sibeliuss
09.06.09, 10:36
Czy to jest ta chemia w relacjach damsko-męskich? Mam na myśli
zdolność do wybaczania łajdactw, szwindli i kombinowania. Dlaczego
ludzie będący w związkach pozwalają sobie na jakieś flirciki,
niedopowiedzenia i insynuacje. Czy potrzeba poczucia atrakcyjności i
zwrócenia na siebie uwagi w tak atawistyczny sposób jest wymierna z
pokopaniem stabilności stadła? Czy to jakby lekarstwo na nudę, ale
jeśli tak to czy nie właściwsza byłaby rozmowa z
partnerką/partnerem?
Dlaczego są pary, które żyją w jakichś związkach otwartych lub
pozwalają sobie na skoki w bok? Pytam trochę retorycznie, ale
czasami naprawdę tego nie rozumiem.