ile autonomii w malzenstwie....

IP: *.is.pl / *.inco.wroc.pl 17.12.03, 20:38
...jestescie w stanie zaakceptowac? Kontakty telefoniczne i listowne z ex
(pierwsza milosc)przez kilkanascie lat utrzymywane przede mna w tajemnicy?
Randki ze wspolna znajoma (tez w tajemnicy)? Dwuletnia korespondencje z inna
znajoma, w ktorej byly relacjonowane wszystkie nasze sprawy domowe,w ktorej
byly wznania milosne ("wiesz, ta korespondencja nic nie znaczy, to taka
zabawa"). Na koniec stwierdzenie: " ty to chcialabys pozbawic mnie
wszystkich kontaktow towarzyskich".
    • Gość: Morelka Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: 158.75.222.* 17.12.03, 20:52
      chyba powinieneś się poważnie zastanowić nad jakąś poprawą, bo jeśli nie
      mówicie sobie wszystkiego i nie ma szczerości, to coś jest naprawdę nie tak.
      Ja np. opowiadam mojemu o wszystkich moich męskich znajomościach, nie ma
      problemu, by jakis został u mnie na noc na masaż pod jego nieobecnosc. Czuję
      się zupelnie swobodnie przy moim mężczyżnie, więc nie mam takich tajemnic jak
      wy. Wspólczuję takiej dziwnej sytuacji. Zaufanie trzeba budować bez ustanku,
      podobnie jak miłość, zgadzasz się??? Pozdro
      • Gość: jedza Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.is.pl / *.inco.wroc.pl 17.12.03, 21:47
        Zgadzam sie z Toba. Tez mysle ze jest zle. Chcialabym cos zmienic, ale to
        tylko ja chce. Zreszta ja nic nie ukrywam i nigdy tego nie robilam. To maz
        uwaza, ze ja sie musze zmienic, bo to "chore". On jest w porzadku. tez
        pozdrawiam.
    • Gość: Triss Merigold Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.acn.waw.pl 17.12.03, 21:16
      Moja tolerancja w tej kwestii jest równa 0,0, naiwną idiotką już byłam. Słowa o
      chęci pozbawienia kontaktów towarzyskich też słyszałam i łykałam jak gęś kulki.
      Autonomia to nie to samo co brak lojalności i szacunku. Co mogę zaakceptować i
      czego akceptacji wymagam? Posiadanie znajomych bez ich ukrywania i robienia ze
      spotkań tajemnicy, telefonowanie do siebie, zwierzanie się znajomym tej samej
      płci. Bez przesady, randki to przegięcie, podobnie jak korespondencja z
      wyznaniami miłosnymi i opisywaniem wszystkiego. Jestem radykalna bo wiem jak
      łatwo się takie kontakty wymykają spod kontroli i dlatego określam granice tego
      co jestem w stanie przyjąć bez złości i zazdrości.
      • Gość: marta Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.energis.pl 17.12.03, 22:38
        Cóż zgadzam się że nie można być zaborczą istotą i ograniczać facetowi dostęp
        do słońca i powietrza, ale to ma swoje granicem które twój facet, jędzo dawno
        już chyba przekroczył. W tym względzie moje poglądy są także radykalne,
        niestety. Piszę niestety bo to pociąga za sobą to że facet który chce ze mną
        być musi się dostosować. Właśnie godzinę temu stwierdził, że straszny ze mnie
        żandarm. Ok, ale on dobrze wie że nie będę wielu rzeczy tolerowała. Musiał sie
        tego uczyć parę lat, ale mam nadzieję że wreszcei to zajarzył.
        • zdzichu-nr1 Re: ile autonomii w malzenstwie.... 17.12.03, 23:25
          Żandarmeria (przesadna) źle się kończy, bo jak ptaszkowi uda się już wyfrunąć
          z klatki (delegacja, szkolenie) to idzie na całość.

          Oczywiście wyważenie odpowiedniej dawki zazdrości i swobody jest rzeczą
          niezmiernie trudną...
    • Gość: ... Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.03, 23:30
      moj facet utrzymuje kontakty telefoniczne i mailowe ze swoimi ex i czesem nawet
      robimy do nich towarzyski wypad. Z wszystkimi jest na stopie przyjacielskiej i
      nikt o nikogo nie jest zazdrosny.

      ...
    • penelopa.pitstop Re: ile autonomii w malzenstwie.... 18.12.03, 13:09
      Gość portalu: jedza napisał(a):

      > byly wznania milosne ("wiesz, ta korespondencja nic nie znaczy, to taka
      > zabawa").
      Moj facet tez mi kiedys tlumaczyl, ze jego rozmowy z niektorymi laskami o
      tresciach malo wskazujacych na kolezenskie tez nic nie znacza. On mowil, ze to
      kolezanki, ale te kolezanki chyba chcialy sie czuc kims innym. Jedna z nich np
      wyjatkowo chetnie przyjechala do niego z innego miasta jak tylko wyjechalam na
      kilka dni.
      Wlasciwie od czasu jak zaczal "siedziec na necie" mial kilka roznych kolezanek,
      ktore niby nie mialy znaczenia ale nie podobalo mi sie to w jaki sposb sie do
      nich zwracal.
      Trudno komus siedziec nad glowa i patrzyc co robi przy komputerze. Jednak po
      jakims czasie doszlo do takiej systuacji, ze po kilku miesiacach wyszlo, ze
      rozmawia sobie z laska z innego miasta i rozmowy byly dosc zaawansowane. Na
      dodatek rozmawial z nia bedac u mnie i robiac niby cos innego przy komputerze.
      (u siebie nie mial internetu). Oczywiscie nigdy nie wspomnial o mnie, a jak mu
      powiedzialam, ze zycze sobie poinformowac kolezanke o moim istnieniu to jej
      powiedzial, ze jestem jego byla dziewczyna, ktora ma do niego pretensje, ze
      gada z tamta. TO bylo juz spore przegiecie.
      Czesc kolezanek z internetu to podejrzana sprawa, zwlaszcza jesli nazbyt
      chetnie chca przyjechac i poznac na zywo osobe, z ktora rozmawiaja. A jak
      mieszkaja 450km od faceta i sa gotowe rzucic wszystko i jechac w kazdej chwili
      to juz raczej przerabane.
      Nie mozna byc zandarmem ale czasami mozna tez dostac niezle w dupe. Ja juz sie
      przekonalam na wlasnej skorze jak to jest. Jak ludzie smieszne sie zarzekaja,
      ze to tylko kolezanka czy kolega a potem po spotkaniu wybucha wielka milosc
      (skonczyla sie rownie szybko ;) ).
      Tamtemu gosciowi nigdy wiecej bym juz nie zaufala. Zeby nie wiem jak sie
      zarzekal, nie uwierzylabym juz wiecej. Uwazam, ze zawsze by mu sie zdarzy cos
      podobnego o czym zapomnialby mi powiedziec. Nie chcialabym ciagle myslec co
      robi moj facet i o czym mi nie powiedzial albo go kontrolowac.

      Ja rozumiem autonomie inaczej. Facet pozwala mi chodzi na imprezki samej (bo on
      nie ma ochoty) ale zna czesc osob, zawsze przynosze jakies zdjecia imprez,
      opowiadam ciekawostki itp. Tak samo jezdze na rozne imprezy i podobnie
      wiekszosc rzeczy mu relacjonuje. Koresponduje tez z roznymi osobami w tym z
      jednym facetem ale zawsze opowiadam lubemu ciekawostki co napisal mi tamten
      gosc albo o czym pisalismy. (tematy moto) Nikt nikogo nie kontroluje, po prostu
      nie ukrywamy nic.
      Nie ograniczamy swoich kontaktow towarzyszkich tylko wszystko ladnie ukladamy w
      calosc.
      MOze sie tak zdarzyc, ze Twoj maz zapomnial Ci powiedziec o jeszcze innych
      rzeczach.

      Penelopa.


      • Gość: Triss Merigold Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.acn.waw.pl 18.12.03, 13:19
        I o to chodzi - mieć kontakty towarzyskie, których nie trzeba/nie chce się
        ukrywać. Jak idę gdzieś sama i spotykam się na kawie czy piwie z kolegą to po
        powrocie do domu opowiadam, pokazuję na zdjęciach kto to, nie kryję, że daną
        rzecz (dowcip, opinię, radę) usłyszałam od danej osoby. Mój facet robi to samo.
        Jak wspomniałam kontakty towarzyskie (zwłaszcza nawiżywane przez net) szybko
        mogą się wymknąć spod kontroli, zwłaszcza jeśli druga strona - tu kobieta-
        ewidentnie oczekuje czegoś innego.
    • Gość: serene Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.7bulls.com 18.12.03, 13:26
      im bardziej sie tlumaczy "ze to przeciez tylko kolezanka i nic zlego" w chwili
      kiedy nie jest o to proszony tym bardziej czuje sie winny i czuje potrzebe
      wytlumaczenia sie,
      bylam kiedys z jednym swoim eks, na imprezie, poznal tam moja koleznke
      przegadal z nia pol wieczoru, po czym mi tlumaczyl, ze wcale nie jest w jego
      typie, a pozniej sie ze mna rozstal i nastepnego dnia zadzwonil wlasnie do
      niej...
      ja nie widze nic zlego w tym zeby sobie gdzies pojsc i sie spotkac z kims bez
      drugiej polowki, ale zawsze sie informujemy co, kto, gdzie, a jak slysze
      tlumaczenia to mi sie od razu zaroweczka w mozgu odpowiednia zapala.
    • kaazp autonomia rozwija związek 18.12.03, 14:57
      Moim zdaniem autonomia oznacza pozytywne spojrzenie na rozwój związku. Co się
      dzieje, gdy małżonkowie spędzają czas tylko ze sobą ? - wymieniają poglądy i
      wszelkie zasłyszane newsy tylko ze sobą – nie znają opinii innych a tym
      bardziej opinii ludzi spoza ich kręgu dotychczasowych znajomych. Następuje
      mielenie cały czas tego samego mięsa bez żadnych przypraw z zewnątrz. Ciekawe
      kontakty mogą przecież wzbogacić smak związku. (ze względu na wierność w
      związku raczej powinno dodawać się tylko przyprawy – mieszanie różnych mięs
      tylko pogarsza smak całości) Ja bardzo cieszę się z możliwości porozmawiania
      przez internet z kimś oddalonym ode mnie o kilkaset km, poznaję różne trendy,
      jak inni zapatrują się na ten sam problem (np. ludzie na forum diametralnie
      różnie wypowiadali się o zdejmowaniu butów przez gości – dla każdego jego
      sposób postępowania był oczywisty a odmienny - błędny) .
      Sądzę, że autonomia umożliwia poznawanie innych i wyrobienie w sobie
      tolerancji dla odmiennych sposobów postępowania. Następuje wzbogacenie
      związku, bo każdy przyniesie coś wartościowego z zewnątrz do środka
      • zdzichu-nr1 Re: autonomia rozwija związek 18.12.03, 18:18
        Świetnie kaazp tylko spróbuj przekuć te słuszne zasady na realne życie. To
        bardzo trudne. Zwłaszcza jak ci laska z netu wchodzi między jajka i sprintersko
        nadziewa się na armatkę. Sorry, ale ja nie mam aż tak silnej woli, aby ominąć
        apetyczną Panią, która sama pcha mi się do łóżka. W medycynie jest stara
        zasada - lepiej zapobiegać niż leczyć. Ja uważam, że jak jest się w dobrym
        związku, to raczej nie należy wchodzić na czata. To jest właśnie dla mnie
        owo 'zapobieganie'. I w przeciwieństwie do Ciebie nie uważam, aby czat
        specjalnie rozwijał. Większość ludzi wchodzi tam tylko po to, aby sobie
        szybko 'wyhaczyć' kogoś przeciwnej płci

      • aputnam Re: autonomia rozwija związek 20.12.03, 14:22
        ty chyba nie rozumiesz jaka jest roznica miedzy tym co ty piszesz,a o czym
        pisza dziewczyny ,a jak ktos chce poznac zdanie innej osoby niz ;zona , maz to
        niech obie forum poczyta, a poza tym a wpolni znajomi z ktorymi sie czasem
        spotyka nie?
    • Gość: teżjędza Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 18:36
      Ja usłyszałam; ty mi nigdzie nie pozwalasz wychodzić, po tym jak sobotę i
      niedzielę spędził ze swoją pracownicą. On ją woził do domu i z domu, a ja z
      siatkami pełnymi zakupów jechałam autobusem ze sklepu. Wtedy usłyszałam; trzeba
      było do mnie zadzwonić, zdążyłbym.
      Naprawdę jestem jędzą?
      • Gość: bulbon Re: ile autonomii w malzenstwie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 19:52
        A nie?
      • aputnam Re: ile autonomii w malzenstwie.... 20.12.03, 14:25
        nie nie jetes a facet klamiac smieje ci sie w twarz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja