zdradzam....co dalej???

07.06.09, 23:14
Witam Was bardzo serdecznie:)
Znalazłam się na tym forum z tego powodu, że tak naprawdę nie mam z
kim porozmawiać nawet o zwyczjanych sprawach i nie mowiąc już o
małżeństwie... Więc od początku moje Drogie...mam 24 lata i od 3 lat
jestem mężatką i mamy synka 3 letniego. Z mężem znamy się od 7 lat
(ja miałam 17 on 24),wiadomo już przed ślubem zdarzały nam się
krótkie rozstania i to ja zawsze wyciągałam ręce do zgody. Potem
ciąża...trudno powiedzieć czy ją chcieliśmy....po prostu
stwierdzilismy, że będzie co ma być. Potem ślub w 6msc
ciąży...bardziej wzięty z tego,że tak wypada niż z tego, że
czulismy, że mamy go wziąść. Przed slubem nie raz zdarzało się tak,
że mąż zawodził na całej linii...po slubie miałam nadzieję, że się
zmieni, że dziecko go zmieni. Ale niestety tak nie było...do lekarza
zawsze sama, nigdy nie położył chociażby ręki na brzuchu... Kiedy
mały przyszedł na świat w nocy wstawałam tylko ja(bo przecież on
pracuje), na spacery z małym ja sama, po zakupy ja sama z wózkiem...
Oddalilismy się od siebie i cała wina (jego zdaniem)jest pomojej
stronie...bo przytyłam w ciąży 30 kg. Staram się lecz jest mi pod
górkę z tego względu, że choruję na hashimoto:( Straszna rutyna
wkradła się w nasze, życie...kiedy mały miałniecały rok moi rodzice
ściągnęli mojego męza do Irlandii a ja sama zostałam z małym przez
pół roku w Polsce. Zaczęłam widziec świat w różowych barwach,
zaczęłam się po prostu usmiechać....dzwonił, że jest ok, że sporo
zarabia, że juz niedlugo dojedziemy do nich. I tak też się stało po
pół roku. Początek pobytu cudowny....co noc sex (o czym od momentu
porodu mogłam sobie tylko pomarzyć),stęsknienie. Minęły dwa
miesiące...znalazłam pracęi wyprowadzilismy się od moich rodziców i
się zaczęło...., że "posrany kraj", "że to przeze mnie się tutaj
znalał", że "gdyby nie ja otworzyłby w Polsce firmę"(jedną już miał
ale zamknął) itd...Wiele przepłakanych nocy, wyzwisk z jego strony w
czsie kłótni, zero pomocy w domu i cały czas to narzekanie "jaki ten
kraj parszywy". Ciężko mi z tym wszystkim....między nami jest cały
czas takie napięcie...byle co i on wybucha..."bo musi iść do
parszywej pracy". Tłumaczę, że to tylko czasowe (otwiera z moją mamą
i z moim bratem firmę),że trzeba poczekać na zyski z firmy, że
musimy z czegoś żyć....jak grochem o ścianę. Mały na razienie wie co
się dzieje...przynajmniej ja staram się go od tego uchronić. Nie
kochaliśmy się już ponad rok!!!!! Nie ma między nami pieszczot czy
pocałunkow!!!!Każde moje dotknięcie (nawet to przypadkowe)razi go.
Cały czas mówi, że nie będzie się ze mną kochać. Gdy wypije o
kieliszek za dużo nie panuje nad tym co mówi, ani co robi...cały
czas prowokuje do kłótni...krzyczy i byle co wyprowadza go z
równowagi.... Nie mam siły już walczyć....Nasze rozmowy ty tylko
dotyczą tego jak jego zdaniem jest tu źle albo firmy. O nas rozmów
nie ma!!! O tym czego potzrbujemy, jaki mamy problemy itd. Kiedyś
jeszcze w Polsce próbowałam porozmawiać usłyszłam odpowiedź " że jak
mam problem, to żebym napisala mu na kartce bo on problemu nie ma!!!"
Przy rodzicach staram się nie pokazywać, że mamy problemy....zresztą
chyba mi po prostu wstyd....wstyd się rozkleic i porozmawiać,
wstyd , że to mnie się przytrafia...
Kilka tygodni temu zupełnie niewinnie grałam w jedną grę on-line a
pewnym mężczyzną....zaelektryzował mnie. Jego zwykłe pierwsze
zdania sprawiły, że chciałam poznac go bliżej... Jest rozwodnikiem i
jest 10 lat starszy ode mnie(mąz jest 7 lat starszy). Przez ten
krótki czas wieczornego i nocnego pisania dowiedzieliśmy się o sobie
bardzo dużo... Wie o moich problemach z nadwagą i nie przeszkadza mu
to, że wesprze mnie w odchudzaniu, wie o problemach z mężem, wie o
dziecku i calkowicie to akceptuje i z tego co pisze zaakceptowałby
dziecko partnerki. Sam ma córeczkę z ex. Jest zupełnie inny niż mój
mąż i miał dokładnie te same problemy w związku.... Obydwoje
walczyliśmy o swoje związki....chceilismy rozmów z partnerami...
On "otzrymywał" seks tylko z obowiązku, ja nie mialam go wcale.
Łączy nas naprawdę dużo... Tłumaczy mi, że nie powinnam męczyc się w
chorym związku, wie, że najbardziej zalezy mi na synku, ale, że mam
nie zapominać o sobie... O tym czego ja nie mam w związku a to co on
chciałby mi dać. Nie zmusza mnie do niczego...po prostu mnie
słucha....między nami są tylko maile i rozmowy poprzez tą grę. Mam
jego numer i prosiłabym odważyła się kiedyś zadzwonic, że bardzo
chce mnie uslyszeć. Mogę dzwonic kiedy zechcę. Obydwoje pragniemy
siebie strasznie i nie przeszkadzają mu moje kilogramy. Codziennie
mamy kontakt ze sobą. Wstyd powiedziec, zle kiedys nie wytrzymalismy
i był między nami cybersex... tak bardzo obydwoje tego
potrzebowalismy. Mam jego foto...:))) Wiem, że zradzam, ale dopiero
teraz czuję, żemogę być szczęsliwa. Uwierzcie mi, że jedno moje
słowoa on ląduje w Irlandii....ale boję się...boję się drastycznych
kroków w moim życiu....co powiedzą rodzice( w końcu razem firma) ,co
powiedzą znajomi, obawa jak by było naprawdę z tym kimś. Myślę o tej
osobie 24h na dobę. Wiem co lubi czego nie lubi,co ceni a zego nie.
Dodam, że jest ze mną szczery....jest ze mną związany uczuciowo
iduchowo bardzo blisko, ale jest tez męzczyzną bez ukochanej i
czasami uprawia z kimś seź. Spoko rozumiem toale wie, że nie do
końca akceptuję. Stara się odpędzać złe mysli od siebie, że to mój
mąż a nie on śpi obok mnie.Nigdy mnie nie zawiódł.... Dziewczyny my
zakochaliśmy się w sobie.... co dalej??? Ukrywam przed mężem maila i
te nasze nocne pogaduchyq one znaczą dla nas dużo bo pimy po 3
godziny na dobę.... Kobietki co dalej robić...... Przepraszam, za
tak długą treść ael nie mam komu tak na 100% zaufać...
    • monia853 Re: zdradzam....co dalej??? 07.06.09, 23:17
      Przepraszam Was Kochane za błędy w pisowni ale klawiaturą mam
      zmasakrowaną przez synka:)))
      • think-thank zdradzaj dalej n/t 07.06.09, 23:18
        • atela Re: zdradzaj dalej n/t 08.06.09, 00:03
          Może jednak spotkać się wreszcie na żywo z tym drugim - skonfrontować
          wyobrażenia z rzeczywistością... I jeśli się nie rozczarujesz, co niestety
          bardzo możliwe, rozstać się kulturalnie z tym mężem-niemężem
    • potworski Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:01
      > po slubie miałam nadzieję (...)

      W tym momencie przestałem czytać. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że bez
      czytania reszty tych wypocin byłbym w stanie dopowiedzieć ciąg dalszy.
    • kalam07 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:21
      a co się stało że aż 30kg ! utyłaś ... to przerażające ...
      • naparstnica_purpurowa Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:26
        kalam07 napisał:

        > a co się stało że aż 30kg ! utyłaś ... to przerażające ...

        przecież napisała o swojej chorobie...
      • varna771 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:26
        kalam07 napisał:

        > a co się stało że aż 30kg ! utyłaś ... to przerażające ...

        napisała ,że w ciąży przytyła 30 kegsów :)
        • kalam07 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:38
          varna771 napisała:

          > kalam07 napisał:
          >
          > > a co się stało że aż 30kg ! utyłaś ... to przerażające ...
          >
          > napisała ,że w ciąży przytyła 30 kegsów :)

          choroba chorobą, ale jaki z tym związek (looknalem po googlach i nie znalazłem) ?

          tak z ciekawości pytam, bo nabrać 30kg w ciąży to jest spora sztuka
          • aquira Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:45
            Jej choroba jest związana z niedoczynnością tarczycy. A gruczoł ten odpowiada w
            dużym stopniu za metabolizm. Więc nie trudno jej przytyć, ale bardzo ciężko
            zrzucić dodatkowe kilogramy.
            • aquira Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 00:46
              * nietrudno
          • skarpetka_szara Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 18:38
            Wiesz, fakt faktem: to ze siedzi cale dnie i noce przed kompem
            zamiast ruszyc dupe i pocwiczyc utrudnia jej zrzucenie wagi.
            • alpepe Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 21:25
              j.w.
      • monia853 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 09:27
        kalam07 napisał:

        > a co się stało że aż 30kg ! utyłaś ... to przerażające ...

        po pierwsze....między innymi dlatego, że choruję na niedoczynnosc
        tarczycy od 10r.ż i przenigdy lekarzom nie udało się wyrównać
        poziomu moich hormonów....po drugie leczona byłam sterydami(!!!!!)
        po trzecie straszna samotność w ciąży i po niej doprowadziła do
        tego, że waga stała w miejscu. Teraz leczy mnie miłość do tego
        drugiego!!!!
        Zresztą post nie jest głównie o moich kliogramach, a o tym co
        radzicie...co dalej....jakie kroki...jak powiedzieć
        rodzinie....zwykłe Wasze opinie:))))


        • naparstnica_purpurowa Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 09:34
          monia853 napisała:

          >co
          > radzicie...co dalej....jakie kroki...jak powiedzieć
          > rodzinie....

          Przede wszystkim nie robić dobrej miny do złej gry : "Przy rodzicach
          staram się nie pokazywać, że mamy problemy....zresztą
          chyba mi po prostu wstyd....wstyd się rozkleic i porozmawiać,
          wstyd , że to mnie się przytrafia..." Informuj bliskich (rodzice,
          teściowe, koleżanki, rodzenstwo),że coś jest nie tak,że nie dajesz
          rady tego naprawić,żeby w razie decyzji o rozwodzie nie było
          wrażenia, że coś Ci nagle "odwaliło", bo cały czas było między Wami
          dobrze,a Ty gościa wyrzucasz ze swojego życia.

          Pogadaj tez z męzem o terapii - pewnie Cię wyśmieje, ale miej
          pewność,że zrobiłas wszystko, by ratowac związek.

