Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyzje???

28.06.09, 02:22
Jak myslicie, czy warto poswiecac sie dla dziecka kosztem siebie?
Czy warto poswiecac sie dla rodziny, rezygnowac z wlasnego rozwoju, byle byc
razem?

Stoje przed trudnym wyborem zyciowym, sama juz nie wiem czego chce i jakie
wyjscie byloby optymalne. Sytuacja jest nastepujaca:

Mieszkam za granica, oboje z mezem pracujemy, mamy synka 2,5 letniego.
Jestesmy tu juz 4 lata, wyjechalismy mowiac krotko za kasa.

Problem pierwszy: w tym ze ja sie tu dusze. Mam dosc swojej pracy, ludzi
dookola, wszystkiego. Niby wszystko jest OK, znam jezyk, wynajmuje ladny dom,
mam wzgledna beztroske finansowa. Bardzo chcialabym wrocic do Polski i zaczac
‘zyc’, chocby tym dawnym, przedemigracyjnym zyciem. Od jakiegos czasu chodze
nawet na terapie, ale nic mi to nie daje. Bralam jakis czas leki
anytdepresyjne, pomogly ale na krotko. Cala rzecz w tym, ze wiem, gdzie mnie
boli, tyle ze moje poczucie ‘obowiazku’ wobec rodziny powstrzymuje mnie przed
przewroceniem naszego zycia do gory nogami i powrotem do kraju.

Problem drugi: maz nie chce wracac jeszcze teraz. Chce zostac, minimum kolejny
rok.
Ciagle na tym tle dochodzi do spiec, ja nie wiem jak mam przemowic do rozsadku
mezowi, jak wytlumaczyc, ze zadne pieniadze nie sa wazniejsze niz rodzina.
Sytuacje komplikuje fakt, ze maz nie za bardzo tez moze wrocic wczesniej niz
za rok (kwestie konktraktu w pracy i kontraktu z agencja nieruchomosci ktora
wynajmuje nam dom).

Problem trzeci: w Polsce nie czeka na mnie nie wiadomo co, raczej tez zwykla
codziennosc. Dodatkowo brak niezaleznosci -musialabym na poczatku mieszkac u
rodzicow lub tesciowej. Mamy mieszkanie na kredyt, teraz je wynajmujemy, ale
zysk z najmu ledwo co pokrywa rate kredytu, czasem nawet trzeba doplacac. Co
do pracy to wiem, ze zawsze sobie w Polsce cos znajde i na zycie mi wystarczy,
ale wiem tez, ze bedzie mi troche trudniej fiansnsowo niz tutaj. Na pewno
jednak bede miesc prace umyslowa i chyba tego mojej psychice potrzeba. Tu
pracuje fizycznie, ponizej swoich mozliwosci, nie znosze tej pracy, jak i
kilku poprzenich tego samego sortu, ale dotad nie udalo mi sie znalezc niczego
lepszego. Mowiac szczerze nie chce mi sie juz szukac, nie chce mi sie budowac
kolejnej tymczasowosci, chcialabym zaczac budowac swoje zycie juz na stale.
Mam 31 lat i nie marze o niczym innym jak o stabilizacji, zawodowo juz zreszta
najwyzsza pora sie ustabilizowac, bo wiadomo jak traktowane bywaja kobiety po
trzydziestce na polskim rynku pracy...
Poza tym jestem ciagle zmeczona bo pracujemy na zmiane z mezem, tak by zawsze
ktores z nas moglo byc w domu z dzieckiem.


Problem czwarty i najwazniejszy: reakcja synka na wyprowadzke. Nie wiem czy
mam prawo robic dziecku wode z mozgu, skazywac go na ‘weekendowego’ ojca.
Wiadomo, ze bedziemy sie widywali, ze maz bedzie nas odwiedzal, ale pewnie nie
czesciej niz raz na miesiac. Syn jest dzieckiem zywiolowym i bardzo do ojca
przywiazanym i wiem, ze bardzo to przezyje. Z kolei ja nie bede mogla za
czesto z nim przyjezdzac do meza ze wzgledu na uciazliwosci podrozy, syn jest
z tych dzieci ktore fiksuja w samolocie, pociagu itp. Dla syna bedzie to
rewolucja, bo nie dosc ze nowe miejsce, brak taty na codzien, to jeszcze
podzie do przedszkola na ‘caly etat’, a ty chadzalismy tylko okazyjnie na
zajecia dla dzieci...

