o.n.a.23
01.07.09, 12:09
Witam wszystkich
Pewnie nie jestem pierwszą z takim problemem tutaj. Jestem pierwszy
raz na forum. Nie wiem już gdzie szukać pomocy;( Mam nadzieje, ze
spotkam zyczliwych ludzi, ktorzy mi pomogą.
Wczoraj zerwał ze mną facet:( Był pierwszym, którego tak bardzo
pokochałam! Było wspaniale na początku, jak z bajki... Byłam z nim w
trudnych chwilach ( miał wypadek i ok 3,4 m-ce się nim opiekowałam-
to było rok temu) Czułam sie kochana, wiedzialam ze on to docenia.
Poswiecalam mu kazda wolna chwile... Gdy zaczął wracać do siebie tez
bylo super. Obiecywal bardzo wiele, byl kochany. Nigdy nie byłam
osobą, ktora byla problemiasta, zabraniala wychodzic facetowi na
piwo itp. To dla mnie zawsze było normalne. Zaczęło sie od tego :
obiecywal, mowil ze beze mnie nie ma po co wychodzic, ze mnie kocha
i kumple mu niepotrzebni, ze po wypadku na nikogo nie mógł liczyc
tylko na mnie. Przyzwyczaił mnie do tego. Gdy zaczął wychodzic to ja
zaczelam sie niepokoic, czy abu wszystko ok... Przeszkadzal mi jego
jeden kumpel, ktory notorycznie zdradzal swoje dziewczyny byle,
teraz jest sam... i mozna go nazwac "meską k...wą" za
przeproszeniem, bo tyka wszystko co się rusza. Nie podobalo mi sie
ze z nim wychodzil. Juz nie bylam tak spokojna jak kiedys.
Kłocilismy się o to wiecznie. Padło pare słow. Jestem bardzo
wrazliwą osoba,moze czasemn az za.... Powiedzial ze nie chce ze mna
byc, ze go mecze i dusze samą sobą. Jak dzwonilam placząc zeby mi
potwierdzil to, to zaczal kurw*wac ze on juz spi i mam dac sobie
spokoj. Ranp napisalam ze szanuje jego decyzje itp. Doslownie
powstrzymuje sie od napisania do niego. Od rana jestem na srodkach
uspokajających, bo w pracy bym nie wyrobila. Ja mu calą siebie
oddałam, jak tylko mogłam... ON MNIE NIE CHCE;( JAK ZAPOMNIEC???????
JAK DALEJ ŻYC????? O CZYM MYSLEC??? WSZYSTKO Z NIM MI SIE KOJARZY!;
(((
POMÓŻCIE MI!! PROSZE!!!!!!:((((((((((((