          O wygłupie z wirtualnym seksem nikomu nie mów, bo historia
          banalna,że aż zęby bolą.
          • lesialesia Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 10:56
            nie zastanawiaj się nawet 5 minut! rozwiedź się z tym gnojem bo on ma nie po
            kolei w głowie chyba. rodzicami się nie przejmuj- skoro nie czułaś potrzeby
            powiedzieć im jak bardzo źle mąż cie traktuje to nie musisz też tłumaczyć czemu
            się rozwodzisz.
            • rachela25 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 13:49
              Piszesz że boisz sie podejmować drastycznych kroków,ale wolisz
              siedzieć cicho i żyć tak do końca z osobą która Cię tak traktuje?
              Rozwód to nic złego,to tylko w naszej polskiej kulturze ludzie
              przyjmują to jak koniec świata. A co do faceta z neta to byłabym
              ostrożna,poznaj go na żywo. W internecie każdy może być miły i pisać
              piękne słówka
        • izabellaz1 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 13:59
          monia853 napisała:

          > po trzecie straszna samotność w ciąży i po niej doprowadziła do
          > tego, że waga stała w miejscu. Teraz leczy mnie miłość do tego
          > drugiego!!!!

          Przepraszam Cię, bo ja nie lubię dowalać innym. Nie chcę żeby to tak zabrzmiało
          ale strasznie naiwnie to wszystko brzmi. Nie przejedź się ponownie.
    • izabellaz1 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 13:56
      > po slubie miałam nadzieję, że się
      > zmieni, że dziecko go zmieni

      Zawsze mnie taka postawa zastanawiała. Nie rozumiem jej do dziś.

      > Mały na razienie wie co
      > się dzieje...

      > Gdy wypije o
      > kieliszek za dużo nie panuje nad tym co mówi, ani co robi...cały
      > czas prowokuje do kłótni...krzyczy i byle co wyprowadza go z
      > równowagi...

      Ty próbujesz nas bujać, czy naprawdę łudzisz się, że 3-letnie dziecko NIC NIE WIE???

      Rozwiedź się.
    • monia853 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 18:12
      Powiedzcie mi Kochane czy jeżeli mąż udowodni przed sądem, że
      jeszcze w trakcie małżeństwa z kimś byłam to sąd może rozpatrzec to
      negatywnie dla mnie i przyznac opiekę nad synkiem ojcu? Dodam, że
      mam stałą pracę, nie jestem uzależniona od używek, i mieszkać po
      rozwodzie poki co mogę u rodziców. W życiu nie dopuszczę do tego aby
      mały był z tatą, chociaż jest z nim bardzo związany. Ale nie będę
      robić tez problemów z widywaniem się jak są uzna. Pozdrawiam:)
      • marzeka1 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 18:31
        "..bardziej wzięty z tego,że tak wypada niż z tego, że
        czulismy, że mamy go wziąść."- głupio zrobiłaś, a potem tylko głupot ciąg
        dalszy. Wiesz, co jest w tym wszystkim najgorsze, że przy takim podejściu,
        takiej bezmyślności nie masz szans na udany związek, seks- owszem, związek- nie.
    • skarpetka_szara Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 18:49
      monia853 napisała:

      Więc od początku moje Drogie...mam 24 lata i od 3 lat
      > jestem mężatką i mamy synka 3 letniego. (...) Potem
      > ciąża...trudno powiedzieć czy ją chcieliśmy....po prostu
      > stwierdzilismy, że będzie co ma być.

      Hahahahahaha, niezle, co dalej?
      Potem ślub w 6msc ciąży...bardziej wzięty z tego,że tak wypada niż
      z tego, że czulismy, że mamy go wziąść. Przed slubem nie raz
      zdarzało się tak, że mąż zawodził na całej linii...po slubie miałam
      nadzieję, że się zmieni, że dziecko go zmieni. Ale niestety tak nie
      było...

      Hahahahah, HAHAHAHAHAHAHA, a moze ze TY go zmienisz? hahahahaha...


      > Kilka tygodni temu zupełnie niewinnie grałam w jedną grę on-line
      a pewnym mężczyzną....zaelektryzował mnie. Jego zwykłe pierwsze
      > zdania sprawiły, że chciałam poznac go bliżej...

      hahahahHAHAHAHAhahaha... dalej to tylko LOL, lol, lol


      Idz dziewczyno na terapie z mezem. Maz mial problemy w pracy,
      zaczol sie wyrzywac na Tobie, ty nie potrafilas go wesprzec (nie
      mowie ze Twoja wina - po prostu nie potrafilas byc moze przez jego
      zachowanie). kolo sie nakrecalo.

      Ty piszesz i myslisz jak mala dziewczynka. Dlatego dzieci nie
      powinny miec dzieci, ani bawic sie w meza i zone. Wez ty kobieto
      poczytaj troche, doucz sie... przeciez rece opadaja.
      • monia853 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 20:13
        Akurat jesteś najmniej odpowiednią osobą do twierdzenia tego czy
        jestem douczona czy nie. A tak poza tym mąz nie ma problemów w pracy
        tylko ma problemy z pracą ogólnie....jakąkolwiek. Myślę, że mało
        znasz życie i czasami po kilku latach walki brak już po prsotu sił.
        Były wzloty i upadki w naszym związku, lecz chyba to. Może Ty
        byłabyś z takim partnerm, który nie szanuje Ciebie jako kobiety, nie
        umie mysleć o niczym innym niz o sobie, gdzie sprawy domowe i
        dziecko są na najniższym poziomie...ja nie mam zamiaru tkwić w
        chorym związku. Zbyt długo walczyłam o tą miłość....lecz w pojedynkę
        nic nie zdziałasz, więć rozwód to tylko kwestia czasu.

        I niestety muszę Cię zawieśc, że nie należę do kobiet, które
        najpierw stawiają na karierę a potem rodzinę i które rodzą dzieci w
        poznym wieku. Nie uważam , że po 4 latach znajomośći mając 22 lata
        był to zbyt młody wiek na ślub, tylko uważam, że błędem było branie
        tego ślubu wogóle!!! I akurat uwierz mi wiek nie świadczy o poziomie
        intelektualnym czlowieka, bo niestety niewiem czy zauważyłaś Twój
        poziom sięga 0 albo po prostu malo wiesz o życiu i problemach w
        małżeńswie. Bo Twoje zdanie jesttakie że walcząc 3 lata mam walczyć
        dalej???? Sorry ale poddaję się i nie zmarnuję życia z człowiek, z
        którym każdy problem dotyczący naszego życia jest szczegółem. Pozdr.
        • skarpetka_szara Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 20:47
          monia853 napisała:

          > Może Ty byłabyś z takim partnerm, który nie szanuje Ciebie jako
          kobiety, nie umie mysleć o niczym innym niz o sobie, gdzie sprawy
          domowe i dziecko są na najniższym poziomie...ja nie mam zamiaru
          tkwić w chorym związku. Zbyt długo walczyłam o tą miłość....lecz w
          pojedynkę nic nie zdziałasz, więć rozwód to tylko kwestia czasu.

