wielorak
20.06.09, 20:54
3 dni temu rozpoczęłam rozmowę z moim mężczyzną dot. naszego
związku, w którym od ponad roku jest coraz gorzej i nie czuje się w
nim szczęśliwa. Jestem za podjeciem działań w tej kwestii, rozmów,
naprawienia tego co mnie i jemu się nie podoba- o ile można to
naprawić albo podjeciem jakichś decyzji, bo być może nie jesteśmy
sobie pisani. Mamy swoje lata, czas ucieka jak to się mówi więc chcę
wiedzieć na czym stojĘ. Jesteśmy ze sobą 3 lata, 2 lata razem
mieszkamy i być może on taki jest jak teraz -mi to nie odpowiada.
Miał sobie przemyśleć wszystko- sam powiedział podczas tamtej
rozmowy, że nie odpowie mi na moje pytania, bo musi je przemyśleć.
Rozmowa została wiec przesunięta do czasu jak się zastanowi. Mija
dziś trzeci dzień a on dalej nie miał czasu się zastanowić. Wkurza
mnie to. Jak myślicie? O co chodzi? Czemu jeszcze tego nie
przemyślał? Gra na czas?
Moim zdaniem miał czas, chociażby cały dzisiejszy dzień kiedy
zagłębił się w porządkowanie swoich staroci. Przeciez to nie
koliduje z myśleniem. Ile jeszcze będę czekać i czemu to tak długo
trwa?