Dodaj do ulubionych

chodzenie w butach po mieszkaniu

IP: 212.160.234.* 17.12.03, 11:26
Jak się zachować jak ktoś przyjdzie i chodzi w butach po mieszkaniu { zwrócić
uwagę dać spokoj czy może jest inna metoda}Chyba nikt nie lubi po kimś
sprzątać!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Triss Merigold Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.acn.waw.pl 17.12.03, 11:35
      A to problem jakiś? W Polsce ludzie raczej rzucają się zdejmować buty po
      przekroczeniu progu i trzeba ich niemal siłą powstrzymywać, tak się ten wiejski
      obyczaj rozpowszechnił. Chyba nikt nie wchodzi Ci do mieszkania w gumiakach
      prosto z obory? Domownicy zdejmują buty i zakładają kapcie, klapki albo nic, a
      goście są w butach - normalne chyba.
      • goggle Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 12:19
        Triss
        buty nie zawsze są czyste.... to nie jest wiejski obyczaj
        poza tym po prostu trzeba miec dla gości jakieś kapcie - najlepiej kupić trochę
        większe (żeby wszyscy się zmieścili) i choć jedną parę mniejszych (jak ktoś z
        malutką stópką przyjdzie, bu się nie utopił)
        zdejmowanie butów jest dobrym zwyczajem
        bo mowi o tym JAK SZANUJEMY NASZE DOMOSTWO
        • Gość: autor Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.provider.pl 22.12.03, 10:07
          Uwazam, ze zdejmowanie butow jest upokarzajace
          1. Zle sie czuje na boso (nie mieszkamy w Japoni)
          2. Brzydze sie wkadac czyjes kapcie - jaka mama gwarancje, ze ktos, kto je
          nosil, nie mial grzybicy
          3. nie cieprie domow, w ktorych musze sciagac buty
          4. To po co nam wycieraczki?

          Sciaganie butow, kojarzy mi sie z przykrywniem dywanu folią i wkadaniem pilota
          do worka. Zapraszamy ludzi, zeby sie DOBRZE czuli, a mieszkanie jest do zycia!
      • aguszak Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 22.12.03, 16:24
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > A to problem jakiś? W Polsce ludzie raczej rzucają się zdejmować buty po
        > przekroczeniu progu i trzeba ich niemal siłą powstrzymywać, tak się ten
        wiejski
        >
        > obyczaj rozpowszechnił. Chyba nikt nie wchodzi Ci do mieszkania w gumiakach
        > prosto z obory? Domownicy zdejmują buty i zakładają kapcie, klapki albo nic,
        a
        > goście są w butach - normalne chyba.

        Nie jest to zbyt normalne, kiedy, ktoś z zewnątrz przychodzi i w butach chodzi
        po pokojach. Pół biedy, kiedy w mieszkaniu jest klepka, albo terakota, ale
        wykładzina lub dywany zdają się wykluczać buciory...
        Pozdrowionka dla "nowoczesnych"
        ;)
    • rika Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 11:35
      Nie znoszę, jak ktoś mnie zaprasza, a potem żąda ściągnięcia butów! Nawet jak
      jest to najście bez zapowiedzenia - dlaczego mam zdejmować???
      Mało to eleganckie, oględnie mówiąc.
      Inna sprawa, gdybym miała zabłocone, to sama bym coś z tym zrobiła.
      Buty to mój strój tak samo jak spódnica czy bluzka - to też mam ściągać???
    • Gość: nana Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.adsl.proxad.net 17.12.03, 11:36
      Na Zachodzie i w dobrych domach gosci nie zmusza sie do paradowania w
      skarpetkach. U nas poszanowanie dywany i odkurzacza jest wyzsze niz dobre
      wychowanie.
      Zdecydowanie: cofac gosci do przedpokoju i pod grozba wyrzucenia kazac zdjac
      buty! Niech chodza w skarpetkach!
      Mozna tez w ogloe gosci nie zapraszac, niech maja za swoje. A my sciereczke w
      lapki i pucu-pucu: parkiecik bedzie idealny.
    • Gość: Majka Coooo????????!!!!! IP: *.gazeta.pl 17.12.03, 11:50
      A myśleliśmy już, że batalia o to, by nie ściągać butów zakończyła się.

      W 2000 roku mariusz Szczygieł badął ten fenomen w gazecie (specjalnie sobie
      skopiowałam tekst, bo wyraża wszystko, co na ten temat myślę). >Bez butów w
      obcym mieszkaniu czuję się jak wojownik pozbawiony miecza< - pisał wtedy. i
      dalej:



      >Zdarzyło się, że stałem 17 minut w cudzym przedpokoju, a nade mną i
      gospodarzami wisiała ciężka atmosfera wyczekiwania. Ja czekałem, aż mnie
      wpuszczą w butach, oni - że wejdę w damskich klapkach, które mi przygotowali.
      Zazwyczaj nie ściągam butów, a gdy trzeba, tłumaczę dlaczego. Bez butów czuję
      się okaleczony. Bez butów w obcym mieszkaniu jestem bezbronny, czuję się jak
      wojownik pozbawiony miecza.
      W wielu rodzinach kolportuje się zdjęcia z przyjęć komunijnych i chrzcin w M4 -
      mężczyźni w garniturach, pod krawatami i w samych skarpetkach. Zdjęcie z
      sylwestra w podwarszawskiej willi - panie w kapciach do długiej sukni. Czy nie
      czują niestosowności?
      - Skąd pan to wziął, gdzie pan to widział? Czy pan aby tego wszystkiego sam
      nie wymyśla? - zaniepokoił się prof. Janusz Tazbir, historyk.
      - Panie profesorze, tak robią wszyscy.
      - Ja jeszcze nie widziałem.<
      Tak więc widzisz korni, niektórzy myślą, że ludzie w ogóle nie ściągają, jak
      prof. Tazbir.
      I dalej czytamy:>
      Prof. Maria Szyszkowska, filozof: - To jest wyraz drobnomieszczańskiego
      szacunku dla rzeczy, dla czystej podłogi. Ma być ona ważniejsza niż kompozycja
      stroju gościa. Wszak buty są istotnym elementem ubrania. W ściąganiu butów
      wyraża się niskie znaczenie przeżyć estetycznych.
      Dr Katarzyna Korpolewska, psycholog: - Ściągając buty, pokazujemy, że
      wierzymy, iż pani domu sprząta. Doceniam jej pracę, szanuję i wiem, że tutaj
      zawsze jest czysto. Ściąganie butów tworzy też intymną atmosferę. Możemy
      poczuć się swojsko. Mimo że masz garnitur, czuj się jak u siebie.
      Krzysztof Zanussi, reżyser: - Buty zdejmują ludzie ze społeczności wiejskich,
      którzy podłogę w domu traktują jako element nobilitujący. Domy we wsiach
      szlacheckich różniły się od domów we wsiach nieszlacheckich właśnie podłogą.
      Szlacheckie ją miały, a pozostałe miały klepisko.
      Tomasz Raczek, krytyk filmowy: - Zabłocone buty, po przyjściu z pola, zostawia
      się przed izbą. Rzeczy przeniesione z dzieciństwa zostają na całe życie.
      - Ale, drodzy państwo - mówię - przecież jadąc na uniwersytet do wielkiego
      miasta, nabiera się nowych nawyków i zwyczajów.
      - Nawet studia nic nie pomogą - dodaje prof. Teresa Smółkowa, językoznawca. -
      Co z tego, że przebywam w metropolii, kiedy w akademiku mieszkam z ludźmi,
      którzy też skądś przyjechali i mają te same nawyki. Środowisko jest ciągle to
      samo, więc młody człowiek nie ma gdzie podpatrzyć, jak się zachować.
      - A przecież Alexis, przychodząc do Blake?a już po rozwodzie, nigdy nie
      ściągała butów - zastanawiam się na głos. - Czy ludzie tego nie zauważyli? Jak
      należałoby namówić społeczeństwo, aby nie ściągało butów w gościach?
      - Należy dać pod rozwagę, czy mniejszą dolegliwością jest trochę piachu na
      podłodze, czy zapach po ściągnięciu butów - podsuwa Krzysztof Zanussi.
      - A ja - dodaje prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny - widzę w
      ściąganiu butów samonapędzające się koło higieny narodowej. To bardzo
      pozytywne zjawisko. Otóż gospodyni jest zobowiązana do szczególnie starannego
      wyszorowania podłóg, jeśli ktoś z gości mógłby przyjść akurat w białych
      skarpetkach. Goście, aby uniknąć konfuzji, muszą założyć na wizytę czyste i
      niedziurawe skarpety. Czyste skarpety zaś skłaniają do umycia nóg. <

    • default Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 11:51
      Powiedzmy, że urządzasz przyjęcie, przychodzą ludzie wystrojeni od stóp do
      głów, a Ty im każesz ściągać te piękne pantofelki i wkładać stare kapcie albo
      siedzieć boso. I wszystkie kreacje biorą w łeb.
      Byłam kiedyś na takim przyjęciu i było to doprawdy żenujące - panie w
      wieczorowych eleganckich sukniach i boso albo w jakichś horrendalnych kapciach
      pani domu (swoją drogą obrzydliwe - proponować komuś włożenie swoich kapci),
      panowie w garniturach błyskający spod nogawek stópkami w skarpeteczkach...brrr!
      • Gość: dalloway Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.chello.pl 17.12.03, 11:59
        nie chodze do ludzi, którzy wpuszczają po zdjęciu butów
        uważam, że to super prostackie i prymitywne
        mam jedną przyjaciółke, u której czasem - po zapytaniu czy można - ściągam buty
        gdy mam zmęczone nogi, ale znam się z nią od dziecka i jesteśmy na tyle
        zaprzyjaźnione, że często nawet sie wymieniamy kluczami, bo nasze mieszkania są
        strategicznie położone na dwóch końcach miasta i są dobrymi bazami
        jak ktoś przychodzi do mnie i zabiera się do zdejmowania butów, to prawie
        zawsze każę nakładać z powrotem
        a już instytucja kapci dla gości wywołuje u mnie odrychy wymiotne
      • kini Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 22.12.03, 11:40
        > Byłam kiedyś na takim przyjęciu i było to doprawdy żenujące - panie w
        > wieczorowych eleganckich sukniach i boso albo w jakichś horrendalnych
        kapciach
        > pani domu (swoją drogą obrzydliwe - proponować komuś włożenie swoich kapci),
        > panowie w garniturach błyskający spod nogawek stópkami w
        skarpeteczkach...brrr!

        Ja też przeżyłam uroczystą kolację w takim stroju - czułam się jak idiotka.
        Suknia + różowe papucie.
      • aguszak Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 22.12.03, 16:30
        default napisała:

        > Powiedzmy, że urządzasz przyjęcie, przychodzą ludzie wystrojeni od stóp do
        > głów, a Ty im każesz ściągać te piękne pantofelki i wkładać stare kapcie albo
        > siedzieć boso. I wszystkie kreacje biorą w łeb.
        > Byłam kiedyś na takim przyjęciu i było to doprawdy żenujące - panie w
        > wieczorowych eleganckich sukniach i boso albo w jakichś horrendalnych
        kapciach
        > pani domu (swoją drogą obrzydliwe - proponować komuś włożenie swoich kapci),
        > panowie w garniturach błyskający spod nogawek stópkami w
        skarpeteczkach...brrr!

        Wiesz, co innego przyjęcie, a co innego "wpadnięcie" na kawę... tak myślę.
    • Gość: anka Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 11:55
      jak to jak sie zachowac?! jaka inna metoda?! prosto i po zolniersku ustawic
      gada na wlasciwym miejscu! do jednej reki kapciochy a jak nose kreci to stara
      rzepe do lapy i niech sobie indywidualista radzi, jak mu sie metr przed stolem
      skonczy to zobaczysz jaka bedzie mial mine.. ja zawsze mopa mam na pod oredziu
      i zanim mi po wizycie goscie nie umyja naczyn i nie wymopuja porzadnie kafli to
      zaden nie smie wyjsc. jeszcze smieci ze soba wynosza, a co!
      • Gość: Ja Korni podpuszcza nas z tym postem IP: 62.111.207.* 17.12.03, 11:59
        Nie wierzę w to, ze korni mówi o tym poważnie. To podpucha. Oczywiście są i u
        mnie na wydziale (dziennikarstwo) osoby, które nie wyciągają łyzeczek z
        herbaty i mówią "pieniążki" zamias t pieniadze, ale to niemożliwe, by
        czytelniczka Wysokich Obcasów i gazety myslala powanie, ze trzeba sicagac buty
        jak sie przychodzi w gosci. Ja nie wierze
      • rose2 Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 12:18
        Nie jestem zwolennikiem imprez domowych. Nie mam dywanow tylko piekne panele i
        mozecie sobie wyobrazic jakby one wygladaly po szalenczych tancach pan w
        szpilkach :o) Imprezy robie w knajpach.
        Jesli natomiast ktos przychodzi do mnie na herbatke lub ploteczki, to niech
        robi co chce.
        Z doswiadzczenia powiem wam, ze "na zachodzie" ludzie czasem tez sciagaja buty,
        powiem nawet ze znam takie przypadki gdy buty zostawia sie przed progiem (nie
        mowie o imprezach, tylko o odwiedzinach) :o)

        Znam tez ludzi ktorzy po wlasnym domu chodza w butach. Dla mnie jednak to
        maltretowanie stop :o)
      • annb nauczyć gości pełzac...nie chodzić 17.12.03, 12:09
        zapraszanie gości pociaga pewne konsekwencje
        musisz się godzić na to iż ktoś kto do ciebie w garnitur się wbije kapciuszkami
        wzgardzi , tak samo dama w suknię obleczona szyk traci jak jej filce pod nos
        podtykasz

        jedyne wyjście
        nei zapraszac
        bedziesz szczęsliwsza

        a jesli zyć bez gosci nie możesz..zakup w najblizszym szpitalu jednorazowe
        obuwie foliowe
        i wilk syty i owca cała....
        • goggle Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 12:27
          hmm
          gdy robi sie impreze to sciaganie botow rzeczywiscie jest not ok
          (wtedy mozna dac gosciom cos do wytarcia butów, jak poprosza - bo jezeli
          przyjda w brudnych, sami beda sie czuli skrepowani)
          ale jak ktos przychodzi w jeans'ach to niby dlaczego nie?
          bedzie sie lepiej czuł, wygodniej
          oczywiscie zmuszac go do niczego nie mozna :-)
    • lola211 Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 12:19
      Idac na imprezke czy kawe do kogos butów nie zdejmuje, bo nie po to sie
      odpowiednio ubierałam, by psuc efekt kapciami, czy bosymi stopami.Jesli
      natomiast laduje u przyjaciólki czy rodziny to buty zrzucam od progu, bo tam
      czuje sie luźno i domowo.Ale nigdy nie zakładam obcych papuci, brr.
      Problem mam zima gdy siedzenie przy stole w kozaczkach jest niewygodne, w
      pomieszczeniu jest w nich za goraco- wtedy w zaleznosci od tego u kogo jestem-
      albo przynosze ze soba odpowiednie zmienne obuwie(o matko, jak w szkole) albo
      paraduje boso(w zaprzyjaźnionych domostwach).
      Jesli chodzi o moich gosci to z reguły przyjmuje ich w salonie gdzie
      specjalnie zamontowałam panele, zadnych włochatych dywanów, tak wiec nie jest
      problemem zabrudzenie podłogi, bo po prostu wystarczy potem to zmyc.
      Problem pojawiał sie natomiast gdy gosciłam panie w szpilkach, które chciały
      ogladac mieszkanie i wchodzic po schodach ogladac antresole- dziury w schodach
      to pamiątka do dzis.
      Reasumujac nikt kto do mnie przyjdzie nie jest zmuszany do zdejmowania obuwia,
      jego wola.
    • Gość: Nina Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.toya.net.pl 17.12.03, 12:25
      Wiekszosc z nas sciaga buty w swoim domu-w koncu jestesmy u siebie i mozemy
      robic co chcemy.Jednak oczekiwanie od gosci, ze zaraz po wejsciu zrzuca obuwie
      jest okropne! Owszem, gdy ide do przyjaciolki na pogaduchy, to siedze w
      skarpetkach z nogami podwinietymi pod siebie-bo tak mi wygodnie i nkogo to nie
      krepuje.W innych sytuacjach pozostaje w butach i koniec-kropka.
      Jesli masz problem z cudzym obuwiem proponuje zakup psa-w domu bedzie
      wystarczajaco duzo piachu, zeby przestac sie przejmowac tym, czy goscie sa
      obuci czy tez nie.
      • Gość: Ja Korni... Korni... IP: 62.111.207.* 17.12.03, 12:38
        No to co że zostałaś tak wychowana.
        Po prostu wychowana na sposób wiejski. To nic złego, ale utrudnia życie.
        Ja odmawiam ściągania butów, proszę o szmatę i sama wycieram, ale wtedy już
        gospodyni jest głupio.
        Raz w obcym domu powiedziałam na progu: - Proszę mne nie wpuszczać na dywan,
        bo pobrudzę.

        Po prostu nie masz prawa żądać od gości ani oczekiwać ściągania.
        Dlaczego nie prosisz, by panie ściągnęły biustonosz a panowie slipy?

        Korni tu nie chodzi o szanowanie Twego sposobu wychowania, chodzi o to, że Ty
        nie zdajesz sobie sparwy, że wychowano Cię źle - bo (jak cały komunizm)
        wychowano Cię tak, że masz prawo zmuszać ludzi do tego, by porzucali swoją
        godność. Ty po prostu nie wiesz, że w cywilizowanym świecie żądanie
        ściągnięcia butów to tak jak żądanie sciągnięcia biustonosza.
        • vortex Re: Korni... Korni... 17.12.03, 13:23
          Gość portalu: Ja napisał(a):


          > Po prostu nie masz prawa żądać od gości ani oczekiwać ściągania.

          Hmm mój dom moja podłoga, mam chyba prawo prosić żeby ktoś łaskawie jej nie
          brudził.

          > Dlaczego nie prosisz, by panie ściągnęły biustonosz a panowie slipy?

          nie porównujmy butów o bielizny, bielizna nie brudzi podłogi, ani sie nią nie
          wdeptuje w dziwne rzeczy. Buty pełniły zazwyszaj funkcje ochronną a nie
          ozdobną, dopiero po pewnym czasie zaczęto je upiększać.

          >
          > Korni tu nie chodzi o szanowanie Twego sposobu wychowania, chodzi o to, że Ty
          > nie zdajesz sobie sparwy, że wychowano Cię źle - bo (jak cały komunizm)
          > wychowano Cię tak, że masz prawo zmuszać ludzi do tego, by porzucali swoją
          > godność.

          jeszcze raz powiem że jej dom to jej teren i ma prawo wyalić każdego za próg
          jak sie jej coś nie spodoba. A poza tym jaką godnosć? jaki uszczerbek dla
          godności ma zdjęcie butów? każdy w domu jest mniej godny?

          - koniec odpowiedzi

          Przyznam że jestem w szoku, od zawsze wszyscy moi znajmomi ściągają buty w
          przedpokoju, i robie tak ja. Nikt mi nie każe, po prostu tak mi wygodniej i
          dziwnie by mi było łazić w butach po czyimś mieszkaniu.
          Jeżeli chodzi o impreze, gdzie buty są nieodłaczną częścią stroju, jakieś
          dziwne okazje (panna młoda po ślubie przyjechała na oficjalne życzenia do domu
          teściów czy coś takiego) albo kiedy ktoś dosłownie na minutke wchodzi to nawet
          nie myśle prosić o zdejmowanie butów. Ba jak przychodzą do mnie znajomi to
          mówie żeby nie zdejmowali butów, i robili to dopiero w moim pokoju. Zdejmują bo
          u mnie często siedzi sie i gada na rozłożonym łóżku, a tu dziwnie siedzieć po
          turecku w butach, tak więc te stoją sobie przy łózku. Jak jestem u kogoś to nie
          pytam tylko zdejmuje, a kapcji nie używam chyba że jest bardzo zimno przy
          podłodze, zazwyczaj zaiwaniam w skarpetkach. Moja matka jako księgowa przyjmuje
          sporo klientów w domu, część z nich zdejmuje buty, część nie, nigdy nie każemy
          na siłe, czasem po prostu bezwiednie sugerujemy, tak jak mówi sie "czesc,
          rozbieraj sie i idz do mojego pokoju, ja zrobie sobie sobie kawy i już
          przychodze" tak można powiedzieć "czesc, zdejmij kurtke i buty, ja zaraz bede"
          zdejmowanie butów wydawało mi sie zawsze grzeczne, wręcz wymagane przy długich
          wizytach, niekonieczne przy krótkich, nieistotne dla butów eleganckich.
          Zdziwił mnie tak ostry odzew na temat ściągania butów.
          Ciekawe jakbyście sie zachowali w Japonii :D tam nie ściągnięcie butów w
          przedpokoju jest dość niegrzeczne, a znając mentalność dalekiego wschodu może
          być nawet odebrane jak obraza pana domu :)

          pozdrawiam
          vortex

          • Gość: a. Re: Korni... Korni... IP: 193.111.166.* 17.12.03, 13:47
            vortex napisał:
            Przyznam że jestem w szoku, od zawsze wszyscy moi znajmomi ściągają buty w
            przedpokoju, i robie tak ja. Nikt mi nie każe, po prostu tak mi wygodniej i
            dziwnie by mi było łazić w butach po czyimś mieszkaniu.

            Jak się chodzi w wielkich, ciężkich glanach to pewnie, że wygodniej je zdjąć ;))
          • diab.lica Re: Korni... Korni... 17.12.03, 14:44
            >Buty pełniły zazwyszaj funkcje ochronną a nie
            > ozdobną, dopiero po pewnym czasie zaczęto je upiększać.
            >

            buty, zwlaszca damskie to element ubrania. jesli zakladam mini a do niej
            szpilki, to nie mam ochoty ich sciagac i chodzic w ponczochach czy pozyczonych
            od gospodarza "papciach", bo uwazam, ze to wyglada kretynsko. wyjatek moge
            zrobic gdy jest straszna plucha i mam na sobie buty pelniace tylko i wylacznie
            funkcje ochronna (co zdarza sie rzadko, bo lubie ladne buty i wysokie obcasy).

            > jeszcze raz powiem że jej dom to jej teren i ma prawo wyalić każdego za próg
            > jak sie jej coś nie spodoba.

            a najlepiej nie zapraszac gosci wcale!
            mniej nerwow o niesciagniete buty, mniej sprzatania, mnie zmywania naczyn.
            same plusy, zyskany czas a czas to pieniadz.

            > Ciekawe jakbyście sie zachowali w Japonii :D tam nie ściągnięcie butów w
            > przedpokoju jest dość niegrzeczne, a znając mentalność dalekiego wschodu
            może
            > być nawet odebrane jak obraza pana domu :)

            w Japonii sciagnelabym buty, dostosowujac sie do tamtejszych zwyczajow.
            ale nie mieszkam w Japonii, wiec co ma piernik do wiatraka?


            pozdrawiam
            • vortex Re: Korni... Korni... 17.12.03, 14:52
              diab.lica napisała:

              > buty, zwlaszca damskie to element ubrania. jesli zakladam mini a do niej
              > szpilki, to nie mam ochoty ich sciagac i chodzic w ponczochach czy
              pozyczonych
              > od gospodarza "papciach", bo uwazam, ze to wyglada kretynsko. wyjatek moge
              > zrobic gdy jest straszna plucha i mam na sobie buty pelniace tylko i
              wylacznie
              > funkcje ochronna (co zdarza sie rzadko, bo lubie ladne buty i wysokie obcasy).


              > a najlepiej nie zapraszac gosci wcale!
              > mniej nerwow o niesciagniete buty, mniej sprzatania, mnie zmywania naczyn.
              > same plusy, zyskany czas a czas to pieniadz.

              > w Japonii sciagnelabym buty, dostosowujac sie do tamtejszych zwyczajow.
              > ale nie mieszkam w Japonii, wiec co ma piernik do wiatraka?
              >

              nic nie ma piernik do wiatraka, to była tylko anegdotka.
              nie jestem za przymusem ściągania, ani za przymusem nieściągania, to sprawa
              między gospodarzem a gościem, troche zasmuciło mnie podjejście "a g... mnie
              gospodarz obchodzi, wchodze w butach, koniec kropka" bo tak brzmią niektóre
              wypowiedzi na tym watku. Gość powinen uszanować decyzje gospodarza i odwrotnie,
              po prostu trzeba dojść do tego kto ma więcej racji w danym momencie. Ja nie
              żądam ściągania butów, ale jak spotykamy sie towarzysko u mnie w pokoju to
              jakoś bez butów przyjemniej, a i często mamy jakieś głupie odchyly :P i dole
              dostać w twarz skarpetką niż buciorem, poza tym chyba moge prosić żeby zdjąć
              buty włażąc na łóżko :) Wzajemny szacunek, a nie naskakiwanie że ten powinien a
              ten nie powinien. :) o to mi tylko chodzi

              pozdrawiam
              vortex
              • diab.lica Re: Korni... Korni... 17.12.03, 15:02
                > poza tym chyba moge prosić żeby zdjąć
                > buty włażąc na łóżko :)

                moze mowimy po prostu o innych rodzajach "gosci"?
                moi nie wchodza wcale do mojego lozka, co by na to powiedzial moj maz??? :-)
        • Gość: PL Re: Korni... Korni... IP: *.dyn.optonline.net 17.12.03, 18:22
          Jak jestes len i nie masz szacunku dla czyjes pracy to laz w brudnych buciorach
          po nie swoich dywanach i parkietach.Swiadczy to o twojej kulturze.A co ma potem
          robic gospodarz jak goscie porobia dziury szpilkami w parkietach? ma cyklinowac
          czy wymieniac na nowy? Rozumiem ,ze jak masz plytki lub wykladziny to mozna
          sobie pozwolic na chodzenie w butach bo umyc czy wyprac mozna,ale po
          parkietach robic rysy czy wgniecenia to przepraszam ALE NIE MA MOWY.
          • aguszak Re: Korni... Korni... 22.12.03, 16:52
            Gość portalu: PL napisał(a):

            > Jak jestes len i nie masz szacunku dla czyjes pracy to laz w brudnych
            buciorach
            >
            > po nie swoich dywanach i parkietach.Swiadczy to o twojej kulturze.A co ma
            potem
            >
            > robic gospodarz jak goscie porobia dziury szpilkami w parkietach? ma
            cyklinowac
            >
            > czy wymieniac na nowy? Rozumiem ,ze jak masz plytki lub wykladziny to mozna
            > sobie pozwolic na chodzenie w butach bo umyc czy wyprac mozna,ale po
            > parkietach robic rysy czy wgniecenia to przepraszam ALE NIE MA MOWY.

            Dzięki wielkie! Prać wykładzinę lub dywan po każdej wizycie gościa/gości tych
            zapowiedzianych bądź tych "wpadających"...
            ;-/
        • Gość: korni Re: Korni... Korni... IP: 212.160.234.* 17.12.03, 19:35
          Widzę że wiekszość zachowuje się jak ludzie z wyższych sfer {co z tego ze wam
          poniszczą parkiet przecież was na to stać} a mnie niestety nie i szanuję to co
          mam i to co mają inni bo nie wyobrazam sobie chodzić u kogoś w butach po
          wykładzinach dywanowych czy po białych fugach .Nie zapraszam gości na tańce
          tylko na herbatę .To jest mój dom gdzie mam swoje zasady ,nikogo nie zmuszam do
          ściągania butów ale nie podoba mi się to że ktoś nie szanuje mojej
          pracy .Zgadłaś jestem ze wsi i jestem wdzieczna że tak mnie rodzice wychowali.
    • Gość: casper Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.clan.pl 17.12.03, 13:13
      No więc ja się "postawię".
      Co prawda nie odważyłabym się zwrócić uwagi znajomemu, który odwiedza mnie
      sporadycznie, ale generalnie popieram. I już na przykład panu z administracji,
      który miał zamiar pospacerować sobie po wszystkich pomieszczeniach
      kategorycznie oświadczyłam, że powinien zdjąć buty.
      Pominąwszy to, że nazywanie czyjegoś zachowania "wiejskim" jest dla mnie
      śmieszne i świadczy raczej o człowieku wygłaszającycm takie poglądy to uważam,
      że w SWOIM WŁASNYM domu mamy prawo wymagać przestrzegania pewnych reguł.
      U mnie się nie pali i nie chodzi w butach. Może gdybym przyjmowała gości w
      salonie to zmieniłabym poglądy, ale nie w zwykłym mieszkaniu w bloku, gdzie
      podczas spaceru kuchnia - pokój roznoszę piasek po calutkim mieszkaniu.
      Oczywiście nie mam tu na myśli sytuacji gdy urządzamy imprezę, wtedy sprzątanie
      jest "wliczone w koszty".

      Ale w ogóle po co ja to piszę... Zaraz przeczytam że jestem na pewno
      zakompleksioną maniaczką czystości, którą Mama wychowała na wieśniarę. No i mam
      wąskie grono znajomych, nie to co inni jaśnie oświeceni.
      • triss_merigold6 Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 13:22
        Yyy obrzydliwe kazać zdejmować buty panu z administracji czy elektrykowi. A
        jeśli on się nie myje i skarpetki stawia pod ścianą? To już wolę brudne buty i
        sprzątanie. W dobie odkurzaczy to chyba nie problem? Uwierz, że posiadanie psa
        leczy z obsesji na punkcie czystości podłogi.
      • default Re: wiejskie zachowanie 17.12.03, 13:53
        Nazwano tu ten zwyczaj wiejskim nie w znaczeniu "chamski, prostacki", jak to
        niektórzy zawsze odbierają, ale z racji tego, skąd taki zwyczaj się wziął, a
        wziął się ze wsi, gdzie trzeba ugnojone gumiaki zostawić przed progiem izby.
        • Gość: chris Re: wiejskie zachowanie IP: *.icpnet.pl 17.12.03, 21:36
          jasne niech sie przejdzie w swoich zabloconych butach po czyjejs jasnej
          wykladzinie. Za kazdym razem patrzac na nia i widzac slady mozna wspominac jego
          15 min. wizyte.

          A swoja droga dochodze do wniosku, ze jesli chodzi o takich wlasnie 'gosci' to
          zakupie sobie jednorazowe ochraniacze na buty - i mam to gdzies jak ten
          elektryk czy ktos inny bedzie sie w nich czul.
      • aguszak Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 22.12.03, 16:55
        Gość portalu: casper napisał(a):

        > Ale w ogóle po co ja to piszę... Zaraz przeczytam że jestem na pewno
        > zakompleksioną maniaczką czystości, którą Mama wychowała na wieśniarę. No i
        mam
        >
        > wąskie grono znajomych, nie to co inni jaśnie oświeceni.

        Albo przeczytasz, że lepiej nie zapraszać gości, bo prośbą o zdjęcie butów ich
        obrażasz. Nonsens!
    • Gość: Bilala Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.uz.zgora.pl 17.12.03, 13:53
      Ten wątek już kiedyś był. Pojawia się znowu, a zatem sprawa nie jest jakoś
      zupełnie marginalna. Zawsze mnie uczono, że gość w dom, Bóg w dom i że powinnam
      gości bardziej cenić niż podłogi, ale spotykam się z tym, że ktoś do mnie
      przychodzi i dosłownie na siłę chce zdejmować buty, co mnie okropnie krępuje i
      żenuje. Nie trzymam żadnych kapci dla gości (sama brzydziłabym się chodzić w
      kapciach po innych ludziach), w domu jest dość chłodno i mogą się poprzeziębiać
      na bosaka, a przy tym jest pies i czasem nawet mogą sobie pobrudzić rajstopy!
      Czasem bywam w domach, gdzie jakoś daje się do zrozumienia, że trzeba zdjąć
      buty i jest mi bardzo nieprzyjemnie, jeżeli jestem właśnie wizytowo ubrana, a
      tu do ładnej sukienki bose nogi... Przecież gdybym przyszła prosto z błota, to
      po wejściu sama bym poprosiła o jakąś możliwość oczyszczenia butów (a nawet je
      zdjęła). Oczywiście to wszystko nie dotyczy sytuacji familijnych czy prawie
      familijnych, nieoficjalnych i na co dzień (gdy wpadnie do mnie siostra i
      zdejmuje buty, bo ją bolą nogi i chce je wyciągnąć na kanapie... itp.). A to,
      że w Japonii ludzie zdejmują buty... Arabowie zdejmują buty przed wejściem do
      meczetu - czy dlatego mamy w Polsce zmieniać nasze zwyczaje i zostawiać buty
      pod kościołem?
      • default Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 13:59
        Albo taka sytuacja (przeżyłam osobiście) - przyszedł kolega, buty zdjął mimo
        moich protestów, pomaszerował do pokoju, a ja zobaczyłam jak zostawia na
        podłodze wilgotne ślady .... Bleeee. Potem siedział trzymając stopy na dywanie,
        a ja przeżywałam katusze...Zdecydowanie wolę wytrzeć te trochę błota czy piasku.
      • vortex Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 14:42
        Gość portalu: Bilala napisał(a):

        A to,
        > że w Japonii ludzie zdejmują buty... Arabowie zdejmują buty przed wejściem do
        > meczetu - czy dlatego mamy w Polsce zmieniać nasze zwyczaje i zostawiać buty
        > pod kościołem?

        to była tylko anegdota :)
        po prostu uważam że czyjeś zasady domowe powinno sie szanować, jak każe
        zostawać w butach to spoko zostane, jak każe zdjąć to zdejme :P oczywiście
        wszystko w granicach rozsądku. Gość w dom, Bóg w dom owszem, ale on też
        powinien szanować nasz dom, a nie zaraz będzie właził w butach (nawet gdy
        poprosimy go zeby jednak zdjął) pewnie będzie jeszcze wyjadał z garów i
        przestawiał doniczki z kwiatkami bo mu sie nie podoba u nas w domu :|

        pozdrawiam
        vortex
        • lola211 Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 15:06
          Nalezy rozróznic sytuacje familiarne od bardziej uroczystych.
          Trudno oczekiwac by twoi kumple mieli przyzwolenie na pakowanie sie z
          buciorami na łozko, jak luz to luz i wtedy buty sie zdejmuje.
          Wyobraź sobie jednak sytuacje, gdy jestes zaproszony do rodziny narzeczonej na
          pierwsza wizyte, ty odpicowany, bukiet kwatów targasz, przyszła tesciowa w
          raczke, a to wszystko rzecz jasna w gajerze na ten przykład i skarpetkach, bo
          panstwo bardzo o czystosc dbajacy.Zenada po prostu i tyle.
          • vortex Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 15:38
            lola211 napisała:

            > Nalezy rozróznic sytuacje familiarne od bardziej uroczystych.
            > Trudno oczekiwac by twoi kumple mieli przyzwolenie na pakowanie sie z
            > buciorami na łozko, jak luz to luz i wtedy buty sie zdejmuje.
            > Wyobraź sobie jednak sytuacje, gdy jestes zaproszony do rodziny narzeczonej
            na
            > pierwsza wizyte, ty odpicowany, bukiet kwatów targasz, przyszła tesciowa w
            > raczke, a to wszystko rzecz jasna w gajerze na ten przykład i skarpetkach, bo
            > panstwo bardzo o czystosc dbajacy.Zenada po prostu i tyle.

            hehe mi to nie grozi, gajer zakładam jeśli już naprawde musze musze, zazwyczaj
            łaże w jeansach i koszuli flanelowej, a starych dziewczyny poznaje podczas
            pobytu u niej :P Do gajera ponadto mam oddzielne buty i fakt głupio byłoby je
            zdjąć (przecież mówie że są sytuacje kiedy nie powinno sie zdejmować i sytuacje
            kiedy powinno :P) a tak na codzień to choze w glanach, a te to zdejmuje na
            wejściu, chyba że jestem na jakiejś imprezie gdzie nie trzeba :P

            a co do łóżka to jest to główne miejsce siadania u mnie w pokoju :P raz
            zapraszając dziewczyne mojego znajomego do mnie (mieliśmy sie spotkać w 4
            osoby, ja z moją i oni, ale jakoś miała opory) powiedziałem "nie martw sie, mam
            duże łóżko" :))

            pozdrawiam
            vortex
    • Gość: edyta Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.chomiczowka.waw.pl 17.12.03, 14:25
      nie wiem, jak odpowiadali inni: u mnie gość nie musi zdejmować butów. Ale moi
      goście z reguły są wyrozumiali i sami je zdejmują, zwłaszcza w deszczowy
      dzień. Mam kremowy dywan i czasami odstrasza to ludzi chcących chodzić w
      obuwiu. To dotyczy także palenia w moim mieszkaniu. Niektórzy (wyrozumiali)
      wychodzą na klatkę schodową czy balkon. Ale moja mama nigdy nie wyszła i nie
      zdejmuje butów. Taki człowiek.
      • Gość: Ja Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: 62.111.207.* 17.12.03, 14:37
        Kremowy dywan to ja mam ale w sypialni, gdzie nie wpuszczam gości, ale w pooju
        dziennym... jak ktoś chce, prosze bardzo... nie mam żadnego dywanu. Ale ludzie
        którzy ściągają czasem na siłę, mimo że mówię, iż podłoga jest zakurzona, i
        tak sciągają.
        Najczęściej mają stopy spocone i zaraz widac jak na skarpetkach mają cały brud
        z podłogi (nawet mi to sparwia lekką satysfakcję). Poza tym jakie mają te
        skarpetki...! zmechacone, z dziurkami, przetrate, obrzydliwe.
        Dlaczego ja ma to wiedzieć????!!!!
        Poza tym wile osób ma kłopoty z poceniem się i zapachem, zwłaszcza w zimie.

        Pisząc "wiejski" mam na myśli pochodzenie zwyczaju, a nie że prostacki.

        Nie zgodzę sięz tym, że skoro moje mieszkanie, mam prawo żądać.
        To po jaką cholerę wpuszczać kogokolwiek, jeśli muszę go natychmiast ZMUSZAĆ
        do swoich zwyczajów?
        Lepiej spotkać się w kawiarni.

        A pana z administracji? Do ściągnięcia?! No nie!

        Poxza tym zatsanówcie się: wazniejszy jest gość czy Wasza podłoga?
        Niestety, żeyjemy w okropnym kraju z dziedzictwem komuny, gdzie własne
        mieszkanie (klitka najczęściej, gdzie sypialnia jest salonem jednocześnie)
        jest strasznym sukcesem, w związku z tym ta podłoga (WŁASNA!) jest jakąś
        wartoscią nadrzędną, wążneijszą niż człowiek.
        Groza.
      • Gość: alea do edyty IP: *.crowley.pl 17.12.03, 19:03
        To dotyczy także palenia w moim mieszkaniu. Niektórzy (wyrozumiali)
        > wychodzą na klatkę schodową czy balkon

        A Ty jesteś wyrozumiała dla swoich sasiadów??? Gdyby moi sasiedzi wychodzili na
        klatkę palić papierosy to nerwy by mi chyba nie wytrzymały. Twoi goście niech
        smrodzą w Twoim domu, a nie innym ludziom, którzy ich nie zapraszali i nie chcą
        wąchać ich smrodków. Zreszta palenie na balkonie tez przeszkadza innym....
        smrodek papierosa czuć nawet kilka pięter wyżej.
        Jak widzę żądasz szacuku dla swojej podłogi, a Ty nie szanujesz nawet innych
        ludzi. Cóż za przedziwna mentalność!!!
        • Gość: edyta Re: do edyty IP: *.chomiczowka.waw.pl 17.12.03, 19:14
          Jestem osobą niepalącą. Mąż i dzieci też. Co mam zrobić z palącymi gośćmi?
          Nigdy nie prosiłam o wychodzenie gdziekolwiek jak i nie prosiłam o zdejmowanie
          butów (źle przeczytałaś). Palenie na balkonie niczym nie różni się od palenia
          przed domem czy na chodniku. Z klatką schodową jest inaczej, dym dostaje się
          do innych mieszkań. Czy w takim razie mam podzielić gości na palących (tych
          nie wpuszczać) i niepalących? Czyżbyś była za biernym paleniem?
          I nie zarzucaj mi, proszę, braku szacunku dla innych.
          Powtarzam jeszcze raz: nigdy nie zmuszałam nikogo do zdejmowania butów i
          palenia na zewnątrz. Choć byli tacy, co palili nad łóżeczkiem mojego syna i
          nawet sumienie ich nie ruszyło.
          • Gość: alea Re: do edyty IP: *.crowley.pl 17.12.03, 20:45
            > Czyżbyś była za biernym paleniem?