Nie wiem co zrobic. Ciagle klocimy sie z mezem, on ma dosc mojego
nieprzystosowania, ja mam dosc jego nastawienia na kase. W momentach spokoju
kazde z nas niby rozumie argumenty tej drugiej strony, ale nie potrafimy
wypracowac kompromisu, nie potrafie podjac decyzji CO DALEJ. Wiem, ze maz niby
mysli o naszej przyszlosci, ale jest to wg mnie myslenie krotkofalowe, bo co z
tego, ze cos tam oszczedzimy, jak do konca zszargamy sobbie nerwy?

Najgorsze jest to, ze jesli zdecyduje sie na powrot do Polski to nie bedzie
moglo mi sie ‘odwidziec’, nie bede mogla tak po prostu wrocic bo nie moglabym
pozwolic sobie na bycie bezrobotna tutaj zbyt dlugo. Poza tym syn poszedlby od
wrzesnia do przedszkola w Polsce i nie chcialabym zmieniac mu srodowiska.
Jesli mieszkalabym tutaj i nie pracowala to bysmy wychodzili finansowo na zero
albo nawet na lekki minus, a mamy zobowiazania –wynajem domu na okreslony
termin, troche zaleglosci na kartach kredytowych. Nie mozemy tak po prostu
wrocic sobie teraz i juz razem. Powiem wprost: jesli wrocilibysmy teraz, to po
splacie wszystkich zobowiazan i zostaloby bnam moze ze 20 tysiecy zlotych
oszczednosci. Chyba troche malo jak na 4 lata pobytu za granica... Jesli
zostaniemy tu razem, kwota ta bylaby ze dwa razy wyzsza. Jesli maz zostanie a
ja wroce, to uwzgledniajac roznice w kosztach utrzymania, odejmujac moje
dojazdy do pracy (tutaj bardzo drogie) – moze uzbiera sie ze 30 tysiecy na
czysto. Summa summarum 20 czy 30 to chyba nawet w Polsce to teraz tzw.’zadne
pieniadze’. Z drugiej strony – mamy 200 tysiecy kredytu hipotecznego do
splaty, mieszkanie praktycznie nie wykonczone i nie urzadzone, i kazda kasa
sie liczy. Z trzeciej strony – wiem, jak bardzo mam dosc i mam po prostu
ochote uciec. Z czwartej strony – a co jak bedzie, jak wyjade i nie udzwigne
ciezaru rozlaki, zwlaszcza tego, ze rozdzielilam dziecko z ojcem? I tak jestem
juz poorana psychicznie, boje sie kazdej decyzji.
Wiem, ze jesli zostane, to bedzie to poswiecenie sie, glownie dla dobra
dziecka. Nie wiem, jak zniose to psychicznie.
Jesli wyjade, bedzie to swiadome narazenie dziecka na stres, moze nawet
traume, siebie zreszta tez.

Co byscie zrobily na moim miejscu?


    • skarpetka_szara Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 02:48
      wiesz.... jeden rok aby tam wytrzymac to nie tak duzo... czas bardzo
      szybko leci.

      Dzieci bardzo szybko przystosowuja sie do nowych sytuacji.

      Poradzilabym abys pojechala na dluzsze "wakacjie" do Polski,
      zobaczyla i poczula realia, abys zobaczyla jaka prace moglabys
      dostac i jak szybko (teraz bedzie recesjia), po prostu poweszyla
      troche co i jak. Po miesiacu powrocilabys do meza, i bys na nowo
      sie zastanowila, z mezem uzgoddnili termin kiedy na pewno wracacie.
    • durneip Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 04:32
      - wychowujesz dziecko w poczuciu bezpieczeństwa finansowego
      - masz szansę zapewnić mu bycie dwujęzycznym
      - masz do spłacenia kredyty
      - wynajmujesz dom i nie mieszkasz "na kupie"

      na drugim biegunie zaś:
      - zostawisz męża samego
      - oddzielisz dziecko od ojca
      - pogorszysz sytuację finansową rodziny
      - będziesz mieszkać z teściami albo rodzicami
      - wrócisz w okresie recesji i będziesz szukać takiej pracy, żeby wystarczyło ci
      na życie.

      Mężowi chcesz przemawiać do rozsądku? Przemów sobie, bo ewidentnie poprzewracało
      ci się w dupie.

      Tam pracujesz fizycznie, a w Polsce planujesz ustabilizować się zawodowo - jakim
      cudem? W Polsce jeśli ktoś do wieku 31 lat nie ma stabilnej pozycji zawodowej
      (albo nie jest w trakcie jej osiągania), to już jej się nie dorobi.

      Chciałabyś wrócić do pl i żyć przedemigracyjnym życiem, ale chyba słodkie ono
      nie było, skoro postawiliście na wyjazd. Poza tym teraz macie o jedną osobę
      więcej, osobę, której nie wystarczy nakarmić i ubrać, trzeba jej także zapewnić
      jakiś start w życie, coś pokazać i czegoś nauczyć (to aluzja do tego że twój syn
      fiksuje w samolocie).

      A propos tego ostatniego - z tego powodu, że nie nauczyłaś syna zachowań
      społecznych, planujesz ograniczyć mu kontakt z ojcem. Bo się zmęczysz w podróży,
      tak?

      Piszesz, że znasz język, a potem że masz którąś marną pracę z rzędu - nie
      rozumiem, jak to jest możliwe. Znam trochę środowiska emigracyjne - dobra
      znajomość języka otwiera tak wiele drzwi.

      Mówiąc krótko zamiast wmawiać sobie depresję, zacznij inwestować w swój rozwój
      już teraz, a zacznij od zmiany pracy. Pomyśl może o tym żeby czegoś się nauczyć?
      Ewentualnie przenieść się na pół etatu i uzyskany czas zainwestować w dziecko?

      Tak już całkiem na marginesie: ogromnie mnie dziwi, jak wiele matek na emigracji
      lekceważy tę ogromną szansę, jaką jest dwujęzyczność dziecka. Przecież to
      oczywista korzyść i dla dziecka i dla rodziców (finansowa głównie, odpadają lata
      całe płacenia za naukę języka).
      • marzeka1 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:14
        Durneip, lepiej tego nie można ująć.
        Rodzina na odległość to niefajne rozwiązanie, to, co opisujesz jak życiu po
        powrocie, to raczej regres niż postęp: mniej kasy, rozłąka z mężem i ojcem
        dziecka, mieszkanie "na kupie", nie wiadomo, co z pracą- za dużo minusów.
        Rok można wytrzymać, poza tym, rada, zmień pracę, wykorzystaj to, że nasz język,
        zainwestuj w swój rozwój tam, bo w Polsce nie masz żadnej pewności, że będziesz
        miała rozwojową pracę za duże pieniądze.
      • just_tonight Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:23
        Dzieki za te komentarze.
        Chcialabym tylko dopisac w kwestii wyjasnienia.

        Jesli chodzi o moja stabilizacje zawodowa - to nie jest mysle tak, ze jesli do
        tej pory jej nie osiagnelam to juz jej nie osiagne. Nie mam bowiem na mysli
        kariery przez wielkie k a raczej po prostu prace od 9 do 17, ktora pozwoli mi
        miec czas dla rodziny i pozwoli poczuc, ze mozg tez do czegos sluzy. Taka prace
        myse znajde bez problemu, powiem szczerze - wole byc sekretarka w ojczyznie niz
        sprzedawca na emigracji. Zadowoli mnie pensja 2,5 na reke, niewiele mniej
        zarabialam przed wyjazdem. Moje przedemigracyjne zycie nie bylo moze slodkie,
        ale nie bylo gorsze od obecnego. Na pewno o wiele lepiej funkcjonowalismy
        emocjonalnie, maz tez. On wlasciwie tez ma dosc bycia tytaj, ale mowiac krotko
        jest lasy na pieniadze, lubi wygodne zycie i to go tu trzyma. Dla mnie nie jest
        to az takie istotne.
        Co do szukania lepszej pracy tutaj - mozecie mi wierzyc lub nie ale wyslalam
        dziesiatki ofert na rozne stanowiska umyslowe i quasi umyslowe, odpowiadam na
        oferty dla urzednikow, asystentek, sekretarek, recepcjonistek... i co? I zawsze
        nic. Smiem twierdzic ze wcale nie jest tak latwo wybic sie, jest duza
        konkurencja, duzo ludzi zna dobrze jezyk i ma podobne doswiadczenie. Mnie
        dodatkow ogranicza jeszcze dziecko i czasochlonne dojazdy.