          Moj maz mi takich numerow nie wywija. Przepraszam, ale jak dlugo
          walczylas? 3 lata? czyli od momentu wyjscia za maz walczylas?
          nie bylo ani troche dobrych momentow gdzie NIE walczylas?

          >
          > I niestety muszę Cię zawieśc, że nie należę do kobiet, które
          > najpierw stawiają na karierę a potem rodzinę i które rodzą dzieci
          w poznym wieku. Nie uważam , że po 4 latach znajomośći mając 22
          lata był to zbyt młody wiek na ślub, tylko uważam, że błędem było
          branie tego ślubu wogóle!!!

          Zgadzam sie ze Twoim bledem bylo wyjscie za maz. A co TY wiedzialas
          o zyciu majac 22 lata? Wiedzialas o seksie, ale nie wiedzialas
          jakiego meza wybrac. Wiedzialas jak zrobic dziecko ale nie mialas
          pojecia co to znaczy malzenstwo i jego obowiazki. Po prostu
          myslalas ze zabawisz sie w gosposie a zycie ulozy sie jak bajka. To
          mnie wkurza w mlodych laseczkach pchajacych sie to malzenstwa. To
          jest jedna z najpowazniejszych decyzji zyciowych, i sorry, ale
          niewiele jest osob ktore moga z pelna swiadomoscia podjac takie
          decyzjie i wiedza co to znaczy mowic "na dobre i na zle". Nie bede
          ci prawic moralow ale to JAK napisalas swoje zale - pokazuja Twoja
          niedojrzalosc.

          I akurat uwierz mi wiek nie świadczy o poziomie
          > intelektualnym czlowieka, bo niestety niewiem czy zauważyłaś Twój
          > poziom sięga 0 albo po prostu malo wiesz o życiu i problemach w
          > małżeńswie. Bo Twoje zdanie jesttakie że walcząc 3 lata mam
          walczyć dalej???? Sorry ale poddaję się i nie zmarnuję życia z
          człowiek, z którym każdy problem dotyczący naszego życia jest
          szczegółem. Pozdr.

          Wow!! 3 lata? naprawde tak duzo? Skoro wiesz dokladnie co zrobic
          to po co pytasz sie na forum "CO ZROBIC?" Masakra.

          A pozatym pisze i cala sie trzese ze smiechu poniewaz widze ze w
          swojej nieswiadomosci i niedojrzalosci (glupocie?) wplatujesz sie w
          nastepne gowno. Tak, dobrze przeczytalas. Ten Twoj "Ksiaze z
          Bajki" nie przyjedzie na Bialym Koniu, okarze sie zwyklym fraglesem
          z wielka wyobraznia. Wiem ze lepiej poniesc sie fantazjiom niz
          stapac po ziemi, ale masz dziecko! nie mozesz sobie pozwolic na
          bujanie w oblokach. Przeciez nie mozesz byc az tak glupia aby
          wierzyc ze facet jakiego wyobrazasz sobie przez komputer jest
          naprawde takim gosciem.

          I nie chce zebys rozwodzila sie z mezem poniewaz wybralabym
          mniejsze zlo: bo jak rozwiedzisz sie, bedziesz zyla z tym
          komputerowym gosciem (jezeli naprawde cie 'Kocha" - w co watpie!!!
          to przewiduje taka koncowke: ty, dwoje dzieci, facet totalnie cie
          olewa, ty poznajesz nastepnego na internecie, tylko ten juz nie
          chce dwoje obcych dzieci chowac - ale chetnie nagada Ci glupot aby
          cie bzyknac.
          • gobi05 skarpetka jesteś bezwzględna 08.06.09, 21:49
            > Zgadzam sie ze Twoim bledem bylo wyjscie za maz. A co TY wiedzialas
            > o zyciu majac 22 lata? Wiedzialas o seksie, ale nie wiedzialas
            > jakiego meza wybrac. Wiedzialas jak zrobic dziecko ale nie mialas
            > pojecia co to znaczy malzenstwo i jego obowiazki. Po prostu
            > myslalas ze zabawisz sie w gosposie a zycie ulozy sie jak bajka. To
            > mnie wkurza w mlodych laseczkach pchajacych sie to malzenstwa. To
            > jest jedna z najpowazniejszych decyzji zyciowych(...)

            > (...) widze ze w
            > swojej nieswiadomosci i niedojrzalosci (glupocie?) wplatujesz sie w
            > nastepne gowno. Tak, dobrze przeczytalas. Ten Twoj "Ksiaze z
            > Bajki" nie przyjedzie na Bialym Koniu, okarze sie zwyklym fraglesem

            Mimo, że paskudnie piszesz, to muszę poprzeć
            to, co masz do powiedzenia. Monia najwyraźniej
            nietrafnie ocenia przyczyny i motywy, a także
            mas problem z przewidywaniem.

            Zdarza się, że nawet osoby mądre (to ja),
            wykształcone (to też ja) i zorientowane
            w sytuacjach międzyludzkich (i to, to też ja!),
            stają się naiwne jak dzieci gdy chodzi
            o ich własne sprawy (czasami).

            Moim zdaniem Monia potrzebuje przyjaciółki,
            osoby z którą zna się latami, która nie jest
            zawistna i która patrzy realnie na rzeczywistość.
            Osoba patrząca z boku nieraz potrafi lepiej
            ocenić sytuację i bardziej obiektywnie doradzić.
            Niestety opis sytuacji na forum przez osobę
            zainteresowaną musi być obarczony subiektywizmem.
            Z tego powodu rady trzeba traktować bardzo ostrożnie.

            Skarpetka_szara nie korci cię czasem by wykazać trochę
            więcej empatii?
            • skarpetka_szara Re: skarpetka jesteś bezwzględna 08.06.09, 22:30
              gobi05 napisał:
              > Skarpetka_szara nie korci cię czasem by wykazać trochę więcej
              empatii?

              Niestety nie okazuje empatii glupocie. Rowniez nie usprawiedliwiam
              glupoty ani nie wymyslam wymowek dla glupoty. Glupi ludzie tez
              moga miec swiadomosc swojej glupoty wiec ich glupota nie moze byc
              tolerowana tylko dlatego ze sa glupkami.

              Okazuje natomiast empatie ludziom swiadomym swojego losu.... lub
              gdy mam dobry nastoj, lol, :) ;p
    • marzeka1 Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 21:18
      Moniu, kobieto, tkwisz w bezsensownym związku, w który weszłaś bez pomyślunku,
      teraz masz jakiegoś cyber kochanka, o którym piszesz "Nigdy mnie nie zawiódł....
      "- a jak on mógł cię zawieść, skoro w realu z nim nie żyłaś na co dzień????
      Tworzysz sobie nierealną wizję faceta, który być może nie istnieje. Chcesz wpaść
      z deszczu pod rynnę?
      Młodo wyszłaś za mąż i to, czego chyba ci tak naprawdę brakuje, to po prostu
      pobycia sama ze sobą, a nie pakowanie się w kolejny być może chory związek.Bo
      przez neta to facet może ci powiedzieć WSZYSTKO, możesz mieć poczucie, że to ta
      druga połówka, marzyć o powinowactwie dusz- ale żyjemy na co dzień W
      REALU.Dlatego: halo, tu Ziemia.
      • alpepe Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 21:22
        a żeby Cię Moniu dobić, to ja również choruję na hashimoto, a mam niedowagę, bo
        siedzę z dzieckiem w domu, ale się nie obżeram, by zabić złe samopoczucie :P

        A tak rzeczowo, to: pakujesz się z jednego kanału w drugi. Cyberznajomość odstaw
        na bok, męża wywal z życia, niech se kupi pluszowego pasa i na nim się wyżywa, a
        Ty bierz się za siebie. Jak ustabilizują Ci się hormony, to jeśli tylko będziesz
        chciała złapiesz wiatr w żagle, jakiś pan też się napatoczy po drodze, ale ważna
        jesteś TY i Twoje dziecko, na tym się skup.
        • alpepe Re: zdradzam....co dalej??? 08.06.09, 21:23
          alpepe napisała:

          > se kupi pluszowego psa i na nim się wyżywa
    • kam-ka zadbaj, by Twoja rodzina nie robiła interesów z m. 08.06.09, 21:34
      Podziel się z mamą informacjami o tym, co się u Ciebie w domu dzieje.

      <b>I zadbaj, by Twoja rodzina (mama, brat), nie robili interesów z tym
      mężem.</b> Jeśli będzie Cię z nim łączyło tylko dziecko, anie dziecko i firma,
      to łatwiej się rozstać.

      A rozstać się trzeba, to jest oczywiste. Lepiej już w Waszym związku nie będzie,
      może być tylko gorzej. Lepiej rozstań się teraz, póki masz spore szanse na
      ułożenie sobie życia, niż za dziesięć lat. Za dziesięć lat Twój mąż będzie miał
      pieniądze i znajdzie sobie młodszą, a Ty starsza, obciążona dzieckiem, będziesz
      żałować, że nie zadbałaś o siebie i swojego syna, gdy jeszcze była ku temu szansa.
    • moon_witch W zyciu takiego postu nie czytałam! 08.06.09, 22:30
      Dziewczyno ty się obudź! Tobie potrzebny jest ktoś do rozmów tam a
      nie życie wirtualne, ktore odegnało cie od rzeczywistości!!!
      Przecież tam masz bliskich krewnych matkę, ojca, kogoś kto ma inne
      spojrzenie na tę ogromnie chorą sytuację!

      Męczy cię twoje ego. Przeciez twój mąż mówi ci i daje wyraźnie
      znaki,ze się żle czuje na obczyźnie. Ma babę i dziecko na
      utrzymaniu. Jemu może byc cieżko, potrzebuje wsparcia zarówno
      emocjonalnego jak ekonomicznego, a tu mu siedzi na głoiwe baba z
      duza dupą i flirtuje z jakimś nieznanym gachem i ona nazywa
      miłoscią! Ratunku!!!
      Bo on jest mężczyzna wiec on uprawia seks po katach! Z tobą postąpi
      tak samo! Zobaczy cię, przerypie i pusci kantem, bo do niczego
      specjalnie nie jest mu potrzebna - gruba, naiwna baba z małym
      dzieckiem. Do tego on sie na wszystko zgadza! To juz jest znak, ze
      cos nie jest na serio. On ma wszystkie atuty zwyklego podrywacza.


      Pobawi się tobą naiwna ty i pojdzie do innej! A ty zostaniesz sama
      z małym dzieckiem, w obcym kraju i zwalisz sie rodzicom na łeb!

      Zawalcz o siebie, o swoje zdrowie, abys tych kilogramów nie miała
      wygladąła jak człowiek, przciez jesteś za młoda aby wygladać jak
      hipopotam. Znajdz zawód, pracę i pomoż rodzinie, meżowi, a nie
      chodż i myśl tylko dupą!

      To straszne aby w XXI wieku ludzie byli tacy durni i naiwni!
      • monia853 Re: W zyciu takiego postu nie czytałam! 08.06.09, 22:42
        Rozumiem, że Ty jako kobieta niegdynie miałaś problemu z nadwagą.
        Super !!! Gratuluję. Ale widocznie nie wiesz czym jest choroba
        hashimoto(może wartopoczytać?)i czym jest wynik TsH 200 gdzie norma
        powinna być 4 i gdzie nierze się taką dawkę hormonów jak ludzie po
        chemioterapii> Naprawdę szczerze Ci zazdroszczę szczupłej figury
        tylko wiedz, że przy takim wyniku mogę nie jesc nic a będę tyla...
        Po drugie to ja utrzymuję rodzinę bo mojemu mężowi każda praca
        przeszkadza i zawsze mówi, że to nie ta. Po trzecie do czego mam
        warcać do Polski???? Mam się tułac z dzieckiem po wynajmowanych
        mieszkaniach i liczyć, że może łaskawie ktoś weżmie mnie do
        pracy???? Mąż mysli, że w Polsce wszystko łatwiej przyjdzie....
        szkoda , że nie pamięta czasów jak żyliśmy w Polsce i dlaczego
        znaleźliśmy się tu!!!!!!


        moon_witch napisała:


        > Dziewczyno ty się obudź! Tobie potrzebny jest ktoś do rozmów tam a
        > nie życie wirtualne, ktore odegnało cie od rzeczywistości!!!
        > Przecież tam masz bliskich krewnych matkę, ojca, kogoś kto ma inne
        > spojrzenie na tę ogromnie chorą sytuację!
        >
        > Męczy cię twoje ego. Przeciez twój mąż mówi ci i daje wyraźnie
        > znaki,ze się żle czuje na obczyźnie. Ma babę i dziecko na
        > utrzymaniu. Jemu może byc cieżko, potrzebuje wsparcia zarówno
        > emocjonalnego jak ekonomicznego, a tu mu siedzi na głoiwe baba z
        > duza dupą i flirtuje z jakimś nieznanym gachem i ona nazywa
        > miłoscią! Ratunku!!!
        > Bo on jest mężczyzna wiec on uprawia seks po katach! Z tobą
        postąpi
        > tak samo! Zobaczy cię, przerypie i pusci kantem, bo do niczego
        > specjalnie nie jest mu potrzebna - gruba, naiwna baba z małym
        > dzieckiem. Do tego on sie na wszystko zgadza! To juz jest znak, ze
        > cos nie jest na serio. On ma wszystkie atuty zwyklego podrywacza.
        >
        >
        > Pobawi się tobą naiwna ty i pojdzie do innej! A ty zostaniesz sama
        > z małym dzieckiem, w obcym kraju i zwalisz sie rodzicom na łeb!
        >
        > Zawalcz o siebie, o swoje zdrowie, abys tych kilogramów nie miała
        > wygladąła jak człowiek, przciez jesteś za młoda aby wygladać jak
        > hipopotam. Znajdz zawód, pracę i pomoż rodzinie, meżowi, a nie
        > chodż i myśl tylko dupą!
        >
        > To straszne aby w XXI wieku ludzie byli tacy durni i naiwni!
        • moon_witch Re: W zyciu takiego postu nie czytałam! 08.06.09, 23:01
          Jestem ciekawa jak ty utrzymujesz i z czego utrzymujesz swoja
          rodzine, gdy ty calymi nocami seks wirtualny uprawiasz przez
          monitor:-))

          Poza tym wielu Polakow ulozylo sobie zycie w Polsce. Nie
          przesadzaj, wcale nie jest tragicznie!
          Tylko ludzie ci nie marnuja czasu na pierdoly, ale korzystaja z
          okazji, ucza sie zdobywaja kwalifikacje i pracuja. Do czegos w
          zyciu swoja praca i ambicja dochodza.
          Ty natomiast nie masz zadnych ambicji. Jestes jak samica, ktorej
          samiec musi dac zarowno uczucia, milosc jak i zapewnie warunki
          ekonomiczne. Nastwaiona na branie. Nie masz nic do dania, ale
          duzo, duzo oczekujesz od innych.
          • monia853 Re: W zyciu takiego postu nie czytałam! 09.06.09, 00:27
            Mylisz się moja droga... Dla Twojej widaomości pracuję na pełen etat
            w szpitalu jako pielęgniarka i dodtatkowo studiuję na uniwersytecie
            w Dublinie. Utrzymać potrafię się sama i przez długi okres czasu ja
            tą rodzinę utrzymuję. Jeżlei uważasz, że ja jako 24 latka zarabiam
            na dom (wynajmujemy sami), dokształcająca się to osoba mało ambitna
            to ciekawa jestem w jakim kręgu osób Ty się obracasz?!
            • moon_witch Studiujesz na Uniwerystecie w Dublinie! 09.06.09, 11:26
              Ciekawe co ty tam studiujesz ? I do tego pielegniarka! Jeszcze
              wiekszy obciach! Bo powinnas byla miec odrobine wlasnego rozumu i
              jakiejs wzglednej inteligencji.

              No pewnie zadawaj sie z fagasem z Internetu, ktory jak to powiadasz
              jest mezczyzna i musi miec seks, wiec parzy laski na boku, a z toba
              robi to dla odmiany - wirtualnie. Wspanialy prawdziwy mezyczna!
              Prawdziwy kanarek na dachu! Facet, durny, powiedzial ci pare
              komplementow, ktore kopci wielu innym, tak samo smaruje jak tobie.
              I czeka, ktora pierwasza dupa sie na to nabierze. Rany....

              Przeciez on pewnie w tej Polsce konica z koncem nie wiaze i chce
              przyjechac, zalapac sie na poczatek na kazda chate, aby pozniej
              zycie samemu sobie urzadzic z jaks piekna, szczupla, atrakcyjna
              Basia. A ciebie kopnie w zadek, razem z twoim nieszczesnym
              dzieckiem (ktoremu rodzonego ojca z domu wywalisz) i nawet
              wspomnien po tobie nie bedzie!

              Pisze ci i wiedz,ze ci bardzo wspolczuje choroby. Dlatego radze
              zajac sie konkretami zyciowymi jak zdrowie i twoja rodzina, twoim
              mezem, ktory nie stawia cie na piedestale, tak jakbys tego chciala.
              Realia zycia sa takie, ze zaden facet nie stawia swojej zony na
              piedstale. Z piedestalem to dosc dluga historia i na zupelnie inny
              watek.

              Radze ci przetrzec oczy i zaczac lepiej uzywac glowy! Masz dom
              rodzine i dziecko. Moze z mezem idz na terapie! Bo widac tobie
              najbardziej ona jest potrzebna.

              A jezeli chodzi o tego taniego kutasa z Internetu, to powiem ci
              jedno! Najgorszy 'gatunek' facetow to taki, ktory mowi,
              bezwstydnie kobiecie, ze on jest mezczyzna, wiec on musi kosic
              piczki na boku!
              Takiemu daje sie kopa w ogon!

              Bo to sa mezczyzni, ktorzy nigdy nie kochaja kobiet, a jedynie
              traktuja je jak rzecz.Facet ktory naprade cie kocha, nigdy cie nie
              wymieni na inna kobiete! To bylaby zdrada siebie samego, czulby sie
              jak szmata.


              Mialas w ogole dziecko, duzo dszczescia, ze wlasnie ja
              czytalam Kobiete, bo w ogole nie czytam tego babskiego forum,
              tylko przypadkiem zrobilam nalot. Wiec skorzystaj z rad, zanim
              wyskrobiesz sobie problem zyciowy i tragedie.
        • skarpetka_szara Re: W zyciu takiego postu nie czytałam! 08.06.09, 23:02
          Masz racjie, lepiej wierzyc w wyimaginowane oblicze komputerowego
          faceta.

          Powiem ci cos: gdy bylam nastolatka bardzo lubilam rozmawiac z
          ludzmi na internecie ale baaardzo zadko bylam soba. Czasami bylam
          czterdziestoletnim facetem ktory swirowal do dziewczyny, dawalam
          zdjecia (ktore znajdowalam na internecie innych forumowiczow),
          dbalam o "przyjazn", itd... Nie ze bylam nienormalna, ale ciekawilo
          mnie jak ta czy inna osoba sie zachowa. Interesowalo mnie
          wchodzenie "do domu" innych osob ale nikt by z 15stolatka nie
          gadal. Wiec czasami bylam mlodym gejem, czasami zdesperowana
          rozwodka z dziecmi. Pisze to aby ci uswiadomic ze to, co ktos ci
          pisze przez internet nie musi byc prawda. Ba! przez sam proces
          (najpierw myslenie, potem pisanie tego, a na koncu spojrzenie i
          przeczytanie tresci) ludzie moga latwiej manipulowac- gdy im na tym
          zalerzy. A ty czytasz to w intonacji i intencji jaka sobie
          wyobrazasz. Nie bez powodu ludzie czasami sa rozczarowani filmem
          albo postacia w filmnie gdy najpierw przeczytaja ksiazke -
          wyobraznia zawsze dziala lepiej niz to co jest przed nami.

          A czy slyszalas o sytuacjiach gdy faceci poznaja w ten sposob
          kobiety aby sie dostac do ich dzieci? Zdobywaja ich zaufanie, a
          potem molestuja ich pociechy? Myslisz ze TOBIE to sie nie moze
          zdarzyc?

          po prostu wydajesz sie byc naiwna.




          monia853 napisała:

          > Rozumiem, że Ty jako kobieta niegdynie miałaś problemu z nadwagą.
          > Super !!! Gratuluję. Ale widocznie nie wiesz czym jest choroba
          > hashimoto(może wartopoczytać?)i czym jest wynik TsH 200 gdzie
          norma
          > powinna być 4 i gdzie nierze się taką dawkę hormonów jak ludzie
          po
          > chemioterapii> Naprawdę szczerze Ci zazdroszczę szczupłej figury
          > tylko wiedz, że przy takim wyniku mogę nie jesc nic a będę tyla...
          > Po drugie to ja utrzymuję rodzinę bo mojemu mężowi każda praca
          > przeszkadza i zawsze mówi, że to nie ta. Po trzecie do czego mam
          > warcać do Polski???? Mam się tułac z dzieckiem po wynajmowanych
          > mieszkaniach i liczyć, że może łaskawie ktoś weżmie mnie do
          > pracy???? Mąż mysli, że w Polsce wszystko łatwiej przyjdzie....
          > szkoda , że nie pamięta czasów jak żyliśmy w Polsce i dlaczego
          > znaleźliśmy się tu!!!!!!
    • milla_swans Re: zdradzam....co dalej??? 09.06.09, 00:11
      Monia, ja odnosze wrazenie, ze Ty przede wszystkim jestes dosc dalego od samej siebie, tej prawdziwej. Odnosisz siebie i szukasz szczescia na zewnatrz. Inni ludzie czy sytuacje Cie niestety nie uszczesliwia.
      Jak ktos wczesniej napisal, bycie sama pozwala zbudowac swoj swiat, niezalezny od kolejnych mezczyzn.
      Na szczescie wykazujesz resztki instynktu zachowawczego i rozumiesz, ze Twoje malzenstwo reprezentuje wszystko co najgorsze w zwiazku dwojga ludzi.
      Niemniej ucieczka z tego malzenstwa do innej sytuacji z kolejnym mezczyzna jest objawem syndromu bluszcza. Wyglada na to, ze nie potrafisz/boisz sie sama zbudowac sobie wartosciowe zycie. Wartosciowe czyli takie, gdzie jest miejsce na szacunek ale i wolnosc. Tymczasem mi sie wydaje, ze z jednej pulapki chcesz wskoczyc w druga. Facet z netu Cie zainspirowal do rozstania z mezem, bo obudzil w Tobie to czego kazdy pragnie: poczucie bycia szanowanym czlowiekiem. I skup sie na tym. Zacznij szanowac siebie probujac naprawic toksyczne uklady z mezem, jakkolwiek mialoby sie to zakonczyc, ale zacznij ARTYKULOWAC problemy. Rozmawiaj z rodzicami. Nie graj "bohaterki", na ktora ktos pluje a ona udaje, ze to deszcz pada.

      Wiele sobie potrafimy wyimagonawac w naszych glowach, mamy tendencje do naginania faktow do ideologii i tak najprawdopodobniej przebiega Twoja historia milosci z internetu. Zycze Ci aby ten facet byl tak wspanialy jak Ci sie wydaje, ze jest ale nie koncetruj sie na nim jako remedium na Twoje zdeptane ego. Nikt Ci zycia nie naprawi oprocz Ciebie samej.
      • monia853 Re: zdradzam....co dalej??? 09.06.09, 00:37
        Masz 100% rację. To nie ten męzczyzna jest powodem tego, że myślę o
        rozwodzie, tylko sytuacja ta uświadomiła mi , że tkwię w chorym
        związku....bez seksu....bez zwykłej rozmowy....z wyzwiskami....
        Ok same tego chciałyscie (te na nie). Pytanie: czy tkwiłybyście w
        związku, że nawet najdrobniejsza sprzeczka kończy się na słowach
        typu "zamknij ryj", "jestes pojebana" itd? Nie raz wyciągałam mojego
        męża z dużego bagna....z przedziwnych depresji....Mój mąż nie sznuje
        nie tylko mnie...on nienawidzi ludzi...każdy dla niego jest zły.....
        Dzięki, ale za dużo już tej walki jednostronnej o związek...po
        prostu człowiek po jakimś czasie się wypala!!!! Zreztą mój mąż też
        chce rozwodu (kiedyś padły takie słowa). Ten ktoś nie ma z tym nic
        wspolnego!!!!



        milla_swans napisała:

        > Monia, ja odnosze wrazenie, ze Ty przede wszystkim jestes dosc
        dalego od samej
        > siebie, tej prawdziwej. Odnosisz siebie i szukasz szczescia na
        zewnatrz. Inni l
        > udzie czy sytuacje Cie niestety nie uszczesliwia.
        > Jak ktos wczesniej napisal, bycie sama pozwala zbudowac swoj
        swiat, niezalezny
        > od kolejnych mezczyzn.
        > Na szczescie wykazujesz resztki instynktu zachowawczego i
        rozumiesz, ze Twoje m
        > alzenstwo reprezentuje wszystko co najgorsze w zwiazku dwojga
        ludzi.
        > Niemniej ucieczka z tego malzenstwa do innej sytuacji z kolejnym
        mezczyzna jest
        > objawem syndromu bluszcza. Wyglada na to, ze nie potrafisz/boisz
        sie sama zbud
        > owac sobie wartosciowe zycie. Wartosciowe czyli takie, gdzie jest
        miejsce na sz
        > acunek ale i wolnosc. Tymczasem mi sie wydaje, ze z jednej pulapki
        chcesz wskoc
        > zyc w druga. Facet z netu Cie zainspirowal do rozstania z mezem,
        bo obudzil w T
        > obie to czego kazdy pragnie: poczucie bycia szanowanym
        czlowiekiem. I skup sie
        > na tym. Zacznij szanowac siebie probujac naprawic toksyczne uklady
        z mezem, jak
        > kolwiek mialoby sie to zakonczyc, ale zacznij ARTYKULOWAC
        problemy. Rozmawiaj z
        > rodzicami. Nie graj "bohaterki", na ktora ktos pluje a ona udaje,
        ze to deszcz
        > pada.
        >
        > Wiele sobie potrafimy wyimagonawac w naszych glowach, mamy
        tendencje do naginan
        > ia faktow do ideologii i tak najprawdopodobniej przebiega Twoja
        historia milosc
        > i z internetu. Zycze Ci aby ten facet byl tak wspanialy jak Ci sie
        wydaje, ze j
        > est ale nie koncetruj sie na nim jako remedium na Twoje zdeptane
        ego. Nikt Ci z
        > ycia nie naprawi oprocz Ciebie samej.
    • 40cztery Re: zdradzam....co dalej??? 09.06.09, 00:15
      monia853 napisała:
      > jestem mężatką i mamy synka 3 letniego. Z mężem znamy się od 7
      > stronie...bo przytyłam w ciąży 30 kg. Staram się lecz jest mi pod
      > pół roku. Początek pobytu cudowny....co noc sex (o czym od
      > Nie kochaliśmy się już ponad rok
      > Kilka tygodni temu zupełnie niewinnie grałam w jedną grę on-line
      > pewnym mężczyzną....zaelektryzował mnie. Jego zwykłe pierwsze
      > zdania sprawiły, że chciałam poznac go bliżej... Jest
      > jest 10 lat starszy ode mnie(mąz jest 7 lat starszy). Przez ten

      poczytaj nie mojego bloga, ale komentarze kobiet pod wpisami. zdrada to naprawdę
      nic złego, byle poprowadzić ja dalej niż maile i smsy

      40cztery
      • monia853 Re: zdradzam....co dalej??? 09.06.09, 00:30

        dzięki serdecznie:)))


        40cztery napisał:

        > monia853 napisała:
        > > jestem mężatką i mamy synka 3 letniego. Z mężem znamy się od 7
        > > stronie...bo przytyłam w ciąży 30 kg. Staram się lecz jest mi
        pod
        > > pół roku. Początek pobytu cudowny....co noc sex (o czym od
        > > Nie kochaliśmy się już ponad rok
        > > Kilka tygodni temu zupełnie niewinnie grałam w jedną grę on-line
        > > pewnym mężczyzną....zaelektryzował mnie. Jego zwykłe pierwsze
        > > zdania sprawiły, że chciałam poznac go bliżej... Jest
        > > jest 10 lat starszy ode mnie(mąz jest 7 lat starszy). Przez ten
        >
        > poczytaj nie mojego bloga, ale komentarze kobiet pod wpisami.
        zdrada to naprawd
        > ę
        > nic złego, byle poprowadzić ja dalej niż maile i smsy
        >
        > 40cztery
Pełna wersja