problem z bratem..

13.06.09, 09:22
No więc tak...jakiś czas temu okazało się, że brat zdradza żonę z jej
najlepsza przyjaciólką. Bratowa załamana, brat chyba zadowolony, że wkoncu
sprawa się wydała, bo podobno miał już dosyc żony:/

Cała rodzina strasznie przejęła się sprawą: mama załamana, tata ma serce
złamane jak własny syn takie cos mogł zrobić, wszyscy wściekli na kochanke
(znaliśmy dziewczyne), jak mogła udawać koleżanke i bywać u nich co drugi dzien(!)

Po tym jak brat sie wyprowadził, nadal utrzymymujemy kontakt z bratowa,
staramy sie jej pomoc i ją wsprzeć, bo wydaje mi sie, ze to jednak ona jest ta
osobą najbardziej pokrzywdzoną. Jednocześnie staramy sie odnowić kontakty z
bratem, które jednak były początkowo dość chłodne....teraz wydaje mi się, że
jest prawie normalnie.

Problem w tym, że brat stał się strasznie przewrażliwiony na swoim punkcie...w
normalnej rozmowie doszukuje się jakis ukrytych podtekstów,reaguje nerwowo,
tak jakbyśmy chcieli za każdym razem dopiec jemu i jego kochance, a na serio
już teraz emocje opadly i wszyscy maja to za przeproszeniem gdzies...:/
Podobna sprawa, że co chwila zarzuca nam,że pomagamy bratowej, że bierzemy
zawsze jej stronę a nie jego:/

Z jednej strony rozumiem,że może czuć się odrzucony przez rodzinę, ale kurcze
nie można czegoś takiego zaakceptować z dnia na dzien, to raz, a dwa, to on
jest tu stroną winną (chociaż on ma 1000 powodów dla których już dawno
powinien odejśc, że to żona jest zła itd.)

Staram się być stroną neutralną, ale teraz strasznie cieżko się z nim
rozmawia...aż boje sie wspólnych spotkań...

Co o tym myślicie?
    • jan_hus_na_stosie Re: problem z bratem.. 13.06.09, 09:39
      Czyli krótko mówiąc zdradził żonę i nie ma z tego powodu choćby najmniejszych
      wyrzutów sumienia...

      Jak było mu tak źle z żoną to mógł od niej odejść a tak zachował się jak
      skończony dupek. Niektóre dupki przynajmniej źle się czują jak dokonają zdrady
      partnera, czują że wyrządziły komuś krzywdę. Ale nie Twój braciszek, on jest
      niemal z tego dumny, żenada...
      • cytrynka_ltd Re: problem z bratem.. 13.06.09, 13:32
        aż taki dumny nie jest, bo to jego poczucie krzywdy wynika z poczucia winy.
        po prostu jest to dupek, którego rodzina nie może usprawiedliwiać.
        nie piętnując tego zachowania przyzwoli mu dalej na nie. w inny sposób nie
        nauczy się on niczego. musi on teraz sam wziąć za nie odpowiedzialność.
        rodzina powinna wspierać bratową, ale jego całkowicie nie wykluczać.
        powinien ze swoją żoną normalnie rozwiązywać wcześniej problemy, a nie zdradzać
        ją i rozbijać rodzinę.
        oboje z "przyjaciółką" żony strasznie oszukali tę kobietę. ulegli swojej chuci.
        a, nie są już dziećmi.
    • drie Re: problem z bratem.. 13.06.09, 09:42
      Porozmawialabym z nim i powiedziala wprost co napisalas:

      "stał się strasznie przewrażliwiony na swoim punkcie...w
      > normalnej rozmowie doszukuje się jakis ukrytych podtekstów,reaguje
      nerwowo,....wszyscy maja to za przeproszeniem gdzies...:/"

      Powiedz mu, ze nie jest pepkiem swiata i nie wszyscy koncentruja sie
      by mu dowalic. Ze przyzwyczajacie sie do sytuacji i on musi wam
      pomoc, a swoja wrazliwosc odlozyc na bok.