        Co do tego, ze zmecze sie podczas podrozy... coz, chodzilo mi raczej o to, ze
        syn sie zmeczy, nie ja, ze zlapie jakies chorobsko, ze bedzie przez kilka dni
        rozbity. Latam do Polski 3-4 razy do roku i za kazdym razem maly okropnie to
        znosi. Nie chodzi o mnie tylko o niego.

        Co do wmawiania sobie depresji i ze to ja niby jestem ta co sie jej w d...
        poprzewracalo. Coz, jak napisalam jestesmy tu 4 lata. Od poczatku zakladalam ze
        jest to wyjazd tylko na troche, planowalismy wybyc na rok. Wzielam urlop
        bezplatny z pracy, mielismy nastawic sie na zarabianie pieniedzy. JA juz po roku
        mialam dosc, mielismy odlozone jakies tam pieniadze i moglismy wracac. Maz mnie
        namowil na kolejny rok, ze przeciez przyda sie nowy lepszy samochod, ze owszem
        teraz harujemy ale za to za rok pojedziemy na ekstra wakacje itd. Ciagle bylo
        cos, nowy komputer, nowy sprzet, to wszystko kosztuje. W miedyczasie pojawilo
        sie dziecko. Tak, ciaza nieplanowana, ale syn najukochanszy w swiecie i nigdy
        nie zalowalam. Byly problemy po narodzinach malego, po macierzynskim ja kilka
        miesiecy bylam bez pracy, maz ten musial zmienic swoja i trafil gorzej i sporo
        oszczednosci po prostu poszlo na zycie.
        Tak naprawde dopiero teraz jako tako znowu wychodzimy z kasa na prosta.

        Podsumowujac: mam swiadomosc, ze dla kogos z boku to moze wszystko wygladac tak,
        ze to we mnie jest problem, ze zamiast cieszyc sie tym co mam to szukam dziury w
        calym. Pewnie sama bym tak myslala, gdybym nie czula sie tak jak sie czuje. Nie
        wmawiam sobie depresji, jest ona zdiagnozowana, rodzina, znajomi nie moga sie
        nadziwic jak bardzo sie zmienilam, jak jestem zgaszona, Jak z towarzyskiej,
        pogodnej, energicznej i swietnie zorganizowanej osoby zmienilam sie w mruka i
        kogos kompletnie rozmemlanego, osobe, ktorej ciezko czasem nawet utrzymac
        porzadek w domu (wszystko cytaty z rozmow, maili z bliskimi...). Wszyscy, ktorzy
        znaja nasza sytuacje uwazaja, ze powinnismy wrocic.
        A ja po prostu trzeci rok juz ulegam mezowi, byle nie dopuscic do rozlaki.
        Dlatego, mam poczucie ze juz dosc, ze jesli w koncu czegos nie zrobie ze swoim
        zyciem, to i my jako i para, i rodzina sie posypiemy.
        • mareczekk77 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:48
          A ja dziewczynę rozumiem, 4 lata harówki żeby był komputer, telewizor, auto,
          żeby mieć pieniądze - a miał być rok! pytanie brzmi, czy dziecko jest tak
          pieniądzochłonne żeby się zakatować? czy naprawdę trzeba tak zasuwać żeby
          dziecko miało co jeść? ja myślę że dziecko potrzebuje ubrań, jeść i to można
          śmiało kupić za najniższa pensję, a to co dziecko potrzebuje najbardziej to
          szczęśliwi rodzice a nie zapracowani, zaharowani, wściekli, smutni, w depresji
          bo trzeba zarobić. Dziecko wam potem ładnie podziękuje za takie dzieciństwo,
          sporo dzieci ma kasiastych rodziców, i się wiesza bo nie o kasę chodzi a o
          akceptację, zabawę i miłość. I tego nie zapewno rodzic na krawędzi załamania
          nerwowego.

