abeath
29.06.09, 20:55
najbardziej bałabym się...?
Strachy uniwersalne, niezależnie od epoki:
- tego, że się nie dogadam, nawet po polsku, bo to obcy język polski by był
- chorób, ale w zasadzie tego, że leczyli by mnie swoimi metodami w stylu puszczanie krwii,a ja bym była zbyt słaba, żeby zaprotestować
- byłabym wiecznie niedożywiona, bo zapewne nawyki żywieniowe były inne, a ja takiego obleśnego tlustego mięsa do ust bym nie wzięła
- że wyszłabym na idiotkę i analfabetkę,bo czytam dukając (bo vide pkt.1)
- że gdybym trafiła w tą przeszlość z workiem złota, to i tak nie potrafiłabym ulepszyć mojego dworku i np. doprowadzić bieżącej wody, bo zupełnie nie wiem jak to działa i nie wytłumaczyłabym tego odpowiednim cieślą, tak samo z innymi codziennymi rzeczami, które dałoby się zrobić,ale ja bym nie mogła, bo nie wiem jak to działa
w wiekach wcześniejszych:
- że sapliliby mnie na stosie,a to za to, że rosną mi nagle wsłosy w innym kolorze (odrosty od farbowanych, a w średniowieczu Rosmanna chyba nie było, prawda ;)?) albo za inne wg nich podejrzane rzeczy.