      I ze bedziecie pomagac jego ex, bo to on ja wprowadzil w rodzine i
      nie bedzie wam mowil, jakie ludzkie gesty/kontakty wam przystoja , a
      jakie nie. Bo tak jak tamta zaakceptowaliscie, tak teraz zacznacie
      akceptowac obecna sytuacje. I jesli odbije mu jeszcze w ten sam
      sposob z 5 razy, to pewnie tez w przyszlosci zaakceptujecie przyszle
      panny. I dla jego "widzimisie" nie bedziecie zrywac kontaktow z
      nikim, nawet jego exami. Tolerancja idzie w dwie strony. Wy
      jestescie ok z jego nowa, on jest ok, ze macie kontakt z ex.

      Niech dorosnie troche do normalnych stosunkow miedzyludzkich.
      • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 09:52
        Już raz dość dosadnie mu wytłumaczyłam, żeby nie robił z siebie ofiary:/ Powiedziałam mu też,że po częsci rozumiem jego powody, bo sama bylam w podobnej sytuacji, ale rozwiazanie jakie wybrał go nieusprawiedliwia.

        Sprawa nie jest, aż tak tragiczna, ale nie wiem jak to bedzie w przyszłości...Jego nowej wybranki nie akceptujemy (chociaż myśle, że ja z czasem jestem wstanie to zrobic), mama powiedziała, że nie życzy sobie żeby jej noga postąpiła w naszym domu itd.

        Myśle,że to go boli..ale jak można akceptować kogos kto przez poł roku w twarz kłamał koleżance i za plecami bzykał sie z mężem(!)Dla mnie to szczyt chamstwa.
        On stara się teraz, zabiega o nasz kontakt, non stop dzwoni co słychać itd., ale to niestety nie pomoże nam w szybszym zaakceptowaniu nowej sytuacji.

        Osoba, która zdradza i rozbija rodzinę nie daje sobie sprawy, że nie tylko mąż, żona i dzieci cierpią, ale cała rodzina:( Smutne to:(
        • drie Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:00
          Wyglada, ze zapedzilam sie z ta akceptacja :) Nie wiedzialam, tez
          czy sa dzieci w rozbitym zwiazku.

          Mysle, ze na wszystko trzeba czasu. Ale tez musicie byc stanowczy i
          jesli macie ochote pomogac ex - to robcie to i nie chowajcie sie z
          tym. Nie dajcie sie manipulowac jego humorami. To on ma odczuc
          konsekwencje swojego postepowania. Jego drazliwosc zbywalabym
          krotkimi komentarzami. Duzo zalezy tez jakie ma uklady z dziecmi,
          czy stanal na wysokosci zadania, czy tez kreci i wszyscy sa winni,
          tylko o biedak sie meczy.
          • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:10
            Akurat na szczescie nie miali dzieci...stwierdzenie na koncu bylo dosc ogolne:)
            • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:11
              Ale za to kochanka ma 4 letniego synka:)
              • drie Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:17
                W sumie dobrze, ze chociaz dzieci to ominelo. Mysle, ze z czasem
                wiezi pomiedzy rodzina a ex sie rozluznia. Ulozy sobie dziewczyna
                zycie. Ale fajnie, ze ma oparcie w Was.

                Osobiscie to obawialabym sie kontaktow z obecna wlasnie z powodu
                dwulicowosci. Wiecie, ze potrafi udawac przyjaciolke, a potem wbic
                noz w plecy. Zreszta brat tez niezly aktor i kombinator. Ale
                rozumiem, ze brat, wiec nawet jesli nie akceptuje sie jego wyborow,
                to jednak inne sprawy lacza.