          Z tej pogoni za pieniądzem krzywdzicie dziecko, i za co? za telewizor nowy,
          komputer? taka prawda. Jak będziecie starzy to pomyślicie, co mieliście z życia?
          tv? a tyle lat spędzonych na pracy której się nienawidzi.
          • mareczekk77 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:49
            Z drugiej strony w Polsce jak masz znajomości mocne, to w Warszawie możesz
            liczyć na max 1500pln, w UP trzeba mieć znajomości na pracę za 1200pln i wielkie
            szczęście. 2500pln to tylko wielki fart albo znajomy biznesmen który Ci tyle da.
    • jane-bond007 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 08:34
      na twoim mijscu zostalabym jeszcze min rok skoro sie do tego
      zobowiazaliscie
      reszte dobrze rozpisala Ci DurneiP
      • prosta-kobieta56 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:12
        Radze brac dalej leki antydepresyjne i w zadnym wypadku nie zostawiac meza samego.Musisz dac rade i jesli wrocicie to razem i pamietaj dzis wydaje Ci sie ze tesknisz za rodzina-napewno tak jest ale pamietaj to maz i syn sa Twoja najwazniejsza rodzina nikt wiecej.Posluchaj poprzednich rad do tego bierz leki.Powodzenia.
    • monalaka Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:20
      A tam nie możesz się przeszkolić? Tam Cię szybciej docenią niż w Polsce tylko
      naucz się porządnie języka i jakiegoś fachu -potwierdzone certyfikatami.Tutaj
      nie szanuje się ludzi, zwłaszcza w takiej pracy biurowej gdzie chętnych jest od
      groma i każdy ma nadzieję na wysokie zarobki.
    • tarantinka Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:22
      widać, ze jesteś w złej formie psychicznej i wydaje ci się ze jak
      zmienisz środowisko to ci się polepszy, czujesz że musisz siebie
      ratowac, ale to ułuda, w polsce nie bedzie ci lepiej, musisz iść do
      lekarza, żadne wyjazdy ci nie pomogą, masz jakiegos mega doła.
    • winomusujace Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:27
      Tak jak ktoś wcześniej mówił to przemów o rozsądku sobie samej,
      kontynuj terapię, bierz leki. W stanach depresyjnych często człowiek
      idealizuje każde potencjalne miejsce ucieczki, a tymczasem szczęście
      musisz mieć w sobie, masz męża który Cię kocha, synka, dom - nie
      zepsuj tego. Bo wtedy dopiero będzie powód do depresji i narzekania.
      Może wykorzystaj ten ekstra rok na jakieś studia, rozwinięcie się w
      kierunku w którym pracować chcesz potem w pl ?
    • marzeka1 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:46
      Poza tym idealizujesz miejsce powrotu, a z tego, co piszesz, to oprócz rozstania
      z mężem i rozdzielenia rodziny, na pewno niczego pewnego być nie możesz.
      Piszesz, że wystarczy ci 2,5 tys. za bycie sekretarką, sądzisz, że taka praca
      jest łatwa i szybka do zdobycia? Poza tym nigdy w życiu, będąc dorosłą, nie
      wróciłabym mieszkać do rodziców.teściów.
    • black-emissary Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:58
      A ja Cię rozumiem. Takie tymczasowe, emigracyjne życie potrafi wykończyć każdego. Szczególnie, że cała ta Wasza mordęga jest w zasadzie na nic - 30 tysięcy na parę za cztery lata? Śmieszne pieniądze.

      Nie musisz wracać natychmiast, jak ktoś wcześniej bardzo dobrze poradził - wybierz się do Polski na dłuższe wakacje. To może pomóc Ci określić czy powrót rzeczywiście jest tym, czego chcesz i jakie masz możliwości po takim powrocie.

      I przede wszystkim - ustal z mężem datę powrotu tak, aby nie było już od tego odwrotu. Dobrze chyba, żebyś z dzieckiem wróciła pierwsza - mężowi będzie trudniej przedłużać pobyt.
      • black-emissary Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 10:59
        Jeszcze jedno - matka w depresji to zdecydowanie dla dziecka gorsza sprawa niż
        zmiana otoczenia czy nawet ojciec weekendowy.
      • mareczekk77 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 11:02
        Black - weź pod uwagę że facet gdy zostanie sam bez wiecznie marudzącej i
        płaczącej żony, obowiązków z dzieckiem, może poznać wesołą pełną życia
        dziewczynę, i klops, ta odmiana jest podobno jak tajfun dla faceta. Nie ma
        rodziny, kasy, nic nie ma.
        • black-emissary Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 11:37
          To lepiej, aby zrobił to teraz, niż za kolejne cztery lata mordęgi żony na
          emigracji.
          • winomusujace Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 13:46
            Po pierwsze nie za cztery, tylko za rok.

