mi o nim opowiadal). rano po weselu - to samo.
            o emailach ze szczegolami nie wspomne. mam dalej pisac?
            no i inne traktowanie mnie
            >
            • dzikoozka Re: co za bzdety! 29.05.09, 15:36
              OK, ale pójście do kina to nie grzech... smsy- brzmią nieciekawie
              ale wyjaśnienie mogło być prawdziwe, brzmi logicznie. Najbardziej
              przekonuje mnie zmiana jego zachowania w stosunku do Ciebie - to nie
              kłamie...
              Teraz postaw sobie pytanie co dalej?
              • thecadencja Re: co za bzdety!..cokolwiek to znaczy:) 29.05.09, 16:08
                Zdrada jest była i będzie elementem związku. Jeżeli wiesz, że cię zdradza,
                zakładam, że wiesz to jedyną rzeczą, jaką możesz zrobić to wyciągnąć
                konsekwencje, wnioski itd...:) ALE! jeżeli tylko ci się wydaje, że cię zdradza
                padniesz ofiarą samej siebie... pogadaj z nim dowiedz się co on na to...
                Zresztą jeżeli się zakochał, bo przecież mogło się zdarzyć... przeczekaj
                zauroczenie:) i wtedy porozmawiaj
      • september777 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 13:50
        Tarantinka - jestem pod wrażeniem Twojego zmysłu obserwacji.

        Wybuchowa i temperamentna.
    • przemmia77 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 09:57
      Nie da się jednoznacznie powiedzieć co i jak powinnaś zrobić/postąpić;-)Opisałaś
      wszystko po krótce,a jednak związek nie tylko tych kilka linijek wypowiedzianych
      na forum;-)Nie byłam tam z Wami,opisujsz sprawę widzianą swoimi oczętami.By
      dawać jakiekolwiek konstruktywne rady trzeba być bardziej wgłębionym w temat
      obojga;-)
      Na wszystko przychodzi czas.Na spokojne myślenie i refleksję być może
      także.Obecnie najprawdopodobniej czujesz się bezradna.Dasz radę;-)
      • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 10:06
        rzemmia77 napisała:

        >.Obecnie najprawdopodobniej czujesz się bezradna.Dasz radę;-)


        o, coz za odkrycie! wyobraz sobie,ze ona najlepiej wie,jak sie czuje.
        • przemmia77 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 10:08
          Nie atakuj mnie.Ja też potrafię być złośliwa-tylko po co?
          • kobieta_na_pasach Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 12:47
            .przemmia77 napisała:

            > Nie atakuj mnie.Ja też potrafię być złośliwa-tylko po co?

            wlasnie bylas zlosliwa
    • kora3 Przede wszystkim zastanów się 29.05.09, 10:01
      tak całkiem na serio, czy Ty chcesz walczyć o to małzeństwo, o ten
      związek i czy warto.
      Rozumiem, ze macie dwoje małych dzieci, ze byc moze bardzo zalezy Ci
      na mezu, ale czy będziesz w stanie kiedykolwiek jescze mu zaufać,
      nawet jesli uda się teraz "posklejać" wasze relacje?
      Osobiscie wiem z doswiadczenia, ze ja nie umiem już zaufac, nawet
      przy staraniach drugiej strony, ale jesli chcesz rady jak ewntualnie
      próbowac ratowac to prosze bardzo:

      1. Zdecydowanie przestań gadać. W ogóle mało mów, a nade wszystko
      unikaj tłuczenia mu, że wasz związek da się posklejac i ze jesteś
      skłonna wybaczyć.
      2. Nie płacz i nie błagaj (nie mówie, ze to robisz, uwaga jest
      ogólna)
      3. Pod żadnym pozorem nie godź sie na łozko i nie wmawiaj sobie, ze
      to coś pomoze, a jesli ewentualnie odmówisz pójdzie do tamtej. Jesli
      nie odmówisz też pójdzie, a ty się kiepsko poczujesz.
      4. "Porozmawiaj" sama z soba i stań w obliczu prawdy- jest jak jest
      teraz, nawet jeśli kiedyś był midealnym facetem - liczy się tu i
      teraz, nie mozna kochać wspomnień.
      5. Wycisz się
      6. Nie narzucaj mu się, reaguj na jego potrzeby, gdy poprosi
      7. Nie strasz go "zniszczeniem" przy rozwodzie, madry człowiek nie
      ostrzega przeciwnika przed czasem, on cie nie ostrzegał, ze zacznie
      zdradzać.
      8.
      Odradzam próby rozmowy z ta kobietą - prawdopodobnie nic to nie da,
      za to postawi kochanków w sytuacji romantycznych ofiar, co ich
      scementuje.
      9. Jeśli wyrazi (mąż) chce naprawy waszych relacji nie gódx sie na
      to bezwarunkowo, np. przy załozeniu, ze bedzie sie nadal spotykał z
      nią.
      10. postaraj sie zgromadzic dowody zdrady (pamietaj, ze w sadzie
      moze się wyprzec), ale nie pokazuj mu ich i nie wszczynaj kłotni -
      to nic nie da, a bedzie wiedział co na niego masz,.
      11. miej swiadomosc, ze mze sie nie udać, wiec nie czekaj zaraz na
      efekty strategii, ale zdawaj sobie sprawe, ze to jedyna strategia,
      która moze dawać szanse. Wiszenie z płaczem na gosciu i gadka o
      dzieciach nic nie da, sprawy zaszły za daleko.
      • kobieta_na_pasach Re: Przede wszystkim zastanów się 29.05.09, 10:16
        wszystkich punktow dotrzymalam, poza 10tym, i teraz zaluje.
        • kora3 Kobieto na pasach ... 29.05.09, 10:20
          to sie dobrze pisze, kiedy sie ma taka sytacje za sobą i się ja
          przezyło, a teraz ona jest wposmnieniem...Kiedy zcłowiek w takiej
          sytuacji jest łatwo popełnia błedy w dobrej wierze, łatwo mu
          uwierzyć w kłamstwa kochanej osoby itepe. Nie wyrzucaj sobie, ze nie
          dotrzymalas tego punktu - kazdy popełnia błedy.
          • kobieta_na_pasach Re: Kobieto na pasach ... 29.05.09, 12:54
            kora3 napisała:

            > to sie dobrze pisze, kiedy sie ma taka sytacje za sobą i się ja
            > przezyło, a teraz ona jest wposmnieniem...
            >

            niczego nie mam za soba. dopiero wszystko przede mna
            • kora3 Re: Kobieto na pasach ... 29.05.09, 14:53
              kobieta_na_pasach napisała:

              > niczego nie mam za soba. dopiero wszystko przede mna

              pisząc to zdanie miałam na myśli siebie:), ze mnie sie łatwo pisze
              coś takiego po kilku latach od zdrady i po rozstaniu z kims kto
              zdradził.
              • kobieta_na_pasach koń klu zja 29.05.09, 14:57
                tak se wymyslalam po ciezkiej lekturze tego watku i aktywnym w nim
                udziale,ze kobiety genralnie mozna podzielic na:
                zdradzane
                zdradzajace
                jeszcze nie zdradzane
                No i mi ulzylo:)
                • kora3 Re: koń klu zja 29.05.09, 14:59
                  podział mocno nieścisły - bycie zdrazanym nie wyklucza zdradzania, a
                  poczucie, ze sie zdradzanym nie ejst nie wyklucza, ze sie jest :)
                  • kobieta_na_pasach Re: koń klu zja 29.05.09, 15:03
                    kora3 napisała:

                    > podział mocno nieścisły - bycie zdrazanym nie wyklucza zdradzania,
                    a
                    > poczucie, ze sie zdradzanym nie ejst nie wyklucza, ze sie jest :)

                    no przeciez zdradzany moze byc jednoczesnie zdradzajacym, a poczucie
                    kwalifikuje sie do tej trzeciej grupy.
                    • kora3 Re: koń klu zja 29.05.09, 15:06
                      w sumie tak:)
                      dla mnie ze zdrady wynikneły korzysci :)
                      1. nabrałam sporego dystansu do wierzeń w wiernosc innych na moim
                      własnym poziomie
                      2. dokonałam analizy swego postepowania i już wiem, co z mojej
                      strony było dop zmiany

                      w zasadzie nie załuję:)

                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                      żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
    • szalona.manuela Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:11
      Nie odpuszczaj.
      Jego chwilowe zauroczenie minie, jeszcze momencik i zacznie się proza i
      prawdopodobnie przejrzy na oczy. Co więcej, utrudniaj mu spotkania z nią,
      powiedz jej, że sobie nie życzysz, nie siedź cicho i nie podkulaj ogona.
      Wszystko da się naprawić, jeżeli ludzie potrafią sobie wybaczać, a wy jak widać
      potrafiliście, skoro ileś miesięcy umieliście dbać o związek, więc tym bardziej
      myślę, że się dogadacie.

      Wiecznej szalonej miłości nie ma, jest umiejętność życia razem, sprawianie
      przyjemności drugiej osobie i wychowywania dzieci, które macie.
      Jak po kilku miesiącach..może trzech, może pięciu nic się nie zmieni, to wtedy
      pomyśl o rozstaniu.
      A ktoś wyżej piszący o alimentach gó... wie za przeproszeniem, dla dzieci rozwód
      rodziców jest traumą porównywalną do śmierci jednego z nich, a takie traumy
      lubią procentować w przyszłości depresjami i innymi schizami.
      • przemmia77 Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:14
        szalona.manuela napisała: Nie odpuszczaj.
        Jego chwilowe zauroczenie minie, jeszcze momencik i zacznie się proza i
        prawdopodobnie przejrzy na oczy. Co więcej, utrudniaj mu spotkania z nią,
        powiedz jej, że sobie nie życzysz, nie siedź cicho i nie podkulaj ogona.
        Wszystko da się naprawić, jeżeli ludzie potrafią sobie wybaczać, a wy jak widać
        potrafiliście, skoro ileś miesięcy umieliście dbać o związek, więc tym bardziej
        myślę, że się dogadacie.

        Siłą ma pana zatrzymać,gdy będzie z walizkami stał u wyjścia?
        Najwidocznie coś nie zagrało,skoro pan zakofał się w innej.Nie rokładam teraz
        winy na którąś ze stron.
        • kora3 Trochę za bardzo upraszczasz Przemio 29.05.09, 10:17
          ale nie rozwazając teraz o "winie" którejkolwiek ze stron bo to dosc
          skoplikowane bywa, myslę, ze masz rację co do tego, ze siła się
          nikogo nie zatrzyma.
          Uwazam, ze strategia przedmówczyni naszej i jej rady sa kula w płot -
          ponizające i jeszcze bardziej rodzace niechec drugiej strony. No,
          ale moze jest do nich przekonana.
          • szalona.manuela Re: Trochę za bardzo upraszczasz Przemio 29.05.09, 10:20
            Poniżające to może być proszenie kochanki, a nie żony.
            Większość w tym wątku tak wzniośle pisze o godności.

            Tyle, że dumnie podniesiona głowa do góry nie zastąpi dzieciom ojca
            uczestniczącego w ich życiu codziennym, nie zastąpi rodziny. Kobiety są
            mądrzejsze (na ogół) od facetów i to jest ich duma, to co wewnątrz, a nie to co
            na pokaz.
            • kora3 Re: Trochę za bardzo upraszczasz Przemio 29.05.09, 10:27

              szalona.manuela napisała:

              > Poniżające to może być proszenie kochanki, a nie żony.
              > Większość w tym wątku tak wzniośle pisze o godności.

              No wiekszosc pisze, bo wazna ...czasem ludzie robią cos w amoku, z
              szalonej miłosci, we wsciekłosci a potem sami przed sobą latami sie
              wstydzą tego.

              Proszenie o uczucia zawsze, ktokolwiek to robi jest ponizające.
              >
              > Tyle, że dumnie podniesiona głowa do góry nie zastąpi dzieciom ojca
              > uczestniczącego w ich życiu codziennym, nie zastąpi rodziny.

              wiesz, socjologicznie rzecz ujmując rodzina to sa wiezi, a nie
              wspólny dom, papiery itp. Dlatego m.in. dorosłe dzieci opuszczające
              dom rodziców i zakładające własne gniazda nie przestają być ich
              rodziną. Kazdy robi jak uwaza i ma do tego prawo. Ja wiem, ze
              najlepsza stategia jest ta, którą podałam watkodawczyni,
              potwierdzają to też zresztą psychologowie zajmujący sie tematem. Ale
              zrobi jak zechce.


              Kobiety są
              > mądrzejsze (na ogół) od facetów i to jest ich duma, to co
              wewnątrz, a nie to co
              > na pokaz.

              Wiesz co? Na takie wnioski najlepiej jest obejrzec sobie (serio,
              serioo) jakis film, w którym kobieta błaga faceta, zeby z nia był, a
              on nie chce. Jak sie to zobaczy z boku z perspetywy obserwatora
              widok jestdaleko bardziej żałosny niz ci się zdaje. wersja
              hardcorowa do zobaczenie takiej sytuacji na żywo, w rodzinie, albo u
              znajomych.
              Miłosc wymaga stanowczości to nie tylko zdane, ale tytuł ksiązki,
              poszukaj jej sobie w sieci, bedziesz wiedziec o co mi chodzi.
        • szalona.manuela Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:17
          No i co z tego, że nie zagrało? A komu w życiu gra wszystko idealnie non stop?
          To co, każdą rzecz należy odpuszczać jak się coś zaczyna chrzanić? Małżeństwo?
          Rodzinę?
          Tak, może nawet zatrzymać siłą, jak facet dostanie kubeł zimnej wody na łeb, to
          może otrzeźwieje.
          • przemmia77 Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:21
            To nie działa tak manuelko jak mówisz.Nikt nie jest w stanie zmusić nikogo do
            uczucia.
            Osobiście nie szarpałabym się z panem.Dobry związek to zrozumienie,miłość i
            chęci dwojga do bycia razem;-)
          • tarantinka Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:27
            no jasne powinna przywiazać go do kaloryfera i nie dawac jeść
            • przemmia77 Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:30
              taaaaaaa;-)
          • kora3 Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:35
            szalona.manuela napisała:

            > No i co z tego, że nie zagrało? A komu w życiu gra wszystko
            idealnie non stop?

            no zapewne nie i to jest raczej normalne.
            mysle,ze przedmówczyni naszej nie chodzi o to, zeby się za taki stan
            rzeczy całkowicie obwinić, a o to, zeby na własny uzytek poszukac
            też genezy tego stanu rzeczy po swojej stronie.
            Jest to przyznaję dosc niebezpieczne, bo mozna popasc w sytuacje,
            kiedy chcac usprawidliwić zdradzajacego bierze się całkowicie winę
            na siebie. A nie o to chodzi. Chodzi o trzeźwa ocene sytuacji, DLA
            SIEBIE i na własny uzytek.

            > To co, każdą rzecz należy odpuszczać jak się coś zaczyna chrzanić?
            Małżeństwo?
            > Rodzinę?

            Wcale nie biega o to, że ma się z załozenia odpuścic. Chodzi o to,
            żeby nie dodawać asów zdradzającemu ze swojej talii, bo i ak ma
            wiecej atu niz zdradzony.

            > Tak, może nawet zatrzymać siłą, jak facet dostanie kubeł zimnej
            wody na łeb, to
            > może otrzeźwieje.

            teraz to bajdurzysz - skomlenie, wieszanie się, zalewanie łzami i
            kleczenie (wersja rzerysowana) to nie ejst kubeł, to jest ponizanie
            sie bez potrzeby. Tak to juz jest, że zarówno faceci, jak i babki
            lekceważ ludzi, którzy się im narzucają. Nic na to nie poradzsz.
            jesli ktos z Toba nie chce byc, nie bedzie nawet gdybys stanęła na
            rzesach. A jeśli to chwilowe zauroczenie i dopuszczasz myslze chcesz
            jeszcze z tym kims być, najgorsze co mozesz robic to blagac, sledzić
            i gadać z kchankami.
          • kontrowersja_a Re: Z własnego doświadczenia... 29.05.09, 10:50
            szalona.manuela napisała:

            > ... jak facet dostanie kubeł zimnej wody na łeb, to może
            otrzeźwieje.

            Do następnego razu? Super.
            Najlepszy sposób dla autorki na nabawienie się nerwicy - życie z
            cieniem obawy czy to się powtórzy. Podświadome doszukiwanie się
            symptomów zdrady.
            Szkoda życia! A na pewno szkoda poświęcać je dla kogoś kto ma nas w
            nosie. Ba, mało powiedziane ma nas w nosie!
    • elegia Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 10:36
      ..wspolczuje ci koszmarnej sytuacji
      jedno co moge ci powiedziec to: nie ulatwiaj mu zycia
      moze zaproponuj, ze to ty sie wyprowadzisz z domu a on niech zostanie z dwojka
      dzieci, ty mozesz codziennie sie z dziecmi widziec! nowa partnerka niech sie
      przyzwyczai do ukochanego bigajacego po pracy szybko po dzieci do przedszkola i
      gotujacego obiadki. ty stan na nogi i plac te cholernie wysokie alimenty, ktore
      sa w tym popierzonym kraju przyznawane (ironia).
      on chce rozwodu...niech przekona sie co to znaczy ODPOWIEDZIALNOSC za czyjes zycie.
      • dzikoozka Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 10:42
        Teoretycznie wszystko pieknie, tylko co powiedzisć dziecku? mamusia
        nie bedzie cie kłądła spać kochanie bo musi zamieszkac gdzieś
        indziej? RElacja matka - dziecko jest zbyt silna na takie
        rozwiazanie, a i cierpienie dziecka bardzo duze w takiej sytuacji.
        Codzienne "widzenia" tego nie zmienią.
      • przemmia77 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 10:51
        Hmmmm,przemyślałaś swą wypowiedź?Ty tak byś postąpiła?
        • elegia Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 11:16
          drogie matki polki, za dzieci ODPOWIEDZIALNI sa obydwoje rodzicow!!!
          co poniektorym umyka ten bardzo istotny element.
          rozumiem, ze dzieci nie sa przywiazane do tatusia, ten moze sie zawsze zmyc z
          domciu do nowej wybranki a dzieci nawet nie zauwaza!!!?
          plus matka w depresji i bez checi do zycia a byc moze rowniez z mniejszym
          uposazeniem finansowym nie stanowi problemu?
          • przemmia77 Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 11:20
            Rozumiem ,ze mowa tutaj jest o dorosłych osobach z dziećmi,a nie dzieciach co
            mają dzieci.Rodzice odpowiedzialni są i owszem za swoje potomstwo,zarówno
            mamusia jak i tatuś i oboje są dzieciom potrzebni.Dorosła osoba jednak powinna
            się zachowywać racjonalnie.Różnie się w życiu układa i czasem trzeba przyjąć ,to
            co następuje.Matka dwojga dzieci nie moze sobie pozwolić na
            depresje.Facetów,męzów można mieć kilku,a dziecko jest i zawsze będzie mamine;-)
          • dzikoozka Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 11:29
            Nadinterpretujesz. Nikt nie neguje tego, ze odpowiedzialne są obie
            strony. I nikt nie twierdzi, że ojciec znika z życia dziecka
            bezboleśnie (twierdze wręcz przeciwnie).
            Chodzi o to, ze Twoje rozwiazanie jest awyonalne dla przecietnej
            matki małęgo dziecka. Jesli nie karmi - to stanowi jednak centrum
            świata dziecka, ojciec oczywiscie też jest b. ważny dla niego ale z
            reguły podstawą poczucia bezpieczeństwa jest relacja z matką. Nie
            piszę, że tak jest ZAWSZe ale najczęściej. I teoretycznie - masz
            pełne prawo twierdzić ze tak jest niedobrze / niesprawiedliwie /
            niesłusznie. Ale niestety tak jest i sytuacja gdy matka
            niejako "porzuca" dziecko na długi pod opieką ojca bardzo źle odbija
            się na dziecku, nie mówiac juz o społęcznym odbiorze takiego
            zachowania matki. I tutaj znowu możemy oburzać sie na to, że to
            niesprawiedliwe (ojców sie tak nie potępia) ale tak właśnie będzie w
            rzeczywistosci. My tutaj nie mamy kreowac nowego sprawiedliwego
            swiata, mamy pomóc indywiduum jakim jest autorka w tej konkretnej
            sprawie.
            • mruff Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 12:27
              Ciekawa jestem jakby toczyły się losy takiego faceta i kochaneczki,
              gdy w dniu wyprowadzki do kochanki żona wręcza mu 10 dodatkowych
              toreb w które spakowała dzieciaki-wszak to są i jego dzieci.

              Kurffa dlaczego zawsze kobiety tak kurczowo trzymają swoje dzieci?
              Dlaczego zawsze (no w 99% )facet sobie idzie jak wolny nastolatek do
              nowej cizi i widocznymi konsekwencjami są tylko alimenty?
              Dlaczego zdradzona kobieta chce/pozwala na rozwój sytuacji,że
              zostaje sama z 2 małych dzieci i zapierdziela zeby związać koniec z
              końcem?
              • dzikoozka Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 15:20
                Bo z reguły kobiety sa bardziej odpowiedzialne, bardziej kochają
                dzieci, są bardziej altruistyczne.
                • thecadencja Re:... Ważne aby wtedy świat się nie skończył 29.05.09, 15:25
                  "Droga Redakcjo,

                  Proszę o pomoc.
                  Jadąc do pracy zostawiłam w domu męża, jak zwykle na sofie przed TV.
                  Nie ujechałam daleko, kiedy silnik nagle odmówił posłuszeństwa.
                  Wróciłam pieszo do domu żeby poprosić męża o pomoc, a kiedy weszłam
                  nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Mąż baraszkował w sypialni z
                  córką sąsiadów.Ja mam 32 lata, mąż 34, a córka sąsiadów 22. Byliśmy
                  z mężem razem od 10 lat.
                  Kiedy go skonfrontowałam, załamał się i wyznał, że miał te relacje
                  przez ostatnie 6 m-cy. Od czasu kiedy stracił pracę, miał potężnego
                  doła i czuł się zupełnie bezwartościowy.
                  Postawiłam ultimatum: albo ona albo ja.
                  Kocham męża, ale od czasu postawienia przeze mnie tego warunku
                  nastąpiły \"ciche dni\". Odmówił pójścia na terapię rodzinną i
                  czuje, że tracę z nim kontakt.
                  Droga Redakcjo, błagam o pomoc.

                  Z poważaniem
                  Eugenia.



                  Odpowiedź;

                  Droga Eugenio.

                  Powodów nagłego zatrzymania się silnika może być kilka.
                  Sprawdź przede wszystkim czy nie ma przerwy w dopływie paliwa. Jeśli
                  dopływ paliwa jest OK, sprawdź czy nie ma jakiegoś luźnego przewodu
                  elektrycznego w systemie wtryskowym. Jeśli jest on w porządku,
                  prawdopodobnie błąd leży w pompie paliwowej podającej zbyt niskie
                  ciśnienie do silnika.
                  Mam nadzieję, że to pomoże.

                  Z poważaniem
                  Andrzej
                  • dzikoozka Re:... Ważne aby wtedy świat się nie skończył 29.05.09, 15:30
                    O yeeeeeah :)
                    to jest chyba coś co sie nazywa
                    różnice w percepcji czy tak jakoś
    • big__mama Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 12:02
      Pytanie zasadnicze: czy Ty go kochasz? Czy chcesz walczyć?
      Jeśli tak, to może przemyśl taką umowę: on się wyprowadza do swojej
      nowej pani, ale bez rozwodu. Co innego ukradkowe spotkania, co
      innego mieszkanie razem. Rozwód dostanie po roku jeśli nie zmieni
      zdania a przez ten rok będzie przez trzy dni w tygodniu będzie
      spotykać się z dziećmi.
    • i.see.you.baby Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 12:02
      mam wrażenie że Twojemu mężowi znudziła się i sprzykrzyła praca nad związkiem,
      bardzo to przykre.
      mogę dać sobie rękę uciąć że jak opadnie trochę zauroczenie nową panią to Twój
      mąż może nawet zechce do Ciebie wrócić...
      • dianapuc Re: Zdrada - proszę pomóżcie 29.05.09, 12:19
        Hej, to co piszesz, to naprawdę przykra sprawa, ja wcale bym się nie zdziwiła,
        gdyby kiedyś okazało się, że ten "romans" jest głęboko przerysowany, facet po
        prostu znalazł coś co przyprawia Cię o ból głowy. Nie interesowałaś się nim
        wcześniej - wg jego przekonania. Teraz interesujesz się za wszystkie czasy. Nie
        wiem jaki jest Twój stosunek, do jego odejścia, prosisz, żeby tak nie mówił,
        żeby nie podejmował pochopnie decyzji, czy nie wdajesz się w dyskusję? Bo to
        również może mieć wpływ na rozwój sytuacji. Jeśli prosisz o to żebyście dali
        sobie szansę, facet czuje, że to Tobie bardzo zależy, nic nie sprawia takiej
        satysfakcji, jak poniżanie żony, która po 7 latach wyznaje mu miłość. Dobrze by
        było gdybyś twardo powiedziała, chcesz rozwodu, proszę bardzo. Spokojnie musisz
        poczekać na to co się będzie działo. Śmierdzi to szantażem.
    • kobieta_na_pasach 3 w nocy? 29.05.09, 13:03
      zastanawiam sie, kto pisze w necie o 3 w nocy? albo, jak nasza
      zdradzona, kobieta, ktora nie moze spac z natloku mysli,albo
      kochanka, ktora chce zemscic sie na zonie swojego kochasia.pisze to,
      bo emaile , w ktorych dowiadywalam sie o tym,ze moj maz ma romans
      pisala tez osoba gleboka noca. oczywiscie nie wiem do tej pory, kto
      to byl, ale nikt postronny, a za taka osobe uwazala sie tamta osoba,
      nie wstawalby specjalnie o 1 czy 3 w nocy i pisal donosy. jak
      myslicie?
      • big__mama Re: 3 w nocy? 29.05.09, 14:50
        Jakoś nie zdziwiłoby mnie to, że nie może spać.
        • kobieta_na_pasach Re: 3 w nocy? 29.05.09, 14:53
          .big__mama napisała:

          > Jakoś nie zdziwiłoby mnie to, że nie może spać.

          a czy ja sie dziwie? ja tylko dociekam
          • kora3 no nie ma się czemu dziwić 29.05.09, 15:33
            człowiek który ma problem rzadko dobrze sypia ...
            ale nie zawsze nocne pisanie zaraz ma jakies ukryte dno. JA np.
            miewam tak, że jeśli jestem bardzo zmeczona potrafię "pasc"
            popołudniu i ...zbudzić się o godz. 2 np. wtedy mi się nie chce spać
            z godzinę i jak mam ochote to zdarza mi sie zasiąść przed kompem
Inne wątki na temat:
Pełna wersja