Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrady?

IP: 212.244.77.* 16.12.03, 11:06
Chciałbym poznać wasz kobiecy punkt widzenia na pewną sprawę.
Otóż jestem ze swoją żoną niespełna rok po ślubie, mamy dziecko. Sprawa tyczy
się naszego pożycia intymnego, które w zasadzie od czasu porodu zamarło.
Nadmieniam, ze poród odbył się przez cesarskie cięcie, a dziecko ma już kilka
miesięcy. Żona kompletnie zatraciła zainteresownaie seksem, owszem raz, czy
dwa razy w miesiącu dochodzi do zbliżenia zazwyczaj są one mechaniczne i
krótkie (to akurat moja wina, ale jak chłop wyposzczony, to nie ma co myśleć
o długim seksie).

Żona nie moze sie pozbierać, jest płaczliwa, nie sypia po nocach (dziecko
nasze jest bardzo spokojne i nie krzyczy, ale żona musi je karmić w nocy
nawet co godzinę). Do tego dochodzi jeszcze kwestia jej niskiej samooceny.
Jest bardzo przygnębiona spowodu swojego obecnego wyglądu. W czasie ciąży
sporo utyła, później waga zaczęła jej spadać, ale od jakiegoś czasu znowu
rośnie. Absolutnie mi to nie przeszkadza, choć nie wiem jeszcze jak długo, bo
żona cały czas jest w podłym nastroju, nie ma siły zadbać o siebie i chcąc
nie chcąc rzutuje to na moje spojrzenie na jej osobę.

W ogóle nie reaguje na moj pieszczoty, na słowa otuchy, cały czas tylko
słyszę od niej, ze jest zmęczona i źle się czuje. Tymczasem ja też mam swoje
potrzeby. Energia czasami aż mnie rozsadza. Od jakiegoś czasu nie mogę
opędzić sie od myśli, żeby "przelecieć" jakąś laskę. Tak szybko, bez
zobowiazań - po prostu rozładować się. Inna sprawa, że zgrabne szczupłe
dziewczyny, tym bardziej mnie podniecają, ze moja żona już taka nie jest.
Wstyd mi że mam takie mysli, ale to jest bardzo silne uczucie. Zastanawiam
się, czy wytrzymam, czy nie zacznę podświadomie szukać okazji do zdrady.
Bardzo mi zależy na mojej żonie, kocham ją, ale ta sytuacja robi się już nie
do zniesienia.

Oczywiscie spodziewam się odpowiedzi w stylu: "Nie łam się dziecko podrośnie,
żona schudnie, będzie OK! Zdrada jest zawsze i bezwzględnie be!"
Tylko czy na pewno? Oboje z żoną nie mielismy wcześniejszych doswiadczeń
seksualnych, znamy tylko seks z naszych wspólnych kontaktów. A we mnie też
wielokrotnie dochodzi myśl, żeby spróbować z inną. Nie tylko ze wzgledu na
inny wygląd zewnętrzny, ale i upodobania, temperament, itp.

Kiedy przed ołtarzem mówiłem "tak" nie spodziewałem się, że tak szybko
absolutny nakaz monogamii stanie się dla mnie tak trudny do wypełnienia...

    • twoj_aniol_stroz Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 11:21
      Związałeś się z żoną na dobre i na złe. Niestety teraz dopadło Was to złe. Ona
      po prostu potzrebuje pomocy, Twojej przede wszystkim, ale możliwe, że także
      psychologa. Po porodzie bardzo trudno kobiecie znależć się w nowej sytuacji.
      Piszesz, że żona wstaje do dziecka co godzinę, bo je karmi. Spróbuj na próbę
      przez jedną noc (w oddzielnym pokoju rzecz jasna) nastawiać budzik co godzinę,
      kiedy zadzwoni wstać, pójść np do kuchni, potem do łazienki i z powrotem do
      łóżka. Pamiętaj o przestawieniu budzika na kolejną godzinę i znów to samo i tak
      do rana. Myślę, że po tak pracowicie spędzonej nocy bardziej zrozumiesz żonę -
      jej zmęczenie, rozdrażnienie. Jeśli zaś chodzi o tuszę żony, to fakt, że teraz
      znów tyje oznacza, że nie radzi sobie ze sobą. Może mógłbyś się włączyć w prace
      związane z dzieckiem, np. kąpiel, przewijanie, spacer (w weekend). Kiedy
      wracasz z pracy możesz zająć się dzieckiem, a żona niech odpocznie - nie
      sprzątnie, pozmywa naczynia czy wstawi pranie, ale odpocznie poczyta książkę,
      obejrzy program w TV albo wyjdzie na spacer. Dziecko na początku swego życia
      jwest wyjątkowo absorbującym stworzeniem :)
      Głowa do góry, na pewno wyjdzie jeszcze słoneczko w Waszym związku :)))))))
      • Gość: b jest zmęczona! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.12.03, 11:32
        Przerosła ją sytuacja, jest zmęczona. Spróbuj przez tydzień ją odciązyć, żeby
        miała więcej czasu dla siebie. Może zechce pójśc do ryzjera, kosmetyczki. Nie
        zdradzaj jej, będziesz się czuł jeszcze gorzej. Dużo ciepła, miłości,
        zrozumienia. MOże trzeba ją cześciej przytulać?
    • default Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 11:42
      Czytając Twój post odniosłam wrażenie, że Ty już podjąłeś decyzję o zdradzie,
      teraz tylko szukasz dla siebie usprawiedliwienia. Oczywiście Twoje
      argumenty "za" są racjonalne i przekonywujące, ale stawiane wyłącznie pod kątem
      Twoich potrzeb. Wiem, że dla młodego mężczyzny seks jest niezykle ważny, ale to
      w końcu tylko "śmieszne ruchy", czy dla kilku minut (czy nawet sekund;))
      przyjemności chcesz ryzykować trwały związek z kobietą, którą - jak piszesz -
      bardzo kochasz? Wyobraź sobie sytuację odwrotną - z jakichś względów (choroba,
      wypadek) przez dłuższy czas nie jesteś w stanie uprawiać seksu. Twoja żona
      samolubnie stwierdza: muszę się rozładować, potrzebny mi kontakt ze zdrowym
      facetem, bardziej mnie podniecają niż ten zdechlak. Jak byś się poczuł? Czy
      byłbyś skłonny usprawiedliwiać takie postępowanie?
      • Gość: sevilla Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: *.acn.waw.pl 16.12.03, 12:01
        default brawo, pierwszy raz na kobiecie przeczytalam mądre słowa...
        • anieatak Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 20:38
          Gość portalu: sevilla napisał(a):

          > default brawo, pierwszy raz na kobiecie przeczytalam mądre słowa...
          i juz trzeba sobie samej slodzic..zenujace..
          slowa pol-madre..miod zalosny..
      • Gość: Fatherlander Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: 212.244.77.* 16.12.03, 12:16
        Mylisz sie. Wcale nie podjałem takiej decyzji, Zresztą nie traktowałbym tego w
        tych kategoriach. Mam po prostu obawy, ze jesli nadarzyła by sie okazja na skok
        w bok, to nie jestem pewny jakbym zareagował. To tylko potrzeba "wykonywania
        śmiesznych ruchów", ale to dzięki zaspokajaniu tej potrzeby Ty, ja i jeszcz e
        paru innych chodzi po tym bożym świecie.
        Zwykliśmy traktować potrzeby seksualne jako fanaberię, bo przecież "da się bez
        tego przeżyć", ale fizjologia jest nieubłagana, niezrealizowana potrzeba
        wywołuje frustrację, a to z kolei ostatnia rzecz jaką chciałbym okazać moje
        żonie.

        Powtarzam, że wcale nie mam w głowie takiej decyzji, przeciwnie rozpaczliwie
        myślę, jak naprawić sytuacje z moją żoną, ale ta mnie cały czas odpycha. Nie
        reaguje na pocałunki, delikatne pieszczoty, jest wiecznie zła i zmęczona.
        Niestety nie potrafie zbyt wiele jej odciążyc przy dziecku bo sam pracuję do
        późna, a kiedy wracam mam jeszcze często coś do zrobienia przy komputerze.

        Jest to poważny problem, nawet w weekendy mamy dla siebie niewiele czasu.
        Dziecko jest bardzo zajmujące. Czy mam wierzyć, ze dziecko podrośnie
        i "wszystko się jakoś ułoży"?
        Żona wielokrotnie powtarza mi, że ma mnie już dość, nie pozwala sie do siebie
        zbliżyc... Nie wiem ile czasu jeszcze to wytrzymam, bardzo staram sie poprawić
        sytuację, ale jeśli w przeciagu kilku miesiecy nic się nie zmieni, to mogę nie
        dać rady, któregoś dnia oprzec się powabom jakiejś laseczki, która będzie
        potrafiła zaspokoić tę mopją prymitywna potrzebę "wykonywania śmiesznych
        ruchów", nie bedzie na mnie fukała i wiecznie żaliła się...

        Ale pewnie taka postawa nie znajdzie tu zrozumienia. Skoro powiedziałem "tak"
        to muszę się poswięcić, aż do końca...
        • jkobuu Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 12:33
          a rozmawiałeś z żoną na ten temat? dlaczego fuka na Ciebie, dlaczego ma Cię
          dosyć?
          dla mnie jest niezrozumiałe to zachowanie-bo ja walę prosto z mostu co mi się
          nie podoba i oczekuję poprawy . No,ale ja nie mam dziecka, nie wiem jak to
          jest..może dochodza jakieś spadki nastroju czy cos w tym stylu...
          może zapytaj ja wprost co masz zrobić,zeby poprawic jej nastrój.
        • default Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 12:40
          Gość portalu: Fatherlander napisał(a):

          > Mylisz sie. Wcale nie podjałem takiej decyzji, Zresztą nie traktowałbym tego
          w > tych kategoriach. Mam po prostu obawy, ze jesli nadarzyła by sie okazja na
          skok w bok, to nie jestem pewny jakbym zareagował.

          To znaczy, że jednak ciągle o takiej oakzji myślisz, wręcz marzysz....

          To tylko potrzeba "wykonywania > śmiesznych ruchów", ale to dzięki
          zaspokajaniu tej potrzeby Ty, ja i jeszcz e> paru innych chodzi po tym bożym
          świecie.
          Nie żartuj, przecież nie powiesz mi że odczuwasz teraz silną potrzebę
          prokreacji! Dziecko już masz, nie?

          > Zwykliśmy traktować potrzeby seksualne jako fanaberię, bo przecież "da się
          bez > tego przeżyć", ale fizjologia jest nieubłagana, niezrealizowana potrzeba
          > wywołuje frustrację, a to z kolei ostatnia rzecz jaką chciałbym okazać moje
          > żonie.

          Fizycznie rozładować możesz się w tradycyjny sposób samotnych facetów, od
          strony fizjologicznej taki "zabieg" jest wystarczający.
          >
          > Powtarzam, że wcale nie mam w głowie takiej decyzji, przeciwnie rozpaczliwie
          > myślę, jak naprawić sytuacje z moją żoną, ale ta mnie cały czas odpycha. Nie
          > reaguje na pocałunki, delikatne pieszczoty, jest wiecznie zła i zmęczona.

          No to przestań za nią łazić i lepić się do niej. To co Ty nazywasz delikatnymi
          pieszczotami i pocałunkami, dla niej może być nachalnym klejeniem się w jednym
          tylko celu .Spróbuj na jakiś czas zapomnieć o swojej i jej seksualności,
          potraktuj ją jak po prostu kumpla, przyjaciela w potrzebie, któremu trzeba
          pomóc się pozbierać.

          > Niestety nie potrafie zbyt wiele jej odciążyc przy dziecku bo sam pracuję do
          > późna, a kiedy wracam mam jeszcze często coś do zrobienia przy komputerze.
          > Jest to poważny problem, nawet w weekendy mamy dla siebie niewiele czasu.
          > Dziecko jest bardzo zajmujące.
          Owszem, a czego się spodziewałeś? Poza tym nie mów "nie potrafię", dla
          chcącego nie ma nic trudnego, chociaż spróbuj dać jej do zrozumienia, że chcesz
          uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, raz nie siedź przy tym komputerze, albo w
          weekend zaproponuj jej wyjście do kina, podczas gdy ty posiedzisz z małym.
          Zrozum ona czuje się osaczona z jednej strony nowymi obowiązkami i nową
          sytuacją, z drugiej twoim obsesyjnym pragnieniem seksu. Pokaż jej że interesuje
          Cię coś ponad to.
          Czy mam wierzyć, ze dziecko podrośnie
          > i "wszystko się jakoś ułoży"? > Żona wielokrotnie powtarza mi, że ma mnie już
          dość, nie pozwala sie do siebie > zbliżyc...

          No to nie zbliżaj się do niej fizycznie. Bądź jej przyjacielem, pomagaj, ale
          nie zadręczaj tymi pieszczotami, niech ona spokojnie dojdzie do siebie

          Nie wiem ile czasu jeszcze to wytrzymam, bardzo staram sie poprawić > sytuację,
          ale jeśli w przeciagu kilku miesiecy nic się nie zmieni, to mogę nie > dać
          rady, któregoś dnia oprzec się powabom jakiejś laseczki, która będzie
          > potrafiła zaspokoić tę mopją prymitywna potrzebę "wykonywania śmiesznych
          > ruchów", nie bedzie na mnie fukała i wiecznie żaliła się...

          Ta"laseczka" to Cię już chyba w snach prześladuje, marzysz o romansie, a nie
          fizjologicznym rozładowaniu, bo Ci nudno i męcząco w domu....
          >
          > Ale pewnie taka postawa nie znajdzie tu zrozumienia. Skoro powiedziałem "tak"
          > to muszę się poswięcić, aż do końca...

          Cóż za gorycz w tych słowach. W czym Twoja sytuacja różni się od sytuacji
          innych młodych ojców? Większość kobiet odczuwa obniżenie libido po porodzie, a
          przecież w końcu nie poślubiłeś plastikowej lali z sexshopu, zawsze gotowej,
          tylko żywą kobietę. chyba widzisz w niej coś poza genitaliami???
        • Gość: Lucy Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.12.03, 12:48
          A nie możecie podrzucić dziecka dziadkom na 2-3 dni i gdzieś wyjechać? Albo
          chociaż na 1-2 dni w tygodniu? Albo wynająć opiekunke na parę godzin i gdzieś
          się zabawić, oderwać od rzeczywistości.
          Ja myślę, podobnie jak ktoś przede mną się wypowiadający, że czułbyś sie potem
          jeszcze gorzej. Albo wpędzisz się w nielada kłopoty. Różnie kończą się takie
          skoki w bok.
          No i nieładnie, że zgrabne laseczki traktujesz tak przedmiotowo!
          pozdro
        • miriammiriam Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 15:45
          > Niestety nie potrafie zbyt wiele jej odciążyc przy dziecku bo sam pracuję do
          > późna, a kiedy wracam mam jeszcze często coś do zrobienia przy komputerze.
          >
          > Jest to poważny problem, nawet w weekendy mamy dla siebie niewiele czasu.

          z tego wynika, że ona non stop siedzi w czterech ścianach z dzieckiem, pewnie
          ma jeszcze na glowie, gotowanie, pranie, prasowanie itp. a ty przecież taki
          zajęty.....
          wiesz co, zrób eksperyment - weź tydzień urlopu, żona niech w tym czasie gdzieś
          wyjedzie, a ty rób to co ona do tej pory - wstawaj w nocy co godzine, zamknij
          sie w czterech ścianach, nieustannie zajmuj sie dzieckiem, a do tego jeszcze
          prowadzeie gospodarstwa domowego, ciekawe jak zareagujesz, kiedy ona po
          powrocie rzuci sie na ciebie i bedzie chciala zaciągnąc do łożka, co?
          rzecz jasna ty sie na taki eksperyment nie zdobedziesz, spróbuj sobie jednak
          chociaż wyobtazić, jakby to moglo być. prawda jest taka, że tryb życia jaki
          prowadzi twoja żona każdego wpedzilby w depresje, z tego co piszesz wynika, ze
          jej stan psychiczny jet zly, a jesli nic sie nie zmieni bedzie coraz gorszy,
          jesli w koncu sobie jakos poradzi bez twojej pomocy i udzialu to sorry... ale
          licz sie z tym, ze moesz pojsc w odstawke, no bo poco komu taki moąż, który ma
          wszystko w d... nigdy go nie ma, a jak już jest to chce tylko zarcia i seksu?
          oczywiscie przesadzam (mam nadzieje) ale sytuacja, jak ja opisales takie
          wlasnie wywoluje skojarzenia.

          jesli nie mozesz z jakis tam względów brac udzialu w wchowaniu swojego dziecka,
          chociaz mysle ze jak ktos chce to potrafi, zadbaj przynajmniej o to, aby twoja
          zona zmienila tryb zycia na bardziej sprzyjajacy higienie psychicznej. nie raz
          widzialam, ze niepracujace kobiety maja opiekunki do dzieci po to tylko, zeby
          mogly zwyczajnie "wyjsc do ludzi", a nie dziczec w zamknieciu. to jest jakies
          rozwiazanie. IMHO ponadto czas wolny, ktory udaje ci sie wygospodarowac
          powinienes spozytkowac na opieke nad dzieckiem, chocby mialo go byc niewiele,
          inaczej mozesz w przyszlosci miec problemy z nawiazaniem z nim kontaktu, ale
          rob jak chcesz. pozwole sobie jeszcze podkreslic, ze z twojego opisu wynka, iz
          stan psychiczny zony bez watpienia jest zly, mozliwe ze ona jest *chora* -
          depresja poporodowa + przeciazenie obowiazkami + osoamotnienie w tych
          obowiazkach... wcale bym sie nie zdziwila gdyby byla jej potrzeba profesjonalna
          pomoc. za boga ojca nie traktuj jej jednaj jak "wariatki" i nie mow: idź do
          psychiatry - jesli chcesz cos osiagnac do poradni musicie zglosic sie razem.
          mozna jeszcze wszystko naprawic, mozna tez spakowac walizke, trzasnac drzwiami
          i zaczac fajne zycie z jaks laseczką, fajne przynajmniej do czasu az tamta
          zaciazy i sytuacja sie powtorzy, wtedt spakowac walizke, trzasnac
          drzwiami...skok w bok nie polecam chocby z tego wzgledu, ze jesli sie wyda (a
          ty przeciez nie umiesz klamac, nigdy jej nie zdradzales, nie jestes tez
          doswiadczony w kontaktach z cwanymi laseczkami - taka moze sama przyjsc do zony
          z informaca, albo co innego zrobic), otóż jesli sie wyda to niestety, ale wsz
          zwiazek bedacy w powaznym kryzysie moze tego nie przetrzymac. rozwaz wiec
          sobie, czego na prawde chcesz - ratowac sytuacje, co bedzie wymagalo nieco
          zachodu i wyrzeczen, czy walnac caly ten majdan i zacząc nowe zycie na
          wolnosci. twoja sprawa jak zdecydujesz.
    • ethlin Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 12:59
      A może Ty zajmij się Waszym dzieckiem. Założę się, że energii szybko ci
      ubędzie;-)
    • lola211 Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 13:13
      Istnieją, ale nie takie jak w twoim przypadku.

      Sama byłam nie tak dawno taka własnie zona jak twoja, moze z wyjatkiem
      poczucia własnej atrakcyjnosci, bo nie utyłam.Ale równiez seks mógł dla mnie
      nie istniec, wrecz budził obrzydzenie.I nie była to moja złosliwosc, tylko
      uczucie kompletnie ode mnie niezalezne.
      Zeby cos sie zmieniło, musisz pomóc zonie w opiece nad dzieckiem-
      niekoniecznie osobiscie, opłac np. nianie na 2 dni w tygodniu, a zobaczysz ze
      zona znowu poczuje sie kobietą, a nie tylko matka jak teraz.Powinna pójsc na
      aerobik czy basen, do fryzjera, kosmetyczki.Zadbac o siebie.

      • Gość: de_ska Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: *.4kroki.pl 16.12.03, 13:34
        Jestem mamą 3-miesięcznej dziewczynki i potrafię sobie wyobrazić, jak czuje
        się Twoja żona. Nieprzespane noce, uczucie permanentnego zmęczenia, obawy co
        do własnej atrakcyjności - to normalne uczucia po porodzie. Ja nie mam co
        prawda kłopotów ani z wagą, ani z libido, ale jestem w stanie zrozumieć, że
        kobieta nie ma ochoty na seks, tak działają hormony, szczególnie, gdy karmi
        się piersią. Jest to nawet pewnego rodzaju zamysł natury, aby zbyt szybko nie
        zajść następny raz w ciążę.
        Co do Twoich pomysłów to są po prostu porażające, nie znajdziesz na pewno
        wśród kobiet zrozumienia dla tak umotywowanej zdrady. Postaraj się pomóc żonie
        i nie zasłaniaj się pracą. Mój mąż też pracuje do późna, ale wieczorami i w
        weekendy ma czas dla nas, zajmuje się małą, czasem przez 3 godziny zostaje z
        nią, mogę wyjść na zakupy, do fryzjera, do kumpeli. Nie czuję się zamkniętą w
        domu Matką Polką, tylko kobietą. I mąż mnie w tym umacnia swoim zachowaniem.
        Może Twoja Zona czuje, że nie myślisz już o niej jako o atrakcyjnej kobiecie,
        a to ją jeszcze bardziej deprymuje?
        A więc, Fatherlander, nie rozglądaj się za laseczkami, chyba, że już w oglenie
        szanujesz swojej żony, matki Twojego dziecka.

    • cofe10 Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 13:44
      Wiesz,bardzo smutny jest Twój list...
      Tak jak i Twoja żona tak i Ty jesteście w pułapce.
      Ale z tej pułapki jest wyjście - ale oboje musicie chcieć z niej wyjść, oboje
      musicie zrozumieć że chcecie być razem,że chcecie tworzyć fajną
      rodzinkę.Niestety wszystko wymaga czasu,cierpliwości i motywacji.
      Jestem młodą kobietką, mam męża i dwóch chłopców( 2,5 roku i 8 m-cy).Oboje
      pracujemy,uczymy się,razem zajmujemy sie dziećmi.
      Powiem Ci że nie wyobrażam sobie braku ciepła i przytulenia ze strony męża.Brak
      jego dotyku sprawiłby mi największy zawód.Dziecko musi czuć miłość rodziców jak
      to się mówi - w powietrzu.Znam tylko Twoje zdanie na ten temat, nie znam Twojej
      żony więc nie zachęcam do czegokolwiek...
      Mogę Ci powiedzieć jedno.Jeśli masz internet w domu,podsuń żonie forum dziecka.
      Może znajdzie pomoc w innych osobach - kobietach które miały lub mają podobne
      problemy.I trwaj przy swojej żonie,życzę cierpliwości a będzie na pewno
      nagrodzona.
      Pozdrawiam!
    • samowolny Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 13:51
      zapytaj sie siebie w jakich okolicznościach łagodzących wybaczysz zdrade
      żonie...
      • cofe10 Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 14:33
        Słuszna racja...
        • charade Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 14:38
          Autorze wątku. Bardzom ciekawa, po kiego grzyba decydowaliście się na dziecko,
          skoro nie masz w ogóle dla niego czasu ? Po co w ogóle małżeństwo, na które się
          nie ma czasu nawet w weekendy ?

          Ale do rzeczy. Co prawda nie przechodziłam jeszcze przez ten koszmar zwany
          ciążą i porodem, ale potrafie sobie doskonale wyobrazić co czuje kobieta
          (ogólnie rzecz biorąc, co człowiek czuje) nie śpiąc, będąc w stanie
          ustawicznego zmęczenia i na dodatek mając zerowe oparcie w najważniejszej
          osobie, jaką jest mąż, który spędza cały wolny czas w pracy.
          Jezu, człowieku, a rusz wyobraźnią i spróbuj się postawić w jej sytuacji i
          osądź, czy miałbyś ochotę na cokolwiek związanego z seksem, gdybyś sie znalazł
          w jej skórze. Dobrze Ci piszą - przestań się do niej kleić, bo pewnie ją to
          tylko irytuje. Być może cierpi na depresję poporodową, wcale bym się nie
          zdziwiła.
          Rusz mózgownicą i poszukaj jakiegoś bardziej konstruktywnego rozwiązania od
          bzyknięcia jakiejś piczki, dla której wszystko jedno z kim śpi.
          Nie znoszę takich wypowiedzi jak Twoja, bo coraz bardziej mi się odechciewa
          rodzenia dzieci jak czytam coś takiego. Najpierw chcecie potomstwa, a potem
          natychmiast w obliczu jakichkolwiek trudności znajdujecie najprostsze
          rozwiązanie - zdradę.
    • Gość: Triss Merigold Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: *.acn.waw.pl 16.12.03, 18:08
      A ja go rozumiem. Nie usprawiedliwiam ale rozumiem. Zbyt długa abstynencja
      seksualna spowodowana przez partnera zapominającego o potrzebach drugiej osoby
      jest potwornie frustrująca. Gdyby partner odmawiał mi seksu przez dłuższy czas
      i nie byłoby to spowodowane ciężką chorobą (wychowywanie niemowlaka chorobą nie
      jest a przynajmniej nie było dla mojej matki i moich koleżanek) to szukałabym
      czysto fizycznego rozładowania gdzie indziej. Nie uczuć, ciepła, zrozumienia
      itd. tylko konkretnego seksu i nie byłaby to dla mnie zdrada.
      • miriammiriam racja Merigold!!!! 16.12.03, 18:17
        niech sobie chlop kupi karnet do burdelu, albo abonament na przydrożne kurwy,
        po co ma rozwiazywac swoje problemy malzenskie.
        • Gość: Triss Merigold Re: racja Merigold!!!! IP: *.acn.waw.pl 16.12.03, 18:21
          Jeszcze nie zdradził, wyraził tylko potrzebę seksu, którego nie ma, ponieważ
          dziecko przesłoniło żonie cały świat. Swoją drogą wszyscy psychologowie
          podkreślają, że kobieta, która zostaje matką nie powinna zapominać o partnerze
          jako mężczyźnie (a nie traktować go jako dodatek do wózka, przenośny bankomat i
          opiekunkę) więc może droga żona też by to wzięła pod uwagę?
          • miriammiriam Re: racja Merigold!!!! 16.12.03, 18:43
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Jeszcze nie zdradził, wyraził tylko potrzebę seksu, którego nie ma,
            zgadza się
            > ponieważ
            > dziecko przesłoniło żonie cały świat.
            no popatrz, jak róznie ludzie odczytuja ten sam tekst...
            >Swoją drogą wszyscy psychologowie
            > podkreślają, że kobieta, która zostaje matką nie powinna zapominać o
            partnerze
            > jako mężczyźnie (a nie traktować go jako dodatek do wózka, przenośny bankomat
            i
            >
            > opiekunkę)
            przeczytaj jeszcze kilka kg podarnikow i tak trzymac
            >więc może droga żona też by to wzięła pod uwagę?
            co za beznadziejna baba, nie wywiazuje sie ze swoich powinnosci, pytanie co z
            taka zrobic? moze uspic... masz jakies lepsze pomysly?
            • anikl inny powód? 16.12.03, 20:31
              Podpisuję się pod pomysłami odciążenia młodej mamy. Niech ma choć chwilę bez
              dziecka. To na pewno jej ułatwi przestawienie się z "matki" w "kochankę".

              Nikt z Was nie zwrócił uwagi na to, że dla autora wątku żona jest pierwszą
              partnerką seksualną. Może tu jest pies pogrzebamy? Czy myśli o "laseszce" nie
              są wywołane chęcią sprawdzenia "jak to jest z kimś innym" a poporodowe problemy
              to tylko katalizator?
              • Gość: Triss Merigold Re: inny powód? IP: *.acn.waw.pl 16.12.03, 20:40
                Ale ja się wcale nie dziwię, że osoby mające w życiu jednego partnera
                seksualnego są ciekawe jak byłoby z kimś innym. Autorowi w tym wypadku mogę
                powiedzieć tylko jedno: trzeba było nie żenić się z pierwszą panną z którą się
                przespał.
              • anieatak Re: inny powód? 16.12.03, 20:43
                tak czy inaczej..w jej zajetym dniu..nie mowie ze latwym..znalazloby sie piec
                minut zeby mu zrobic loda..
                jestem pewien ze on wygospodarowalby dla niej pol godziny zajmujac sie maluchem
                w zamian..szczesliwszy..nie sfrustrowany..
              • anieatak Re: inny powód? 16.12.03, 20:47
                ale fochy i pokazywanie non stop ..jak to mi zle nie jest..
                to kazdego faceta moze dobic..
                zreszta takie sa kobiety..
                sam nie raz probowalem zblizyc sie psychicznie do moich teraz ex..i co..
                lepsze sceny niz w niejednej komedii romantycznej wymyslalem i co?
                nic..kasy brak, nie mam na perfum..nigdzie nie wychodzimy, nie mamy przyjaciol..
                kiedy odpowiadalem ze to przez nia..bo jest tak zazdrosna o mnie ze juz prawie
                kumpla nie moge miec, co dopiero kochanki..
                to jeszcze wieksze fochy..
                w sytuacji z dzieckiem nie bylem..ale moge sobie wyobrazic..

                to troche tak jak z nowym gadzetem..cieszy tydzien..
                po jej stronie lezy wina..
              • diab.lica Re: inny powód? 17.12.03, 11:25
                > Nikt z Was nie zwrócił uwagi na to, że dla autora wątku żona jest pierwszą
                > partnerką seksualną. Może tu jest pies pogrzebamy? Czy myśli o "laseszce"
                nie
                > są wywołane chęcią sprawdzenia "jak to jest z kimś innym"

                dlatego nalezy to sprawdzic przed slubem, najlepiej z wieloma osobami.
                inaczej zawsze sie bedzie czlowiek zastanawial, jak to jest z kims innym i to
                jest zupelnie naturalne.
                • Gość: Kasia Re: inny powód? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.12.03, 15:01
                  Moim zdaniem to zależy od osoby. Mój mąż był moim pierwszym facetem i jakoś nie
                  jestem ciekawa jak to byloby z innym. Ja się nad tym nie muszę zastanawiać.
                  Pocałunek z innym byłby dla mnie wystarcząco obrzydliwy. Nie przyszła mi do
                  głowy podobna myśl.
            • Gość: uncja Re: racja Merigold!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 20:43
              Jeśli mam być szczera, to tez zgadzam się z Triss i rozumiem faceta. Dziecko
              wychowałam, spadek atrakcyjności (we własnych oczach głównie) też przeżyłam,
              mąż też pracował, też siedziałam całymi dniami sama w domu z niemowlakiem i
              dołek z tego powodu nie jest mi obcy. Jednak jakoś mi nie przyszło do głowy
              powiedzieć, żeby sobie jakoś sam radził, mimo że szczerze mówiąc chętniej bym
              się zdrzemnęła. Po prostu uwazam, że nie zaszkodzi pomyśleć też o drugiej
              osobie. Nie da się na dłuższą metę wytrwać w takim związku bez oddalenia. Nie
              sadzę że dziecko to jakieś wytłumaczenie. Ich dziecko o ile pamiętam ma pare
              miesięcy - da się wygospodarować chwilę czasu, którą można poświęcić mężowi.
              Tylko męzowi - i niekoniecznie seksualnie. Czasem wystarczy posłuchać - okazać,
              że nadal jest ważny. I naprawdę nie dziwię się młodemu, zdrowemu facetowi, że
              brakuje mu seksu.

              Jak fajnie oburzyć się na faceta i kazać mu odciązyć żonę. Pięknie - ktoś tu
              nawet stwierdził, że facet "cały wolny czas poświęca na pracę". Pewnie powinien
              ją rzucić w cholerę i iść na zasiłek. Albo - albo - bądźmy dorośli. Zdecydowali
              się na dziecko, ktoś musi tę rodzinę utrzymać. I nie oczekujmy cudów, że nam
              się nalezy bo my biedne zajmujemy się cały czas dzieckiem - nie my pierwsze ani
              ostatnie, to żaden heroizm. Myślę, że on doskonale rozumie skąd te problemy,
              ale nie jest w stanie wiele zwojować w ramach czasu, który jest w stanie
              poświęcić rodzinie. Tymczasem niektóre kobiety mają postawę roszczeniową -
              facet ma zapieprzać, przynosić kasę i jeszcze najlepiej by było jakby się
              zajmował dzieckiem bo się poświęcają dla dziecka, i im się należy pomoc i
              wsparcie. Nikt nie pyta faceta po 12 godzinach pracy, czy on ma jeszcze siłę na
              jakąkolwiek pomoc, jakby w tym czasie był na pikniku... Taki układ przyjęli,
              trzeba się liczyć z konsekwencjami.
              • anieatak Re: racja Merigold!!!! 16.12.03, 21:02
                albo tys niekumata..ale mi sie wydawalo ze miriam byla cyniczna ..a nie
                popierajaca..
                jak mozna popierac bezmozga Tris `ryczy zloto niespelnione` w zadnym aspekcie
                zycia..
                mania wyzszosci+ateizm+idiotyzm=Triss Merigold
          • jkobuu Re: racja Merigold!!!! 17.12.03, 08:23
            zgadzam się z Tobą Triss w pewnym względzie..zastanawia mnie tylko, dlaczego
            od żony wymagasz zrozumienia potrzeb mężowskich..mnie sie wydaje,że powinni
            obydwoje zrozumiec swoje potrzeby.
      • lola211 Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 16.12.03, 21:06
        > A ja go rozumiem. Nie usprawiedliwiam ale rozumiem. Zbyt długa abstynencja
        > seksualna spowodowana przez partnera zapominającego o potrzebach drugiej
        osoby
        > jest potwornie frustrująca. Gdyby partner odmawiał mi seksu przez dłuższy
        czas
        > i nie byłoby to spowodowane ciężką chorobą (wychowywanie niemowlaka chorobą
        nie
        >
        > jest a przynajmniej nie było dla mojej matki i moich koleżanek) to
        szukałabym
        > czysto fizycznego rozładowania gdzie indziej. Nie uczuć, ciepła, zrozumienia
        > itd. tylko konkretnego seksu i nie byłaby to dla mnie zdrada.

        Taka sytuacje mozna uznac za odpowiednik choroby- spadku libido nie
        doswiadcza sie na własne zyczenie, to spada na człowieka, mimo ze wcale nie
        chce.
        Jest to duzo bardziej frustrujące dla takiej zony własnie, bo mimo ze widzi
        patologie takiej sytuacji nie jest w stanie temu zaradzic.
        Oczywiscie, mozna podkładac sie facetowi, odbebnic ten obowiazek, tylko ze z
        reguły facet nie chce takiej jałmuzny.On oczekuje namietnego seksu, rozpalonej
        zonki.A ona na sama mysl o tym dostaje dreszczy, bynajmniej nie z podniecenia.
        Jemu z tym źle, ale jej jeszcze gorzej.
    • Gość: Mrufka. Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: *.w81-248.abo.wanadoo.fr 16.12.03, 20:51
      Fatherlander, piszesz, ze myslisz o zdradzie poniewaz zona odmawia Ci sexu i
      jestes wyposzczony. Dobra, rozumiem, ze w takim wypadku mozesz miec podobne
      mysli, ale zaraz potem piszesz, ze chcialbys sprawdzic jaki jest sex z kobieta
      o innym temperamencie. To juz zupelnie z innej beczki.
      Ani Twoja zona nie jest fair, ani Ty.
      • Gość: a.kuku Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad IP: *.gabo.pl 16.12.03, 22:11
        jeśli chcesz poczuc inną koboetę to zdradz zonę-nie szukaj tylko usprawidliwien

        poza tym pewnie nie tylko twoja zona po porodzie stracila zaintersowanie
        sexem.inne zapewne tez
        !!!sam piszesz ze chcesz sprobowac z kobieta o innyM temperamencie tak wiec
        zapewne nawet jakby zona nie odmawiała ci sexu to i tak mialbys na to ocHote i
        kto wie czy bys tego nie zrobil!!!

        masz na to ochote,a zachowanie zony wykorzystujesz jako PRETEKST!!!!PRZY
        OKAZJI,sobie sprobojesz jak to jest z inna i nie bedziesz mial wyrzutow
        sumienia bo zona przeciez nie chce.

        chcesz byc wierny baz-nie chcesz-nie bądz-nie szukaj tylko usprawiedliwien.,


    • Gość: Ania Ale z ciebie prymityw! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.03, 11:29
      Nic wiecej nbie mozna dodać.

      Ania
      • anikl Re: Ale ... 17.12.03, 19:16
        Czemu wyzywasz faceta? Prymityw nie miałby rozterek ani wątpliwości.
        A tak - obrazi się i nic tu nie dopisze.
        • zdzichu-nr1 Re: Ale ... 17.12.03, 23:50
          1) Ożenek z pierwszą panną w życiu był posunięciem nieroztropnym, bo
          oczywistym być powinno, że po pewnym czasie przyjdzie myśl "a jak by to było z
          inną?"

          2) Znam z bliskiego otoczenia podobne historie "odrzucenia poporodowego" dla
          faceta. Po mniej więcej pół roku szarpaniny z seksem mój kumpel znalazł sobie
          zamężną kochankę (w pracy) i jego problemy jakoś tam się rozwiązały. Dwa razy
          w miesiącu oboje udają delegację służbową i zaszywają się w jakimś
          podwarszawskim hotelu. Ta proteza fizjologiczno-uczuciowa działa już dwa lata,
          a żona chyba wcioąż trwa w nieświadomości.
          • Gość: Triss Merigold Re: Ale ... IP: *.acn.waw.pl 17.12.03, 23:53
            Zawsze twierdziłam, że upieranie się przy dziewictwie do ślubu (albo ślub z
            pierwszym i jedyny partnerem) jest mocno absurdalne, a potem ludzie się
            dziwią...
    • zalotnica Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 18.12.03, 00:50
      Gość portalu: Fatherlander napisał(a):

      > Kiedy przed ołtarzem mówiłem "tak" nie spodziewałem się, że tak szybko
      > absolutny nakaz monogamii stanie się dla mnie tak trudny do wypełnienia...

      czy ty jestes jeszcze normalny...?

    • wolf42 Re: Czy istnieją okoliczności łagodzące dla zdrad 18.12.03, 01:16

      Tak,istnieja,ale tylko dla mezczyzn!
      Zdrada kobiety nie ma przebaczenia.
      Zdrada natomiast mezczyzny zalezy od okolicznosci,
      i zwykle powinna zostac pominieta.
      Fakt ten wynika z biologii obu plci;
      te kobiety,ktore uwazaja inaczej to kurwy.
      I nalezy z nimi postepowac w sposob na jaki zasluzyly.
    • luiza-w-ogrodzie Nastepny mlodociany informatyk 18.12.03, 01:27
      Czyzby nastepny mlodociany informatyk, ktory sie ozenil bo dziecko bylo w
      drodze ("Otóż jestem ze swoją żoną niespełna rok po ślubie, mamy dziecko (...)
      dziecko ma już kilka miesięcy")? A teraz sie zorientowal, ze wlasciwie to mu
      wcale nie zalezy na niej ani na dziecku, bo przeciez moglby sobie jeszcze
      poseksic na lewo i prawo? Jesli tak jest, to zle wroze przyszlosci tego
      zwiazku.

      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • wolf42 Re: Nastepny mlodociany informatyk 18.12.03, 01:38
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Czyzby nastepny mlodociany informatyk, ktory sie ozenil bo dziecko bylo w
        > drodze ("Otóż jestem ze swoją żoną niespełna rok po ślubie, mamy dziecko
        (...)
        > dziecko ma już kilka miesięcy")? A teraz sie zorientowal, ze wlasciwie to mu
        > wcale nie zalezy na niej ani na dziecku, bo przeciez moglby sobie jeszcze
        > poseksic na lewo i prawo? Jesli tak jest, to zle wroze przyszlosci tego
        > zwiazku.
        >
        > Luiza-w-Ogrodzie
        >
        > ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((&ord
        > m;>¸.
        > .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`
        > ·.¸.·´¯`·...¸><((((º>

        Again,next bich,this time romantic.

        Fuck you,and take care!

    • Gość: Fatherlander Jestem cierpliwy.... IP: 212.244.77.* 18.12.03, 12:35
      Czytając wasze odpowiedzi na mój wpis zauważyłem dwa stropnnictwa. Jedno, pt.
      Jak wracasz z robótki to zakasuj rękowy, hop dziecko lulać, prasować, sprzątac,
      etc, o której to ja bym godzinie z roboty nie wracał, moim psim obowiązkiem
      jest to robić.
      Drugie "stronnictwo" wykazało zdecydowanie więcej zrozumienia dla "męskiego"
      punktu widzenia.

      Fakt jest faktem, ze w dzisiejszych czasach próba pogodzenia życia rodzinnego z
      zawodowym to czysta ekwilibrystyka. Padały hasła, żebym nianię najał. Za co?
      Ledwie wiążemy koniec z końcem. Poza tym moja żona absolutnie nie życzy sobie,
      żadnych niań... W ogóle od samego porodu nie odstępuje dziecka na krok.
      Wielokrotnie ja wyganiałem: "Idź do koleżanki choć na godzinkę (dziecko je juz
      z butelki), ale ona nie chce. Cierpi, krzywi się i płacze, ale wszystkie moje
      propozycje żeby zmienić ten stan rzeczy odrzuca. Chce za to, wręcz domaga się,
      żebym zajmował się dzieckiem po ciężkim dniu pracy - i robię to. Zagaduję,
      lulam, śpiewam, ubiorę, rozbiorę - wcale się od tego nie migam.

      Ona jednak wcale nie wykorzystuje tego czasu "dla siebie". Stoi mi nad głową i
      pilnuje czy zby dobrze dziecka pilnuję. nie daj Bóg odwrócę głowę do
      telewizora, chocby dzieciątko leżało sobie najspiokojnie w świecie od razu mam
      za przeproszeniem "zjebki".

      Mysle o zdradzie bo mnie energia rozsadza, przynajmniej częśc z was tu obecnych
      rozumie, że tak głupio faceci są skonstruowani. Ale mam mnóstwo oporów, kocham
      swoją żonę, staram się być dla niej podporą, ale im bardziej na mnie naciska,
      zebym się udzielał w domu tym bardziej chce mi sie od tego uciec. Przed
      komputer najczęściej.

      Onania, którą mi tu ktoś z was proponował jako remedium na mój problem, nie
      jest dla mnie rozwiązaniem. Potrzebuję ciepła, namiętności. Wcale nie dobieram
      się do żony "na chama", delikatnie ja całuję, pogłaskam, ale to nie skutkuje. W
      ciągu dnai jest dziecko, jak zasypia żonie też juz się chce tylko spać i tak
      codziennie...

      Porady co niektórych, zebym zaczął traktować żonę jak kumpla są absurdalne.
      Żona to przyjaciel, ale i kochanka. Nie narzucam jej tej drugiej roli, ale z
      drugiej strony ile można czekać?
      Oboje pochodzimy z robitych rodzin i za diabła nie wyobrażam sobie, żebysmy
      kiedykolwiej musieli się rozstać, ale czuję też jak rosnie mur między nami.
      Codzienność nas przytłacza, zabija to, co w naszym związku było najcenniejsze.

      Czy gdybym "pochasał" sobie przed ożenkiem to dzisiaj czułbym się lepiej? Nie
      mam pojęcia, ale nic nie poradzę na to, ze im gorzej dzieje mi sie z żona tym
      bardziej zastanawiam się czy z inną kobietą nie mogłoby być lepiej...

      Przede mną jeszce kilka trudnych miesiecy, mam nadzieję, że zona zdecyduje się
      któregoś dnia pozwolic zaopiekować się naszą małą chociaż przez dwie, trzy
      godziny.
      Po porodzie zabrałem ja raz do restauracji, ale byliśmy rzecz jasna z
      dzieckiem... Bardzo chcę ją gdzieś zabrać, ale ona nie chce... Mam ją do tego
      zmusić? Liczę na odrobinę życzliwej porady od was...
      Dzięki


      • harriet_makepeace Re: Jestem cierpliwy.... 18.12.03, 13:13
        wydajesz sie byc porzadnym facetem. niestety nie moge ci nic poradzic bo nie
        mam pojecia jak sie czuje kobieta po porodzie.

        a wczesniej wam sie w lozku ukladalo? moze zona traktuje to dziecko jak
        wymowke? moze nie ma zaufania do ciebie jako ojca i dlatego tak ci stoi nad
        glowa jak proponujesz sie zajac dzieckiem? moze jednak wizyta u psychologa by
        pomogla? sama nie wiem.
        no nic. mam nadzieje ze jednak wam sie ulozy. wesolych swiat.
        • Gość: Triss Merigold Re: Jestem cierpliwy.... IP: *.acn.waw.pl 18.12.03, 13:25
          Szczerze Ci współczuję, bo wiem co to znaczy odmowa seksu przez dłuższy czas.
          Ja byłam bardziej radykalna i po przeszło roku proszenia, płakania, prób rozmów
          i mediacji znalazłam sobie kochanka. Małżeństwo się rozpadło, ale na szczęście
          nie było dzieci.
          Skoro byliście dla siebie pierwszymi i jedynymi partnerami (swoją drogą to
          błąd) to wątpię żeby w łóżku były fajerwerki, może Twoja żona w ogóle jest
          słabo rozbudzona i dlatego ta sfera życia mogłaby dla niej nie istnieć. Do
          psychologa się nie spieszcie, może spróbuj być bardziej stanowczy i porozmawiaj
          otwarcie o tym, że masz swoje potrzeby i chcesz je zaspokajać z żoną. Wiem, że
          to brzmi jak szantaż ale może niektórymi ludźmi trzeba potrząsnąć, żeby
          dotarło.
          • harriet_makepeace Re: Jestem cierpliwy.... 18.12.03, 13:34
            a dlaczego odradzasz psychologa triss? w koncu to specjalista.

            no i jeszcze
            "Skoro byliście dla siebie pierwszymi i jedynymi partnerami (swoją drogą to
            > błąd) to wątpię żeby w łóżku były fajerwerki"?
            chyba nie chodzi o ilosc ale o jakosc, nie?
            • Gość: Triss Merigold Re: Jestem cierpliwy.... IP: *.acn.waw.pl 18.12.03, 13:40
              Psycholog to tylko rozgrzebie i może być jeszcze gorzej. Nie mam zaufania do
              psychologów, Ci których znam największe problemy mają ze sobą i własnym życiem
              rodzinnym.Powaleni są jednym słowem i starają się życie dopasować do teorii.
              Ilość a jakość: z dziewicy ani prawiczka nie zrobisz super kochanków przy
              pierwszym partnerze, to wymaga jakiegoś doświadczenia.
              • anikl Re: Jestem cierpliwy.... 18.12.03, 14:57
                Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                > Psycholog to tylko rozgrzebie i może być jeszcze gorzej. Nie mam zaufania do
                > psychologów, Ci których znam największe problemy mają ze sobą <

                Też mam takie zdanie. Jeśli chcesz się przekonać, wrzuć wątek na
                forum "psychologia" (i nie przejmuj się za bardzo tym, co tam później
                przeczytasz).
Pełna wersja