Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam

25.06.09, 23:12
To taki dziennik z lat studenckich...
zaczęliśmy się spotykać gdy on był na IV roku a ja na
II,zamieszkaliśmy ze sobą po jego studiach.
No i został moim mężem.
Polazłam na strych i znalazłam ten dziennik w szpargałach.
Najpierw się pośmialam bo dużo tam było o mnie.
ale też sporo o Niej.
to była moja koleżanka z równoległej grupy, z którą nie widzialam
się od zakonczenia studiow czyli od sześciu lat. ale kiedyś
bywaliśmy wszyscy razem na imprezach.
wiem, ze spali ze sobą wiele razy, on to skończył podobno. ona wtedy
też miała chłopaka. pewnie dlatego to tyle lat nie wyszło na jaw.
on napisał na koniec tej historii że wybrał mniej ponetne ciało ale
serce lepsze.
i debil myślał ze ujdzie mu to na sucho.
co z tym gównem teraz zrobic?
co było a nie jest.... ale i tak boli.
mozecie po mnie jechac ze zajrzalam ale tez dzieki temu przejrzałam!
i nie zaluje.
    • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:15
      Nie do końca zrozumiałam, co cię zabolało. Ta uwaga o mniej ponętnym wyglądzie?
      Czy też w ogóle nie wiedziałaś o ich związku?
      • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:17
        pewnie ze nie wiedzialam o ich związku.
        a z wyglądem...no cóż, jego zdanie.
        tylko szkoda ze moim mezem jest.
        • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:20
          Przykro mi. Rozmawialiście?
          • pewienlekarz Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:53
            wybrał mniej ponętne ciało?

            frajer!
            • optimumtrade Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 14:01
              Faceci - sprawa jest jasna!!! Macie dość żony - piszcie pamiętnik,
              może Was zostawi i będziecie mieć święty spokój bez zbędnego
              wysiłku:-)
              • pewienlekarz Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 14:35
                "kochanie, mogłabyś skoczyć na stryszek po moje narty biegówki? są w takim
                kartonie ze starymi zeszytami.."

                <mówi_otwierając_piwo_z_szelmowskim_uśmiechem>
                • jaybee1 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:03
                  Autorka powinna zatytulowac temat tak: "Znalazlam pamietnik meza po
                  jego smierci... zajrzalam"
                  Ciekawe czy wtedy tez by pytala; "co z tym gownem zrobic?"...
                  • prakseda2 I się okazało, że i serce byle jakie. 26.06.09, 18:27
                    Biedny mąż. Myślał, że wybrał lepszą kobietę pod względem charakteru - a ta
                    czyta jego pamiętniki.

                    Nie tylko brzydka, ale i wredna.

                    Żal męża.
                    • rikol Re: I się okazało, że i serce byle jakie. 26.06.09, 18:33
                      Wybral znakomity material na zone. Mozna ja zdradzac, ona nic nie zauwazy, a
                      nawet jak zauwazy, to nie bedzie konsekwencji. W domu wszystko zrobione, dziecko
                      w drodzie. Zyc nie umierac.
                      • hagi_no SKOŃCZ Z TYM 27.06.09, 06:41
                        wejdź na dach wieżowca i skocz. Jeśli się nie uda zamknąć sprawy to
                        powtórz.
            • wacikowa Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 18:59
              I idiota:D
              Nie dość,że brzydula to na dodatek wścibska i głupia:D
        • erillzw Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 00:18
          fuck_pl napisała:

          > pewnie ze nie wiedzialam o ich związku.
          > a z wyglądem...no cóż, jego zdanie.
          > tylko szkoda ze moim mezem jest.

          Na podstawie tego, ze mial kiedys laske z ktora sypial i ktora byla
          atrakcyjniejsza od Ciebie??
          Masz racje. Szkoda. Twojego meza mi szkoda, ze ma taka pusta zone,
          ktora ma problem z jego przeszłoscia...
          Rozwiedz sie z Nim jak tak zalujesz, ze facet wybral dobrego jak
          mylnie widac sadzil człowieka zamiast samego seksu...
          A potem zrob sobie operacje plastyczne zeby byc bardziej ponetna.. i
          znajdz se faceta od seksu tylko.. Moze to spowoduje, ze bedziesz
          miala chociaz troche poczucia wlansej wartosci bo teraz ona nie
          istnieje.
          • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:27
            A to nie było tak, że pan robił na boki?
            • Gość: heniahenkowska Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 11.07.09, 23:00
              Tak wlasnie bylo, jak mozna wnioskowac z postu,dlatego tez zycze tym wszystkim
              "cwaniuchnym" panom,ktorzy tu sie rozpisuja na temat pustoty autorki watku,aby
              ktoregos pieknego dnia odkryli przeszlosc zony, w ktorej to przeszlosci zona
              swietnie sie bawila bzykajac co drugi dzien z ich najlepszym kumplem, z ktorym
              do tej pory pija piwko w kazda meczowa srode. A moze dalej sie bzyka...z
              cawniakami tak to zwykle bywa,ze latwo ich w ciula robic, gdyz ich zapatrzenie w
              siebie zajmuje caly kat widzenia i nie pozwala dostrzec nic poza nimi samymi i
              ich "wspanialoscia" chle chle chle.
              A autorce watku...no coz, wspolczuje. Kicha na calego. Chyba nie czulabym sie
              zbyt fajnie. Zaufanko padlo na calego jak sadze. Ale wiesz co...olej to. Nic mu
              nie mow. Po prostu bzyknij sie z jego najlepszym kumplem. Najlepiej tym,co to
              ma bardziej ponetnego fiuta. A jak Ci to nei wystarczy, to bzyknij i drugi raz.
              I trzeci...a potem, kiedy tylko przypomnisz sobie ów pamietnik (swoja droga moj
              maz stracilby w oczach juz na wstepie z powodu tego,ze pisal pamietnik. Jakos
              tak...facio piszacy pamietnik...bleee,zle mi sie to kojarzy.), to szybciutko
              przypomnij sobie te upojne chwile z...jego najlepszym kumplem ;-)
              Pozdrawiam i trzymam kciuki,cobys szybciuchno uporala sie z przykrymi
              odczuciami, ktore Ci pewnie teraz towarzysza i spedzaja sen z powiek.
          • mambalamba Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:51
            erillzw zgadzam sie z Toba! Zamiast sie cieszyc, ze wybral prawdziwa
            milosc i osobe... Ach szkoda mi tej babki i w sumie meza...
            • titta Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:54
              Prawdziwa milosc? Od kiedy majac prawdziwa milosc sypia sie z kims
              jeszcze? Ot, zwylky oportunista. Ale mlodzi ludzie sa glupi. moze
              zmadrzal.
              • black_tangens Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 15:49
                titta napisała:

                > Prawdziwa milosc? Od kiedy majac prawdziwa milosc sypia sie z kims
                > jeszcze? Ot, zwylky oportunista. Ale mlodzi ludzie sa glupi. moze
                > zmadrzal.

                To jest normalne w konserwatywnej Polsce, gdzie panuje zasada, ze facet musi
                byc gora w zwiazku,
                czyli byc wyzszy, lepiej zarabiac itp. Faceci chetnie
                spotykaja sie i nawet zakochuja w pieknych inteligentnych kobietach, ale na
                zony wybieraja te o "mniej ponetnych cialach", bo sobie mysla tak, ze taka nie
                ucieknie i bedzie wdzieczna za to, ze w ogole ktos ja chcial, choc jest mniej
                ponetna.
                A taka wdzieczna kobieta to i bedzie dom prowadzila, gotowala i
                wszystko dla meza zrobi bez slowa protestu. Sa nawet tacy mezczyzni, ktorzy z
                premedytacja zenia sie z brzydkimi kobietami, bo lubia spokoj w domu a na boku
                maja piekne kochanki. Moj brat tak np. zrobil i mi szczerze o tym powiedzial. Na
                zone wzial kobiete przy tuszy, nazywa ja nawet "przydupiasta", i niezbyt
                inteligentna ale sam mi powiedzial, ze ma ja po to, zeby w domu bylo zrobione i
                ze ona dobrze gotuje i nigdzie nie ucieknie, no bo kto taka gruba po 30-tce
                wezmie. A sam ma kochanke. Oczywiscie nie szanuje brata za to. Cale szczescie,
                ze nie mieszkam w Polsce ale jesli mieszkasz w tym kraju to musisz sie pogodzic
                z tym, ze polscy mezczyzni sa nieco inni niz na Zachodzie Europy.Polscy
                mezczyzni czesto lubia, zeby kobieta byla im za cos tam wdzieczna, zeby
                dziekowala za to ze sie w ogole z nia ozenil.
                • haldeman79 Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 16:18
                  Rozumiem, że w tym "kraju-raju" w którym żyjesz, mężczyźni nie mają kochanek na
                  boku?
                  • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 17:43
                    haldeman79 napisał:

                    > Rozumiem, że w tym "kraju-raju" w którym żyjesz, mężczyźni nie mają kochanek na
                    > boku?

                    Nie zrozumiales mnie. Intencja mojej wypowiedzi byl fakt, ze wiekszosc
                    mezczyzn w Polsce szukajac zony glownie patrzy na to czy sie nadaje "do garow" i
                    chca miec kogos, kto nie ma warunkow do tego zeby odejsc, bo kobieta np. jest
                    brzydka i koledzy sie na nia nie polakomia.
                    Ja taka filozofie u mezczyzn w
                    Polsce zauwazylam i dlatego swiadomie nie szukalam meza w Polsce. Kwestia
                    kochanki wynika tez z tego, ze mezczyzna tez czlowiek i czasami sie zakochuje w
                    ladnej pannie - to sie zdarza wszedzie. Ale chodzilo mi o to, ze czesto
                    mezczyzni w Polsce maja kompleksy i boja sie poslubic ladna kobiete, bo
                    wiedza ze beda o nia musieli walczyc takze w malzenstwie.
                    A mezczyzni w
                    Polsce sa raczej leniwi i lubia miec jak to powiedzial jeden z moich
                    polskich kolegow "spokoj w domu, ladna d... poza domem". Nie zauwazylam
                    zeby zachodnioeuropejscy mezczyzni mieli taka postawe; ja wrecz do dzis jestem w
                    szoku, ze moj maz nie wymaga ode mnie gotowania czy prasowania. Czasami robimy
                    to wspolnie, czasami on czy ja ale nie ma scislego podzialu na meskie czy
                    zenskie zajecia. On mi wrecz kiedys w narzeczenstwie powiedzial, ze on nie szuka
                    zony zeby mu gotowala czy prasowala, bo mozna pojsc do restauracji czy zlecic
                    komus prasowanie i zaplacic i ze nie poto sie ma zone. W Polsce zona do dzisiaj
                    jest wiekszosci domow taka darmowa sluzaca, choc na szczescie juz jest
                    pare wyjatkow. I mnie to sie nie podoba:-(
                    • titta Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 18:55
                      W sumie to ciekawe z jakiego srodowiska sie wyrwalas i gdzie...
                      Bo ja niezwykle zadko w Polsce spotylalam mezczyzn (takze z
                      pokolenia moich rodzicow) szukajacych kobiety "do garow". "Na
                      zachodzie" juz czesciej (bo wlasnie ten typ rozglada sie za Polkami -
                      ot, sila stereotypu.
                      • julyana Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 19:20
                        No to pozazdrościć, ze w innym świecie żyjesz. Ja niestety spotykam takowych,
                        ale po prostu sie z nimi nie zadaję.
                        • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 13:55
                          wajulyana napisała:

                          > No to pozazdrościć, ze w innym świecie żyjesz. Ja niestety spotykam takowych,
                          > ale po prostu sie z nimi nie zadaję.

                          Tez sie nie zadawalam i dobrze na tym wyszlam:-) Nie dla psa kielbasa. Mysle, ze
                          kobiety w POlsce tez sa troche za miekkie, bo gdybysmy byly bardziej stanowcze
                          to bysmy sobie lepszych facetow "wychowaly"
                      • winomusujace Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 19:20
                        Tak, koleżanka chyba z jakiejś patologi. W moim środowisku nikt nie
                        szuka kobiet do garów, i to nie faceci sobie wybierają, ale ludzie
                        wspólnie decydują czy chcą być razem. Mało tego większość moich
                        znajomych ma związki partnerskie i nikt przy garach nie siedzi.

                        A sory jedna koleżanka ma panią Marysię do siedzenia przy garach :)
                        • julyana Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 19:21
                          Tu nie chodzi o szukanie kobiety do garów w dosłownym znaczeniu, tylko o pewien
                          rodzaj podejścia.
                          • winomusujace Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 19:27
                            Nie spotykam się z takim podejściem, moi dwaj przyjaciele wybrali
                            piękne, inteligentne i dobrze zarabiające kobiety, przykłady mogę
                            mnożyć. To jakaś bujda dla sfrustrowanych panienek co myślą że są
                            naj, a są same i próbóją redukować dysonans poznawczy.

                            Nie znam ani jednej naprawdę atrakcyjnej, inteligentnej, ponętnej
                            kobiety która była by wolna ... dłużej niż miesiąc :) chyba że
                            oczywiście owa pani ma ochotę na bycie wolną.
                            • julyana Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 10:22
                              Cóż, ja znam wiele fajnych kobiet które są same (jedne tak lubią, inne wolałyby
                              być z kimś). Tak samo jak znam fajne kobiety będące w związku, niefajne kobiety
                              będące w związku i niefajne kobiety niebędące w związku. W przypadku facetów -
                              uwaga, uwaga - tak samo. Może to dlatego, że, hmm... hmm... Wiem! Ludzie są
                              różni i ich sytuacje życiowe są różne. No bingo!
                            • Gość: ono Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 11.07.09, 23:17
                              Widzisz, a ja znam. Wlasciwie to znam kilka takich. Wszystkie moje piekne,
                              inteligentne, wyksztalcone i dajace sobie w zyciu rade kolezanki albo sa same
                              (bo nawet jesli na poczatku wszystko wygladalo na partnerskie zwiazki, to z
                              czasem-najczesciej po slubie-wychodzilo szydlo z worka,czego tak naprawde facio
                              chce-zarcia), albo bardzo cierpia w niuedanych zwiazkach malzenskich. Z kolei
                              niezbyt piekne, albo zupelnie nieatrakcyjne, do tego niezbyt madre babki z
                              zagrody nie dosc, ze wyszly wczesniej niz pozostale za maz,to jeszcze wygladaja
                              na szczesliwe. I pewnie sa szczesliwe,bo i zbyt ciemne, by dostrzegac to,o czym
                              tu piszemy. Prawda jest taka, ze podejscie polskich mezczyzn (choc okreslenie
                              ich tym mianem to duzy komplement dla nich) bierze sie z ich beznadziejnosci
                              totalnej. Sa zakompleksieni, to tez - jak juz ktos wczesniej napisal - boja sie
                              brac za zony fajne i madre laski i sa...za biedni,zeby myslec o restauracjach
                              czy paniach do kuchni, zamiast o zonie przy garach. A jesli juz znajdzie sie
                              jakis inteligent,co to przynajmniej zawodowo jest w stanie osiagac sukcesy, to
                              niestety,ale ograniczenie jego mozgu nie pozwala juz mu na podolanie innym
                              aspektom zycia, jak chocby wlasnie utrzymaniu fajnej babki przy sobie. Taki typ
                              jest w stanie bowiem wypelniac dobrze jzu tylko obowiazki zawodowe.
                              Wlasciwie to duzo by mozna na tentemat,ale...chyba mi sie nie chce.
                          • eeeee1 Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 08:51
                            julyana - swieta racja;
                            polskie kobiety mają jeszcze jedna ceche - im jest z tym
                            niewolnictwem dobrze;
                        • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 14:01
                          winomusujace napisała:

                          > Tak, koleżanka chyba z jakiejś patologi. W moim środowisku nikt nie
                          > szuka kobiet do garów, i to nie faceci sobie wybierają, ale ludzie
                          > wspólnie decydują czy chcą być razem. Mało tego większość moich
                          > znajomych ma związki partnerskie i nikt przy garach nie siedzi.
                          >
                          > A sory jedna koleżanka ma panią Marysię do siedzenia przy garach :)

                          Zwiazki partnerskie to nastepny temat-rzeka w "tolerancyjnej inaczej" Polsce. Ja
                          znam dwa takie: jeden w W-wie, drugi w Poznaniu. Ci znajomi w W-wie, ludzie
                          35-letni, sa razem od 10 lat, nie maja dzieci i juz wielokrotnie mi sie
                          skarzyli, ze caly czas sa wypytywani o dzieci i dlaczego nie maja slubu. Moja
                          kolezanka z Poznania zyjaca w zwiazku partnerskim juz kilka lat ma 1 dziecko i
                          ja sama kiedys bylam swiadkiem, jak jej niby-kolezanka (dziewczyna majaca 29
                          lat!!!! a nie jakis moher) strasznie ja zaatakowala, ze ona sobie nie wyobraza
                          posiadania dziecka bez meza, ze ona niby straszna krzywde mu zrobila i inne
                          glupoty:-( Ta moja kolezanka z Poznania opowiadala mi, ze to jej sie
                          wielokrotnie juz zdarzylo, takze od strony rodziny i ze juz sie przyzwyczaila.
                          Bycie w zwiazku partnerskim w Polsce to dopiero wyzwanie!!!
                      • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 13:54
                        titta napisała:

                        > W sumie to ciekawe z jakiego srodowiska sie wyrwalas i gdzie...
                        > Bo ja niezwykle zadko w Polsce spotylalam mezczyzn (takze z
                        > pokolenia moich rodzicow) szukajacych kobiety "do garow". "Na
                        > zachodzie" juz czesciej (bo wlasnie ten typ rozglada sie za Polkami -
                        > ot, sila stereotypu.

                        Wyrwalam sie z Warszawy, rodzice oboje po studiach, ich znajomi najczesciej tez
                        i niestety tak to obserwowalam:-( Choc ta Warszawa potrafi byc czasami bardzo
                        prowincjonalna:-( A na Zachodzie gotowanie przez kobiety jest moze tez dlatego
                        mniej wazne, ze przy srednich zarobkach 2000 euro stac cie czesciej na wyjscie
                        do restauracji czy wziecie sprzataczki, co w Polsce przy zarobkach 2000 zloty
                        (okolo 500 euro) jest trudne:-(


                    • nikodem_73 Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 19:42
                      Gratuluję odkrycia roku z antropologii. :>

                      Poszerzę Twój obraz - "problem" nie dotyczy jedynie mężczyzn i nie tylko Polski.

                      Otóż, drogi Watsonie, całość działa w obie strony - kobiety także chętniej na
                      "ojca dzieciom" wybiera kolesi mniej atrakcyjnych seksualnie, ale za to
                      odpowiedzialnych, dających poczucie bezpieczeństwa (co obecnie przekłada się na
                      pieniądze), o wyższym (lub potencjalnie wyższym) statusie społecznym. I podobnie
                      jak mężczyźni wdają się w romanse z osobami bardziej atrakcyjnymi, lecz
                      niespecjalnie nadającymi się do wychowywania potomstwa.

                      A Twoje wywody nt. "kompleksów u polskich mężczyzn" jako żywo pasują do całej
                      populacji. Na całym świecie, dość często napomina się o "samotności ładnych,
                      zadbanych, przebojowych kobiet". Niestety nie jest to wynik kompleksów, lecz
                      najnormalniejszego w świecie wyrachowania natury. Po prostu taki facet
                      zakłada, że "TAKA" babka nie będzie zainteresowana wychowywaniem jego dzieci.
                      Stąd też tak powszechnie spotykane zestawy "ona bóstwo, on ubóstwo" - gość po
                      prostu jest za głupi, pozbawiony samokrytyki i zbyt egocentryczny aby
                      dostrzec, że nie jest ósmym wcieleniem Wishnu.

                      PS. Wyobraź sobie, że u nas w domu (w Polsce) też nie ma podziału na czynności
                      "damskie" i "męskie". No normalnie szok :>
                    • senseiek Innymi slowy przyznajesz, ze jestes gruba/brzydka 26.06.09, 22:51
                      > Nie zrozumiales mnie. Intencja mojej wypowiedzi byl fakt, ze wiekszosc
                      > mezczyzn w Polsce szukajac zony glownie patrzy na to czy sie nadaje "do garow"
                      > i
                      > chca miec kogos, kto nie ma warunkow do tego zeby odejsc, bo kobieta np. jest
                      > brzydka i koledzy sie na nia nie polakomia.
                      Ja taka filozofie u mezczyzn w
                      > Polsce zauwazylam i dlatego swiadomie nie szukalam meza w Polsce.

                      Innymi slowy przyznajesz, ze jestes gruba i/lub brzydka.. Bo piekna kobieta nigdy by nie dostrzegla takiej filozofii u mezczyzn.. :)

                      A ja widze identyczna filozofie u kobiet tzn. do lozka i chodzenia w mlodosci ze soba wybieraja zabawnych playboyi, z ktorymi bedzie milo i ladnie pokazac sie na miescie w knajpach i dyskotekach. A na mezow ludzi statecznych, zaradnych, pracowitych, tzn. nudziarzy, ktorzy najchetniej spedzaja czas po ciezkiej pracy przed TV, a nie szlajaja sie po miescie po knajpach z kolegami nie daj boze uganiajac sie za latwymi panienkami.. (dla sciemy nazywajac siedzenie w domu w weekend "dorosnieciem", "dojrzeniem" to roli ojca i meza)

                      Czyli wg Twojej teorii, z tego wychodzi, ze polskie kobiety tez sa oportunistkami, ktore leca tylko na kase i swiety spokoj..
                    • uwolnic_cyce Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 09:50
                      black_tangens napisała:
                      > jest wiekszosci domow taka darmowa sluzaca,

                      No cóż darmowa to ona nie jest, przecież trzeba na nia zarobić.Na
                      dodatek zapłacenie za domowe usługi obcej osobie wypada zdecydowanie
                      taniej.Zatem po jakiego grzyba mężczyźni się żenią to jest już
                      zagadka.
                      • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 14:06
                        uwolnic_cyce napisał:

                        > black_tangens napisała:
                        > > jest wiekszosci domow taka darmowa sluzaca,
                        >
                        > No cóż darmowa to ona nie jest, przecież trzeba na nia zarobić.Na
                        > dodatek zapłacenie za domowe usługi obcej osobie wypada zdecydowanie
                        > taniej.Zatem po jakiego grzyba mężczyźni się żenią to jest już
                        > zagadka.

                        Trzeba na nia zarobic? Przeciez kobiety w wiekszosci przypadkow pracuja i tez
                        dokladaja sie do wspolnej kasy!
                        To co napisales to pasuje moze do sytuacji
                        sprzed 200 lat, kiedy kobiety najczesciej nie pracowaly i grzecznie czekaly na
                        przyjscie meza z pracy. Obudz sie, mamy 21 wiek.
                    • freiman Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 11:42
                      zupełny brak logiki , boją się wiązać z ładnymi bo potem muszą o nie walczyć? a
                      z kim , jak wszyscy wolą się wiązać z brzydszymi , przecież ładnych i samotnych
                      (o które nie trzeba walczyć) jest ,jak sama napisałaś ,pełno , to chyba o te
                      brzydsze trzeba walczyć
                      • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 14:08
                        freiman napisał:

                        > zupełny brak logiki , boją się wiązać z ładnymi bo potem muszą o nie walczyć? a
                        > z kim , jak wszyscy wolą się wiązać z brzydszymi , przecież ładnych i samotnyc
                        > h
                        > (o które nie trzeba walczyć) jest ,jak sama napisałaś ,pełno , to chyba o te
                        > brzydsze trzeba walczyć

                        Tylko czasami te ladne i samotne nie chca glupiego czy brzydkiego fraglesa i z
                        dwojka zlego wola zostac same (lub czekac na ksiecia). Wiec fragles sobie bierze
                        brzydka:-)
                • julyana Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 16:30
                  > Faceci chetnie spotykaja sie i nawet zakochuja w pieknych
                  > inteligentnych kobietach, ale na zony wybieraja te o "mniej
                  > ponetnych cialach", bo sobie mysla tak, ze taka nie ucieknie i
                  > bedzie wdzieczna za to, ze w ogole ktos ja chcial, choc
                  > jest mniej ponetna.
                  A taka wdzieczna kobieta to i bedzie dom
                  > prowadzila, gotowala i wszystko dla meza zrobi bez slowa protestu.

                  Niestety, często tak bywa. Ale po tym można poznać, czy facet ma jaja.:)
                  • shirlie Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 09:56
                    julyana napisała:


                    > Niestety, często tak bywa. Ale po tym można poznać, czy facet ma jaja.:)

                    Jak bedziesz tak pisala zostaniesz dozywotnia panna.Jestem ciekaw czy mi dalabys
                    rade ;)
                    Wada jest ze musisz byc naprawde kobieta bostwo,muza sexu i szalenstwa oraz miec
                    czas na wszystko ;))
                    Aha i na mily weekend baw sie nadal w narzekanie jacy to zli sa mezczyzni ;)
                    • julyana Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 27.06.09, 10:08
                      Masz rację, nie mogę zostać panną, muszę opuścić poprzeczkę i znaleźć sobie byle
                      co, żeby tylko wacka miało, chyba najlepiej poszukać na forum.

                      Poza tym dzięki, ale na weekend mam ciekawsze plany.
                      • green_basik Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 28.06.09, 08:43
                        > chyba najlepiej poszukać na forum.

                        Tylko nie to, tu nie szukaj, tu jest pełno mitomanów, erotomanów gawędziarzy i
                        wielu innych pokrzywieńców się kręci.

                        Jest takie powiedzenie ( a jak wiadomo przysłowia są mądrością narodów ) - nie
                        czytaj cudzych listów, bo możesz się dowiedzieć czegoś o sobie.
                        Można to rozszerzyć na cudze pamiętniki, zapiski etc.
                        Biorąc pod uwagę rozwój technologii można też dodać: nie instaluj podsłuchów,
                        nie instaluj spy-phonów, podglądów, keyloggerów, bo możesz się dowiedzieć czegoś
                        o sobie.

                        Sprawy elementarne, świadczą o kulturze i klasie człowieka.

                        • krostanadupie Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 28.06.09, 09:14
                          Jakby ktoś zaczął mi gmerać w rzeczach, to z automatu oznaczałoby koniec znajomości.
                          Nie lubię być traktowany jak idiota, złodziej, dziwkarz.

                          Jak ktoś ma paranoje, to niech odreagowuje ją na kimś innym.
                          Niech szuka innego jelonka.

                          • bakejfii Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 28.06.09, 09:33
                            Gosciu przyczpil Ci sie o to glupie przeczytanie .A,to po co to wypisywal .Chyba
                            w celu poinformowania innych,w przeciwnym wypadku zakodowalby to tylko w swojej
                            pamieci.Sam kutas sobie winien.Ja na miejscu autorki nie pozolilabym mu sie
                            zblizyc,brzydzilabym sie .mialabym odruch wymiotny nawet po latach i to nie ma
                            dwoch zdan.A ch...a wypie...labym za drzwi w sekundzie.
                          • black_tangens Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 28.06.09, 16:47
                            krostanadupie napisał:

                            > Jakby ktoś zaczął mi gmerać w rzeczach, to z automatu oznaczałoby koniec znajom
                            > ości.
                            > Nie lubię być traktowany jak idiota, złodziej, dziwkarz.
                            >
                            > Jak ktoś ma paranoje, to niech odreagowuje ją na kimś innym.
                            > Niech szuka innego jelonka.
                            >
                            A co masz cos do ukrycia
                            , ze sie tak podniecasz? Mnie w moich rzeczach to
                            kazdy z domownikow moze grzebac, bo nie mam nic do ukrycia. Mialabym oczywiscie
                            zastrzezenia, gdyby obca osoba mi grzebala w moich rzeczach ale co sie
                            tyczy rodziny (pod pojeciem rodziny rozumiem: maz, rodzice, dzieci) to
                            nie mam zastrzezen.
                        • julyana Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 28.06.09, 15:33
                          Tylko, że dla mnie jest różnica miedzy kimś kto ma pie...lca lub jest zazdrosny
                          i zagląda w maile czy smsy partnera/partnerki, a kimś kto robi to przypadkiem
                          lub robi to dlatego, że ma uzasadnione podejrzenie zdrady.

                          > Jest takie powiedzenie ( a jak wiadomo przysłowia są mądrością narodów ) - nie
                          > czytaj cudzych listów, bo możesz się dowiedzieć czegoś o sobie.

                          Co dla jednych moze byc przestrogą, a inni właśnie woleliby widzieć.
                • fresh022 Re: Normalne w konserwatywnej Polsce, bo 26.06.09, 22:50
                  co 6lat zmienia sie osobowosc czlowieka , wiec juz na pewno jest innym lepszym
                  facetem .... mój maż stwierdził, ze nie zaglada sie do cudzych pamietników :D
                  ja tez bym zajrzala , jakbym dorawala takie cudeńko :D ale nic bym sobie z tego
                  nie robiła , poniewaz to byly czasie studenckie i na pewno twoj mąż jeszcze
                  wtedy nawet nie myslal ,ze zostaniesz jego żoną ... a zareczeni tez chyba nie
                  byliście..a poza tym na studiach dziennych kazdy sie bzyka z kim popadnie ,takie
                  studenckie czasy :D
          • juleczka.889 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:25
            erillzw, jesteś po prostu chamska, w dodatku uważasz, że wystarczy
            nie mieć udanego seksu i pisać złośliwości pod adresem Autorki wątku
            i już można szczycić się jaka ona niby jest pusta, a Ty pełna?
            Żałosne.
        • ignatz Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:08
          Raz piszesz że wiesz, że spali ze sobą wiele razy, a zaraz potem że nie
          wiedziałaś o ich związku. Zdecyduj się.
        • fomica Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:40
          Rozumiem Twoją przykrość. Nikt nie lubi być porównywany do kogokolwiek. Ale
          spójrz na to tak - wybrał Ciebie. Chociaż nie musiał. To Ty byłaś dla niego
          bardziej wartościowa, ciekawsza, bardziej mu potrzebna.
          Ja w takiej sytuacji porozmawiałabym szczerze z mężem. Że przeczytałam,
          dowiedziałam się i chcę usłyszeć jak to było naprawdę. Ludzie dorastają,
          zmieniają się. Niewykluczone że dzisiaj, jako człowiek dojrzalszy wstydzi się
          tamtej znajomości i sam sobie dziwi że mógł się w coś takiego wdać. Pozdrawiam i
          powodzenia.
          • llollobrygida Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 14:51
            fomica napisał:

            > Rozumiem Twoją przykrość. Nikt nie lubi być porównywany do
            kogokolwiek. Ale
            > spójrz na to tak - wybrał Ciebie. Chociaż nie musiał.


            Jakie wybrał? Ta laska miała swojego chłopaka i to ona
            wybrała.Odrzucony pocieszał się "dobrym sercem". Dla mnie kawał
            przeciętnego gnojka, nie wyszłabym za takiego.
        • senseiek Trzeba bylo sobie wybrac prawiczka... :D 26.06.09, 13:45
          > pewnie ze nie wiedzialam o ich związku.
          > a z wyglądem...no cóż, jego zdanie.
          > tylko szkoda ze moim mezem jest.

          Trzeba bylo sobie wybrac prawiczka... :D

          ps. ja bym z domu wykopal taka babe co mi przeglada prywatne rzeczy.. juz na pewno nie byloby mowy o bliskosci, zaufaniu, dobrych relacjach..
          • olala_30 Re: Trzeba bylo sobie wybrac prawiczka... :D 26.06.09, 17:30
            Jestem żoną z siedmioletnim stażem i NIGDY nie zaglądałam do rzeczy osobistych
            mojego męża bowiem SĄ TO JEGO OSOBISTE RZECZY.

            Każdy ma prawo do prywatności (nawet ta najbliższa osoba - to nie jest
            przedłużenie nas samych). Ja nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy mój mąż czyta
            moje pamiętniki (on nie pisał, więc nie ma co czytać ;-) a ja przeglądam jego
            szuflady, telefon, maile.

            Poza tym pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć - to mądrość do której dorasta się
            czasem zbyt późno.

            Autorce wątku nie współczuję.
            • julyana Re: Trzeba bylo sobie wybrac prawiczka... :D 26.06.09, 17:33
              > Poza tym pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć - to mądrość do której
              > dorasta się czasem zbyt późno.

              Można nazwać to mądrością, jeśli dzięki temu poczujemy się lepiej.:)
              • nikodem_73 Re: Trzeba bylo sobie wybrac prawiczka... :D 26.06.09, 19:50
                No to mały konkurs - kto powiedział, że kontrola jest wyrazem najwyższego
                zaufania? :>
              • passepartout80 Re: Trzeba bylo sobie wybrac prawiczka... :D 26.06.09, 23:09
                To jest mądrość. Żeby nie dręczyć się pierdołami bez znaczenia i wyszukiwać
                problemy, których nie ma. O niektórych sprawach czasem lepiej nie wiedzieć bo
                nikt z nas nie jest doskonały i wszyscy popełniamy błędy.
                Ja tak do końca nie rozumiem w czym problem Autorki. Rzecz miała miejsce ponad
                sześć lat temu, nie wiadomo jakie były ich relacje (czy byli parą, czy wiedziała
                o dziewczynie). Dla mnie to wygląda na studenckie życie i tyle. Autorkę chyba
                najbardziej zabolało stwierdzenie o bardziej ponętnym ciele, co jest tak
                dziecinne, że aż zabawne.
        • sleepysheep Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 18:15
          Wcześniej pisałaś, że wiedziałaś, że spali ze sobą wielokrotnie, więc zdecyduj
          się czy wiedziałaś o tym, czy nie. A co do kwestii zasadniczej, to ja problemu
          osobiście nie widzę - ale przecież chodzi o to co Ty o tym myślisz, co czujesz i
          co chcesz zrobić. Dla mnie zawsze najlepszym wyjściem jest rozmowa (a jeśli nie
          wyjściem, to chociaż początkiem), a nie strzelanie fochów i potajemne snucie
          planów co tu teraz zrobić.
        • czterdziestyiczwarty Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 23:57
          Wyglada na to ,ze Twoj maz bardzo sie co do Ciebie pomylil -poslubil malostkowe
          babsko bez serca.Ogromnie mu wspolczuje ale i Tobie tez ,ze jestes wlasnie taka.
      • titta Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:51
        Tak trudno zrozumiec co boli? Zwiazkek z drugim czlowiekiem ma to do
        siebie, ze wymaga imtymnosci.
        Co zrobic? Uczyc mlodych ludzi odpowiedzialnosci rowniez za drugiego
        czlowieka (czyli nie traktowania partnerow jak zabawki) bo konczy
        sie to glebokimi ranami. (wlasnie dlatego kiedys uznawalo sie, ze
        spac mozna z soba tylko po slubie, zeby sytuacja byla jasna i nie
        bylo relatywizmu).
        Co ja bym sama zrobila nie wiem, bo kiedys sie ewakulowalam z
        takiego zwiazku - ale jeszcze przed slubem, wiec wiem jak to boli.
        Teraz pozostaje chyba tylko wybaczyc, choc nie bedzie latwe.
        • peryklejtos Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:17
          titta napisała:
          (wlasnie dlatego kiedys uznawalo sie, ze
          > spac mozna z soba tylko po slubie, zeby sytuacja byla jasna i nie
          > bylo relatywizmu).

          Możesz rozwinąć tą głęboką myśl? Co wg Ciebie oznacza "kiedyś".
          Kiedyś to może być i w starożytnym Rzymie, gdzie ludzie nie spali ze
          sobą tylko po ślubie.
        • winomusujace Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 19:23
          kiedys uznawalo sie, ze
          > spac mozna z soba tylko po slubie, zeby sytuacja byla jasna i nie
          > bylo relatywizmu).

          buhahaha, odsyłam do księżek do historii droga koleżanko :)
          Kiedyś to jedynie kobiety miały utrudnione kontakty przed ślubem.
          Utrudnione nie niemożliwe. Z mężczyznami było jak teraz, mało tego
          oficjalne kochanki to był standrad.
    • zeberdee24 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:17
      Co za mężczyzna pisze pamiętniki ? Sam na siebie donosy może pisać
      jedynie schizofrenik.
      • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:19
        Racja. Pisanie pamiętników jest tylko dla tych mazgajowatych bab. :/
      • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:21
        Gombrowicz też pisał.
        nie wiem dlaczego to niemęskie.
        to nie o to chodzi.
        poza tym studenciakiem wtedy był,polonistykę skonczył,zresztą do
        dziś duzo pisze bo ma talent do tego.
        • zeberdee24 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:25
          No właśnie - typ wrażliwca mówiącego i piszącego prawdę, nieszczęście
          do kwadratu co widać na załączonym obrazku.
          • gp2300 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:55
            zeberdee24 napisał:

            > No właśnie - typ wrażliwca mówiącego i piszącego prawdę, nieszczęście
            > do kwadratu co widać na załączonym obrazku.

            Dla mnie to wy jesteście po prostu poj****bane. Jak wrażliwy i mówi prawdę to
            nieszczęście do kwadratu. A jak kłamie i traktuje jak szmatę to dobrze?

            Chyba juz rozumiem co Nietsche miał na myśli mówiąc: "Idziesz do kobiet? Nie
            zapomnij bicza!"


            • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:58
              gp2300 napisał:

              > Chyba juz rozumiem co Nietsche miał na myśli mówiąc: "Idziesz do kobiet? Nie
              > zapomnij bicza!"

              Niektóre mądrości człowiek pojmuje dopiero z czasem ;)
            • alpepe Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:12
              a widziałaś, jak wyglądała ta pokraka Nietsche? Nie dziwię się, że mu się batów
              chciało.
            • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:28
              W jednym poście zacytowałeś dwóch facetów. Znalazłeś sobie autorytety, nie powiem...
          • titta Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:56
            > No właśnie - typ wrażliwca mówiącego i piszącego prawdę,
            nieszczęście
            > do kwadratu co widać na załączonym obrazku.

            Zapewne lepiej klamac?

            A wystarczy postepowac tak, aby nie miec nic do ukrycia.
            • olek_m Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 22:17
              każdy mężczyzna ma podziemne życie.
        • piotrus009 Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic... 26.06.09, 15:28
          Wybiera ponetna laske - jest pustym wzrokowcem ktoremu tylko dupy w
          glowie.

          Wybiera dobre serce, w mniej ponetnym opakowaniu - tez ma
          przesrane...

          I jak tu sie dziwic ze mezczyzni sa slabsi psychicznie ;)
          A Ty jestes glupia. Tak po prostu. Nie tylko dlatego ze przeczytalas
          bez jego zgody jego prywatne wspomnienia, chociaz to tez o czyms
          swiadczy. Zamiast sie cieszyc ze Twoj maz to wlasnie nie taki
          pustak, ktory tylko na dupe leci, to marudzisz. A co, myslalas ze
          jestes najpiekniejsza kobieta na swiecie? Na slubie przysiega sie
          wiernosc, a nie slepote, wiec nie mysl ze on nie zauwaza tych
          wszystkich pieknych kobiet dookola. Ale jest z Toba i chce byc z
          Toba, to chyba o czyms swiadczy.

          Tyle ze Ty na to zupelnie nie zaslugujesz. Oby Twoj maz sie nigdy
          nie dowiedzial jaka jestes naprawde.
          • filipinska.zaraza.prezydenta Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 16:37
            Następny mądrala się odezwał.

            Już widzę, jak ty trafiasz na pamiętnik swojej kobiety i odkładasz go ze słowami
            "Nie będę czytać. Tak nie wolno" - już to widzę, hahaha!

            Po drugie - nie masz podstaw oceniać autorkę wątku tak jak to zrobiłeś. Żadnych.

            Po trzecie - ten temat pokazuje jacy faceci są naprawdę - ZAWSZE patrzą na
            wygląd. A jak już wybiorą "tą z dobrym sercem" to dosłownie robią z siebie
            wielkiego bohatera, który się poświęcił dla większej sprawy.... Chryste panie!

            • zdzisiek_2 Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 16:47
              filipinska.zaraza.prezydenta napisał:

              > Po drugie - nie masz podstaw oceniać autorkę wątku tak jak to zrobiłeś. Żadnych

              A czemu ? Napisała ten post i upubliczniła właściwie czemu ? Aby zostać
              poklepana po plecach ? Jak się coś publikuje to trzeba być gotowym na to że
              ludzie to ocenią.
            • piotrus009 Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 17:46
              A owszem. Brakuje u mnie, jak i u wielu facetów, genu niezdrowej
              ciekawosci, czy tez po prostu wscibstwa. Nie brakuje za to
              przyzwoitosci. Czy bym chcial przeczytac taki pamietnik? Byc moze.
              Czy zrobilbym to nie pytajac kobiety o zdanie? Na pewno nie. Wiem,
              ze nie kazdy facet by sie tak zachowal, podobnie jak nie kazda
              kobieta wsciubialaby nos w pamietnik meza.

              I tak, faceci zawsze patrza na wyglad. Ameryki nie odkrylas. Taka
              jest natura rzeczy, ze faceci sa wzrokowcami i tego sie nie da
              zmienic (zdaje sie potwierdzone nawet badaniami mózgu i reakcji
              mózgów kobiet i mezczyzn na obrazy). Ale jak widac nie zawsze
              kieruja sie wzrokiem, wiec tym bardziej ciekawska zonka powinna sie
              cieszyc, ze jej chlop pomyslal glowa, czy tez sercem, a nie glowka -
              i wybral ja, a nie te z fajniejszym biustem/tylkiem. Ze nie byl
              próznym idiota, tylko pomyslal z kim mu bedzie lepiej, a nie kto
              lepiej wyglada. Poza tym, z pierwszego wpisu nie wynika zeby maz
              robil z siebie bohatera. Ot, po prostu stwierdzil fakty.
            • black_tangens Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 17:51
              filipinska.zaraza.prezydenta napisał:

              > Następny mądrala się odezwał.
              >
              > Już widzę, jak ty trafiasz na pamiętnik swojej kobiety i odkładasz go ze słowam
              > i
              > "Nie będę czytać. Tak nie wolno" - już to widzę, hahaha!
              >
              > Po drugie - nie masz podstaw oceniać autorkę wątku tak jak to zrobiłeś. Żadnych
              > .
              >
              > Po trzecie - ten temat pokazuje jacy faceci są naprawdę - ZAWSZE patrzą na
              > wygląd. A jak już wybiorą "tą z dobrym sercem" to dosłownie robią z siebie
              > wielkiego bohatera, który się poświęcił dla większej sprawy.... Chryste panie!
              >

              Wiesz, to chyba normalne ze faceci patrza na wyglad. Zreszta kobiety takze,
              tylko sie w Polsce do tego nie przyznaja. Ja uwazam, ze fajnie miec zdrowego
              szczuplego i przystojnego faceta w domu i nie wybralabym np. jakiegos grubaska
              tylko po to, zeby sie wydac za maz. Problemem tutaj jest wg mnie to, ze byc moze
              maz tej pani wybral ja choc jest brzydsza za zone, bo po pierwsze ladniejsza
              byla juz zajeta (i moze go tak naprawde nie chciala na meza?), po drugie (moje
              domniemanie) chcial miec w domu "tą z dobrym sercem", ktora bedzie wdzieczna za
              poslubienie jej, choc ona nie taka znowu ladna. Wiec tak to wyglada, ze decyzja
              o poslubieniu byla raczej nie podyktowana sercem tylko rozumem a nawet ze pan
              ten moze jest wyrachowanym czlowiekiem? I podstawowy problem: facet
              chodzac ze swoja przyszla zona zdradzal ja wielokrotnie (!) z pania,
              ktora uwazal za ladniejsza, z ktora byc moze by sie i ozenil lecz ona go
              prawdopodobnie nie chciala za stalego partnera i dala mu kosza. I tylko
              dlatego ze ladniejsza dala mu kosza to ozenil sie z brzydsza.
              • piotrus009 Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 18:01
                Tangens, to sie kupy nie trzyma i sa to czyste spekulacje, jako ze
                mamy zdecydowanie za malo informacji :)

                rownie dobrze mozna zakladac ze facet jest po prostu romantykiem i
                dlatego wybral te z mniej ponetnym cialem. Ze wazniejsze bylo dla
                niego kogo kocha, a nie kto ma fajne cycki ;)
                • black_tangens Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 27.06.09, 13:48
                  piotrus009 napisał:

                  > Tangens, to sie kupy nie trzyma i sa to czyste spekulacje, jako ze
                  > mamy zdecydowanie za malo informacji :)
                  >
                  > rownie dobrze mozna zakladac ze facet jest po prostu romantykiem i
                  > dlatego wybral te z mniej ponetnym cialem. Ze wazniejsze bylo dla
                  > niego kogo kocha, a nie kto ma fajne cycki ;)

                  Piotrusiu, znasz mezczyzne, ktory przy wyborze kobiety nie kieruje sie
                  (miedzy innymi/wylacznie) wzrokowymi doznaniami?
                  Jedyni mi znani to sa
                  mezczyzni niewidomi:-( Zreszta dla kobiet wyglad mezczyzny tez jest wazny -
                  pisze to by uprzedzic dyskusje, ze tylko najezdzam na facetow. Kazdy chce
                  miec jak najpiekniejsza zone i dopiero jak nie wychodzi zdobycie miss to
                  podejmuje sie decyzje ozenku z brzydsza, a to zgodnie z zasada "lepszy wrobel w
                  garsci niz kanarek na dachu":-)

              • olek_m Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 22:26
                Nie ma obowiązku wierności kochance, czyżby coś się zmieniło?
                Zdrada to zdrada żony, przed ślubem to jego sprawa.
                Dlaczego wg. ciebie wyrachowanie w podejmowaniu decyzji życiowych
                jest złe? Złe jest to, że wybrał źle.
            • nikodem_73 Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 19:29
              > Już widzę, jak ty trafiasz na pamiętnik swojej kobiety i odkładasz go ze słowam
              > i
              > "Nie będę czytać. Tak nie wolno" - już to widzę, hahaha!

              No ja tak robię. Nie zaglądam do pamiętnika, nie kontroluję komórki, nie
              przeglądam emaili, nie patrzę na listę odwiedzanych stron. Wyobraź sobie, że tak
              też można. To się nazywa (uwaga trudne słowo) "zaufanie".
              • bakejfii Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 19:42
                Ja znalamtakiego jednego ,ktory ozone byl tak zazdrosny ze szok.TYLKO KOBIETA ZA
                PROG A TEN ZA TELEFON CO POL GODZINY.AGDZIE JEST A CO ROBI A TO A GOWNO.OKROPNY
                ZAZDROSNIK OBRZYDZILKOBECIE SIEBIE NATRECTWEM.A JAKIE LISTY PISYWAL JAKA TO ONA
                PIEKNA SWITEZIANKA SPRAWDZAL KTORYMPOCIAGIEM WRACA A JESZCZE JEJ NIEMA A
                DLACZEGO TYLU MA KOLEGOW BO POWINNA W NIEGO JAK W OBRAZ PATRZEC.ANIE MALUJ SIE A
                NIE ROB PRAWA JAZDY BO BEDZIESZ PODRYWAC NO MANIAK
            • pancwynar Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 19:47
              filipinska.zaraza.prezydenta napisał:
              Następny mądrala się odezwał. Już widzę, jak ty trafiasz na pamiętnik swojej kobiety i odkładasz go ze słowam i "Nie będę czytać. Tak nie wolno" - już to widzę, hahaha!

              a to coś dziwnego? być może w Twoim środowisku brak szacunku dla drugiego człowieka (już nawet nie piszę partnera życiowego) no norma, ale zanotuj soobie, że są jeszcze na świecie osoby, które odłożyłyby takowy pamiętnik;
              Po trzecie - ten temat pokazuje jacy faceci są naprawdę - ZAWSZE patrzą na wygląd.
              a kobiety na wygląd nie patrzą... nigdy:) szczególnie swoich koleżanek?rywalek:)
              A jak już wybiorą "tą z dobrym sercem" to dosłownie robią z siebie wielkiego bohatera, który się poświęcił dla większej sprawy....
              tak, tak
              wszyscy faceci wierzą, że ich:
              a) piekne żony będą zawsze piękne i młode, a jeśli nie wymienią je na "młodszy model",
              b) przeciętne żony nigdy nie odejdą od nich bo "kto by chciał taka szarą myszkę"
              Chryste panie!
              ...dobrze, że nie 'pani'...
              >
            • olek_m Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 26.06.09, 22:22
              Ja przeczytałem, ale po pierwsze nie byłem z siebie dumny. Po drugie
              napotkałem tam krytyczną opinię o sobie, co wziąłem sobie do serca.
              Po trzecie napotkałem tam cykliczną depresję i pomoglo mi to
              zrozumieć, że ona jest chora. Oczywiście ma prawo ją oceniać i ocena
              jest słuszna. Chcesz, żeby ją chwalić za szpiegowanie??? Nie
              rozumiem cię. Piękna laska to duża rozkosz w łóżku, mniej piękna
              wymaga samozaparcia, by mężczyzna był zdolny do dawania jej
              rozkoszy. To jest rzeczywisty dylemat. Czy uważasz, że faceci mają
              obowiązek pomijania brzydul??
            • gh83 Re: Kolejny dowód ze kobietom nie sposób dogodzic 27.06.09, 16:01
              > Po trzecie - ten temat pokazuje jacy faceci są naprawdę - ZAWSZE patrzą na
              > wygląd. A jak już wybiorą "tą z dobrym sercem" to dosłownie robią z siebie
              > wielkiego bohatera, który się poświęcił dla większej sprawy....

              Jasne, że patrzą na wygląd. W przeciwieństwie do kobiet, prawda?

              I w jaki sposób robił z siebie bohatera? Ogłosił się w gazecie i TV, czy raczej
              napisał to w prywatnym pamiętniku, którego żadna tępa pipa nie miała prawa
              przeglądać?
        • olek_m Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 22:15
          Gombrowicz był pedałem, ale nie wiem czy męskim czy damskim.
          Na skali męskości najwyżej stoi heteryk, potem męski pedał, a reszta
          to kobiety.
    • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:18
      fuck_pl napisała:

      > on napisał na koniec tej historii że wybrał mniej ponetne ciało ale
      > serce lepsze.
      > i debil myślał ze ujdzie mu to na sucho.

      A jednak facet się pomylił :/
      • z_jak_zwirz Powinna go zostawic 26.06.09, 22:34
        bo jakis dziwny ten kolezka, zeby nie rzec - iebniety. jaki dorosly facet pisze
        pamietniki? cos z nim jest nie tak.
    • czarna9610 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:23
      Nie czyta się cudzych pamiętników, nawet męża. Zajrzałaś i po co ci to było. Nie
      radzę rozmawiać na ten temat straci do ciebie zaufanie
      • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:24
        A co radzisz? W milczeniu i samotności stawiać czoła demonom z przeszłości?
        Stało się, pytanie co teraz.
        • scibor3 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:43
          Jak to, "stawiać czoła demonom przeszłości"? Kupić flaszkę i oblać zwycięstwo o
          którym nawet nie wiedziałaś. Wybrał przecież ciebie a nie ją.
    • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:24
      Jeszcze nie, bo dopiero w niedzielę będzie w domu.
      na razie nie wiem co powiedzieć.
      bez sensu sprawa.
      już nawet nie chodzi o nią tylko o to czy np. teraz tez jest z
      jakims ponetniejszym cialem.
      • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:32
        rozumiem, że Ty na jego miejscu wybrałabyś powabne ciało zamiast dobrego serca,
        inaczej byś się tak nie ciskała...

        Dopiero teraz się dowiedziałaś, że faceci za żony często biorą sobie
        niekoniecznie te najładniejsze, ale za to dobre, pracowite i wierne?

        Ale jak widać na załączonym obrazku można i przez taką o "dobrym sercu" zostać
        zwyzywanym od debili :/
        • li_lah Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:44
          moze spróbuj ją zrozumieć.....
        • mallina Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:57
          glupoty Janie piszesz.
          autorce glownie jest przykro, ze w czasie gdy byli w zwiazku on mial na boku
          druga panne. ze niby cos tam u kogos robil, zarobiony byl, a tak naprawde mial
          randki z ta druga.
          a Ty sie tego ciala uczepiles, ciekawe czemu
          • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 00:01
            mallina napisała:

            > glupoty Janie piszesz.

            Nie piszę głupot. Jak można własnego męża nazwać debilem? Gdyby mnie tak kobieta
            nazwała kazałbym się jej pakować...
            • li_lah Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:33
              hehe, z góry zakładasz, że to ona mieszkałaby u ciebie.... ciekawe podejście....
              • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:40
                li_lah napisała:

                > hehe, z góry zakładasz, że to ona mieszkałaby u ciebie.... ciekawe podejście...
                > .

                Gdybym to ja mieszkał u niej to oczywiście wówczas ja bym się spakował i
                wyprowadził. Na pewno nie pozwoliłbym na używanie tego typu określeń w stosunku
                do mojej osoby.
                • bakejfii Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:54
                  Facet u mnie po takim czyms nie mial by,, zmiluj.A, ze przeczytalas to twoj
                  punkt ,wiesz na czym stoisz.Tylko Twoja glupia milosc moglaby go rozgrzeszyc
                  nic innego.Ja nie darowalabym.O NIE.
                  • amaretta30 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:39
                    Nie rozumiem czym tan pani się przejmuje... czysta abstrakcja! Po
                    latach udanego związku chcieć zrobić awanturę męzowi o dawno
                    zakończony zwiazek z inną... a co do wyglądu, to ta pani jest
                    zapewne bardzo zakompleksiona i takie poruszenie tematu "lepszego
                    ciała" ubodło ją do żywego... należy się godzić ze swoim wyglądem!
                    Wtedy człowiek jest odporny na krytykę tego rodzaju.
                  • pancwynar Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:53
                    bakejfii napisała:

                    Facet u mnie po takim czyms nie mial by,, zmiluj.[...]Ja nie darowalabym.O NIE.

                    weż mnie [nas?] oświeć, czego byś "nie darowała"?
                    że miał inna kobietę przed żoną?
                    że inna mu się bardziej podobała fizycznie?
                    zdradzę Ci sekret: można kogoś kochać, żyć w udanym związku etc., a jednocześnie uważać, że kolezanka/współpracownica/przypadkowa kobieta spotkana na deptaku jest ładniejsza i ponętniejsza od wybranki...
                    i jedno nie ma z drugim NIC wspólnego jeśli kończy się na samym stwierdzeniu subiektywnego odczucia pana x i y
                    • aga.r1 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:57
                      pancwynar napisał:
                      > bakejfii napisała:
                      >
                      > Facet u mnie po takim czyms nie mial by,, zmiluj.[...]Ja nie darowalabym.O N
                      > IE.

                      >
                      > weż mnie [nas?] oświeć, czego byś "nie darowała"?
                      > że miał inna kobietę przed żoną?
                      > że inna mu się bardziej podobała fizycznie?
                      > zdradzę Ci sekret: można kogoś kochać, żyć w udanym związku etc., a jednocześni
                      > e uważać, że kolezanka/współpracownica/przypadkowa kobieta spotkana na deptaku
                      > jest ładniejsza i ponętniejsza od wybranki...
                      > i jedno nie ma z drugim NIC wspólnego jeśli kończy się na samym stwierdzeniu su
                      > biektywnego odczucia pana x i y

                      Ja to chętnie zrobię w zastępstwie.Facet bzykał jedną i drugą równocześnie. I
                      jeszcze bardzo go jarało,że nasza bohaterka może go nakryć z ponętną.Ot tak
                      trochę inaczej było niż myślałeś, bo nie doczytałeś albo nie umiesz przeczytać
                      ze zrozumieniem:).
                      • pancwynar Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:08
                        aga.r1 napisała:
                        Facet bzykał jedną i drugą równocześnie. I jeszcze bardzo go jarało,że nasza bohaterka może go nakryć z ponętną.
                        a teraz oddajmy głos autorce
                        Autor: fuck_pl
                        bywaliśmy wszyscy razem na imprezach.
                        wiem, ze spali ze sobą wiele razy, on to skończył podobno. ona wtedy
                        też miała chłopaka. pewnie dlatego to tyle lat nie wyszło na jaw.


                        a) gdzie masz napisane że autorka już chodziła ze swoim mężem?
                        b) że sypiał równocześnie z obiema?
                        c) że go jarała(sic!) możliwośc przyłapania

                        i może łaskawie odnieś się do meritum mojej wypowiedzi: można kochać kobietę, ale nie być w nią ślepo zapatrzonym i dostrzegać z jednej strony jej mankamenty (urody, charakteru), a z drugiej oceniać wyżej walory czy to fizyczne spotykanych niewiast czy to umysłowe/emocjonalne tych bliżej znanych...
                        dziękuję i uciekam na świeże powietrze...
                        • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:27
                          Pancwynar,
                          o zdradzie napisałam w innych postach, bo w 1 wyraziłam się jak
                          widać niejasno...
                          a tu użyłam skrótu myślowego:
                          wiem, że spali, bo to przeczytałam w dzienniku, byliśmy wtedy razem
                          rok, a on z nią 2 miechy urzędował.
                          następnym razem zadaj sobie trud przeczytania nieco więcej...
                          a potem oceniaj
                          i nałykaj się tego świeżego powietrza przed siadaniem do klawiatury.
                          • olek_m Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 22:31
                            Głupotą byłoby rozpad związku bo miał kochankę przed ślubem 6 lat
                            temu. To się zdarza. Możesz mu zrobić awanturę, ale tylko po to, by
                            się pokajał i żebyście się pogodzili. Ale nie wolno ci powoływać się
                            na jego pamiętnik!
        • bialaa Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 14:17
          > Dopiero teraz się dowiedziałaś, że faceci za żony często biorą
          sobie
          > niekoniecznie te najładniejsze, ale za to dobre, pracowite i
          wierne?
          >

          Faceci wybierają te wierne,a ich wierność??? Hmmm...tak było w tym
          przypadku...kobieta zakochana i świata poza nim nie widzi uważa,że
          jest dla niego tą najwspanialszą i jedyną,a tu psikus!!! Facet nie
          dotrzymał wierności i kobieta ma sobie od tak to zostawić i pozwolić
          puścić to w niepamięć,ciekawe co faceci by zrobili gdyby po kilku
          latach przeczytali gdzieś w notatkach żony: "Miałam ich
          dwóch,wybrałam tego z mniejszym sprzętem który mniej mnie
          zadowala,ale za to z dobrym sercem"
      • olala84 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:31
        Ja na jego miejscu wściekłabym się na ciebie 2 razy i będzie miał rację.
        1. Za grzebanie w nie swoich rzeczach
        2. Za wyciąganie jakiejś sprawy sprzed lat

        Było dawno, wybrał ciebie. Zostaw to bo tylko sobie krzywdę zrobisz. I więcej
        nie grzeb w rzeczach męża.
      • yrene Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:38
        Rozumiem cie! Nie chodzi o przeszlosć. W sumie to chwalebne ze wybrał dobre
        serce niż ponętne ciało. Chodzi o ZAUFANIE, które teraz do niego straciłaś. Bo
        ukrywał to przed Toba, bo zdradzał cię kiedy wierzyłas że jesteś dla niego
        najważniejsza. Bo udawał przed Toba że jesteś dla niego najważniejsza. I to ten
        brak zaufania to prawdziwa katastrofa dla związku. A odzyskać zaufanie....
        baaaaaaaaaardzo trudno, chćbyście się oboje starali najbardziej na świecie.
        Zawsze zostanie myśl: "może mnie teraz oszukuje?"
      • viking2 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 27.06.09, 04:17
        fuck_pl napisała:

        > Jeszcze nie, bo dopiero w niedzielę będzie w domu.
        > na razie nie wiem co powiedzieć.

        Zaraz, to jak to wlasciwie jest? Zakladajac watek napisalas:

        "...wiem, ze spali ze sobą wiele razy, on to skończył podobno. ona wtedy też
        miała chłopaka. pewnie dlatego to tyle lat nie wyszło na jaw. on napisał na
        koniec tej historii że wybrał mniej ponetne ciało ale serce lepsze..."

        Dwa posty dalej, piszesz:

        "...pewnie, ze nie wiedzialam o ich zwiazku, a z wygladem... no coz, jego zdanie..."

        To w koncu wiedzialas, ze ma jakas "przeszlosc", czy wydawalo Ci sie ze jestes
        "pierwsza i jedyna"?
        W sumie, pytanie samo w sobie troche retoryczne, bo rzecz jest calkiem bez
        znaczenia. Jesli mial przeszlosc przed Toba, to coz - rozejrzyj sie. Wkolo jest
        codzienny, realny swiat...
        Kluczem jest, ze ta przeszlosc byla PRZED TOBA - rozumiesz? Wazne jest to, ze
        nie JEDNOCZESNIE, bo nie podejrzewam, bys domagala sie wiernosci(?) ZANIM
        zostaliscie para.
        A jesli jednoczesnie, to wspolczuje, ale z tej maki chleba nie bedzie...
    • kawamija Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:32

      hhmmm.........

      nie czytać cudzych pamiętników, nie otwierać kopert zaadresowanych
      do innego adresata

      bo teraz zrobiło sie masło maślane.........w koncu wybrał Ciebie,
      nasi obecni tez maja pzreszłość, generalnie kup dobre wino i pokaż w
      niedziele jakie masz ponetne ciało........


      -*-*-*-
      ....żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi.......bo nie jesteś
      sam.....
      • japoneczki Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:01
        czytać czytać... ;] lepiej wiedzieć, niż sobie życie marnować żyjąc w
        głupiej nie-błogiej niewiedzy :) a faceci jacy są to każdy wie, tym
        bardziej, że aktualnie niedopieszczone żyjące w kiepskich związkach i
        szukające faceta dziewczyny, to norma... ja tam uważam, że w związku
        trzeba siebie nawzajem pilnować. z doświadczenia to wiem ;] jak nie
        ma nic do ukrycia, to nie ma sprawy, a jak robi coś na boku, to
        lepiej o tym wiedzieć niż później lizać rany. ja nie mówię o jakiejś
        obsesyjnej kontroli czy przesadnym detektywiźmie, ale ja wolę porozmawiać o takim wydarzeniu, zanim się coś złego stanie - zawsze
        można wyprostować sprawę, a nie później wypominać sobie...
        a autorkę rozumiem, nie dość, że zdradzał (i niby dlaczego teraz ma
        nie zdradzać...) to jeszcze każda kobieta czy mężczyzna chce być dla
        partnera tym najwspanialszym człowiekiem. i chce wiedzieć, ze są
        razem, bo są dla siebie ważni i najlepsi, a nie bo ktoś wybiera
        mniejsze zło, albo wygrywa jakiś bilans zysków i strat...
        osobiście lubię miec poczucie, że mój facet mnie 'pilnuje', że nie
        jest mu obojętne co robię, gdzie wychodzę - wiem, że taka nutka
        zazdrości świadczy o tym, że mu zależy. obojętnośc to kiepski objaw w
        związku.
    • putea Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:41
      z pewnoscia wokol siebie ma wiele ponetnych cial..wybral Ciebie
      moze i mniej ponetnych, a chetnych..wybral Ciebie.
      ja tez swego czasu zwiazalam sie z facetem, ktorego cialo pozostawialo wiele do
      zyczenia..gdybym wtedy napisala o tym w pamietniku,byc moze przestalby wierzyc
      po przeczytaniu po latach, ze tak naprawde z czasem jego cialo bylo dla mnie
      najpiekniejsze.
      Twoj maz to napisal....ale jakie to ma znaczenie dzis,jesli jestescie szczesliwi?
    • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:45
      no tak Kawamija,
      tak byloby z honorem wiem.
      wiem ze było minęło, ale to nie zmienia faktu ze okłamywał mnie (jak
      cudnie mi się teraz tamten czas w głowie ułozył).
      np. niby cały tydzień kladł podlogę w domu rodziców kolegi a data
      wskazuje ze wlasnie wtedy z nią się spotykal.
      hehe, my baby jestesmy naiwne.
      juz sama nie wiem,to ryczę to śmieję się.
      tylko zastanawiam sie czy mial jescze jakies wyskoki, moze kogos
      ma...kurde nie wiem, jestem w szoku jeszcze.

      • erillzw Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 00:21
        fuck_pl napisała:

        > no tak Kawamija,
        > tak byloby z honorem wiem.
        > wiem ze było minęło, ale to nie zmienia faktu ze okłamywał mnie
        (jak
        > cudnie mi się teraz tamten czas w głowie ułozył).
        > np. niby cały tydzień kladł podlogę w domu rodziców kolegi a data
        > wskazuje ze wlasnie wtedy z nią się spotykal.
        > hehe, my baby jestesmy naiwne.
        > juz sama nie wiem,to ryczę to śmieję się.
        > tylko zastanawiam sie czy mial jescze jakies wyskoki, moze kogos
        > ma...kurde nie wiem, jestem w szoku jeszcze.
        >

        Zaraz, zaraz... To on sypial z Nia jak byl z TOba??
        BO z pierwszego posta wynikalo, ze wiedzialas, ze sypiali ze soba..
        jakbys wiedziala, ze Cie zdradza toby nie byl Twoim mezem. Nie
        dorabiasz sossbie przypadkiem historyjek?
        • erillzw Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 00:24
          btw. Pamiec potrafi platac niezle figle. Loftus pisala o tym jak mozna
          sobie "wmowic" wspomnienia ktorych nigdy nie bylo...
          • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 00:46
            erillzw polskiego w szkole nie miałaś?
            on się z nią spotykał jak był ze mną (ponad rok)
            przecież to piszę w którymś poście.
            nie rób ze mnie kretynki, tylko czytaj uważnie.
            mozliwe ze w pierwszym poscie nie napisałam dokładnie, ale w drugim
            juz tak.
            • erillzw Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 01:53
              fuck_pl napisała:

              > erillzw polskiego w szkole nie miałaś?
              > on się z nią spotykał jak był ze mną (ponad rok)
              > przecież to piszę w którymś poście.

              Podobnie jak ja napisałam w kolejnym co o tym mysle.


              > nie rób ze mnie kretynki, tylko czytaj uważnie.

              I vice versa. Odpowiedzialam na Twoj pierwszy post a potem na
              kolejny w ktorym wyjasniasz sprawe..
              Rozumiem, ze jestes wzburzona ale to nie ja Ci dorobilam rogow w
              tracie studiow.

              > mozliwe ze w pierwszym poscie nie napisałam dokładnie, ale w
              drugim
              > juz tak.

              Podobnie jak ja.
            • skarpetka_szara Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:24
              Ja tez nie dokladnie zrozumialam Twoje wypowiedzi.

              Jezeli on ciebie zdradzal - to to zmienia ZUPELNIE sytuacjie.
              Ja bym mu nic na razie nie mowila tylko zalatwila prywatnego
              detektywa aby zobaczyl gdzie Twoj malzonek naprawde jezdzi. Bo jak
              juz ma skonnosci do bycia klamca, oszustw, itd... to tacy ludzie
              sie nie zmieniaja - tylko uperfekcyjniaja swoje klamstwa.
            • czterdziestyiczwarty Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 27.06.09, 00:48
              Moze sie wreszcie zdecydujesz i napiszesz wszystko w jednym poscie tak jak bylo
              naprawde. Na razie przypomina to konfabulowanie na biezaco aby przedstawic
              siebie w roli budzacej wspolczucie ofiary meskiej niewiernosci.
              Jesli rzeczywiscie znalazlas taki pamietnik z zapiskami dotyczacymi
              erotycznych podbojow (na boku )Twojego obecnego meza z czasow gdy juz byliscie
              para to moze trzeba z nim porozmawiac.A moze to ze, jestes w ciazy (a wiec
              takze rozchwiana emocjonalnie) sprawia ,ze traktujesz cala sprawe nieco
              irracjonalnie.
              Moja siostra takze kiedys przeczytala .... hmmm notatnik swojego meza z dosc
              szczegolowymi opisami anatomii bohaterek jego przygod erotycznych je z czasow
              gdy byli juz w narzeczenstwie. Nie rozwiodla sie z nim wtedy za to on co jakis
              czas dawal sie przylapac z jakas panienka i w koncu to on wystapil o rozwod po
              11 latach malzenstwa. Zamieszkal z panienka ,ktora poznal za posrednictwem
              modnego kiedys CB-radio - twierdzila ,ze jest bezplodna( a to byl dodatkowy atut
              w jego mniemaniu). Kilka lat temu spotkalismy sie przypadkiem w parku - bardzo
              sie postarzal ,"bezplodna" konkubina urodzila mu dwoje dzieci po czym popadla w
              alkoholizm . Moja siostra ma sie dobrze tak jak i moja siostrzenica ,ktorej
              ojciec nie chcial nawet przytulic. Tak wiec sprobuj zastanowic sie jak na tym
              tle wygladaja Twoje relacje z mezem. To ,ze jestes w ciazy wcale nie stawia
              Ciebie na straconej pozycji.Jesli nie jestes w stanie zaufac jeszcze raz to
              lepiej rozstan sie z nim poki nie jest za pozno. Nie marnuj lat ludzac sie ze on
              sie zmieni - to sie raczej nie zdarza wbrew potocznie wyrazanym opiniom. Mozesz
              jeszcze spotkac kogos bardziej wartosciowego w zyciu.
    • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 25.06.09, 23:50
      a poza tym jestem juz w zaawansowanej ciąży.
      więc na pewno go nie zostawię, awantur tez nie bede robic bo nie mam
      na to sily.
      pewnie pol roku temu rzucałabym talerzami.ale teraz....
      zdenerwowałam sie i tak mocno i tylko to dziecku szkodzi.
      ale co z zaufaniem?
      • putea Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 00:55
        przykro mi strasznie..na pewno nie jest Ci latwo.
        moze go wysluchaj , co ma na ten temet do powiedzenia?
        zaufanie...w tej chwili jestes pod wplywem emocji, ale czy ten , podly poniekad,
        wystep przekresla wszystkie lata, ktore z nim spedzilas i stawia na szali
        przezycie nastepnych szczesliwych?
      • ideefiks a tak właściwie to w czym masz problem? 26.06.09, 14:53
        fuck_pl napisała:

        > a poza tym jestem juz w zaawansowanej ciąży.
        > więc na pewno go nie zostawię, awantur tez nie bede robic bo nie
        mam
        > na to sily.
        > pewnie pol roku temu rzucałabym talerzami.ale teraz....
        > zdenerwowałam sie i tak mocno i tylko to dziecku szkodzi.
        > ale co z zaufaniem?

        Chodzi ci o to "ponętne ciało" czy o to że spotykał się jak rozumiem
        z wami dwiema jednocześnie?

        Czy można mieć pretensje do klienta w restauracji, który zamawia
        dwie potrawy, próbuje obu i ostatecznie decyduje się na tą lepszą? ;)
      • ma_dre Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:06
        przeczytalas jego pamietnik i smiesz cos przebakiwac o zaufaniu? daruj sobie,
        jestes smieszna!
        Jedyna rada : wez sie za siebie, to gosc i cialo bedzie mial i serce!

        A ja taka glupia jak twoj facet nie jestem. Pamietnik wywalilam dawno temu.
        • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:19
          Ma_dre Ty jesteś śmieszna ze swoim wpisem bo nie doczytałaś o co
          chodzi...
          Wiec poczytaj inne moje posty...
          a potem coś napisz jeśli Ci coś mądrego przyjdzie do bani...
          Skarpeta!
          Powiem Ci, że bym nie wybaczyła zdrady, gdybym wtedy wiedziała i bym
          się rozstała bez jakichkolwiek wąpliwości.
          Ale teraz jestem w ciąży, po ślubie i niewiele tu mogę zdziałać.
          Zastanawiam się tylko czy to była tylko ta jedna laska...
          Do tych, którzy mówią, żeby nie czytać -
          widzicie chyba, że lepiej wiedzieć, że Ci ktoś przyprawił rogi,
          nawet jeśli to było dawno, niż żyć w beztroskiej nieświadomości i
          mieć wyidealizowany wizerunek partnera...
          Zaznaczam, że nie spodziewałam się znaleźć tam takich rewelacji -
          zaczytałam się, bo dużo tam było o nas, o mnie, o wtedy aktualnych
          wydarzeniach i to było miłe powspominać...,
          do czasu, aż nie trafiłam na kolejnej stronie historię zdrady z nią.
          Dziewczyny, możecie sobie wyobrazić, jak się czujecie gdy odkrywacie
          coś takiego, w ciąży z facetem, po ślubie?
          Pewnie możecie...
          Dlatego chciałam się poradzić...
          Ale zauważcie, że nie wieszam na nim psów,
          po prostu nie wiem jak to rozwiązać, a czuję się trochę okradziona
          ze wspomnień, bo okazały się iluzją.
          A zaufanie... cóż, pracujesz na nie latami, a możesz jes stracić w
          minutę.

      • skjende Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:46
        fuck_pl napisała:

        > a poza tym jestem juz w zaawansowanej ciąży.
        > więc na pewno go nie zostawię, awantur tez nie bede robic bo nie mam
        > na to sily.
        > pewnie pol roku temu rzucałabym talerzami.ale teraz....
        > zdenerwowałam sie i tak mocno i tylko to dziecku szkodzi.
        > ale co z zaufaniem?



        Rozwiedź się. Szkoda dziecku robić krzywdę takim tatusiem :/
        a z wynajęciem detektywa to niegłupi pomysł. Jak ma jeszcze jakieś aktualne krętactwa na boku, to możesz zażądać rozwodu z orzeczeniem o jego winie. I alimenty, że w butach nie zostanie. Wasza relacja prawdopodobnie niedługo zrobi się nieciekawa, możesz nie odzyskać do niego zaufania. Na dziecku to się odbije w przyszłości..
      • vaironix Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 27.06.09, 07:35
        a jakby napisal ze zostawil mniej atrakcyjna kobiete z wielkim sercem dla
        pieknej kobiety bez serca ( ciebie) lepiej bys sie czula ?
    • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 01:10
      Nie przekreśla,masz rację.
      ale i tak jakoś łyso mi...
      no przykro coś takiego po latach odkryć.
      ale pocieszam się że wtedy to jeszcze dzieckiem w kolebce był.
      powiem mu pewnie że wyszło szydło z wora, ale chyba bardziej
      ironicznie niż ze złością czy płaczami.
      może mi sie uda.
      ciekawe jaka minę zrobi, hehe,
      bezcenne!
      • alienka20 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 01:32
        Oc*piałaś? To ty powinnaś go przepraszać, że zajrzałaś do tego pamiętnika. Skoro
        ta dziewczyna to już przeszłość, to się ogarnij i przestań o tym myśleć.
        Poradzisz coś teraz na to? Rozumiałabym, gdybyś odkryła, że nadal cię zdradza,
        ale to już przesada. Wybrał Ciebie, bo widocznie uznał, że jesteś lepsza, masz
        lepszy genotyp itp. :P
        • kobieta1985 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 07:11
          a ja jednak trochę bym była wystrachana, że skoro raz zdradził, to będzie zdradzał dalej, nie wiem, można to tłumaczyć tym że młodzi byliście, ale są faktycznie faceci którzy zdradzą a potem mają wyrzuty sumienia, a są tacy którzy myślą że jak raz im to płazem przeszło to drugi raz też przejdzie. co do ponentnego ciała, jak bym coś takiego przeczytała to poprostu zrobiło by mi się przykro, każda kobieta chce być dla swojego mężczyzny tą najpiękniejszą, a tu się okazuje że tak nie jest, no poprostu było by mi przykro.
          • wj_2000 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 17:05
            kobieta1985 napisała:

            > a ja jednak trochę bym była wystrachana, że skoro raz zdradził, to będzie zdrad
            > zał dalej,

            Nie czytałem w życiu głupszej wypowiedzi!

            Po pierwsze, skłonność do zdrady jest wpisana w naturę człowieka. Tylko
            ten, który "posiewał swoje plemniki", miał szanse przetrwać przez całe miliony
            lat ewolucji, gdy śmiertelność dzieci była olbrzymia.
            Z drugiej strony, konieczność długotrwałej opieki nad dzieckiem ("programowanie"
            mózgu, naszego głównego atutu ewolucyjnego) wymaga wspólnej opieki rodziców, a
            więc sprzyja monogamii.
            Wyjście kompromisowe (optymalne, a więc takie które się utrwaliło), to stan
            mieszany. Quasimonogamia + skrywana zdrada. To prawdziwy dramat
            człowieka, że musi żyć w tej sprzeczności.
            Reasumując. Zdradził, bo miał okazję, a nie dlatego, że ma "taki" charakter. Z
            faktu wcześniejszej zdrady nic nie wynika i rozumnym jest zapomnieć o tym.
            • black_tangens Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 17:59

              wj_2000 napisał:

              > kobieta1985 napisała:
              >
              > > a ja jednak trochę bym była wystrachana, że skoro raz zdradził, to będzie
              > zdrad
              > > zał dalej,
              >
              > Nie czytałem w życiu głupszej wypowiedzi!
              >
              > Po pierwsze, skłonność do zdrady jest wpisana w naturę człowieka. Tylko
              > ten, który "posiewał swoje plemniki", miał szanse przetrwać przez całe miliony
              > lat ewolucji, gdy śmiertelność dzieci była olbrzymia.
              > Z drugiej strony, konieczność długotrwałej opieki nad dzieckiem ("programowanie
              > "
              > mózgu, naszego głównego atutu ewolucyjnego) wymaga wspólnej opieki rodziców, a
              > więc sprzyja monogamii.
              > Wyjście kompromisowe (optymalne, a więc takie które się utrwaliło), to stan
              > mieszany. Quasimonogamia + skrywana zdrada. To prawdziwy dramat
              > człowieka, że musi żyć w tej sprzeczności.
              > Reasumując. Zdradził, bo miał okazję, a nie dlatego, że ma "taki" charakter. Z
              > faktu wcześniejszej zdrady nic nie wynika i rozumnym jest zapomnieć o tym.

              Zdradzil, bo nie mial twardego charakteru, zeby powiedziec NIE. Czlowiek
              tym rozni sie od zwierzat, ze nie zawsze podaza za swoimi instynktami (np.
              checia rozsiewania plemnikow po calym swiecie jak napisales). Porzadny czlowiek
              z charakterem - zarowno kobieta jak i mezczyzna - jesli komus daje slowo, jest z
              kims w zwiazku, to nie lamie tego slowa i nawet jak na horyzoncie pojawi sie
              piekny wysoki blondyn to umie powiedziec "nie".Zauwaz, ze facet ten zdradzil te
              kobiete wielokrotnie, to nie byl jakis pojedynczy blad. I pewnie by ja
              zdradzal dalej ale kochanka "o ladnym ciele" dala mu kosza. Nie najlepiej wrozy
              to na przyszlosc:-(
              • wj_2000 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 22:47
                black_tangens napisała:
                > Zdradzil, bo nie mial twardego charakteru, zeby powiedziec NIE. Czlowiek
                > tym rozni sie od zwierzat, ze nie zawsze podaza za swoimi instynktami (np.
                > checia rozsiewania plemnikow po calym swiecie jak napisales).

                Ładnie się czyta taki wzniosły tekst. Człowiek oczywiście różni się od zwierząt.
                Potrafi, jak się wydaje, "siłą woli" przeciwstawić się wrodzonemu impulsowi. Cóż
                to jednak jest siła wolnej woli? Tak naprawdę, dzięki abstrakcyjnemu myśleniu,
                człowiek potrafi sobie wyliczyć (nie zawsze w sposób wyraźnie uświadomiony), że
                per saldo opłaci mu się narazić się na swoisty ból rezygnacji teraz, bo
                inaczej będzie cierpiał więcej w przyszłości.
                Jest to może cyniczne, ale według mnie słuszne objaśnienie moralności.
                ALE
                Ale zwróćmy uwagę, że to rzadko działa w sposób bezbłędny!
                Potrzeba "siania plemników" jest tak silna, że powstrzymywanie się "na honor"
                (czyli na rozum) przed ulegnięciem pokusie powoduje w miarę upływu czasu
                istną obsesję. To tak jak z głodem. Można siłą woli, w trosce o właściwą
                wagę, powstrzymywać się od jedzenia i być stale głodnym. Wcześniej czy później
                następuje u większości załamanie. Udręka staje się nie do zniesienia.
                Mój pogląd jest taki, że lepiej ulec, niż dojść do obłędu.
                Mądrość życiowa polega na umiejętności pogodzenia się z nieuniknionym.
                Rozwalanie małżeństwa po jednej, czy nawet drugiej zdradzie to głupota. Nie da
                się przeżyć życia tak, jak to sobie idealistycznie wyobrażamy w wieku lat 17.
                • black_tangens Rada:Obsesja siania plemnikow=wizyta u psychiatry 27.06.09, 13:42
                  wj_2000 napisał:


                  > Ładnie się czyta taki wzniosły tekst. Człowiek oczywiście różni się od zwierząt
                  > .
                  > Potrafi, jak się wydaje, "siłą woli" przeciwstawić się wrodzonemu impulsowi. Có
                  > ż
                  > to jednak jest siła wolnej woli? Tak naprawdę, dzięki abstrakcyjnemu myśleniu,
                  > człowiek potrafi sobie wyliczyć (nie zawsze w sposób wyraźnie uświadomiony), że
                  > per saldo opłaci mu się narazić się na swoisty ból rezygnacji teraz, bo
                  > inaczej będzie cierpiał więcej w przyszłości.
                  > Jest to może cyniczne, ale według mnie słuszne objaśnienie moralności.
                  > ALE
                  > Ale zwróćmy uwagę, że to rzadko działa w sposób bezbłędny!
                  > Potrzeba "siania plemników" jest tak silna, że powstrzymywanie się "na honor"
                  > (czyli na rozum) przed ulegnięciem pokusie powoduje w miarę upływu czasu
                  > istną obsesję. To tak jak z głodem. Można siłą woli, w trosce o właściwą
                  > wagę, powstrzymywać się od jedzenia i być stale głodnym. Wcześniej czy później
                  > następuje u większości załamanie. Udręka staje się nie do zniesienia.
                  > Mój pogląd jest taki, że lepiej ulec, niż dojść do obłędu.
                  > Mądrość życiowa polega na umiejętności pogodzenia się z nieuniknionym.
                  > Rozwalanie małżeństwa po jednej, czy nawet drugiej zdradzie to głupota. Nie da
                  > się przeżyć życia tak, jak to sobie idealistycznie wyobrażamy w wieku lat 17.

                  Napisales, ze " Potrzeba "siania plemników" jest tak silna, że powstrzymywanie
                  się "na honor" (czyli na rozum) przed ulegnięciem pokusie powoduje w miarę
                  upływu czasu istną obsesję" W przypadku problemow z obsesja spowodowana
                  "potrzeba siania plemnikow" najbardziej pomaga wizyta u psychiatry:-(
                  Nie
                  jestem w tym przypadku zlosliwa ale naprawde ci z glebi serca doradzam te
                  wizyte, bo widze, ze z pewnymi problemami sobie nie radzisz a to bardzo utrudnia
                  zycie. :-( Dla pocieszenia: wielu znanych ludzi korzysta z porad psychiatrow i
                  psychologow, w USA to nawet modne, wiec nie czuj sie jakos napietnowany.
                • kunegunda123 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 28.06.09, 14:39
                  naprawdę, uwielbiam takich gości co swoje zdrady i piep/rzenie wszystkiego co
                  się rusza usprawiedliwiają ewolucją. doprawdy, rozkoszne to. a co z facetami
                  którzy są wierni i których wcale nie jest tak mało? nienormalni jacyś? niemęscy?
                  błąd ewolucji? i jakim cudem nie masz z nimi żadnego porównania?
                  trzeba być nieskończonym idiotą żeby napisać coś takiego:'Potrzeba "siania
                  plemników" jest tak silna, że powstrzymywanie się "na honor"
                  > (czyli na rozum) przed ulegnięciem pokusie powoduje w miarę upływu czasu
                  > istną obsesję. To tak jak z głodem. Można siłą woli, w trosce o właściwą
                  > wagę, powstrzymywać się od jedzenia i być stale głodnym. Wcześniej czy później
                  > następuje u większości załamanie. Udręka staje się nie do zniesienia.
                  > Mój pogląd jest taki, że lepiej ulec, niż dojść do obłędu.'
                  tak, jak będzie seks uprawiał tylko z własną żoną to dojdziesz do obłędu - skąd
                  się tacy ludzie biorą???
                  człowiek posiada o wiele silniejsze instynkty tak jak na przykład instynkt
                  przeżycia i jest w stanie je pokonać - poświęcić życie w jakiejś sprawie. popęd
                  seksualny przy czymś takim to pikuś. ale oczywiście istnieje mnóstwo facetów,
                  którzy będą tłumaczyć się naturą a ogłupiałe babki będą im potakiwały....
                  PS: nie zasługujesz na żadną kobietę.
                  • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 28.06.09, 15:37
                    Kunegunda, fani socjobiologii to z reguły albo szowiniści, którzy poglądy mogą
                    sobie w ten sposób "ładnie uzasadnić", albo ludzie leniwi, którzy stwierdzą
                    "natura nas tak ukształtowała i nic sie nie da zrobić" i maja spokój.
        • gtomasso Co wy macie z tym pamiętnikiem??? 26.06.09, 22:13
          Czy was wszystkich już totalnie pogięło???

          Jak np. ktoś spędził całe życie gwałcąc i mordując dzieci i zapisze to sobie w
          pamiętniku - to koniec? To już nie jest ważne? Bo w końcu to JEGO pamiętnik i
          nie wolno tam zaglądać??? No żenada po prostu...

          Jak ktoś ma coś na sumieniu, to tak właśnie gada - bo nie chce żeby ktoś widział
          dowody...
          A jak ktoś nie ma nic na sumieniu, to mu wisi czy ktoś coś przeczyta czy nie!
          Banalnie proste...

          Zachowajcie proporcje ludzie! Czy naprawdę jesteście aż tak głupi??? To tak
          wsadzanie młodzieży do pierdla za posiadanie grama marihuany... PROPORCJA, na
          litość, PROPORCJA!!! Zdrada i okłamywanie vs czytanie pamiętniczka... CO ZA
          DEBILE!!! Mam nadzieję, że was nie znam i nigdy nie poznam! Ludzie to jednak
          bydło... dowodów aż nadto... wilki, zwierzęta... no i debile niestety :(
          • gtomasso Hej bydło! Czytacie??? 26.06.09, 22:17
            mam lepszą analogię do tego pamiętnika vs zdrada:

            w Iranie i innych tego typu krajach jak kobietę zgwałcą, to się ją każe za
            kontakt z obcymi mężczyznami... To jest dokładnie taka logika jak wasza!!!

            A tu Polska, cywilizowany kraj ponoć....
          • olek_m Re: Co wy macie z tym pamiętnikiem??? 26.06.09, 22:41
            Ty jesteś nienormalny.

            Po pierwsze zdrada nie jest przestępstwem.

            Po drugie czytanie cudzej korespondencji jest naruszaniem cudzej
            sfery intemnej. To rodzaj soft gwałtu.

            Jeśli ty tego nie rozumiesz, to po prostu należysz do subklasy:
            ludzi, którzy istnieją ale nikt rozsądny im nie zaufa, nie da dobrej
            pracy, nie wyda za nich córki, nie będzie zapraszał na imprezę...

            Reszta twojego postu nie trzyma się kupy jako ciąg logicznego
            rozumowania. Czy ten gram nie wypalił ci już mózgu?
      • nangaparbat3 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:33
        1. Wybrał Ciebie.
        2. Świat roi sie od ponetnych ciał - jesli chcesz naprawde długo i trwale byc z facetem to masz szansę, jesli doceni Twoje serce.
        3. Jeśli wystapisz z pretensjami, on zeby odeprzec atak skupi sie na czytaniu przez Ciebie jego pamietnika - prawie na pewno. Zacznie sie awantura, ktorą trudno bedzie sensownie zakonczyc.
        4. Zanim z nim pogadasz o tym, czego sie dowiedziałaś, przegadaj to do dna z kims madrym, spokojnym i Tobie na pewno i naprawdę zyczliwym. Wywal z siebie emocje nim zaczniesz rozmawiac z męzem.
        5. Mnie sie zdaje, ze pogadac o tym, co przeczytałas, musisz. Inaczej nigdy nie bedziesz z nim do konca swobodna, do końca soba. Ale pamietaj, ze to co przeczytalaś w żaden sposób nie usprawiedliwia faktu, ze zabaralaś sie do czytania. To dwie rozne sprawy.
        6. Przypomniala mi sie taka scena z jakiegos amerykańskiego filmidła: za chwilę ma zatonac statek, starsza pani pyta męża: powiedz, czy kiedykolwiek mnie zdradziłeś? On: po slubie nigdy.
        I rzucaja sie w sobie w ramiona.
      • alicjann Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 23:23
        Cóż, cholernie przykra sytuacja. Bo na zaufanie potem trzeba pracować latami.
        Spodziewacie się dziecka, więc może łatwiej Ci to przyjdzie.
        W każdym razie, po rozmowie, napisz, jak było :(
    • paul55 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 07:33
      Rozwiedz sie.
      • bakejfii Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 08:51
        Ciekawi jakie mial cialo ten Apollo. Czy pieknie zdrowo opalone Czy dobrze
        wyrzezbione , czy byl wysportowanym gosciem.Cy mial piekne lsniace wlosy ,Czy po
        rozebraniu w miejscu publicznym nie musialas sie za niego wstydzic i udawac ,ze
        go nie znasz.
    • enith Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 07:34
      Nie ukrywam, że wku...łabym się na maksa, gdybym teraz dowiedziała się, że mąż sypiał jednocześnie ze mną i inną kobietą, zapewniając mnie o swoich uczuciach. Toż to zwykłe sku...syństwo. Tym bardziej, że wiem, że on takiej akcji nigdy by mi nie wybaczył. Nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu, ale chyba zwyczajnie starałabym się dalej żyć, jeśli nie przewidujesz rozwiązań drastycznych (w tym rozwodu). Chyba zachowałabym tę wiedzę dla siebie, bo co dobrego może przynieść waszemu małżeństwu wygrzebanie teraz mężowskich brudów na światło dzienne?
      • izabella.vugrin Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 11:46
        Nie denerwuj sie, szkoda zycia.Kazda by byla zraniona.Ja tez bylam.
        Ale liczy sie czlowiek.Bedziecie mieli dziecko.Wazne zeby Twoja
        furia ostygla , nie rozmawiaj z nim we wscieklosci.Okazanie ze Ci
        jest obojetne to chyba tez nie rozwiazanie bo nie swiadczy o tym ze
        go kochasz, przeciez jak sie kocha to kazdym by taka wiadomosc
        wstrzasnela.Jestes dobra kobieta inaczej byc tu sie nas nie radzila
        na forum.Dobrze wybral.Skoncentruj sie na tym ze na zycie wybral
        Ciebie.A czemu nie ja jak taka ponetna?Widzial ze zdradza swojego
        faceta i sadzil ze jego tez bedzie zdradzala?Meskie ego?Tchorzostwo?
        Bal sie silnej swiadomej kobiety?Ja juz nie wierze w wiernych
        mezczyzn.Pogodz sie ze swiatem jaki jest.To Ty kochana jestes
        KObieta, najwspanialsza istota jaka stworzyl Bog, zyj swoim pieknym
        i bogatym swiatem.Badz dojrzala chociaz Ty.Faceci nigdy nie
        dojrzewaja.Ty bedziesz Mama, bedziesz wychowywala dziecko, to wielka
        rola zyciowa a dziecko potrzebuje ojca.Jest spora czesc kobiet
        glupich, jedna z nich jest ta laska.Pobawila sie nim ale i tak jest
        z kims innym.Kobieta pusta.Prawdopodobnie wewnetrznie samotna, i
        bardzo niepewna, bo ciagle musza sobie takie kobiety udowadniac
        swoja wartosc, ze moga poderwac tego czy tamtego.Ciesz sie ze Twoj
        facet widzi w Tobie czlowieka, charakter, wartosc.To to co
        najwazniejsze.Pewnie ze troszke boli jako kobiete ale pomysl,
        intensywnosci przezyc w lozku nie mozesz porownac, osoba kochana na
        stale i osoba z ktora sie ma krotkotrwaly romans.Czy dalej sie z nia
        widzi?Nie?To poznalas prawde, teraz wiesz jaki jest Twoj maz.Wez te
        wiedze dla siebie.Zycie pokazalo ze jestes dojrzalsza.Zostan taka,
        nie rozdrapuj.Ale mniej na niego oko.I niezapomnij, Twoj swiat bez
        niego tez bedzie piekny i kolorowy.Ale Twojego dziecka nie.Zycie to
        nie bajka, to normalny tor przeszkod.
        Pozdrawiam serdecznie.Doswiadczona.
        • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:41
          Cóż, mam nadzieję, że autorka wątku nie jest typem męczennicy.
    • just-for-fun Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 08:35
      Nie żałujesz czego? Bo nie do końca rozumiem.
      Szkoda jest mi Twojego męża, że ma żonę, która nie potarfi
      zrozumieć, że przeszłośc juz minęła i nie wroci.
      • hankaerotomanka Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:05
        a ja to doskonale rozumiem. wszystkie argumenty, ze bylo to jakis czas temu itp. sa bez sensu.
        my kobiety, jestesmy prozne, i nie umiemy zniesc mysli, ze nie jestesmy dla swojego kogos najpiekniejsze.
        zadna kobieta temu nie zaprzeczy
    • jack20 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 08:46
      Co za obludne, swiete oburzenie niektorych w sprawie przeczytania
      pamietnika, do ktorego przeczytania mialas prawo chocby z powodu, ze
      dotyczyl takze ciebie.
      Zdecydowana wiekszosc "oburzonyc" zrobilaby to.
      Ten kto pamietnik pisze i pisze o ludziach, ktorym to co pisze nie
      ma odwagi w oczy powiedziec, musi sie liczyc z tym (podobnie piszacy
      listy), ze ktos pamietnik przeczyta i wyciagnie swoje konsekwencje.
      Po to go chyba go tez pisze?
      Twoja reakcja po przeczytaniu jest calkowicie zrozumiala.
      Dostrzeglas moze nareszcie, ze to co sie mowi wcale nie musi
      pokrywac sie z tym co sie mysli, tzn. w wypadku twojego meza.
      • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:12
        Mnie też to bawi - facet kilka lat temu walił ją po rogach, a tu
        najazd na kobietę, że przeczytała jego pamiętnik (a 3/4 tych
        zniesmaczonych pewnie zrobiłoby to samo) i oburzenie, że to było
        kiedyś, a ona sie czepia. Ciekawa jestem kiedy zdrada sie
        przeterminowuje - po roku, dwóch, czy moze miesiac wystarczy?
        • alpepe Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:19
          jaka zdrada, skoro ona wiedziała o tej drugiej?
          Co najwyżej kłamstwa.
        • just-for-fun Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:22
          Ale jaka zdrada? Przecież ona pisze, że wiedziała o tej drugiej,
          wiedziała, że spał z nią kilka razy.
          Kłamstwo, anie zdrada.
          • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:26
            To ja niekumata jestem, bo zrozumiałam, że dowiedziała sie z
            pamietnika.
            • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:31
              Julyana, masz rację, pan ją zdradzał, a ona o tym dowiedziała się dopiero teraz.
              Dziewczyna trochę nieskładnie napisała pierwszy post, a forumowi szydercy nawet
              nie chcieli wyjaśnić wątpliwości.
              • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:38
                No to jednak kumata jestem, uff.:)
              • alpepe Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:04
                No cóż, ja uważam, że przed ślubem można chodzić i sypiać z dwoma facetami jeśli
                ktoś chce, bo się wierności nie przysięgało. Dla mnie to nie zdrada raczej
                próbowanie, z kim chciałoby się być na stałe. Po ślubie inna gadka.
                Oczywiście moje zdanie wynika z mojego światopoglądu katolickiego.
                I uprzedzę pytanie, tak, ja nie spałam z żadnym facetem przed swoim ślubem, nie,
                nie chodziłam z dwoma facetami naraz.
                • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:23
                  To jest twoje zdanie, a nie powszechnie przyjęta norma. Jakby było powszechną
                  normą, to by się pan z drugim związkiem nie krył, bo to przecież oczywiste,
                  naturalne i jest na to przyzwolenie.
                  • alpepe Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:29
                    Tak, to moje zdanie, i moim zdaniem laska się oburza o to, że ma gorsze cycki od
                    tamtej drugiej, a nie o potajemne spotkania.
                • skjende Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 16:57
                  >Oczywiście moje zdanie wynika z mojego światopoglądu katolickiego.

                  O ile wiem, to światopogląd katolicki zakłada czystość przedmałżeńską :) Chyba
                  że masz na myśli co innego, mówiąc o nie przysięganiu wierności.
                  • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 17:01
                    To taki katolik wierzący niepraktykujący, jak większość.:)
      • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 09:35
        jack20 napisał:

        > Co za obludne, swiete oburzenie niektorych w sprawie przeczytania
        > pamietnika, do ktorego przeczytania mialas prawo chocby z powodu, ze
        > dotyczyl takze ciebie.

        Też tak uważam. Już widzę jak któraś albo któryś ze spokojem świętuje swoje
        "zwycięstwo" po tym, jak dowiedział się, że pięknie wspominane lata były czasem,
        kiedy ukochany/a robił na boki.
        Brawa dla państwa....
        • yoko0202 przecież na tym forum 26.06.09, 10:45
          przodują tacy wiecznie oburzeni za naruszanie prywatności
          najlepiej siedzieć cicho całe życie, nawet jak się coś znajdzie, przypadkiem czy
          nie przypadkiem, a jak się ma jakiekolwiek wątpliwości to zapytać partnera czy
          coś jest nie tak, a on na pewno wszystko od razu powie jak na spowiedzi ...
    • lady.godiva A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 09:10
      bo widzę, że autorowi Pamiętnika się jednak upiecze.

      Wyobraźmy sobie sytuację, że to on znajduje Pamiętnik, w którym ona pisze, że
      sypiała z jego kolegą z roku, a na koniec, że wybiera mniej ponętne ciało, ale
      za to dobre serce.

      I facet przechodzi nad tym do porządku dziennego, wybacza?
      • julyana Re: A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 09:13
        No co Ty, dziewczyna zostałaby za to zwyzywana od puszczalskich.:/
      • just-for-fun Re: A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 09:23
        Ale po co odwracać, skoro jest inaczej. Po co rozważać coś innego?
        • jack20 Re: A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 09:28
          Po to np. by pokazac oblude w interpretacji.
        • aga.r1 Re: A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 13:30
          just-for-fun napisała:

          > Ale po co odwracać, skoro jest inaczej. Po co rozważać coś innego?


          Just for fun??:D A tak serio nie jest to taki zły pomysł.Pozwala wczuć się w
          sytuację i spojrzeć na nią z perspektywy drugiej strony. I co Wam wyszło? Pewnie
          jak ona przeczytała,dowiedziała sie o zdradzie -to jest świnia i nie potrafi
          uszanować prywatności swego pana, a w odwrotnej sytuacji to pewnie
          napisalibyście,że niezła z niej dziwka była.... Ech faceci jacy Wy jesteście
          przeświadczeni o tym,ze Wam to wszystko wolno a kobieta ma być "bogobojna". Nie
          te czasy,wiele z nas już dawno zostawiło was daleko w tyle :DDDDD
          • olek_m Re: A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 22:48
            Myślę, że nie można odwrócić. Facet może świadomie wybrać brzydszą i
            będzie ok. Ale kobieta jest istotą zmysłową. Jeśli ktoś kiedyś ją
            bardzoej zaspokajał, a mąż nie to będzie dramat. Związek nie będzie
            udany. O tym są te wszystkie melodramaty: kobieta kocha innego,
            wychodzi za męża, kocha nadal innego, cierpi itd. Związek jest
            niedobry. Czyli nie ma symetrii między kobietą i mężczyzna, a więc
            dokładnie tak jak należałoby przypuszczać.
      • tsuranni oczywiście 26.06.09, 13:47
        tylko zakomplesiony frajer robiłby z tego problem
        • trurl100 Masz rację 26.06.09, 15:31
          O tym, że facet nie przeszedłby nad tym do porządku dziennego, mogą
          napisać tylko dziewczyny
          • motylanoga71 Re: Masz rację 26.06.09, 16:25
            dokladnie, jesli tylko tamten byl zdrowy i nie zostawil po sobie jakiegos "syfu"
            to co za problem ? ci.p.ka nie jest z mydla. Tylko zakompleksiony frajer by sie
            tym przejmowal , ze o czytaniu pamietnika nie wspomne.
      • fonkmaster Re: A teraz odwrócmy sytuację 26.06.09, 14:37
        Rewelacyjny pomysł. Niech mu powie, że zanim się pobrali miała innego faceta i
        sypiała z nim równolegle i niech zobaczy jego reakcję!
        Ale będzie fun!
    • tilatekila Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:10
      wspolczuje.
      POgadaj z facetem jak wroci.
      i nie sluchaj wypowiedzi takich egoistow jak Jan Hus. Ktory to mowi
      ze kobiecie "kazalby sie pakowac" gdyby nazwala go debilem. A
      jednoczesnie sam krytykuje Cie ze osmielilas sie byc oburzona ze maz
      Cie zdradzal. taka moralnosc Pani Dulskiej. bleh.

      szkoda jedynie ze facet z zimna krwia mowi ze jestes mniej
      atrakcyjna. ze zdrada to nie kwestia znudzenia, ale wyboru "lepszego
      ciala" z premedytacja.
      no ale wybral Ciebie.pogadaj z nim.
      • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:20
        tilatekila napisała:

        > i nie sluchaj wypowiedzi takich egoistow jak Jan Hus. Ktory to mowi
        > ze kobiecie "kazalby sie pakowac" gdyby nazwala go debilem.

        A Ty pozwoliłabyś aby mąż nazywał Cię debilką?

        > A
        > jednoczesnie sam krytykuje Cie ze osmielilas sie byc oburzona ze maz
        > Cie zdradzal.

        Z jej pierwszego postu nic takiego nie wynikało, raczej było widać oburzenie, że
        mąż napisał że jakaś inna kobieta ma bardziej powabne ciało niż ona sama.

        A zdrada zawsze była dla mnie czymś ohydny, ale coś mi się zdaje, że autorka
        postu połowę wyczytała w pamiętniku a druga połowa to już jej wyobraźnia.
        Kobiety mają skłonności masochistyczne.


        > szkoda jedynie ze facet z zimna krwia mowi ze jestes mniej
        > atrakcyjna.

        To było 6 lat temu! Nikomu tego nie powiedział tylko napisał w pamiętniku.
        Kobiety to jednak zawistne stworzenia...
      • jan_hus_na_stosie Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:39
        tilatekila napisała:

        > i nie sluchaj wypowiedzi takich egoistow jak Jan Hus.

        Egoistów? Guzik o mnie wiesz wiec sobie daruj.
    • bez_cukru_tak_jak_lubisz Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:17
      było minęło ;) teraz tamta może być wstretną czarownicą
      i "rozklapciochą" po trzech porodach
      facet dobrze wybrał, a Ty jeszcze niezadowolona :)
      toż to skarb :) Ciebie czcił, a ja traktował jak gumową lale
      ciesz sie kobieto, że trafił Ci sie taki
      • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:26
        Pan wybrał materiał na żonę. I nie podoba mi się rozpatrywanie tego w
        kategoriach zwycięstwa..

        A to że oszukiwał i zdradzał nikogo oczywiście nie rusza. To takie nic, które
        każdy przełknąłby bez problemu. Jasne.
    • paco_lopez Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:32
      no i co cię boli ? myślisz, że jak mu bedziesz teraz setki pytań do
      tego pamietnika zadawać, to wyładniejesz ????
    • yoko0202 mnie byłoby bardzo przykro 26.06.09, 10:37
      gdybym coś takiego przeczytała
      w końcu nie oszukujmy się - każda kobieta chciałaby być tą najpiękniejszą dla
      swojego faceta, choć żadna z niej miss świata, tak samo jak każdy mężczyzna
      chciałby być tym jedynym i najwspanialszym dla swojej kobiety, choć może nie
      jest największym przystojniakiem w okolicy.
      i co do zasady pary tak właśnie przecież siebie postrzegają, szczególnie w
      okresie narzeczeństwa! tutaj sytuacja co najmniej dziwna... tak jakby z rozsądku
      wybrał dobrą i miłą kobietę zamiast tej w jego mniemaniu bardziej atrakcyjnej.
      nie wiem czy potrafiłabym się z czymś takim pogodzić, moje poczucie własnej
      wartości pewnie poleciałoby w dół na maxa.
      • real.becwal Re: mnie byłoby bardzo przykro 26.06.09, 10:46
        choć może nie
        jest największym przystojniakiem w okolicy.

        pewnie ma inne zalety...;)
        • yoko0202 Re: mnie byłoby bardzo przykro 26.06.09, 10:48
          a tu już nie ma się co zagłębiać w temat, bo admin czuwa:)
          • real.becwal Re: mnie byłoby bardzo przykro 26.06.09, 11:30
            yoko0202 napisała:

            > a tu już nie ma się co zagłębiać w temat, bo admin czuwa:)

            temat jest już śliski?
    • butterflymk smieszne 26.06.09, 10:53
      oo to fajnie że sie posmiałaś i powściekałas czytając czyjś
      dziennik...
      wogóle fajnie że w Twoim domu można miec swoją prywatność...
      moim zdaniem Twój mąż wogóle sie nie przejmie tym co mu na ten temat
      powiesz, wcale nie miał zamiaru niczego ukrywać, po prostu odłozył
      na strych jako stara sprawa dziennik który oczywiście Ty
      przechwyciłaś i chcesz rozpętać wojnę..
      Wiesz co? śmiech na sali...
    • julyana Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 10:58
      yoko0202 napisała:

      > tak jakby z rozsądku wybrał dobrą i miłą kobietę zamiast tej w
      > jego mniemaniu bardziej atrakcyjnej.

      stinefraexeter napisała:

      > Pan wybrał materiał na żonę


      O właśnie. A niektórzy - ciesz się, że Ciebie wybrał (kurde, ale
      zaszczyt) i do tego ze wzgledu na tak wzniosły atut jak dobre serce,
      a nie tak płytki jak ciało.
      • yoko0202 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 11:28
        julyana napisała:

        > yoko0202 napisała:
        >
        > > tak jakby z rozsądku wybrał dobrą i miłą kobietę zamiast tej w
        > > jego mniemaniu bardziej atrakcyjnej.
        >
        > stinefraexeter napisała:
        >
        > > Pan wybrał materiał na żonę
        >
        >
        > O właśnie. A niektórzy - ciesz się, że Ciebie wybrał (kurde, ale
        > zaszczyt) i do tego ze wzgledu na tak wzniosły atut jak dobre serce,
        > a nie tak płytki jak ciało.

        dokładnie, nic tylko piętami się po du.pie ze szczęścia bić....
        • stinefraexeter Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 11:59
          yoko0202 napisała:

          > > O właśnie. A niektórzy - ciesz się, że Ciebie wybrał (kurde, ale
          > > zaszczyt) i do tego ze wzgledu na tak wzniosły atut jak dobre serce,
          > > a nie tak płytki jak ciało.
          >
          > dokładnie, nic tylko piętami się po du.pie ze szczęścia bić....

          Nieźle powiedziane ;)
          Pominąwszy już zasadniczą chyba kwestię utraty zaufania. Myślę, że bez rozmowy z
          mężem się nie obejdzie, bo autorka zwariuje, obsesyjnie będzie się doszukiwać
          sygnałów nowego kłamstwa i zatruje życie swoje i jego.
    • real.becwal Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 11:31
      w jakim miescie znalazłaś ten pamietnik?
      • mik-mik Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:47
        A co, moze twój?
        • real.becwal Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:48
          mik-mik napisał:

          > A co, moze twój?

          eee, mój pamiętnik jest b-j pikantny
      • ignatz Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 13:26
        w Saragossie, rzecz jasna :-)
    • fuck_pl Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:02
      Wszystkim, którzy nie zrozumieli z mojego niejasnego 1 posta:
      nie dowiedziałam się z dziennika męża że jakąś dziewczynę uważał za
      ładniejszą. dowiedziałam się, że przez 2 miesiące zdradzał mnie z
      koleżanką z równoległej grupy, ale skończył to i wybrał mnie bo
      mam "serce lepsze" (choć napisał, że ciało mniej ponętne, cóż).
      byliśmy wtedy już rok razem.
      Dziś mi trochę opadły emocje, staram się spojrzeć na to z innej
      strony.
      Poza tym - nigdy nie sprawdzałam męża, nie zaglądam w jego telefon,
      ani w maile i nadal nie mam takiego zamiaru.
      Jak wzięłam ten zeszyt do ręki to nie wiedziałam że to jego
      dziennik, nawet nie wiedziałam że go wtedy pisał.
      Po pierwsze - jestem w ciąży i nie będę się awanturować bo nie mam
      na to siły.
      2. Nie do końca jest tak, że było - minęło i trzeba zamknąć
      rozdział. Ja myślałam, że facet jest wierny i zakochany. A on już
      przed ślubem doprawił mi rogi.
      3. Pojawia się pytanie - czy później też mu się to zdarzalo, czy
      zdarza mu się to teraz? Jestem w ciąży i w ogóle.....
      4. Jak to teraz rozwiązać, żeby nie czuł się mimo wszystko bezkarny?
      Wiem że to dawno temu było. Ale czy zdrada ma termin ważności?
      5. Bądź co bądź robił mnie w balona. Już mu nie ufam jak wcześniej,
      ale dam mu szansę na wyjaśnienia. Tylko boli mnie że to nie było raz
      a dwa miesiące trwało. A on tak świetnie to ukrywał!
      6. Jak myśli do dziś, że uszło mu na sucho to myślicie że nie zrobił
      tego wiecej? to do panów pytanie.
      Dziś myślę jednak bardziej logicznie. Coś się jednak zepsuło i nie
      ma co tego ukrywać.

      • grudniowa.ja Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:10
        A ja, w przeciwieństwie do większości komentujących, rozumiem Twoje zwątpienie i
        nieufność. Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać. Powiedzieć, że znalazłaś
        pamiętnik, przeczytałaś i dowiedziałaś się rzeczy, które bolą, nie dają spokoju
        i zasiały w Tobie niepewność. Wg mnie gdyby nic Cię to nie obeszło, to to by
        było nienormalne. I jestem pewna, że 90% kobiet i przeczytałoby pamiętnik i
        mocno by się zdenerwowało. Bo on Cię zdradzał. I masz prawo być niepewna czy oby
        na pewno to była tylko ta jedna kobieta.
        Musisz porozmawiać. Spokojnie. A jeśli on się obrazi za to, że czytałaś
        pamiętnik i że jesteś jego niepewna, to będzie dupkiem. Który do tego ma coś na
        sumieniu. Bo najlepszą obroną jest atak.
      • twojabogini Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:39
        fuck_pl napisała:

        Nie ma sensu debatować czy miałaś prawo czytac czy nie. Mleko się
        wylało i cos z tym trzeba zrobić...

        > 2. Nie do końca jest tak, że było - minęło i trzeba zamknąć
        > rozdział. Ja myślałam, że facet jest wierny i zakochany. A on już
        > przed ślubem doprawił mi rogi.

        Rozumiem twoje rozczarowanie. Bardzo mi przykro.

        > 3. Pojawia się pytanie - czy później też mu się to zdarzalo, czy
        > zdarza mu się to teraz? Jestem w ciąży i w ogóle.....

        Też bym się obawiała, bo okazuje się że on całkiem rozgranicza pewne
        sprawy. Al epocieszające jest, ze tamtą historię zakończył, więc
        jest szansa, ze jednak dochowuje przysięgi.


        > 4. Jak to teraz rozwiązać, żeby nie czuł się mimo wszystko
        bezkarny? Wiem że to dawno temu było. Ale czy zdrada ma termin
        ważności?

        Nie ma. Nawet po latach boli tak samo. W tym przypadku po prostu bym
        szczerze porozmiawiała. Krótko, na temat. Nawet z kartki: "Nie
        przerywaj mi i mnie posłuchaj. Wpadł mi w ręce twój stary dziennik.
        Jak już zaczęłam czytać, to dokończyłam. Dowiedziałam się, że miałeś
        romans przed naszym ślubem. Jest mi bardzo przykro z tego powodu.
        Przeczytałam też, że wybrałeś mnie ze względu na dobre serce.
        Odczytałam to tak, że nie jestem dla ciebie wystarczająco
        atrakcyjna, a to boli.
        Teraz mam różne obawy:
        *obawiam się czy mnie nie zdradzasz, wtedy niczego się nie
        domyślałam, wiem juz tez że jestes zdolny do zdrady...
        *jest mi przykro, bo jako kobieta chciałabym wiedzieć, że dla mojego
        męża jestem atrakcyjna. Wiem, ze jestem atrakcyjna dla wielu innych
        mężczyzn, ale zależy mi na tobie.
        Czuję zamęt w głowie i jest smutno. Przemyśl to do jutra i
        porozmawiaj ze mną szczerze. Idę się połozyć."
        Daj mu czas na przemyślenie. On tez zareaguje emocjonalnie. Pod
        wpływem emocji może powiedzieć rzeczy, które cię bardzo zranią. Nie
        potrzebujecie tego. Do czasu az poczuje się gotowy na rozmowę stwórz
        dystans pomiędzy nim a tobą. Jesli sadzisz, ze nie dasz rady
        spokojnie mu wszystkiego powiedziec to spisz na kartce i mu ją daj.

        > Dziś myślę jednak bardziej logicznie. Coś się jednak zepsuło i nie
        > ma co tego ukrywać.

        Bardzo ci współczuję. Nie martw się. Wszystko i tak zawsze się jakoś
        układa. Emocje się wyciszają. Bardzo imponuje mi twoja postawa, że
        zamierzasz wszystko spokojnie wyjasnić.
        Trzymaj się ciepło i życzę panowania nad nerwami w trakcie rozmowy.
        nie daj się sprowokowac do kłótni, ani do rozstrząsania tego czy
        miałas prawo czytać, czy nie. On zrobił gorsze rzeczy.
      • skarpetka_szara Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 15:32
        czy gdybys dowiedziala sie o jego zdradzie z nia - przed slube - to
        czy bys dalej za niego wyszla, czy byscie sie roztali i poszli w
        inne strony?
      • viking2 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 27.06.09, 04:37
        fuck_pl napisała:

        > Wszystkim, którzy nie zrozumieli z mojego niejasnego 1 posta:
        > nie dowiedziałam się z dziennika męża że jakąś dziewczynę uważał za
        > ładniejszą. dowiedziałam się, że przez 2 miesiące zdradzał mnie z
        > koleżanką z równoległej grupy, ale skończył to i wybrał mnie bo
        > mam "serce lepsze"

        A, rozumiem. Cofam pytanie z poprzedniego posta.

        > 6. Jak myśli do dziś, że uszło mu na sucho to myślicie że nie zrobił
        > tego wiecej? to do panów pytanie.

        Nie, zdrada nie ma terminu waznosci. Racjonalnie rzecz biorac, nie wiem, czy
        zrobil to wiecej razy. Nie siedzialem pod lozkiem. Niemniej, prawdopodobienstwo
        wskazuje na to, ze zrobil i ze jeszcze zrobi. Bedzie czas, kiedy pieluchy,
        smoczki, mleko, podgrzewanie formuly, nocne wstawanie, zabkowanie i choroby
        wieku dzieciecego ktore kazdy przechodzi, sprawia, ze przez pewien czas bedziesz
        wygladac jak tylna sciana autobusu w deszczowy dzien - i nie bedziesz miala
        energii, zeby sie chociaz uczesac. Prawdopodobienstwo wskazywaloby na to, ze
        poszuka odprezenia z "ponetnym cialem". Chwilowego, oczywiscie, na zasadzie
        skoku w bok - co jest eufemizmem na zwykla zdrade.

        Bardzo mi przykro, ale - jak juz napisalem - moim zdaniem, z tej maki chleba nie
        bedzie.
        • pierwszalitera Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 27.06.09, 12:25
          viking2 napisał:

          Niemniej, prawdopodobienstwo
          > wskazuje na to, ze zrobil i ze jeszcze zrobi. Bedzie czas, kiedy pieluchy,
          > smoczki, mleko, podgrzewanie formuly, nocne wstawanie, zabkowanie i choroby
          > wieku dzieciecego ktore kazdy przechodzi, sprawia, ze przez pewien czas bedzies
          > z
          > wygladac jak tylna sciana autobusu w deszczowy dzien - i nie bedziesz miala
          > energii, zeby sie chociaz uczesac. Prawdopodobienstwo wskazywaloby na to, ze
          > poszuka odprezenia z "ponetnym cialem".

          To jest akurat bzdura, powstała w głowach niedorosłych głupków. Że jak raz zdradził, to będzie już zawsze zdradzał? Być może niektórzy nie potrafią sobie tego wyobrazić, bo za krótko żyją, ale nawet ludzie wrażliwsi na pokusy z zewnątrz też się zastanawiają. I zdrada w rocznym studenckim związku, kiedy nie myśli się jeszcze o dziewczynie w kategoriach "na zawsze", a zdrada w małżeństwie, kiedy założyło sią na dodatek rodzinę, to jednak różnica. Nie można wszystkiego wrzucać do jednego wora. W drugim przypadku konsekwencje są zupełnie inne. Być może wyjście prawdy na jaw na studiach nie byłoby dla nikogo aż takie dramatem, mało to par chodzi ze sobą rok i się rozchodzi? Jednak teraz straty byłyby zupełnie inne i teraz nie ulega się już tak szybko pierwszym impulsom. A zdrada może spotkać każdego, nie ma na to reguły i nie ma gwarancji. A szczególnie ci z żelaznymi zasadami często się mylą. Czasem te histeryczne nawoływania do natychmiastowego kończenia związku to tylko strach przed własnym brakiem odporności na pokusę. Może nawet lepiej, że facet już spróbował. Przynajmniej wie, jak to jest, ma swoje doświadczenie, pamiętnikowe wspomnienia i spokój. I chyba aż tak cudowne to życie Casanowy nie było, bo zamiast na życie rwącego laski singla, zdecydował się na poważny i głęboki związek. A co się zdarzy w przyszłości, to wiedzą tylko gwiazdy, a nie domorośli psycholodzy.
          • viking2 Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 28.06.09, 03:36
            pierwszalitera napisała:
            > To jest akurat bzdura, powstała w głowach niedorosłych głupków. Że jak raz zdra
            > dził, to będzie już zawsze zdradzał? Być może niektórzy nie potrafią sobie tego
            > wyobrazić, bo za krótko żyją, ale nawet ludzie wrażliwsi na pokusy z zewnątrz
            > też się zastanawiają.

            Nie licytujmy sie, kto dluzej zyje i kto ma dluzszy staz malzenski, bo na Twoim
            miejscu nie bylbym taki pewny wygranej.
            Oczywiscie, ze prawdopodobienstwo ponownej zdrady jest wyzsze, niz zdrady po raz
            pierwszy. Statystyki niewiernosci malzenskich wskazuja na taka wlasnie tendencje.
            Ci "ludzie wrazliwsi na pokusy z zewnatrz", ktorzy sie zastanawiaja -
            rzeczywscie ZASTANAWIAJA - nie zdradzaja. Ci, ktorzy jednak zdradzaja,
            zastanawiaja sie w kategoriach "czy to sie nie wyda?" albo "a co zrobie jesli to
            sie wyda?". Przy czym rzeczywistosc jest taka, ze zycie czesto samo pisze
            scenariusze, o ktorych nie snilo sie autorom najbardziej fantastycznej fikcji,
            wiec rzecz czesto sie wydaje. Nastepuja "sceny malzenskie", o bardzo roznym
            charakterze: od cichych dni i rezygnacji wspolmalzonka, ktory dla roznych
            powodow godzi sie na zycie w "zwiazku niepelnej wiernosci", by tak to nazwac, az
            po awantury na cala dzielnice z rekoczynami, wbijaniem noza w serce
            rywala/rywalki (albo samego wspolmalzonka) i wizyta policji.

            I zdrada w rocznym studenckim związku, kiedy nie myśli si
            > ę jeszcze o dziewczynie w kategoriach "na zawsze", a zdrada w małżeństwie, kied
            > y założyło sią na dodatek rodzinę, to jednak różnica.

            To akurat jest, ogromnie przepraszam za uzycie terminologii fachowej,
            "pier....nie kotka za pomoca mlotka". Zdrada, to zdrada - oznacza ni mniej ni
            wiecej to, ze slowo, ktore wczesniej komus dajesz, teraz jest juz g...o warte.
            A zdradzona osobe boli to tak samo - nie ma znaczenia, czy poznali sie miesiac
            temu i byli w lozku dopiero 4 razy, czy tez sa malzenstwem od 20 lat. Zaufanie
            tej osoby i jej deklaracje wylacznosci (niewazne, czy wypowiedziana wprost, czy
            tylko dana do zrozumienia) ktos drugi zdeptal i spuscil w wychodku, jak zuzyty
            kondom.

            Być moż
            > e wyjście prawdy na jaw na studiach nie byłoby dla nikogo aż takie dramatem, ma
            > ło to par chodzi ze sobą rok i się rozchodzi? Jednak teraz straty byłyby zupełn

            Rzecz polega na tym, ze "chodzenie i rozchodzenie" sie par niekoniecznie musi
            byc zdrada, bo jej podstawa jest decepcja, klamstwo i brak otwartosci. W
            przypadku pary studentow, ktora chodzi ze soba rok czy dwa, a potem on lub ona
            mowi "sluchaj, to nie to - nie kreci mnie nasz zwiazek i nie widze swojej
            przyszlosci u twego boku", po czym odchodzi do kogos innego, nie ma mowy o
            zdradzie. To jest porzucenie jednej osoby przez druga, a to zupelnie co innego,
            niz zdrada. IMHO tym mniej naganne, im szybciej sytuacja zostala wyjasniona,
            moze w bolesny i nagly sposob, ale bez oszustwa.

            A zdrada może
            > spotkać każdego, nie ma na to reguły i nie ma gwarancji.

            Owszem, jest. Znasz takie slowo, jak "zobowiazanie"? Znasz moze i rowniez takie
            pojecie, ze czlowiek tak naprawde wart jest tyle, ile warte jest jego slowo?

            Czasem te histeryczne nawoływania do natychmi
            > astowego kończenia związku to tylko strach przed własnym brakiem odporności na
            > pokusę. Może nawet lepiej, że facet już spróbował. Przynajmniej wie, jak to jes
            > t, ma swoje doświadczenie, pamiętnikowe wspomnienia i spokój.

            Nie wiem, czym powodowane sa histeryczne nawolywania do tego, czy owego. Nie
            robie w histeriach. Natomiast doswiadczenia mozna zdobywac w rozny sposob. Ja
            swoje zdobywalem od jednego luznego zwiazku do drugiego, konczac te poprzednie w
            taki sposob, zebym mogl sam sobie spojrzec w lustrze w oczy. I zdobywanie
            odbywalo sie zanim sie ozenilem.
            Ale coz - gusta sa rozne: jeden lubi grzybki marynowane, a drugi woli, zeby mu
            gwozdzie wbijac w glowe...

            > cydował się na poważny i głęboki związek. A co się zdarzy w przyszłości, to wie
            > dzą tylko gwiazdy, a nie domorośli psycholodzy.

            Gwiazdy nie wiedza niczego, a wiara w ich "magiczna moc" jest rownie glupia, jak
            domorosla psychologia.
            Poniewaz w istocie brzydze sie psychologia i uwazam ja za grzebanie palcem w
            nocniku, nigdzie nie stwierdzilem, ze "wiem", co sie zdarzy w przyszlosci.
            Rozumiem, ze szkola sie skonczyla i gimnazjum juz z glowy, ale moze nalezaloby
            czytac wszystkie slowa w postach, a nie wybiorczo co iles-tam. Napisalem, ze
            PRAWDOPODOBNIE wydarzy sie to ponownie i ze MOIM ZDANIEM z tej maki chleba nie
            bedzie.
    • lacido Re: Znalazłam pamiętnik męża...zajrzałam 26.06.09, 12:15
      Boli Cię jego ocena? pewnie myślałaś, że dla niego jesteś najładniejsza i
      najwspanialsza, przykre jest takie zestawienie cech nie mniej, chyba dobrze, że
      ocenił Cię jako dobrego człowieka :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja