Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzcie!

30.06.09, 01:05
Dziewczyny, niedawno poznałam faceta, fajnego, rozsądnego mężczyznę
po 30stce. Dobrze się dogadujemy, lubię z nim spedzać czas,
przytulać się, oglądać telewizję i wszystkie inne prozaiczne rzeczy,
które składają się na codzienność. Mamy również podobne spojrzenie
na życie. Jest to człowiek ustawiony, z zamoznej rodziny, ma własne
mieszkanie, samochód, dobrą pracę.

Ale ma też przeszłość - nieślubne dziecko z przelotnego związku z
kobietą, z którą nigdy nie zamierzał być. Płaci na to dziecko
alimenty, interesuje się, zabiera do domu i na zajęcia dodatkowe.
Jest dobrym ojcem na miarę sytuacji.

Powiem tak - nie wiem czy wiązanie sie z osobą, która ma "balast" w
postaci dziecka jest dobrym rozwiązaniem. Przeciez to dziecko będzie
w naszym życiu zawsze, nie wiem czy je zaakceptuję, czy pokocham.
Wiem, że z naszej wspólnej kasy będzie ubywało, bo musi płacić
alimenty, nie wiem czy nie zacznie sie wojna z matką dziecka.
Wreszcie nie wiem jak zareagują moi rodzice, konserwatywni ludzie,
na związek z "dzieciatym". Doradzcie i pomóżcie - co robić? A może
macie własne doświadczenia w tym zakresie?

Z góry dziekuje i pozdrawiam
    • zniespodzianka Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 01:11
      Rzucić natychmiast ;))
      Albo lepiej nie rzucać, w końcu jest "ustawiony".

      Albo znaleźć "ustawionego" bez "balastu", bo przecież to zawsze
      będzie wydatek, który zmienijszy wasz budżet i będziesz miała mniej
      na ciuchy.
      • mareczekk77 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 01:13
        Najpierw oblicz ile ma pieniędzy, i wtedy go rzuć albo "kochaj" nadal :)
        • 40cztery Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 03.07.09, 19:45
          mareczekk77 napisał:
          > Najpierw oblicz ile ma pieniędzy,
          > i wtedy go rzuć albo "kochaj" nadal :)

          sprawdź jeszcze, czy samochód ma właściwy kolor

          Zastanów się kretynko, że kobiety kochają facetów którzy nie tylko mają dzieci
          ale i żony. albo kochasz pomimo wszystko albo obliczasz stan majątku i wtedy
          rzeczywiście dziecko jest na minus. sądzę że trzeba policzyć na dziecko 10 plus
          wiek i to wyrażone w procentach jako ilość pieniędzy, które Ci ucieknie

          40cztery
    • skara Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 01:12
      Sama musisz sobie odpowiedzieć na zadane pytania. To Twoje życie.

      Jednak jeśli sprawa jest jasna, czyli dziecko jest, ale z jego matką nic gościa
      nie łączy to myślę, że warto dać szansę związkowi. Bo wygląda na
      odpowiedzialnego faceta. Wszystko to zakładając, że Ty też jesteś w okolicach
      30-stki, bo jeśli masz dekadę mniej to poszukaj kogoś bez balastu życiowego.
      • jacek1982 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 01:32
        nie wydziwiaj na starosc i bierz co daje zycie
    • luksusowa.narzeczona Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 02:06
      a kto ci powiedzial, ze musisz kochac jego dziecko?? przeciez nie jestes jego
      matka. wystarczy ze bedziesz je akceptowac, moze z czasem polubisz i tyle.
      wiecej nie musisz.
    • skarpetka_szara Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 04:44
      Obrzydliwe.

      monia_19766 napisała:
      Przeciez to dziecko będzie
      > w naszym życiu zawsze, nie wiem czy je zaakceptuję, czy pokocham.
      > Wiem, że z naszej wspólnej kasy będzie ubywało, bo musi płacić
      > alimenty, nie wiem czy nie zacznie sie wojna z matką dziecka.
      > Wreszcie nie wiem jak zareagują moi rodzice, konserwatywni ludzie,
      > na związek z "dzieciatym". Doradzcie i pomóżcie - co robić? A może
      > macie własne doświadczenia w tym zakresie?
      >
      > Z góry dziekuje i pozdrawiam
    • wacikowa Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 06:16
      Przerypane ma facet.
      Jeszcze z babką "ślubu" nie brał a ta już straty finansowe liczy.
      Ale taka babka jak Ty sobie poradzi-zlikwiduje dzieciaka i po problemie!
      No i oczywiście jeszcze jego całą rodzinę bo nie daj Boże będzie chciał komuś z
      rodziny pomóc.
      Odstrzel wszystkich :) Zostaw sobie tylko naiwnego JELENIA!
    • lovemyself Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 06:45
      Jak zwykle wiele osob teraz bedzie ci prawic moraly, ale twoje obawy sa jak najbardziej uasadnione. Chyba zadna kobieta nie bylaby zachwycona tym, ze jej maz z ich wspolnego budzetu musi lozyc na obce jej dziecko podczas gdy te pieniadze mogly by byc przeznaczone na ich wspolne dziecko lub na dodatkowe rozrywki. Kazdy chce sie w zyciu ustawic jak najlepiej, to normalne.
      Ja bym nie mogla sie zwiazac z mezczyzna z takim obciazeniem.
      Aha - pokochac tego dzieciaka wcale nie musisz, wystarczy ze bedziesz tolerowac jego istnienie.
      Wybor nalezy do ciebie. Pamietaj tez, ze jest wielu fajnych, porzadnych, rozsadnych mezczyzn bezdzietnynych. Nie trzeba na sile sie wiazac z dzieciatym.
      • ca.melia Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 07:48
        słuszne obawy - nie wiem gdzie w tym "obrzydliwość"?

        forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html


        poczytaj jak to wygląda "od środka" i się dobrze zastanów, zanim się zakochasz
        po uszy, i będziesz między młotem a kowadłem.
      • winomusujace Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 09:41
        lovemyself napisała:

        >Chyba zadna kobieta nie bylaby zachwycona tym, ze jej maz
        > z ich wspolnego budzetu musi lozyc na obce jej dziecko podczas gdy
        >te pieniadze
        > mogly by byc przeznaczone na ich wspolne dziecko lub na dodatkowe
        >rozrywki

        Daj spokój :) raz że koleżanka napisała że Pan jest heh "ustawiony",
        więc posiada własny majątek, a co za tym idzie to jego sprawa co
        robi z tymi pieniędzmi.

        Dwa, ja wolałabym żeby mój facet zajmował się swoim dzieckiem,
        płacił na nie - to świadczy o tym że jest odpowiedzialnym facetem.

        A już wybór : moja rozrywka byt dziecka, to sorry ja na swoje
        rozrywki zarabiam sama, tak jak i na swoje utrzymanie.

        No ale wiadomo że część kobiet ma nastawienie niestety pasożytnicze.
        • lovemyself Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 11:38
          W malzenstwie nie ma mowy o czyms takim, jak pasozytnictwo. No ale ja mowie za
          siebie i za moje malzenstwo.

          Tez pracuje zawodowo, ale lubie byc rozpieszczana przez meza :)
          • winomusujace Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:33
            To że to nie jest normalne, nie znaczy że się nie zdarza. O czym
            świadczy chociażby postawa "moje zachcianki " kontra "dziecko mojego
            partnera ". I roszczenie sobie praw do jego majątku sprzed
            związku.Zwłaszcza jak facet chce go spożytkować na dobry cel. Dla
            mnie to chore.

            Zwłaszcza że jak ludzie naprawdę dobrze zarabiają to spokojnie
            wystarczy i na to i na to.

            My z mężem wzajemnie się rozpieszczamy, bo i jego i mnie na to stać.
            A gdyby powiedział kiedyś "ah wolę jechać gdzieś tam" niż dać kasę
            na moje dziecko, to bym go chyba pogoniła, bo dla mnie taka postawa
            jest żenująca.
            • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:37
              Dla mnie chore jest wymaganie od swojego partnera, żeby utrzymywał
              nieswoje dziecko.
              • winomusujace Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 16:07
                moje w domyśle - nasze / lub jego.

                Gdyby miała własne dziecko, oczywiście sama bym na nie łożyła.
                Wyraziłam się nieprecyzyjnie.
                • niebieski_lisek Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 16:19
                  Ciężko w związku rozgraniczyć to jest moje a tamto twoje. Załóżmy, że kupujesz
                  swojemu dziecku rower za 1000 zł, później brakuje Ci kasy na wystawny obiad w
                  restauracji, więc Twój mąż Ciebie zaprasza, to czy nie jest tak, że on się w
                  jakiś sposób dołożył do tego roweru? Zresztą w związku nie ma twoje-moje, ciężko
                  mi wyobrazić, że np twój mąż zarabia multum kasy i spędza wakacje na luksusowym
                  jachcie, a ty jedziesz na wieś z dzieckiem, bo ciebie nie stać. Jak się z kimś
                  wiążesz, to bierzesz go całego, z dobrodziejstwem inwentarza, jego dzieci z
                  poprzednich związków też. Jeśli ktoś tego nie potrafi, to nie warto wiązać się z
                  osobą posiadającą takie zobowiązania i finansowe i te uczuciowe.
                  • winomusujace Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 16:28
                    My akurat mamy wspólne konto i żadnych dzieci z wcześniejszych
                    związków więc ten problem odpada. A póki co w dwójkę zarobki takie
                    że i na przyjemności i na rower wystarczy.
                  • mahadeva Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 19:54
                    ale autorka watku wyraznie zaluje, ze kasa faceta pojdzie na dziecko, a nie na
                    jej przyjemnosci - a ja myslalam, ze kazdy powinien sam zarobic na swoje
                    przyjemnosci, jesli jej to nie pasuje, to niech szuka dalej
                  • plisowanka Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 05.07.09, 18:57
                    niebieski_lisek napisała:

                    > Ciężko w związku rozgraniczyć to jest moje a tamto twoje. Załóżmy, że kupujesz
                    > swojemu dziecku rower za 1000 zł, później brakuje Ci kasy na wystawny obiad w
                    > restauracji, więc Twój mąż Ciebie zaprasza, to czy nie jest tak, że on się w
                    > jakiś sposób dołożył do tego roweru?

                    Słusznie. Budżet domowy to system naczyń połączonych.
      • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:57
        to nie jest obce dziecko, tylko dziecko jej faceta. I póki co to są
        jego pieniądze, a Koleżanka jak widać ma już wizje jakby tu inaczej
        móc spożytkować nie swoją kasę.

        Beznadzieja, zamiast docenić fakt, ze facet jest odpowiedzialny i w
        miarę poukładany, to ma problem.
        Jakby nie płacił i sie dzieckiem nie zajmował też byłby pewnie
        kłopot. Boże...

        Do autorki wątku-tak, dziecko będzie zawsze z Wami, jego za drzwi
        nie wystawi. I co gorsza, prawdopodobnie je kocha ;-)...
        Ciebie moim zdaniem powinien pozbyć się jak najprędzej.

        Rozumiem obawy co do związku z dzieciatym, ale przeczytaj to co
        napisałaś i zastanów się jaki to ma wydźwięk.
      • croyance Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 17:05
        Mow za siebie.

        Moj maz ma syna z pierwszego malzenstwa, i po pierwsze nie mam nic
        przeciwko temu, zeby na niego 'lozyl' (nie ma czegos takiego jak
        'wspolny budzet', mamy oddzielne konta), co wiecej - sama chetnie sie
        dokladam z wlasnych pieniedzy, np. zapraszam mlodego na kolacje, albo
        jedziemy na wycieczke etc.

        Nie wydaje mi sie normalne, ze priorytetem jest 'najlepiej sie
        ustawic', a juz tym bardziej zarzadzac pieniedzmi meza. Mam swoje.
    • lew_ Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 07:52
      Taaaaaaaaaaa,wez se alimenciarza buahahahahahahaha gon go az sie
      bedzie kurzyc !!!
      IIzaa nie masz co robic od rana??:)
    • just-for-fun Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 08:30
      Monia - sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy będziesz
      potrafiła znaleźc się w tej sytuacji, bo bardzo wiele od Ciebie
      zależy. To na pewno nie będzie proste. Dobrze byłoby wcześniej
      porozmawiac z partnerem, czy np. będzie chciał mieć z Toba jeszcze
      dziecko, jeśli Ty chcesz, albo jak sobie wyobraża wspólna przyszłośc.
      • pan_i_wladca_mx Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 11:40
        ale oni sie dopiero co poznali:) do slubu i dzieci jeszcze dluga droga, chyba ze
        bedzie dziewczyna sprytna to sie da te 2 rzeczy szybko pogodzi:)
        • white_sonja Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 11:57
          Ale ona mysli o tym zwiazku chyba na powaznie juz. Gdyby miala ochote na
          przelotny zwiazek z facetem, to by nie miala takich dylematow.
          Ja bym nie mogla sie zwiazac z facetem, ktory posiady odpady ze zwiazku z inna
          kobieta. Po co sobie zycie komplikowac?
          • mahadeva Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 20:16
            dzieci to nie odpady, a czy facet, ktory sie rozstal z zona ma sie juz polozyc
            do trumny? wiele osob zeni sie kilkakrotnie, maja dzieci z kilku zwiazkow, ale
            trzeba miec troche fantazji, zeby to pogodzic
    • martola80 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:04
      Wiem, że z naszej wspólnej kasy będzie ubywało,

      już sobie przywłaszczyłaś jego kasę?
      Nieźle.
      • white_sonja Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:08
        dlatego wlasnie napisala "bedzie ubywalo" a nie ze juz teraz ubywa ze wspolnej
        kasy. ona stara sie myslec o tym zwiazku w kategoriach przyszlosci a nie to ze
        jest teraz. Teraz to ona wie, ze facet placi na dziecko ale jesli by sie z nim
        zwiazalala, wyszla za niego za maz, to juz wtedy bedzie to ich wspolna kasa. Co
        w tym dziwnego?
        • martola80 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:15
          skoro tak wspaniale kombinuje to niech sobie odliczy to co on płaci na dziecko
          ze wspólnej kasy :)
    • annjen Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:19
      To nie jest łatwa decyzja i życie z dzieciatym facetem też nie jest proste.
      dobrze, że się teraz nad tym zastanawiasz, w końcu jesteś dorosłą kobietą i
      zdajesz sobie sprawę, ze uczucia to nie wszystko. ja wyszłam za faceta po
      rozwodzie, a jego syn mieszka z nami i muszę ci powiedzieć, ze mnie ta opcja
      odpowiada bardziej, niż gdyby mieszkał z matką, a mąż go tylko zabierał co jakiś
      czas do nas. są jednak sytuacje, kiedy mam dość. święta, kiedy trzeba tak się
      zorganizować, aby dziecko było u obojga rodziców, a jego mamusia nam tego nie
      ułatwia, uroczystości rodzinne, kiedy nie wiadomo, kogo zaprosić i jak się
      zachować, a przede wszystkim złosliwość jego matki, która zaczęła się
      interesować dzieckiem, kiedy zdała sobie sprawę, że obca kobieta wychowuje jej
      syna. nie mamy własnych dzieci, choć nie tracę nadziei, że będziemy mieć. ale
      wiem, ze gdy pojawia się dziecko, może pojawić się podświadoma zazdrość matki o
      rywala do miłości ojca... jedno jest pewne, dziecka z życia ojca nie wyrzucisz,
      a ono też nie zasługuje na to, aby ponosić skutki decyzji dorosłych. ono ma mieć
      szczęśliwe dzieciństwo i zdobyć właściwe wzorce, aby kiedyś umieć stworzyć udane
      relacje rodzinne. i wiesz, czasem, kiedy mam ochotę uciec na trochę, czy
      zwyczajnie pokłócić się czy poboczyć na mojego, to nie robię tego ze względu na
      młodego, który już swoje przeszedł...
    • marzeka1 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:22
      "nie wiem czy je zaakceptuję, czy pokocham. "- kochać nie musisz, ale jeśli to
      ma być związek na serio zaakceptować - tak.
    • magically Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:36
      Odpusc go sobie. Zostawcie dzieciatych mezczyzn dzieciatym kobietom - oni na
      siebie zasluguja i zrozumieja siebie nawzajem. Gdy jedna osoba w zwiazku musi
      znosic dzieci partnera, to zawsze jest ta pokrzywdzona strona. A jak oboje maja
      balast z poprzedniego zwiazku, to zadne nie bedzie mialo o nic pretensji do
      drugiego.
      • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:02
        a od kiedy dzieci to balast ? Chyba masz jakis problem z głową.
        • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:09
          Dla rodziców dzieci zapewne nie są balastem, tylko szczęściem, ale dla
          postronnych osób cudze dzieci już balastem mogą być. I całkowicie
          rozumiem te kobiety, które nie mają ochoty mieć faceta z zobowiązaniami
          i zajmować się cudzym dzieckiem.
          Po co, jak można mieć lepsze, przyjemniejsze życie.
          • black_tangens Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 01.07.09, 15:44
            lisbeth25 napisała:

            > Dla rodziców dzieci zapewne nie są balastem, tylko szczęściem, ale dla
            > postronnych osób cudze dzieci już balastem mogą być. I całkowicie
            > rozumiem te kobiety, które nie mają ochoty mieć faceta z zobowiązaniami
            > i zajmować się cudzym dzieckiem.
            > Po co, jak można mieć lepsze, przyjemniejsze życie.

            To wszystko zalezy od wielu rzeczy. Jesli ty powaznie myslisz o zwiazku a i twoj
            chlopak takze i jesli sie juz dosc dlugo znacie i troche ze soba "ytrzymaliscie"
            to ja mysle, ze trzeba sie powaznie i tak na zimno zastanowic. Jedno to jest
            obciazenie finansowe a drugie to obciazenie czasowe, jesli twoj chlopak ma
            dziecko. Z tego co czytam twoj chlopak jest "ustawiony" wiec nawet jesli placi
            na swoje nieslubne dziecko to tobie i twoim ewentualnym dzieciom z nim nie
            powinno pieniedzy zabraknac, wiec tu bym nie robila zadnej afery. Drugie to jest
            to, ze twoj chlopak bedzie co jakis czas widzial sie z dzieckiem. Nie musisz w
            tych widzeniach uczestniczyc, ja nie widze powodu, zeby sie zmuszac do lubienia
            obcego dziecka, choc powinnas byc w porzadku i nie wolno ci zabraniac kontaktow
            z ojcem. I tu widze problem. Nawet jesli powiedzmy twoj chlopak spotyka sie ze
            swoim dzieckiem raz na dwa tygodnie to wyobraz sobie, ze co drugi weekend nie
            bedzie go z toba. Gorzej nawet, jesli pewnego dnia bedziesz miala z nim dzieci
            to twoje dzieci nie beda spedzaly z ojcem co drugiego weekendu. Musisz jakos
            sama sobie to wszystko przemyslec... Na pewno wazne jest tez to jak duze jest to
            dziecko: twoj chlopak ma 30+ lat, wiec moze miec juz dziecko podchowane, np.
            12-letnie. Ogolnie jesli jestes mloda, tak do 26-27 roku zycia to ja bym na
            twoim miejscu szukala innego chlopaka. Ale i tak decyzja nalezy do ciebie.
      • plisowanka Zawsze się zastanawiałam... 05.07.09, 21:00
        Właśnie, zawsze się zastanawiałam, dlaczego dzieciaty facet nie znajdzie sobie na partnerkę dzieciatej kobiety. Pewnie wybierając bezdzietną pannę stawia na pragmatyzm i wygodę - ma o jeden problem w życiu mniej (czytaj: problem cudzych dzieci ma z głowy) i może się koncentrować tylko na swoim potomstwie, nie rezygnując przy tym z posiadania partnerki.
    • lacido Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:37
      monia_19766 napisała:

      > Wiem, że z naszej wspólnej kasy będzie ubywało, bo musi płacić
      > alimenty,


      już rozporządzasz jego gotówką? nieźle ;/
    • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 12:58
      Ja nie chciałabym dzieciatego faceta czy też rozwodnika.
      Taki facet nie miałby u mnie najmniejszych szans, jest dla mnie wręcz
      aseksualny. Powinien poszukać sobie kogoś swojego sortu.
      Jestem pierwszą żoną mojego męża- on też jest moim pierwszym mężem i
      żadne z nas nie ma dzieci.
      Wybacz, ja jako bezdzietna panna nigdy nie chciałabym kogoś z bagażem
      życiowym i zobowiązaniami.
      Moja rada: zasługujesz na kogoś lepszego, na kogoś,dla kogo będziesz
      najważniejsza.
      • lacido Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 13:02
        sbeth25 napisała:

        > Moja rada: zasługujesz na kogoś lepszego

        a kim Ty jesteś żeby osądzać czy ktoś jest lepszy czy gorszy? W jaki sposób to
        mierzysz?
        • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:08
          Ona ma swoja miarkę " przytępego rozumu cofniętego człowieka ,który
          gó... widział i gó... wie" Takie pindy maja syf zamiast rozumu a
          oceniac potrafia jak nikt inny. Żenada i tyle .
          • very.beautiful Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:17
            Samodzielne (czytaj takie, ktorych z dzieciarem nikt nie chce) mamy sie odezwaly?

            Osoba dzieciata to towar wybrakowany na rynku matrymonialnych, taka jest prawda.
            • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:20
              z prawdą jest jak z dupą-każdy siedzi na swojej ;-P
            • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:27
              Nie samodzielna mama, tylko szczęśliwa żona od 14 lat. A towar
              wybrakowany to przytępę panienki które gó... wiedza o zyciu.
            • lacido Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 18:32
              za to Tobie zgodę pożycie służy tylko skąd tyle zajadłości i złości?
            • winomusujace Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 18:39
              buhaha, wybrakowane to są specjalistki od takich "mądrości" :)
      • kkk Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:37
        Niezła jesteś.
        Ja jednak wolałabym kogoś z doświadczeniem życiowym, nawet całym
        bagażem. Po co mi taki prawiczek życiowy :/ który życia nie zna :D
        Śmieszy mnie określenie że rozwodnik to już ktoś z drugeiego sortu
        hahahha tak jakby człowiek w wieku ok.25-30 lat był czysty i
        nieskalany jak niemowle, bez związków, bez przeżyć, bez wspomnien
        lepszych czy gorszych, ooczywiście powinien byc tez
        prawiczkem/dziewicą??
        hahahha
        • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:42
          Nie zrozumiałaś oczywiście.
          Ty jesteś masochistką, ja nie więc zapewne dlatego się nie rozumiemy.
          Osoba bez dzieci, bez małżeństwa i rozwodu za sobą ma prawo szukać
          osoby która także nie ma za sobą rozwodu i dzieci.
          Dziewictwo, wspomnienia, czystość nie ma tu nic do rzeczy.
      • kkk Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:40
        a na kogo ty zasługujesz?
        życze ci aby nos utarło ci samo żyhcie, może nabierzesz pokory...
        • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:43
          Mój mąż nie był wcześniej żonaty i nie ma dzieci.
          No cóż, każdy ma to na co zasługuje.
          > życze ci aby nos utarło ci samo żyhcie, może nabierzesz pokory...
          Zazdrościsz, że niektórym się w życiu układa???
          • angelina25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:46
            Uwazaj lisbeth, bo cie jeszcze przekabaca i uwierzysz, ze dzieciaty jest lepsza
            partia od bezdzietnego hahahaha
            • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:51
              a jakie są kryteria bycia partią lepszą lub "gorszą"?...

              Bo jak posiadanie lub nie posiadanie dzieci to wyrazy współczucia.

              A później takie panienki, co to mają taki system wartości wypłakują
              swoje żale na forum.
              No bo facet nie ma dzieci,jednak wybrałam jego, a nie towar
              wybrakowany z dzieckiem, a tu niespodzianka - jednak cham i bydlak
              na przykład...zajefajnie.

              • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:04
                Kobiety, które nie wyobrażają sobie być z dzieciatym facetem- nie
                wybiorą takiego faceta.

                > No bo facet nie ma dzieci,jednak wybrałam jego, a nie towar
                > wybrakowany z dzieckiem, a tu niespodzianka - jednak cham i bydlak
                > na przykład...zajefajnie.
                >

                O to ciekawe... Bezdzietni to chamidła i bydlacy, a dzietni to wzory
                czystości i uczciwości??? Naprawdę, bardzo ciekawe.
                • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:06
                  podałam przykład jedynie,co zaznaczyłam, nie generalizuję tak jak Ty.
                  • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:14
                    W życiu bywa róznie i chociaż nie mam tych przykrych doświadczen to
                    powiem , że nie dziele ludzi na lepszych czy gorszych po przejściach
                    i tych pierwszych dla siebie. Jednak autorka wątku oczekuje
                    odpowiedzi w kwestii zaryzykowania zwiazku z facetem z dzieckiem nie
                    skupiajac sie na innych aspektach jak "kasa". I to jest chamskie, ze
                    nie ocenia ludzi w inny sposób tylko ma dylemat czy aby jego
                    pieniadze nie zostana wydane na ewentualny jak to określiła BALAST.
                    Ja zastanowiłabym sie na miejscu tego faceta czy aby balast w
                    postaci autorki watku nie był gorszym obciążeniem. Troche pokory .
                    • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:15
                      mam podobne zdanie, o czym z resztą napisałam.
                    • zniespodzianka Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:19
                      Zgadzam się Verąrubin.
                      Przyznam, że wymienianie stanu majątkowego w pierwszych słowach
                      opisu postaci jest dla mnie dość niesmaczne.
                    • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:21
                      Nie uważam, że ludzie z balastem życiowym są gorszymi ludźmi od innych.
                      Natomiast uważam, że w kwestii związków są gorszą partią- dla mnie.
                      Będąc bezdzietną panną nie brałabym pod uwagę faceta po rozwodzie czy z
                      dziećmi. Bo zasługuję na to, by być dla kogoś najważniejsza.
                      A facetom rozwiedzionym lub z dziećmi którzy chcieli ze mną być- zawsze
                      mówiłam, żeby poszukali sobie wśród kobiet rozwiedzionych bądź z
                      dziećmi.
                      • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:26
                        Gorsza partia ha ha ha :)))) Super określenie, życzę tylko tych
                        lepszych dla których będziesz najważniejsza.
                        • majaa Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:32
                          Nie ma co się czepiać, może i określenie "gorsza partia" trąci nieco
                          myszką, ale ogólnie ma dziewczyna rację: zobowiązania z poprzednich
                          związków zawsze stanowią pewien problem, z którym trzeba się
                          zmierzyć, a nie każdy ma na to ochotę.
                      • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:29
                        Gorszą partia też moga byc rudzi, niepełnosprawni, niscy itd.
                        Wyidealizowane poglądy , musisz miec nielada kompleksy albo przerost
                        formy nad treścią.Każdy mierzy swoja miarka a gorsze to u nas sa
                        partie w rzadzie :)
                        • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:32
                          To,że Ty nie masz żadnych wymagań w stosunku do faceta, to nie
                          znaczy, że inni jak Ty, będą brali co jest, byleby portki były w
                          domu.
                          A ja już moją miłość znalazłam. I nie ma zobowiązań.
                          Za dobrze mi, o zgrozo.
                          Zamiast cieszyć się swoim szczęściem, powinnam wybrać sobie
                          rozwodnika z 5 dziećmi i cały dzień się nimi zajmować i pocieszać
                          biednego mężulka po rozwodzie z pierwszą żoną.
                          Bo bycie szczęśliwą, brak kieratu i posiadanie wymagań przez kobiety
                          jest w tym kraju niemile widziane.
                          • kkk Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:34
                            --Za dobrze mi, o zgrozo---
                            wmawiasz sobie ;)
                            hahha
                            • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:36
                              Tak jasne:))
                          • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:42
                            uważam, że powinnaś być sama...

                            powinnam wybrać sobie
                            > rozwodnika z 5 dziećmi i cały dzień się nimi zajmować i pocieszać
                            > biednego mężulka po rozwodzie z pierwszą żoną.
                            • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:48
                              Ale nie jestem.
                              • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:51
                                nie zbadane są wyroki boskie.
                                • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:53
                                  Czekam na: "Współczuję Twojemu mężowi".
                                  • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:54
                                    zatem powodzenia...
                                    • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:55
                                      Thx.
                                • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 15:59
                                  Malwan polemika nie ma sensu . Przecież my to kobiety uciemiężone z byle portkami w domu bo nie mamy wymagań. Niestety ktos nie potrafi czytac ze zrozumieniem ( jestem szczesliwą mężatką od 14 lat). W przeciwieństwie do tak płytkich poglądów moje sa niedzisiejsze, bo dla mnie liczy się człowiek i to co soba reprezentuje a wymagania i owszem kazy ma swoje moze poza wygórowanymi naszej drogiej przedmówczyni.
                                  • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 16:01
                                    amen :-)
                                  • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 16:03
                                    A współczuc należy tobie nie twojemu mężowi bo myślę że on tak płytko nie ocenia
                                    sytuacji. Mądrzy ludzie mają szersze horyzonty i potrafią stanąc po drugiej
                                    stronie barykady wczuwając się w sytuację. Polemika z Tobą jest bardzo
                                    żenująca. Mierz dalej wszystkich swoja miarką.
                          • croyance Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 17:10
                            No patrz Ty, a ja dostalam nie tylko cudownego, fajnego meza, ale i
                            fajnego mlodego, czyli podwojna radosc :-)
                            • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 17:11
                              Dla Ciebie cudze dziecko to radość- a dla mnie nie.
            • kkk Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:53
              NIe, nie zazdroszcze. Raczej współczuje, tobie.
              I nie myśl że mi się życie nie ułożyło, bo widze już szyderczy
              uśmiech na twojej twarzy.
              A masochistką jestem :D skąd wiedziałas? tylko na innej
              płaszczyźnie, bardziej intymnej ;0
            • brzydula_betty Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:54
              czy nie będzie ubywało z waszej WSPÓLNEJ kasy? pasożycie ty już policzyłaś, że
              opłaca się takiego faceta brać bo ma zamożną rodzinę, est ustawiony.
      • croyance Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 17:07
        Niechby facet napisal cos takiego o samotnej matce z dzieckiem ...
      • croyance Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 17:08
        A wdowca?
        • lisbeth25 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 17:10
          Jak dla mnie wdowiec też nie miałby żadnych szans.
    • majaa Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:28
      Prawda jest taka, Monia, że czyjekolwiek rady w tej kwestii są psu
      na budę. Radzić to można jak upiec ciasto, żeby wyszło smaczne...i
      też nie zawsze wychodzi:/. Tyle, że zakalec to nie problem
      życiowy...Natomiast na takie ważne pytania sama musisz umieć sobie
      odpowiedzieć, bo to Ty będziesz ponosić konsekwencje swoich decyzji
      życiowych.
    • mrsnice Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 14:29
      mam doświadczenia w tym zakresie, i nie polecam.
      • kkk do lisbeth25 30.06.09, 14:38
        mój wpis był do lisbeth25
        • veralublin Re: do lisbeth25 30.06.09, 14:40
          Mój równiez :))))
    • malwan Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 16:11
      Mamy również podobne spojrzenie
      na życie. Jest to człowiek ustawiony, z zamoznej rodziny, ma własne
      mieszkanie, samochód, dobrą pracę.


      jak dla mnie to Cię dyskwalifikuje na wstępie. W zasadzie po tym
      zdaniu można wnioskować jakie masz priorytety w życiu.
      Nie dziwota, że dziecko to balast dla ciebie...
      • marley68 do Lisbeth25 30.06.09, 16:45
        Jestem pierwszą żoną mojego męża- on też jest moim pierwszym mężem i
        żadne z nas nie ma dzieci.

        Dobrze powiedziane - PIERWSZĄ.....
        • lisbeth25 Re: do Lisbeth25 30.06.09, 16:58
          Następna zazdrośnica/zazdrośnik.
          • marley68 Re: do Lisbeth25 30.06.09, 17:29
            A w życiu! Trafiłaś jak kulą w płot. Pozazdrościć to można ludziom
            siwym jak gołąbki, którzy nadal trzymają się za ręce - a nie 25
            letniej pannicy ze stażem małżeńskim 2, 3, 4, 5, 6 letnim?
            • lisbeth25 Re: do Lisbeth25 30.06.09, 17:36
              Nie mam 25 lat.
    • aggax Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 18:52
      veralublin napisała:

      > a od kiedy dzieci to balast ? Chyba masz jakis problem z głową.

      Sa balastem pod kazdym wzgledem. Moj maz ma dziecko z pierwszego malzenstwa, kocham bardzo meza i nie zamienilabym go na zadnego innego mezczyzne, jest cudownym czlowiekiem ale to nie zmienia faktu, ze wolalabym, aby tamto dziecko nie istnialo. Podobnie jak 99% wszystkich macoch. Mysle veralublin, ze ty jako osoba nie zorietnowana w temacie - twoj maz nie ma dzieci z poprzedniego zwiazku - nie powinnas sie w ogole wypowiadac w tej kwestii.
      • lacido Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 18:57
        aggax napisała:


        > Sa balastem pod kazdym wzgledem. Moj maz ma dziecko z pierwszego malzenstwa,
        kocham bardzo meza i nie zamienilabym go na zadnego innego mezczyzne, jest
        cudownym czlowiekiem ale to nie zmienia faktu, ze wolalabym, aby tamto dziecko
        nie istnialo.

        ciekawe co by powiedział na to Twój mąż ;/
      • eleniaa Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 19:13
        Zgadzam sie z aggax w 100%. A na pytanie co na to maz, za siebie moge
        odpowiedziec, ze moj maz wie o moich chlodnym stosunku do jego dziecka. Ale on
        to rozumie. Sam powiedzial, ze jemu tez byloby trudno zaakceptowac cudze dziecko.
        • lacido Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 20:40
          eleniaa napisała:

          > Sam powiedzial, ze jemu tez byloby trudno zaakceptowac cudze dziecko.


          ale Ci się łoś trafił ;/
      • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 19:38
        Właśnie że ma i to dwoje, są tak samo cudowne jak on i wcale nie chciałabym jak
        te 99 % macoch żeby wcale nie istniały. Kocham je tak samo jak męża. Może ty nie
        masz pojęcia i się sama nie wypowiada tylko przyklaskuj takim ograniczonym
        przygłupom dla których dzieci to balast. Trzeba miec nasrane w głowie żeby tak
        myślec, przepraszam za słowo myślec bo z mysleniem nie macie nic wspólnego.
        • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 19:42
          Ograniczone jestescie na potege. Kochacie faceta a jego dzieci sa balastem. TO
          PO CO SOBIE TAK ZESRAŁYSCIE TO CUDOWNE ZYCIE, trzeba było szukac kogos kto nie
          ma tego balastu. Współczuje tym waszym mężom i tym ich dzieciaczkom że muszą
          miec kontakt z osobami które sa dla nich jak kula u szyi.
          • black-emissary Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 20:26
            veralublin napisała:
            > Ograniczone jestescie na potege. Kochacie faceta a jego dzieci sa balastem. TO
            > PO CO SOBIE TAK ZESRAŁYSCIE TO CUDOWNE ZYCIE, trzeba było szukac kogos kto nie
            > ma tego balastu.

            Bo ten, nawet z balastem, jest lepszy od jakiegokolwiek innego, nawet bez balastu.
            • lacido Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 20:41
              bo tylko taki z balastem je chciał i nie mogły wybrzydzać <lol>
          • rarely dzieci z poprzednich sa problemem w nowym zwiazku 30.06.09, 21:43
            to jest fakt i nie ma co tego ukrywac opowiadanie pie...tow ze kochc sie
            dzieci partnera tak samo jak jego to bajeczka i zwykle oklamywanie samego siebie
            wlasne dzieci sa wkurzajuace a co dopiero cudze

            sztuka jest je akceptowac polubic i miec dobre relacje jakie to zalezy mozna byc
            macocha kolezanka ciocia jak kto woli i jak sie ulozy

            fakt jest natomiast taki ze w pewnym wieku po prostu ludzie maj dzieci i juz
            taka jest biolologia
          • mahadeva Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 22:34
            dobrze, ze to piszesz
            moj facet ma dzieci i dla mnie to duzy plus, bo nigdy nie chcialam miec wlasnych
            i on tez wiecej nie chce, a inni chcieli miec ze mna dzieci - uciekalam
            ale wlasnie takiego wybralam i tez nie rozumiem, ze kobiety, ktorym to
            przeszkadza, nie szukaja dalej
      • veralublin Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 19:46
        aggax napisała:

        > veralublin napisała:
        >
        > > a od kiedy dzieci to balast ? Chyba masz jakis problem z głową.
        >
        > Sa balastem pod kazdym wzgledem. Moj maz ma dziecko z pierwszego malzenstwa, ko
        > cham bardzo meza i nie zamienilabym go na zadnego innego mezczyzne, jest cudown
        > ym czlowiekiem ale to nie zmienia faktu, ze wolalabym, aby tamto dziecko nie is
        > tnialo. Podobnie jak 99% wszystkich macoch. Mysle veralublin, ze ty jako osoba
        > nie zorietnowana w temacie - twoj maz nie ma dzieci z poprzedniego zwiazku - ni
        > e powinnas sie w ogole wypowiadac w tej kwestii.
        przez takie macochy jak ty jest właśnie tyle nieszczęśliwych dzieci, i jeszcze
        jak dajesz to odczuc mężowi to tylko współczuję biedaczkowi . Musi byc
        podzielony miedzy dzieckiem a kochającą acz nietolerującą jego potomka żoną. ŻENADA.
    • mahadeva Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 19:48
      to wiazesz sie z facetem czy jego kasa?
      ja jestem zwiazana z gosciem, ktory ma 2 dzieci i jeszcze sie nie rozwiodl i zyje
      jesli Ci nie pasuje, to szukaj dalej
      ten post to chyba fikcja...
    • aurelia_aux Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 30.06.09, 21:45
      Szczerze? Też się nad tym zastanawiałam, na szczęście umarło śmiercią naturalną.
      Myślę, że odpowiedź jest w tym czy ty go kochasz, po prostu. nic więcej.
    • shedir1 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 01.07.09, 09:12
      Ja też nigdy nie myśłałam i nie dopuszczałamy myśli że będe miała
      rozwodnika z dzieckiem, a tu prosze...trafił się. I nie zamieniła
      bym go na żadnego innego. Kocham go jak nikogo na świecie i jest
      cudownym mężczyzną. A dziecko i jego przewszłośc...na początku było
      piekielnie trudno ale to dlatego że ja nie byłam w nawet
      najmniejszym stopniu przygotowana i gotowa na taki związek. Obydwoje
      przebrneliśmy przez tyle różnych problemów,że ciężko jest sobie
      wyobrazić co by mogło nas złamać. Dziecko akceptuje i lubie choć do
      tej pory są dni kiedy jest mi ciężko. Ale wiem że mój partner kocha
      swoją córę nad życie i ja nigdy nie będe stawała między nimi,a z
      małą mam bardzo dobry kontakt. Ja nie licze mojemu partnerowi ile
      wydaje na dziecko. Kasa nie jest dla mnie żadnym problemem i nie mam
      żadnych pretensji, od początku wiedziałam że dziecko to tez wydatki,
      a kase i tak mamy wspólną z której idą alinenty itd. Ja nie mam
      jeszcze własnych dzieci ale bardzo chce i wiem że będziemy wtedy
      tworzyc fajną i zgraną rodzinkę. Musisz wiedziec jednak, że życie z
      takim mężczyzną jest trudniejsze i czeka cię troche wyrzeczeń. Jeśli
      jednak się kochacie i chcecie ze sobą żyć to wam się uda i warto
      spróbować. Powodzenia
    • mojakarolina_1 Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 01.07.09, 10:02
      jesli kochasz go prawdziwie, jego, nie to wszystko co ma wokol
      siebie (praca dom samochod itp, pamietaj zawsze to moze stracic)to
      bedziesz z nim i zaakceptujesz i pomozesz mu rozwiazac ewentualne
      konflikty ze wszystkimi(lacznie z twoimi rodzicami). jesli natomiast
      masz watpliwosci to poczekaj, niech samo sie wyjasni jak bardzo mu
      na tobie zalezy i czy to co ci daje dzis jest wazniejsze od
      strachu "co bedzie" kiedys. ja zaryzykowalam trudny zwiazek z
      dziecmi i byla zona (prostaczka) i wszystkim bylym w tle, czego juz
      nie ma (inne kobiety) i jestem szczesliwa, on tez. mowi ze
      uratowalam mu zycie. dopoki mamy dla siebie milosc to wszystko inne
      da sie pogodzic. trzeba tylko chciec.powodzenia. pociesze cie ze nie
      ma latwych zwiazkow, latwe sa tylko pozory, powierzchownosc i
      plycizna. warto powalczyc o wiecej
    • kora3 sama się musisz zastanowic 01.07.09, 11:01
      nikt Ci nie poradzi Moniu

      skoro masz tego typu watlpliwosci, to znaczy, zes rozsądna babka -
      nie tak jak ta co jest zazdrosna o dzieci chłopa z którym już jest -
      jak widać sa też babki, które sie zastanawiają nad takimi rzeczami
      wczesniej...
      • veralublin Re: sama się musisz zastanowic 01.07.09, 13:47
        Ale co tu radzić Moni, przecież ona ma dylemat czy zostawic
        dzieciatego chłopa z kasą. Nie czujesz podtekstu w tym
        poście ????????? Ona najbardziej się martwi , że będzie ubywało ze
        wspólnej kasy ( on juz ustawiony) biedna myszka medal za myslenie.
        • kora3 hmmm 01.07.09, 13:56
          no moze, moze ale ja nie dostrzegam tego, choćby dlatego, ze jeśli
          facet naprawde jest zamozny to alimenty, czy inne wydatki na zdieci
          nie stanowią wszak problemu, nie?
          • veralublin Re: hmmm 01.07.09, 13:58


            kora3 napisała:

            > no moze, moze ale ja nie dostrzegam tego, choćby dlatego, ze jeśli
            > facet naprawde jest zamozny to alimenty, czy inne wydatki na
            zdieci
            > nie stanowią wszak problemu, nie?


            Zgadzam sie z tobą, ale nasza autorka postu ma właśnie z tym
            problem, za duzo jej ubedzie z portfela partnera.
            • kora3 Re: hmmm 01.07.09, 14:12
              veralublin napisała:
              >
              >
              > Zgadzam sie z tobą, ale nasza autorka postu ma właśnie z tym
              > problem, za duzo jej ubedzie z portfela partnera.


              wiesz, za mało napisała wg mnie, zeby Ją tak ocenić latwo i moze
              krzywdząco - wg mnie dziewczyna się po prostu zastanawia - i wg
              mnie - to bardzo dobrze, ze nie idzie na żywioł "ach kocham, kocham,
              kocham i wszystko bedzie pięknie" a potem wyzalanki poniewczasie:)

              Nie zcarujmy sie - aspekt finansowy też jest/bywa ważny. Jeśli
              facet z którym sie spotyka byłby zamozny - nie byłoby wg mnie
              takiego dylematu, po prostu stać by go było na alimenty a ich
              wspólny budżet domowy by praze to nie cuieprpiał - skoro moze
              ucierpie to znaczy , ze facet jest przecietnie uposażony, wiec
              lecenie na kase - wg mnie odpada
              • veralublin Re: hmmm 01.07.09, 14:20
                kora3 napisała:

                > veralublin napisała:
                > >
                > >
                > > Zgadzam sie z tobą, ale nasza autorka postu ma właśnie z tym
                > > problem, za duzo jej ubedzie z portfela partnera.
                >
                >
                > wiesz, za mało napisała wg mnie, zeby Ją tak ocenić latwo i moze
                > krzywdząco - wg mnie dziewczyna się po prostu zastanawia - i wg
                > mnie - to bardzo dobrze, ze nie idzie na żywioł "ach kocham,
                kocham,
                > kocham i wszystko bedzie pięknie" a potem wyzalanki poniewczasie:)
                >
                > Nie zcarujmy sie - aspekt finansowy też jest/bywa ważny. Jeśli
                > facet z którym sie spotyka byłby zamozny - nie byłoby wg mnie
                > takiego dylematu, po prostu stać by go było na alimenty a ich
                > wspólny budżet domowy by praze to nie cuieprpiał - skoro moze
                > ucierpie to znaczy , ze facet jest przecietnie uposażony, wiec
                > lecenie na kase - wg mnie odpada
                >
                >

                Jak dla mnie, sam fakt rozstrząsania tego aspektu rokuje bardzo
                niepokojaco. Nie musiała wcale więcej dodawać.Widac odrazu , że ma z
                tym problem i jak napisała ten "balast" juz zawsze bedzie w jej
                życiu. Jezeli teraz ma watpliwosci to za 20 lub 30 lat wcale nie
                bedą one mniejsze. Dziecko juz jest i czy będzie małe czy duże
                zawsze rodzic będzie się o nie troszczył i pomagał. Takie jest moje
                zdanie.Jak cos przeszkadza przed slubem troszkę po slubie
                przeszkadza bradzo.
                • kora3 Re: hmmm 01.07.09, 14:34
                  Dziecko juz jest i czy będzie małe czy duże
                  > zawsze rodzic będzie się o nie troszczył i pomagał. Takie jest
                  moje
                  > zdanie.Jak cos przeszkadza przed slubem troszkę po slubie
                  > przeszkadza bradzo.

                  Ale Vero - ta dziewczyna własnie to rozwaza, nie ejst na
                  etapie "ślubnym", to chyba b. dobrze, ze zastanawia sie nad sytuacją
                  (nie tylko finansowo, jak doczytalam) na etapie luźnej jeszcze
                  znajomosci.
                  JAk pisalam w innym watku - poznałam kiedyś fajnego goscia - okazał
                  się być wdowcem z dzieckiem - fajny, miły gosc, przystojny, na pewno
                  nie biedak, ale nie jakiś krezus.
                  nie szukałam żadnego zwiazku, ale facet owszem podobał mi się -
                  tyle, ze ja nawet nie myslałam o jakims powazniejszym zwiazu z nim -
                  bo owszem, pewnie uznasz, ze egoistycznie, nie widziałam sie w roli
                  kogoś kto mógłby zastępowac , nawet troszkę matkę nastolatkowi,
                  który te matkę wczesnie stracił. Lubie dzieci, ale nie mam włąsnych
                  i nie mam doświadczenia - po prostu, tak wiec nie chciałam brać na
                  siebie takiej odpowiedzialnosci - wolnbo mi chyba było? :) i kasa
                  niczego tu do rzezcy nie miała.
                  UWazasz, z ejestem egoistką? lep[iej by było, zebym się "Zakochała"
                  zwiazala z kolesie i siłą zreczy jego dzieckiem, a potem uznała, ze
                  nieeee to nie dla mnie i być moze bolesnie rozstawała, albo robiła
                  piekło?
                  jak mówię, nawet nie rozwazałam takiej mozliwosci - na etapie
                  własnie luźnej znajomosci i b. dobrze. Gośc znalazł babkę, która sie
                  dobrze czuje w takiej roli, a ja faceta z którym mi dobrze mam i
                  jest ok, jesteśmy znajomymi.
              • zniespodzianka Re: hmmm 01.07.09, 14:25
                Oczywiście, że oceniając tutaj, oceniamy tylko to co widzimy na
                ekranie.
                Ale dla mnie jest znaczące, że w tak krótkim poście autorka zdązyła
                podać stan majątkowy partnera.
                Zgadzam się, że trzeba poważnie pomyśleć zanim człowiek się
                zaangażuje w związek z kimś kto ma zobowiązania. Ale chyba ja bym
                taki dylemat inaczej ujęła w słowa, a problem kasy zostawiła na
                koniec albo pominęła.

                Poza tym jakoś uczucie z tego postu nie bucha...(to może być
                oczywiście sprawa języka, ale...)
                • kora3 Re: hmmm 01.07.09, 14:38
                  zniespodzianka napisała:

                  > Zgadzam się, że trzeba poważnie pomyśleć zanim człowiek się
                  > zaangażuje w związek z kimś kto ma zobowiązania. Ale chyba ja bym
                  > taki dylemat inaczej ujęła w słowa, a problem kasy zostawiła na
                  > koniec albo pominęła.

                  bo? żeby ladnie wyglądało?:) dziewczyna JEST szczera - po prostu.
                  Lepiej udawac, ze to dla niej nie ma znaczenia?
                  >
                  > Poza tym jakoś uczucie z tego postu nie bucha...(to może być
                  > oczywiście sprawa języka, ale...)

                  Wiesz, ale ta dziewczyna nie pisze, ze ma 18 lat i jest zakochana po
                  uszy :) - pisze chyba coś w rodzaju: miło spedzamy zcas, fajnie nam
                  razem - czyli normalnie dla doroslej osoby raczej na tym etapie
                  znajomosci
                  • zniespodzianka Re: hmmm 01.07.09, 14:44
                    Ale chyba ja bym
                    > > taki dylemat inaczej ujęła w słowa, a problem kasy zostawiła na
                    > > koniec albo pominęła.
                    >
                    > bo? żeby ladnie wyglądało?:) dziewczyna JEST szczera - po prostu.
                    > Lepiej udawac, ze to dla niej nie ma znaczenia?

                    Nie, pominęłaby, bo bym po prostu o tym najmniej myślała.
                    Jest szczera i duzo pisze o kasie. Ale czy ja muszę sie zgadzać z
                    takim systemem wartości?


                    > Wiesz, ale ta dziewczyna nie pisze, ze ma 18 lat i jest zakochana
                    po
                    > uszy :) - pisze chyba coś w rodzaju: miło spedzamy zcas, fajnie
                    nam
                    > razem - czyli normalnie dla doroslej osoby raczej na tym etapie
                    > znajomosci

                    Tak, miło spędzamy czas i jest "ustawiony" ;))

                    A nie: miło spędzamy czas, jest wspaniałym, dobrym człowiekiem,
                    lubię jego poczucie humoru.
                    • kora3 Re: hmmm 01.07.09, 14:53
                      wiesz moze
                      , ale czy to znaczy, ze ona nie ma prawa również z takiego punktu
                      wizdenia patrzeć na znajomosc?

                      Wiesz, ja pracuję, zarabiam no powiedzmy relatywnie nieźle, jestem
                      sooko w stanie sie sama utrzymać i nawet nie załowac za bardzo na
                      przyjemnosci. I np. bezrobotnego faceta bym nie chciała - dziwne?
                      jestem skrajną materialistką?
                      tak samo nie chciałabym faceta na niskim poziomie intelektu - źle?
                      bo co?
                      • zniespodzianka Re: hmmm 01.07.09, 15:04
                        ;)) Nie wiem czy jesteś materialistką.

                        Ale zauważ, że dziewczyna nie pisze po prostu "facet pracuje", tylko
                        od razu podaje stan majątkowy.

                        Oczywiście, że są ludzie, którzy patrzą na związek pod tym kątem.
                        Ale czy ja bym chciała z kimś takim być?
                        Czy Ty byś chciała, żeby facet mówiąc o Tobie na początku
                        powiedział, że dobrze zarabiasz i masz mieszkanie, i samochód oraz
                        zmożnych rodziców?
                        Czy może wolałabyś żeby mówił o Twoich zaletach?
                        • veralublin Re: hmmm 01.07.09, 15:15
                          zniespodzianka napisała:

                          > ;)) Nie wiem czy jesteś materialistką.
                          >
                          > Ale zauważ, że dziewczyna nie pisze po prostu "facet pracuje",
                          tylko
                          > od razu podaje stan majątkowy.
                          >
                          > Oczywiście, że są ludzie, którzy patrzą na związek pod tym kątem.
                          > Ale czy ja bym chciała z kimś takim być?
                          > Czy Ty byś chciała, żeby facet mówiąc o Tobie na początku
                          > powiedział, że dobrze zarabiasz i masz mieszkanie, i samochód oraz
                          > zmożnych rodziców?
                          > Czy może wolałabyś żeby mówił o Twoich zaletach?
                          >
                          >

                          I tu jest całe sedno sprawy. Gratuluje trafności wypowiedzi.
                        • kora3 zniespodzianka i vera posłuchajcie 01.07.09, 15:19
                          zniespodzianka napisała:

                          > ;)) Nie wiem czy jesteś materialistką.

                          no jak - napisałam, ze nie chciałaby bezrobotnego faceta - a wiec
                          widac jestem , powinnam boeiem cieszyc się,z e jakiś mnie chce i
                          moze jeszczez acząc go utrzymywac, nie?:)

                          >
                          > Ale zauważ, że dziewczyna nie pisze po prostu "facet pracuje",
                          tylko
                          > od razu podaje stan majątkowy.

                          A całkiem serio :) nie od razu - na końcu opisu jak im jest -
                          przeczytalam ponownie post poczatkowy :)

                          > Oczywiście, że są ludzie, którzy patrzą na związek pod tym kątem.
                          > Ale czy ja bym chciała z kimś takim być?

                          Ale to czy ty byś chciała nie ma tu nic do rzeczy, bo to watej Moni,
                          a nie Twój :)

                          > Czy Ty byś chciała, żeby facet mówiąc o Tobie na początku
                          > powiedział, że dobrze zarabiasz i masz mieszkanie, i samochód oraz
                          > zmożnych rodziców?

                          hmmm pewnie nie, ale jak wspomniałam dziewczyna w pierwszym poscie
                          pisze o tym NA KONCU :)

                          A poza tym: nie weim czy zauwazyłyście ale na tym forum jest wątek
                          dziewczyny, która już jest w takim zwiazku i jej to mocno nie
                          pasuje. Dostaje trochę po nosie głownie - całkiem słusznie i
                          logicznie wg mnie w kontekscie "widziały gały co łapy brały":)
                          no, bo widziały, wizdialy :)

                          skoro krytykuje sie jedną panią za to, ze wiedzxiała co jest i
                          zamiast się ZASTANOWIC czy jej to odpowiada po fakcie
                          ma "problemy" , to za co krytykować te dziewczynę - za to, ze sie
                          własnie zastnawia?

                          Co napisałyście tamtej, czy ewentualnie napisałybyscie? Że sie mogłą
                          zastanowić? że wiedziała, iż facet jest z tzw. przeszłoscią?

                          Wiecie, kiedyś tu na forum zalozyłam watek o "dobrych" i "zlych"
                          kryteriach doboru partnera/rki:)
                          Szło mi własnie o to, o czym tearz piszemy - że ludzie patrzą na
                          kryteria innych przez włąsny pryzmat dla mnie wane to i to to i dla
                          Kowalkisego wazne być powinno:)
                          tymczasem wg mnie nie ma złych i dobrych kryteriów dla wszystkich,
                          każdy moze i ma prawo miec własne. Wiec jeśli dla kohgoś wazne jest
                          np. zeby partner/ka był/a ładny/a, wykształcony/y, majetny/a,
                          mogący/a brac slub koscielny, czy umiał/a pływać to ma do tego prawo
                          i nawet jeśli nam sie wydają niewazne takie kryteria to nic, wazne,
                          ze dla niego/ niej są wazne :)
                          • veralublin Re: zniespodzianka i vera posłuchajcie 01.07.09, 15:28
                            Tamtej juz nic nie pomoze- sprawa po fakcie. Ta ma jeszcze szanse-
                            dlatego taka aktywność.
                            I wcale nie chodzi o kryteria doboru partnera -chodzi o to w jaki
                            sposób sie to robi.I oczywiście ze kazdy ma swoje i świadczy to w
                            duzej mierze jakim jest człowiekiem , co dla niego w zyciu jest
                            ważne i jak postępuje. Ja osobiście nie chciałabym takiej partnerki
                            jak autorka wątku a bynajmniej i styczność z takim człowiekiem
                            byłaby watpliwej satysfakcji.
                            • kora3 Re: zniespodzianka i vera posłuchajcie 01.07.09, 19:43
                              veralublin napisała:

                              > Tamtej juz nic nie pomoze- sprawa po fakcie. Ta ma jeszcze szanse-
                              > dlatego taka aktywność.
                              > I wcale nie chodzi o kryteria doboru partnera -chodzi o to w jaki
                              > sposób sie to robi.I oczywiście ze kazdy ma swoje i świadczy to w
                              > duzej mierze jakim jest człowiekiem , co dla niego w zyciu jest
                              > ważne i jak postępuje.

                              oczywiscie - pierwsze co sie rzuca w oczy - rozadna i UCZCIWA , nie
                              udaje, ze to bzdety, a potem ryki i płacze :)



                              Ja osobiście nie chciałabym takiej partnerki
                              > jak autorka wątku a bynajmniej i styczność z takim człowiekiem
                              > byłaby watpliwej satysfakcji.

                              trudno powiedzieć :)
                          • zniespodzianka Re: zniespodzianka i vera posłuchajcie 01.07.09, 15:33
                            Oczywiście, że każdy ma własne kryteria.
                            Ale czy one mi się muszą podobać?

                            Gdyby dziewczyna pisała o tym, że zastanawia się nad związkiem z
                            facetem, który ma dziecko i nie pisała o kasie, to bym powaznie
                            rozważała za i przeciw (wiele moich koleżanek ma takich facetów, a
                            ja chciałam, ale nie wyszło ;))

                            Ponieważ jednak kryteria autorki postu mi się nie podobają, to nie
                            traktuję jej zbyt poważnie. I nie chce mi się z nią powaznie gadać
                            (co innego z Tobą, piszesz sensowniej, nawet jesli się nie
                            zgadzam ;).

                            Oczywiście, że powinnaś wziąć bezrobotnego ;))) Kurcze, ja mieszkam
                            w Warszawie, tu ciężko o bezrobotnych ;)
                            • kora3 Re: zniespodzianka i vera posłuchajcie 01.07.09, 19:47
                              zniespodzianka napisała:

                              > Oczywiście, że każdy ma własne kryteria.
                              > Ale czy one mi się muszą podobać?

                              nie, ale co daje krytyka jryterów ? Nic ...

                              >
                              > Gdyby dziewczyna pisała o tym, że zastanawia się nad związkiem z
                              > facetem, który ma dziecko i nie pisała o kasie, to bym powaznie
                              > rozważała za i przeciw (wiele moich koleżanek ma takich facetów, a
                              > ja chciałam, ale nie wyszło ;))

                              ale zdaj sobie sprawe, ze moze dla kogoś liczy się,zeby tonie byla
                              osoba biedna ...
                              Powiem wprost, ja też bym biedaka nie chciała - nie ze mam mnie
                              utrzymywac facet, ale ja jego tez nie :)


                              >
                              > Ponieważ jednak kryteria autorki postu mi się nie podobają, to nie
                              > traktuję jej zbyt poważnie. I nie chce mi się z nią powaznie gadać
                              > (co innego z Tobą, piszesz sensowniej, nawet jesli się nie
                              > zgadzam ;).

                              Bóg zapłać :) ja po prostu wiem, ze to co dla mnie dobre i fajne
                              niekoniecnie musi być takie samo dla innych i staram się gadać tak,
                              by pomóc rada osobie takze takiej co nie mysli tak samo jak ja jota
                              w jote
                              >
                              > Oczywiście, że powinnaś wziąć bezrobotnego ;))) Kurcze, ja
                              mieszkam
                              > w Warszawie, tu ciężko o bezrobotnych ;)

                              Oj przyklad taki - nie miałam jeszcze sposonosci, ale nie
                              chciałabym :)

                              >
                              >
                              >
                              >
      • veralublin Re: sama się musisz zastanowic 01.07.09, 13:51
        kora3 napisała:

        > nikt Ci nie poradzi Moniu
        >
        > skoro masz tego typu watlpliwosci, to znaczy, zes rozsądna babka -
        > nie tak jak ta co jest zazdrosna o dzieci chłopa z którym już
        jest -
        > jak widać sa też babki, które sie zastanawiają nad takimi rzeczami
        > wczesniej...




        a z rozsądkem drogiej naszej autorki postu to raczej kiepsko:)
        jak dla mnie to babka ma powazny dylemat czy opłaca się zainwestować
        w taki związek ,a nóz widelec poczciwy chłopina będzie chciał łozyć
        na SWOJE dziecko i biedaczce będzie brakowac na wszystko to jest
        dopiero egoizm.
        >
        • mar.cza Re: sama się musisz zastanowic 01.07.09, 14:07
          Nie rozumiem naprawde dlaczego uważasz ,że autorka wątku nie kieruje
          się rozsądkiem...co z tego ,że to egoistyczne? A co w tym dziwnego
          ,że kobieta chce mieć faceta tylko dla siebie, a nie dzielić z
          dzieckiem od innej kobiety? Poza tym nawet jeśli chodzi o materialne
          kwestie, to nikt mi nie wmówi, że kobiety nie biorą pod uwagę tego
          ile facet zarabia i czy jest w stanie zapewnić jej dostateczne
          życie, a przynajmniej na takim poziomie na jakim żyła.
          • veralublin Re: sama się musisz zastanowic 01.07.09, 14:12
            mar.cza napisała:

            > Nie rozumiem naprawde dlaczego uważasz ,że autorka wątku nie
            kieruje
            > się rozsądkiem...co z tego ,że to egoistyczne? A co w tym dziwnego
            > ,że kobieta chce mieć faceta tylko dla siebie, a nie dzielić z
            > dzieckiem od innej kobiety? Poza tym nawet jeśli chodzi o
            materialne
            > kwestie, to nikt mi nie wmówi, że kobiety nie biorą pod uwagę tego
            > ile facet zarabia i czy jest w stanie zapewnić jej dostateczne
            > życie, a przynajmniej na takim poziomie na jakim żyła.


            Bo w tym wypadku nie zasługuje na to aby sie nazywac kobietą .
            A dostateczne zycie trzeba zapewnic sobie samemu. Co raczki do dupy
            przyrosły. Jak umie liczyc niech liczy na siebie a nie na kasę
            chłopa.Juz ma dylemat jeszcze nie będąc jego zoną że kasa bedzie
            szła na dziecko ,szkoda bardzo że się nie zastanowi nad swoim
            postępowaniem i wielce ubolewam , że ten jej " ustawiony chłop"
            przypadkiem nie zajrzy na to forum i przeczyta post naszej drogiej
            autorki. Sądzę , że juz nie miała by tego dylematu Kop w dupę i pa
            pa -ot moja rada dla " ustawionego chłopa".
            • kora3 Vero - jest egoizm i egoizm 01.07.09, 14:24
              veralublin napisała:

              > Bo w tym wypadku nie zasługuje na to aby sie nazywac kobietą .

              To tak jwszcze a propos twegompoprzedniego postu ...
              nie każdy egoizm jest zły moja droga, i ten który byc może
              faktycznie przejawia teraz Monia nie ejst tym złym, jest
              rozsądkiem :)

              nawet jeśli egoistycznie myśli, ze bedac z facetem dziciatym bedzie
              musiała sie "dzielić" z jego dziecmi nim:), albo i kasy bedzie
              WSPÓLNEJ mniej - to co w tym złego?
              Mysli o tym PRZED zwiazaniem się z facetem - ich znajomosc nie
              osiągneła jeszcze etapu powzznego zwiazku i dziewczyna rozwaza, wg
              mnie słusznie, czy chce w takim zwiazku być. To wg ciebie jest złe?

              Czyli lepiej mimo takich wątpliwosci albo "na żywioł" uwikłac się w
              taki zwiazek i potem , jak tu w innnym watku kobieta - narzekać,z e
              się jest zzazdrosną o byłe malzeństwo, dzieci, złą z powodu kasy i w
              ogóle?

              Egoistyczne moja droga - w złym znaczedniu tego słowa jest własnie
              naciskanie by facet olewał swoje dzieci, płacił na nie malutyko,
              albo nic, nie spędzał czasu z niumi - tak to jest zły i głupi
              egoizm !!!
              bo? bo był czas ZASTANOWIC się jak to czyni Monia, rozważyć za i
              przeciw.

              że się nie zastanowi nad swoim
              > postępowaniem i wielce ubolewam , że ten jej " ustawiony chłop"
              > przypadkiem nie zajrzy na to forum i przeczyta post naszej drogiej
              > autorki. Sądzę , że juz nie miała by tego dylematu Kop w dupę i pa
              > pa -ot moja rada dla " ustawionego chłopa".

              moim zdaniem jakiś "ustawiony " nie ejdt - powody moich przypuszczeń
              znasz. Ale tak czy owak - nie chodzi o liczenie na kogoś koniecznie
              Vero, a o to, że trzeba się po prostu liczyć z wydatkami na dzieci -
              proste. Nie wiem czemu widzisz tylko to, dzieczyna napisała o paru
              innych dylematach tez, jak mi sie zdaje.
              • veralublin Re: Vero - jest egoizm i egoizm 01.07.09, 14:36
                Droga Koro3- uważam , że mimo wszystko nie patrzysz na cały aspekt
                sprawy z punktu widzenia dziecka. Rozpatrujesz wszystko z punktu
                widzenia autorki , dlatego nasze zdanie jest różne. A zdrowy egoizm -
                jak dla mnie to wykluczajace sie słowa. Pojecie egoizmu ma inny
                wydzwięk. Moim zdaniem to zachowawcza ostrozność i z tym sie mogę
                zgodzić, że nie jest taka jak wiekszość Polaków w myśl przysłowia "
                Mądry Polak po szkodzie".
                • veralublin Re: Vero - jest egoizm i egoizm 01.07.09, 14:44
                  Co oczywiście nie upowaznia do tego aby nasza autorka dostawała za
                  to pochwały. Nie wyobrazam sobie -bedąc żona faceta z " balastem"
                  abym mogła w ten sposób postępować.
                  I choc nie mam juz nastu lat a moje zycie układam swiadomie decyzje
                  o wspólnym zyciu nie podejmowałam kierując się takimi aspektami jak
                  nasza autorka.
                  • kora3 a nie pomyliłas wątków czasem Vero?:) 01.07.09, 14:58
                    veralublin napisała:
                    Nie wyobrazam sobie -bedąc żona faceta z " balastem"
                    > abym mogła w ten sposób postępować.

                    Pytam, bo tu jest wątek takiej babki też, co juz jest zwiazana z
                    facetem dzieciatym i tearz wypłakuje oczka, jak to xle jej ...
                    Jeśli idzie o Monię to co masz na mysli, jak postepować?
                    Ona nie ejst zoną , tylko póki co jak zrozumialam tzw. rokującą
                    znajomą :) Jej postepowanie polega na ROZWAZANIU czy jej zwiazek z
                    facetem z dzieckiem pasowałby - co złego w tym hmm postepowaniu?


                    > I choc nie mam juz nastu lat a moje zycie układam swiadomie
                    decyzje
                    > o wspólnym zyciu nie podejmowałam kierując się takimi aspektami
                    jak
                    > nasza autorka.

                    ale to jej życie i ma prawo kierowac się dowolnymi kryteriami :)
                    jeśli nikogo nie krzywdzi - nie ma nic złego w tym co robi, a
                    rozwazając nikogo nie krzywdzi Vero
                    • veralublin Re: a nie pomyliłas wątków czasem Vero?:) 01.07.09, 15:13
                      Nie , nie pomyliłam. Pisze o tym z własnego doswiadczenia tez byłam
                      kiedys rokującą znajomą. A to , że autorka nie jest zoną doskonale
                      wiem- umiem czytac ze zrozumieniem. Podejmujac ten temat i pisząc o
                      tym ma ku temu powazne zamiary- inaczej nie zawracałaby sobie glowy
                      jakimis nieistotnymi pierdołami, po co pytac i się zastanaiac nie
                      będac zdecydowaną. Więc stwierdzenia że to luźna znajomość jest jak
                      dla mnie daleko idącym przypuszczeniem.Myślę , że jest właśnie na
                      etapie podjecia decyzji i tylko brakuje przysłowiowej kropki nad
                      i.Dlatego porusza na forum ten dylemat zastanawiając sie czy jednak
                      to ryzyko faceta z balastem sie w przyszłości opłaci.


                      > ale to jej życie i ma prawo kierowac się dowolnymi kryteriami :)
                      > jeśli nikogo nie krzywdzi - nie ma nic złego w tym co robi, a
                      > rozwazając nikogo nie krzywdzi Vero

                      Tego nie wiemy , a może juz krzywdzi -a może facet z balastem jest
                      powaznie zaangazowany , a może balast lubi autorke watku.
                      • kora3 Re: a nie pomyliłas wątków czasem Vero?:) 01.07.09, 20:18
                        veralublin napisała:

                        Podejmujac ten temat i pisząc o
                        > tym ma ku temu powazne zamiary- inaczej nie zawracałaby sobie
                        glowy
                        > jakimis nieistotnymi pierdołami, po co pytac i się zastanaiac nie
                        > będac zdecydowaną. Więc stwierdzenia że to luźna znajomość jest
                        jak
                        > dla mnie daleko idącym przypuszczeniem.


                        a dla mnie nie - nie pisze o mieszkaniu razem, planach
                        przyszłosciowych - zatem luxna


                        Myślę , że jest właśnie na
                        > etapie podjecia decyzji i tylko brakuje przysłowiowej kropki nad
                        > i.Dlatego porusza na forum ten dylemat zastanawiając sie czy
                        jednak
                        > to ryzyko faceta z balastem sie w przyszłości opłaci.

                        Ale co w tym złego, ze siez astanawia? Czy gdyby sie zasanawiała nad
                        byciem z facetem np. chorym na genetycznie przekazywana chorobe,
                        albo co nieporównywalne z oprzednia opcja ,a le np. bnierobem,
                        pijaiem, narkomanem, maminsynkiem, zdradzającym, palaczem,
                        pracoholikem , zaagazowanym w swe hobby to tak samo byś ja
                        oceniała?

                        przecie takie dylematy to TEZ myslenie co bedzie w przyszłosci,
                        tylko inne kryteria
                        >
                        >
                        > Tego nie wiemy , a może juz krzywdzi -a może facet z balastem jest
                        > powaznie zaangazowany , a może balast lubi autorke watku.

                        no nie wiemy, ale tez nie mozna odpowiadac za to, ze kolega z biura
                        sie w Tobie zadurzy, albo gosc jakiś po kilku spotkaniach nie?:)
                • kora3 Re: Vero - jest egoizm i egoizm 01.07.09, 14:50
                  veralublin napisała:

                  > Droga Koro3- uważam , że mimo wszystko nie patrzysz na cały aspekt
                  > sprawy z punktu widzenia dziecka.

                  otóz mylisz się droga Vero :) uwazam, że lepiej takze dla dziecka,
                  by ojciec był z osobą, która je akceptuje, nien ogranicza kontatków
                  z nim, nie wylicza kasy na nie!
                  poczytaj moje wpisy w innym wątku to sie przekonasz, ze tak uwazam :)

                  natomiast nie weidze nic złego w tym, ze ktoś rozwaza za i przeciw
                  ewentualnego zwiazku, zwóaszcza, gdy nie ma 16 lat Vero., Jak
                  pisałam - lepiej zawczasu sie zastnowic, czy dana sytuacja partnera
                  bedzie do zaakceptowania dla nas , niz potem wydziwiać. nie uwazasz?

                  A zdrowy egoizm -
                  > jak dla mnie to wykluczajace sie słowa. Pojecie egoizmu ma inny
                  > wydzwięk. Moim zdaniem to zachowawcza ostrozność i z tym sie mogę
                  > zgodzić, że nie jest taka jak wiekszość Polaków w myśl
                  przysłowia "
                  > Mądry Polak po szkodzie".

                  to chyba dobrze nie?
                  Moim zdaniem jak najbardziej zdrowy egoizm istnieje i ma miejsce
                  wówczas, gdy własnie rozwazamy, czy coś bedzie dla nas korzystne na
                  etapie, gdy nawet negatywna decyzja nikogo nie skrzywdzi.

                  powyzej napisałam ci - ja też 'egoisttcznie" odpusciłam znajmosc z
                  facetem, bo wychowuje sam dziecko. Kogoś skrzywdziłam ?
                • majaa Re: Vero - jest egoizm i egoizm 01.07.09, 14:57
                  Moim zdaniem to dobrze, że Monia zastanawia się nad tymi kwestiami
                  teraz a nie jak już "wdepnie głębiej". Póki co nikogo nie krzywdzi,
                  a już zwłaszcza dziecka tego faceta, które nawet pewnie nie wie o
                  jej istnieniu. A jak już jesteśmy przy dziecku - nie każda kobieta,
                  podobnie jak nie każdy mężczyzna, jest w stanie w pełni pokochać
                  dziecko partnera z poprzedniego związku. Widocznie Monia do takich
                  należy i to, że roztrząsa te sprawy już teraz świadczy jedynie o jej
                  rozsądnym i - wbrew pozorom - nieegoistycznym podejściu. Egoistką
                  byłaby, gdyby myślała tylko o sobie i tym facecie, a pomijała
                  kwestie akceptacji jego dziecka. Dopiero wtedy mogłaby je
                  skrzywdzić.
    • enith Re: Mój facet i jego nieslubne dziecko - poradzci 01.07.09, 20:31
      Nie rozumiem, czemu wszyscy, jak jeden mąż uczepili się finansowego aspektu związku z mężczyzną z dzieckiem. Kwestia "ubywającej kasy" jest tylko jedną z kilku, o których pisze autorka wątku. Jest też niepokój co do pokochania/zaakceptowania dziecka, niepokój co do potencjalnych walk z matką dziecka, a także obawa czy i jak przyjmą konserwatywni rodzice wiadomość o związaniu się z mężczyzną z dzieckiem. Nie rozumiem więc kompletnie skąd ten atak na dziewczynę, która stojąc u progu wymagającego związku ma oczywiste i zrozumiałe wątpliwości, i nie boi się o niech mówić! Poczytajcie sobie równoległy wątek o dziewczynie, która podobnych pytań nie zadała i teraz płacze, bo nie jest w stanie ani odejść od partnera, ani zaakceptować jego przeszłości. To właśnie tu i teraz jest czas na pytanie i dzielenie się wątpliwościami co do własnych umiejętności poradzenia sobie w takim związku.
      Do autorki wątku: nie potrafię ci nic poradzić na temat tego, jak zaakceptować czy nawet pokochać cudze dziecko, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Co do konserwatywnych rodziców, to moi, choć najpierw kręcili nosami, a nawet żądali zerwania związku, jakoś po pewnym czasie przełknęli gorzką pigułkę w postaci córki wychodzącej za mąż za rozwodnika. Co do potencjalnych konfliktów z matką dziecka, to nie twoja to działka, niech takie kwestie rozwiązuje partner. A co do finansów: każdy lub prawie każdy z nas ma jakieś zobowiązania finansowe, a jak nie zobowiązania, to hobby czy pasje, które pochłaniać mogą część pieniędzy, które teoretycznie mogłyby zasilać wspólne konto. Mój mąż jest rozwodnikiem, nie ma dzieci (a więc i finansowych zobowiązań w postaci alimentów), ale ma za to cholernie kosztowne hobby, które rocznie pochłania kwotę równą czy nawet przewyższającą typową kwotę alimentów. Jak widać obciążenia finansowe, które "zubożają" wspólne konto nie muszą mieć nic wspólnego z dziećmi z poprzednich związków. I nie wiem czym się martwisz, skoro, jak piszesz, partner jest dobrze sytuowany finansowo. Jeśli dodamy do tego twoje zarobki, jestem pewna, że nawet płacąc alimenty, nie będziecie z partnerem/mężem klepać biedy.
      • kora3 nie wszyscy :) nt. 01.07.09, 20:38

        • enith Re: nie wszyscy :) nt. 01.07.09, 20:51
          Zwracam honor, nie wszyscy. Ale większość i owszem :/
          • kora3 Re: nie wszyscy :) nt. 01.07.09, 20:54
            enith napisała:

            > Zwracam honor, nie wszyscy. Ale większość i owszem :/

            przyjete :) wiesz to sprawa "gorszych lepszych " kryteiów .. facet
            piszący, ze nie chciałby zwiazku z rozwódka , albo dzieciata (nie
            jestem ) dostałby bardziej po garach - :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja