wkurzył mnie eks :/

27.06.09, 01:33
Dziewczyny, co Wy o tym myślicie? Po 2,5 roku odezwał się do mnie były...Mam
lekki uraz do jego osoby, ale toleruję jego obecność i czasem (rzadko) gadamy
na gg - ja mieszkam w Gdańsku, on w Łodzi. Ostatnio żalił mi się na problemy w
małżeństwie, że żona złożyła w końcu pozew o rozwód, ale on nie ma świadków,
poza mną i ojcem, że z jego strony nie było aż tak źle, za to z jego strony
jak najbardziej, bo nawet słała do mnie ociekające jadem komentarze na n-k i
e-pulsie, mimo że do ich związku się praktycznie nie wtrącałam. Co jakiś
problem w ich związku, to zawsze oczywiście kontrola, czy on się do mnie
odzywał. Od 2,5 roku jestem z kimś innym, więc kontaktu z nim na siłę nie
szukałam - zaskoczona byłam, że w ogole ma jeszcze moj numer. Gdy się do mnie
rok temu odezwał.
Niestety mój były nie rozumie, że wyjazd do Krakowa i nocowanie z nim u jego
kumpla nie jest w porządku, gdy się jest z kimś w nowym związku już tak długo.
Gdyby ta rozprawa była w Warszawie, jeszcze bym sobie załatwiła nocleg u
brata, i powiedziała w sądzie, co wiem na ten temat, ale cóż - on z tych, co
nie mają wyczucia taktu, i uważa, że przesadzam. Rzucił focha, jak to on :P.
Wisi mnie to, bo w końcu sam powinien wykalkulować, co mu się opłaca, a co
nie. Ja mu tłumaczyć nie będę.
Mam jakieś szczęście do żmij i fochmistrzów ...;/
    • szpil1 Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 13:55
      A czy w ogóle musisz być świadkiem na jego sprawie? To, że ona słała
      jakieś tam komentarze na NK, nie świadczy o tym, że wina leży
      wyłącznie po jej stronie. Dziwisz się, że jak były jakieś problemy w
      ich zwiążku to ona kontrolowała go? Widocznie miała jakieś podstawy,
      żeby mu nie wierzyć. I co to znaczy, że się praktycznie nie
      wtrącałaś do ich związku? Tak naprawdę, skoro mieszkacie w różnych
      miastach i gadacie na gg ( i to rzadko jak sama napisałaś) to moim
      zdaniem nie wiesz co tak naprawdę się tam działo, bo znasz tylko
      jego relacje, jego opinie, a koleś Ci może mówić co chce. W 99%
      przypadków to zawsze ta druga osoba jest winna, a zdziwię się jeśli
      on przyzna:"Nie układa nam się, ale to też moja wina".
    • gallama Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 14:30
      Żmije i fochmistrze są siebie warte, więc zostaw ich samym sobie :)
      Jak opisujesz faceta - przyjemny typek to nie jest, więc lepiej skończ kontakt
      raz na zawsze. Swoją drogą dziwne, ze facet nie ma świadków swojej niewinności
      w bliskim otoczeniu tylko odszukał Ciebie sprzed lat. Twoje zeznania i tak nic
      mu nie dadzą.
      A swoją drogą - Ty z nim byłas gdy już miał żonę?
      • alienka20 Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 19:54
        Nie, nie byłam z nim. Ja byłam pierwsza - rozstaliśmy się, bo nie pasowaliśmy do
        siebie.Potem on poznał ją ożenił się z nią. Stosunki po rozstaniu były w miarę
        przyjazne, choć rzadkie. Jakiś miesiąc przed moim nowym związkiem zerwaliśmy ze
        sobą kontakt - zero rozmów, smsów. To ona pierwsza po roku milczenia do mnie
        zadzwoniła o coś tam, a potem zaczęła po mnie jechać, a jak napisałam - nie
        szukałam z nim kontaktu. Zwykle dawałam jej do wiwatu, żeby się do mnie odwaliła
        ze skutkiem na jakieś pół roku, bo potem znowu jakąś faze na mnie łapała. Ona
        była zazdrosna o jego przeszłość, że on w ogóle był ze mną (no jak on mógł???),
        zakazała mi się do niego odzywać (swoją drogą wykasowałam już wcześniej i
        zapomniałam jaki ma numer,więc nie wiem o co te halo z jej strony było). Na
        zeznania i na podróż nie mam najmniejszej ochoty, zwłaszcza po sposobie w jaki
        zamierzał to rozegrać, więc chyba mam spokój po tym jak odmówiłam :).
        • alienka20 Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 20:01
          On też się poczuwa do winy za rozpad, ale nie ma ochoty wiecznie płacić na nią
          alimentów tylko dlatego, że jej się nie chce pracować i chce zwalić winę tylko
          na niego (gdyby poszła do pracy zarabiałaby 2 razy tyle co on), więc i ona
          święta nie jest. Chce rozegrać to w ten sposób, że oboje byliby winni.
          • wanilinowa Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 20:21
            alienka20 napisała:

            > On też się poczuwa do winy za rozpad, ale nie ma ochoty wiecznie płacić na nią
            > alimentów tylko dlatego, że jej się nie chce pracować i chce zwalić winę tylko
            > na niego (gdyby poszła do pracy zarabiałaby 2 razy tyle co on), więc i ona
            > święta nie jest. Chce rozegrać to w ten sposób, że oboje byliby winni.

            a co Cię obchodzą ich układy? nie mieszaj się w to
            • carinica011 Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 20:48
              rozumiem, że twoja znajomość procedury cywilnorozwodowej zaczyna się i kończy na
              amerykańskich serialach...
              śpieszę więc donieść, że to nie on ani nie ty decydujecie czy i kto będzie
              świadkiem w sprawie. strona zgłasza wniosek dowodowy, sąd rozważa czy jest
              istotny dla sprawy i jeśli jest, wzywa świadka. za niestawiennictwo grozi kara
              grzywny lub nawet aresztu. mogą cię tez doprowadzić przez policję, gdybyś się
              uporczywie uchylała.
              śpij więc spokojnie, bo gdyby każdy sąd wzywał każdą byłą na każdy rozwód, nikt
              by się w życiu w tym kraju nie rozwiódł :)
    • erillzw Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 22:04
      Ze tak zapytam...
      Co Ty możesz powiedziec w sądzie na tamat ich zwiazku????
      Skoro kontaktuejsz sie tylko z nim?
      Bo ona napisała do Ciebie klilka jadowitych komentarzy na nk??

      Twoj byly musi byc naprawde zdesperowany..
      • alienka20 Re: wkurzył mnie eks :/ 27.06.09, 23:29
        Akurat procedury cywilnej uczyć mnie nie musisz - zdałam egzamin rok temu i
        wiem, co mogę, a czego nie. Koleś nie może mnie zresztą podać na świadka, bo
        mojego aktualnego adresu nie zna, co mnie zresztą cieszy, bo i tak nie mam na to
        ochoty. On się mnie tylko pytał o zgodę, na co odmówiłam i podałam powód
        dlaczego, na co on się obraził jak małe dziecko. To chyba sąd uznaje, czy
        zeznania są wiarygodne, czy nie, nie uważasz? Kiedyś byłam na rozprawie, na
        którym zeznawała kochanka, więc nie sądzę, żeby sąd patrzył na to, z jakimś
        szczególnym zdziwieniem. Co sąd by z tym zrobił, to już nie moja broszka. A
        rozmawiałam nie tylko z nim, bo ona też do mnie dzwoniła i pytała o różne
        rzeczy. Nietrudno chyba wywnioskować, czy ktoś kontaktuje się ot tak z potrzeby
        serca, czy jest chorobliwie zazdrosny. No i na koniec ten zakaz kontaktowania
        się z nim, jakbym to ja szukała kontaktu (ona się do mnie odezwała jakieś
        półtora roku po naszym zerwaniu, gdy już o nim zapomniałam, a on do mnie dopiero
        teraz, gdy zwiał od niej i mają się rozwodzić). Ciekawe, czy Tobie by było
        przyjemnie jakby jakaś niezrównoważona babka do ciebie wydzwaniała z pretensjami
        o związek, który już dawno się skończył. Na moje oko, to babka jest z rodzaju
        tych z filmu "Okrucieństwo nie do przyjęcia" + niezrównoważenie psychiczne i
        kompleksy. Mój były swoje wady ma,ale nie sądzę, że to tylko jego wina. Żadna
        normalna babka nie dzwoni do byłej swego męża, żeby jej powjeżdżać jak ona mogła
        być z nim w związku. Dla mnie takie wjazdy na byłą, tylko dlatego że jest byłą,
        nie jest oznaką zdrowia psychicznego. Mało z nim rozmawiałam na temat związku -
        wiem tylko, że nie mógł z nią wytrzymać i wyjechał i że ona cały czas miała do
        niego jakieś pretensje o mnie... Nie no, głupia sprawa. Swoją drogą oboje siebie
        warci, mam nadzieję, że się w końcu odczepią ode mnie, bo coraz to któreś musi
        mi humor zepsuć, przynajmniej raz na rok.
Pełna wersja