                Z czasem sie wszystko ulozy. W sumie ile mozna nosic w sobie uraze.
              • cytrynka_ltd Re: problem z bratem.. 13.06.09, 13:38
                waszunia napisała:

                > Ale za to kochanka ma 4 letniego synka:)

                no, tak. takie kobiety idą dosłownie po trupach. nawet przyjaźń nie ma dla nich
                wartości. tylko, aby mieć jakiegoś faceta przy sobie.
                ale, są siebie warci.
                na pewno nie będzie ona z nim szczęśliwsza niż jej "przyjaciółka".
          • mareczekk77 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:12
            Obrzydliwe to jest, i ten brat i jego laska, a najgorsze to że ta "przyjaciółka"
            udawała przyjaźń. A teraz sobie wmówili że to zony wina ich zachowanie. Możesz
            powiedzieć bratu, co czuje gdy nowa wybranka uśmiecha się do niego, czy jej
            wierzy? przecież do starej żony też się tak uśmiechała - to go nauczy że
            budowanie na kłamstwie nie popłaca. Zacznie go to drażyć, zacznie ją śledzić,
            ona jego, awantury, nieufność. Taki los powinien spotkać takich nieuczciwych ludzi.
        • angazetka Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:21
          > Myśle,że to go boli..ale jak można akceptować kogos kto przez poł
          roku w twarz kłamał koleżance i za plecami bzykał sie z mężem(!)

          A jak można akceptować kogoś, kto pół roku kłamał w twarz żonie (!)
          i za plecami bzykał jej przyjaciółkę (!)? Brat jest tak samo winny
          jak ta panna, nie wybielaj go, nie warto. Niech teraz pocierpi.
          Fajnie, że są rodziny, które nie usprawiedliwiają biednego
          chłopczyka, który robi żonę (i całą rodzinę) w trąbę.
          • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:32
            Nie wybielam, ale jest moim bratem, więc nie wyrzeknę się go, cokolwiek zrobil
            (ludzie robią o wiele gorsze rzeczy). Powiedziałam mu prosto, że zachował sie
            jak kawał ch....ja i dobrze o tym wie. Niby mówi, że żałuje tego co się stało
            itd., ale nie wiem czy to szczere jest:/

            Chodzi mi bardziej o to,że jestem w stanie normalnie pogadac z ta dziewczyna,
            wiedząc jak postąpiła z moja bratową.

            Inna sprawa, że "zamienił stryjek siekierkę na kijek"....no ale to się jeszcze
            okaże.
            • mareczekk77 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:34
              Ale dlaczego macie tolerować jego kochankę? nie macie takiego obowiązku, po
              prostu niech ją trzyma z dala od was, musi być jakaś cena za taką podłość.
              • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:38
                Brat mieszka dośc daleko od nas, wiec jak rozmawiamy przez tel czy gg to
                własciwie temat jego konkubiny nie istnieje:/ nikt z nas nie pyta co u niej
                slychac, ani on nie opowiada....ale kiedys trzeba bedzie sie spotkac...
                • drie Re: problem z bratem.. 13.06.09, 10:45
                  Jesli konkubina ma troche honoru, to odczeka odpowiednio dlugo zanim
                  sie zgodzi na spotkanie. Dla niej byloby ciezej niz wam.

                  Nie wiem tylko, czy w tej sytuacji slowo "honor" pasuje... Raczej
                  powinnam napisac, ze stchorzy i sie nie pojawi np na swieta.
        • cytrynka_ltd też jej nie akceptowałaby.oszukała 13.06.09, 13:36
          swoją przyjaciółkę i wszystkich.
          takich osób nie tolerują porządni ludzie.
          jeden wielki syf. ale, on musi wypić teraz to wino, które sam nawarzył.
          zdrada i oszukiwanie nie usprawiedliwia niczego.
          widocznie zawsze był w rodzinie pępkiem i wszystko uchodziło mu na sucho.
          taki synalek całej rodziny. i wyrósł taki wrzód.
          • waszunia Re: też jej nie akceptowałaby.oszukała 13.06.09, 13:46
            Ja się tym az tak bardzo nie emocjonuje, więc nie ma powodu, żebyście wy się
            emocjonowali:)
    • sir.vimes ma wyrzuty 13.06.09, 10:23
      "w
      normalnej rozmowie doszukuje się jakis ukrytych podtekstów,reaguje nerwowo"

      i słusznie.
      • a.bc Re: szczera rozmowa to podstawa 13.06.09, 10:31

        Reaguje nerowo, bo ma wyrzuty sumienia:)Takim zachowaniem ich nie
        zalagodzi....
        Moim zdaniem powinas nastepnym razem powiedziec mu prosto w oczy
        to co napisalas na forum.
        Niech sie facet nie spodziewa ulgowego traktowania, narozrabiał to
        musi ponieść tego konsekwencje!
        • waszunia Re: szczera rozmowa to podstawa 13.06.09, 10:35
          Ja mu to powiedziałam ! Wszyscy sie bali mu to powiedzieć....i cackali sie z nim
          jak z jajkiem...az pewnego dnia mnie tak wkurzył, że nie wytrzymałam...ale chyba
          niewiele do niego dotarło:/
          • lima Re: szczera rozmowa to podstawa 17.06.09, 12:08

            >Wszyscy sie bali mu to powiedzieć....i cackali sie z ni
            > mjak z jajkiem...

            i tu jest problem! przyzwyczailiście braciszka do tego, że se-może bo wszyscy
            się z nim cackają a boją prawdy powiedzieć między oczy.
            Gdyby od razu zostało mu powiedziane co o tym myślicie, to musiał by od razu
            sobie kręgosłup wyprostować i nie stosował by manipulacji żeby od was
            współczucie wymusić. Teraz będzie odstawiał nadal "nieszczęśliwego i
            skrzywdzonego" sytuacją jeśli tylko ktoś mu będzie w wysłuchiwaniu tego
            pobłażał, on potrzebuje choć pozornie wybielić swój wizerunek, bo sam sobie nie
            radzi z tym co zrobił więc chce zrzucić część "winy" na was - brak dojrzałości.



            >az pewnego dnia mnie tak wkurzył, że nie wytrzymałam...ale chyb
            > a niewiele do niego dotarło:/


            i bardzo dobrze, bądź konsekwentna. Mów jasno i spokojnie co o tym myślisz bez
            wyrzutów sumienia, a może reszta rodziny pójdzie w Twoje ślady. Brat nie ma
            prawa dyktować komukolwiek czy ktoś może się z jego byłą żoną widywać czy nie,
            itd. Im jaśniej mu się to uświadomi tym szybciej zmądrzeje na przyszłość i
            będzie zmuszony brać za swoje decyzje pełną odpowiedzialność.
    • idasierpniowa28 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 11:16
      A ja wyglądają kontakty brata z byłą żoną? Istnieją w ogóle?
      Nie zrozum mnie źle- nie pochwalam zachowania brata.. Tzn tak, wiadomo że ludzie
      się rozstają, tak było, jest i będzie, najgorsze w tej całej sprawie, że
      zdradzał w tajemnicy jak gó...arz, zamiast jak dorosły facet zakonczyć związek
      Ale... trochę mu współczuję, bo jak piszesz cała rodzina zgodnie go potępiła. To
      mi przypomina sytuację mojego bardzo dobrego znajomego, w zasadzie przyjaciela (
      nie identyczną, ale podobną) Chłopak zrobił głupotę i też cała rodzina oraz
      część znajomych odwróciła się na pięcie, ujmując się za byłą, co zaowocowało tym
      ,że chłopak, skądinąd wartościowy i naprawdę fajny nabawił się początków
      depresji,zaczął zaglądać do butelki i generalnie koszmar.. Teraz na szczęście
      powoli się podnosi, ale co przeżył on i my ( ta część znajomych która starała
      się w miarę chłodno i obiektywnie podchodzić)- to nasze...
      Trzymam kciuki żeby i Wam się poukładało, żeby była żona też sobie z kimś
      ułożyła, czas leczy rany...
      • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 11:29
        Dzięki za słowa wsparcia:)

        • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 11:31
          Bez złośliwości bym mu poradziła psychologa jeśli nie może się pozbierać w nowej
          sytuacji (ale pewnie odebrane to bedzie jako zlośliwość)...na pewno ciężko
          wybierac miedzy wlasnym szczesciem a oczekiwaniami i zadowoleniem rodziny...ale
          to jego zycie..jak sobie ułozył tak się wyśpi...
          • idasierpniowa28 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 11:46
            Wiesz, mi się wydaje że psycholog to bardzo dobry pomysł... Tylko wymaga wiele
            delikatności i taktu, bo sporo osob, a już głównie mężczyzn jest
            przewrażliwionych na tym punkcie..
            Nie znam Twojego brata, nie wiem jaki ma charakter, ale podejrzewam, że na pewno
            chętnie by się przed kimś " wygadał", czasem łatwiej powiedzieć komuś obcemu,
            kto nie będzie z mety oceniał.
            Moj znajomy to facet o dość twardym charakterze, przynajmniej na pozór, więc
            przybrał pozę :" spieprzać wszyscy ode mnie" i tylko wąskie grono wiedzialo
            jak się miota coraz bardziej.
            Nam się nie udało na wizytę u specjalisty namowić, ale może Tobie się uda :)
            Wiem jak to niefajnie patrzeć jak ktoś nam bliski cierpi, nawet jeśli jesteśmy
            na niego początkowo wściekli..
            • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 12:30
              Hmm ogolnie to jest tylko jedno ale...nie wiem czy jego zachowanie wynika z
              totalnego chamstwa czy jednak ma jakis problem i potrzebuje pomocy...

              W każdym razie dziękuje za sugestie:)
              • idasierpniowa28 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 13:09
                Nic nie wspominałaś żeby brat był jakimś totalnym chamem ;) Dlatego myślę że
                jego " przewrażliwienie" i zachowanie wynika z tego że mu ciężko i źle.
                Ale też wspominałaś ( chyba) że mogłabyś się spotkać z obecną partnerką brata,
                podejrzewam, że to dla niego, nawet jeśli o tym nie umie/ nie chce powiedzieć-
                dużo znaczy :)
                • waszunia Re: problem z bratem.. 13.06.09, 13:17
                  Brat pare razy zapraszal mnie do siebie, najpierw sie wymigalam, ale pozniej
                  powiedzialam mu, że nie czuje sie na siłach, żeby spotkać się z nią, bo niby o
                  czym mamy gadac? udawac,że nic sie nie stalo? stać się nagle dobrymi kolezankami?

                  Dodatkowo jeśli zaczełaby "jechac" po mojej bratowej, to chyba bym nie
                  wytrzymała i powiedziała jej "delikatnie" co o niej mysle....a jestem dość
                  wybuchowa.

                  Dobrze,że teraz wyjeżdzam na 3 miesiace..szanse na spotkanie maleją. A z bratem
                  i tak sie zobacze przed wyjazdem:)
                  • marzeka1 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 13:32
                    "udawac,że nic sie nie stalo? stać się nagle dobrymi kolezankami? "- a po co????
                    Nie masz obowiązku utrzymywać jakichkolwiek kontaktów z kłamliwą suką. Bo
                    widzisz, ludzie się rozwodzą, rozstają, ale to, co zrobił twój brat z tą
                    panienką (ona udawała przyjaciółkę, to i u was może udawać kogokolwiek), on
                    mając żonę, bzykał ją równo). Olałabym kobietę i tyle.
                    Zaczęłaby "jeżdzić" po bratowej???? Co proszę? Zachowała się jak ostatnie
                    ku...szcze i jeszcze jeździłaby po niej??? Brat chyba zamiast mózgu ma w nim
                    penisa i nic więcej.
                    • angazetka Re: problem z bratem.. 13.06.09, 14:24
                      > Nie masz obowiązku utrzymywać jakichkolwiek kontaktów z kłamliwą
                      suką.

                      A z tym kłamliwym gnojem, własnym bratem?
                  • ania78p Re: problem z bratem.. 13.06.09, 13:35
                    Nie musisz bratu się tłumaczyć i wykręcać od spotkań.
                    Powiedz mu, że nie chcesz znać i widywać jego kochanki. Koniec.
                  • idasierpniowa28 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 14:12
                    waszunia napisała:

                    > Brat pare razy zapraszal mnie do siebie, najpierw sie wymigalam, ale pozniej
                    > powiedzialam mu, że nie czuje sie na siłach, żeby spotkać się z nią, bo niby o
                    > czym mamy gadac? udawac,że nic sie nie stalo? stać się nagle dobrymi kolezankam
                    > i?
                    >
                    > Dodatkowo jeśli zaczełaby "jechac" po mojej bratowej, to chyba bym nie
                    > wytrzymała i powiedziała jej "delikatnie" co o niej mysle....a jestem dość
                    > wybuchowa.
                    >
                    > Dobrze,że teraz wyjeżdzam na 3 miesiace..szanse na spotkanie maleją. A z bratem
                    > i tak sie zobacze przed wyjazdem:)

                    Brat na pewno nie oczekuje że z nową kobietą się zaprzyjaźnisz, ale pewnie
                    byłoby mu lżej wiedzieć, że nie musi się z Tobą spotykać tylko i wyłącznie na
                    neutralnym gruncie.
                    • marzeka1 Re: problem z bratem.. 13.06.09, 19:14
                      "ale pewnie
                      byłoby mu lżej wiedzieć, że nie musi się z Tobą spotykać tylko i wyłącznie na
                      neutralnym gruncie. "- i co z tego, że bratu byłoby lżej? Chciałabyś utrzymywać
                      kontakty z tak kłamliwą suką, tylko dlatego,że brat ją bzyka???
    • julyana Re: problem z bratem.. 16.06.09, 22:16
      Z jednej strony Twój brat postąpił podle, ale z drugiej odwracanie sie plecami,
      foch w kierunku nowej dziewczyny i złamane serce ojca (dorosły syn rozporządza
      swoim życiem), ja dziękuję za taka rodzinkę.
      • waszunia Re: problem z bratem.. 16.06.09, 23:12
        Co to w ogole za komentarz?:/ Twoja rodzina z pewnością jest idealna? Daruj sobie...
        • julyana Re: problem z bratem.. 17.06.09, 08:17
          Co to za komantarz? Normalny. I nie wiem czemu piszesz o mojej
          rodzinie, to Ty o swojej założyłaś wątek. Ale skoro juz sie
          domagasz - gdybym miała męża i pusciła go kantem, to jestem pewna,
          że moi rodzice nie zachowaliby sie tak w stosunku do mnie - chociaż
          są osobami, które mowia wprost, gdy coś im sie nie podoba.
          • jack20 Re: problem z bratem.. 17.06.09, 11:56
            Komentarz kretynski.
            tzn. wg. ciebie normalna rodzina to taka co chamstwo, klamstwo i
            oblude ktoregos z jej czlonkow traktuje jako "normalke" ?
            • julyana Re: problem z bratem.. 17.06.09, 12:47
              I Ty do mnie o kretyńskim komentarzu, litości...
    • stokrotka_beauty Re: problem z bratem.. 16.06.09, 23:27
      nie wtracajcie sie - to wlasnie mysle.
    • princessofbabylon Re: problem z bratem.. 17.06.09, 09:02

      Wybacz, ale Twój brat to pi... nie facet. Nie dość, że zdradził
      (czyli okazał się być bardzo słaby) to jeszcze teraz ryczy, że
      wszyscy się odwrócili i biorą stronę pokrzywdzonej. Chyba był
      świadom tego co robi, prawda? No przecież nie umoczył przez
      przypadek w innej dziurce... No dupek nie z tej ziemi. Zachował się
      jak palant i wymaga braw czy współczucia czy czego? No ręce opadają.
      Nie dziwię się absolutnie rodzicom, że reagują tak a nie inaczej i
      że tej ku.... nie chcą widzeieć u siebie w domu. Wiadomo, że Tobie
      jest ciężko, ale zachowujesz się jak najbardziej ok. Bratu trzeba
      wykrzyczeć prosto w oczy, że to nie dziwne że bierzecie stronę
      kobiety, bo to w końcu ona została potraktowana jak śmieć i przez
      niego i przez 'przyjaciółkę'. Więc niech bierze dupę w troki i
      zakłada rodzinę ze swoją nową wybranką. Dopóki nie znajdzie sobie
      nowej. A tamta naiwniaczka niech sobie ślepo wierzy w wielką miłość.
      Karta się odwróci w najmniej oczekiwanym dla niej momencie. MOże
      jest jeszcze szansa, że brat przejrzy na oczy. ALbo zwyczajnie
      wydorośleje.
      • merda Re: problem z bratem.. 17.06.09, 12:30
        princessofbabylon napisała:

        >
        > Wybacz, ale Twój brat to pi... nie facet. Nie dość, że zdradził
        > (czyli okazał się być bardzo słaby) to jeszcze teraz ryczy, że
        > wszyscy się odwrócili i biorą stronę pokrzywdzonej. Chyba był
        > świadom tego co robi, prawda? No przecież nie umoczył przez
        > przypadek w innej dziurce... No dupek nie z tej ziemi. Zachował
        się
        > jak palant i wymaga braw czy współczucia czy czego? No ręce
        opadają.
        > Nie dziwię się absolutnie rodzicom, że reagują tak a nie inaczej i
        > że tej ku.... nie chcą widzeieć u siebie w domu. Wiadomo, że Tobie
        > jest ciężko, ale zachowujesz się jak najbardziej ok. Bratu trzeba
        > wykrzyczeć prosto w oczy, że to nie dziwne że bierzecie stronę
        > kobiety, bo to w końcu ona została potraktowana jak śmieć i przez
        > niego i przez 'przyjaciółkę'. Więc niech bierze dupę w troki i
        > zakłada rodzinę ze swoją nową wybranką. Dopóki nie znajdzie sobie
        > nowej. A tamta naiwniaczka niech sobie ślepo wierzy w wielką
        miłość.
        > Karta się odwróci w najmniej oczekiwanym dla niej momencie. MOże
        > jest jeszcze szansa, że brat przejrzy na oczy. ALbo zwyczajnie
        > wydorośleje.

        ... "pi...nie facet,dupek,palant"...Musisz go dobrze znac,skoro masz
        tak duzo na jego temat do powiedzenia...
    • mrsnice Re: problem z bratem.. 17.06.09, 11:33
      "(chociaż on ma 1000 powodów dla których już dawno
      > powinien odejśc, że to żona jest zła)
      >
      > Staram się być stroną neutralną,"

      Chyba jedno drugie wyklucza?
      Najgorsze zło to siostry mężów. Uzurpują sobie jakieś prawo do oceny
      poczynań brata.
      A jakie ma znaczenie którą wybrankę brata akceptujesz? To jego
      wybór. Na miejscu brata i jego nowej dziewczyny w ogóle bym się tobą
      nie przejmowała.
    • merda Re: problem z bratem.. 17.06.09, 12:10
      Kazdy popelnia bledy,ale rodzina i przyjaciele nie sa po to by cie
      pietnowac, lecz pomoc rozwiazac problem.Latwiej obrocic sie na
      piecie i ktytykowac tylko czyjes zachownie niz probowac zrozumiec
      dane postepowanie i znalezc razem wyjscie z sytuacji.
      Znajdujesz sie w naprawde w nieprzyjemnym polozeniu,bo chcac byc w
      porzadku, powinnas wspierac zarowno byla zone jak i brata.
      Brat zachowal sie ponizej krytyki,niech o tym wie i odczuje twoja
      pogarde wobec jego zachowania,ale nadal jest twoim bratem i jako
      jego siostra,nie powinnas go opuszczac w tym ciezkim momencie.Nie
      zapominajac jednak,iz to jego byla jest ofiara i tym samym nalezy
      sie jej wspolczucie i pomoc.
      Z czasem emocje opadna,kazdy pojdzie w swoja strone,a ty nie
      skrzywdzisz nikogo.Natomiast kochance brata nie jestes nic
      winna,moze kiedys ja, az i tylko zaakceptujesz,ale narazie traktuj
      ja jak powietrze,nic pozatym.
    • merda Re: problem z bratem.. 17.06.09, 12:24
      Latwo jest byc przyjacielem kogos kto zawsze postepuje wedlug
      naszego i ogolnego uznania i nigdy nie popelnia bledow.
      Ale wspierac kogos ,komu podwinela sie noga juz nie kazdemu sie chce
      i nie kazdy potrafi...
      • lima Re: problem z bratem.. 17.06.09, 12:33
        Chodzi o to, żeby piętnować złe zachowania a nie całego człowieka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja