Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciółmi

02.06.09, 15:52
Potrzebuję pomocy obiektywnych ludzi... Wypadło na was, kobiety, ale podejrzewam, że facetów też tu sporo.

Mam przyjaciółkę (tak, z mojej strony to coś więcej). Przyjaciółka ma ostatnio problemy z facetem. Spędza z nią mało czasu, nie przyjeżdża na umówione spotkania, mówi o sobie, że nie potrafi się zmienić, jest kiepskim chłopakiem. Ona przeżywa.

Sobota, proponowałem jej wypad na juwenalia z moimi znajomymi. Telefon wieczorem, chce jechać. Spotykamy się, ma podły humor, który widać na około wszędzie. Ale z upływem czasu się poprawia, włącza się do rozmów, śmieje się, pijemy piwo. Zaczynamy zbierać się do wejścia na koncert, ona idzie do wc, wraca ze łzami w oczach, nie odzywa się, ciągnie się z tyłu. Pytam, co się stało, odpowiada, że rozmawiała z facetem. I płacz. Znajomi ciągną na koncert, odmawiam, idziemy usiąść, pytam, czy chce pogadać, bez odpowiedzi. Siedzi i przeżywa, ja obok, fajek za fajkiem. Pytam, czy nie chce się pobawić i zapomnieć, mówi, że chce wracać do domu. Mówię, że ją odwiozę, odpowiada, że nie ma potrzeby, poradzi sobie, ja się sprzeciwiam, w końcu mieliśmy wracać razem, nie chciałem, żeby wracała sama po północy do domu, chociaż wiem, że pewnie by sobie poradziła. Mówię jej, że ją odwiozę, a potem wrócę pewnie do znajomych. Wracamy w milczeniu, dojeżdżamy do pewnego miejsca na mieście, skąd ona chce wracać na piechotę do domu, z godzina drogi. Mówi, że wolałaby zostać sama, ja odpowiadam, że nie zostawię jej w środku miasta samej. Idziemy 10 minut w milczeniu, nagle zaczyna ryczeć, przytulam, siadamy gdzieś, opowiada, co się stało zdawkowo (na jej prośbę o rozmowie odpowiedział "nie mam o czym z tobą gadać, nie kumam cię" plus gdzieś tam umieścił rozdzierające jej serce "kocham cię i bardzo mi na tobie zależy"), ja tłumaczę, że gościowi nie zależy tak samo, jak jej, i trzeba to skończyć, bo będzie to tylko pasmo udręk dalszych, wolałem szczerość niż mówić to, w co nie wierzę. Idziemy dalej, czasem rzuca jakąś myśl, ja odpowiadam, ale generalnie milczymy. Czuję się źle, że nie potrafię zbytnio jej pomóc, nie wiem, co robić. Proponuję rozmowę, nie odpowiada. W pewnym momencie, już niedaleko celu, wkurza się, mówi, że dalej idzie sama i koniec. Na mój sprzeciw (brakowało 300 metrów do celu) podnosi na mnie głos, w końcu odwraca się i idzie. Ja proszę ja o telefon, kontaktuję się ze znajomymi, których zostawiłem, i rozstajemy się. Do dziś się nie odezwała, a kontakt mamy raczej codzienny.

Mam problem. Nie potrafię przestać się denerwować i martwić, stresuje mnie, że się nie odzywa. A z drugiej strony słyszę z różnych stron, że super, że tak się zachowałem, że byłem przy niej i że powinna być wdzięczna, a nie się na mnie wściekać. Mówią, żebym zapomniał o problemie i poczekał, póki sama się nie odezwie, ale kłóci się to z moim postrzeganiem przyjaźni: chciałbym odezwać się i chociaż spytać, jak się czuje, a nie urządzać swojego focha.

Ogólnie mam z tym problem. Ktoś robi mi przykrość (w szczególności chodzi o nią), a ja po 1 dniu mam ochotę o tym zapomnieć byle znów się z nią spotkać i pogadać, mogę jej wybaczyć wszystko. A jednocześnie mam trochę żal, że chyba tego nie ceni nic a nic, który w emocjach czasem wychodzi i pogarszam nim tylko sytuację.

Sytuacja jest przykładem, a potrzebuję obiektywnej pomocy: jak układać sobie relacje z ludźmi, których uważam za przyjaciół? Na ile im pozwalać, co wybaczać, kiedy relacje ochładzać, kiedy robi się nieprzyjemnie (nie do końca z mojej winy)? Uważam, że jestem człowiekiem, który daje dużo z siebie, rzadko kiedy mogę powiedzieć, że tyle samo otrzymuję. Wiem, że nie powinienem nic oczekiwać, ale jednak tkwi we mnie pewien żal. I pojawia się przeczucie, że powinienem stać się większym egoistą, bardziej myśleć o sobie, ale to jest akurat coś, do czego czuję lekki wstręt. Rozsądek mówi, nie odzywaj się, jeśli jej zależy na tej relacji, odezwie się sama, jeśli nie, pozbędziesz się "przyjaciółki". Emocje mówią, dzwoń, pokaż, że ci zależy, że się interesujesz.

Dzięki za lekturę i mam nadzieję, że bardziej doświadczeni ludzie będą w stanie troszkę mi pomóc, za co też z góry dziękuję...
    • lacitadelle Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 02.06.09, 16:08
      > ja tłumaczę, że gościowi nie zależy tak samo, jak jej,
      > i trzeba to skończyć, bo będzie to tylko pasmo udręk dalszych

      spróbuj zastosować tę radę do siebie.
    • tygrysio_misio Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 02.06.09, 17:25

      gdyby mi bardzo zalezalo na przejsciu sie samej, posiedzeniu gdzies... a ktos z
      kim jestem wymuszal na mnie co innego..tez bym byla wsciekla

      kiedy ktos mowi "nie", a potrzebuje wsparcia to po nim widac

      po niej bylo widac,ze chce byc sama, a Ty byles zaborczy..to sie wydarla

      nastepnym razem zostaw ja sama skoro tak bardzo tego chce w takich chwilach

      no i zaloze sie,ze nie poszla od razu do domu...i co Ci to dalo,ze ja odwiozles?
      • clam1985 Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 02.06.09, 18:33
        tygrysio_misio napisała:

        > no i zaloze sie,ze nie poszla od razu do domu...i co Ci to dalo,ze ja odwiozles?

        Nie dało mi ostatecznie nic. Może tyle, że bezpiecznie dotarłą w okolice domu... W końcu o to chodziło. Trochę się też wygadała. Na początku było widać, że mówi "nie", bo nie chce mi psuć zabawy. Potem zachciało się jej samotności.

        Byłem za natrętny, ale intencje miałem złote. Chyba można to zrozumieć...
        • mamba8 Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 03.06.09, 10:29
          poprostu szanuj to, jak ktos mowi nie.
          • uprowadzona_agata Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 03.06.09, 12:04
            No akurat w tym przypadku się nie zgodzę. Gdyby puścił dziewczynę
            samą w środku nocy, żeby włóczyła się po mieście, to by był szmatą i
            nieważne, że ona tego nie chciała.
    • skarpetka_szara Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 02.06.09, 19:15
      osobiscie jestem zwolenniczka granic. Jezeli ich nie narysujesz
      wczesnie w znajomosciach, to niestety mozesz byc zadeptany - nie
      dlatego ze ludzie sa wstretni, nie nie, tylko dlatego ze ludzie nie
      beda wiedziec na ile moga sobie pozwolic z Toba.

      np: ja mam przyjaciol z lat dziecinstwa, i oni moga sobie pozwolic
      na naprawde duzo - ale to z wiekiem przyszlo, gdyz znamy sie od
      podszewki, widzielismy siebie ryczacych, i w najgorszych chwilach,
      tak samo jak w najlepszych.

      Ale osoby "niewyprobowane" nie moga sobie pozwolic ze mna na ta
      sama swobode.

      A takie dawanie zbyd duzo zbyt szybko tylko sie na tobie zemsci, bo
      Twoi znajomi beda myslec ze ty po prostu taki jestes, ze dawanie
      dla ciebie to nic, jak woda - nie beda czuli ze to dla ciebie tez
      wysilek. Oczywiscie, jezeli to jest Twoja natura - dawaj - ale
      przedewszystkim dawaj sobie :szacunek, zeby nie byc
      wykorzystywanym, zeby miec duzo milosci w zyciu.
      • clam1985 Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 02.06.09, 20:29
        Bardzo mądre słowa, dziękuję.
    • krypar Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 02.06.09, 20:37
      Ludzie nie pozwólcie sobą manipulować, znam to bo i ja to robiłem i
      wobec mnie. Nigdy więcej tego nie zrobię. Wy też odróżnijcie
      szczerość od chęci zyskania czegoś.
      dwa plus dwa = pięć.
      • sijena Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 03.06.09, 11:22
        Nie do konca moge zrozumiec czemu ona plakala. na poczatku jej
        chlopak nie chce z nia gadac, pozniej mowi,ze ja kocha i mu na niej
        zalezy. Ogolnie OK, patafian jakis...ale czemu ona beczala? Ty z
        drugiej strony sprawiasz wrazenie fajnego odpowiedzialnego faceta.
        Trzymaj sie od takich panienek z daleka. One lubia byc szmacone, a
        dobra nie doceniaja. Pozdrawiam i szanuj sie!
        • clam1985 Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 04.06.09, 00:47
          sijena napisała:

          > Nie do konca moge zrozumiec czemu ona plakala. na poczatku jej
          > chlopak nie chce z nia gadac, pozniej mowi,ze ja kocha i mu na niej
          > zalezy. Ogolnie OK, patafian jakis...ale czemu ona beczala?

          Bo mówi jej to ciągle, ale ciągle następnego dnia robi to samo. I w koło macieju.

          > Ty z
          > drugiej strony sprawiasz wrazenie fajnego odpowiedzialnego faceta.
          > Trzymaj sie od takich panienek z daleka. One lubia byc szmacone, a
          > dobra nie doceniaja. Pozdrawiam i szanuj sie!

          Spróbuję :/
    • durneip Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 03.06.09, 11:51
      chcesz umoczyć kija w obcym stawie, nieładnie. dobry sposób na zakończenie
      przyjaźni.
      • clam1985 Re: Problem z przyjaciółką i ogólnie z przyjaciół 04.06.09, 00:44
        Nie zawsze ten staw był cudzy, nawet więcej czasu był niczyj, nawet sam chciał mi się raz wlać do portek, ale akurat uskoczyłem. I tak już 8 lat. Więc koleś, trafiłeś kulą w płot.
Pełna wersja