            Po drugie, nie trzeba być geniuszem żeby wiedzieć że związki na
            odległość po prostu sprzyjają takim historiom. Ludzie oddalają się
            od siebie, dodatkowo Pan poczuje na nowo smak życia kawalerskiego i
            często nawet będąc porządnym człowiekiem łatwo zaplątać się w taką
            sytuację. O związek trzeba dbać, a dbanie to bycie ze sobą i
            wspieranie się.

            Zresztą czytałam gdzieś jakieś badania i odsetek rozwodów gdy
            rodzina jest w rozsypce jest naprawdę spory.
            • black-emissary Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 19:58
              winomusujace napisała:
              > Po pierwsze nie za cztery, tylko za rok.

              To już ich któryś tam z rzędu "ostatni" rok i jeżeli nic się nie zmieni za rok
              rozpoczną kolejny "ostatni".
              • winomusujace Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 22:40
                Ale może zmienić, tak jak ktoś tu już mądrze doradził, zacząć
                planować swój powrót - konkretnie.
    • jack20 Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 12:13
      Jedno co panie podobne do ciebie WOGOLE nie biora pod uwage to to, ze
      rozlaka jest wrogiem nr. 1 zwiazku.
      Jesli nie wierza to niech spojrza na statystyki z ostatnich lat.
      Rozlaka jest powodem 1/3 rozwodow. Cyfra wlasciwa lezy znacznie
      wyzej,gdyz b. rzadko wraca sie potem do stanu wyjsciowego tzn przed
      rozlaka.
      • winomusujace Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 13:47
        dokładnie :)
    • stinefraexeter Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 13:37
      A ja cię rozumiem. Ludzie, którzy piszą o cudowności, jakim jest dwujęzyczne
      dziecko, nie mają pojęcia chyba, jak potrafi wyglądać życie na emigracji.
      Autorka i jej mąż po kilku latach wciąż żyją w stanie tymczasowości, bo nie
      planują zostać w UK na stałe. Wciąż tkwi w nich przekonanie, że "jesteśmy tu
      tylko na chwilę", a w mglistej przyszłości majaczy powrót do POlski. Tyle tylko,
      że ta chwila się przedłuża, zaś korzyści materialne jakie wynosicie są
      relatywnie niewielkie. Przecież to co niby mieliście odkładać na przyszłość
      rozchodzi wam się na pokrycie kosztów życia codziennego TAM. Nowy komputer? Nowy
      sprzęt? W takie rzeczy inwestuje się U SIEBIE, a nie na tymczasowej emigracji.
      Wpadliście, a chyba głównie twój mąż, w pewnego rodzaju błędne koło. Nie da się
      normalnie fukcjonować będąc gdzieś tylko "przejazdem". Dlatego doskonale
      rozumiem twoje uczucia. Zresztą, co tu ukrywać. Dorobiłaś się depresji. Tym
      wszystkim, którzy radzą autorce puknąć się w głowę, polecam zastanowienie się,
      skąd ta depresja w ogóle się wzięła.

      CO ci radzę: chyba nie obejdzie się bez spokojnej ale rzeczowej rozmowy z mężem.
      Ja bym poczekała ten rok, skoro on z obiektywnych przyczyn nie może wrócić
      wcześniej, ale w międzyczasie NA SERIO szykowała się do powrotu: rzetelne i
      skrupulatne zarządzanie oszczędnościami, załatwianie mieszkania, rozglądanie się
      za pracą, itd. Takie konkretne działania i wyraźny cel powinny od razu poprawić
      wam obojgu humory i relacje. Jednocześnie on nie będzie mógł się wykręcić od
      podjętej decyzji propozycją kolejnego roku i kolejnego...
      Na marginesie: twój mąż chyba zatracił poczucie tego, co jest najważniejsze.
      Jego żona, czyli ty, jedzie na antydepresantach, on doskonale wie dlaczego i
      nawet przyznaje jej rację, a mimo to woli ciągnąć ten stan dla "lepszego
      sprzętu". Myślę, że on się boi powrotu do Polski i zawodu jaki go być może czeka
      (finanse, praca, itp.). Tym niemniej decyzję jakąś trzeba podjąć, dla dobra was
      wszystkich.
      • princess_yoyo Re: Zycie rodziny na odleglosc, jaka podjac decyz 28.06.09, 13:53
        dokladnie:) jest tylko jedno 'ale' nie rezygnowalabym z terapii,
        przyda sie na po powrocie do kraju.
Pełna wersja