Romans z szfem

30.06.09, 23:42
Nie wiem od czego zaczac, najlepiej niby od poczatku ale tyle tego
jest ... Mam chlopaka mlodszego od siebie, uklada nam sie roznie raz
lepiej raz gorzej, czasem jest tragicznie a za godzine wszystko ok.
To on zalatwil mi ta prace... Moj szef to jego najleprzy
przyjaciel;/
I po roku czasu po prostu tak sobie znikąd i on i ja ... no tak
wyszlo, jemu odpowiada taki uklad, ma zone, z ktora tez mu sie nie
uklada, le szkoda mu tego wszystkiego co razem osiagneli, powiedzial
mi wprost, ze jej nie zostawi, i ja tego bym nigdy nie chciala, sama
nie wiem jak moglam sie wpieprzyc w takie cos... to trwa zaledwie
pare dni, moge sie wycofac, ale nie chce, dlaczego?? To wsyzstko
jest wbrew moim zasadom:(
    • pikapikaczu Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:43
      to musisz sbie nowe zasady wymyślić .. co nie?!
      • noemi0 Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:49
        Nigdy nikogo nie zdradzilam a teraz z przyjacielem na dodatek
        starszym o dziesiec lat ;/ I wcale nie czuje sie winna, to chyba
        nienormalne
        • martola80 Re: Romans z szfem 01.07.09, 09:07
          I wcale nie czuje sie winna

          tak to jest kiedy emocje przysłaniają racjonalny ogląd sprawy. Gwarantuję ci ze
          jak to wyjdzie na jaw poczujesz sie winna. Wsadz sobie głowe do wiadra z lodem
          czy cóś.....
      • aurelia_aux Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:50
        Nie dość, że romans to jeszcze z szefem- najgorszy układ.
        Masz dwa wyjścia, albo to szybko zakończyć, udawać, że nic się nie stało i
        modlić się, żeby to się nie wydało. Albo dalej w tym trwać, udawać, że nic się
        nie stało i modlić, żeby to się nie wydało ;-)
        Ja proponuję to pierwsze. Nie ma po co sobie życia komplikować (i kto to mówi..
        he he)
        niestety ja Cie nie pocieszę, nie dam wsparcia, bo jestem przeciwko romansom..
        Ale rób co chcesz i pamiętaj, rób wszystko zgodnie ze swoją moralnością, nie z
        moralnością innych.


        Tak się właśnie zaczęłam zastanawiać, co by zrobił mój szef, który zazwyczaj jak
        się go o coś prosi mówi "Ok, zrobię to Pani Aurelio, pod warunkiem, że
        przyjedzie Pani dzisiaj do mnie na kolację" jak by któraś z jego pracownic się
        zgodziła..... ;-) he he
        • juleczka.889 Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:59
          "na dodatek
          starszym o dziesiec lat"
          dziesięć lat - to nic takiego, nie przesadzaj

          przyjaciel to też zawsze lepiej niż obcy ;-)
    • drie Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:48
      Zamiast tkwic w zwiazku byle jakim i zdradzac, zostaw ich obydwu.
      Jakbys byla szczesliwa, to by Ci do glowy nie przyszly romanse na
      boku.

      Z drugiej strony... niezly przyjaciel. Chlopak jak sie dowie, ze
      wlasna dziwczyna i przyjaciel go robia w .. balona.. zalamka. Gorszego
      scenariusza niet.
      • aurelia_aux Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:51
        Tkwiłam w podobnym czymś, tyle, że facet był byłym facetem, koleś od romansu nie
        był moim szefem i nie miał rodziny.
        Poprzedniczka ma rację, zostaw obydwu, jak by Ci niczego nie brakowało to byś
        nie zdradzała
        • noemi0 Re: Romans z szfem 30.06.09, 23:57
          u mnie tez tak wlasnie sie zaczelo od takich głupich tekstow, kiedy
          sie umowimy itd itp, w koncu zaproponowal wyjazd, ja sie zgodzilam,
          na drugi dzien juz mnie pocalowal!!! A ja odmowic nie umiem, nie
          chce, wydac sie raczej nie moze, i nie czuje sie winna i to jest
          najgorsze
          • juleczka.889 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:02
            Wszystko wskazuje na to - że choć nie chcesz się do tego przyznać
            (może nawet sama przed sobą) - zakochałaś się.
            Wpadłaś po uszy. Ten facet musi Ci mocno imponować.
            Będzie Ci ciężko, bo on wyraził się jasno - że zależy mu na rodzinie.
          • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:02
            Nie czujesz sie winna, bo Ci Twoj facet wisi. Nie wyobrazam sobie,
            zeby kogos kochac, zdradzac i nie czuc sie winnym. Ty na tym najwiecej
            tracisz moim zdaniem.
            • noemi0 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:05
              Wisi daltego, że ostatnio mnie traktuje gorzej niż... szkoda gadać
              A on: zawsze nawet jak pomiędzy nami nic nie było mówił kazdego dni
              jak ladnie wyglądam itd, dziś mi powiedział, że jestem wspanialą
              osobą i jak chce moge zrezygnować, a ja nie chce, jednocześnie nie
              chce xerwac z tamtym, nie mogę...
              A zakochac sie?? Moze i sie zakochalam, ale nie rani mnie to ze jest
              teraz z nią, wiem, ze ich od dawna nic nie łączy poza domem i
              interesem, jej nie można kochac :P
              • aurelia_aux Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:11
                aha, też słyszałam od "kolegi" takież właśnie rzeczy "jaka jesteś wspaniała" ,
                "jak pięknie pachniesz" , "nie czuj się winna, oboje tego chcemy" aaa.. takie
                pieprzenie straszne ;) nie wierz temu, bajeruje i tyle. Wiem, bo przechodziłam
                przez to. Choć teraz "kolega" nie jest już przyjacielem byłego (zresztą NIE z
                mojego powodu) i właśnie byłam z nim na papierosie pogadać, to cały czas mu
                powtarzam, że jest bajerant i nic więcej i się uwolniłam od tego wszystkiego.
                Też Ci tak radzę.
                Ale co ja tam wiem - nic nie wiem:)
              • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:11
                Szukaj dalej wymowek na ta beznadziejna sytuacje. Jeden trakctuje Cie,
                ze szkoda gadac, a drugi prawi komplementy. A TY sama leziesz do
                jednego i drugiego zostwic nie chcesz. To jaki masz problem wlasciwie?
                Czy tylko chwalisz sie?
                • noemi0 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:13
                  Moze po prostu chcialam zeby ktos mi powiedział, ze nic złego nie
                  robie, bo chce to robic ;/
                  • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:20
                    Czy zle, czy nie to wg swojego sumienia rozliczaj.
                    Smrod bedzie taki czy inny sie po tym wszystkim ciagnal. Ciekawie moze
                    byc jak wyjdzie to na swiatlo dzienne i znajomi/rodzina sie dowiedza.
                    Wtedy jak bedziesz chodzic z dumnie wypieta piersia powiedz im, ze nic
                    zlego nie robilas, tylko to co chcialas.
                  • ameno33 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:32
                    noemi0 napisała:

                    > Moze po prostu chcialam zeby ktos mi powiedział, ze nic złego nie
                    > robie, bo chce to robic ;/

                    Lubisz te klimaty,wystarczy Ciebie przytulic,pocalowac i jestes do wziecia :)
                  • kremniveaa Re: Romans z szfem 02.07.09, 09:44
                    Nikt ci tego nie powie, bo twoim sumieniem nie jestesmy.
                    Wyrzutow nie masz, bo ci wisi - to oczywiste.
                    Masz na niego ochote to zrob co chcesz.
                    Pozniej bdziesz sie borykac z wyrzutami badz nie.
                    Bylam w prawie identycznej sytuacji co ty, ale to nie byl moj szef,
                    on nie mial zony i...nie zakochalam sie.
                    Nie ma czegos takiego jak "to jest normalne", "to jest nienormalne".


              • juleczka.889 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:14
                Ten romans trwa krótko i działa chemia. Wszystko widzisz teraz
                różowo - to jak narkotyk. Znam to odczucie. Ale pomyśl - ten romans
                się rozwinie i będzie trwał - Ty przywiążesz się do faceta bardzo i
                będzie Ci bardzo przykro, że nie będziecie nigdy razem w pełnym
                znaczeniu tego słowa. Stanie się dla Ciebie ważnym człowiekiem. Po
                drugie on także teraz myśli o konsumpcji tego romansu, a za jakiś
                czas zacznie odczuwać okropne rozdarcie pomiędzy Tobą i rodziną.
                Jest fajnie, ale będzie się kiepścić...
                • noemi0 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:17
                  Juleczka dziekuje ze Ty mnie nie potepiasz :)
                  Chodzi o to, ze moja rodzina i ja sama nigdy bym nie pozwolila zeby
                  sie z nim zwiazac legalnie, nie chce, i raczej chciec nie bede.
                  On powiedzial mi ze "konsumpcji" sobie ze mną nie wyobraza, wiem to
                  wszystko jest dziwne
                  Ja mysle, ze po prostu urodzilam sie za pozno albo on za wczesnie ;(
                  • juleczka.889 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:24
                    A jednak myślę, ze facet robi wszystko, żeby Cię zdobyć. Nie
                    poprzestanie na pocałunkach, ale zabiera się za to bardzo sprytnie,
                    żeby Cię nie spłoszyć i powoli oswajać z sytuacją. Zdaje sobie
                    sprawę z tego, że jesteś nim zafascynowana i z tego, że pomimo
                    wszystko możesz miec opory. Tak to rozgrywa, aby wyszło na to, że to
                    Ty chciałaś tego romansu. Ale on też chce - jak wszyscy diabli.
                    • noemi0 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:26
                      A mi sie wydaje ze on nie z tych ...
                      Ze raczej otrzebuje powierniczki, juz przed powiedzial mi cala
                      historie swojego zycia, on nie ma z kim pogadac, rzadko kiedy z domu
                      wychodzi przez żone ...
                      A ja jestem dobra wymowka, pracujemy razem, raczej jestem bratnia
                      dusza niz kochanką
                      • skarpetka_szara Re: Romans z szfem 01.07.09, 15:39
                        hehehehe, tak, on potrzebuje a ty jak matka teresa otrzesz mu lzy.

                        noemi0 napisała:

                        > A mi sie wydaje ze on nie z tych ...
                        > Ze raczej otrzebuje powierniczki,
                  • oposka Re: Romans z szfem 01.07.09, 08:24
                    > On powiedzial mi ze "konsumpcji" sobie ze mną nie wyobraza, wiem
                    to wszystko jest dziwne

                    no dobra to na czym dokładnie ten Twój romans polega ?
                    bo jakoś nie bardzo rozumiem może to przez ta pogodę ;-)
                    moze facet jest impotentem skoro nie wyobraża sobie konsumpcji ?
                    • grassant Re: Romans z szfem 01.07.09, 09:13
                      oposka napisała:

                      > moze facet jest impotentem skoro nie wyobraża sobie konsumpcji ?

                      a moze tylko nie potrafi w biurze sciągnąć spodni przez głowę?
                • aurelia_aux Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:18
                  Drie : nie oceniaj, po co. Każdy popełnia błędy, a Twoje morale i nie taktowne
                  komentarze nie są na miejscu.

                  Autorko wątku (o nicku którego zapomniałam) nie robisz nic złego, puki nie
                  robisz nic przeciwko sobie.
                  Ale i tak Ci radzę to skończyć, bo później albo wszystko ucichnie, albo będziesz
                  szalała, bo rozpętałaś wojnę i każdy atakuje Ciebie
                  • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:25
                    Czy widzisz gdzies ze ja oceniam? Ja zadaje pytania. Kazdy zyje wg
                    swego sumienia. Jak napisala ten post, to chyba czula, ze cos nie
                    tak. Ty mowisz, ze ok. Ja komentuje w swoj sposob. Ze Ty kiedy
                    mialas podobna jazde i sie niczego nie nauczylas, nie znaczy, ze ona
                    musi sie w podobna sytuacje pakowac. Dobrego z tego nic nie bedzie.

                    Komentarze nie na miejscu? To gdzie mam je zamiescic? Na stronie
                    glownej gazety? ;)

                    • aurelia_aux Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:29
                      Właśnie się nauczyłam, wielu rzeczy :) Choćby tego, żeby nie robić niepotrzebnie
                      zamieszania, oraz, że ta chęć przechodzi.
                      Niestosowne są komentarze w stylu "chwalisz się czy żalisz" -właśnie to jest
                      pewien sposób oceny, czy bardziej traktowania kogoś z góry.
                      Ok. Twoje komentarze, tak samo jak te, moje.
                      A miejsce?
                      Może forum humorum ?:)
                      • noemi0 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:31
                        Teraz bedziecie sie klocic??
                        Jutro go nie ma, przez caly dzien :( Czuje jakbym nie miala po co
                        tam isc:( Wpadlam po uszy, racja
                        • aurelia_aux Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:33
                          Nikt się tu nie kłóci, ba nawet przypuszczam, że nie ma zamiaru :)
                          może spojrzysz na to obiektywnie jak go nie bedzie
                        • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:34
                          Nikt nie bedzie sie klocic. Az tak wazne to nie jest, by sie klocic
                          z kims kogo sie nie zna o taki bzdet.

                          Po prostu podeszlam do tego od strony ludzkiej. Teraz jestes w
                          kiepskim zwiazku i szukasz wrazen. Kiedys zycie Ci sie w koncu
                          ulozy. Bedziesz miala fajnego meza i super przyjaciolke. Szczesliwe
                          zycie. A potem nagle sie okaze, ze oboje robia Cie w balona. Fajnie?
                          What goes around, comes around. Nie rob drugiemu..

                          Tyle moich komenatrzy :)
                          • aurelia_aux Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:37
                            Ogólnie kłótnie na forum są idiotyczne, na forum może być tylko wymiana zdań.

                            też zawsze wierzyłam w tą siłę, dobrą i złą energię która się zbiera w kosmosie
                            i do nas wraca, gó... prawda. Nie ma czegoś takiego, niestety, przykre i
                            strasznie, ale trzeba żyć tak, żeby nam było dobrze i.. tylko nam.
                            Jeszcze się tego nie nauczyłam, może kiedyś.
                            • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:40
                              Wlasnie.. zeby nam bylo dobrze. Z tej sytuacji to "dobrze" raczej nie
                              wyniknie. Trzeba umiec patrzec dalej niz tylko dzis. Poza tym tez od
                              czlowieka juz zalezy czy Tobie moze byc dobrze, jesli tym krzywdzisz
                              kogos bliskiego. Niepotrzebnie.
                          • kremniveaa Re: Romans z szfem 02.07.09, 09:57

                            Kobiety ???????
                            Czy wy juz calkiem macie mozgi zlasowane przez waszych domowych
                            Czeskow macho ?
                            Jakby kobieta nie mogla CHCIEC faceta, jakby z romansow NIGDY nie
                            bylo udanych zwiazkow.
                            Na 100 komentarzy jest 3 niepotepiajace, a jak sie to ma do
                            statystyk ? Ile % Polakow sie w to pakuje ?
                            Nie chce jej pisac, ze moze to beda irgaszki tylko raz i ja rzuci
                            albo, ze on okaze sie facetem jej zycia. W koncu ona tez ma w tym
                            udzial i moze ona wlasnie go rzuci po 1 razie :)
                            Ale w koncu, tez nie oto autorka pyta.
                            Robisz cos nie fair w stosunku do faceta, z ktorym jestes. Tyle
                            powinnas wiedziec, jesli jeszcze nie wiesz.
                            Lojalnosc w stosunku do zony tamtego, nie zawracaj sobie glowy, bo...
                            1° jesli on tak ciebie "podkrca" to znaczy, ze sam wie w co sie
                            pakuje (moze krecil z innymi - MOZE)
                            2° nie ma czegos takiego jak solidarnosc jajnikow.

                            Wpadlas po uszy ok, ale...jak to sie kiedys skonczy (choc nie mowie,
                            ze na pewno zle), to dalej bedzisz musiala z nim sie widywac
                            codziennie i uwierze, ze to gorsze niz wyrzuty sumienia.
                        • juleczka.889 Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:39
                          noemi0 napisała:
                          "A mi sie wydaje ze on nie z tych ...
                          Ze raczej otrzebuje powierniczki, juz przed powiedzial mi cala
                          historie swojego zycia, on nie ma z kim pogadac, rzadko kiedy z domu
                          wychodzi przez żone ...
                          A ja jestem dobra wymowka, pracujemy razem, raczej jestem bratnia
                          dusza niz kochanką"
                          A ja uważam,to co napisałam. Sama się przekonasz. Wszystkie te jego
                          wypowiedzi zmierzają do jednego celu. Widać wyraźnie, że on szykuje
                          sobie grunt i sprawdza Twoje reakcje. Spodziewaj się dalszego ciągu.
                          Jutrzejszy dzień, kiedy go nie ma, wykorzystaj na ochłonięcie i
                          przemyślenie tego, jak będziesz wobec niego postępować. Od tego może
                          zależeć Twoja pozycja w tym układzie, o ile w nigo wejdziesz. Ale
                          podejrzewam, że sokoro oboje tego tak bardzo chcecie - to już
                          nieuchronne.
                          Uważaj jednak, bo jestes wrażliwą osobą.
                      • drie Re: Romans z szfem 01.07.09, 00:37
                        " Chwalisz czy zalisz" , bo serio stracilam watek czy chce by ja
                        odwodzic od tego czy pocieszac, ze to ok. :) Zaraz traktowanie z gory.
                        Zgubic sie w takiej sytuacji nie mozna? LOL :)
                        • enigm-a Re: Romans z szefem 01.07.09, 05:56
                          O - Qrde, dlaczego życie jest tak banalne i przewidywalne?
                          I ten szef, co z żoną to go nic nie łączy..., ale się nie rozwiedzie.
                          I te pracownice, podkochujące sie w szefach.
                          Poczytaj sobie forum: Kochanki na GW.
                          • noemi0 Re: Romans z szefem 01.07.09, 08:08
                            Albo macie racje i rzeczywscie zmierza do celu, zeby mnie
                            przeleciec, albo Wy nie zrozumialyscie mnie.
                            Chociaz teraz juz sama nie wiem o co chodzi.
                            Byłm pewna, ze napewno nie o to, ale Wasze wypowiedzi spowodowaly,
                            że zaczelam myśleć, ale nie... to nie możliwe, to nie jest facet,
                            ktory zalicza pierwsza lepsza, zastanawia mnie to, czy kiedykolwiek
                            jakas inna zaliczył ;)
                            • oposka Re: Romans z szefem 01.07.09, 08:21
                              > Albo macie racje i rzeczywscie zmierza do celu, zeby mnie
                              > przeleciec, albo Wy nie zrozumialyscie mnie.
                              > Chociaz teraz juz sama nie wiem o co chodzi.
                              > Byłm pewna, ze napewno nie o to, ale Wasze wypowiedzi spowodowaly,
                              > że zaczelam myśleć, ale nie... to nie możliwe, to nie jest facet,
                              > ktory zalicza pierwsza lepsza, zastanawia mnie to, czy
                              kiedykolwiek
                              > jakas inna zaliczył ;)

                              pierwszą lepszą ??? chyba nie piszesz o sobie ?
                              W to ,ze zaliczał inne wcale bym nie wątpiła niektórzy tak
                              mają ,ze własna żona im nie wystarcza więc nie rób z niego
                              takiego biednego aniołka
        • jan_hus_na_stosie Re: Romans z szfem 01.07.09, 10:46
          aurelia_aux napisała:

          > Poprzedniczka ma rację, zostaw obydwu, jak by Ci niczego nie brakowało to byś
          > nie zdradzała

          Jakie wspaniałe rozumowanie, kobiecie czegoś brakuje w związku więc pewnie to
          wina faceta. A skoro jej czegoś brakuje to zdradza. Przyczyną zdrady jest zatem
          jej facet, który nie potrafi ją uszczęśliwić.

          I tym oto sposobem dochodzimy do konkluzji, że winni kobiecych zdrad są ich
          partnerzy a nie zdradzające kobiety, które są przecież ofiarami i jedynym ich
          przewinieniem jest chęć szukania szczęścia z innym penisem.
          • skarpetka_szara Re: Romans z szfem 01.07.09, 15:45
            hahahahaha, dokladnie!!! Kobiety wszystko moga przekrecic na swoja
            korzysc.
          • juleczka.889 Re: Romans z szfem 01.07.09, 22:41
            jan_hus_na_stosie napisał:
            kobiecie czegoś brakuje w związku więc pewnie to
            > wina faceta.
            To rozumowanie dotyczy tego konkretnego związku, bo Noemi napisala,
            że chłopak źle ją traktuje. Nic więc dziwnego, że spodobał jej się
            ktoś inny.
            Jesli natomiast chodzi o uogólnienia, to jest tak, że jeśli kobiecie
            czegoś brakuje w związku to wcale nie musi to być (tak jak
            sugerujesz) wina faceta. Może być tez po prostu zwykłe
            niedpoasowanie.
    • paralela1 Zachowujesz się normalnie 01.07.09, 08:08
      Pracowałam w firmię gdzie przystojny szef miał romans z każdą nową pracownicą,
      widocznie mieszanka władza+własna firma działa na kobiety piorunująco, jak
      najlepszy afrodyzjak. Co prawda dla postronnych pracowników nie wyglądało to już
      tak romantycznie ale co się przejmujesz. Tak przy okazji, to robiłaś mu już
      laskę przy biurku, bo wiesz potem zostają takie plamy na wykładzinie i inni mogą
      się trochę krzywić-takie niekulturalne chamy się zdarzają.
      • noemi0 Re: Zachowujesz się normalnie 01.07.09, 08:11
        Nie nie robilam, my nie pracujemy przy biorku to po pierwsze, po
        drugie nie jest przystojny, wrecz odwrotnie, po trzecie jego firma
        tonie ja pomagam mu z tego wyjsc, bo zona ma to gdzies!
        I wlasnie dlatego to nie jest sytuacja jak wszystkie inne...
        • paralela1 Re: Zachowujesz się normalnie 01.07.09, 08:17
          Cudowna dobra kochanka, która uratuje firmę niczym Joanna D'Arc i czarny
          charakter-żona, haha, fajne. No ale był seks w biurze czy nie, bo to klasyka
          pornola. Może na paletach, na wózku widłowym, to kręci chyba twojego szefa
          najbardziej, nie to co w łóżku, po małżeńsku.
        • jack20 Re: Zachowujesz się normalnie 01.07.09, 12:05
          pracuje jako kolo ratunkowe. To sie tera tak nazywa?
    • malwan Re: Romans z szfem 01.07.09, 08:53
      Znowu klasyk ;-)

      Gdzie sie uczy i pracuje tam sie ch...nie wojuje. Może i wulgarne,
      ale prawdziwe.
      Nie wyjdziesz z tego nie okaleczona, możesz mówić co chcesz...a na
      dodatek zostanie niesmak.

      Najlepsze sa krótkie cięcia. No, ale ty nie chcesz. A niestety
      chcenie to odgrywa w tym wszystkim kluczową rolę. I silny charakter.
      • haldeman79 Re: Romans z szfem 01.07.09, 09:07
        > Znowu klasyk ;-)

        Absolutnie nie. Z klasykiem mamy do czynienia kiedy dziewczyna daje d**y szefowi
        dla jego władzy i kasy.Tutaj wspomnianych atrybutów brak lub występuje ich
        głęboki deficyt, dlatego d**a jest tak wyjątkowa:)
        • martola80 Re: Romans z szfem 01.07.09, 09:17
          Widocznie spotkałaś bratnią duszę i znajomość za daleko poszła. Teraz ciężko się
          wycofać. Najlepszym rozwiązaniem jest zerwanie kontaktu. Ale czy ty jesteś w
          stanie się tak poświęcić?
        • malwan Re: Romans z szfem 01.07.09, 10:24
          klasyk to dla mnie romans w pracy generalnie. Motywy już mniej mnie
          interesują :-). Kto z kim również.
    • marzeka1 Re: klasyka banału. 01.07.09, 10:19
      Tia... jego żona nie rozumie, ciebie partner. I co jest lekarstwem? Ależ to
      odkrywcze! Bzykanie się z szefem i łykanie drugiego banału: nie zostawię żony,
      bo...(tu wstaw dowolne). W sumie głupiutka z ciebie dziewczynka, która na tyle
      banałów się złapała.
      • murzynier Re: klasyka banału. 01.07.09, 10:41
        marzeka1 napisała:

        > Tia... jego żona nie rozumie, ciebie partner. I co jest lekarstwem? Ależ to
        > odkrywcze!

        banał to jeszcze nic, najlepsze jest to: "I po roku czasu po prostu tak sobie
        znikąd i on i ja ... no tak wyszlo" muszę to zapamiętać jakbym miał się kiedyś z
        romansu tłumaczyć :)
      • obrotowy Po prostu klasyka ! 01.07.09, 13:29
        marzeka1 napisała:

        > Tia... jego żona nie rozumie, ciebie partner.

        - klasyka. a przeszkadza Ci to?

        I co jest lekarstwem? Ależ to odkrywcze!

        - czy ktos powiedzial, ze musi byc odkrywcze?

        Bzykanie się z szefem i łykanie drugiego banału: nie zostawię żony,
        > bo...(tu wstaw dowolne).

        - alez tak bywa, bo ma sie dzieci kredyty itd... dziwi Ci to?



        W sumie głupiutka z ciebie dziewczynka, która na tyle
        > banałów się złapała.

        - banaly moga byc prawdziwe, wiec nie musiala sie na nie lapac.
        - a skoro jej to odpowiada, to widac jej to sparawa.

        ERGO - nie musi byc glupiutka, a Twoja jej ocena jest BELKOTEM intelektualnym - sluzacym tylko wyrazeniu Twojego niesmaku, czyli odczucia, ktore mogalbys spokojnie zostawic dla siebie, gdyz to nie twoja rodzina, ani znajoma.
      • kremniveaa Re: klasyka banału. 02.07.09, 10:05
        Ale, czy ja powinno obchodzic to dlaczego nie chce odchodzic od
        zony ?
        Jesli ona ma na niego ochote, to nawet jak by byl zakochany w zonie
        po uszy, to nie jest to przeszkoda :)
        Nie rozumiem jedngo : czy on chce sie z nia przespac czy pogadac ?
    • sadosia75 Zabawne 01.07.09, 10:51
      To wsyzstko
      > jest wbrew moim zasadom:(
      Widocznie nie jest skoro dalej robisz cos co niby jest wbrew czemus.
      albo potrafisz przestrzegac swoich zasad albo plecisz trzy po trzy
      zeby jakos sie ladnie usprawiedliwic i tyle.
    • stinefraexeter Re: Romans z szfem 01.07.09, 10:58
      Niestety, z boku wygląda to nieciekawie.

      Jak dla mnie, wcale się nie zakochałaś, tylko koleś daje ci coś, czego nie
      dostajesz w związku. Dzięki jego sprytnemu zachowaniu czujesz się piękna,
      doceniona, itd. Tyle tylko, że równie dobrze mógłby cię tak bajerować listonosz
      i facet z dyskoteki. Pewnie niedopieszczenie emocjonalne wycieka z ciebie
      wszystkimi porami i cwani faceci to widzą.

      Już po kilku dniach czujesz, że nie masz po co iść do pracy, bo jego tam nie
      będzie. Już się uzależniłaś od atencji i uwagi. Może powinnaś wpierw rozwiązać
      sprawę swojego związku? Bo póki będziesz tak rozpaczliwie pragnąć docenienia,
      póty będziesz balansować na linie. Już teraz wchodzisz w bagno.
      • alpepe Re: Romans z szfem 01.07.09, 12:26
        Stine, a teraz na poważnie, która świadoma własnej wartości kobieta zostanie
        kochanką? Z każdej jednej wychodzą deficyty z dzieciństwa. Żal normalnie mi się
        ich robi, każdą bym przytuliła, ale potem kopa w d. każdej z rozwalających
        małżeństwa.
        • kremniveaa Re: Romans z szfem 02.07.09, 10:14
          Co za piep...nie.
          Facet, ktory juz sie sam ze soba zgodzil, ze...zdradzi zone, jak nie
          z ta to zrobi to z inna. Tutaj nie ma co sie oszukiwac.
          Nie palcie na stosie tych, ktore ulegaja, bo...kazdy moze sie
          zakochac (naiwny czy nie, glupiutki czy nie).
          Dodatkowo, zaden facet ktormu jest dobrze z zona, nie szuka wrazen
          (powierniczka czy lozkowa bogoni - kazdy ma inne potrzeby)
          A jesli jest mu zle, to albo zona ma to w dupie albo...nie chce tego
          wiedziedziec, bo jej jest dobrze.
        • kremniveaa Re: Romans z szfem 02.07.09, 10:16
          Ja bylam kochanka, bo...mialam na niego diablena ochote. On na mnie
          tez.
          Wiekszej filozofi do tego nie dobieram.
          Poczucie wartosci nie ma tutaj az tak duzego znaczenia. Brakow z
          dziecinstwa mi to nie uzupelnilo, bo tego nie szukalam :):)
    • skarpetka_szara Re: Romans z szfem 01.07.09, 16:05
      1) chlopak traktuje cie jak "szkoda mowic" - wiec ty z zemsty na
      nim wdalas sie w romans z jego najlepszym przyjacielem? Dlatego
      nie masz wyrzutow sumienia, prawda? bo to zemsta perfekcyjna. Nawet
      jak jeszcze Twoj mezczyzna sie nie dowiedzial to przy klotniach i
      wyzwiskach na ciebie - ty wiesz co robisz z jego przyjacielem i sie
      w mysli podsmiewujesz. Zreszta... nie zostawiasz chlopaka bo
      jeszcze z nim nie skonczylas prawda? Wkoncu sie "przypadkiem" wyda.

      2) co do zony... nie masz prawa o niej nic mowic. Ty nie jestes
      nia, nic nie wiesz co jest miedzy nimi za zamknietymi drzwiami.
      Faceci lubia ponarzekac, co nie znaczy ze tak naprawde jest. Jego
      slowo powinnas brac jak abstrakt, bo on nie jest inny- jest wyciety
      ze schematu.

      3)Twoja naiwnosc co do Twojej pomocy w ratowaniu jego firmy jest
      zenujaca.

      4) Facet jest starszy od ciebie i tylko fakt ze mloda siksa na
      niego leci dodaje mu skrzydel. Zwykla natura.

      5) Nie zachowujesz sie moralnie i bedziesz jeszcze plakala. Ale
      pomijajac ciebie(bo w koncu sama sie o to prosisz), bedzie przez
      ciebie plakala jego zona, i jego dzieci i Twoj partner. I to czyni
      z ciebie dno.

      Wiesz, ja nie raz moglabym sie wdac w cos takiego, nawet z moim
      przyjacielem (zonatym), i wiem ze fanie by bylo - przez jakis
      czas. Ale wole wstawac rano mogac spojrzec sobie w twarz i
      wiedziec ze jestem ok z sama soba. Faceci chca czego chca ale to
      jest Twoje zycie i od ciebie zalerzy kim sie w tym zyciu staniesz.
      Chcesz byc kochanka, rozbijac rodziny... wiedz o konsekwencjiach:
      zostajesz gadem i plazem i nie zaslugujesz na milosc. Naucz sie zyc
      bez sztucznego dramatu.
      • enigm-a Naprawdę w to wierzysz, co piszesz? 01.07.09, 16:50
        "po trzecie jego firma
        > tonie ja pomagam mu z tego wyjsc, bo zona ma to gdzies!
        > I wlasnie dlatego to nie jest sytuacja jak wszystkie inne...".

        To naprawde nie jest nic wyjątkowego. To tylko jeden ze sposobów
        manipulacji. Dzieki temu macie szansę na podbudowanie poczucia
        własnej wartości. Ty jesteś wspaniałomyślna w przeciwieństwie do
        żony, która go nie rozumie . On ma u ciebie absolutne zrozumienie i
        zachwyt, bo myślę, że zona zna jego zagrywki i straciła juz
        cierpliwość.
        Jest to tak banalne, że nawet dalszy ciąg jest przewidywalny.
      • malwan Re: Romans z szfem 01.07.09, 19:50
        od ciebie zalerzy kim sie w tym zyciu staniesz.

        hmmm...a kim się stanie wg ciebie?
        zależy-przez ż

        i jakie masz prawo do oceny jej zachowania Królowo z Wieży Moralności?
        • skarpetka_szara Re: Romans z szfem 01.07.09, 23:09
          Jak sie zachowuje ja dno to sie stanie dnem.

          Wiedzac ze facet ma zone i dzieci a nadal brac w zwiazek z nim jest
          dnem. (nie wspomne tu faceta bo to chyba oczywiste).

          I nie smiej sie ze mnie ze jestem Krolowa z Wiezy Moralnosci. Sa
          pewne zasady moralne i czemus one sluza. Pewnego dnia ona bedzie
          miala meza i nie bedzie chciala aby jakas smarkula na niego
          leciala. Ale gdzie tam... tacy ludzie, szukajacy dramatu w zyciu
          zawsze wybiora sobie amanta ktory im to zapewni. he.
          • malwan Re: Romans z szfem 01.07.09, 23:20
            Zwykle się nie szuka, zwykle to się po prostu dzieje, choć to oczywiście kwestia
            wyboru. Nie oczekuję od obcej kobiety, że będzie miała na tyle empatii, żeby
            myśleć o mnie zadając sie z moim mężem.
            Od niej niczego nie oczekuję, jej motywy mnie nie interesują.
            Nie zakładam również tego, że celowo wybrała akurat zajętego faceta, coś
            zwyczajnie zaiskrzyło i tak się brnie w to usprawiedliwiając siebie i wszelakie
            okoliczności.

            Wyrosłam już z oceniania ludzi i ich moralności.

            Pretensję miałabym jedynie do męża i tyle.

            • skarpetka_szara Re: Romans z szfem 01.07.09, 23:29
              Maz i jego zdrada zwiazku i rodziny to jedno!

              Nie jestesmy zwierzetami ze za instynktem idziemy. Normalna
              kobieta to nie suka ktora rozklada nogi przed facetem "bo
              zaiskrzylo". Ale kobiety suki sie zdarzaja.

              Ludzie powinni uzywac mozgu. Jezeli ja moge powiedziec "nie,
              sorry, jestes zajety i nie bede z Toba sypiac", to inne tez moga.
              Tylko dlatego ze ktos nam sie szalenie podoba i "sie iskrzy" nie
              znaczy ze mamy prawo przekraczac granice przyzwoitosci.

              Ja nie lubie niemoralnych ludzi i jezeli moge wlozyc szpile komus
              kto postepuje ZLE - (a przyznajmy ze sypianie z zonatym jest czyms
              zlym) to ja wbije z przyjemnoscia.

              A twoj kochas ile ma dzieci?
              • malwan Re: Romans z szfem 02.07.09, 08:47
                Chcąc mi dopier...musisz się bardziej postarać.
                Pytanie na poziomie 18 latki.

                Źle to postępuje zdradzajacy mąż i tyle w tym temacie.
                Jednak jesteś Królową z Wieży Moralności i
                niestety ...Niepotrzebnych Ciśnień również.
                Bez odbioru.

    • laracroft82 Re: Romans z szfem 01.07.09, 22:14
      To on zalatwil mi ta prace... Moj szef to jego najleprzy
      > przyjaciel;/
      "najleprzy" no nic dziwnego ze ci musiał prace załatwic ;]
      • noemi0 Re: Romans z szfem 01.07.09, 22:44
        Sorki za błąd :)
        No to tak, dzieci nie ma, inaczej bym nawet o tym nie pomyslala, ona
        nie chce miec z nim dzieci i nieprawda jest to, że on mi mowi jaka
        to żona jest tragiczna, nigdy tego nie powiedział, to widzą wszyscy
        pracownicy, tu nie trzeba o niczym opowiadać...
        A dziś znów uratowałam mu tyłek i znów przyszedł z podziękowaniami i
        żona też :)
        • snobka30 Re: Romans z szfem 01.07.09, 23:16
          noemi zyj w zgodzie ze soba sama,nie rob niczego wbrew sobie bo
          mozesz byc nieszczesliwa!
    • snobka30 Re: Romans z szfem 01.07.09, 22:52
      o prosze,dobry przyklad tego co pisalam wczesniej!
      • mar.cza Re: Romans z szfem 02.07.09, 12:08
        Jak dla mnie to autorka wątku ma chyba jakieś kompletne rozdwojenie
        jaźni;] Facet nie ma w sobie nic atrakcyjnego, poza tym żonę, firmę
        z problemami, Ty jesteś jego pracownicą, poza tym facet jest
        przyjacielem Twojego chłopaka...no już lepiej być nie mogło , do
        tego wszystkiego to wbrew Twoim zasadom i nie masz ochoty tego
        kontynuować ;] Czy Tobie się po prostu nudzi w życiu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja