rahamin
04.06.09, 20:40
Jestem w udanym związku, jednak martwi mnie pewna rzecz. Zawsze gdy
mówię o moich problemach, mój mężczyzna kwituje je jakimś jednym
słowem i kończy temat. Nie jestem typem marudzącej wiecznie osoby,
bardzo często sie śmieję i opowiadam wesołe rzeczy - wtedy jest nam
bardzo dobrze. Ale gdy mam ochotę się wyzalić - wtedy facet zasypia
lub odwraca się placami lub po prostu mnie lekceważy. Moje problemy
sa poważne, dotyczą nas obojga i bardzo cierpię z ich powodu - nie
chcę przeżywać ich w samotności, chciałabym z nim o nich
porozmawiać. Jak wasi faceci reagują na rozmowę o poważnych
problemach? Też unikowo? Jak to można zmienić?