polyanna6
14.06.09, 19:11
Związek z kilkuletnim stażem... może niezbyt udany, może z wybojami,
ale zawsze to coś... zawsze to kilka lat, które spedziło się
razem... nagle jedno pęka, ma dość... ciągłych niedociągnieć,
bezsensownych rozmów i tego ciągłego poczucia, że to nie to, że to
nie tak... drugiej stronie chyba, też coś nie pasuje skoro szuka
przygód na boku... i dlaczego?? mimo szczerych chęci nie porafią
rozstać się z klasą?? nie są dla siebie, ich duet okazał się klapą,
ale czy to naprawdę musi znaczyć, że muszą sie określac
niecenzuralnymi epitatmi, obrażać na każdym kroku... wśród wspólnych
znajomych wyrażać niepochlebne opinie na swój temat...przecież to
jest takie żałosne... przecież nikt nie wymaga, ze będą
przyjaciółmi, ale po co ta wojna... po co te show... to, że nie byli
dla siebie, wcale nie znaczy, że któreś z nich jest do niczego... po
prostu mają inne potrzeby, a ich uczucie wygasło... ale jeszcze parę
miesiecy temu to byli najblizsi sobie ludzie, a teraz albo udaja, że
sie nie znaja, albo "obrabiaja sobie dupę"... żenada... jakby nie
mogli po prostu mieć obojętnego stosunku do siebie, jakby nie stać
ich było na te głupie "czesc", nic więcej... dlaczego niektórzy
potrafia sie rozstac w przyjazni, bez zalu... a innym mimo szczerych
chceci to kompletnie nie wychodzi??