Zdeptana...

04.06.09, 09:50
Tak właśnie sie czuję. Byłam z nim prawie rok. Właśnie oczekuję
naszego wspólnego dziecka. Niestety więcej podczas tej ciąży
przepłakałam niż czułam radości. On ma ciągnące się dość świeże
sprawy z poprzedniego małżeństwa i bardzo to przeżywa. Chodzi także
o jego przyszłość zawodową więc to rozumiem. Ma już dwoje dzieci. To
będzie trzecie. Kiedy sie poznaliśmy wiedziałam, że to jest ten,
właśnie ten. Ten, kto choćby raz w życiu był zakochany, wie jakie to
uczucie. On prawie na rękach mnie nosił. Ale była od początku między
nami pewna zadra. Pieniądze. Ja żyję na przeciętnym poziomie, czasem
trudno wyrabiam na koniec miesiąca. On jest przyzwyczajony do
wystawnego życia, w którym pomagała mu żona zarabiająca również
kokosy. Ja niestety pod względem zarobków nie mogę się z nią równać.
Chcę coś jednak zrobić żeby podnieść swój status materialny. Nie
zaszłam w ciążę, żeby korzystać z jego pieniędzy, na które ciężko
pracuje ale mam żal, że nie chce mi pomóc. Nie ma zamiaru ze mną
zamieszkać, bo twierdzi, że wynajmowanie mieszkania to wydawanie
pieniędzy bez sensu. A on chce budować dom. Owszem, ale jeśli nie
będziemy razem mieszkać, to jak będzie wyglądał nasz związek, jego
kontakty z dzieckiem? Nie wiem co robić, kocham go nadal. Czy
walczyć czy się poddać?
    • beata-12345 Re: Zdeptana... 04.06.09, 10:10
      Trochę pochopnie zdecydowałaś się na dziecko, nie wiedząc, czy on w
      zamierza uczestniczyć w jego wychowywaniu. Pociesz się, że nie
      będziesz pierwszą samotną matką w tym kraju. Wiele kobiet samotnie
      wychowuje dzieci i nie jest to żadna tragedia. A jego do niczego nie
      zmusisz, poczekaj, niech sam się określi, na ile chce uczestniczyć w
      jego wychowaniu. Jak nie będzie chciał, to mu załóż sprawę o
      alimenty, jak się dziecko urodzi, i tyle. Nic więcej nie możesz
      zrobić.
      • sienmuza Re: Zdeptana... 04.06.09, 10:35
        Pewnie masz rację. Z tym szybkim zajściem w ciążę pewnie też. Ale
        ostatnią rzeczą na ziemi jakiej bym sie spodziewała była taka jego
        reakcja. Twierdził, że chce mieć ze mną dziecko, nie
        zabezpieczaliśmy się prawie wcale, biorąc tym samym pod uwagę
        ewentualność poczęcia. Nie jesteśmy przecież nastolatkami. Ja
        podchodziłam do tego w ten sposób, że przecież go kocham, on kocha
        mnie, troszczymy się o siebie, oboje chcemy mieć dziecko w
        przyszłości (byłam przekonana o tym, że z zajściem w ciążę będę
        miała trudności o ile w ogóle będzie to możliwe, więc byłam
        spokojna). Wiadomość o dziecku przyjęłam spokojnie. W przeciwieństwe
        do niego.
        • vickydt Re: Zdeptana... 04.06.09, 13:36
          facet bzykał się bez zabezpieczenia, dwoje dzieci już ma więc raczej nie ma
          podstaw przypuszczać wlasnej bezpłodności, a dostał histerii gdy sie dowiedzial,
          ze jestes w ciąży????
          I jeszcze jakas 3 osoba ma wplyw na to, co o Tobie sądzi? Spieprzaj od goscia
          szpagatami, bo jego dojrzałość pozostawia wiele do życzenia. Trzymaj się babko.
    • zwierzakowa1 Re: Zdeptana... 04.06.09, 10:35
      A gdzie on mieszka teraz? Bo skoro strasznej biedy nie klepie to raczej nie z
      byłą żoną. Wygląda na to że on nie chce z tobą zamieszkać, niekoniecznie ze
      względu na oszczędność.
      • sienmuza Re: Zdeptana... 04.06.09, 10:41
        Nie możemy zamieszkać u niego, ponieważ tymczasowo mieszka u
        znajomych w ciasnej kawalerce. Pewna osoba wmówiła mu, że poleciałam
        na jego majątek, a zaszłam w ciążę z premedytacją, żeby mnie
        utrzymywał. To ważna dla niego osoba. On czasem dawał sie wciągać w
        te omamy, innym razem po przemyśleniu wszystkiego twierdził, że
        przecież i tak chciał mieć dziecko i cieszył się z niego. Ale
        materializm wziął górę.
        • zwierzakowa1 Re: Zdeptana... 04.06.09, 10:49
          No to nieładnie się zachował. Możesz mu jedynie przypomnieć że świadomie
          uprawiał sex bez zabezpieczenia.
          A pytałaś go wprost co zamierza?

          Jeżeli nic nie zamierza to czeka cie taka droga jak ktoś napisał w poście
          powyżej (alimenty itp).

          (I jak ja cholera nie lubię jak facet jest taki podatny na wpływy, szczególnie
          jeśli chodzi o jego związek z kobietą.)
    • dzikoozka Re: Zdeptana... 04.06.09, 10:43
      Jakos to sie kupy nie trzyma. Jak ty i on mieszkacie osobno, to
      taniej jest chyba mieszkac razem????
      Uspokoj, sie, pomyśł o dziecku - dla jego dobra odpusć sobie faceta
      na razie. Bedzie chciał - będzie z wami, nie będzie chciał - i tak
      go nie zmusisz. Tylko wyegzekwuj spokojnie alimenty, a z resztą
      niech in sobie robi jak chce, wg. mnie to niezdecydowany, niezbyt
      odpowiedzialny gość.
    • mayenna Re: Zdeptana... 04.06.09, 11:21
      On już teraz ma obowiązek pomóc Ci w utrzymaniu się podczas ciąży.
      Radzę zbierać rachunki za wszystko - opiekę medyczną, wyprawkę dla
      dziecka, leki itp.
      Piszesz, że chcesz podnieść swój status materialny więc teraz jest
      dobry moment aby pomyśleć o dokształcaniu, studiach itp.Jeśli
      podejmiesz studia to ojciec ma obowiązek pomagać Ci w opiece nad
      dzieckiem. Znam przypadek gdzie tata pokrywa koszt opiekunki do
      dziecka.
      Ale czarno widzę Twoją przyszłośc z tym panem. Jeśli żona ma wpływ
      na jego pracę i status materialny to trudno mu bedzie zerwać te
      związki.Niechęć do zamieszkania z ukochaną kobietą, na dokładkę
      oczekującą dziecka, wiele mówi...
      Spróbuj z nim porozmawiać tak szczerze i do bólu. Przynajmniej
      bedziesz wiedziała na czym stoisz...
      Powodzenia:)
      • kontrowersja_a Re: Zdeptana... 04.06.09, 11:35
        mam znajomą, która była w identycznej sytuacji jak Twoja.
        była, bo dziecko jest już na świecie.
        nie są z tym mężczyzną razem (co nie oznacza, że tak też będzie w
        Twoim przypadku!).
        była na tyle mądra, że zbierała w czasie ciąży wszystkie rachunki
        związane z dzieckiem i teraz jej się to przyda. pod koniec czerwca
        ma sprawę w sądzie o alimenty. do czasu sprawy dostaje od ojca
        dziecka 500 zł miesięcznie, a ile potem to się okaże. miejmy
        nadzieję, że odzyska także część kosztów jakie poniosła na wyprawkę
        dla dziecka (stąd te zachowane rachunki).
        powodzenia! :)
      • sienmuza Re: Zdeptana... 04.06.09, 11:36
        To nie żona ma na niego wpływ. Element żony występuje tu raczej
        retrospektywnie. On ma po prostu porównanie i sądzę, że boi się po
        prostu odpowiedzialności już nie za dwie osoby a za pięć. Jestem o
        tym przekonana. Czy te cholerne pieniądze zawsze biorą górę? Czy
        wszyscy mężczyźni są takimi podłymi egoistami?
        • zwierzakowa1 Re: Zdeptana... 04.06.09, 12:11
          Zamieszka z tobą czy nie, za trójkę dzieci już jest odpowiedzialny.
          Zbieraj lepiej te rachunki.

          Piszesz cały czas tak jakby nie było miedzy wami żadnej szczerej rozmowy na
          temat przyszłości. Mylę się?
        • mayenna Re: Zdeptana... 04.06.09, 12:16
          Nie wiem czy wszyscy są egoistami, ale mnie się też taki
          trafił.Wierzę jednak, że jak się ludzie kochają to za wszelką cenę
          będą razem.On już się nie ma czego bać - klamka zapadła, dziecko w
          drodze, nie mieszka z żoną...Spójrz prawdzie w oczy - to najlepsza
          rada jaką teraz mogę Ci dać. Szkoda czasu na kogoś kto nie wie czy
          chce być z Tobą.Sama wiesz, że kochając kogoś chcesz z nim być,
          mieszkać, budzić się i zasypiać, razem przeżywać smutki i radości
          związane z waszym dzieckiem. Jesli on tego nie chce to siła jego
          uczuć pozostawia wiele do życzenia.
          • marzeka1 Re: Zdeptana... 04.06.09, 13:55
            "On ma ciągnące się dość świeże
            sprawy z poprzedniego małżeństwa i bardzo to przeżywa."- no wzruszające,
            naprawdę. Tak na serio, to wdepnęłaś w gó..., jakich mało. Rozmnożysz się z
            nieodpowiedzialnym facetem, który:
            - ma już 2 dzieci, ale przynajmniej eks żona jest zaradna i samodzielna finansowo;
            - nic w jego zachowaniu nie wskazuje, byś była dla niego ważna;
            Facet z opisu nadaje się do bzykania owszem, ale do tworzenia związku- na pewno
            nie. Ile jeszcze spermy wokół rozsieje?
Pełna wersja