            Ja jestem w ogóle przeciwko paleniu. Ale jeżeli do Ciebie przychodzą tacy
            goście to Ty znoś ich przykry nałóg, a nie narażaj na to sasiadów. A palenie na
            balkonie nie rózni się od palenia na ulicy... zgoda, bo obydwa są tak samo
            uciążliwe dla otoczenia. Papierochy smierdzą. I nie wazne czy ktoś Ci dmucha
            dymem na klatce, na balkonie, czy na przystanku tramwajowym. Dym roznosi sie
            wszędzie. Jak ktos pali na balkonie to śmierdzący dym wpada do mieszkań
            połozonych wyżej.

            • lola211 Re: do edyty 17.12.03, 23:09
              Ja równiez wypraszam palacych na balkon.I wyrzutów sumienia nie mam, bo moi
              sasiedzi sami pala na balkonie i w dodatku rzucaja mi kiepy na mój balkon.
    • diab.lica Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 14:29
      Gość portalu: korni napisał(a):

      > Jak się zachować jak ktoś przyjdzie i chodzi w butach po mieszkaniu {
      zwrócić
      > uwagę dać spokoj czy może jest inna metoda}Chyba nikt nie lubi po kimś
      > sprzątać!!!!!


      ja nie sciagam butow jak ide w gosci i nie wymagam tego do moich gosci.
      mieszkanie to nie muzeum.
      • aguszak Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 22.12.03, 17:04
        diab.lica napisała:

        > ja nie sciagam butow jak ide w gosci i nie wymagam tego do moich gosci.
        > mieszkanie to nie muzeum.

        Jakby mieszkanie było muzeum, to goście musieli by w progu płacić za bilet...
        wtedy nie byliby gośćmi, tylko zwiedzającymi...
    • ha-jo Re: chodzenie w butach po mieszkaniu 17.12.03, 14:43

      u mnie w domu tez sie sciaga.ale to zalezy,bo jak wpadnie jakis elektryk, czy
      inny fachman, to zawsze w butach lazi po chacie.jak wpada rodzina, to zwykle
      mamy przygotowane kapcie, zreszta wszyscy w rodzinie w kapciach najlepiej sie
      czuja.a dla obcych, to w zaleznosci od sytuacji.jak ktos sie od razu w butach
      pakuje, to zwykle nie ma problemu.ale jak nie wytarl, i robi slady, to juz go
      wiecej nie zaprosimy.ale wiekszosc jakos sami sciagaja, i wyciagaja papcie.
    • Gość: uncja Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 17.12.03, 15:36
      Według wszelkich zasad sugerowanie zdjęcia butów jest w złym tonie i już. W tym
      zakresie autorytety savoir vivre są zgodni - nie ma tu nad czym deliberować.
      Więszkości znajomych do głowy by nie przyszło paradować w skarpetkach, ale np.
      mojego ojca muszę powstrzymywać siłą przed zdjęciem butów.
      Dodam, że w poprzednim mieszkaniu miałam w pokoju wykładzinę dywanową i też by
      mi nie przyszło do głowy wymagać zdejmowania obuwia. Cóż to za problem?!

      Sama tez nie zdejmuję, a buty po prostu się wyciera przed wejściem do cudzego
      domu. Natomiast nie do przyjęcia jest dla mnie zwyczaj proponowania cudzych
      przepoconych kapci. Na bosaka chodzić nie mogę ze względów zdrowotnych, bo taki
      spacerek kończy się dla mnie chorym pęcherzem (niezaleznie od skarpetek czy
      dywanu) - nie przesadzam.

      A jako ciekawostkę powiem, że miałam kiedyś sasiadów, którzy 4 pary własnego
      obuwia zostawiali na korytarzu przed drzwiami. Mieszkali naprzeciwko windy,
      każdy idąc do 8 pozostałych mieszkań musiał przejść koło 3 par wielkich,
      zapoconych adidasów i jednych wykoślawionych mokasynów... Urocze.
    • l2m Opowiem o przypadku klinicznym. Chcecie? ;-) 17.12.03, 16:21
      Mam pewną znajomą z pracy, niejaką panią Irene. Jest wirusologiem, a oni często
      wpadają w jedną z dwu skrajności - albo całą higienę mają gdzieś ("bo i tak
      wirusy i bakterie są wszędzie"), albo na tle owej higieny dostają kompletnego
      fijoła (bo przecież wirusy i bakterie czyhają wszędzie!"). Pani Irena wybrała
      sobie tę ostatnią skrajność. W mieszkaniu ma tak, że najpierw dokładnie wyciera
      się buty przed drzwiami wejściowymi. Potem wchodzi się na korytarz... STOP! NIE
      DALEJ! bo oto w 50 cm od drzwi leży jeszcze jedna _mokra_ ścierka. Należy zatem
      przeprowadzić taki etiud akrobatyczny: przed ścierką zdejmuje się jeden but,
      tak, żeby przypadkiem nie dotknąć bosą stopą podłogi, wyciąga się nogę i trafia
      się nią w kapcia, któty stoi _za_ ścierką. Zaznaczam, że ścierka jest szeroka,
      zachowanie równowagi zatem wymaga w tej sytuacji trochę wysiłku. :D Potem
      powtarza się operacię "zmiana obuwia" z drugą nogą. Dopiero wtedy masz prawo
      wejść dalej. :-)
      Torby też nie wolno stawiać za ścierką ("na czystym"), a tylko przed nią. A
      jeśli jednak chcesz wnieść ją do mieszkania, to musisz podścielić pod nią
      gazetę. Podłoga w mieszkaniu się szoruje mało nie codziennie.

      Najzabawniejsze w tym wszystkim, że wszyscy przychodzący doń bezwzgłędnie
      stosują się do tych porządków, bo reaguje w sposób tak paniczny, iż strach, że
      oto padnie trupem na miejscu, jeżeli kto uroni jej na podłogę jakiegoś
      mikroba :D.

      A wy mówicie - piasek... Doceniajcie, że nie zmuszają was zamiast zdejmowania
      butów przechodzić przez totalną dezynfekcję. :-)
    • Gość: re Re: chodzenie w butach po mieszkaniu IP: *.polkomtel.com.pl 17.12.03, 16:28
      I najlepiej,żeby babka w eleganckiej garsonce albo sukni wieczorowej albo facet
      w garniturze ganiali w skarpetkach po twoim wypielęgnowanym parkiecie.Może w
      takim razie nie zapraszaj gości,albo ogłoś,że kapcie obowiązkowe.Ja uważam,że w
      złym guście jest zmuszać ludzi do używania gościnnych papuci (ja bym się
      brzydziła),a chodzenie boso też dla parkietu jest niezbyt korzystne ,no i można
      się nawąchać czasami.Ja swoich gości nie zmuszam do zdejmowania butów i
      najwyżej po nich sprzątnę,a jak mi się nie chce sprzątać to ich nie
      zapraszam.Mam znajomego,kóry zawsze zdejmuje buty (chociaż proszę go ,żeby tego
      nie robił)a ja po jego wyjściu wietrzę godzinę mieszkanie
    • tralalumpek Re:korni 17.12.03, 16:34
      Gość portalu: korni napisał(a):

      > Jak się zachować jak ktoś przyjdzie i chodzi w butach po mieszkaniu {
      zwrócić
      > uwagę dać spokoj czy może jest inna metoda}Chyba nikt nie lubi po kimś
      > sprzątać!!!!!



      masz ciekawe podejscie do gosci
      zapraszasz kogos a z gory wiesz ze jest to dla ciebie tylko obciazenie,
      zburzenie twojego "kapciowego" swiata, gosc = sprzatanie, problem, balagan,
      dodatkowa praca
      • Gość: alicja Zwracam uwagę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 16:41
        Z reguły moi znajomi są dobrze wychowani i jak wchodzą do mnie do mieszkania
        to pierwsze co robią po przywitaniu się to zdejmują buty. Jeśli zdarzy się
        ktoś "nowy" i pakuje mi się z zabłoconymi buciorami do domku to zwracam uwagę,
        a jak? śmieję się i krzyczę " Gdzie mi tu z takimi brudnymi buciorami,
        uciekaj, ale już...;)))" jak dotąd nikt sie nie obraził, a śmiech rozwiązal
        napięcie.
        • diab.lica uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 16:52
          > Jeśli zdarzy się
          > ktoś "nowy" i pakuje mi się z zabłoconymi buciorami

          a mianowicie ciagle pojawiajace sie "zablocone buciory".
          czy wasi znajomi nie czyszcza butow? czy tam gdzie mieszkacie zawsze jest
          fatalna pogoda i nie ma chodnikow tylko drogi pelne blota?
          • tralalumpek Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 16:56
            diab.lica napisała:

            > > Jeśli zdarzy się
            > > ktoś "nowy" i pakuje mi się z zabłoconymi buciorami
            >
            > a mianowicie ciagle pojawiajace sie "zablocone buciory".
            > czy wasi znajomi nie czyszcza butow? czy tam gdzie mieszkacie zawsze jest
            > fatalna pogoda i nie ma chodnikow tylko drogi pelne blota?



            a moze tu chodzi o towarzystwo , ktore chodzi w gumofilcach?
            juz ktos wyzej napisal o socjalistycznych nawykach
          • Gość: alicja Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 17:07
            W dniu dzisiejszym jest całkiem sympatyczna pogoda, w takim razie proponuję
            experyment:
            Wyjdź proszę z dajmy na to psem na spacer i idź tylko i wyłącznie po chodniku,
            wróć po 30 minutach przejdź kilka kroków po swoim jasnym dywanie albo
            chociażby po parkiecie......i co? są ślady?!!
            Ach zapomniałam o najważniejszym pytaniu. Czy sprzątacie sobie w domu sami czy
            macie od tego mamunię, albo sprzątaczkę?
            Gwarantuję, że te osoby, które same muszą po sobie sprzątać zwrócą uwagę
            takiemu gościowi.
            • astrit Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 17:14
              Gość portalu: alicja napisał(a):

              > W dniu dzisiejszym jest całkiem sympatyczna pogoda, w takim razie proponuję
              > experyment:
              > Wyjdź proszę z dajmy na to psem na spacer i idź tylko i wyłącznie po
              chodniku,
              > wróć po 30 minutach przejdź kilka kroków po swoim jasnym dywanie albo
              > chociażby po parkiecie......i co? są ślady?!!
              > Ach zapomniałam o najważniejszym pytaniu. Czy sprzątacie sobie w domu sami
              czy
              > macie od tego mamunię, albo sprzątaczkę?
              > Gwarantuję, że te osoby, które same muszą po sobie sprzątać zwrócą uwagę
              > takiemu gościowi.

              Od lat sama sprzątam swoje mieszkanie i do głowy mi nie przyszło zmuszanie
              gosci do zdejmowania butów. Równie dobrze mogę nie proponować chociażby
              herbaty - bo przecież szklankę zabrudzi i ja bedę musiała myć. Kto chce -
              zdejmuje, kto nie chce - nie zdejmuje. W ogóle nie dyskutuję z moimi gośćmi na
              ten temat, nie po to ich zapraszam.
              A to znacie?: ( cytat moze nie dokładny)
              Była sobie raz kwoka
              traktowała swiat z wysoka
              Zaprosiła wiec raz gości
              By nauczyć ich grzeczności
              (...)

              Pozdrowienia dla kwok.
              • Gość: alicja Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 17:23
                Ja dbam o czystość i nic w tym złego. Sama jak do kogoś idę też zdejmuję buty
                bez względu na to czy jest sucho czy też nie, mieszkam w domu jednorodzinnym i
                mam wycieraczkę przed drzwiami, ale nie każdy o niej pamięta, mój pies
                przychodząc ze spaceru ma wycierane łapy. To jest mój dom, ja w nim utrzymuję
                porządek, aby nie wstydzić się zaprosić kogokolwiek. Szanuję pracę innych i
                też mam prawo tego wymagac. Ale skoro niektórzy wolą się otaczać, roztopionym
                śniegiem, błotem, mokrymi plamami, piachem czy czymkolwiek innym prosze bardzo
                Wasza sprawa, mi napewno w takich warunkach nie byłoby przyjemnie.
                • lola211 Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 17:31
                  Mówimy o zasadach dobrego wychowania.Człowiek który posiadł wiedze w tej
                  materii nie wladuje ci sie z brudnymi buciorami, bo wie ze to niestosowne.On
                  te buty odpowiednio oczysci.Jesli jest inaczej, to znaczy ze ta osoba nie wie
                  co to dobre wychowanie.
                  Dlatego mimo iz nie nakłaniam gosci do zdejmowania butów nie taplam sie w
                  mieszkaniu w błocie, piachu i brudzie- te zostaja na wycieraczce.Po wyjsciu
                  gosci wystarczy mop i woda.I juz jest sucho.
                  • Gość: PL Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno IP: *.dyn.optonline.net 17.12.03, 21:32
                    Calkowicie sie zgadzam zAlicja.Podejrzewam,ze wiekszosc ludzi wypowiadajacych
                    sie przeciwko sciaganiu butow(bredza cos o kulturze i wiejskich obyczajach)
                    mieszka w malych mieszkaniach z podlogami typu panele czy plytki(twierdzenie
                    mop i woda 5 minut i posprzatane).Ich moze stac na "kulturalne oprowadzanie
                    gosci w butach po mieszkaniu.Mnie nie bo mieszkam w domu z parkietami i jasnymi
                    dywanami i posprzatanie tego zajmuje caly dzien i jak ja chodze po domu w
                    bialych skarpetkach caly dzien i sa czyste to nie zycze sobie zeby mi ktos
                    brudzil,bo go kregospup boli,zeby sciagnac buty?Na szczescie ludzie ktorzy
                    mnie odwiedzaja rozumieja to i nie mam z tym problemow.
                    • lola211 Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 23:05
                      > Calkowicie sie zgadzam zAlicja.Podejrzewam,ze wiekszosc ludzi
                      wypowiadajacych
                      > sie przeciwko sciaganiu butow(bredza cos o kulturze i wiejskich obyczajach)
                      > mieszka w malych mieszkaniach z podlogami typu panele czy plytki(twierdzenie
                      > mop i woda 5 minut i posprzatane).Ich moze stac na "kulturalne oprowadzanie
                      > gosci w butach po mieszkaniu.Mnie nie bo mieszkam w domu z parkietami i
                      jasnymi
                      >
                      > dywanami i posprzatanie tego zajmuje caly dzien i jak ja chodze po domu w
                      > bialych skarpetkach caly dzien i sa czyste to nie zycze sobie zeby mi ktos
                      > brudzil,bo go kregospup boli,zeby sciagnac buty?Na szczescie ludzie ktorzy
                      > mnie odwiedzaja rozumieja to i nie mam z tym problemow.

                      Mieszkam w duzym mieszkaniu jak na standard polski.Dywan mam w sypialni, a w
                      pozostalych pomieszczeniach nie.Chocby z tego powodu ze tam gromadza sie
                      roztocza.I mam ten luksus ze nie musze gosci terroryzowac sciaganiem obuwia,
                      bo jest to nieeleganckie i tyle.
                      Nie mam naboznego stosunku do podłogi(ach te parkiety!), mimo to mam w domu
                      czysto i niebiednie.Moze by pójsc dalej i pozakładac pokrowce na kanapy i
                      fotele, bo nie daj Boze gosc poplami?
                    • diab.lica Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 23:41
                      mieszkam w domu. gosci przyjmuje na dole, w pokoju goscinnym, gdzie mam
                      parkiet. sama po domu chodze w skarpetach lub boso, bo pantofli nie lubie.
                      zreszta mam w domu cieplo i _czysto_, pomimo iz goscie butow nie sciagaja.
                      mysle, ze te opowiesci o zniszczonych parkietach czy dywanach to gruba
                      przesada.
                      do alicji- owszem, mam pania, ktora sprzata. ale, gdy sprzatalam sama, tez
                      goscie nie sciagali butow.
                      psa nie mam, tylko kota. niewiele brudzi.
            • lola211 Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno 17.12.03, 17:22
              Alicjo, sama sprzątam i mimo tego nie nakazuje zdejmowania butów gosciom.Sam
              chce, prosze, skoro tak woli, pozostali wystarczy ze wytrą w wycieraczke.
              Poza tym dla osoby która zdejmowania butów wymaga,pogoda tak naprawde nie ma
              znaczenia, bo dla niej jest to oczywiste nawet wtedy, gdy gosc w pogodny suchy
              dzien wysiadł minute temu z samochodu.Uwazaja ze po domu wyłacznie bez obuwia.
              A kogos, kto mimo ze ma czyste buty nie zdjał ich, uwazaja za troglodyte, choc
              sami powinni tak sie czuc, upominajac goscia.
            • Gość: Bilala Re: uderza mnie w tych wypowiedziach jedno IP: *.uz.zgora.pl 18.12.03, 14:53
              Kochana Alicjo! Nigdy nikt poza mną nie sprząta u mnie w domu. Sprzątania nie
              lubię tak samo, jak np. zmywania naczyń i jeszcze kilku mało atrakcyjnych
              domowych czynności. Po prostu musi się to robić i trudno. Biorąc pod uwagę
              sprzątanie itd. - należałoby gości wcale nie wpuszczać do domu, jak już wejdą
              to kazać chodzić po gazetach (widziałam kiedyś mieszkanie - NAPRAWDĘ! - gdzie
              dywan był w całości przykryty folią) i podawać kawę w kubkach jednorazowych, a
              na stole położyć ceratę, bo nie daj Bóg rozleją na obrus... A czy pozwolić im
              chodzić do łazienki i wc?
    • Gość: kohol Co ciekawe... IP: *.crowley.pl 17.12.03, 17:26
      ...w tych wypowiedziach, osoby optujące za zdejmowaniem obuwia są określane
      jako źle wychowane "kwoki", ich obyczaje "wieśniackie", a stopy ich znajomych -
      zapotniałe, śmierdzące i w dziurawych skarpetkach. W drugą strone aż tyle
      niegrzeczności nie pada.
      Co to za godność osoby w butach, która możliwe, że też ma śmierdzące stopy i
      dziurawe skarpetki, tylko je ukrywa?
      Jestem ogólnie zwolenniczką zdejmowania butów. Tak się utarło w mojej rodzinie.
      Co ciekawe - butów nie zdejmowało się tylko w domu mojej babci, na wsi.
      Wiadomo, latem, gdy obowiązuja sandały bądź lekkie obuwie, a na dworze jest
      sucho - wejść do domu można w butach. Wiosną, jesienią i zimą - zdejmuje się
      buty. Nie ujmuje mi to godności. Imprez w wieczorowych sukniach i frakach
      jeszcze nie organizowałam u siebie, ale nie sądzę, by były to sztandarowo
      organicowane przez wszystkich co tydzień przyjęcia.
      Kwestia wyczucia.
      Chodze w martensach i zdejmuję buty będąc u kogoś, oczywiście gdy ktoś
      mówi "Przestań, i tak dopiero będe sprzątać" - darowuję sobie.
      W życiu nie miałam z tym problemu. W domu w salonie jeszcze nie mam dywanu, ale
      kilka par kapci dla gości się znajdzie.
      Co do kwok i dobrego wychowania - jakoś nie sądzę, by nazywanie zwyczajów
      innych ludzi wieśniactwem, a ich samych "kwokami" było grzeczne.
      Na Słowacji nawet w przewodnikach uprzedzają, że faux pas jest wejście do
      czyjegoś domu bez zdjęcia obuwia. Po prostu - różnie bywa. Jeśli dobrze
      wyczujesz klimat - nie będziesz miał z tym problemu. Nie jest grzeczne ani
      ściąganie butów wbrew woli gospodarzy, ani wchodzenie w nich "na salony" przy
      wtórze jęku tychże gospodarzy.
      • tralalumpek Re: Co ciekawe... 17.12.03, 17:37
        Gość portalu: kohol napisał(a):


        > Chodze w martensach i zdejmuję buty będąc u kogoś,


        i co z tego ze chodzisz w martensach
        czyzby dla ciebie do slowo tak duzo oznaczalo ze musisz nam na to zwrocic
        uwage?
        z niczym innych tego zwrotu nie moge skojarzyc, moglaby pasowac tutaj podeszwa
        z protektorem ale nie jest to standard w martensach




        > Na Słowacji nawet w przewodnikach uprzedzają, że faux pas jest wejście do
        > czyjegoś domu bez zdjęcia obuwia.



        problem dotyczy Polakow a nie Slowacji (ani Japonii)
        akurat dla mnie Slowacy i ich kultura nie sa dla mnie wyznacznikiem niczego,
        moze to jednak skrzywienie spowodowane zbyt czestymi kontaktami z ta nacja
        • Gość: ii Re: Co ciekawe... IP: *.stacje.agora.pl 17.12.03, 18:37
          Ktoś tu napisał, ze zartobliwie zwarca uwagę: gdzie mi z tymi buciorami
          brudnymi...
          A ja nigdy nie zdjęłabym, nawet po żartobliwej uwadze,nawetpo agresywnej, po
          zadnej.
          Po prostu nie przyszłabym drugi raz do takiej osoby.
          Zawsze odmawiam.
          A tak naparwde, to jesli z kimś się róznie w pogladzie na sciagnaie butów, to
          znaczy, ze róznie sie w wielu bardziej zasadniczych rzeczach i po prostu sie
          nie przyjaznimy, wiec nie odwiedzamy i nie ma problemu ze sciaganiem.

          Natomiast sluzbowo, gdy jestem u kogos, to w zadnym wypadku.
          Zawsze mowie delikatnie i z wdziekiem: -No ale nie znamy sie az tak dobrze,
          zebym u pani sciagala buty...

        • Gość: kohol Re: Co ciekawe... IP: *.crowley.pl 18.12.03, 10:45
          tralalumpek napisała:

          > Gość portalu: kohol napisał(a):
          >
          > > Chodze w martensach i zdejmuję buty będąc u kogoś,
          >
          > i co z tego ze chodzisz w martensach
          > czyzby dla ciebie do slowo tak duzo oznaczalo ze musisz nam na to zwrocic
          > uwage?

          Nie, dla mnie to po prostu słowo - takie jak tenisówki, adidasy, sandały,
          glany, kalosze czy szpilki. Typ obuwia.

          > > Na Słowacji nawet w przewodnikach uprzedzają, że faux pas jest wejście do
          > > czyjegoś domu bez zdjęcia obuwia.
          >
          > problem dotyczy Polakow a nie Slowacji (ani Japonii)
          > akurat dla mnie Slowacy i ich kultura nie sa dla mnie wyznacznikiem niczego,
          > moze to jednak skrzywienie spowodowane zbyt czestymi kontaktami z ta nacja

          Tralalumpek, czepiasz się :)
          To tylko dygresja.
          Napisałam w swojej wypowiedzi wiele innych słów, ale Ty zauważasz tylko
          martensy i Słowację. Aż mnie zatkało.
          :)
          • aguszak Re: Co ciekawe... 23.12.03, 10:53
            Gość portalu: kohol napisał(a):

            > Tralalumpek, czepiasz się :)
            > To tylko dygresja.
            > Napisałam w swojej wypowiedzi wiele innych słów, ale Ty zauważasz tylko
            > martensy i Słowację. Aż mnie zatkało.
            > :)

            Mnie też :) ale nie chciałam się odzywać, żeby nie wyjść na cudzego adwokata ;)
    • Gość: samica a glany? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 19:13
      Jeżeli zmusiłabym kogoś do zdjęcia glanów, które rozwiązuje się przez
      piętnaście minut i tak samo długo zakłada, to raczej by mnie nie odwiedził
      więcej. To sposób na nielubianych typów. Z drugiej strony po to są środki do
      dywanów, żeby ich używać. Mieszkanie to nie muzeum. Wolę żeby nikt mi nie
      zdejmował butów, wolę nie oglądać cudzych skarpetek. poza tym nie jesteśmy
      muzułmanami, no, chyba, że niektórzy jesteśmy, to wtedy możemy oczekiwać
      szacunku dla naszych latających dywanów:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka