sneaky7
03.07.09, 15:30
Tyle się zdarzyło, tyle przykrości zostało mi w sercu - nigdy nie
byłam pamiętliwa, ale nie potrafię wielu rzeczy zapomnieć. Na tyle,
że poczułam że nie kocham męża, że myśl o posiadaniu z nim dzieci
wzbudza paniczny strach zamiast radości, że jego próby okazania mi
uczuć wywołują u mnie rozbicie emocjonalne... Powiedziałam mu, że
tak jest - może w desperackim kroku ratunku, a może żeby tak
naprawdę nie musieć udawać. Chciałabym mieszkać sama, ale nie
wynajmę nic z mojej pensji, spłacając jednocześnie nasze wspólne
mieszkanie. A mąż? Mąż też nie chce nic zrobić. Moje słowa nie
ruszają go w żadną stronę. Mówi że będzie sobie żył osobno, w drugim
pokoju, spędzając czas sam no chyba, że sama go o coś poproszę. Że
mogę robić co chce, żyć jak chce, poznać kogoś. A wtedy dopiero on
się usunie... i tak żyliśmy - próbowałam robić tak jak on
zasugerował, ale tak się nie da - to wyniszcza a ja już nie mogę :(
Do tego tak bardzo mi brak drugiej osoby, a dookoła trafiam na
takie, które nie chcą niczego więcej oprócz seksu z mężatką w
separacji :( Chrzanię takie życie :(